A+ A A-

Pro MEMoria

Czyli zbiór trochę mniej i trochę bardziej głupich i mądrych memów i refleksji odnoszących się do sytuacji z poprzednich kilku tygodni. Proponuję retrospekcję.  Oto kalendarium października od futbolowej Lewizny po tenisową  Czarną Mambę.

 

Czy Lewizna zacznie oznaczać perfekcję!?

W zasadzie już we wrześniu gruchnął grom z jasnego nieba rozbłyskiem pięciokrotnym w odstępie niespełna dziewięciominutowym, co wzbudziło niedowierzanie i  zadziwienie tych co już nie jedno zjawisko w futbolowym wszechświecie  widzieli. Październik miał udokumentować  czy to tylko wybryk natury, czy też na futbolowym firmamencie gwiazda która lśniła blaskiem mocnym ale nie najmocniejszym od tej chwili zacznie anomalia  stwarzać i być widoczna na równi z największymi konstelacjami?

Na to żeby już usunęła je w cień szans raczej nie ma, ale o tym żeby im współtowarzyszyć w galaktyce ma prawo śmiało marzyć. W klubie z najwyższego topu i w reprezentacji którą na wyższy poziom winduje pojawiają się ku temu perspektywy? Dołożenie  kolejnych ‘anomalii’ do przyszłorocznego triumfu w Champions League lub do miana ‘czarnego konia Euro 2016’ sprawi,  że  wszystko może się wydarzyć! Pięć, dziesięć lat temu gdyby jakiś kibic w Polsce stwierdził, że z tej naszej prowincjonalnej, zaściankowej piłki zbierającej zewsząd baty może wyskoczyć, jak Filip z konopi, jak Robert z Znicza Pruszków, taki Lewy materiał na światową mega gwiazdę, to czy nie popukalibyśmy się w czoło? My z narodowego charakteru ciągli, nieubłagani  hejterzy, którzy każdego kto chce się wygramolić z naszego kociołka, równamy do siebie, pospolitych przeciętniaków, wciągamy bezceremonialnie z powrotem do kipiącego zawistnego wrzątku? Śmiałych marzeń nie wolno odbierać! Sny są piękne nawet niespełnione, a gdyby w jawę się zamieniły, to...

Reprezentacyjna duża beczka miodu z małą łyżeczką dziegciu

Do Glasgow, do Braveheartów jechaliśmy pewni Lachów siłą, ale i ze sporymi obawami:

Koniec końców w Szkocji chwil satysfakcji  nam nie poskąpiono:

Zwieńczyła dzieło szlachecka tradycja, zapoczątkowana na murawie co też później przez jakiegoś osła purystę zostało wypomniane:

W ogólnej krainie reprezentacyjnej szczęśliwości i błogostanu w której się znaleźliśmy, małą łyżeczką dziegciu niech będzie drobny szczegół na który FotoPyk zwrócił uwagę:

Telewizyjna zapowiedź walki roku w Polsacie

Czempioni bez abonamentu na sukcesy

W siatkarskiej rodzinie zeszłoroczne łzy szczęścia zostały zamienione na teraźniejsze krople goryczy. Z mistrzów parkietu ostał się jeno jeden co tak ochoczo i radośnie w październiku rytmicznie podskakiwał:

Zamienił Leśny skandynawskiego jarla na osetyńskiego generała

Tak sobie czytam kibicowskie komentarze i spostrzegam że schyłkowemu Bergowi  niezaprzeczalnie jedno się udało. Przestano go krytykować… przynajmniej za jedną rzecz! Największym grzechem Wikinga, ciągle mu wytykanym, było stosowanie wyśmiewanego, nieracjonalnego, zbędnego rotowania leniami piłkarzami. Cackał się z nimi, oszczędzał darmozjadów. No więc Heniutek poszedł po rozum do głowy, roszad w składzie zaprzestał, spowiadać się już z grzechu głównego nie musiał, a krytyka odnośnie  bezmyślnej  rotacji stała się bezprzedmiotowa, ucichła. Efekt!?  Wikinga w stolicy Polski  już nie ma, a następca generał Czerczesow miedzy pojedynkiem w krajowym pucharze, a ligowym zmaganiem dokonuje pięciu zmian w podstawowym składzie. U odwiecznego rywala nowy trener a stary legijny znajomy jeszcze odważniej ‘kompromituje się” rotacją i o dziwo i z Florencji i z Warszawy po trzy punkty przywozi.

