A+ A A-

W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!

Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.

Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...

TRZYMAJMY POZIOM!

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (32206)
286środa, 07, marca 2012 22:44
Senator
No nie żartujesz prawda ?
285środa, 07, marca 2012 22:01
Monrooe
Kwestia przyzwyczajenia, Chaveza też by trzeba zapytać jak się czuje jako Honduranin Wink

Ja tam mogę być Warszawianinem, też brzmi dumnie Wink
284środa, 07, marca 2012 20:53
Senator
Panowie szlachta wiem że nie na temat i możecie napisać wyrwał się jak Filip z konopi lub urwał się z choinki ale na Legia.net pod newsem o Vuko przeczytałem dyspute na temat Warszawiak warszawianin .
Mi te drugie określenie zupełnie nie pasi . Warszawiak git klawo. Za tego warszawianina to bym chyba się ponieważ. Żeby była jasność jeśli przyjąć że Warszawiak to trzecie pokolenie to ja też jeszcze nim nie jestem ale już wolę być mieszkańcem Warszawy niż warszawianinem . Dla mnie tragedia.
283środa, 07, marca 2012 16:31
Andrzej
Ale się chłopaki rozstrzelali... Smile
282środa, 07, marca 2012 13:45
Oley
@ Monrooe,
@ Gawin

a nie jest tak, że w głowach zawodników siedzi, że są mecze, gdzie trzeba "gryźć trawę" (vide Spartak w Moskwie, albo Rapid w Bukareszcie), a są takie, gdzie "prędzej czy później i tak coś wpadnie" (ostatni weekend i ŁKS).
Zapewne to kwestia koncentracji i motywacji. Jesienią takie mecze przegrywaliśmy (PBB) bądź remisowaliśmy (Cracovia). W tej rundzie jest progres (ŁKS), zatem skupmy sie na pozytywach Smile
281środa, 07, marca 2012 12:35
gawin76
@ Monrooe

Nie mam na myśli żadnych ekstremów w jedną czy drugą stronę, raczej pewien ogólny rys charakteryzujący obecną Legię, doskonale widoczny na przykład w meczach takich jak ten sobotni z ŁKS czy jesienny z Cracovią u siebie.

Być może związana z tym stanem rzeczy jest kwestia, że kierunek taki, aby 'usiąść' na przeciwniku i zamknąć go na jego połowie boiska może być dla Skorży zamknięty z uwagi nie niewielkie predyspozycje zawodników linii ofensywnych do prowadzenia zaangażowanej gry pressingiem czy rozbijania ataków przeciwnika we wczesnej fazie.
280środa, 07, marca 2012 09:51
Monrooe
@ Gawin

- "Natomiast przyznam szczerze, że gra Legii podoba mi się tak... średnio."

Mówisz o meczy z PSV, czy o meczu z Rapidem ? Widzisz ja generalnie bym się nawet z Tobą zgodził, gdyby nie przebłyski tego co w moim rozumieniu Skorża chce osiągnąć.

- "Gramy przede wszystkim za wolno, brakuje tempa w naszych atakach, za mała presja jest wywierana na przeciwniku."

Znów muszę zapytać o których meczach piszesz? Ja pamiętam Wisłę, pamiętam pierwszy z Cracovią, pamiętam mecze w pucharach. Tam już tak źle z tym tempem nie było. Natomiast zgodzę się z Tobą, że na razie mało tych lepszych spotkań po stronie naszych asów. Niemniej jednak coraz bardziej widać zamysł pana Macieja, coraz częściej zawodnikom udaje się zrealizować plany kreślone przez trenera przed meczem. Nie zawsze wychodzi, nie zawsze jest tak jak miało być. Uczą się jednak zarówno zawodnicy jak i trener. widać, że kierunek w którym to wszystko podąża jest naprawdę obiecujący.
279środa, 07, marca 2012 09:01
gawin76
Jeżeli chodzi o osobę naszego trenera to oczywiście trudno byłoby znaleźć usprawiedliwienie dla ew. nieprzedłużenia kontraktu ze Skorżą.

Natomiast przyznam szczerze, że gra Legii podoba mi się tak... średnio. Gramy przede wszystkim za wolno, brakuje tempa w naszych atakach, za mała presja jest wywierana na przeciwniku.

