A+ A A-
  • Zbyszek
@CTP. Odnośnie prof. hab. Zbigniewa Jastrzębskiego to proszę, abyś nie powtarzał głupstw. Pisałem o nim i o tym, że to zaszczyt dla Legii ,że tej klasy fachowiec zechciał wrócić do pracy w futbolu krajowym. Ale widocznie nie przeczytałeś i wolisz powtarzać głupstwa jakoby byli tzw. praktycy fizjologowie i zbędni teoretycy. To tak jak w medycynie , każdy woli , aby jak ma poważną operację dokonał jej profesor ,a nie przyuczony rzeźnik. Prof, Jastrzębski jest jednym z najwybitniejszych fizjopatologów na świecie. W Polsce wszyscy fizjologowie uczą się na podstawie podręczników, albo prof. Jastrzębskiego ,albo Chmury, albo Żołądzia. A sam prof. Jastrzębski był i jest konsultantem piłkarzy ręcznych Wybrzeża Gdańsk, a w piłce nożnej pracował w Amice Wronki i można powiedzieć, że poniekąd jego wychowankami są Maciej Skorża i Czesław Michniewicz oraz cały sztab znakomitej Akademii Lecha Poznań. Następnie pracował z kadrą Janasa oraz do 2008 roku z Beenhakkerem . Zrezygnował przed Euro 2008 , bo jak stwierdził z degeneratami pracował nie będzie. Chodziło o to, że zrobił badania przed zgrupowaniem i poza 4 graczami reszta nadawała się na OIOM ,a nie do trenowania. Michniewicz jest trenerem dobrze wyedukowanym i wiedział, że z zawodnikami przygotowanymi przez Bortnika i Ziębę to może mierzyć się z Orkanem Psia Wólka,a nie z drużynami w eliminacjach do LM czy LE. I prof . Jastrzębski zmienił metodę przygotowania fizycznego z zabawowej na wyczynową. To samo zrobił jesienią 2015 Czerczesow. Tylko, że Czerczesow dysponował lepszym materiałem ludzkim . Prof. Jastrzębski np. kazał grać na całym boisku dwóm drużynom składającym się z 4 zawodników, tak jak to się robi we wszystkich klubach na zachodzie, aby na podłożu szybkości wytrzymałościowej wyrobić intensywność. Niestety prof. Jastrzębski jest perfekcjonistą i pewnikiem nie wziął pod uwagę faktu, że potencjał zdrowotny , pułap wydolnościowy wielu zawodników jest zbyt słaby ,aby organizm wytrzymał obciążenia w dłuższym przedziale czasowym. W poważnym klubie taki trening to norma i jedna z metod selekcji , tylko, że tam jak który odpada w przedbiegach to na jego miejsce wskakuje następny. Wszyscy polscy zawodnicy, którzy nie dali rady przebić się za granicą odpadali dlatego, że nie wytrzymywali obciążeń treningowych ,że wymienimy tylko np. uznanych za wybitne talenty Furmana czy Rafała Wolskiego . Ale innej drogi na to, aby zawodnicy radzili sobie z wymaganiami gry na 3 frontach nie ma . To co co się dzieje w Legii od kilku lat jest efektem nieprzygotowania organizmów zawodników do długotrwałego, intensywnego wysiłku. Obecnie zatrudnieni w Legii fizjologowie : Bibrowicz, Kwietniewski i Gwiazda wygrali los na loterii, że mogą współpracować z prof, Jastrzębskim o czym marzy każdy fizjolog. Co do badania krwi , to ja żartobliwie napisałem, że przydałoby się jeszcze badanie kału. Chodzi o to, że badanie krwi jakie każdy prawie zna w sporcie jest całkowicie nieprzydatne. Sportowcom bada się osocze krwi na mikrocząsteczki chemiczne. robi się pogłębioną morfologię, parazytologię, serologię oraz bada się metabolizm . Tylko, że wyniki tych badań potrafią odczytać i wyciągnąć z nich wnioski specjaliści, tacy jak prof. Jastrzębski . Na tym tle doszło przed laty do ostrego sporu pomiędzy Leśnodorskim a Urbanem, po tym jak Boguś po pobycie w Barcelonie kupił nowoczesną aparaturę badawczą m.innymi składników krwi, na co Janek powiedział ,że to drogi złom, bo co z tego, że będą wyniki jak nikt poza paroma naukowcami w Polsce nie będzie wiedział co one znaczą. Dzisiejszy sport wyczynowy to nie zabawa dla amatorów kwaśnych jabłek. Tylko, że chyba problemowi formy fizycznej nadajemy zbytnią rangę. Oczywiście ,że mogłaby być ona wyższa, zwłaszcza jeżeli idzie o szybkość startową. Tylko, że nie możemy być tanimi demagogami i opowiadać bajek jak byśmy byli ślepi i nie widzieli meczów i nie czytali parametrów. W każdym spotkaniu ligowym to nasz zespół miał większy % posiadania piłki, wymienił więcej podań, był częściej na połowie rywali, miał więcej odcinków szybkiego biegu, nasi zawodnicy przebiegali zbliżone ilości kilometrów, oddawaliśmy więcej strzałów na bramkę rywali. To nie w formie tkwi główna przyczyna ,ale w niskiej jakości zawodników i braku skutecznych napastników. Ja nie bez przyczyny wymieniłem przykładowo graczy jakimi dysponował np. Czerczesow , a którzy byli o klasę lepsi od rywali. Dziś nie tylko obecni "gracze" są w porównaniu to tamtych marnymi cieniasami, ale i zawodnicy naszych przeciwników mają w składach wcale nie gorszych ,a niektórzy nawet lepszych . Dlatego też jest dla mnie rzeczą absolutnie niezrozumiałą, że oto wymaga się ,aby Legia tak jak przed laty dominowała na boisku. Sama nazwa nie gra, o czym rywale doskonale wiedzą i już nie szykują na nas taktyki obronnej, ale taką, która da im wygraną. I to mnie skłoniło do napisania, że w obecnej sytuacji obowiązkiem jest granie w lidze w taki sam sposób jak w eliminacjach i w LE. To przekonanie o naszej wyższości jest złudne i fałszywe. Mamy tak marny materiał zawodniczy, że jak się za bardzo nabzdyczamy to nam gacie pękają na samej dupie.
This is a comment on "Legia - Pogoń 0-2: Czas pokory"