Logo

Pendolino w Warszawie?

Legia składProsimy nie regulować odbiorników, to nie jest atak hakerski. "Czarnej eLki" nie przejęli znienacka miłośnicy kolejnictwa (ani liczni zapewne zwolennicy miłościwie nam panującego ministra infrastruktury), tekst poniżej jest tylko zapisem dyletanckich rozważań taktycznych. Rozważań opartych na pomyśle wyjściowym mającym na celu zmianę organizacji gry obronnej Legii.

Okazja ku takiej zmianie wydaje się wyśmienita - Legię opuścili właśnie współodpowiedzialny za kształtowanie w ostatnich latach jej stylu gry obronnej Michał Żewłakow i bodaj jedyny kandydat na "generała" formacji defensywnej, Artur Jędrzejczyk, Wciąż bardzo prawdopodobne jest także, że dołączy do nich najbardziej doświadczony z pozostałych środkowych obrońców, Inaki Astiz. Trener Jan Urban musi zupełnie na nowo zorganizować grę swojego zespołu w sytuacjach, kiedy to przeciwnik atakuje. Najłatwiej oczywiście będzie trzymać się sprawdzonego systemu z czwórką graczy w obronie - na prawej odkrycie wiosny, Bartosz Bereszyński, na lewej weteran Jakub Wawrzyniak, w środku doświadczony Hiszpan z Primera Division Inigo Lopez i na przykład wielokrotny reprezentant Polski, Tomasz Jodłowiec. Opcji personalnych jest zresztą więcej, a pion sportowy nadal szuka nowego środkowego piłkarza o klasie co najmniej równej Astizowi (który też przecież może się ostatecznie z Legią dogadać). Teoretycznie wszystko gra i buczy, prawda?

Tyle, że to "sprawdzenie" obecnego systemu należałoby moim zdaniem jednak poddać w wątpliwość. Przypomnijmy sobie seryjne - systemowe wręcz - błędy całej formacji obronnej w początkach obecnej kadencji Jana I Przełamywacza, które pozwalały zdobywać gole kolejnym rywalom, od słabych (jak Metalurgs Lipawa), poprzez średnich (SV Ried) aż po solidnych (Rosenborg Trondheim). Pamiętajmy o tym, jak dużą rolę odgrywał w naszej formacji defensywnej zwłaszcza w drugiej części sezonu odchodzący Jędrzejczyk, miejmy z tyłu głowy brak pewności, jak się odnajdzie w ofensywnym klimacie Warszawy człowiek przyzwyczajony raczej do bronienia się całym zespołem, czyli Lopez. Tutaj zresztą upatruję podstawowy problem z defensywą Legii - wiąże się on moim zdaniem z panicznym strachem, jaki opanowuje większość krajowych trenerów na myśl o rywalizacji z "wojskowymi". To oczywiście przerysowanie, ale w ostatnich miesiącach przypominam sobie raptem dwóch, którzy odważyli się wyjść na Legię z zamiarem skoczenia jej do gardła i wbicia jej co najmniej kilku goli - Mariusz Rumak przypłacił to porażką 1:3 na własnym stadionie, a w przypadku Stanislava Levy'ego pomysły te doprowadziły do powrotu do Wrocławia z bagażem aż pięciu goli.

Siłą rzeczy zatem Legia musi niemal zawsze grać przeciwko zmasowanej defensywie rywala, przez co jej środkowi obrońcy ustawiają się bardzo wysoko - nierzadko wręcz na linii środka boiska - a boczni niemal stale podłączają się do akcji zaczepnych, często dublując pozycje skrzydłowych. Stwarza to niewątpliwe problemy w momencie straty piłki, bo za obroną są hektary pola, na które można rzucić daleką piłkę do szybkiego bocznego harcownika, który często jest niekryty - odpowiadający za niego obrońca Legii zaplątał się bowiem w okolicach pola karnego rywala, a mający go asekurować Jakub Kosecki czy Michał Kucharczyk, mimo niewątpliwych postępów w grze obronnej, tytanami defensywy bynajmniej nie są. W taki właśnie sposób najgroźniejsze akcje wyprowadzał przeciwko nam wiosną Lech Poznań, tak gola strzeliła nam Pogoń Szczecin (stwarzając jeszcze kilka bramkowych okazji), tak najczęściej zagrażał nam Widzew Łódź, dokładnie tak samo miażdżyło nas momentami jeszcze na jesieni Zagłębie Lubin. Alternatywą jest głębsze ustawienie obrony, ale ten wariant ćwiczyliśmy na początku sezonu - wtedy wszystko było zbyt rozciągnięte, a hektary pola przeciwnicy mieli pomiędzy zbytnio oddalonymi od siebie liniami obrony i pomocy, z której nie nadążano z asekuracją. Tak padały wspomniane wyżej gole Metalurgsa, Riedu czy Rosenborga.

Może warto zatem skorzystać z okazji związanej z wymianą większości środka obrony, poszerzyć wachlarz dostępnych ustawień i zwiększyć zakres przećwiczonych przez legijnych defensorów zachowań, wprowadzając dodatkowo do repertuaru "wojskowych" wariację na temat taktyki 3-5-2?

