Logo

Czy leci z nami pilot?

tren1Po tytułach:" Zaczynają się schody?", "Houston mamy problem?", obecny chyba pasuje do podejmowania prób aktualnych legijnych rozważań. Oby kolejny w nazewniczym cyklu, nie brzmiał "Spokojnie, to tylko awaria!".

W "Przegladzie Sportowym" Przemysław Zych i Adam Dawidziuk odbyli upublicznioną polemikę odnośnie sternika wehikułu pod nazwą Legia. Czy główny nawigator pokieruje go w kierunku gwiazd niedosiężnej Ligi Mistrzów, czy też raczej rozbije statek o poznańską rafę i pozostawi wrak na mieliźnie w Łodzi lub w Chorzowie?

http://legia.przegladsportowy.pl/Pilka-nozna-Czy-Jan-Urban-doprowadzi-Legie-do-mistrzostwa-,artykul,168813,1,721.html

Sami bohaterowie debaty, przy końcu swych rozważań dochodzą do wniosku, że jest ona przedwczesna, powinna się odbyć w czerwcu, gdy rozstrzygnięcia w lidze zapadną, konkluzja niby oczywista i nader logiczna, ale... ale przecież w czerwcu żadnych dylematów odnośnie Jana Urbana już nie będzie. Albo przywdzieje wieniec laurowy tego, który na przekór wszystkim, tę arogancką, megalomańską i zadufaną w sobie Legię do koronacji doprowadził, albo założy wór pokutny przewidziany dla "nieudacznika" po raz enty zawodzącego. Dysponującego "ptasim mlekiem", największym budżetem, całkowitym zaufaniem zarządu, udanymi transferami, szeroką kadrą, doświadczonymi gwiazdami o największej renomie w lidze, utalentowaną młodzieżą dawaną innym za przykład, świetnymi, zdzierającymi gardło za klub kibicami, czyż można to wszystko zaprzepaścić? Jeżeli Jan Urban mistrzostwa nie zdobędzie, dylematów odnośnie jego losów, również się pozbędziemy, świadomość tego doskonałą posiada sam główny zainteresowany, żadnego przedwczesnego przedłużania umowy nie proklamował, ani się domagał, wręcz przeciwnie.

Ponownie może być i tak, że o końcowym statusie trenera, o tym czy wstąpi do nieba bram, lub czy pochłonie go ogień piekielny, może zadecydować jeden mecz, 90 minut i niekoniecznie musi to być pojedynek ten najbardziej poruszający wyobraźnię, w którym dwaj pretendenci do tytułu zmierzą się w bezpośrednim starciu. Chociaż gdyby Urban poskromił Rumaka w Wawie, a następnie w euforii, zarówno on jak i drużyna upojona sukcesem, potknęłaby się gdzieś na ostatniej prostej, wywinęła koziołka i padła jak długa przed napisem "meta', to czy wówczas bylibyśmy dla szkoleniowca bardziej wyrozumiali, czy też wręcz przeciwnie. Gdyby winę za przedwczesną zbyt obfitą radość i zgubne tego rezultaty przypisano jednynie piłkarzom, być może dylemat w czerwcu odnośnie posady szkoleniowca jednak by powstał?

Obyśmy okazji do weryfikacji takiego scenariusza nie mieli, ale też przestrogę zawczasu należy wyrazić. W każdym razie tak jak w przypadku Skorży, bezproduktywne dziewięćdziesiąt minut w Gdańsku wysłało go gdzieś daleko w piaski po petrodolary, tak oby ten sam los nie spotkał jego następcy.

Jeżeli jednak mamy się pozbyć takiej wynikowej perspektywy, na dodatek mogącej być jakżesz zwodniczą i niesprawiedliwą, gdy o efekcie pracy jedenastu miesięcy, może zadecydować jeden babol, jeden kiks, jednego piłkarza, w pojedynczym meczu, ale za to jakżesz znaczącym dla końcowego układu tabeli, to czy ocena pracy szkoleniowca nie wydaje się być bardziej miarodajna i adekwatna właśnie dziś!?

Jakim zatem trenerem Jan Urban się wydaje, gdy losy tytułu jeszcze nie są rozstrzygnięte.

