A+ A A-
  • corazstarszy
Mówią, że czarna-elka obumiera. Ba, wystarczy, że Legia przegrała i jakie ożywienie zapanowało. Naród lubi komentować, gdy jest źle, bo wtedy może robić to, co potrafi najlepiej. Chyba więcej wpisów niż między meczami z Wisłą Płock a Zagłębiem. Co do meczu, było deja vu ze sparingu z Viktorią Pilzno. Mogło być 0-6 i nie moglibyśmy narzekać, że nas jakakolwiek niesprawiedliwość spotkała. Były ochy i achy nad naszymi zimowymi nabytkami - jacy świetni. Jeden Romańczuk to obalił: był lepszy niż nasi nowi stranieri razem wzięci. Często jest tak, że to sama Legia pomaga rywalowi zdobyć punkty (np. 2-2 z Sandecją). Teraz, mimo dziwnych zachowań Vesovicia (powinien by wylecieć jeszcze przed Antoliciem za bezpośrednią czerwoną) i Antolicia, to rywal nam pokazał jak się gra. Za Urbana, Za Berga, za Magiery my tłukliśmy miejscowych w Biayłmstoku. Teraz role się odwróciły. I jest to przyczynek do rozmyślań, jak kluby są prowadzone i zarządzane. Dla Legii to wielki wstyd, że tyle przegrywa w tym sezonie z klubami o dużo mniejszym potencjale. Nie wiem, czy takie dalsze funkcjonowanie klubu ma sens - jeśli częściej się ośmieszamy niż coś fajnego osiągamy, to cały biznes jest do zwinięcia. Teraz czytam i widzę, że jakichś nowych pozatrudniali. Myślałem, że wraz z Mioduskim nastanie w Legii odpowiedzialność i nastawienie na długofalowe działanie. Jest powtórka z Leśnodorskiego, ... tyle, że z dużo gorszymi wynikami.
This is a comment on "Legia - Jagiellonia 0-2: Same minusy"