3-5-2? Czyś pan na głowę upadł? Przecież 3-5-2 to przestarzały dinozaur, który wprawdzie w Polsce dotrwał z niejakimi sukcesami (Dragomir Okuka, Dariusz Kubicki) do pierwszej połowy ubiegłej dekady, ale już wtedy był przeżytkiem czasów słusznie minionych, boleśnie karanym choćby w starciach europejskich. Przecież 3-5-2 to taktyka, której liczne niedostatki znakomicie wypunktował Jonathan Wilson w swojej świetnej "Odwróconej Piramidzie". Przecież gdyby ustawić Legię na przykład tak:

to Jakub Wawrzyniak nie nadążałby jeszcze bardziej niż w obecnym systemie, "Wolny" Lopez nie dawałby rady z asekurowaniem kolegów, nie miałby kto kasować groźnych kontr skrzydłami, czyli ulubionego polskiego sposobu stwarzania zagrożenia pod bramką Legii, wreszcie z przodu rywale z łatwością kryliby nielicznych czysto ofensywnych zawodników ze stolicy.

Być może faktycznie tak by było, gdyby Legię AD 2013 ustawiał wspomniany wyżej Okuka według taktyk święcących tryumfy w latach 80-tych i 90-tych. Współczesna odmiana 3-5-2 stanowi jednak dość znaczące odejście od swoich poprzedniczek i wydaje się powoli wracać do łask, szczególnie w kręgach odbudowującego mozolnie swoją pozycję w europejskiej piłce włoskiego calcio. Jej zalety wspaniale prezentowało choćby Napoli w Lidze Mistrzów sezonu 2011/2012, reprezentacja Włoch podczas Euro 2012 czy tegoroczny Juventus. W niektórych meczach (choć już niekoniecznie tak skutecznie) stosował ją Manchester City Roberto Manciniego, z jej wprowadzeniem wreszcie wielu ekspertów wiąże nieoczekiwanie dobrą wiosenną postawę Dolcanu Ząbki Roberta Podolińskiego. Podstawowa różnica w stosunku do wcześniejszej odmiany tej taktyki polega na trójce obrońców, którzy tworzą linię, zamiast mocno ryzykownego obecnie ustawienia z trzymającym głębię stoperem i dwoma obrońcami kryjącymi. Nieco inaczej grają też bodaj najważniejsi zawodnicy tej taktyki, czyli boczni pomocnicy spełniający w zależności od boiskowej sytuacji role raz obrońców, innym razem skrzydłowych. Ten ich wahadłowy ruch w bocznych korytarzach boiska jako żywo przypomina włoskie słowo Pendolino ("wahadełko"), którym określa się tamtejsze szybkie pociągi. Warto dodać, że pseudonim "Il Pendolino" nosił na Półwyspie Apenińskim słynny Cafu, czyli piłkarz, który pod wieloma względami może stanowić wzór dla współczesnych bocznych. Co by było, gdybyśmy ustawili Legię na przykład tak jak na poniższym obrazku?

Personalia nie są tu najważniejsze, wszak w środku grać z powodzeniem może choćby Daniel Łukasik, Miroslava Radovicia być może godnie mógłby zastąpić znacznie ciężej podobno harujący na boisku Henrik Ojamaa, a i Mateusz Cichocki raczej nie od razu stanie się piłkarzem podstawowego składu (choć akurat on ma niejakie doświadczenie w grze taktyką 3-5-2, która dałaby mu bodaj najłatwiejsze wejście do piłki na poziomie Legii). Liczy się system, który pozwoliłby potencjalnie wykorzystać kilku zawodników posiadających dość wyjątkowe w warunkach naszej ligi charakterystyki: kandydatów na warszawskie Pendolino upatruję w osobach bardzo wydolnego, zadziornego i aktywnego Bereszyńskiego oraz mającego predyspozycje do gry na poziomie europejskim, ale nie mogącego sobie znaleźć pozycji Michała Żyro. W rolach ich zmienników lub zastępców dobrze spisywaliby się moim zdaniem Jakub Rzeźniczak, wspomniany już Wawrzyniak czy nawet Tomasz Brzyski, który najlepiej prezentował się na pozycji w obecnej taktyce Legii niewystępującej, co mogło się przyczynić do jego słabej rundy po zimowym transferze na Łazienkowską. System powyższy uwydatnia też moim zdaniem zalety naszego "żywego srebra", czyli Jakuba Koseckiego, w wielu meczach (choćby na jesieni z Pogonią czy Ruchem) najlepszego właśnie w charakterze atakującego z różnych sektorów "wolnego elektrona", dobrze uzupełniającego się z silnym i mającym ciąg na bramkę, ale mniej dynamicznym Władimirem Dwaliszwilim.

A co z argumentami przytaczanymi przeciwko 3-5-2 przez Wilsona? Cytuje on w końcu szkolącego trenerów w Sao Paulo Jose Alberto Corteza, który mówi: "Przy tempie, w jakim gra się teraz w piłkę, boczni wahadłowi nie mogą funkcjonować po staremu, bo muszą być szybsi i lepiej przygotowani fizycznie od innych zawodników na boisku". Czyż wiosną nie wyglądało to tak, jakby Bereszyński był właśnie "szybszy i lepiej przygotowany fizycznie" od innych zawodników w lidze? Kawałek dalej czytamy z kolei słowa Miroslava Djukicia, byłego wieloletniego stopera Valencii, który został w ostatnich tygodniach jej trenerem: "Nie ma sensu, żeby trzech obrońców kryło jednego środkowego napastnika". Fakt, ale czy w takiej sytuacji Jodłowiec nie mógłby się na przykład (zapewne z powodzeniem, co kilka razy zdążył już pokazać) włączyć w grę środkowej formacji, tworząc tam doraźną przewagę liczebną?