Oponent, wbrew pozorom tych nie mało, a z każdym ligowym potknięciem ich szeregi rosną i stają się głośniejsze, stwierdza:

"Dla mnie jego PR nie idzie w parze z realnymi umiejętnościami.(...) bym wolał zobaczyć jak jego zespół gra w piłkę, jakąś powtarzalność w akcjach drużyny. O zespołach Macieja Skorży, czy Dragomira Okuki można było coś powiedzieć. Po Legii Urbana też oczekiwałbym jakiejś charakterystycznej cechy. (...) Wiem że Wladimerowi Dwaliszwilemu mówi: "Bierz na siebie grę w ofensywie, ty kreujesz nasze akcje", i to ostatnio widać, ale co z resztą? (...) wciąż nie widzę w Legii ręki trenera. Gdy tej drużynie nie idzie, to nie idzie. Gdy żre, jak na początku jego pierwszej kadencji i jesienią, to żre.(...) oczekiwałbym np. aby od pierwszej minuty rzucali się pressingiem na rywala, a oni grają nijako. (...) brakuje Legii agresywności, Czasem trzeba skopać przeciwnika, Legia tego nie robi. (A.D. wyjątkowo przeobrażony w oponenta, przyp.wł) Urban nie potrafi reagować w czasie meczu. Zmienić taktykę, poprzestawiać klocki. Brawo za zmianę Ljuboi w przerwie z Zagłębiem, ale zbyt często jak na trenera Legii nie potrafi przeprowadzić dobrej zmiany. Syndrom Franza Smudy z EURO 2012? Czasami zastanawiam się, czy leci z nami pilot? W Gliwicach każdy widział, że zmiany były potrzebne w 50., a nie 80. minucie. (...) Styl, w jakim Urban odpadał w Europie był bardzo podobny do porażek z pierwszej kadencji. Znów czegoś zabrakło. Może jest tak, że na polską ligę wystarczy siła indywidualności, a w Europie potrzeba czegoś więcej, jakiegoś pomysłu taktycznego, poukładania zespołu w defensywie? (...)Poważnie zastanawiam się, czy Urban wyciągnął jakieś wnioski z pierwszej kadencji i czy to się nie skończy kolejną piękną katastrofą. (Przemysław Zych, Przegląd Sportowy)

Zarzuty niebłahe, argumenty w roli adwokata prezentuje Adam Dawidziuk pod przytoczonym wcześniej adresem artykułu.

Pokuszę się o zaprezentowanie własnych pozytywnych spostrzeżeń, choć z jednym za to poważnym "ale". Jan Urban w moich oczach to nie tylko fajny facet robiący sympatyczne wrażenie, z którym wydaje się, że o piłce można by gadać godzinami, ale to również świetny trener! Dokładnie! Chyba pisałem, że jeżeli transfer Bereszyńskiego pod względami sportowymi wypali, to padnę przed Urbanem na kolana i właśnie to czynię. Nikt mnie nie przekona w tej chwili, że "piłkarskiego oka" Urbanowi brak, nawet jeżeli zignorował Lewandowskiego, choć tu większą negatywną rolę przypisuję innym. Gwoli wspomnienia to własnie Jasiu przeobraził Rzeźniczaka z środkowego na prawego obrońcę i mimo, że ten początkowo w ofensywnych akcjach, dośrodkowaniach miał kłopoty niemiłosierne, to jednak na tej pozycji pukał później do bram kadry. To Jan Urban przestawił Rogera z flanki na środek i uczynił z Brazyliczyka z polskim paszportem centralną oś drużyny. To Urban w prestiżowym meczu z Wisłą był w stanie postawić na pozycji defensywnego pomocnika na Macieja Iwańskiego i się nie zawiódł, na tym Maćku z którego pressingu później śmiała się "cała Polska". U Urbana Iwański potrafił w defensywie popracować! O tym, że Urban ma oko do młodych i lubi na nich stawiać, pisać to już truizm, choć akurat jakby mi tego wiosną w trenerskim arsenale brakowało. Zaczęło Urbanowi zbywać na odwadze, czy jednak "oko" faktycznie nie wychwytuje potencjału, który w młodych ponoć jest ulokowany?

W każdym razie, na piłce, umiejętnościach, predyspozycjach piłkarzy to aktualny trener Legii się zna, potrafi z piłkarzy wydobyć to co najlepsze, choć Radović kiedyś pewnie w to by powątpiewał i zaprzeczał, ale ponoć Urban nie tylko zmienił zdanie o Rado, ale tez i ogólne swoje nastawienie do prowadzonych przez siebie zawodników. Istotne, bo autorefleksja i wyciąganie z niej wniosków jest źródłem rozwoju, zaś przekonanie o własnej doskonałości i wszechwiedzy tamą i przeszkodą.

