- Kategoria: Ekspres Sportowy
- iocosus
-
Wściekłe pięści i łokcie
„Nie ma frajera, co by podskoczył lub ze mną zadzierał, gdy ja dołożę, wtedy nie daj Boże, reanimacja nawet nie pomoże, po dobrej wódzie lepszy jestem w dżudzie, Ja jestem "King Bruce Lee Karate Mistrz”.
Jednak nie o Brusie Li będzie rozprawka, również nie o Franku Kimono, bożyszczu dyskotekowych małolat w prehistorii, rzecz idzie o królach boksu, piłki nożnej i ręcznej oraz mikrofonu.
Na rozgrzewkę o szlachetnej szermierce na pięści! Niby boks się uprawia, żeby w regułach sportowych się wyżyć, spożytkować nadmiar energii, adrenalinę wyczerpać, testosteronowi dać upust kawałek zyskując przy tym aplauz, uznanie i niekiedy całkiem niezłe z tego finansowe profity. To przecież dlatego kibolskie ustawki Artek Szpilka zamienił na ringowe wymachiwanie rękami czasem połączone z utratą świadomości.
Skoro się nawrócił na mamonę, z undergroundu przeszedł do mainstrimowej komerchy, to czy sportowcowi w blasku fleszy i kamer przystoi takie „uliczne” zachowanie?
Kto uważa że nie przystoi, niech pretensje ma do mediów, bo bokser Szpilka z bokserem Wilderem dostosowują się tylko do wymagań publikatorów, które żywią się „złą krwią”, tym że „szlachetną szermierkę na pięści” mogą zarekomendować jako „uliczną walkę” dwóch brutalnych twardzieli nie przebierających w słowach i czynach, chcących jeden drugiego wdeptać w ziemię i głośno to deklarujących. Po prawdzie wszystko po to tylko, żeby wzbudzić zainteresowanie.
Teatrzyk, pajacowanie u Artura na końcu sekwencji chyba nawet z trudno skrywanym uśmiechem na ustach. Zadowolony z roli którą odegrał. To nie ulica, to opiniotwórcze media są scenarzystą takich postaw. Obserwujący bokserskich rywali, stary wyga redaktor Pindera nie daje się zwieść cyrkowi i „złej krwi” w rzeczywistości nie dostrzega, o tym i o walce Szpilka-Wilder tak opowiada:
To co miało być bulwersujące, a nie było i być nie może, to tylko rozgrzewka, od popisów fabularnych przechodzimy do „Czasu na dokument”. Piotr Świerczewski w akcji!
W jeden dzień Nowiny24 zawładnęły Internetem! Piotr Świerczewski wydał oświadczenie:
"Jest mi niezmiernie przykro z powodu incydentu, jaki zdarzył się z moim udziałem podczas niedawnego halowego turnieju piłkarskiego w Dębicy. Popełniłem czyn karygodny, niegodny byłego reprezentanta Polski i członka sztabu szkoleniowego reprezentacji Polski do lat 21. Uderzenie człowieka, nawet jeśli byłem przez niego bardzo prowokowany, a on sam był pod wyraźnym wpływem alkoholu, nigdy nie powinno mieć miejsca.
Chciałbym gorąco przeprosić wszystkich uczestników i organizatorów turnieju w Dębicy. Przepraszam też osobę, która odczuła najbardziej skutki mojej agresji. Stawiam się do dyspozycji władz Polskiego Związku Piłki Nożnej i jego organów dyscyplinarnych. Jednocześnie deklaruję wpłatę 3000 zł na rzecz fundacji czy organizacji charytatywnej, którą wskażą organizatorzy turnieju w Dębicy."
Czy jednak skrucha i przeprosiny pana Piotra są szczere?
Z powyższej wypowiedzi wynika że on tylko nie wytrzymał gdy pijani rywale wyzywając bluzgali w jego kierunku, prasa robi nagonkę na niego przedstawiając jednostronnie wydarzenie - oj te nasze media znowu kłamią. Piotr Świerczewski: „Co ja mam powiedzieć jak mi pijany człowiek krzyczy – ty chuju, frajerze” . No chyba trzeba dać mu w papę, nie dać sobie w kaszę dmuchać, a tu larum podnoszą! Piotr Świerczewski: „Panowie przyjechali z Wiednia i zaczynają polskich ludzi za szamaciarzy mieć, no!” No to pan Piotr pokazał że z niego tylko honorowy patriota, tylko jeżeli tak to po co było to całe oświadczenie z wyrażoną skruchą?