Mam nadzieję, że Skorża nie osiągnął jeszcze szczytu swoich możliwości trenerskich.
278wtorek, 06, marca 2012 20:20
Zbyszek
Ja także byłem przeciwny przyjściu trenera Skorży do Legii. Uważałem go za faceta na pogodę. W Amice, Groclinie i Wiśle obejmował zespoły po dobrych trenerach, ukształtowane z niezłej klasy zawodnikami. Nic co prawda nie zepsuł, ale też niewiele poprawiał. Nie pracował w zespole, który trzeba budować czy jak Legię przebudowywać. Do tego miał nieprawidłowy stosunek do zawodników. Był to trener kostyczny, wręcz odpychający. Nie miał z zawodnikami kontaktu, co w chwilach trudnych pogłębiało kryzys. No i przechodził z Wisły, dla której nic się nie liczy za Prezesa Cupiała tak jak wygrana z Legią.
Początek w Legii potwierdzał wszystkie zastrzeżenia. Z trybun widać było, że zespół skraca pole gry, ale w momencie straty piłki obrona w panice cofała się na własne pole karne wytwarzając lukę ze środkową linią, w której rywale robili co chcieli. W ataku powielane były nieudolnie schematy z Wisły: prawoskrzydłowy wchodzi do środka i otrzymuje piłkę od ofensywnego pomocnika i strzela. Tylko że Manu to nie Małecki i nie strzelał. Więcej błędów nie będę wymieniał. Wstyd i rozpacz.
Z czasem następowała poprawa w grze i szły za tym wyniki.
Skoncentrował się na PP i cel osiągnął. Zasadnicza poprawa nastąpiła latem ubiegłego roku. Moim zdaniem ma to bezpośredni związek z przyjściem do Legii Żewłakowa i Liuboji. Pierwszy kieruje grą obrony i ta obrona wie kiedy się cofać, a kiedy wyjść do przodu. Drugi jest jeszcze chyba ważniejszy, bo problemem Legii było podanie piłki do przodu. Zawodnicy posiadający piłkę zastanawiali się komu podać i przez ten czas zastanawiania się tracili piłkę. Teraz takich dylematów nie ma: wystarczy zamknąć oczy i kopnąć w kierunku Daniela.
Zasługą Skorży jest wkomponowanie ich w zespół i korzystanie ze stwarzanego przez nich wentylu bezpieczeństwa do wprowadzania młodych zawodników. Trener Skorża wykazuje ogromną odwagę w wymaganiu od zawodników prowadzenia ofensywnej gry oraz w stawianiu na młodzież. Widać ogromną poprawę w taktyce gry oraz indywidualnych umiejętnościach piłkarzy. I odniósł niewątpliwy sukces w LE.
Przestrzegam przed poważnym traktowaniem żartów nieżyjącego Janusza Atlasa i Pawła Zarzecznego, którzy mówili, że teściowa mogłaby trenować jeden z zespołów mających takich jak tam zawodników. Jak to trafnie formułuje Kazio Węgrzyn "dobrzy zawodnicy potrzebują jeszcze lepszego trenera". Trener Skorża jest niewątpliwie jednym z najlepszych naszych trenerów i co ważne osiągnął wynik sportowy.
Wszędzie w dużych klubach z aspiracjami takich się szanuje, bo jest ich mało. Moim zdaniem z naszych trenerów dorównuje mu tylko Jacek Zieliński I Franciszek Smuda. Odejście trenera Skorży byłoby znacznym osłabieniem Legii i poważnym wzmocnieniem konkurencji. Przecież w Lechu zatrudniono trenera tymczasowego oczekując na wieści z Warszawy. A trener Skorża wysłał czytelny sygnał, że chce pracować w Legii. Jest to człowiek ambitny i honorowy i niepodjęcie tego sygnału może oznaczać, że oto on powie: dziękuję. I nasi, pożal się Boże, włodarze znowu będą mieć pełne usta frazesów i zadowoleni z siebie będą mogli dalej urzędolić.
Na tym blogu niedawno dyskutowano, że władze Legii aktualne nie są jednak takie najgorsze. Ja na to przytoczę anegdotkę opowiedzianą mi przez właściciela niedużego rodzinnego sklepu, który postanowił powiedzieć żonie, aby wpłynęła pozytywnie na ich syna. Wywiązał się taki dialog: "Ten nasz syn wymaga poprawy, bo sam nie może znależć pracy, a jak pracuje w sklepie to jak pójdzie do ubikacji to już nie wraca. Podobnie jak pójdzie coś zjeść. Też gdzieś wsiąka. I stale ma jakieś ważne wydatki i na nie potrzebuje pieniędzy. Ty mężu chyba się na niego uwziąłeś. Powiedz: czy on ćpa? No nie. Czy się upija? Też nie. Czy kradnie? Nie. A może się łajdaczy? Również nie, To czego ty od niego chcesz, Faktycznie czego ja od niego chcę". No właśnie dlaczego ja się tych władz Legii czepiam. Przecież mogliby być gorsi.
Przedłużenie umowy ze Skorżą będzie dla nich papierkiem lakmusowym. W przeciwnym wypadku będą to niepoważni ludzie, którzy nie potrafią podjąć żadnych poważnych decyzji.
277wtorek, 06, marca 2012 16:14
Walles
I słusznie Bolku prawisz.
276wtorek, 06, marca 2012 12:35
Senator
Też tak uważam. Skorża w ten sposób buduje swój autorytet . O ile teraz dla obecnych piłkarzy może to mieć znaczenie mniejsze to dla następców czy chłopaków z ME już będzie miał znaczenie fakt że Skoża jest w tym klubie tyle a tyle lat. Zdają się tez nie potwierdzać plotki o silnym lobby anty Skorżowym. Jeśli byłoby rzeczywiście silne zmiana warunków nie wchodziłaby w grę .Czyli albo mistrz albo wypad. Następca to nowe założenia nowa myśl czy teraz to jest nam potrzebne? Moim zdaniem nie.
Trener odchodzi albo po wypełnieniu kontraktu i nie przedłużeniu go czy to z własnej woli czy z woli pracodawcy lub kiedy ewidentnie widać że drużyna dryfuje ku niższej lidze.W naszym przypadku chęć Skorży do pozostania jest sygnały o chęci przedłużenia kontraktu ze strony zarządu są a drużyna prze do przodu a nie do tyłu więc po co zmiana?
275wtorek, 06, marca 2012 11:21
Bolek
@ Monrooe