Zatem, Jan Urban w moim mniemaniu, postrzeganiu to trener doskonały, ale... "ale", ...to trener doskonały w prowadzeniu i szkoleniu młodych piłkarzy. Predyspozycje do takiej roli wydaje się mieć idealne. Nie bałbym się też mu powierzyć funkcji dyrektora sportowego, czy koordynatora szkolenia.

W prowadzeniu piłkarskich drużyn seniorskich, w odniesieniu do Jana Urbana jest jeden szkopuł. Oponent do chwili obecnej jeżeli zbite zostaną wszystkie jego argumenty może stwierdzić: może to i bardzo dobry trener, ale sukcesów brak! Nie wystarczą przywołane, ani puchary, ani ilości zdobytych punktów w lidze. Po pierwszej kadencji w Legii, po niefortunnej przygodzie z "Miedziowymi", nie wartym wzmianki jeszcze jednym maleńkim ligowym epizodzie, jeżeli i tym razem Urban nie doprowadzi drużyny do oczekiwanego triumfu, łatka "przegranego" do niego przylgnie. Tym sposobem wracamy do punktu wyjścia. O statusie, renomie trenera Urbana w 2013 roku zadecyduje końcowy wynik w Ekstraklasie, być może przypadkowy jeden gol. O tym, który z dwóch chartów pierwszy dobiegnie do mety mogą ważyć niuanse.

"Adwokat" w tej roli Adam Dawidziuk nie bez kozery proponuje dokończenie polemiki z "prokuratorem" Zychem w czerwcu. Jeżeli Urban spełni pokładane nadzieje, doprowadzi Legię do mistrzostwa, z oponentów będzie mógł sie śmiać, jeżeli tak się nie stanie, to ambitny, zadaniowiec, sfokusowany na wygranej, inteligentny, ale też bezwględny, analityczny, wykorzystujący każdy mentalny szczegół Mariusz Rumak stanie się przykładem i wzorem trenera sukcesu.