Pozwolę sobie zakończyć te rozważania jeszcze jednym cytatem z książki Wilsona. Tym razem są to słowa Arrigo Sacchiego: "Celem taktyki jest osiągnięcie efektu, który pomnaża indywidualne zdolności zawodników" - punktu, w którym dzięki taktyce zespół jako całość prezentuje sobą więcej, niż suma indywidualnych umiejętności poszczególnych piłkarzy. Wydaje mi się, że warto byłoby spróbować w jakimś sparingu, czy w określonych sytuacjach system 3-5-2 nie wytworzyłby w Legii takiego właśnie efektu.

Dyskusja (19)
1niedziela, 16, czerwiec 2013 21:08
gawin76
Bardzo ciekawy temat.

Pewnie wielu z nas niejednokrotnie zastanawiało się co można zrobić taktycznie, żeby lepiej przystosować Legię do do dziurawienia opon zatłoczonych autobusów i rozbijania misternych konstrukcji murarskich. Przejście na trzech nominalnych środkowych obrońców brzmi w tym kontekście przede wszystkim o tyle atrakcyjnie, że jako drużyna musielibyśmy co do zasady bronić dość wysoko i grać bardzo agresywnie. 'Pendolino' nie zawsze zdąży wrócić natychmiast po stracie żeby pokryć swoją strefę, jeżeli będzie robić się luka na skrzydle, napastnicy albo ofensywni pomocnicy przeciwnika będą tam zbiegać ze środka, grać jeden na jednego z obrońcami, pozwalać się faulować, wybijać nas z uderzenia, tę możliwość szybkiego przeniesienia ataku w opuszczoną strefę trzeba by im niejako systemowo odebrać. Taka wysoka, agresywna, szybka w swoich założeniach gra chyba nam 'leży', co jednak do tej pory obserwowaliśmy głównie w spektakularnych przebłyskach Wink Poza tym uwalniamy jednego dodatkowego zawodnika przy rozpoczynaniu ataku, a przez to, że mamy dwóch środkowych (nominalnie) napastników, obrońcy przeciwnika muszą zostawiać jednego dodatkowego zawodnika do asekuracji, oddając nam pole w pomocy, lub ryzykując, ze rozpędzony 'pendolino' będzie raz za razem grał jeden na jednego z bocznym obrońcą.

Ustawienie na pewno nie dla każdego, ale w naszym przypadku mogłoby mieć uzasadnienie.

Natomiast obserwując naszą grę miałem po wielokroć wrażenie, że 4-2-3-1 jest w naszym wykonaniu dość elastyczne, chwilami, zwłaszcza w ataku pozycyjnym upodobniające się do 3-5-2, zwykle przynajmniej jeden boczny obrońca podłączał się do ataku, jeden skrzydłowy schodził na długi słupek przy ataku przeciwległą flanką, natomiast w obronie najgorsze co nam się przytrafiało to indywidualne błędy obrońców, w jakiejś mierze przecież nieuniknione. W ogólnych taktycznych założeniach i ich realizacji Legia wyglądała co najmniej zadowalająco.

Poza tym czynnik ludzki. Akurat o 'pendolino' bym się nie martwił, jak piszesz Garmie, pary Żyro/Brzyski i Bereszyński/Rzeźniczak z pewnością dałyby radę. Martwiłbym się natomiast o środkowych obrońców, sądzę że na lewym boku tego bloku grałby jednak Wawrzyniak, pamiętam próby z nim jako środkowym obrońcą u Skorży, były bardzo słabe, brak nam również zawodnika na 'środek środka', z Lopezem nie wiadomo co będzie, zresztą powierzenie tej roli komuś zupełnie nowemu, byłoby wielce ryzykowne. Jestem w stanie, operując obecnymi nazwiskami, wyobrazić sobie trio Jodłowiec, Astiz (Vrdoljak), Wawrzyniak, ale co ze zmiennikami? Generalnie mamy obecnie kłopot z uzbieraniem dwóch środkowych obrońców, co dopiero powiedzieć o trzech.

W związku z powyższym niestety trudno obecnie traktować 3-5-2 jako realną alternatywę dla 4-2-3-1, chociaż przyznam, że również chętnie zobaczyłbym taką próbę w jakimś sparingu czy podczas meczu. Zawsze to jeden wariant więcej.
2niedziela, 16, czerwiec 2013 21:23
Nazgul
System gry dobiera się do posiadanego stanu osobowego. Jeśli system 3-5-2 zda egzamin, to dlaczego nie? Pomoc byłą najsłabszą formacją Legii w tym sezonie i jeśli panaceum na bóle ma być zagęszczenie środka pola to ja jestem za.
3niedziela, 16, czerwiec 2013 21:37
Garm
No dobrze, Gawinie, argument z "2 trudno, 3 trudniej" słuszny, ale chyba nikt nie zakłada, że coś koło 60 meczów przyszłego sezonu, że tak sobie optymistycznie napiszę, rozegramy Jodłowcem i Sulerem - ktoś jeszcze musi przyjść. W opcji minimum będzie to Jodłowiec, Suler, Cichocki, Ktoś Nowy 1 i Ktoś Nowy 2 (zamiast z któregoś z panów KT mógłby być Astiz). To w zupełności wystarcza do gry trójką przy opcjonalnym cofnięciu Vrdoljaka, o czym sam zresztą piszesz.

