- Kategoria: Krótka Piłka
- iocosus
-
Rozkład jazdy
Kalendarzowa wiosna jeszcze się nie rozpoczęła, ale w zasadzie już jesteśmy na finiszu podstawowej części sezonu 2014/15. Do końca rundy rewanżowej pozostało tylko siedem meczów, po niej już tylko podział na grupy i dogrywka. W założeniu dwa razy ważniejsza od części zasadniczej, ale czy to oznacza, że 21 a w zasadzie 10.5 punktów do zdobycia jeszcze w normalnym trybie można zlekceważyć? Z jakiej pozycji i z jakiego punktowego pułapu przystąpi się do dogrywki może być ważne, pospekulujmy zatem jak tabela 29 kwietnia po 30 kolejce może wyglądać.
Oczywiście interesuje nas wyścig o główne trofeum, z tej perspektywy rzut oka na stan obecny:
| lp. | drużyna | punkty | mecze | zw. | r. | p. | bramki |
| 1. | LEGIA | 45 | 23 | 14 | 3 | 6 | 48-24 |
| 2. | LECH | 40 | 23 | 10 | 10 | 3 | 42-22 |
| 3. | JAGIELLONIA | 38 | 23 | 11 | 5 | 7 | 35-28 |
| 4. | ŚLASK | 37 | 23 | 10 | 7 | 6 | 36-29 |
Z przypisywaną nam stołeczną arogancją stwierdźmy, że tylko cztery drużyny można rozpatrywać w wyścigu o główne trofeum, zresztą, tworzący tę notkę, w zadufaniu podąży jeszcze dalej, bo nawet kluby z pozycji 3 i 4 zignoruje. Co prawda przewidywalność futbolu można podważać, niespodzianek wykluczać nie wolno, ale w tych rozważaniach zostanie przyjęte, że poważnych, głównych rywali jest dwóch: Legia i Lech. Gdyby Jaga lub Śląsk coś „namieszały” trzeba by to uznać za mega niespodziankę.
Poznajmy zatem „rozkład jazdy” czołowego duetu:
24. kolejka
14.03.2015 Zawisza Bydgoszcz – Lech Poznań
15.03.2015 Legia Warszawa – Wisła Kraków
25. kolejka
22.03.2015 Lech Poznań – Legia Warszawa
26. kolejka
04.04.2015 GKS Bełchatów – Lech Poznań
04.04.2015 Legia Warszawa – Piast Gliwice
27. kolejka
11.04.2015 Lechia Gdańsk – Legia Warszawa
12.04.2015 Lech Poznań – Korona Kielce
28. kolejka
18.04.2015 Legia Warszawa – Zawisza Bydgoszcz
15.04.2015 Górnik Łęczna - Lech Poznań
29. kolejka
25.04.2015 Ruch Chorzów – Legia Warszawa
25.04.2015 Lech Poznań – Śląsk Wrocław
30. kolejka
29.04.2015 Podbeskidzie B-B – Lech Poznań
29.04.2015 Legia Warszawa – Pogoń Szczecin
Przez cały rok na czarnej-eLce bawimy się w typera, poprzewidujmy jakie mogą być wyniki w tych meczach? W pozostających siedmiu kolejkach Legia gra cztery razy jako gospodarz i trzy spotkania rozgrywa na wyjeździe, Lech odwrotnie, pod tym względem z warszawskiego punktu widzenia sytuacja nam sprzyjająca.
W optymalnym założeniu można przyjąć, że Legia byłaby w stanie zanotować serię siedmiu zwycięstw, jednak pozostając optymistą troszkę bardziej realnym, biorąc dwa trudne mecze w Poznaniu i w Gdańsku, według mnie pozytywnym rozwiązaniem by były dwa remisy i pięć zwycięstw, czyli razem 17 punktów. Po zsumowaniu na koniec części zasadniczej 62 punkty do podziału. Przy czarnym scenariuszu uwzględniającym wyjazdowe porażki na trudnych terenach, może z jakimś jeszcze jednym remisem trzeba by się było liczyć, czyli na 21 możliwych punktów za dopuszczalną uznałbym stratę 8 punktów. 4 wygrane, 1 remis, 2 porażki dałyby - 13 punktów, a przed dogrywką 58 : 2 = 29.
