A+ A A-

Legia - Korona 3-0: Do jednej bramki

W 17. kolejce Ekstraklasy Legia musiała walczyć o to, by nie stracić dystansu do Lechii Gdańsk. Na Łazienkowską przyjechała rozpędzona Korona Kielce, jednak goście nie mieli nic do powiedzenia. Legia wygrała 3:0 po bramkach autorstwa Cafú, Kucharczyka i Szymańskiego.

 

Miejsce w wyjściowym składzie Legii odzyskali Jędrzejczyk i Carlitos, a na ławce rezerwowych usiadł Wieteska. Skład Legii wyglądał następująco: Majecki – Vešović, Rémy, Jędrzejczyk, Hloušek - Martins, Cafú – Kucharczyk, Szymański, Nagy – Carlitos. Goście rozpoczęli w składzie: Hamrol – Rymaniak, Márquez, Diaw, Gardawski – Jukić, Petrak, Żubrowski, Cebula – Soriano, Pučko.

Już w 7. minucie Legia objęła prowadzenie. Kucharczyk otrzymał piłkę na prawym skrzydle, płasko podał w pole karne, wydawało się, że legioniści przeszkadzają tam sobie, ale ostatecznie Cafú opanował piłkę i oddał celny strzał. Było 1:0. Goście mogli wyrównać w 13. minucie, ale najpierw świetnie interweniował Majecki, a za chwilę Rémy zablokował strzał jednego z zawodników Korony.

W kolejnych minutach goście przeważali, dłużej utrzymywali się przy piłce, ale nie byli w stanie zagrozić Majeckiemu. Legioniści byli bardziej konkretni. W 44. minucie Carlitos mógł wykorzystać fakt, że Hamrol opuścił bramkę, niestety nie zdołał oddać celnego strzału na bramkę Korony. Wkrótce było 2:0. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry ładną akcją popisał się Nagy, dośrodkował, w polu karnym był Kucharczyk i zdobył drugą bramkę dla Legii.

Legia do przerwy pewnie prowadziła. Goście tracili bramki w zaskakująco łatwy sposób.

W 51. minucie sędzia Musiał ukarał  Márqueza czerwoną kartką za faul na Kucharczyku. Rzut wolny zza pola karnego egzekwował Szymański, ale uderzył słabo i Hamrol spokojnie interweniował. W 59. minucie Hämäläinen zmienił Kucharczyka. Minutę później Górski ograł Martinsa i groźnie strzelił, na szczęście tylko w słupek. Dobitka Pučko poszybowała wysoko nad poprzeczką. W 78. minucie boisko opuścił Cafú. W jego miejsce pojawił się Philipps. W 82. minucie Hamrol świetnie obronił strzał Hämäläinena. W 83. minucie Carlitos ustąpił miejsca Kulenoviciowi. W 86. minucie Szymański otrzymał piłkę od Kulenovicia, uderzył z lewej nogi i było 3:0.

Takim wynikiem zakończył się sobotni mecz. Legia wygrała pewnie i zasłużenie. A już za tydzień arcyważne starcie w Gdańsku. Z pięciu punktów przewagi Lechii może zrobić się aż osiem, ale mogą też zaledwie dwa.