Dyskusja (16)
1środa, 01, maj 2013 10:08
CTP
W 100% zgadzam się z Dawidziukiem. W ogóle ta cała rozmowa wygląda jak dyskusja człowieka, który zjadł zęby na piłce z kibicem w kapciach. Nie znajdziemy lepszego szkoleniowca od obecnego Urbana i ja mam nadzieję, że niezależnie od końcowego wyniku zostanie jednak na Ł3. To znaczy, możemy oczywiście znaleźć ale wówczas klub będzie musiał się liczyć z koniecznością wydania fortuny na nowych piłkarzy, których sobie taki nowy trener zażyczy. A i to nie gwarantuje sukcesu, co pokazała choćby potyczka Borussii z Realem. Można zapytać wzorem Zycha, gdzie były wypracowane przez Mou schematy taktyczne jak Lewy walił bramkę za bramką.
2środa, 01, maj 2013 10:51
anonimowy_legionista
Wczoraj czytałem tą polemikę Zych - Dawidziuk i jedyne co można odpowiedzieć na stwierdzenie "brak stylu" to fragment z wypowiedzi Zbyszka Natomiast My hołdujemy szkole hiszpańskiej wykorzystującej najlepszych zawodników do kreowania gry. Nas do góry ciągną indywidualności.
3środa, 01, maj 2013 11:24
CTP
Ach ten mityczny "brak stylu". Jestem ciekaw, co pisaliby dziennikarze, gdyby Legia zaczęła grać tak jak Lech, czyli zero jakiejkolwiek gry, oddanie piłki przeciwnikowi i wyczekiwanie na jego błąd. A potem huzia na Józia. To by dopiero były mecze! Bełchatów na swojej połowie, Legia na swojej i nikt nie chce piłki.
4środa, 01, maj 2013 12:05
Zbyszek
Przyznam się, że niestety nie za wiele wiem o Janie Urbanie. Na pewno widziałem go na boisku w potyczkach z Legią, gdy grał w Zagłębiu Sosnowiec czy Górniku Zabrze, lecz jakoś nie zapadł mi w pamięć. W reprezentacji oglądałem go głównie w TV i tu ze dwa występy pamiętam. Był to jednak już czas schyłku repry. Oczywiście zauważyłem, ze był jednym z niewielu Polaków, którzy zaistnieli w Hiszpanii i dobrze pamiętam jego 3 bramki z Realem w Madrycie. Odnotowałem też jego duży sukces jakim było zdobycie przez Osasunę Pampeluna Młodzieżowego Mistrza Hiszpanii i jego starania o zostanie w 2005 roku trenerem tej drużyny /został "tylko" trenerem drużyny B/. Za wielką niespodziankę uznałem uczynienie go trenerem Legii w 2007 roku. Od tego czasu jakoś tam rejestruję jego wypowiedzi jak i dość rzadkie wypowiedzi o nim.
Z tych enuncjacji prasowych wyłania się obraz trenera i człowieka, który jest naturszczykiem w najlepszym znaczeniu tego słowa. Może on być naturalny, bo ma właściwie ułożoną aksjologię pozwalającą na określenie, ze jest po prostu porządnym człowiekiem. Ton wypowiedzi zdradza, że w Polsce bardzo wiele rzeczy go drażni, a zwłaszcza jawna nieprzyzwoitość. Nie spotkałem, aby kogokolwiek obmówił, poniżył czy w inny sposób znieważył. Mówią o nim,że jak ma jakieś uwagi do kogoś to mu mówi to prosto w oczy, a nie używa do tego mediów. Podobnie przyjmuje uwagi krytyczne bez urazy o ile także mówione są do niego wprost. Ocenia ogólnie: "To taka nasza mentalność. Dołożyć, zniszczyć, zdeptać". Dziwi się byłym piłkarzom, że co najmniej niesprawiedliwie oceniają nawet dawnych kolegów. "Na Zachodzie to niewyobrażalne, całe środowisko, by takiego gościa zniszczyło. Tam byłych piłkarzy bierze się za fachowców, którzy tłumaczą o co chodzi na boisku, a nie po to, aby na kimś odreagowywali swoje frustracje". Był niepomiernie zdziwiony robieniem guru z Dana Petrescu i skomentował to, że "Gdybym miał brać kogoś za mordę to wolałbym nie pracować". W tym kontekście wypowiedział się na temat metody treningowej tego trenera utrzymując, iż zawodnik ma osobnicze możliwości wysiłkowe czyli może wytrzymać tylko odpowiednie dla siebie obciążenia, większym nie podoła. Samokrytycznie przyznał, ze zimą 2010 roku zaaplikował zbyt ciężkie treningi piłkarzom Legii i dlatego żle weszli w sezon. Miał pretensje do ówczesnych władz Legii, ze nie dały mu szansy tego błędu skorygować. Wyznaje, ze bazuje na świadomości zawodników, a nie na straszeniu czy karaniu. Tu wykazuje to co dziś jest podstawą pracy w świecie ludzi dorosłych, bowiem metoda karania i nagradzania jest domeną pedagogiki mającej na celu spolegliwość podopiecznego, a nie jego rozwój osobowościowy. Lepszą odpowiedz na wyzwania jak kierować ludżmi w porządanym celu daje psychologia. Nie wiem czy to Urban wie, ale czuje prawidłowo. W sytuacjach trudnych zawsze bierze stronę piłkarzy, również poprzez zdejmowanie z nich presji. Najlepszym przykładem jest sytuacja w której w jego 1 trenowaniu Legii kibice obrażali piłkarzy i ci byli w stałym stresie. Obwinił kibiców za złe wyniki drużyny nie dlatego, ze tak naprawdę uważał,ale aby zdjąć odium z piłkarzy i całą agresję kibiców i mediów wziąć na siebie. Jak kogoś opieprzy to robi to bez udziału mediów i wie dlaczego tak czyni. Nikt nie może mu zarzucić, iż jest złośliwy. Miał taki okres, że uszczypliwie zwracał niektórym piłkarzom uwagę na ich niedostatki techniczne. Ale wyszedł z tego dość szybko po zwróceniu mu uwagi przez samych zainteresowanych. Wbrew temu co niektórzy sądzą jest bardzo wymagającym wobec piłkarzy i byle czym się nie zadawala. Nie jest tolerancyjny wobec niesportowego trybu życia i na przykładzie Kucharczyka mawia "Jak ktoś się pogubi to bardzo trudno mu się odnależć. Trzeba na to czasu i hartu". Tylko, że lepiej się nie gubić, bo kariera piłkarska trwa krótko i szkoda czasu. Wydaję się,ze był talentem piłkarskim i jest silnie utalentowany jako trener.

Na wiosnę tego roku drużyna ma dwie słabości od niego niezależne, a mianowicie kiepską formę fizyczną zawodników wynikającą ze złego przepracowania okresu przygotowawczego i brak lidera w zespole. W jego czasach i jeszcze wcześniejszych taki lider był drugim trenerem na boisku. To on brał ciężar gry zespołu na siebie. Dziś i Żewłakow i Vrdoljak owszem są odpowiedzialni, ale tylko za swoją grę.