No właśnie ten ostatni przykry wynik dowodzi, że rotacji tym razem trenerskiej Leśny dokonał słusznie. Tym sposobem prezes Legii uniknął zmasowanej krytyki i dziennikarskiej i kibicowskiej. Rzeźnik zda się zamachnąłby się nogą nad piłką bez względu na to kto go akurat obserwuje zza linii bocznej, w innym meczu uznanym za utraconą przez Legię szansę, żaden trener wartości zespołów też by nie zmienił, a ta według Transfermarkt wynosiła  23,8  <  72,5 mln € na korzyść Brugge. Po tych spotkaniach generała Czerczesowa medialnie degradować nikt nie chciał, jarlowi Heńkowi taka wyrozumiałość dana by nie była! Wszem i wobec dekapitacji by się domagano.

Ostatnimi meczami Berga była październikowa porażka z Napoli i remis z ligowym outsiderem w Zabrzu, ale moim zdaniem dniami decydującymi o znalezieniu się na mieliźnie były te w okolicach 19 lutego 2015 roku. Nie chodzi mi o to że Legia wówczas utraciła Radovica, radziła sobie i bez niego, ale do meczów z Ajaxem, była zespołem choćby zjednoczonym hasłem ‘LetFootballWin’ z trenerem o autorytecie poświadczonym przez samego Sir Alexa i z tego też powodu cenionym przez zarządzających klubem. W tamtych dniach to wszystko legło w gruzach. Nigdy wcześniej, ani nigdy później Henning Berg nie był tak ugotowany, po prostu kipiał w sobie z trudem zachowując pozory opanowania, a niedługo później po rewanżu w Warszawie prezes zaćwierkał: „czas wszystko przemyśleć od początku…”. Co panowie sobie wzajemnie powiedzieli w owym czasie pozostanie ich słodką tajemnicą, ale sadzę że właśnie wówczas nić porozumienia między szkoleniowcem a prezesem została przerwana, reszta to już była gra pozorów i złudzeń. Memento! Oby w przyszłości w wewnętrznej klubowej komunikacji nie nastąpiła ‘powtórka z rozrywki’!

Nastała zatem era stanowczego dżygita Czerczesowa, a z nią…

Jestem pesymistą, trochę jako kabalistyczny wróźbita „na opak”, a trochę na poważnie ponieważ moim faworytem do objęcia schedy po wikingu był Ivan Jovanović. Trener który empirycznie udowodnił, że potrafi zbudować drużynę nie tylko na awans ale i na ćwierćfinał Ligi Mistrzów w realiach podobnych do legijnych z piłkarzy pokroju Helio Pinto lub Trickovskiego. Kwestia czy Jovanović w Warszawie otrzymałby taki kredyt zaufania jaki posiadał w Nikozji, ale po prawdzie to dotyczy każdego zatrudnionego, wytypowanego szkoleniowca. Kredytem zawierzenia winien być obdarzony i Stanisław Sałamowicz.

Poczet królów Węgier i Polski

XIV wiek -  Ludwik Węgierski, na Węgrzech znany jako Ludwik I Wielki (węg. Lajos I Nagy) Z Bożej łaski Król Węgier, Dalmacji, Chorwacji, Ramy, Serbii, Galicji, Lodomerii, Komanii, Bułgarii, Polski; Książę Salerno; Pan Monte Sant' Angelo. Ludwik pochodził z rodu Andegawenów (gałąź Kapetyngów) – dynastii rządzącej Węgrami od 1308 do 1382. Jego ojcem był król Węgier Karol Robert, a matką Elżbieta Łokietkówna, córka króla Polski Władysława I Łokietka i siostra Kazimierza III Wielkiego. Król Polski w latach 1370 –1382.