Co do Lopeza, to tekst pisałem w warunkach, w których obowiązująca była wypowiedź prezesa cieszącego się z pozyskania doświadczonego zawodnika. To, o czym pisze dziś Włodarczyk, zupełnie nie mieści mi się w głowie; gdyby faktycznie miało być tak, jak pisze, a Lopez w Legii nie zagrał, to Legii należałoby się spore odszkodowanie. Natomiast nie przemawia do mnie argument, że powierzenie roli środkowego środkowego komuś nowemu byłoby ryzykowne. Właśnie ten system to ryzyko zmniejsza, bo masz obok siebie dwóch gości, którzy mogą ci pomóc / cię zaasekurować. W obecnym systemie za często obrona Legii to dwóch gości na linii środkowej, co skutkuje choćby takimi akcjami jak Pawłowskiego w Łodzi.

Zupełnie nie rozważam też w kontekście pozycji środkowych Wawrzyniaka. Po pierwsze, o czym sam piszesz, w związku z poprzednimi słabymi występami. Po drugie dlatego, że ludzie bardziej obyci ode mnie twierdzą, że ten zawodnik więcej daje w grze ofensywnej niż obronnej. W sam raz na lewe Pendolino, Żyro przecież od razu się nie przekwalifikuje Wink
4niedziela, 16, czerwiec 2013 22:25
CTP
Nie ma lepszego sposobu na zaparkowane autobusy niż gra skrzydłami. Dlatego też przy takim przeciwniku Urban bardzo często stawiał na Kucharczyka z Koseckim, bo obydwaj lubili rozciągać grę i dorzucać piłki z boku pola karnego. Zwłaszcza przypadek Kucharczyka jest znamienny. Urban uparcie na niego stawiał mimo, że kibice mocno jechali po tym piłkarzu za braki techniczne. Dlatego również w końcówce sezonu znacząco zmniejszyła się rola Radovica i Ljuboji, którzy zbyt często zagęszczali środek przez co w praktyce Legia biła głową w mur.
Jestem bardzo ciekaw jak będzie wyglądała forma Radovica w nowym sezonie, bo wiele wskazuje na to, że będzie musiał walczyć o środek pola z Ojamą. Jeśli Radko dalej będzie spowalniał akcje holując piłkę, to może na dłużej przywitać się z ławką.
5poniedziałek, 17, czerwiec 2013 00:14
gawin76
@ Nazgul

Ze środkiem pola to jednak coś za coś. Poprzednie wcielenie Urbana w Legii chętnie stawiało właśnie na zagęszczenie środka pola, obecnie mocniej idziemy w skrzydła, chyba wolę tę obecną wersję, chociaż być może to kwestia innych wykonawców.

Właśnie w ramach szukania panaceum na problemy w pomocy miałem pomysł nawet inny jeszcze niż włoskie 3-5-2 Garma, a mianowicie 3-6-1, trzech środkowych obrońców, trzech defensywnych pomocników, trzech ofensywnych i napastnik z przodu. Formalnie to chyba bardziej 3-3-3-1, kiedyś zdaje się van Gaal tak ustawiał Barcelonę, jednak z efektami, niestety, dość marnymi Wink

@ Garm

Właśnie ten system to ryzyko zmniejsza, bo masz obok siebie dwóch gości, którzy mogą ci pomóc / cię zaasekurować.

Zapewne masz rację i warto byłoby zaryzykować z Lopezem czy kimś innym nowym, ja po prostu jestem chyba przywiązany do tej starej wersji 3-5-2, o której piszesz w tekście, tzn. że środkowy w defensywnym bloku raczej ustawia i asekuruje niż ma być ustawiany i asekurowany Wink

Ogólnie widzę tu problem raczej jakościowy niż ilościowy, nawet wizja z Jodłowcem i Astizem na środku obrony (względnie obecnie przecież optymistyczna) jawi mi się być krokiem wstecz w stosunku do zeszłego sezonu, jeżeli do obu wyżej wymienionych dodamy jeszcze Sulera czy Cichockiego, to ja się wcale nie zrobię bardziej spokojny. Ale zobaczymy, może okienko przyniesie jeszcze jakieś newsy, po których zmienię front.

Jeżeli chodzi o Wawrzyniaka to jako 'pendolino' nie widzę go szczerze mówiąc nic a nic. Przecież on jak gra ofensywnie to nie wraca i źle się ustawia, z kolei jak gra defensywnie (jak z Lechem) to zupełnie nie podłącza się do ataku. Moja wyobraźnia wręcz odrzuca obraz Rumianego jako szybkobiegacza przyklejonego do linii bocznej i kłusującego od pola karnego do pola karnego Wink

