A+ A A-
  • CTP
No ale trzeba przyznać, że piłkarze u Sa Pinto, to mają jak pączki w maśle. Nikt z pismaków się do nich nie przypieprza, tylko całe odium idzie na trenera. Ktoś tutaj pisał, że nie widzi różnicy pomiędzy Portugalczykiem a Jozakiem czy Klafuricem. No w tym kontekście różnica jest zasadnicza. Jozak po pierwszej wtopie umył ręce wskazując na drużynę a u Klafurica też była jazda po grajkach, że nie kumają nowoczesnego systemu gry. Jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa, którą tutaj pomijacie i która powoduje, że bardzo się dziwię niektórym wypowiedziom. Sa Pinto robi dokładnie to, czego w klubie się od niego oczekuje. Legia jest na dużym musiku, jeśli chodzi o finanse i cała nadzieja jest w transferach naszych młodych piłkarzy. W meczu z Cracovią polegliśmy, bo przegraliśmy środek. A przegraliśmy, bo w kluczowym fragmencie boiska mieliśmy trzech nieopierzonych młodziaków: Szymańskiego, Nagy'a i Kulenovica. Na dodatek, wystawiliśmy średnio przygotowanego do gry Agrę i efekt był taki, że ofensywy praktycznie nie mieliśmy. Zresztą, my tej ofensywy nie mamy już od jesieni, właśnie z powodu niewielkiego doświadczenia tych piłkarzy. No ale coś za coś. Możemy grać Hamailanenem i Radovicem i ta gra z pewnością byłaby inna a możemy ryzykować takie mecze i promować młodzież na sprzedaż. Ale proszę, nie mówmy, że Sa Pinto działa na szkodę Legii, bo jest dokładnie odwrotnie, to oczekiwania, jakie Mioduski ma wobec niego działają na jego szkodę.
This is a comment on "Ryk lwa, czy pisk myszy?"