A+ A A-
  • a-c10
@ Senator: Realia Twojego zawodu znam niemal wyłącznie z perspektywy klienta. Dlatego mogę sobie wyobrazić Ekstraklasę jako korporację taksówkową, która ma... ładne samochody. No dobra, raz za czas zdarzy się jakiś wyjątek, ale generalnie z wierzchu to wszystko wygląda co najmniej przyzwoicie. Gdybym tylko nie wiedział, co kryje się wewnątrz, to może nawet miałbym nadzieję na jakaś miłą przejażdżkę. Ale przecież wiem. Wsiadam do środka i na samo dzień dobry z obrzydzeniem odkrywam, że poprzedni pasażer zarzygał siedzenie. Teraz całe spodnie mam oblepione cudzymi wymiocinami. Nie pytam kierowcy dlaczego tego nie sprzątnął, dlaczego w ogóle wozi takich klientów, bo przecież i tak nie usłyszę nic sensownego w odpowiedzi. Zresztą, gdyby to tylko o te rzygi chodziło... Szybko okazuje się, że pan szofer... nie umie jeździć. Samo tylko ruszenie z miejsca pochłania mu ładnych kilka minut, wypełnionych myleniem gazu ze sprzęgłem, drążka od skrzyni z wajchą od kierunków i czegokolwiek jeszcze się da. Facet jest też wyraźnie na bakier z przepisami ruchu drogowego, a jego pojęcie o mieście jest mniej więcej takie, jak moje o astrofizyce. Ale za to mniemanie o samym sobie posiada wyjątkowo wybujałe. Ze swadą opowiada jaki to z niego fenomenalny kierowca i jaki mnie zaszczyt niezasłużony trącił, że w ogóle mogę z nim jechać. Ostatecznie kurs, który powinien był się zamknąć w kwadransie, przeciąga się grubo powyżej godziny. I pewnie byłaby to jedna z najpaskudniej spędzonych godzin w moim życiu, gdyby nie to, że jestem nieuleczalnie chory na tę taksówkę i po prostu muszę nią jeździć trzydzieści parę razy do roku. Widzisz, Senatorze, ja nie muszę podróżować Bentleyem. Myślę, że wiele osób wcale nie ma takiej potrzeby. W zupełności wystarczyłoby im uprzątnięte auto. I kierowca, który może i nie zapędzi w kozi róg Sebastiena Ogiera, ale po prostu dowiezie pasażera na miejsce. Najlepiej w miłej atmosferze.
This is a comment on "Cracovia - Legia 0-0: Antyreklama "