XXI wiek – Nemanja Nikolić. Król ligi wegierskiej 2010, 2014, 2015. Pochodzi z rodu serbskiego, na dworach węgierskich przebywał od 2006 roku. Główny pretendent i prawie pewny sukcesor  na tronie króla strzelców polskiej Ekstraklasy w sezonie 2015/2016.

Przydomek ‘Nigoolić’  Nemanja już posiada, jeżeli  wzorem poprzednika chce posiąść miano ‘Wielkiego’ musi swoją sławę i renomę rozszerzyć również w międzynarodowych szrankach poza dworami  Węgier i Polski. Bez tego będzie tylko małym królikiem lokalnego podwórka.

Przestroga,  niech pewność  zadawania sztychów zachowa, ale  oby dufność w swe siły go nie zgubiła, oby w tych zagranicznych bojach nie spotkał go los Władysława III Warneńczyka!?

Ani słowa o polityce

Gdy Panie są wybierane, zawsze dla panów jakiś problem powstaje. Jak to na przykład możliwe, że oprócz nadobnej Basi  i piękna Miriam do zwycięskiego grona się nie załapała? Cóż ‘de gustibus non disputandum est’ a oprócz tego, gdyby na przykład  się jednak załapała, gdyby niewieści urok i powab decydował, to może i ciut wcześniej mielibyśmy prezydenta na obcasach!?

Jaś: veni, vidi, vici

Tak by mógł rzec nowy trener Kolejorza  w październiku. Jednak w Warszawie zasłynął z innych bon motów:

Myliłby się jednak ten, kto uważa że cytowane frazy służą do piętnowania w stolicy Jana Urbana. To świadectwo że trener Urban do swego zawodu podchodzi z należytą uwagą, strony mentalnej nie ignoruje, poświęca jej baczną uwagę. Kiedyś pierwszą frazą chciał zdjąć presję z piłkarzy, dziś drugą wypowiedzią szukał wzmocnienia upadłego morale u swych nowych podwładnych.  Nic więcej ponad. Tak wygląda  ‘trenerska proza życia’, a jakie będą dalsze losy Jasia w Poznaniu to się dopiero okaże…

‘Deratyzator’  z  Łazienkowskiej 3

Kto jeszcze nie widział jak wygląda praca ‘deratyzatora’ na stadionie Legii niech klika w obrazek!

Tenisowa Czarna Mamba

Tenisową ninja kolekcjonującą nagrody za najbardziej spektakularne, fascynujące zagrania okrzyknięto  Agnieszkę Radwańską już stosunkowo dawno. Mistrzyni defensywy nigdy nie była jednak utożsamiana z bezwzględnym, kończącym szybko, skutecznie piłki i rywali egzekutorem. Do miana terminatora brakuje Adze siły, postury, niektórzy dopowiadali, że i zaciekłości, że zadowala się tym co już osiągnęła i gdy napotka mocniejszą rywalkę której siedzą uderzenia w korcie, to Isia zniechęcona odpuszcza. Może i tak bywało, ale nie w Singapurze podczas Finałów Masters WTA!

Tak jak w całym sezonie gdy postawiono na niej już krzyżyk, a ona mimo tego się reaktywowała i w Tokio i w Tiencin, tak i w kluczowym dla cyklu turnieju mistrzyń, niczym złożona do grobu, po dwóch porażkach powstała, wpierw zrewanżowała się za  sezon Simonie Halep, a następnie pomściła cztery tegoroczne porażki z Muguruzą. Z silną, wysoką, o budzącym  respekt asortymencie uderzeń choć przede wszystkim ‘mocno strzelającą z biodra’  Kwitową też sobie poradziła. Z każdą z rywalek bywała pod ścianą, sytuacja wydawała się już niemal krytyczna, ale Isia nie odpuszczała, ‘trzymała’ tak jak chciał trener Tomasz Wiktorowski, tak jak chciała cała tenisowa Polska, niedowierzająca temu co widzi na korcie.