Jak zachowa się PZPN? Jak powinien się zachować?
Wiem że Piotr Świerczewski to charakterny, czupurny facet, ale że akurat na halowy turniej amatorów nażarł się surowego mięsa i pod jego wpływem nabrał jakiegoś trudno wytłumaczalnego popędu i napędu trudno już mi zrozumieć. Pozazdrościł Cantonie na stare lata, stwierdził że takiego numeru jeszcze nie wykręcił i musi go wpisać do swojego CV? Zaraz, zaraz ale przecież Świr w papę już dał raz i to dziennikarzowi: http://weszlo.com/2015/04/30/lets-get-ready-to-rumble-piotr-swierczewski-kontra-adam-godlewski/ dał albo i nie dał!? To co można płazem puścić piłkarzowi, trudniej jednak zaakceptować w przypadku trenera. Ot i cały problem, że Świr ze świrowania nie wyrósł. Co z nim teraz zrobić?
Jesteśmy już w poważniejszych tematach, dylematach, ale to co było opisane to pikuś, pan pikuś w porównaniu z tym co będzie!
Na początku było słowo... Artura Siódmiaka udzielającego wywiadu Jackowi Kurowskiemu:
- "Lijek" (Marcin Lijewski) grał w Hamburgu i złamali mu dwa żebra. Ważny mecz i co robić? Normalnie, zastrzyk i grał. W przerwie dostał drugi i już. Nie mówiło się o tym, bo rywal mógł to wykorzystać. Gdybym ja wiedział o tym, to w pierwszej akcji bym go w te żebra walnął
– Złośliwi jesteście...
– Musimy. Po trupach do celu. Tu nie ma miękkiej gry. Wszystkie chwyty są dozwolone.
– A jak jest po meczu?
– Poza boiskiem? Normalnie. Naprawdę. Oczywiście jak komuś mocniej przywaliłem w meczu to przy piwku trochę niechętnie się ze mną stukał kuflem. Ale generalnie jest szacunek. (...)
Poza boiskiem trzeba się szanować i wszystko wyważyć. Rzadko się zdarza, że komuś specjalnie łamie się nos, choć ja raz to zrobiłem...
–Dlaczego?
– Bo go nie lubiłem.
– To stało się na boisku?
– Tak. I najciekawsze było to, że nie dostałem za to nawet kary.
– Jak to?
– To wygląda zwykle tak: zawodnik się rozpędza, atakuje bardzo mocno. Zostawia się takiemu troszeczkę miejsca. Potem ktoś kogoś lekko popycha, a jak atakujący jest w wyskoku to wystawiasz łokieć i jednocześnie odwracasz głowę w drugą stronę, że niby interesuje cię coś, co dzieje się w innym miejscu boiska. W tym czasie zawodnik nadziewa się na twój wystawiony łokieć.
– I tak było?
– Tak.
– Miał pretensje?
Miał. Może i nie chciałem mu złamać nosa, ale gdzieś go tam trafić. Przecież nie patrzyłem gdzie jest...
– Brutal...
No, ale najlepszy jest cios w mostek. Nie widać go, ale jak dostaniesz to nie możesz oddychać. Wpuszczasz zawodnika do obrony pomiędzy tłum i tu możesz mu przyłożyć. Albo ktoś go lekko fauluje, a ty go z boku gdzieś walisz.
– Czy będąc kołowym da się grać czysto?
– Nie da się. Oczywiście obowiązują zasady fair play, bo nie chcemy robić nikomu krzywdy, ale są sytuacje gdy kogoś specjalnie wyklucza się z gry.
– To znaczy?
– Miałem kiedyś taką sytuację w Bundeslidze. Był Grek na lewym rozegraniu, bardzo skuteczny, najlepszy strzelec w drużynie. Ale przy okazji był lalusiowaty, miał długą fryzurę i bez przerwy poprawiał włosy. Wiesz co zrobiłem na początku meczu żeby go wyprowadzić z równowagi? Może nie wszyscy wiedzą, ale my używamy kleju, żeby piłka lepiej trzymała się dłoni. No więc na samym początku nabrałem sobie sporo tego kleju i w pierwszej akcji wtarłem mu to wszystko we włosy. Gość spojrzał na mnie zszokowany, złapał się za włosy, a potem poszedł na ławkę i do końca meczu już nie wszedł do gry. Z "Dzidziusiem" (Michał Jurecki) kiedy graliśmy na środku obrony analizowaliśmy rywali i na przykład jak widzieliśmy, że jeden robi zwód w prawo, a potem atakuje, to zostawialiśmy mu trochę miejsca na środku, żeby go sprowokować do pójścia w tę stronę, a potem zamykaliśmy mu drogę tak skutecznie, że robiliśmy z gościa sandwicha. Stojąc i pilnując kołowego uderzało się kolesia w żebra, albo stawało na stopie uniemożliwiając start do piłki. Albo stoisz za nim i bez przerwy ściągasz mu rękę, którą on wyciąga, by złapać piłkę. Można też łapać za kark i ściskać jak w imadle. To totalnie wybija z rytmu i tego nie widać.
