A+ A A-
  • XXX
dalklub 1.Zobaczymy 2. "oni moim zdaniem weszli w projekt który był dla nich za drogi, " Nie ma w Polsce biznesu (biznesmena) który może sobie pozwolić na finansowanie klubu na poziomie średniaków europejskich. Jedyny możliwy sposób na funkcjonowanie klubu w Polsce, to zrównoważony budżet. A więc dochody z praw TV, komercyjne, reklamowe i z dnia meczowego, no i oczywiście transfery. Pomijam oczywiście zadłużanie się klubów u samorzadów, bo to powoli odchodzi w przeszłość. A więc zamożność właściciela nie jest decydująca o poziomie finansowania klubu. Tylko umiejętne i skrojone pod realne możliwości zarządzanie pozwoli klubom na stabilizację na jakimś poziomie. Pytaniem jest jaki to ma być poziom? Senator zamieścił link do artykułu w którym autor przedstawia jakie są obecnie trendy na świecie. Wniosek jest według mnie zbyt katastroficzny (że zagłada polskiego futbolu) ale faktem jest, że zmierzamy do marginalizacji. Wygląda na to że szczytem naszych możliwości jest europejska III liga. Polecam lekturę bloga Rafała Lebiedzińskiego w którym omawia on finansowe trendy w świecie futbolu. Toczy się gra o globalne rynki mediów, które mogą dawać dochody liczone w miliardach EUR. Graczami są najbogatsze ligi europejskie ale również rozgrywki międzynarodowe jak LM. Ten tort będzie podzielony między kilka lig i kilkanaście klubów europejskich. W perspektywie jest jeszcze dołączenie MLS i może Chińczyków lub nawet Japończyków. Reszta z bogatszych będzie się zadowalała rolą "halabardników" w LM (w najlepszym przypadku) albo będzie miała dla siebie LE o finansową półkę niżej. Takie ligi jak polska i inne wschodnioeuropejskie, skandynawskie będą rywalizować za ułamek tych pieniędzy w jakiejś III lidze europejskiej. Najbogatsze ligi odjeżdżają nam finansowo z prędkością TGV a będą jeszcze szybciej. Marketingowo polska liga będzie miała znaczenie lokalne i finansowanie zgodne z jej rangą. Czy możemy się załapać chociaż na półkę LE? Jestem sceptyczny, bo nie widzę w Polsce dyskusji o tym co robić, wskazującej na świadomość zachodzących procesów. Mamy nisko zawieszony sufit finansowy i bardzo słabe szkolenie. Ktoś może powiedzieć że ono się poprawia. Pewnie tak, tylko jak ktoś się cieszy że przyspiesza Trabantem, ścigając się z Mercedesem, to nie wróży to wyrównanego wyścigu. Moje spostrzeżenia nie dotyczą tylko sportu, bo tak się dzieje w większości dziedzin życia. Nie dostrzegamy, albo nie chcemy dostrzec zmian zachodzących na świecie. Zamykamy się w umysłowym zaścianku. Wracając do piłki, to jesteśmy zaskoczeni że jakiś Azerbejdżan, Kazachstan czy Luksemburg umie wyszkolić piłkarzy i oni są lepsi od naszych. Bo świat idzie do przodu. Kazachstan z Azerbejdżanem mają gigantyczne dochody z surowców i mogą sobie pozwolić na finansowanie rozrywki dla mas i budowanie prestiżu przez sport. My nie mamy ropy ani gazu, ale nie mamy również racjonalnej gospodarności i kultu pracy Luksemburczyków. Gdybyśmy mieli mentalność Islandczyków, to Ursynów z Mokotowem mogłyby wystawić reprezentację kwalifikującą się do MŚ i ME. Ale nie mamy tej racjonalności i rzetelności ani świadomości społecznej dlaczego sport jest ważny. Tak więc nie możemy liczyć na dopływ dużych pieniędzy i pozostaje nam budowanie pozytywistyczne. To też może dawać satysfakcję jeśli się prawidłowo zdefiniuje cele i będzie je osiągało. Ale jak dalklub pisał wcześniej "nie ma czasu". I nie ma go nie tylko w Legii, ale prawie we wszystkich klubach. Jedni sie spieszą żeby awansować do II ligi, inni żeby awansować do I, a jeszcze inni żeby "walczyć o puchary". Najpierw się wypruwają z kasy żeby o te puchary walczyć a potem rozbijają nos o zatrzaskiwane z hukiem drzwi. Już chyba pora wyciągnąć z tego jakieś wnioski?
This is a comment on "Dyskusja W Stylu Wolnym"