Dyskusja (14)
1niedziela, 02, grudnia 2018 00:57
corazstarszy
Jeśli 2. połowa była demonstracją wniosków wyciągniętych z Legia – Wisła, to tylko się cieszyć. Wyrachowanie 10/10, agresja 10/10, pomaganie sobie formacji – też bardzo fajnie.
Jak Rémy gra skoncentrowany, jest świetny.
Musiał to idiota. W Gliwicach odwołuje ewidentnego karnego, a teraz daje bezpośrednią czerwoną, gdy wątpię, czy żółta nie byłaby za surowa (faul był, ale wątpię, czy w ogóle na kartkę). Kuchy nie znalazłby się w doskonałej okazji.
Teraz Lechia. Nie wiem, jak będzie, ale przed Pogonią byłem pewny, że przegramy i dużo bardziej się obawiałem.
2niedziela, 02, grudnia 2018 01:54
Senator
Dwie pary skarpet, w sumie pięć okryć od pasa w górę, kalefiksy bezwzględnie i naturalnie rękawiczki i czapka. Tak byłem ubrany na mecz. Z sympatycznym sąsiadem wymieniliśmy luźną uwagę, trzy punkty , reszta mało ważna. Naprawdę niczego więcej nie oczekiwałem ja jak i mój sąsiad. Stąd też mogę napisać, miła niespodzianka. Kilka fajnych akcji, ładne bramki i do końca chęci na więcej.
Muszę tu również pochwalić Koronę za ambicję. Grając nawet w 10 mieli jeden cel , strzelić bramkę i tylko słupek nas uratował.
Corazstarszy, z trybun wyglądało to na czerwień. Kuchy mija ostatniego zawodnika i wychodzi sam na sam.
3niedziela, 02, grudnia 2018 08:34
dalkub
Senatorze - nie słupek a Majecki, który strącił tę piłkę na słupek. Rosną "kolejne miliony euro" dla Legii. Musi poprawić gre nogami i przedpole a będzie to kontynuator bramkarskiej linii Legii.
Sędzia Musiał - już to pisałem to nie jest facet na sędziowanie ekstraklasy, w tym meczu pogubiony od początku do końca