– I to jest normalne? Co na to sędziowie? Oni to widzą?
– Przecież pytałeś o te nieczyste rzeczy. Robisz to wszystko tak, żeby nie było widać. Nie wolno tego uczyć, ale warto o nich wiedzieć. Bardzo często w szatni przed meczem planowaliśmy: o, ten jest groźny, to go załatwimy żeby nam nie psuł krwi. Ale rzadko się zdarzało, że chcieliśmy kogoś uszkodzić, raczej zależało nam na tym żeby go zniechęcić.
Całość: http://www.sport.tvp.pl/23553620/siodmiak-zlamalem-mu-nos-bo-go-nie-lubilem
No i natenczas zagrzmiał z mocą pełną redaktor Przemysław Babiarz:
„Dlaczego sport ma immunizować, dlaczego ma usprawiedliwiać za czyny i działania, które poza sportem byłyby po prostu penalizowane, to znaczy byłby ktoś ścigany przez policję i osadzony w wiezieniu za intencjonalne uszkodzenie ciała przeciwnika. Powiem wam szczerze na taki sport nie zgadzam się” - Przemysław Babiarz
No i co odpowiedzieć na takie dictum. Jak panu redaktorowi powinien odpowiedzieć piłkarz ręczny, po wywiadzie Artura Siódmiaka utożsamiany z łotrem bez skrupułów, z bandziorem pod przykrywką sportowca?
P.S. 1
Aha, musiałem sprawdzić: immunizować - uodporniać, zwiększać odporność immunologiczną organizmu na działanie czynników chorobotwórczych.
P.S. 2
W czwartek Piotr Świerczewski zrezygnował z funkcji asystenta selekcjonera reprezentacji Polski do lat 21 i wydał oświadczenie. - Mimo że wyraziłem skruchę z powodu incydentu w Dębicy, doszedłem do wniosku, że moja dalsza praca i obecność w PZPN nie ma sensu i powodowałaby tylko kłopoty dla ludzi, których cenię i szanuję. Jako człowiek honoru uważam, że nie mogłem postąpić inaczej. Chciałbym jeszcze raz serdecznie przeprosić moich przełożonych i kolegów z PZPN, a także wszystkich ludzi polskiej piłki za zaistniałą sytuację - powiedział Świerczewski, cytowany przez portal "Łączy nas Piłka".




Złamał nos? Sam przyznał, że to był wypadek. W piłce też mieliśmy takie "przypadkowe" zderzenia nie raz. Sęk w tym, żeby się jako tako kontrolować i nie dopuszczać do akcji a'la kontuzja Sagana, albo Wasyla. Grać tak, żeby później móc "się stuknąć piwem" z przeciwnikiem. Dlatego takich rzeczy nikt nie uczy, a sędziowie mają pilnować by nie zachodziły - taki wentyl bezpieczeństwa.
W boksie jest podobnie. nawet Szpilka już kilkakrotnie wchodził w pyskówki sprawiał wrażenie niezrównoważonego mordercy. Sęk w tym, że zwykle po walce to mijało. Z tym samym gościem którego rano "chciał zabić" i obśmiewał na każdym kroku nagle klepał się po ramieniu i gratulował dobrej walki. Gra psychologiczna.
Ze Świrem jest już jednak inaczej. Facet zawsze był niezrównoważony i o ile na boisku to jeszcze było jakoś powstrzymywane tak po zakończonej karierze energia go za bardzo rozpiera. To nawet nie chodzi o to, że jest trenerem młodzieży- on nim nigdy nie powinien zostać. Ktoś z tak słabą psychiką nie nadaje się do tego. Ten turniej to tylko udowodnił. Przecież on się próbował bić z całą przeciwną drużyną (a i swojemu chyba też się dostało), tyle że jedynie trenera trafił. Fajnie, że się teraz kaja, ale dla mnie powinien dostać ogólny zakaz pracy przy piłce. Nawet jeśli faktycznie trener był pijany i ktoś mu tam ubliżał to powinno się pokazać, że "męski sport" i "bycie twardym" nie oznacza tolerowanie debili recydywistów.