Nadto zespół chyba za szybko uwierzył w swoją wielkość, bo uważa, ze mecz zwłaszcza z teoretycznie słabszymi sam się wygra. Stąd brak powrotów do defensywy po stracie piłki i pozostawanie drużyny przez cały mecz w postawie "Do ataku gotów". Tak grać nie wolno. I tu jest słabość Janka, że tej mentalności zmienić nie zdołał. Potrzebny jest jakiś wstrząs i oby nie było za póżno.

Natomiast ogólnie patrząc na Jana Urban trenera to odnoszę takie wrażenie, ze mu trochę brakuje tego zmysłu strategicznego, tego poczucia nadrzędności celu i stosowania adekwatnych do jego osiągnięcia środków. Tak jak prawda sama się nie obroni i trzeba jej pomóc, tak i poczucie wielkości trzeba mieć w sobie, aby go wtłoczyć tym małym ludzikom zwanym piłkarzami. Ja osobiści uważam i uważałem, iż zatrudnienie Urban tylko na 1 rok było obrazą dla nie niego i nie dziwię się, że teraz o nowym kontrakcie rozmawiać nie chce. W wielkim klubie jakim jest Legia nie może być zatrudniania trenera przypadkowego na tak krótki czas /normą są 3 lata, aby trener mógł naprawdę odcisnąć swoje piętno/ i jeżeli tak nie jest to należy się wzajemnie szanować. Ale jeżeli już tak się stało to należy być konsekwentnym: jak Janek nie zdobędzie Tytułu Mistrza to należy się z nim rozstać.
5środa, 01, maj 2013 12:36
anonimowy_legionista
@ctp

Ten nasz styl jest zawsze krytykowany kiedy nie wygramy przekonywająco, a jak walczyliśmy jak jesienią z PBB czy teraz z Zagłębiem to zaraz zaczęło się męczenie buły, jaka to jest Legia wspaniała.

To o czy napisał Zbyszek, styl hiszpański to się zgadza, choć często to wygląda jak hiszpański-bezpłciowy, np. w Gliwicach.

Wczoraj jak słuchałem komentatora w meczu RM-Prusy Dortmund, to mówił o tym, że Realowi brakuje gry na jeden kontakt, że taka jest charakterystyka tych piłkarzy i od razu pomyślałem - Radović Wink