@ CTP

Ale zwróć uwagę, że stały powrót Kucharczyka do łask był dość długotrwałym procesem, podyktowanym rozmaitymi czynnikami (kontuzja Koseckiego, słaba forma Brzyskiego, no i przede wszystkim Enklawagate). Dopiero końcówka sezonu to powrót do pierwotnej w tym sezonie koncepcji bardzo ofensywnych skrzydeł, no i efekty tego powrotu były wręcz wyborne. Ciekaw jestem, na ile dało to Jankowi do myśalenia.
6poniedziałek, 17, czerwiec 2013 00:36
Bielany
W tym szaleństwie jest metoda ;D
7poniedziałek, 17, czerwiec 2013 00:44
QD
Kto wie, czy Urban już takiego pomysłu nie rozważał? Mam na myśli próbowanie niektórych obrońców na defensywnym pomocniku (Jodłowca dokładniej). W permanentną zmianę ustawienia całej drużyny nie wierzę, ale taktyczne roszady w zależności od sytuacji na boisku.. czemu nie? Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, że w przyszłym sezonie, prócz zeszłosezonowego wychodzenia jednego bocznego (bo drugi chyba faktycznie przeważnie wtedy zostawał) będzie się zdarzać wychodzenie Jodłowca, a pozostawanie np. Wawrzyniaka i Rzeźniczaka. Obaj jeśli przestają ganiać po boku to stają się całkiem niezłymi obrońcami - może nie na tyle by stać jako środkowi cały mecz, ale do asekurowania jakiegoś innego, rasowego środkowego.. Taki Choto a'la ostatni mecz tu by się mógł sprawdzić - jeden spokojny dyrygent i dwaj jego szybcy ochroniarze.
8poniedziałek, 17, czerwiec 2013 09:00
Forever(L)
Wybacz nie przeczytałem całego tekstu (a i wielkim specjalistą od taktyki nie jestem) ale patrząc puki co na obrazki rodzi mi się jedno pytanie czy my czasem nie tracimy masy bramek po wrzutkach z bocznych sektorów ??
Czy przy takim ustawieniu nie tworzymy w tym sektorze dodatkowych "dziur"
Zwłaszcza że Wawrzyniak grając do przodu w obronie popełnia błędy katastrofalne.
Znajdę chwilkę to przeczytam tekst ale jeśli nie ma w nim recepty na problem "bocznych wrzutek" to może ktoś już zacznie go rozwiązywać.
9poniedziałek, 17, czerwiec 2013 09:30
Forever(L)
No dobra przeczytałem i niestety moje obawy nie tylko się nie rozwiały ale jeszcze pogłębiły.
Biorąc pod uwagę że w tym sezonie będziemy grali więcej meczy i że Bereś jest tylko jeden oraz to że Wawrzyniak do tej taktyki IMO się nie nadaję uważam że nie ma ona większego sensu.
A już wpisanie do niej Żyry który ostatni mecz grał ..... nie pamiętam ile miesięcy temu uważam za żart.
Panowie my mamy piłkarzy dla których problemem jest proste kopnięcie piłki i zamiast ćwiczyć z nimi tysiąc dwieście siedemdziesiątą ósmą taktykę nauczmy ich jednej + kilku schematów + stałych fragmentów gry.
Jak to mówią najpierw nauczmy się chodzić a dopiero potem bierzmy się za bieganie
10poniedziałek, 17, czerwiec 2013 09:35
Forever(L)
A dodam jeszcze że na "autobusy" pomysł walenia środkiem uważam za skrajnie nie poważny.
My do ataku potrzebujemy skrzydeł wspieranych przez obrońców którzy w krótkiej grze mogą szybko przejść zmasowaną obronę bądź po rajdzie wrzucić piłkę z okolicy linii końcowej.
11poniedziałek, 17, czerwiec 2013 12:46
iocosus
Sensu rozważań taktycznych, ze szczególnym uwzględnieniem Legii nie podważajmy.

Chyba im gorsze umiejętności to rola taktyki wzrasta, to słabszy, gorzej wyszkolony, próbuje sie przeciwstawić silniejszemu, zniwelować róznicę w potencjale właśnie przez znalezienie jakiegoś zwiekszajacego własne szanse sposobu rywalizacji. "Autobus" to kwintesencja najprostszej futbolowej taktyki, dzięki której czasem słabszy moze zremisować lub nawet pokonać faworyta, tenże jeżeli ma zamiar polegać tylko na samych wyższych umiejetnościach, jezeli nie znajdzie taktycznego antidotum, to choćby w zestawieniu z rywalem był wirtuozem moze bić głową w mur i o taką ścianę czerep choć przekonany o własnej wielkości i doskonałosci, sobie roztrzaskać.

W pojedynkach "Dawida z Goliatem", wielokrotnie ten pierwszy okazuje się zwycięski, dzieki fortelowi, czyli taktycznej zagrywce.

Oczywiscie w naszej futbolowej materii mozemy stwierdzić, że systemy nie grają, a dyscyplina taktyczna moze zabić w sportowej dyscyplinie to co jest w niej najpiękniejsze i najbardziej frapujące, imperatyw odniesienia zwycięstwa, zastapić hasłem "byle za wszelką cenę nie przegrać", wszystko to prawda i bożka z taktyki czynić nie należy, ale rozważania nad nia są jak najbardziej adekwatne i pożądane. Szczególnie w odniesieniu do Legii, gdzie zarówno w lidze musimy znaleźć antidotum na "autobusy" i w pucharach, gdzie trzeba główkować jak pokonać "na papierze" silniejszego.

Wyskrobię czas, jak najbardziej do dyskusji w godnym wymiarze się przyłączę.