Odpowiadając na Twoje pytanie: dobrze.

Po pierwsze dlatego, że IMO obecnie nie ma powodów do rezygnowania ze Skorży. Nie to żeby był trenerem - ideałem, ale niewątpliwie w ciągu 2 lat mamy znaczący postęp w jakości gry oraz wynikach. Czemu nie przekonać się czy ten trend da radę się utrzymać (oczywiście zależny jest też od innych kwestii)?

Po drugie - Skorża nie jest trenerem tanim, co więcej w miarę odważnie mówi o potrzebie wzmocnień (nie w tej chwili ale ogólnie). Czyli, jeśli planują z nim przedłużyć współpracę to może nie zamierzają też zupełnie rozwalić drużyny żeby tylko wyciągnąć ile się da (mam przynajmniej taką nadzieję).

Po trzecie (te argument najsłabszy) - kto po Skorży? Odpadł już Probierz (nie wierzę, żeby go zwolnili do lata z Wisły), który zresztą też nie jest moim wymarzonym kandydatem. Z głośniejszych polskich nazwisk wolny jest Michniewicz (nie chcę) i pewnie będzie Zieliński Wink (też nie chcę). Są może jacyś młodzi zdolni, ale zawsze się powtarza, że Legia to nie jest najlepszy klub żeby uczyć się zawodu i ja się z tym zgadzam. Zagranica? Niestety nie stać nas na uznane nazwiska (trenersko) a wynalazki typu Bakero czy Maskaant nie zagwarantują wyższego niż Skorża poziomu (nie mówię, że jakiś Smith nie może okazać się mega trenerem - problem w tym że szukając wśród no name`ów zagranicznych mamy dużo wyższe prawdopodobieństwa nietrafienia niż trafienia).
274wtorek, 06, marca 2012 10:38
Monrooe
Widzę Panowie, że kompletnie zignorowaliście coraz częstsze "przecieki" o planowanej kontynuacji pracy trenera Macieja Skorży z zespołem Legii. Już pal licho wypowiedzi Wojtak Kowalczyka (onegdaj strasznego antagonisty pana Maćka), który zapałał miłością do szkoleniowca Wojskowych. Chodzi mi raczej o wieści z Wyborczej potwierdzone też w zapowiedzi kolejki przez Marka Jóźwiaka, ale przede wszystkim przez samego zainteresowanego.

