A+ A A-
  • Zbyszek
Nie będzie lekko. O tym,że systemy nie grają,ale to zawodnicy grają w systemie. Piłeczka nasza kopana się rozwija co trudno zauważyć, tak jak codziennie goląc się przed lustrem nie dostrzegamy,że się zmieniamy, nie tylko na twarzy. My niestety nie młodniejemy,wręcz przeciwpołożnie,ale futbol stale się odradza i jest coraz powabniejszy.Nie będę pisał o przemianach systemów taktycznych , bo miejsca na to nie ma.Skonstatuję tylko,że taktyka piłkarska rozwijała się w dwóch zasadniczych kierunkach : powiększała się liczba obrońców i zadania defensywne drużyn oraz dążono do coraz pełniejszej wszechstronności zawodników. Wraz z tymi trendami, zwłaszcza w ostatnich latach trenerzy starają się dostosowywać taktykę do możliwości wykonawczych zawodników.Tym ,który jako pierwszy nie zadowolił się zauważeniem,że liczba obrońców i ich zadania ulegają zwiększeniu,ale zwrócił uwagę na poprawę wszechstronności był Jacek Gmoch w "Alchemii futbolu", Jak to on rozwój w tej dziedzinie opisał procentowo jako zadania destrukcyjne, konstrukcyjne i egzekucyjne. Uczynił to na bazie wniosków z nieudanym eksperymentem jakim był tzw. "futbol totalny". Sam pomysł był upiorny, bowiem założono,że każdy zawodnik może grać z równym powodzeniem na każdej pozycji.Póki Holendrzy mieli pokolenie rewelacyjnych piłkarzy to liczyli się w świecie i liczyli by się bez tego "totalu", ale kiedy tamto pokolenie odeszło to i "total" im nie pomógł. Ale pozostawił on po sobie założenie,że u podstaw futbolu leży znakomite przygotowanie fizyczne warunkujące optymalne wykonywanie zadań i realizację celu gry. To ono pozwalało i pozwala na nadanie różnym systemom taktycznym nowych barw i nowego znaczenia.W późniejszym okresie,aż do dziś , każdy zawodnik oprócz tzw. swoich podstawowych zadań przypisanych do pozycji na boisku musi wykonywać i inne potrzebne drużynie obowiązki.Modele komputerowe pokazują jak procentowo układa się rozkład zadań każdego gracza.I tak obrońca ma więcej udziału w grze obronnej, mniej w konstrukcyjnej i jeszcze mniej egzekucyjnej.A napastnik odwrotnie, najwięcej egzekucji, mniej konstrukcji i jeszcze mniej destrukcji.W miarę zrównoważoną grą mogą pochwalić się tylko zawodnicy drugiej linii. Obowiązki o których mowa polegają na ich realizacji w określonej strefie boiska. Np. napastnik w strefie własnej obrony wykonuje zadania destrukcyjne,a nie egzekucyjne. Dlatego tak ważne jest trzymanie się stref, gdyż kiedy zawodnik jest gdzie indziej to nie ma go tam, gdzie powinien być i określone zadania leżą. I tu dochodzimy do dwóch problemów od rozwiązania których zależy gra i wyniki drużyny,a mianowicie możliwości wykonawczych zawodników oraz oceny czy każdy system jest tak samo wartościowy i skuteczny. Pewnikiem Jacek Gmoch, gdyby dziś pisał dalszą część "Alchemii" to do symulacji komputerowych dodałby jakość zawodników jako oddzielną i bardzo ważną kategorię poznawczą.Cóż z tego,że założymy,iż zawodnik na określonej pozycji ma wykonywać w jakiejś części każde z 3 głównych zadań jak nie każdy jest w stanie to uczynić.Przy okazji wprowadzania przez Jozaka systemu 4-3-3 pisałem,że system ten wypluwa takich jednostronnych graczy jak Kopczyński czy Dąbrowski.Gdyby trener nie miał innych, bardziej wszechstronnych graczy to albo grałby ustawieniem 4-3-3 bez żadnych pozytywnych efektów,albo musiałby dostosować taktykę do tego materiału ludzkiego jakim dysponuje .Ale skuteczność systemu taktycznego nie zależy tylko od jakości i możliwości