Prowokujaco stwierdzę, Garmie małe szanse żebys został wysoko kwalifikowanym trenerem, ten który tej wiosny trójką środkowych obrońców grywał, oprócz tych ustawionych na flankach, egzamin UEFA PRO spektakularnie oblał. Wink

Uznany Guardiola gdy Barca wygrała wszystko co miała do wygrania, wyzwań dla swych piłkarzy szukał własnie w nowych taktycznych ustawieniach w tym z trójką defensorów, najlepiej skorzystali na tym królewscy z Madrytu, a Special One ma argument, że w Realu sukces też osiagnął! Wink

Ale to tylko - prowokacja, jestem za, a nawet przeciw! Smile
12poniedziałek, 17, czerwiec 2013 20:54
Monrooe
Generalnie pomysł nie wygląda źle, mam jednak mnóstwo wątpliwości. Po pierwsze, podobnie jak Forever(L) nie wierzę w naszych piłkarzy i ich umiejętność przystosowania się do nowego ustawienia. Już przy Urbanowej ultra ofensywnej 4-1-4-1 mieli ogromne problemy z odnajdowaniem się na boisku. Nie ukrywam, że lękam się, iż przy proponowanym 3-5-2 mogłoby być jeszcze gorzej. Po drugie, jesteśmy klubem o zasobności portfela... takiej jaka jest. Oznacza to, że musimy wykorzystywać maksymalnie ta kadrę jaką mamy. Zresztą największym zwolennikiem tej teorii jest moim zdaniem sam Jan Urban. Odnoszę wrażenie, że gotów jest zagrać każdym możliwym ustawieniem, byleby tylko wykorzystać wszystkich dostępnych graczy o odpowiednio wysokim potencjale. Tak było na początku sezonu gdy za wszelką cenę starał się upchnąć w środku pomocy Radovicia z Ljuboją. A w proponowanym przez Ciebie Garmie ustawieniu z kilku gwiazdeczek trzeba by było zrezygnować. Kuba Kosecki, Jakub Wawrzyniak, Henrik Ojamaa, to gracze dla których bardzo ciężko byłoby znaleźć pozycję przy takim ustawieniu.

Dlatego chyba jednak zgadzam się z Gawinem w kwestii dopracowywania systemu obecnego. 4-2-3-1 w defensywie i 3-2-3-2 w ofensywie. Ataki szeroko z wchodzącymi w pole karne rywali zawodnikami Legii. Dokładnie tak jak w meczu ze Śląskiem Wrocław. Zresztą, moim zdaniem zakup Ojamyy świadczy właśnie o takim kierunku obranym przez naszego trenera. Silny, grający tyłem do bramki Dvaliszvili, lub szybki, ciężki do zatrzymania Saganowski, obaj szalenie groźni w szesnastce przeciwnika. A za nimi szybcy zawodnicy, w każdej chwili gotowi do wejścia w strefę defensywną rywali. Wspomniany Ojamaa, Kosecki, Kucharczyk, Radović to trzon bardzo groźnej formacji ofensywnej. Gdy dodamy do tego jednego z bocznych obrońców, którego wejście powinno stworzyć przewagę to wydaje mi się, że jest to wystarczająca siła ognia. Przy jednoczesnym zabezpieczeniu tyłów czwórką lub nawet piątką graczy.

Ja osobiście wolałbym abyśmy skupili się na dopracowaniu umiejętności pressingu, odcinania zawodnika z piłką w sytuacji gdy my ją stracimy. Ograniczając w ten sposób możliwości wyprowadzenia futbolówki z danej strefy. Było kilka meczów w którym nam się to udawało, gdy nie pozwalaliśmy zawodnikom rywali na szybkie, celne podanie do partnera, uniemożliwiając tym samym przerzucenie piłki w inny sektor boiska. Samemu wykorzystując ten czas na powrót na swoje pozycje. Tu znów kluczem jest szybkość i umiejętność poruszania się po boisku. Nie ukrywam, że marzy mi się większa równowaga pomiędzy atakiem a defensywą. Zbyt wiele bramek traciliśmy po szaleńczych atakach co najmniej szóstką graczy na przedpole rywali. Wystarczyła dobrze wyprowadzona kontra i.... mogliśmy podziwiać dziwny taniec naszych defensorów. Obawiam się, że w proponowanej taktyce 3-5-2 takich sytuacji mogłoby być jeszcze więcej.
13wtorek, 18, czerwiec 2013 00:24
iocosus
Przyznam się, że system 3-5-2 w polskich ligowych realiach, wkurzał mnie na maksa, ponieważ uważałem go za mega ściemę próbującą ukryć totalnie stricte defensywne nastawienie. Chodziło mi o traktowanie "Pendolino" czyli dwóch wahadłowych piłkarzy popruszajacych się w bocznych korytarzach wzdluż linii bocznej. Zgodnie z rozpiską ustawienie powinno wygladać tak:

--------------obrońca---------------obrońca-----------------obrońca--------------------

---pendolino-----pomocnik------pomocnik-----pomocnik--------pendolino----

--------------------------napastnik------------napastnik----------------------------------

Niby wszystko OK, zagęszczenie środka pola z umiejętnym przemieszczaniem się "pendolino" którzy w defensywie wspomagają obrońców, a w ofensywie napastników, wszystko w rozpisce gra i buczy, gdzie tu "murarka" z trzema obrońcami czyli z jednym mniej, niż w innych powszechnie stosowanych systemach, można nawet się pokusić o stwierdzenie, że do działań zaczepnych może być przeznaczonych aż siedmiu piłkarzy.