Do czego zmierzam, jakby Legia częściej grała na jeden kontakt i w ten sposób przyspieszała grę, nie było by tego narzekania na styl.
Tylko czy tak się da grać, jak rywal postawi autobus na 16 metrze? W takim przypadku trzeba grać z w sposób zuchwały, bezczelny, cyniczny i umieć perfekcyjnie podać koledze do nogi, a na to nie zawsze pozwalają umiejętności. Tu zaczynamy iść w stronę "Barcelonki" (jak to ładnie ujął Bolek). Problem w tym, że nie mamy jednego takiego zawodnika jak Messi, który umie ściągnąć uwagę kilku rywali i zagrać coś fajnego, w tym wypadku brakuje nam Wolskiego Wink
Ljuboja oczywiście ściąga kilku rywali, ale brakuje mu tego przyspieszenia z piłką i krótkiego prowadzenia jej przy nodze. Rado też ma te swoje zwody, ale często mu ta piłka "odjeżdża.
No i oczywiście wszyscy główni ofensywni zawodnicy, Kosa, Rado, Ljubo, Sagan są póki co pod formą, Wladymir też w ostatnim meczu cienko ...
6środa, 01, maj 2013 12:41
Senator
Znając moje stanowisko w sprawie trenerów którzy prowadzą drużyny seniorów( Barcelona pokazuje ,ze chyba jednak jestem beznadziejnie niereformowalny i błądzę straszliwie) trudno abym mógł oceniać trenera z perspektywy innej niż własna czyli przygotowanie fizyczne i motywacja. No ok jeszcze taktyka czyli umiejętność wykorzystania potencjału zawodników którymi dysponuje.
Przygotowanie do sezonu - mimo że jest dodatkowy trener którego do współpracy wybiera sobie przecież nie kto inny jak Urban to właśnie na nim spoczywa odpowiedzialność. Trzeba jasno napisać Legia fizycznie nie odstaje od rywali, nie pamiętam meczu w którym w tym aspekcie bylibyśmy zdecydowanie słabsi od przeciwnika.
Motywacja - tu zgoda z panem Zbyszkiem ,pod tym względem Legii nie zmienił, jak ma się samo wygrać to ma i może jeden (Bełchatów) dwa( Górnik) mecze tą tezę podważają, jednak to za mało. Taki niemiecki zespól z kim by nie grał,ładuje po 6-8 bramek i nie kalkuluje.
Wykorzystanie potencjału - tu zgoda z autorem , przykładów dał nadto choć dla mnie cieniem kładzie się Kucharczyk no chyba ,ze w końcówce zabłyśnie.
Tak ogólnie to mam jakieś podświadome przeczucie ,że dużą rolę w ocenie Jana Urbana odgrywa jego charakter czyli to o czym dużo napisał JE Zbyszek. Dobry , porządny człowiek więc z tą krytyką ostrożnie. taki Rumak choć ma wyniki ( co by nie pisać serie zwycięstw dla młodego trenera to jednak wynik) oceniany jest gorzej właśnie ze względu na swój charakter.
7środa, 01, maj 2013 13:02
Zbyszek
@Senator.
Gwoli sprostowania to do Legii Urban przyszedł tylko z Kibu. Resztę, w tym nieszczęsnego Cesara dostał w spadku. Latem zeszłego roku uprosił, aby Cesar uczył się od Irrybarea i ten nieżle Legię do jesieni przygotował. Do tematu Rumaka nie dam na razie się wciągnąć, bo rozmawiamy o Naszym trenerze. Pozdrawiam.
8środa, 01, maj 2013 13:35
Senator
@Zbyszek
I co w związku z tym?
albo jednak trener od przygotowania nie jest tak ważny albo Urban nie przykłada do tego dużej wagi albo w końcu nie potrafi postawić na swoim i wymóc zatrudnienie takiego który mu pasuje.
O Rumaku nie ma potrzeby dyskusji ot dla mnie dobry przykład jak charakter trenera przekłada się na opinię o nim.
9środa, 01, maj 2013 13:52
Zbyszek
@senator.
Mam nadzieję, ze się nie obrazisz,bo będę polemizował.
Piszesz, ze nie pamiętasz, abyśmy byli zdecydowanie słabsi od rywala. Sam mam kłopoty z pamięcią, ale w moim wieku to normalne. Lecz w Twoim?Smile Nie postarzaj się. A na poważnie to widać to było jak na dłoni z Koroną, Bełchatowem czy Wisłą. I wybacz, ale nie zauważyć tego było nie sposób. Dziś nie ma zdecydowanej różnicy jak kiedyś, gdy mecze nawet reprezentacji kończyły się 7 czy 8 do koła. Pamiętasz mecz na EURO z Czechami. Różnica była niewielka. Przez cały mecz nasi przebiegli o ok. 500 metrów mniej niż Czesi. Dlatego przegraliśmy, a stało się tak, bo gnoje wymusiły na Dyzmie, który też nie lubiał nikogo przemęczać, aby zamiast trenować odpoczywali, bo nie mają świeżości. Może i świezi byli, ale biegać siły nie mieli.

W Legii mamy niestety do czynienia z podobną sytuacją. Rywale na wiosnę nam dają pole i my sobie te piłeczkę kopiemy i tak możemy czynić aż do śmierci. Przewagę mamy w posiadaniu piłki i w ilości kontaktów z nią. Tylko nie potrafimy wygrywać pojedynków jeden na jednego, wyjść na wolne pole, wyprzedzić rywala do piłki, doskoczyć szybciej od niego do tzw. bezpańskiej piłki w jego strefie obronnej. Gdy tracimy piłkę to nie jesteśmy w stanie nadążyć za kontrującym przeciwnikiem, więc go tniemy od tyłu albo chwytamy za rękę czy inną koszulkę. Nie mam zastrzeżeń do wytrzymałości i do siły, ale do szybkości i szybkości wytrzymałościowej. Im bowiem dalej w mecz to rywal słabnie i my nawet zdobywamy przewagę, tylko my też słabniemy i już może być po zawodach. W tym kontekście napisałem,ze zwiększenie obciążeń przed Piastem było konieczne i meczu z tym rywalem żle pod tym kątem nie oceniam, bo spadek formy był naturalny.