Będę pisał o walce Szpilki z Wilderem pewnikiem w niedzielę rano.
Raczej w tonacji dramatycznej . Będzie to dziesiąta walka polskiego boksera o tytuł Mistrza Świata w wadze ciężkiej . Jeszcze przed I wojną światową , bo 1908 roku dwie walki z czterech z Niemcem Papke wygrał Stanisław Kiecal stając się Mistrzem Świata . Wówczas nie było federacji i walczyło się bez podziału na kategorie.
Natomiast w ostatnich 18 latach o Mistrzostwo Świta w wadze ciężkiej walczyli : Andrzej Gołota z Lennoxem Lewisem / niezapomniany skecz Marcina Dańca
Szpilka natomiast nadrabia miną. Przekonuje sam siebie,że może wygrać. Tylko,że ja mam w pamięci jego walkę sprzed 2 lat z Jenningsem w której pokazał brak charakteru . Od tamtego czasu na pewno jest lepiej fizycznie przygotowany, więcej umie, poprawił pracę nóg i pewnikiem udoskonalił elementy obronne oraz uczy się dyscypliny taktycznej, ale ducha walki się w boksie nie nabiera. Albo się go ma ,albo nie. I to powoduje,że szanse Szpilki oceniam nisko.Aczkolwiek doceniam jego sportową postawę , a przede wszystkim to,iż dla boksu poświęcił się całkowicie. Jest stale w formie i zawsze gotów do walki.
Tylko,że Wilder ma nieprawdopodobną moc w prawej ręce. Widziałem jak niezłych bokserów nokautował prawym prostym uderzając przez podwójną gardę.Jedyna taktyka dla Szpilki to stały ruch w różnych kierunkach, odchodzenie od Wildera i atakowanie go z doskoku oraz zadawanie serii ciosów w półdystansie. Wymaga to niesamowitej kondycji, szybkości i ogromnej koncentracji.Oby tylko nie zaczął się bić, zamiast boksować, jak to często miał w zwyczaju. Podczas tej gali odbędzie się też walka o tytuł mistrza federacji IBF pomiędzy Głazkowem i Martinem , a także zaprezentuje się jeszcze dwóch Polaków ; Maciej Sulęcki z Findleyem oraz Dawid Kownacki z Kellym. Zwłaszcza ten drugi jeszcze z bokserem o takiej klasie nie walczył.
Odnośnie Piotra Świerczewskiego pseudo "Świr" to na Facebooku byłem niejako na bieżąco informowany przez znajomego o całym zdarzeniu. Świerczewski po chuligańskim wyczynie był bardzo z siebie zadowolony.Przypomnę,że w Dębicy był to turniej charytatywny.A on bełkotał :" Oni / Polacy z Wiednia/ nie chcieli nam dać wygrać, bo chcieli, żeby do finału awansowała Wisła. Przeszkadzali nam. No to ja z nimi zawalczyłem. aż napatoczył się jakiś cywil z ławy i mnie odpychał. To mu przyłożyłem, aż padł". Następne oświadczenie wydał uważając,że został sprowokowany przez wyrażnie pijanego kierownika drużyny przeciwnej, który go sprowokował. A w ogóle to byli jacyś murarze. Dopiero po jakimś czasie wydał oświadczenie o swoim niedopuszczalnym zachowaniu.Film jaki obejrzałem nie pozostawia żadnych wątpliwości. Po bandycku zachował się wyłącznie Świerczewski. Po wybiciu piłki przez zawodników Poloneza na róg gracze tamtej drużyny przeszkadzali w ustawieniu graczy zespołu "Świra" odpychając ich. Świr uderzył jednego z graczy Poloneza za co sędzia pokazał mu czerwoną kartkę. Świerczewski wpadł w furię, przytrzymywany przez kolegów wyrywał się do bicia. Doszło do zamieszania, wzajemnego ubliżania, w czym brali udział piłkarze obu drużyn. Na to wkroczył na boisko trener drużyny z Wiednia starszy pan o siwych włosach . Z jego gestów widać było,że chce zgonić swoich graczy z boiska. W tym samym momencie "Świr" wyrwał się kolegów i nic niewinnego człowieka znokautował.