Skład Legii - chyba optymalny w tym momencie, zakładałem że zdrowy i skoncentrowany Remy jest 3 klasy lepszy od Wieteski, ja bym jeszcze spróbował układu Stolarski Vesović na prawej stronie
Legia grająca na tym poziomie agresywności wygra z każdym w tej lidze, nadal mało widać jakości w kreowaniu gry, ale ja się tego spodziewam dopiero wiosną, po odpowiednim przygotowaniu i zgraniu drużyny.
4niedziela, 02, grudnia 2018 15:21
Zbyszek
O tym,że własność samorządowa nie jest toksyczna.
Jedną z sensacji niedawno odbytych wyborów samorządowych była porażka wieloletniego Prezydenta Kielc Wojciecha Lubawskiego ze sportowcem, b.piłkarzem ręcznym i b. trenerem Vive i reprezentacji Bogdanem Wentą.Lubawski rządził Kielcami 16 lat i zawsze wygrywał w I turze.Można zapytać co się wydarzyło ,że tym razem przegrał.Właściwie niewiele, poza tym,że sprzedał klub Korona Kielce prywatnemu przedsiębiorcy niemieckiemu Dietmarowi Burdenskyemu. Ten z kolei , gdy okazało się,że jego syn nie zagra nawet w Koronie,bo talentu brak , stracił zainteresowanie klubem i odsprzedał swoje udziały współwłaścicielowi swojej Firmy Dirkowi Hunsdorferowi. Były już prezydent Kielc dał się ograć jak dziecko. Jego opozycjoniści,a była ich większość w Radzie Miasta od wielu lat nie godzili się na czasowe dofinansowanie klubu i nie chcieli uchwalić budżetu.On z kolei wymuszał na nich zgodę grożąc,że poda się do dymisji i Rada zostanie rozwiązana. I tak z sobą pogrywali,aż w zeszłym roku Lubawski zatracił instynkt samozachowawczy i przestając słuchać woli miejscowej społeczności pozbył się klubu.Wenta nawet nie musiał mu tego wypominać, gdyż wiadomym było,że jako b.sportowiec do czegoś takiego by nie dopuścił. Na tym przykładzie łatwo dostrzec,że z wolą ludu nie należy igrać,ani jej lekceważyć.Przy czym musimy poważnie zastanowić się jakie tej woli są granice. Od 3 lat jesteśmy epatowani słowem : suweren, który rzekomo wszystko może i wszystko mu wolno.Otóż suweren może,ale tylko w ramach nadrzędnych wartości.Tak jak to głoszą najświatlejsze umysły, co jest praktyką państw cywilizowanych i co zapisano także w preambule naszej Konstytucji : aksjomatami niepodlegającymi woli narodu są prawda, sprawiedliwość, dobro i piękno, które to wartości wierzący wywodzą od Boga,a pozostali z innych źródeł.To suweren ma służyć tym wartościom,a nie odwrotnie. Ja mam takie powiedzenie : "Wierzę w Boga, który mnie stworzył. Nie wierzę w bożków, które stworzyli ludzie". Są tacy, które te wartości chcieliby umniejszyć i je sobie podporządkować, a są i tacy , którzy chcieliby dodawać jakieś prawa społeczne.Oba stanowiska są błędne, prawie obłędne.Bowiem poza wskazanymi pryncypiami ludzie mają prawo dokonywać wyborów pomiędzy różnymi celami i stosować środki do ich realizacji. W szczególności mają pełne prawo sami,albo przez wybranych przedstawicieli decydować na co przeznaczana są ich pieniądze, które m.innymi do kasy samorządowej wpłacają w formie podatków. I nikt poza samymi zainteresowanymi nie może rozstrzygać czy te pieniądze przeznaczać na stadion i klub sportowy czy na nieśmiertelne żłobki i przedszkola. Kto tego nie rozumie kończy jak Lubawski.
Z nieco podobną sytuacją będącą efektem skretynienia mamy do czynienia w opublikowanej informacji o wysokości zarobków piłkarzy nożnych w różnych krajach w Europie.Mnie skusił do przeczytania tytuł artykułu : " Pieniądze wyrzucone w błoto".A takich wypocin było wiele,a wszystkie w takim Hadajowo- Stanowskim sosiku,że nasi piłkarze za dużo zarabiają.Ja to zboczenie nazywam delikatnie skretynieniem , gdyż lekarze psychiatrzy mają na nie bardziej odpowiednią nazwę. Bowiem ci wszyscy, którzy tak twierdzą jednocześnie chcą,aby nasza piłka klubowa znaczyła więcej w Europie.Otóż z raportu wynika,że zarobki piłkarzy w naszej lidze plasują nas na 20 miejscu w Europie. Najwyżej w naszej części Europy, poza Rosją. Dodam,że Polacy w ogóle najlepiej zarabiają w naszej części Europy, wliczając w to Rosjan.Ale to tak na marginesie, bo chyba autorzy nie chcą i ich obniżać, choć głupota nie zna granic i cholera ich wie. W tym roku w rankingu UEFA polska piłka klubowa znalazła się na 25 miejscu,a to dlatego,że żaden nasz klub od 2 lat nie awansował ani do LM ani do LE. We wcześniejszych latach plasowaliśmy się na 20 miejscu,a więc dokładnie na takim samym jakie wynika z wysokości zarobków piłkarzy.Mówiąc wprost : żądanie obniżenia zarobków piłkarzy oznacza ,że w rankingu spadniemy jeszcze niżej. Wnioski z raportu dostępne dla każdego rozumnie i logicznie myślącego człowieka są dwa : primo - jeżeli chcemy bardziej liczyć się w piłkarskiej Europie musi nastąpić radykalny wzrost zamożności polskich klubów pozwalający na zdecydowane podniesienie wysokości zarobków zawodników, duo - możemy obniżać zarobki piłkarzy,ale musimy mieć świadomość,że przejście I rundy eliminacji może być nieosiągalne.
Kto tego nie rozumie powinien zająć się cofaniem Wisły kijem.