Mecz ten negatywnie oceniam z punktu taktycznego tzn. płynności w przechodzeniu do ataku i sposobu konstruowania akcji, jak też niestety prowadzenia zespołu podczas meczu przez trenera. Trener ma pomóc zespołowi poprzez trafne i w czasie dokonywane zmiany, a nie liczyć na cud. Dlatego też napisałem onegdaj, że takie zwiększenia obciążeń może tylko przynieść pozytywne efekty, bo z tym co było mogliśmy tylko doczłapać do końca,a chłopaki Rumaka są w galopie. Bez dorównania im forma fizyczną nie wykażemy naszej wyższości techniczno-taktycznej.
10środa, 01, maj 2013 14:17
anonimowy_legionista
Zbyszek z tym odpuszczaniem pola przez rywala to jest największe przekleństwo, nasi bujają się z piłką klepią, a i tak nie mogą przebić w kierunku światła bramki bo w "16" jest 8-9 zawodników. Przywołam Zagłębie - pierwsza bramka głową Wink

Generalnie trzeba zacząć inaczej wchodzić w mecz, starać się napocząć rywala w pierwszych 5-10 minutach, poprawić przejście z gry obronnej do ofensywnej - gra na jeden kontakt. Nauczyć się zmuszać rywali do gry atakiem pozycyjnym, a my sobie np. jak w Poznaniu, Rumiany długa, Kosa pełny gaz i brameczka Wink

Gdy tracimy piłkę to nie jesteśmy w stanie nadążyć za kontrującym przeciwnikiem,więc go tniemy od tyłu albo chwytamy za rękę czy inną koszulkę.

