A+ A A-
  • iocosus
W(L)KP: " męczy gadanie pt. że Carlitos nie ma żadnego pojęcia o grze defensywnej" - nawet jeżeli ma pojęcie, to w opinii trenera mniejsze niż Kulenowic i z poglądem że są to zawodnicy o innej charakterystyce, z innymi atutami i z wadami, chyba trzeba się zgodzić to potwierdzają również dane z WyScout-a przytoczone przez Kamienieckiego. Trener ma prawo do realizacji swoich założeń taktycznych wybrać zawodnika który wydaje mu się, że będzie się z nich lepiej wywiązywał i do póki te założenia przynoszą efekt (a na razie z Legią jeszcze tak jest) to wypada czekać na rozwój wydarzeń z nadzieją że trener się nie myli i podejmuje optymalne decyzje nawet jeżeli nam kibicom wydają się mocno kontrowersyjne i niezrozumiałe. Gdyby trenerskie założenia nie przyniosły efektu to przyjdzie i czas rozliczeń i wytknięcia błędów. Oby tak się jednak nie stało, w interesie nas wszystkich. Inna sprawa to wypowiedzi Vuko które moim zdaniem są mało rozważne. Tak jak napisałem, trener ma prawo do swojej koncepcji taktycznej wybrać taki zestaw personalny, który mu najlepiej odpowiada, koniec kropka.Ale jeżeli zaczyna się w konkretnym przypadku tłumaczyć, że przestał stawiać na Carlitosa bo (z grubsza) ten zawalił mistrzostwo i olewa pracę w defensywie, to po pierwsze mistrza zawaliła cała drużyna z jej trenerem i dobrze żeby to trener zrobił sobie samemu rachunek sumienia i jeżeli już to publicznie się wyspowiadał zamiast nakładać indywidualną "pokutę" na Carlitosa, a po drugie sugerując mniejszą pracę Hiszpana po stracie piłki, co negatywnie wpływa na grę całego zespołu, przyznaje się do braku konsekwencji. Owszem Carlitos to być może niereformowalny "wolny elektron", a trener uznał że takowi są mu zbędni w drużynie. Kiedyś obecny prezes PZPN rozpowszechnił bon mot że w jedenastce jest wielu niezbędnych do noszenia fortepianu i tylko nieliczni wybrani do gry na nim. Zakładam że Carlitos podobnie jak Zibi (nie szukając daleko również na przykład Ljuboja) uznaje siebie za wirtuoza zdolnego na powierzonym instrumencie grać, natomiast Vuko woli jedenastu tragarzy, z których jeżeli każdy zagra po kilka swoich taktów, to uwertura będzie i tak nie gorsza od tej z wirtuozem. No i wszystko dobrze, tylko czemu Vuko w takim razie akceptował i promował Novikovasa do jedenastki!? To jest identyczny typ jak Carlitos, uznający siebie za stworzonego do gry z piłką, a nie bez niej, od tego są inni (tragarze) których obowiązkiem jest mu ją dostarczyć. Zadania defensywne Novikovas ma w nosie lub w innej części ciała, co jest nawet dużo groźniejsze dla zespołu od przypadku hiszpańskiego napastnika, ponieważ ustawiony na boku pomocy Litwin powinien wspierać asekurować obrońcę w swoim korytarzu. Moim zdaniem nie ma przypadku że Legia zdecydowanie lepiej wygląda z Vesovicem ustawionym wyżej w środkowej linii, bo z nim i obrońca gra inaczej, pewniej, mając przekonanie że gdy pójdzie do przodu, gdy nawet popełni błąd to i tak będzie miał asekuracje. Legia na braku "wirtuoza Novikovasa zyskała, a nie straciła". O tym jednak przesądził los, kontuzja Litwina a nie był to wybór Vukovica, który Arvydasa widział w jedenastce. Z "wolnym elektronem" z "wirtuozem grającym na fortepianie" czy tylko z "tragarzami" w jedenastce, to taki wybór jest autonomiczną decyzją trenera. Dla mnie nie ulega wątpliwości że "swojego wirtuoza" muszą zaakceptować "tragarze", bez tego gry nie będzie, gdy indywidualista "maestro" zacznie fałszować to efekty również będą opłakane, a gdy przy tym jeszcze nie przestanie "gwiazdorzyć" to i u "tragarzy" zacznie narastać frustracja po jaką cholerę dla kogoś lub raczej za kogoś takiego pracują. Jeżeli jednak zdecydujemy się tylko na siermiężną pracę to może rozczarowania wielkiego nie doświadczymy, ale olśnienia również nie doznamy. Danie może być dobre, pożywne tylko że bez smaku, bez niezbędnej przyprawy, bez pieprzu. Z ostrą chili w nadmiarze potrawa jednak okaże się niezjadliwa. Ot, dylemat kucharza?