O tym,że obecnie Korona przypomina wańkę - wstańkę.
Jestem pełen podziwu dla trenera Korony Gino Lettieriego. Uważam go za jednego z najlepszych trenerów pracujących w naszej lidze.Być może mój ogląd jest nieco spaczony, być może on jest dobry na tle, naszych w większości niedołęgów,ale od dłuższego czasu fachowcy skazują Koronę na spadek. A ona trwa i to jak.Co rundę Koronę opuszcza wielu podstawowych zawodników,a Lettieri z tego co mu pozostało i z gorszego materiału dostarczanego mu przez władze klubu tworzy nowy zespół, który gra i to jak.
Żeby nie być gołosłownym to w okresie ostatniego 1,5 roku z drużyny ubyli tacy gracze jak : Borjan,Gabovs,Grzelak,Micanski,Markovicz, Peskovicz, Pyłypczuk, Aanakour, Alomerovicz,Palanca, Dejmek, Cvijanovicz, Gostomski, Kiełb, Kaczarawa. Z tej grupy cześć wzmocniła konkurencję ,:Arkę, Cracovie i Lechię. Ja nie wiem czy Niemiecki Italianiec jest skromny i pokornego serca,ale nie pcha się na siłę na afisz, nie wykrzykuje pustych hasełek, nie wmawia innym ,że wie jak zbawić polską piłeczkę i przy okazji resztę ludzkości unieszczęśliwić Smile.Być może nie ma nic mądrego, ani odkrywczego do powiedzenia,ale przynajmniej wie,że "Milczenie przystoi mędrcom,a co dopiero głupcom".Przynajmniej nie robi z siebie,ani bohatera,ani męczennika tak jak kilku z naszych niewydarzonych trenerów. Lettieri bez swojego udziału jest pozbawiany wielu podstawowych graczy i pewno z tego powodu się nie cieszy.Natomiast inny treneiro sam wyrzucił prawie wszystkich zawodników, których zastał , sam najął nowych i z tego powodu cierpi katusze jak niejaki kolega Tantal.Można skwitować : "Masz Dyndało to co ci się zachciało". Być może Lettieri jako Włoch chętnie by gawędził,ale jako Niemcu nie wypada.
Chciał, nie chciał sezon zaczynał prawie od zera. Na ledwo zaczętą budowę nasza drużyna napadła w Kielcach 28.07.2018 i rozgromiła ją 2:1 -Smile. Wczoraj w Koronie z tamtego spotkania zagrało 7 zawodników, zaś w stosunku do ostatniego z Piastem nastąpiły 3 zmiany. Lettieri pole manewru ma znikome i nawet on z chabet nie wytworzy koni wyścigowych.W naszej drużynie z tamtego składu pozostali tylko : Hlouszek. Nagy i Carlitos. Ale proces zmian u nas od dwóch miesięcy został zahamowany.

O tym,że nie da się pominąć przemijania.
Tak naprawdę to nie wiemy czym jest czas.W zasadzie potrafimy tylko go mierzyć,a właściwie tylko jego upływ. Rosjanie spojrzeli na ten problem praktycznie i zegar nazwali czasem.Kiedy patrzymy na zegar to dostrzegamy następowanie po sobie sekund, minut i godzin. To z kolei składa się na dni, miesiące i lata.Jak by nie patrzeć starzejemy się i stale zbliżamy się do końca.Dlatego i ja jestem przeciwko przemijaniu.Tylko,że jak to był rzekł Łazarek : nie przepadam za kopaniem się z koniem. Ostatnio głośno się zrobiło po wpisie Malarza,że nie da się zniszczyć.Czas nie niszczy, on płynie i niesie nas coraz dalej i dalej. Ja Malarzowi odpisałem,że "jak nie ma lustra to mu pożyczę". Niech zobaczy jakich to zniszczeń ten cholerny czas dokonuje.I mówiąc wprost : nadchodzi czas, aby odchodzić.Tylko,że trzeba się z tym nieuchronnym pogodzić i trzeba umieć odejść. Ja pamiętam świetny artykuł we francuskim " L" Equipe " po Igrzyskach w Tokio z 1964 roku , w którym autor opisuje odchodzenie wspaniałego biegacza Bołotnikowa. Trzymał się on dzielnie w biegu na 10000 metrów do 8 kilometra,ale kolejnego zrywu młodych chartów nie wytrzymał, biegł coraz ciężej, był dublowany i każdemu który go mijał ustępował toru na bieżni. Skończył parę minut po zwycięzcy i gratulacji mu nie był w stanie złożyć. Stary mistrz, ubłocony i całkiem sam udał się do szatni.To był jego ostatni bieg.Ja Malarzowi nie mówię,żeby zakończył karierę,ale musi sobie uświadomić,że wspomnieniami o świetlanej przeszłości dziś nikomu nie zaimponuje.Choć i to dobre,że ma o czym wspominać. Ja też chciałbym go dobrze wspominać. Swoimi żalami on mi tego nie ułatwia. Nie słyszę podobnych lamentów od Radovicza, Astiza czy Mączyńskiego.Niektórzy pismacy chcący celowo zasmrodzić atmosferę wokół Legii pisali o jakiś wydumanych konfliktach z ich udziałem. Wymienieni tych enuncjacji nie potwierdzali. Każdy ma prawo nie chcieć ugiąć się pod siłami natury. Lecz one nie zależą od naszego chcenia lub niechcenia. Ich zaakceptowanie świadczy o dojrzałości co pozwala łatwiej odnajdywać się w zmieniającej się nazbyt szybko rzeczywistości. Więc Malarzowi życzę,aby pogodził się sam ze sobą.