To by oznaczało kontynuację dotychczasowej pacy z zespołem, kontynuację stylu oraz wizji rozwoju drużyny. Jeśli faktycznie wystarczy zakwalifikowanie się do pucharów to wygląda na to, że jest to bardzo ale to bardzo blisko takiego scenariusza. Co Wy na to Panowie? Jak widzicie tą sytuację? To dobrze, czy źle dla naszej Legii?
273poniedziałek, 05, marca 2012 15:34
Senator
Szanowny Bolku jak człowiek ochłonie to oczywiście cieszy się z trzech punktów i racjonalnie tłumaczy sobie priorytety. Na stadionie jednak emocje biorą górę i chciałbyś wygranej w pięknym stylu 7:0 Smile
Tak to już jest i ja bym tego nie zmieniał. Smile
272poniedziałek, 05, marca 2012 12:51
Bolek
100% racji w słowach Zbyszka na temat krytyki Legii za mecz z ŁKS. Trzeba było wygrać i wygraliśmy. MP zdobywa się zbierając punkty a nie noty za styl - warto przypomnieć, że zarówno w 2002 jak i w 2006 nie było jakiś fajerwerków (fakt, że w 2006 nieco więcej, ale tylko na wiosnę).

Pamiętać przy tym trzeba, że Legia na 5 spotkań wiosną dwa zagrała dobrze (Śląsk i Sporting dom - jakże różnie jednak te mecze się ułożyły), jeden przeciętnie (Sporting wyjazd) jeden słabo (ŁKS) i jeden bardzo słabo (Górnik). Tak więc ja nie spodziewam się wielu świetnych spotkań, bo nie ma ku temu przesłanek (jesienią też było sinusoida) - a poza tym w tej chwili liczą się tylko punkty.
271niedziela, 04, marca 2012 21:53
Zbyszek
Nie przesadzajmy z tym, że każdy może wygrać z każdym. W pojedynczym meczu jak powiadał klasyk: "mecz można wygrać, przegrać albo zremisować" - jest to teoretycznie możliwe. Nie ma to jednak większego znaczenia przy układzie tabeli. Liczy się suma punktów. Tak naprawdę niezbyt ważne z kim się je zdobywa, Ważniejsze jest aby tych punktów nie tracić szczególnie z tymi z dolnych rejonów tabeli. Styl gry w takich wypadkach ma znaczenie mniejsze. Nie da się grać fajerwerków co spotkanie. A że każdy gra w piłkę i póki co nikt się nie poddaje z góry i nie kładzie na murawie tylko dlatego, że ktoś mówi, iż ma większy budżet i ma większe aspiracje to jest normalne.
Wszyscy, także Legioniści, muszą mieć świadomość, że na szczęście te czasy kiedy się w Totku trafiało 13 i dostawało się zwrot stawki już należą do przeszłości. Ja wcale nie tęsknię za sytuacją w której przed meczem można było spokojnie typować wynik bo wiadomo było kto o co i za co gra. Przypominam,ze Legia w tej niby grze nie wypadała najlepiej. Dlatego zadziwiają mnie ci, którzy wywalczenie zwycięstwa traktują wręcz jak porażkę. Przypominam: Legia wygrała z ŁKS. Z krytyki można wnosić, że ten mecz przegraliśmy i to wysoko, a zawodnicy grali piach.
Jesteśmy faworytami rozgrywek i musimy mieć świadomość, że nikt nam punktów nie odda za darmo. Sytuacja w tabeli jest korzystna bowiem rywale tracą punkty wskutek popełnionych przez siebie błędów, a nie wskutek siły rywali. Aktualną kiepską ich grę trzeba wykorzystać. O Polonii już napisałem. Natomiast Śląsk jest nadal nieprzygotowany szybkościowo. Jest niewielka poprawa od meczu z nami, ale przy szybkich kontrach Widzewa nie nadążali. Także przy walce o piłkę byli spóżnieni co "nadrabiali" brutalną grą. Trener Lenczyk wrócił do systemu przynoszącego punkty, ale brzydkiego i nie dającego szans w europejskich pucharach. Gdyby Śląsk z taką grą znalazł się w pucharach byłaby to tylko strata miejsca. Jednak liczę, ze Wisła, Lech czy Polonia wreszcie się obudzą i zaczną walczyć.
Dziś każda z tych drużyn ma wewnętrzne problemy i sami dla siebie są największymi rywalami. Oby tak nie było w Legii. Pora, aby przedłużyć umowę z trenerem Skorżą, Żewłakowem i Ljuboją. Czas ustabilizować sytuację, a nie prowokować kolejnych zbędnych konfliktów. W Legii potrzebna jest koncentracja na najważniejszych celach, a nie na sprawach istotnych, ale jednak drugorzędnych. Casus Małeckiego niech będzie nauczką dla włodarzy Legii i niech pamiętają, że jak oni stracą pracę to nikt ich nie będzie chciał. Odwrotnie niż trenera Skorży.
270niedziela, 04, marca 2012 17:21
gawin76
Wraca to, o czym rozmawialiśmy na c-l w zeszłym tygodniu.
Punkty tracą wszyscy, wszyscy się męczą.
Zaryzykowałbym twierdzenie, że wygranie pozostałych do końca meczów na własnym boisku wystarczy nam do mistrzostwa, inna sprawa na ile to realne.