Tylko, że w rzeczywistości, w moim przekonaniu trenerskie uwagi mające na celu przede wszystkim zabezpieczenie własnej bramki, a w takim razie rozliczanie "pendolino" z gry na skrzydłowych drużyny przeciwnej, ich neutralizację, powodowały, że system 3-5-2 na boisku wyglądał tak:

--pendolino--------obrońca-------obrońca-------obrońca----------pendolino----

-----pomocnik---------pomocnik------------napastnik-------------pomocnik----

----------------------------------------napastnik ---------------------------------------------

Zatem: 5-4-1 nawet jesli uwzględnimy że jeden z obrońców grał głebiej, obarczony jakby rolą "prehistorycznego" libero. Takiego ustawienia w XXI wieku, zdaje się orędownikiem, co ważne przynoszącym wymierny skutek, był germański król Hellady - Otto. Niestety ten styl mojej sympatii nie wzbudzał.

Mam silne przekonanie, że "pendolino" czy to w systemie 3-5-2, czy 4-4-2, czy 4-5-1 rozwiniętym do 4-2-3-1, zawsze spełnia te same zadania , powołam się na bardzo ofensywnie grajacych, dublujących role skrzydłowych, a ustawionych w czwórkowej defensywnej linii: Lhama z Alabą, Piszczka z Shmelzerem, Dani Alvesa z Jordi Albą. "Pendolino" w ustawieniach "czwórkowych" nie przeszkadzają takim wytrawnym skrzydłowym jak Riberry z Robbenem, również naszemu Błaszczykowskiemu z Reusem lub Gotze, wręcz świetnie się uzupełniali, właśnie dublujac pozycje, tym samym albo zabezpieczajac tyły w defensywie, albo dezorganizujac szeregi obronne rywala w ofensywie.

Bereszyński dla mnie może być świetnym "wahadełkiem" w systemie "czwórkowym", jego siła polega właśnie na powrotach z ofensywy do defensywy, to jego atut, dla zespołu niesamowity zysk, czemu zatem go nie egzekwować do końca, w Lechu jako skrzydłowy Bereś juz sie przebić nie zdołał, Urban go odkrył jako "pendolino" ze stacją poczatkową na prawej obronie, czy warto to zmieniać?

Z Wawrzyniakiem jest problem, tu złudzeń nie miejmy, ale na ligę takie "wahadełko" z powrotami w tempie osobowego i z zasypianiem pod semaforem, mimo wszystko wystarcza. Grunt że na stacje końcowe potrafi wjechać z ogromnym impetem, to jego zaleta.

Zatem w "pendolino" z wysunietymi do poziomu pomocników stacjami macierzystymi, nie postrzegam różnicy mającej dać niewątpliwą korzyść. Wolę dłuższe trasy i o ile są tacy którzy zdołają je przemierzać w odpowiednim tempie, to nalezy to egzekwować.

Zgoda że na ograniczonym zakresie trasy, za pendolino mogliby uchodzić i Brzyski z Żyro po lewej stronie, a po prawej nawet Kucharczyk, w to że będą kursować od jednej linii końcowej do drugiej, wzdłuż linii bocznej juz jednak nie wierzę, a dla mnie to właśnie jest ideał, z którego mozna zrezygnować tylko przy braku odpowiedniego taboru.

Istotna dla mnie refleksja. Przy grze 3-5-2 po prawdzie rezygnujemy z jednego pomocnika na rzecz obrońcy! Jeżeli uznam, że pendolino jest jednak wydajniejsze od poziomu obrony, to czy warto grać piątką w defensywie?

To mój sceptycyzm, jak sam przyznaję ukształtowany "historycznie", natomiast mimo własnych utwalonych w głowie schematów, trudno zanegować pozytywne podawane przez Garma przykłady, szczególnie te włoskie do mnie przemawiają, jakoś ignorować je trudno. Obiekcje Forevera, ze przy wysoko ustawionych i ofensywnie nastawionych "wahadełkach" w obronie zaczną się tworzyć "dziury" również podzielam i posiadam, nalezałoby asekurować sie dwoma defensywnymi pomocnikami, a półsrodkowi obrońcy powinni sie charakteryzować dobrym odbiorem w grze jeden na jednego, odpowiednio wysoką dynamiką i zwrotnością.

Przyjmijmy Bereszyński odszedł za te dwie banki €, a Wawrzyniak jest kontuzjowany, dany mecz musimy wygrać zatem podejmujemy takie ryzyko:

---------------Rzeźniczak---------Vrdoljak--------Cichocki-------------------
------------------------Łukasik--------------Furman-----------------------------
-Kucharczyk ---------------------------------------------------------------Żyro-
--------------------Radovic------------------------Kosecki----------------------
----------------------------------Dwaliszwili---------------------------------------

W roli "pendolino", ale z ograniczoną odpowiedzialnoscią w obronie, Kucharczyk z Żyro.

Nastawiamy się na pressing i że rywala zgnieciemy agresywnym odbiorem już na jego połowie, wówczas:

------------Rzeźniczak---------Vrdoljak--------Cichocki--------------------
------------------------Łukasik--------------Furman-----------------------------
-Kucharczyk ---------------------------------------------------------------Żyro-
-----------------Dwaliszwili---------------------Ojamaa------------------------
----------------------------------Saganowski-------------------------------------
14wtorek, 18, czerwiec 2013 12:48
Garm
Bardzo ciekawe wątki podniósł iocosus, ale dalsza dyskusja wymagałaby czasu, którym w tej chwili nie dysponuję. Odniosę się zatem tylko krótko do jednego z komentarzy Forever(L).