O tym,że jak tak dalej będzie grała nasza drużyna to nie będzie o czym pisać.
Właściwie to mecze naszego zespołu od pewnego czasu są takie same, choć wyniki różne.Tak jak mijające dni, jeden podobny do drugiego. W życiu codziennym nie dokonujemy generalnie ocen,natomiast o meczach naszej drużyny można powiedzieć,że są nudne.Grę naszych zawodników cechuje minimalizm w każdej postaci.Owszem wczorajszy mecz,tak jak z Zagłębiem zaczęliśmy z zębem , dość ożywieni, nawet z pewnym animuszem,ale tej aktywności starczyło do zdobycia bramki.Potem królem znowu stał się futbol reaktywny, defensywa i kontrataki.Staraliśmy się z dobrym zresztą efektem panować nad środkiem boiska, wymienialiśmy sporo podań zmuszając rywali do biegania. Ale do atakowania nie byliśmy zbyt skorzy. Oczywiście musi podobać się to,że wreszcie nasi zawodnicy są blisko siebie i są w stanie bez zbędnej utraty sił natychmiast przeszkadzać rywalom i nie dopuszczać do rozwoju groźnych akcji.Możemy mieć nadzieję,że zgodnie z jednym z praw dialektyki przemiany ilościowe doprowadzą do zmiany jakościowej. Z drugiej strony można zapytać : czego ja chcę i czego ja się czepiam ?.Przecież nasza drużyna wygrała kolejny mecz i to 3:0.Tu przypomina mi się rozmowa z pewnym biznesmenem, właścicielem sieci sklepów. W jednym , takim niedużym pracowała jego żona i syn.Żona tyrała, a syn więcej czasu spędzał na zapleczu przy kawce.Zatroskany tatuś miał pretensje do żony,że toleruje nieróbstwo syna. A ona na to: " Czego ty od niego chcesz? .Pije?. Nie pije. Używa narkotyki?. Nie używa.Trwoni pieniądze?. Nie trwoni.Łajdaczy się?.Nie łajdaczy. To czego się go czepiasz?" . Rzeczywiście: " Czego ja od niego chcę?". Tak i ja;" Czego ja się tej Legii czepiam Smile.".

