A+ A A-
  • Bartłomiej
Zacznijmy od tego że to był bezapelacyjnie nasz najgorszy występ w tym sezonie. Tyle niedokładności i głupich strat to ja dawno nie widziałem. I mógłbym mówić że Slisz kolejny raz zagrał totalną mizerię, a Pekhart bez dobrych wrzutek od kolegów nie jest specjalnie przydatny, ale ja się skupię na innych członkach drużyny. Na tych na których mogliśmy liczyć we wcześniejszych meczach oraz na CM. Gawin wspomniał już o Superpucharze oraz o eksploatowaniu niektórych piłkarzy i rzeczywiście coś może w tym być. Ja rozumiem że nasz treneiro jest bardzo ambitny i chciałby wygrywać wszystko, ale jeśli na niektórych pozycjach nie masz wysokiej jakości zmienników oraz masz mecz na który prawie wszyscy mają wywalone, a za 3 dni czeka cię cholernie ważne spotkanie w pucharach to po prostu warto ten Superpuchar trochę odpuścić. Dać pograć Skibickiemu, Kisielowi oraz może Rosołkowi i dać choć trochę odpocząć Juranoviciowi, Martinsowi czy Mladenovicowi. Niestety tak się nie stało na czym ucierpiliśmy. Juranović gorzej chyba zagrał tylko z Podbeskidziem w styczniu. Wydawał się senny, jego wrzutki w większości dolatywały do nikogo, a w defensywie też nie był pewnym punktem, co pokazała pierwsza bramka gdy Ojamaa zabawił się z nim przed polem karnym. Martins był prawie zawsze spóźniony, często wyglądał jakby oddychał rękoma, dostosował się do poziomu Slisza. I tu pojawia się obawa do Czesia jeśli chodzi o zbliżające się mecze w lidze. Nasi często wyglądali jakby nie mieli świeżości oraz sił w meczu i biegali znacznie wolniej od Estończyków. Tutaj potrzebny jest odpoczynek dla wielu piłkarzy przed meczem z Plockiem, ale może być problem w postaci naszego trenera dla którego każdy mecz jest najważniejszy i nie będzie na przykład wystawiał Kisiela, pomimo tego że środek pola jak żadna inna pozycja wymaga odpoczynku, ale chęć wygrania wszystkiego weźmie górę i będzie zamęczał Martinsa coraz bardziej. Berg kiedyś też na paru pozycjach nie miał dobrych zmienników więc wystawiał wtedy 17 letniego Wieteskę, Kalinkowskiego, Bielika czy Ryczkowskiego na ligę, a całą podstawową jedenastkę oszczędzał na puchary co wyszło mu na dobre bo i tak na koniec roku był liderem w Ekstraklasie, a w pucharach zmiażdżył Celtic i bez problemu wygrał grupę Ligi Europy. Takiego samego oczekiwałbym od Czesia ale wątpię żeby do tego doszło. Byłem oczywiście bardzo wkurzony na Hołownię, który nie dość że zaliczał rekordy w ilości złych podań i strat to jeszcze nie pokrył Sappinena przy straconej bramce. I tu się zacząłem zastanawiać czy Abu Hanna byłby rzeczywiście gorszy od Matiego w dzisiejszym meczu. To jest trochę podejrzane że taki Josue który ma wciąż spore zaległości zalicza debiut (swoją drogą dość przyzwoity),a Izraelczyk pomimo bycia od prawie samego początku przygotowań nie dostał jeszcze ani jednej minuty do pokazania się. Trochę nie chce mi się wierzyć że obrońca który nieźle sobie radził w Zorii Lugańsk w zeszłym sezonie, nagle zapomniał jak się gra w piłkę. Jeśli Abu Hanna nie dostanie szansy na grę z Wisłą w sobotę, to zacznę wierzyć w to że ma nie po drodze z trenerem, bo też nie wygląda mi na jakiegoś zamkniętego w sobie gościa jak Muci czy Jasur. Miejmy nadzieję że ten mecz to był tylko wypadek przy pracy i w Estonii zagramy znacznie lepiej ale i tak to może być zdecydowanie za mało na Dinamo. Cieszy mnie tylko to że potrafiliśmy pomimo słabej gry jakoś wyszarpać tą wygraną, co też jest poniekąd sztuką.