Kolejorz jako gospodarz ma trudne mecze z nami i z Śląskiem, ale gdyby się sprężył i gdyby mu się przyfarciło to w optymistycznym dla niego założeniu należałoby mu przypisać domowe wygrane, jest jednak ligowym królem remisów, zatem 4 wyjazdowych wygranych nie zaliczy, takiego szczęścia by było za wiele, przynajmniej w założeniu dwukrotnie zremisuje, a i tak byłby to korzystny dla Leszków obrót zdarzeń, czyli podobnie optymalnie z 21 zainkasuje punktów 17. Po 30 kolejkach miałby ich 57.
Rekapitulując, przy optymistycznej wersji wydarzeń dla Lecha, to nawet przywołany czarny scenariusz dla Legii spowoduje po rundach zasadniczych i podziale punktów przed dogrywką jedynie punktowe zrównanie. Legia i Lech miałyby ich po 29. Dogrywka by decydowała, wniosek nawet ewentualne porażki z Lechem i Lechią nie powinny spowodować paniki w szeregach legionistów, optymistyczny scenariusz dla Lecha jest o tyle istotny, że w dogrywce byłby zależny od siebie. I chyba o to właśnie idzie gra w tych siedmiu najbliższych meczach po 1,5 punktu.
Jeżeli po podziale punktowym Legia będzie dysponowała nad Lechem przynajmniej czteropunktową przewagą, może grać w rundzie finałowej z komfortem możliwości doznania nawet jednej wpadki, na którą może sobie pozwolić. Lech chciałby decydować o sobie, czyli żeby strata do Legii była taka, którą można odrobić w bezpośrednim meczu w rundzie finałowej.
Przyjmując że w obecnej 24 kolejce i Legia i Lech uporają się ze swoimi rywalami, bezpośrednia potyczka między konkurentami będzie miała wymierny właśnie efekt dążenia do „komfortu” i „zależności”. Jeżeli Legia pokonałaby Kolejorza przewaga wzrosłaby do 8 punktów, po podziale 4, ta różnica utrzymana lub powiększona do 30 kolejki dawałaby wzmiankowany „komfort”. Gdyby Lech zdołał odnieść wiktorię zredukowałby przewagę do 2 punkcików, w pryzmacie rundy finałowej – 1, w pozostałych meczach byłby zależny od siebie tym samym tworząc presję na legionistach, przystawiając im nieco nóż do gardła, mącąc spokój, zaburzając pewność siebie.
Oczywiście o ile Legia nawet w niesprzyjających przypadkach zachowa „siłę spokoju” , z presją sobie poradzi, to i tak do mety może dobiec pierwsza, tylko że wówczas z oddechem poznańskiej lokomotywy na plecach.
Osobiście swoje zdrowie wolę szanować, nerwówka jest mi zbędna, dlatego mocno ściskam kciuki za powiększeniem przewagi do 8 punktów. Gdyby tak się nie stało, tragedia by nie nastąpiła, trzeba by było tylko ściskać kciuki jeszcze mocniej.
play offachrundzie mistrzowskiej. Możliwość rozegrania spotkań z największymi rywalami na własnym boisku jest największym z możliwych handikapów pozwalających na spokojnie planowanie meczów rozgrywanych w tym najgorętszym okresie ligowym. Dlatego też forma, jaką uzyska zespół w tym czasie jest, moim zdaniem, zdecydowanie ważniejsza niż jakakolwiek przewaga punktowa.Muszę cie pocieszyć, ponieważ z moich fusów wynika coś zupełnie innego
Będzie dobrze.
Odnośnie rozważań według mnie, jeżeli można, to lepiej nie przejmować się, że w przypadku jakiegoś błędu, ktoś może go zaraz wykorzystać i wskoczyc na zajmowane dotychczas miejsce. Spokojna głowa daje swobodę w grze, a nerwy potrafią spętać nogi, dlatego chciałbym tej komfortowej sytuacji z przewagą przynajmniej czterech punktów w rundzie „dogrywkowej”.
A na poważnie to nie sądzę, by to całe legendarne "podkładania się" miało znaczący wpływ na naszą pozycję. Podkładać się można z resztą stawki, opcjonalnie już w ostatnim, no może przedostatnim spotkaniu (gdy faktycznie pozycja jest "nieopłacalna"). Gra z pretendentem do tytułu (niezależnie czy to Legia, czy Lech) to jednak gra o prestiż, więc Lech też będzie się borykał z tym problemem. Dlatego w pojedynku 2 drużyn obie ekipy będą miały porównywalne warunki. No chyba, że wmiesza się ktoś trzeci (Śląsk ma już taki tytuł z przypadku na koncie)