My biegamy w koło pola karnego, rywal podwójne zasieki, dwa kroki w przód, dwa tył, lewo, prawo, a nasi muszą biegać z piłką najczęściej jednostajnie szukając miejsca na wepchnięcie piłki i nagle rywal startuje do naszego zawodnika i strata, czy jest na to recepta?
11środa, 01, maj 2013 14:52
Senator
@Zbyszek
Ok Wisła tylko moim skromnym zdaniem fizycznie radę daliśmy, mentalnie Wisła w tym meczu najadła się surowego mięsa i dlatego tak to wyglądało. Pisze pan o szybkości i zgoda tak to wygląda tylko sorki o kim rozmawiamy? Ljuboja , Żewłakow , Sagan , IV. a i jednak Rado to już dziadki to raz dwa większość z nich sprinterami nigdy nie była. Taki Kosa Jedza czy Bereszynski szybcy są. Tak więc jeśli pół składu to zawodnicy którzy są w wieku w którym takiej cechy jak szybkość nie poprawią to i tak to wygląda. Walles ciągle pisze że Ljuboja do naszej gry się nie nadaje, większość pisze brak nam depniecia tylko kto ma depnac wspomniany Serb, IV czy może dziadek Saganowski?
12środa, 01, maj 2013 15:47
Zbyszek
@Anonimowy legionista.
Recept gotowych nie ma. Ale można uczyć się od najlepszych. W dawnych czasach mistrzami niedopuszczania do kontry byli Lato i Gadocha. Pierwszy miał niesamowitą szybkość wytrzymałościową i stale ponawiał ataki tak, ze obrońca modlił się, aby stać na nogach, a o pójściu do przodu nawet nie marzył. Drugi bajeczną techniką, a zwłaszcza piłką pod nóżką zmuszał rywala do biegania wkoło niego i ten też padał.
Dziś na naszych oczach mieliśmy mecze w półfinałach LM. W pierwszych meczach drużyny niemieckie wygrały motoryką, gdyż Hiszpanie na pewno gorzej w piłkę nie grają. Niektórzy podejrzewają, że doktor anabol zadziałał. Natomiast we wczorajszym meczu Borussia została zepchnięta do głębokiej obrony i receptą na jej kontrataki była twarda gra i ścisłe, ale nie przeciwko je wyprowadzającym, lecz przeciwko tym, którzy mają piłkę otrzymać. Zarówno Goetze, jak i Reus, a zwłaszcza Lewandowski nie byli w stanie przyjąć piłki i jej zagrać. Tylko należy te zasady wprowadzić do naszej drużyny. Coś trzeba wybrać. Albo atakujemy rozważnie i z należytą asekuracją, na zasadzie mniej sił, więcej efektów przy ostrożności, albo idziemy na ura, ale kryjemy indywidualnie wysuniętych ofensorów rywala. Lecz najważniejsza jest dokładność w grze najlepiej na dużej szybkości tak aby nie tracić bez sensu piłek. Grę na tzw. jeden kontakt należy oczywiście stosować, lecz gdy ma się odpowiednio ustawionych własnych zawodników, a rywal gra obroną strefową. W innych sytuacjach taka gra to strata piłki. W sytuacji Legii, gdy przeciwnicy ścieśniają pole gry i je maksymalnie zagęszczają gra na 1 kontakt to utopia. Nie napiszę więcej jak grać przeciwko Lechowi, bo blog jest czytany, a wróg nie śpi. Mam przekonanie, że w sposób należyty z Lechem zagramy i o wynik jestem spokojny.
13środa, 01, maj 2013 15:50
CTP
Pozwolicie, że zacytuję fragment z omawianej dyskusji:
"PZ: Albo przez cały sezon, wprowadzając schematy na określone fazy meczu.
AD: Nie możesz z góry zaplanować co się wydarzy.
PZ: Urban jest na Łazienkowskiej od 10 miesięcy.
AD: Schematy możesz robić na rozegranie akcji, a takie sytuacje to jest mądrość piłkarza."
Tutaj Dawidziuk bardzo trafnie stwierdza, że ciężko realizować jakiekolwiek schematy taktyczne, gdy przeciwnik broni się całą 11-tką we własnym polu karnym (Legia, zresztą robi zazwyczaj to co powinna, czyli stara się rozciągać formacje przeciwnika licząc, że za którymś razem ktoś tam nie zdąży i zrobi się dziura). Jedyna szansa, to po błędzie, czy po przerwaniu akcji i przechwyceniu piłki. Tylko, że w takim przypadku nie ma mowy o żadnych taktycznych schematach, bo trzeba działać bardzo szybko tak, aby rywal nie zdążył się ustawić a to wymusza spontaniczność takich akcji i w praktyce całość zależy od kreatywności piłkarzy, od błysku ich geniuszu, tak jak np. u Koseckiego w meczu z Koroną. Dodajmy do tego, że Legia ma dość "młodą" formację ofensywną. Jedynie Radovic i Ljuboja grają ze sobą dość długo. A do tego jeszcze dodajmy, że z całej grupy defensywnych pomocników jedynie Furman wykazuje jakiś inklinacje do wspierania Legii w polu karnym przeciwnika. Reszta zazwyczaj nie rusza za akcją.
14środa, 01, maj 2013 16:18
Zbyszek
@Senator.
Pragnę Cie odwieść od myślenia, ze rywale graja z nami tak jak graja bo to lubią. Nie lubią. Każdy chciałby poatakować i pohasać sobie na boisku, ale rzeczywistość czyli my na to nie pozwala. Ja w kalendarz nikomu nie zaglądam tylko rozpatruję jego przydatność dla zespołu. Ale w jednym masz rację. Skoro nie jesteśmy w stanie rozbić przeciwników motoryką to może jakimś sposobem. Nasza wadą jest to, że uważamy, iż rywal tylko czeka na najniższy wymiar kary. To było wadą Legii lat 2007-2010 za trenera Urbana i staje się wadą dzisiejszej Legii. Ja wiec nie martwię się o wyniki z równymi nam, ale z tymi teoretycznie słabszymi. Trener ma te wiedzę i na razie wniosków nie wyciąga.
15środa, 01, maj 2013 16:26
Zbyszek
@CTP.
Fajnie na ten temat w książce "Odwrócona piramida czyli historia taktyki piłkarskiej" w rozdziale poświęconym trenerowi Sacchiemu i jego wielkiemu Milanowi. Tylko Sacchi słusznie zauważał, że to piłkarz swoją grą wypełnia przestrzeń boiska ograniczoną liniami oraz ustawieniem graczy przeciwnika i swoich zawodników. Decyduje to co piłkarz ma do zaproponowania sobie i kolegom znajdując się z piłką lub bez niej w określonym miejscu boiska. Trener ma tylko pomóc mu rozwiązywać te problemy, a nie grać za niego. I tu przechodzimy do Urbana i Rumaka. Jest różnica pomiędzy nimi i to kreacja ma przyszłość.
Pozdrawiam.
16środa, 01, maj 2013 17:27
Senator
@Zbyszek
Ale tu nie ma między nami różnic , przecież przyznałem ,że dobrze pan pisze w temacie mentalność zespołu ,jak na razie Urban z tą odwieczną cechą Legii sobie nie radzi. Co do motoryki , Korona próbuje na tym opierać swoją grę i jak widać po tabeli to jednak mało, dużo za mało.
Własnie piękny cytat z Sacchiego to piłkarz decyduje co ma sobie i kolegom do zaproponowania- zagrania, oczywiście przygotowany , motoryczne ,szybkościowo da więcej, ale umiejętności nabyte czyli tzn technika użytkowa musi być i to na poziomie co najmniej dobrym.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.