I tu dochodzimy do clou tej afery.Przeciwko Świerczewskiemu natychmiast prokuratura w Dębicy winna wszcząć postępowanie karne za publiczne naruszenie nietykalności osobistej w miejscu publicznym.Nie zrobiła tego. PZPN powinien natychmiast zwolnić dyscyplinarnie Świerczewskiego z pracy w tej organizacji. Udał,że nic nie wie.
A tak na marginesie to winien w całej sprawie jest Mateusz Borek
I tak to się pokręciło ujawniając prywatę tego całego bajzlu.
Owszem, wojenka quasipsychologiczna - proszę bardzo. Kurde, mnie samemu, długie lata temu, podczas grania w bardzo nisko renomowanych rozgrywkach, zdarzało się np. wyszeptać do uszka pilnującego mnie obrońcy pieprzną historyjkę o tym, jak dobrze znam jego dziewczynę. Ba, pół mojego osiedla dobrze ją zna, a drugie pół po prostu sobie odpuściło, bo już zanadto, hmmm..., wyeksploatowana. Jeśli pękł i mnie odepchnął, bądź próbował zdzielić i wyleciał za to z boiska - nie miałem cienia wyrzutów. Jeśli wytrzymał - po meczu przybijaliśmy piątkę i nie było problemów.
Również fizyczne próby podkopania mentalnej konstrukcji przeciwnika, jakieś podszczypnięcia, nadepnięcia na stopę, drobne kuksańce - ok, niech tam. To się zdarzało, zdarza i będzie zdarzać, najprawdopodobniej w każdej dyscyplinie. Tak na marginesie: ciekaw jestem opinii Zgreda w tym temacie, ale jeden mój znajomy z doświadczeniem w profesjonalnej siatkówce twierdzi, że nawet w tym pięknym i pozornie bezkontaktowym sporcie zdarza się np. przed podaniem ręki rywalowi solidnie we własną dłoń... smarknąć. Nie jest to wszystko eleganckie, rzecz oczywista, ale cóż...
Gdy jednak dochodzi do świadomych prób zrobienia komuś fizycznej krzywdy - no pasaran. Nie mam tu nawet na myśli aspektu penitencjarnego, bo ów - wybacz, Zbyszku
Chłopie, nie lubisz kogoś? W dodatku kogoś o zbliżonych (jak rozumiem) warunkach fizycznych? Chcesz mu z tego nielubienia złamać nos? Ależ proszę uprzejmie! Ja wiem, że to niepoprawne politycznie, ale co tam: ustaw się z nim gdzieś w ustronnym miejscu, rzuć rękawicę i tłuczcie się skolka ugodna. Może ty pokiereszujesz jego, może on ciebie, się zobaczy. Tak czy inaczej, będzie to w miarę uczciwa walka. Bo łupiąc z zaskoczenia nie jesteś żadnym tam gladiatorem. Jesteś smrodkiem. I tyle.
Zapodam kilka opinii z sieci, a nastepnie cytat z Babiarza z wywiadu z nim, który jak mi się wydaje tłumaczy jego intencje, jego postawę i przy takim zestawieniu według mnie to redaktor telewizyjny wychodzi zwycięsko, ale … jest pewne „ale” i to z pewnością warte dyskusji bo sprawa nie jest prosta, jednoznaczna, przynajmniej tak jej nie postrzegam.
Z netu, konktretnie z interii przeklejone w oryginale:
Piotr Wachnik 14 stycznia 2016 10:10
Akademia Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie
Sport to nie zdrowie . Już w starożytności urządzano Igrzyska w których walczono na śmierć i życie i taki sport nie tylko był akceptowany ale miał olbrzymią popularność. Nie jestem zwolennikiem nauczania faulowania przeciwników ale taki jest szczypiorniak a mistrzami faulowania są czołowe drużyny jak Chorwacja , Hiszpanie , Francuzi ,Niemcy czy Duńczycy. Regulamin szczypiorniaka dopuszcza brutalność. Krytyka pana Babiarza świadczy o jego ograniczeniu wzrokowo - intelektualnym . Mam wątpliwości czy ten pan komentując mecze PR patrzy co robią zawodnicy , którzy nie tylko szarpią się za koszulki , nie tylko wypychają ale powalają w różny sposób na podłogę . Większość takich akcji jest na pograniczu faulu. Podziwiam piłkarzy ręcznych , to są nowożytni gladiatorzy a Siódmiak otrzymał od narodu miano Króla Artura i przeszedł do historii. Karygodna jest krytyka naszych piłkarzy ręcznych , którzy w tych ciężkich czasach dali nam możliwość poczucia się walecznym i wartościowym narodem. Za taką wypowiedź pan Babiarz powinien wylecieć z TVP. Odkąd Niemiec przejął kadrę nie mogę się doczekać kiedy zastąpi go A. Siódmiak .