Nikt nie mówi, że będzie łatwo, ale jednak w tym momencie jesteśmy faworytem tych rozgrywek.
269niedziela, 04, marca 2012 17:13
Senator
Nasz młody sympatyczny kibic Garm ma niestety absolutną rację . 5 punktów to nic . Byłoby dobrze żeby nasi piłkarze o tym pamiętali . Ja napisze więcej do zdobycia jeszcze naprawdę kupa punktów tak więc słowa Skorzy że każdy mecz jest o życie są jak najbardziej prawdziwe . Trzeba w każdym meczu dawać z siebie maksimum .Jeśli i to nie pomoże trudno ale wtedy nik pretensji miał nie będzie
268niedziela, 04, marca 2012 16:37
gawin76
Śląsk grał to samo co na jesieni Garmie, wtedy jakoś się prześlizgiwał, tak jak np. z ŁKS-em. Dziś też o mały włos by im się udało. Moim zdaniem w drugiej połowie byli zdecydowanie od Widzewa lepsi, na szczęście Mroczkowski miał nosa do zmian.

Dobrze że Śląsk nie odbudował się 'z marszu' od razu po meczu z nami i nie wskoczył na ten swój tor kolejnych zwycięstw.

W tym kontekście nasze 'brzydkie' zwycięstwo nad ŁKS-em jest po prostu bezcenne.
267niedziela, 04, marca 2012 16:33
Garm
Swoją drogą, Madej przebił chyba wczorajszego Sikorskiego.

A postawę Śląska proponuję potraktować jako groźne memento. Mamy pięć punktów przewagi nad ekipą z Konwiktorskiej. Śląsk dwa tygodnie temu też miał pięć punktów przewagi nad nami. No to właśnie go wyprzedziliśmy.
266niedziela, 04, marca 2012 16:30
Garm
Śląsk nie wygrał - a nawet gdyby wygrał, w żadnym wypadku nie byłoby to zwycięstwo zasłużone.

Wiele osób odsądzających wczorajszą Legię od czci i wiary powinno po dzisiejszym antyfutbolu nieco zweryfikować swoje poglądy...
265niedziela, 04, marca 2012 16:10
gawin76
Oj, raczej lidera dziś nie będzie.
Lenczyk odstawił Mraza, dał sobie spokój z trzema ofensywnymi pomocnikami, Śląsk wrócił do swojej gry i w jesiennym stylu wyszarpie te 3 punkty. W pełni zasłużenie zresztą, Widzew po przerwie nie istnieje.
264niedziela, 04, marca 2012 14:17
gawin76
@ Walles, Garm

Nie potwierdzam.
Pierwszą doskonałą okazję w meczu miał Bełchatów (Wacławczyk), Nowak bez wątpienia spartolił wczoraj więcej sytuacji niż Cani, a to co robiła obrona Polonii na czele z Sadlokiem (np. podanie pod nogi Nowaka we własnym polu karnym w około 30. minucie meczu) było naprawdę słabiutkie.
263niedziela, 04, marca 2012 14:09
Monrooe
Walles,
tylko, że ja jestem daleki od krytykowania samej gry, szans, czy możliwości tego zespołu. Chodzi mi natomiast o to, że o ile my poświeciliśmy wiele uwagi naszym włodarzom zarzucając im niepomaganie drużynie, to J. Wojciechowski wręcz utrudnia pracę Zielińskiemu. Zostawia mu coraz mniejsze pole manewru, stąd teksty o trenerze Wojciechowskim.