zawodników,ale wynika z wad i zalet ustawienia jako takiego. Dziś dyskutujemy nad tym czy trener Klafuricz robi dobrze wprowadzając zmodyfikowany system 3-5-2. Ja nie ukrywam,że jestem nieprzejednanym przeciwnikiem tego ustawienia i nazywam je "ślepą uliczką". W dobie komputerów możliwe jest ich zastosowanie do analizy i oceny każdego systemu.Odnośnie systemu 3-5-2 uczynił to jeden z najbardziej cenionych światowych ekspertów brazylijski trener Nelsinho Baptista . Opisuje on to tak : " Wyobraźcie sobie drużynę A, która gra w systemie 3-5-2 przeciwko drużynie B ustawionej 4-2-3-1 ,lub 4-3-3. Drużyna A musi bocznych obrońców wykorzystać do opieki nad skrzydłowymi drużyny B,. Tym samym drużyna A używa 5 graczy do walki z 3 graczami drużyny B.W środku pola drużyna A ma trzech środkowych pomocników przeciwko trzem graczom rywala przez co traci zwyczajową przewagę jaką system 3-5-2 powinien mieć w konfrontacji z 4-2-3-1.Oznacza to równocześnie,że z przodu drużyna A ma 2 napastników walczących z 4 obrońcami rywala,a ci zapasowi to klasyczni obrońcy. Jeden z nich może przejść do przodu tworząc przewagę liczebną,a jednocześnie wciąż pozostaje 3 obrońców naprzeciwko 2 napastnikom. Tym samym drużyna B będzie dorównywać A w posiadaniu piłki ,równocześnie grając szerzej ". Rzecz jasna,że jeden ze środkowych obrońców mógłby również przejść do środka pola,ale kłopot w tym,że drużyna A ma tam i tak za dużo pomocników przez co problem zbytniego zawężenia pola gry nie znika. A poza tym system 3-5-2 po części spełniający kryterium teoretycznego powiększenia liczebnego obrońców stoi w sprzeczności z dominującą tendencją do rozwoju wszechstronności, bowiem tylko "wahadła'" stają się bardziej wszechstronne,ale za to trzej obrońcy i dwaj napastnicy mniej. Jak pokazały mecze Anglików i Belgów na Mundialu ( tylko te dwa zespoły grały trójką obrońców) oraz ostanie mecze Legii "wahadła " po stracie piłki w strefie obrony rywali nie są wstanie zdążyć zająć pozycji po bokach obrony, przez co podstawowy wymóg zapewnienia bezpieczeństwa własnej bramki nie jest spełniony.Mało tego drużyna grając 4 obrońcami jest w stanie wydelegować jednego z nich do krycia szczególnie groźnego napastnika oraz defensywnego pomocnika do opieki nad uciążliwym skrzydłowym rywali jak to uczynili Francuzi z Belgami i Chorwaci z Anglikami i pomimo to zachowując kontrolę i przewagę ilościową w strefie własnej obrony. . Trener Ulatowski analizując grę Belgów i Anglików wskazywał na kolejną słabość systemu,a mianowicie na zbyt duże odległości pomiędzy zawodnikami w strefie własnej obrony zarówno w pionie, jak i w poziomie skutkujące lukami wykorzystywanymi przez rywali. Optymistycznie nastawieni do systemu 3-5-2 zauważą,że Legia za Okuki grała takim ustawieniem i zdobyła w 2003 Tytuł.Tylko,że to już było i się nabyło.Dziś ten system został zmodyfikowany,ale nadal jest to system anachroniczny,teoretycznie niepoprawny i mało efektywny w praktyce. Dalsze brnięcie w niego to zapuszczanie się w "ślepą uliczkę", im dalej, tym gorzej a i cofnąć się trudniej. Mówiąc wprost, krótko i na temat,albo trener natychmiast zmieni system na grę 4 obrońcami,albo natychmiast trzeba wymienić trenera. O tym,że grając pod obce dyktando meczu wygrać się nie da. To piłkarze Zagłębia dyktowali warunki gry.W pierwszej połowie otworzyli się ,poszli na wymianę ciosów i kiedy zdobyli przewagę w II połowie zamknęli się i nie pozwoli sobie poważnie zagrozić.A wszystko przez to,że nasza drużyna wyglądała jak by w tym