~nowoczesny emeryt 7 godzin i 48 minut temu
Fajnie Babiarz masz mikrofon może mniej rozumku od tego dużego mikrofonu. Ja tyle napisałem razy dot. komentatorów piłki nożnej Faull piłkarz nożny łamie drugiemu nogę a komentator mówi faull taktyczny!!! Tego nie piętnujecie a tu Siudmiaka poniosło chciał być cool zapomniał się, na pogadance w szkole to by wypaliło ale w TV to nie poprawne politycznie. Szczerze nawet jak złamał "nosa" to sie dowiedział o tym po kilku dniach i tak samo tego chciał jak temu co faulował Bieleckiego. Sport kontaktowy ale walczac nie myslisz aby go znokautować a najwyżej zdenerwować aby w nerwach nie wiedział co zrobić, zapomniał o taktyce. Tyle czasu zajmujesz się sportem a p... jak na swoich komentatorskich stanowiskach ciągle coś skonocisz-pomylisz niby się poprawiasz a to dalej spaprane. Wiesz jakie to denerwujące jak słuchasz a Ty wciąż się poprawiasz - może czytaj texty dla dzieci na płytach.
~ibo7 -13.01 (19:24)
Brawo Artur!!!! Gdybysmy grali jak lale nic bysmy nie osiagneli wtedy a nie medale. A pózniej Babiarz płacze ze słaba kadra, nic nie wygrywamy. Jest ostra gra, ambicja to sie wygrywa. Pilkarze teraz na Euro przyklad niech wezma z Artka!
A teraz Przemysław Babiarz w fragmencie z odrębnego wcześniejszego wywiadu traktujacego o tym jak niedoszły aktor postrzega wybrany i wykonywany dziennikarski zawód: http://sporteuro.pl/sport/wywiady/15134-p-babiarz-esteta-o-etyce.html
H.K.: Przeciętny Kowalski to obecnie intelektualny degenerat?
P.B.: Nie zaryzykowałbym takiego twierdzenia. Ryba psuje się od głowy a ów przeciętny obywatel głową na pewno nie jest. Myślę raczej, że on nasiąka tym co go otacza. A otacza go „postrzeczywistość”. Żyjemy w okresie schyłkowym, w którym elity utraciły poczucie sensu, wiary w wartości, które tę rzeczywistość początkowo tworzyły. Jesteśmy w sytuacji starożytnego Rzymu tuż przed upadkiem albo Rzeczypospolitej z czasów saskich. Ów przeciętny obywatel atakowany jest na co dzień w mediach dużą porcją emocji, przemocy i „szydery”. Nic nie skłania go do tego by się podciągać, doskonalić. Doskonalenie bowiem zawsze wiąże się z jakimś wysiłkiem, wyrzeczeniem a z mediów wylewa się „masa reklamowa”, której głównym przesłaniem jest: musisz mieć! A jak cię nie stać to pożycz. Unikaj bólu, „weź pigułkę”. Ale też na moim terytorium, w sporcie, coraz rzadziej powołujemy się na fair play a coraz częściej na różne pseudomakiaweliczne formuły: zwycięzcy się nie sądzi, najważniejsza jest skuteczność, przeciwnika można prowokować etc. Najlepszą egzemplifikacją tego sposobu myślenia jest pojęcie faulu taktycznego. Komentatorzy, eksperci aprobują jego stosowanie, mimo iż jest to cyniczne złamanie przepisów. To przeniesienie sportu na terytorium walki gangów, gdzie wygrywa zawsze najsilniejszy. To też jest echo utraty wiary w wartości. Na tym tle komicznie brzmią później wygłaszane na przydechu deklaracje o popieraniu walki z rasizmem w sporcie. Otóż rasizm zaczyna się od faulu taktycznego.