O tym,że nasz trener chyba się zdrzemnął.
Można zrozumieć,że przed każdym spotkaniem należy doceniać przeciwnika , zwłaszcza takiego jak Korona, nie mającego wybitnych zawodników,ale za to wybieganego, walecznego i dobrze zorganizowanego. Więc wystawienie przeciw niemu pierwszego garnituru jest poniekąd obowiązkowe.Lecz tak jak się wczorajszy mecz ułożył, a zwłaszcza po utracie jednego zawodnika na początku II połowy należało coś zmienić i to natychmiast.Jeżeli trener nie chciał zmieniać ustawienia taktycznego i organizacji gry to chociaż należało zmienić 3 zawodników z pola. Tych najbardziej eksploatowanych ,a więc Nagyego, Kucharczyka i Szymańskiego, najlepszych zawodników wczorajszego spotkania.Ja nie twierdzę,że z początkiem II połowy mecz się zakończył,ale kiedy mówi się,że każdy zawodnik jest potrzebny to nie mogą to być tylko teoretyczne rozważania,ale musi to mieć praktyczne odbicie.Nie narzucam trenerowi kto ma wejść na boisko na zastępstwo,ale przed nami jeszcze kilka ważnych meczów i ten za tydzień o 6 punktów. A w tygodniu mecz PP. Trener Sa Pinto często narzeka,że za często gramy. Więc niech daje grać nie tylko najlepszym, bo ci muszą być w najważniejszych meczach w najwyższej formie.Bo więcej punktów w spotkaniach z czołowymi zespołami już tracić nie wolno.
5niedziela, 02, grudnia 2018 22:40
Moros
Tego meczu bardzo się bałem. Korona gra niezłą piłkę i z nimi rzadko w ostatnich latach mieliśmy spokojne mecze. A tutaj taka miła niespodzianka. Pewne i bezpieczne zwycięstwo. Nie żebym podczas meczu się nie denerwował. 2-0 również uważam za niebezpieczny wynik, ale po jego zakończeniu trudno udowadniać, że cokolwiek było w sobotę zagrożone. Cieszy solidność w obronie i kolejny dobry mecz Remyego. Mam nadzieję, że już do końca rundy w tyłach będzie co najmniej dobrze. Jest to nam bardzo potrzebne, bo za tydzień gramy o dobrą pozycję wyjściową na wiosnę. Nie wierzę, że Lechia po przerwie utrzyma tak dobrą dyspozycję, ale przewaga większa niż obecnie, to mógłby być już problem. Także panowie pełna koncentracja, mobilizacja i na nich!
6poniedziałek, 03, grudnia 2018 12:10
dalkub
Zbyszku

w twoich podsumowaniach, w wielu miejscach ciekawych zarówno ze względu na przemyślenia jak i wiedzę, niestety wkrada się niekiedy pewna doza bajkopisarstwa, które powoduje, że ja coraz częściej czytam je jako beletrystykę i bardziej chciejstwo niż opis jakiś tam faktów, oczywiście obarczonych subiektywizmem piszącego. W obecnym wpisie mamy bardzo ciekawą skądinąd analizę wyborów w mieście Kielce i jakoby wpływu na wynik tego czy pan prezydent klub sprzedał i komu, czy też nie i dlaczego oraz kiedy. Mogę cię zapewnić że Twoje i tu specjalnie użyję tego słowa, wyobrażenie o tym dlaczego kielczanie podziękowali panu prezydentowi i wybrali Wentę jest zgoła inne niż fakty za tym stojące. Ja mimo, że miasta Kielce nie znam, ale znam sporo osób z Kielc i również z otoczenia pana Wenty, mogę cię zapewnić, że panu byłemu prezydentowi nie pomogło że tak długo łożył na klub i że tak późno go sprzedał, ale przede wszystkim nie pomogły mu złe inwestycje w mieście, brak słuchania ludzi i działanie na zasadzie ja wiem lepiej niż wy. Chcę tez powiedzieć że stadion Korony od wielu lat nie pamięta kompletu i z reguły przychodzi na niego kilka tysięcy ludzi i jeżeli Kielczanie żyją jakimś sportem to potyczką z Barceloną czy Vardarem w LM piłki ręcznej, bo ligę polska Vive wciąga nosem.
A w sprawie pana Wenty to się przekonamy czy jak przyjdzie prezes Servaas do niego i poprosi o kasę to czy ją dostanie - niektórzy mogą się zdziwić.
7poniedziałek, 03, grudnia 2018 15:11
iocosus
Zbyszek & all

W kwestii kwerendy źródłowej, nie mogę wyguglać tego artykułu: "Pieniądze wyrzucone w błoto" zatem prośba o pomoc i podrzucenie linku, bo tematyka ciekawa.