składzie ,z tymi ludźmi wyszła po raz pierwszy na boisko, tak jak by nasi zawodnicy nie tylko się nie rozumieli,ale jak by się nie znali.Nie mieliśmy żadnego pomysłu na grę, właściwie to nie wiadomo po co w ogóle wyszliśmy na boisko. Każdy kto dostawał piłkę był jak by tym prezentem zaskoczony do tego stopnia,że najpierw musiał ją sobie potrzymać,a dopiero po jakimś czasie zastanawiał się co z nią dalej robić. U nich gra była zorganizowana, u nas panował chaos.Mieliśmy za dużo bezproduktywnych graczy w środku pola,a za mało z przodu i z tyłu. O tym,że nikt trenera nie zwolnił od myślenia. Dla mnie było nie do pojęcia,że nasza drużyna może wyjść na mecz bez napastnika.Wymóg idiotycznego systemu dla Kafuricza był ważniejszy do tego stopnia,że znalazł miejsce na boisku dla mocno średniego Żyry jako 3 środkowego obrońcy,a nie znalazł dla najlepszego gracza ubiegłego sezonu i najlepszego strzelca.Każdy myślący i odpowiedzialny trener szukałby miejsca dla świetnego napastnika ,a nie dla kolejnego bezradnego obrońcy. Kiedy w II połowie widmo porażki zajrzało w oczy nasz trener dał kolejny popis ignorancji trenerskiej.Owszem wprowadził 2 napastników,ale z zawodników potrafiących rozgrywać jednego tzn. Szymańskiego przesunął na lewe skrzydło,a drugiego Radovicza zdjął z boiska. To kto miał napastników obsługiwać. Ja?. A trener gości ustawił zespół 4-2-3-1 i umiejętnie dawał możliwości wykorzystywania zalet elastyczności tego ustawienia. Zawodnicy Zagłębia zmieniali pozycje w ramach formacji umiejętnie przenosząc ciężar gry w korzystne dla siebie rejony boska, stwarzali przewagę liczebną tak w swojej obronie jak i pod naszą bramką oraz zdołali ograniczyć poczynania naszych groźnych zawodników Radovicza i Vesovicza.Mnie zaimponował najlepszy zawodnik na boisku Bartłomiej Pawłowski, który nakrył czapką Vesovicza, a jeszcze potrafił być motorem napędowym swojej drużyny w ataku. Czyżby nareszcie potwierdzał swój nieprzeciętny talent ?.U nas nikt na pochwały nie zasłużył, oprócz rzecz jasna Malarza.Piłka nożna to prosta gra,ale za bezmyślność w jej organizacji trzeba słono płacić. O tym,że nam strzelać nie kazano. To pierwsze słowa poematu Adama Mickiewicza "Reduta Ordona". I na polu bitwy i wczoraj na boisku niestrzelający ponieśli klęskę.Można oczywiście powiedzieć,że przegraliśmy , bo nie byliśmy skuteczni. A Lubinianie byli? Też nie byli.My mieliśmy 6 "setek" ,a oni 7.My zdobyliśmy 1 bramkę, oni 2 (karnego nie liczę). Tylko,że nasi zawodnicy w większości nie trafiali w ich bramkę,a ich strzały w większości obronił Malarz.Poważni trenerzy, warsztatowcy wiedzą,że na koniec każdego treningu na bazie zmęczenia powinno się ćwiczyć najprostsze elementy piłkarskiego kunsztu jak dokładne podania i celne strzały na bramkę. U nas chyba ćwiczy się nie to co trzeba. Nie bardzo rozumiem tę różnorodną wielość strojów osób obsługujących kibiców w BOK. Jako zatwardziały liberał jestem za wolnością doboru ubioru w takim miejscu, byle tylko był Legijjny,Oczywiście po wejściu po zakup biletów na Spartaka jak zobaczyłem jedyną jak należy ubraną panią to do niej podszedłem . Tu powinno być tak jak w fabrykach np. samochodów. W krajach cywilizowanych przed fabrykami na parkingach stały i stoją tylko auta producenta i pracodawcy,a u nas w FSO , kiedy jeszcze istniało, na parkingach stało wszystko, tylko nie własna produkcja.Tamte fabryki istnieją i mają się dobrze,a FSO nie ma. Inaczej mówiąc, strój Legijny w BOK powinien być traktowany jako obowiązkowy.