A+ A A-
  • a-c10
Ooo... Już? Cztery mecze i zmieniamy selekcjonera? No proszzz... Niezłe tempo! A co, jeśli można spytać, doprowadziło do podobnej raptowności? Że przegraliśmy z Portugalią i Włochami? No. Wielkie mi mecyje. Przecież taki scenariusz od samego początku należało mocno brać pod uwagę. Na dziesięć spotkań z tego typu przeciwnikami możemy wygrać jedno i może ze dwa zremisować. A i to wyłącznie wtedy, gdy jesteśmy w optymalnej formie (na co w chwili obecnej szans nie było żadnych) i/albo rywal nie do końca się przyłoży. Słyszę, że Portugalia bez Ronaldo. No bez. I co z tego? Wciąż przecież, gdyby zechcieć z dwóch drużyn zrobić jedną, to od nas poszliby do niej Lewandowski i Glik (choć raczej nie w obecnej formie) plus jeszcze może Piątek (ale wyłącznie w obecnej formie). Całą resztę stanowiliby Portugalczycy. Słyszę, że Włosi w kryzysie. Owszem, podług ich standardów na pewno. Daj nam jednak, Panie Boże, taki "kryzys". Daj nam "kryzys", podczas którego nasza liga będzie "zaledwie" czwarta w Europie, a jeden z naszych klubów będzie zupełnie serio uważany za zdolny do wygrania LM. Nie, nie awansu do fazy grupowej. Ostatecznego triumfu w całych rozgrywkach. Inne kluby natomiast będą sobie ściągać graczy za kilka/naście/dziesiąt milionów euro "bo są perspektywiczni". Daj nam "kryzys", podczas którego brak awansu kadry na Mundial będzie można zupełnie poważnie określić mianem tragedii, która zdarza się raz na sześć dekad. Było podczas tych dwóch meczów kilka bardzo symptomatycznych scen. Otóż np. w czwartek Joao Cancelo, prawy obrońca (!) reprezentacji Portugalii, dostał kilkudziesięciometrowe podanie. Piłka mięciutko siadła mu na nodze i pozostała pod jego pełną kontrolą aż do momentu, gdy zdecydował się ją odegrać. Kilka chwil później kilkunastometrowe podanie dostał Grzegorz Krychowiak. Choć niby nigdy nie grał w Ekstraklasie, to zachował się typowo po ekstraklasowemu: przyjęcie, poprawka, wślizg. Po kolejnych paru minutach dłuższe zagranie próbował opanować Kamil Grosicki. Jeden piszczel, drugi piszczel, strata. Mowa, było nie było, o autentycznych gwiazdach naszej kadry. Skoro one są pod względem techniki aż tak mocno za rywalem, czego niby spodziewać się po Góralskich, Szymańskich, Recach i s-ce? Wczoraj Bernardeschi, Insigne i bodaj Barella postanowili sobie troszkę poklepać. Pyk, pyk, pyk - trzy, cztery podania bez przyjęcia, każde z nich mierzone na centymetry, każde dotarło tam, gdzie umyślił sobie nadawca. A to wszystko w bezpośrednim sąsiedztwie szesnastki rywala. Ilu polskich piłkarzy - powołanych, czy nie - stać na taką grę na takim poziomie? Zielińskiego od biedy. Kogoś jeszcze? Szczerze wątpię. Teoria o głodnych wilkach i sytych brytanach jest - jak zwykle zresztą - efektowna w swej prostocie. Jednak, moim zdaniem, zupełnie nie przystaje do rzeczywistości. Ja tam nie widziałem braku chęci, zaangażowania i zapału. Widziałem brak umiejętności. Przestańmy wreszcie sami sobie kłamać i wiecznie skupiać się na peryferiach, zamiast na istocie rzeczy. A to przygotowanie fizyczne zawiodło. A to - aaa! kurwaaa...!!! - atmosfera nie taka. A to ten dwa piwa wypił, a to tamten siamtego nie kocha, a to - osz Ja, Pierre d'Olain... - burza w Arłamowie była... To nie rąbek jest problemem, tylko braki w wyszkoleniu tancerki. Trener? A pewnie, swoje nabroił. Zapadł, niestety, na przypadłość, która dotykała też paru jego poprzedników. Mianowicie z jakichś kompletnie niezrozumiałych powodów uroiło mu się, że prowadzony przezeń zespół może - i to w meczu z silnym rywalem! - konstruować, kreować, trzymać piłkę na ziemi, grać przyjemnie dla oka i tak dalej. Otóż nie, nie może. Miejmy nadzieję, że pan selekcjoner zdążył już to zrozumieć. Jeśli tak, to spadek z pierwszej półki Pietrucharu Ekstraklasy w wersji de luxe uważam za cenę zupełnie do przyjęcia.
This is a comment on "Dyskusja W Stylu Wolnym"