Te naciski, nerwowa atmosfera (w poprzednim sezonie mieliśmy tak u nas), ciągła nerwówka, to na pewno nie pomaga drużynie z Konwiktorskiej. Wystawianie trzech wysuniętych napastników również. Ma podobne wrażenie jak Zbyszek, że nowi jeszcze nie przystosowali się do gry w naszej lidze ale to zakupy prezesa więc...muszą grać w pierwszym składzie (a Jodłowiec w pomocy). Zresztą my to przeżyliśmy z Mezengą, Cabralem i resztą. Trener Skorża dość szybko się otrząsnął, trener Zieliński chyba nie będzie miał szans. O tym pisałem. Sama gra wygląda nieco słabiej niż jesienią ale na pewno nie tak, że wywaliłbym trenera. Moim zdaniem największym wzmocnieniem tego zespołu byłby urlop [prezesa, tak do końca ligi. Mógłby się zdziwić jak by wrócił.
262niedziela, 04, marca 2012 13:38
Garm
Potwierdzam. Również wychodząc z domu na Łazienkowską (koło 30 minuty) byłem przekonany, że to ekipa Zielińskiego wygra. Bełchatów robił dużo wiatru, ale miał też strasznie dziurawą obronę, a Cani i Jodłowiec dominowali fizycznie nad rywalami. Pamiętając nasz mecz na Konwiktorskiej spodziewałem się, że to może być czynnik decydujący.

Zieliński ma pecha - gdyby Cani był w formie strzeleckiej z końcówki jesieni, mieliby dziś co najmniej cztery punkty więcej. Choć w tym też można się doszukiwać destrukcyjnego wpływu Wojciechowskiego, bo Cani nie pojechał na jedno ze zgrupowań, kłócili się o przedłużenie kontraktu i ogólnie robili wiele rzeczy, które z przygotowywaniem formy na rundę wiosenną wiele wspólnego nie miały.
261niedziela, 04, marca 2012 13:19
Walles
Mam takie wrażenie że przesadzacie z krytyka Polonii. Obysmy sie tylko o tym nie przekonali dotkliwie. Ja oglądałem początek meczu i byłem przekonany że Polonia wygra w Bełchatowie. Gdyby Cani nie był co najmniej rozkojarzony to w 15 min mogło byc 3:0 i po meczu. Zreszta w Bełchatowie musieli co najmniej zremisować bo pudła Sikorskiego nie da się moim zdaniem z niczym porównać. To był majsterszyk. Smile
260niedziela, 04, marca 2012 13:15
Monrooe
Czy ja wiem czy taką łatwiejszą, chyba nie. Vrdoljak mógł strzelić czymkolwiek. Szansa na nietrafienie z tej sytuacji była mniej więcej taka jak trafienie w totka. Ludzie trafiają, więc i Vrdojak... nie trafił. Pech.
Natomiast Sikorski musiał włożyć wszystkie swoje umiejętności by ten strzał spartolić Wink
259niedziela, 04, marca 2012 12:49
Senator
@Monrooe
Miał dużo łatwiejszą piłkę.Z kierowniczą rolą JW zgadam się w pełni.Tą przegraną na swoje konto może zapisać sobie trener Wojciechowski Smile
258niedziela, 04, marca 2012 11:11
Monrooe
@ Zbyszek

- "W tej drużynie nie wiadomo czy liczą się wyniki czy też chora wola właściciela."

Wystawienie (po awanturze) Jodłowca w pomocy (gdzie życzył sobie J.W.) i upychanie (celne określenie Gawina) trzech typowych środkowych napastników na placu wskazują jednoznacznie o co chodzi we tej drużynie. W Polonii "kierownik" taż niewiele ma do gadania. Liczą się pomysły, aspiracje i fanaberie prezesa. Jak to wychodzi każdy widzi.

@ Gawin

Co do pudła Sikorskiego to jestem przekonany, że miał dwa razy dalej do bramki niż Vrdoljak w Poznaniu Wink
257niedziela, 04, marca 2012 09:13
gawin76
@ Zbyszek
Też zastanawiam się o co chodzi w Polonii z tymi ostatnimi transferami.
Wczoraj np.przez ostatnie dziesięć minut z przodu tłoczyli się Çani, Dwaliszwili i Sikorski - trzech środkowych napastników.
A propos Sikorskiego, jeżeli ktokolwiek jeszcze tego nie widział, koniecznie zajrzyjcie tutaj Wink
yvComment v.2.01.1