Aga w końcówce października i 1 listopada to już nie była tylko  tenisowa ‘ściana’, ale i dążąca do celu, do śmiertelnego ukąszenia Czarna Mamba.

Teraz powstaje tylko pytanie czy ‘essential killing’ wejdzie na stałe Isi w krew!?

Na zakończenie tych  ‘październikowych rozważań’ uwzględniając w nich i końcówkę września i początek listopada wyłania się jeszcze jedna zagadka! Jako człowieka miesiąca lokalnie i autorytarnie uznałem Stanisława Czerczesowa, a kto zostanie sportowcem roku 2016 w Polsce? Ktokolwiek nim będzie, wyprzedzi sportowca znanego i popularnego na całym świecie. Ale się porobiło…

Dyskusja (5)
1niedziela, 08, listopada 2015 03:20
Zgred
No takSmile

Toś niespodziankę przyszykował...
REWELACJASmile

Jak Cie można nie lubić?
ps: teraz już wiem, ale Kadzia plamy nie dał, co mógł to robił - bidulek

Czytać te słowa to czysta przyjemność
Jesteś Wielki Iocosusie
Dziękuję
2niedziela, 08, listopada 2015 10:39
iocosus
Eee, starania o miano ‘wielkiego’ Nikolićowi zostawmy, Zgred ja mierzę ponad 180 cm, ale jak wyznałeś ty podchodzisz pod 2 metry zatem moc jest z Tobą! Wink

Fajnie że ‘historyjki obrazkowe’ spotkały się z akceptacją, przynajmniej Zgreda, z racji wielkości wezmę go za dwóch, a to już grupa, a nie pojedyńczy głos. Smile Gwoli wyjaśnienia, MEMoria miały cyklicznie funkcjonować na naszym FB, ale ten z niewiadomych i niewyjaśnionych powodów jakoś się buntuje, stąd ostatecznie trafiły w to miejsce. Staram się przekonywać Gawina że mimo swej niekiedy głupoty i tak mają sens!
3niedziela, 08, listopada 2015 16:52
Zgred
Żebyśmy wszystko dokładnie wiedzieli...
Ty mnie za dwóch brać nie musisz... ja tam stanę za Tobą i mimo wzrostu "małego" coś tam wniosę....spokojnie
A Pragę biorąc pod uwagę, to i Kibic50 za nami stanie.
Cholera
Wtedy dopiero się wydarzy?

ps: Senator
Wiem, że wiesz
4poniedziałek, 09, listopada 2015 20:29
Zgred
Iocususie
Doceniając Twoją pracę, właśnie oglądam film na Canale +

Jeżeli Naszym nerwowym Kolegą, brakuje siły, emocji w wychowaniu Dzieci - niech obejrzą ten film... Serdecznie polecam, bo to co "wykonał" ten francuski reżyser jest "Mistyką Świata"

Wiem, mogę być śmieszny, ale i to na klatę wezmę...

Obejrzyjcie to - mówię poważnie...tylko fotele mocno trzymajcie aby lądowania kruchego nie zaliczyć

Film ma tytuł : "Sekretne życie nauczycieli"
PolecamSmile

reżyseria: Emmanuel KlotzAlbert Pereira Lazaro
scenariusz: Emmanuel KlotzAlexandre Jardin

gatunek: Komedia
produkcja: Francja
premiera: 20 lutego 2013 (świat)

Panowie, zostawcie na chwilę sprawy... obejrzyjcie to - prośba moja
5poniedziałek, 09, listopada 2015 23:00
Senator
Aby grupa była większa śmiało dołączam i proszę o regularność. Warto czasami wyjść w świat Smile
Niech Iocosus prowadzi .

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1