Są dane z poprzednich lat w necie do których dotarłem plasujące polską ligę w wysokości zarobków piłkarzy w połowie trzeciej dziesiątki ale w skali światowej. Chciałbym to miarodajnie źródłowo zweryfikować.
8poniedziałek, 03, grudnia 2018 20:31
Senator
@Dalkub
Mnie też szczerze zdziwiła teza pana Zbyszek o powodach przegrania wyborów w mieście Kielce. Ogólnie nie mogę pojąć jak można bronić tezy o potrzebie finansowania ekstraklasowego klubu z publicznych pieniędzy, ściślej aby miasto X było właścicielem takiego klubu.
9środa, 05, grudnia 2018 19:04
Zbyszek
@Senator.
Gdybyś z łaski swojej podał dowody,dlaczego nie i kto oprócz zainteresowanych ma o tym decydować ?. Polskiej piłki by nie było, gdyby nie pieniądze samorządowe.Ja to powtarzam od lat. Polska piłka to nie zasyfiałe kluby tzw. ekstraklasowe,ale setki tysiące dzieciaków i dorosłych grających w małych mieścinach,a tam na szkolenie łożą samorządy czyli emanacja miejscowej społeczności.Gdybyś zechciał sprawdzić ilu wychowanków klubów ESy w niej gra to byś zobaczył,że są to pojedyńczy gracze,Reszta naszych piłkarzy to ci, którzy zaczynali gdzieś na prowincji, gdzie nikt o prywatnej piłce nie słyszał.Nie ma nigdzie żadnego dowodu,że tzw. prywatne jest lepsze,a w piłce kiedy była ona państwowa odnosiliśmy prawdziwe,a nie dęte, sukcesy. Ja nie tęsknię za tamtymi czasy , choć za sukcesami owszem Smile i ubolewam,że akurat na piłkę nożną państwo się wypięło.W odróżnieniu od wielu państw liczących się bardziej w futbolu Siatkówka nie popełniła takiego błędu i dzięki pieniądzom państwa szkolona jest młodzież i są ogromne sukcesy. Więc wybacz,ale twierdzenia o wyższości prywatnej piłki mnie nie przekonują. Bo to nie kwestia własności ,ale zarządzanie decydują i nie wiem dlaczego jak co przynosi dochód to ma go przynosić prywatnemu, a nie miejscowej społeczności. Wolę,żeby ten co zasiał to i zbierał. Ja jestem liberałem,a nie anarchistą - monetarystą.

@Iocosus.
Ja nie notuję co przeczytałem i wybacz,ale nie pamiętam czy było to w gazecie czy w necie.Ale artykułów o tym jak to nasi piłkarze zarabiają za dużo po publikacji danych było aż zanadto.

@Dalkub.
Ja tylko,albo aż wyciągam wnioski z oczywistych faktów. To się nazywa logiczne myślenie. Ja nie kwestionuję,że znasz ludzi w Kielcach,ale chyba nie tych co potrzeba. To o czym pisałem pochodziło w reportażu w TV Trwam. Ja tylko to co tam zasłyszałem przelałem na papier.
A styl w jakim piszę nazywa się felietonowy, a felieton ma swoje prawa z których głównym jest całkiem subiektywne spojrzenie na określone zjawisko.I nie zamierzam z niego rezygnować .
10czwartek, 06, grudnia 2018 20:58
dalkub
Zbyszku