***
Kibicu50 (gdzie się podziewasz?) po wywiadzie z Arturem Siódmiakiem prowokacyjnie stwierdzę, że powinieneś zmienic nick na coś w rodzaju Łobuz50 lub Bandyta50.
Czy ty i Artur Siódmiak jesteście ‘psycholamii’ którzy w ręcznej dawali upust złym pierwotnym instynktom? QD dał wytłumaczenie, ale w kwestii powstaje zastrzeżenie, które podnosi i Babiarz i z którym zgadza się Albiceleste. Jest nim świadmome, intencyjne pozbawienie kogoś zdrowia – na chwilę, na dłużej, może się i okazać że i nieodwracalnie – i że to mieści się w reułach dyscypliny sportu jaką jest piłka ręczna? W regułach nieoficjalnych, ale w takich które wszyscy stosują chcąc osiagnąć jakikolwiek sukces? Kibicu50, piłkarzu ręczny, jak to postrzegasz z własnej zawodniczej perspektywy.
@ Zbyszek
Będę czekał na niedzielną relację z walki i refleksje po niej, w boksie Zbyszku „siedzisz” dużo głębiej i mocniej ode mnie, ja boks lubię, (chyba przez pryzmat własnych prymitywnych instynktów) ale raczej interesuję się nim ‘z doskoku’.
Dwa zastrzeżenia: po pierwsze, choć nadal zgadzam się z solową wypowiedzią red. Babiarza (o cytowanym fragmencie wywiadu jeszcze za moment) i podtrzymuję swe stanowisko wyrażone w poprzednim komentarzu, stanowczo przestrzegałbym przed wszczynaniem jakichś wojenek futbolowo-szczypiorniakowych, czy też zgoła czynieniem z piłki ręcznej rozrywki dla zwyrodnialców. Spokojnie, powoli. Obaj przecież dobrze wiemy, że podobne przypadki zdarzają się też w piłce nożnej (Roy Keane!), rugby, hokeju, koszykówce... Co zaś się tyczy ręcznej, może naiwnie, ale chciałbym wierzyć, że Siódmiak po prostu w bardzo nieudolny i niefortunny sposób usiłował zgrywać bohatera, a uprawiający tę dyscyplinę ludzie mocni są nie tylko w gębie i szczeniackich przechwałkach.
Po drugie, co do pojęcia sportowej estetyki już się z red. Babiarzem nie zgadzam. Faule taktyczne i inne tego typu zagrania w żaden sposób mi nie przeszkadzają. Pod jednym warunkiem: jeśli mają na celu zatrzymanie przeciwnika, uniemożliwienie mu dalszej gry i/lub osiągnięcia korzyści z niej płynących, ale nie stanowią umyślnie tworzonego zagrożenia dla jego zdrowia.
Przede wszystkim jednak mocno bym uważał z jakimiś dalekosiężnymi tezami dotyczącymi kondycji społeczeństwa, bądź też - cokolwiek by pod tym pojęciem nie rozumieć - elit. Tu bez solidnych podstaw akademickich (a nawet z nimi) można się zdrowo wyrżnąć i szczerze przyznam, że dziwi mnie, iż Babiarz - którego mam za człowieka rozsądnego i stonowanego - w ogóle pcha się na tak grząski i śliski teren.
Słówko jeszcze odnośnie wypowiedzi p. Wachnika (polemikę z anonimami z otwartego forum netowego sobie odpuszczę, ok?
Twoją zbieżność poglądową z Babiarzem przypisuję tylko tam gdzie kwestia dotyczy nazwijmy to prób świadomego doprowadzenia rywala z parkietu do uszczerbku na zdrowiu, to jest ten zarzut z którym jak mi się zdawało się utożsamiasz, on też mnie nurtuje i głównie wobec niego chciałbym na przykład żeby wyraził własne zdanie absolwent AWF i piłkarz ręczny w jednym, czyli Kibic50. Niech się „pomęczy” z ciężkimi zarzutami broniąc własnej dyscypliny! Chciałbym żeby to skutecznie zrobił ale nie w stylu i w formie wypowiedzi z netu, które przytoczyłem, bo one są bardzo niskich lotów, jak słusznie zauważyłeś.