F(L): rodzi mi się jedno pytanie czy my czasem nie tracimy masy bramek po wrzutkach z bocznych sektorów ?? Czy przy takim ustawieniu nie tworzymy w tym sektorze dodatkowych "dziur"

Odpowiedzi udzielił w dzisiejszym wywiadzie Robert Podoliński: Na naszym rynku największy problem mamy z bocznymi obrońcami, więc musiałem zareagować. [...] Nasz lewy obrońca był w nie najlepszej formie, traciliśmy wiele bramek po przegranych pojedynkach w bocznych sektorach, a stoperów mamy naprawdę niezłych. Interesuję się nowinkami taktycznymi z ligi włoskiej i pomyślałem, że 3-5-2 to niezły pomysł. Na początku niektórzy kręcili nosem, Kolejarz ograł nas 4:1 i mówiono, że to błąd systemu, ale jakoś zaczęło to funkcjonować i moim zdaniem nie straciliśmy ani jednej bramki wynikającej z błędu w taktyce. Większość padała po indywidualnych pomyłkach. A 3-5-2 jest dobrą odpowiedzią na 4-4-2 lub 4-2-3-1 i uwierzcie, że wprowadza sporo zamieszania na boisku. Poza tym przyszłość tkwi w elastyczności systemu – Juventus nie ma problemu, żeby płynnie zmienić taktykę.

To ostatnie zdanie wydaje się szczególnie istotne. Chciałbym, żeby Legia potrafiła zmieniać system w zależności od boiskowych potrzeb.
15wtorek, 18, czerwiec 2013 14:17
Forever(L)
Garm :To ostatnie zdanie wydaje się szczególnie istotne. Chciałbym, żeby Legia potrafiła zmieniać system w zależności od boiskowych potrzeb.

A ja żeby u nas grał Ronaldo tyle że obawiam się że niestety ani twoje ani moje życzenia się nie spełnią.
Nasi piłkarze z trudem radzą sobie z nauczeniem się 2-3 schematów (o ile opanują jakikolwiek) a gdzie tu mówić o płynnym przechodzeniu między taktyką.

Tak więc pomysł świetny tylko dopóki wykonawcy nie będą "ciut" lepsi pozostanie on tylko na papierze.
16wtorek, 18, czerwiec 2013 14:42
Monrooe
@ Forever(L)

Nie to, żebym demonizowała jakoś naszych graczy, ale wydaje mi się, że to kwestia szkoleniowców. Tu widzę większy problem niż z kopaczami. To Oni mają problem z opracowaniem a później z przekazaniem dobranej taktyki. Niestety tu jest moim zdaniem pies pogrzebany. Nauczenie pewnych schematów, zachowań, automatyzmów leży po stronie trenerskiej nie po zawodniczej. Przykład? Nasi zawodnicy wyjeżdżający na zachód, Oni muszą jakoby od nowa uczyć się pewnych podstaw, okazuje się, że z kraju wywieźli bardzo niewiele.

I tu płynnie przechodzimy do Jana Urbana, nasz trener ma ogólna wizję jak my mamy grać, ale realizacje pozostawia już chyba w gestii zawodników. Oni wiedzą co mają grać, ale to jak, to już raczej dobierają sami. To zresztą dość powszechne u trenerów, którzy byli piłkarzami. Oni boisko widza inaczej, dla nich to przede wszystkim jedenastu facetów. W ani jednym meczu, nie widziałem Legii z dokładnym i skrzętnie wykonywanym planem taktycznym. Z przydzielonymi piłkarzom strefami, za które Ci odpowiadają. Raczej ogólny zarys, kto, gdzie i kiedy ma się poruszać a to i tak nie zawsze było realizowane.

Stąd też pewnie moje wątpliwości odnośnie przyjęcia jakiegokolwiek niekonwencjonalnego stylu gry, w którym nasi gracze mieliby wykonywać ścisłe narzucone zadania.
17wtorek, 18, czerwiec 2013 14:44
Garm
Mimo wszystko wydaje mi się, że łatwiej zrobić parę dodatkowych treningów taktycznych w tygodniu niż zarobić parę dodatkowych miliardów Wink
18czwartek, 20, czerwiec 2013 11:13
Garm
Urban w zasadzie zakończył temat: "Nie będzie zmian, bo nie może być. Przecież liga się dopiero skończyła, mieliśmy krótkie wakacje, okres przygotowawczy też potrwa tylko miesiąc. Jest za mało czasu na wprowadzanie czegoś nowego. Musimy poprawić jakość. Lepiej wyprowadzać piłkę z obrony, wymagać więcej kreatywności od środkowych pomocników. I z przodu musi być ktoś, kto ciągle będzie kąsał."

Szkoda. Nadal uważam, że przy naszych zawodnikach większe rezerwy są w sferze taktycznej, niż w zakresie zdolności czysto piłkarskich.
19czwartek, 20, czerwiec 2013 11:32
Monrooe
@ Garm

- "Szkoda. Nadal uważam, że przy naszych zawodnikach większe rezerwy są w sferze taktycznej, niż w zakresie zdolności czysto piłkarskich."

Masz rację, aczkolwiek poprawa pewnych, nie najlepiej funkcjonujących elementów (jak choćby wspomniane wprowadzanie piłki z własnej strefy obronnej i ogólnie organizacja gry), też byłaby mile widziana.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.