gratuluję źródła - pozostawię bez komentarza. To prawda felieton ma to do siebie że jest w nim spora doza fantazji autora, byle fantazja nie była za duża, bo wtedy to nie felieton a bajkopisarstwo.
11piątek, 07, grudnia 2018 02:24
Senator
No właśnie Panie Zbyszku, sam Pan odpowiedział na moje zdumienie Polska piłka to nie zasyfiałe kluby tzw. ekstraklasowe,ale setki tysiące dzieciaków i dorosłych grających w małych mieścinach,a tam na szkolenie łożą samorządy czyli emanacja miejscowej społeczności
Czym innym jest dotowanie dzieciaków, a czym innym utrzymywanie zasyfiałych klubów ekstraklasowych i płacenie trzydziestoletnim leniom Smile na których mecze przy chodzi 7 tyś kielczan i to od wielkiego dzwonu.
12piątek, 07, grudnia 2018 12:03
dalkub
nie rozumiem ludzi którzy uważają że samorząd czyli podatnicy mają utrzymywać beznadziejnych kopaczy z całego świata, przepłacając ich i ich managerów, tylko po to by kilka tysięcy ludzi mogło się pogapić na nich przez 90 minut raz na 2 tygodnie.
13piątek, 07, grudnia 2018 23:29
Zbyszek
@Senator @ Dalkub.
Wydaje mi się,że macie Panowie pewien problem z rozumieniem tego czym w istocie jest demokracja przedstawicielska. Funkcjonujecie w obszarze fikcji i demagogii uprawianej przez polityków oraz w tej zakłamanej w PRL jedności moralno-politycznej narodu polskiego. Nie ma tak w demokracji,że jest jeden pogląd, jeden wódz i mają oni 100% poparcia, Racje są podzielone.A sprawa jest dość prosta. Otóż demokracja przedstawicielska to władza ludu realizowana przez akt wyborczy, władza dla ludu czyli realizacja interesów wyborców oraz władza poprzez lud,a wiec aktywizowanie ludzi w partiach, samorządach, organizacjach pozarządowych itp.. Inaczej mówiąc jest to rodzaj umowy pomiędzy tymi, którzy chcą być wybrani,a wyborcami,że składając oferty programowe zostaną one zrealizowane. Widać jak to działa na przykładzie Kielc. Dalkub powiada,że byli i są tam ludzie przeciwni temu,aby Korona była miejskim klubem. Tylko,że oni na Lubawskiego nie głosowali i nawet jak sprzedał to też go nie poparli. Ale byli pośród dotychczasowych wyborców Lubawskiego ludzie( spora grupa bo ok 20%), dla których wartością był fakt,że Korona była Kielecka ,a nie niemiecka. To ich Lubawski zdradził i to oni jemu za zdradę odpłacili.
Przy czym ja nadal nie rozumiem jak w dobie demokracji , teraz u nas wyjątkowo ułomnej,można rościć sobie prawo do bycia jaśnie oświeconym, mówiącym ludziom co jest dla nich dobre,a co nie. Wzywam do pokory i opamiętania.
14sobota, 08, grudnia 2018 10:00
dalkub
Zbyszku

Odleciałeś i to daleko i jesteś w okolicy nie tego świata. Z całym szacunkiem nie masz bladego pojęcia dlaczego i kto głosował na kogo i czy klub Korona był jakimkolwiek argumentem. Czerpiesz swoją wiedzę z tv Trwam - co de facto dyskredytuje całość twojej wypowiedzi - mówiąc wprost nie wiesz nic co się dzieje w tym mieście. Sugeruję pojechać tam i pogadać - ja mam wiedzę od kilku osób z Kielc trochę zaangażowanych, pewnie też nie jest to wiedza pełna, ale jakaś od ludzi na bieżąco śledzących co się tam akurat dzieje - ale oczywiście i to można kwestionować.
Proszę nie ucz nikogo co to jest demokracja, bo być może inni wiedzą to równie dobrze. Nikt nie napisał że prezydent ten czy tamten nie prawa łożyć na klub - ja napisałem że nie rozumiem takich ludzi jak ty którzy chcą aby łożyli, tak jak nie rozumiem przeciwników aborcji, przeciwników szczepionek, albo wycinających katalizatory w dieslach. W mojej opinii miasto ma dużo więcej zadań których nie wykonuje z braku środków niż utrzymywanie beznadziejnych kopaczy w większość spoza Polski żeby za przeproszeniem kilkuset "Zbyszków" mogło sobie pójść na stadion. Oczywiście możesz myśleć inaczej i super, tylko jakoś ta Korona czy miejska czy niemiecka obchodzi kilka tysięcy ludzi, reszta ma to w nosie.
Proponuję wrócić na ziemię - nie jest może idealnie ale jakoś tak bardziej stabilnie czując grunt pod nogami.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1