Sprawa jest zniuansowana, dla mnie na przykład … wątpliwa nieco jest postawa Kurowskiego. To był zapis szczerej rozmowy, ale pan redaktor połozył nacisk na pewną „wiedzę szokową” a były sportowiec w to popłynął. Tytuł wywiadu brzmi - złamałem mu nos bo go nie lubiłem”, ale już w tekście pada ze strony Artura Siódmiaka jednak i zaprzeczenie tego faktu. Jeden redaktor z tej samej redakcji byłego sportowca ‘wypuścił’, a drugi redakcyjny kolega pognębił. Jeden zrobił szczery, szokujacy materiał, a drugi mógł zapałać szczerym świętym oburzeniem. Fakt, na zasadzie ‘uszczerbku na zdrowiu’ według mnie słusznym, tylko czy aby na pewno Artur Siódmiak i prowokacyjnie dodam Kibic50 jako uprawiający „barbarzyńskiego szczypiorniaka” są faktycznie takimi psycholami których trzeba wtrącać do więzienia? Są niuanse, dlatego sprawa wydała mi się tak ciekawa.
Ja bym ręcznej z igrzysk nie wykluczał, ale ze mnie teoretyk niech Kibic50 praktyk broni swojej dyscypliny!
Co ja tam mogę dodać do dyskusji ?
Każdy ma oczy i widzi. Za moich czasów aż takiej brutalizacji w sporcie nie było, ale nie było jej też w szkole czy na ulicy.
Z wagą 84 kg przy 183 cm wzrostu grałem na środku rozegrania. Dziś miałbym problem z załapaniem się na skrzydło.
Jako absolwent AWF zgadzam sie z opinią Piotra Wachnika. Dziś po parkiecie biegają "gladiatorzy". "Drwale" mierzący po 2 metry, ważący ponad 100 kilo, biegający 100 metrów w 11 - 12 sekund. Na szczęście tacy sami grają po obu stronach parkietu i nie przypominam sobie, aby któryś z nich publicznie narzekał. Pamiętam za to, publiczne skargi Smolarka na palec Arboledy
Pamiętam też uderzenie z głowy Zidana, czy wślizg obunóż Cantony w kibica na trybunach. Mogę się założyć, że takich przypadków byłoby więcej, gdyby karą za nie było wykluczenie na 2 min niż czerwona kartka, usuwająca z boiska na stałe.
Nie wiem tylko po co Siódmiak udzielił takiego wywiadu. Z głupoty ? Czy może dla podkreślenia, jakimi to twardzielami sa współcześni piłkarze ręczni. Jakim twardzielem i cwaniakiem był ON SAM !
Nie ulega dla mnie wątpliwości, że piłka ręczna jest dziś dyscypliną dla twardzieli, ale czy bardziej brutalną od rugby, futbolu amerykańskiego czy hokeja ?
Ba, nawet w ulubionym przez nas futbolu gra się bardziej brutalnie, o czym świadczą takie sceny. (Tylko dla dorosłych"
https://www.youtube.com/watch?v=tSfuNeng-AY
Co do wycofania szczypiorniaka z IO
Różni ludzie wygadują bzdury. Ostatnio z ust prominentnych polityków słyszałem, ze aby rodziło się więcej dzieci należy zakazać mężczyznom noszenia obcisłych majtek
Inny chce zamknąć szlaki górskie, ponieważ kilka osób zginęło. Może spuszczą też wodę z jezior, bo sporo ludzi się topi, o ginący na drogach nie wspomnę.
Iocosus słusznie podniósł do dyskusji bruatalizacje sportu. I świetnie, że to zrobił, przecież dzieje się to "wszystko" na naszych oczach.
Jeżeli mając domowe archiwa zapodacie sobie lata 74, czy 78 - to co zobaczycie? Oczywiście piłkę nożną, ale ? jak graną?
Czy nie oby o dwa tempa - wolniej!
Przecież tam grały TUZY piłki nożnej.
Kibic50 ma rację, jak można wytłumaczyć Siódmiaka, to nie jest jego zadanie, a wydaje mi się, że właśnie tego się domagasz Iocosusie.
Zasadnicze pytanie brzmi- na co jeszcze mamy wpływ.
Bo kiedy "mamona" tak bardzo uruchomiła się w sporcie, to taki czas nadejdzie, że chcąc mecz swojej drużyny zobaczyć zwyczajnie, mając te wszystkie dekodery, wykupione abonamenty,
dostaniemy godzinną porcje reklam!
Może cieszyć się będziemy, bo wygra! Tylko jakim kosztem?
Jeśli chodzi o Sport, przez S duże, to wszystko poszło już za daleko.
Kibicu50
Szkoda, że nie odważyłeś się użyć klawiatury, ale Byłeś w rozjazdach.
Pozdrawiam