- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
-
Nie lubię
Wiosną 1994 roku byłem na meczu Legii z Lechem Poznań. Dokładnie pamiętam, że ten mecz odbył się w Wielką Sobotę. Lech, 'mistrz przy stole', nie miał żadnych szans w pojedynku z Legią Pawła Janasa, która kroczyła w tamtej rundzie od zwycięstwa do zwycięstwa. Po bramkach Mandziejewicza i Podbrożnego wygraliśmy 2:0, wynik powinien być zresztą jeszcze bardziej okazały. Z tamtego meczu utkwiło mi w pamięci pewne wydarzenie z drugiej połowy. Tuż przy liniowym wybuchła wtedy petarda. Siedziałem na krytej, widziałem doskonale jak liniowy zachwiał się, po chwili podniósł chorągiewkę do góry, przywołując głównego, który natychmiast pognał sprintem przez niemal całe boisko. Mecz na kilka chwil został przerwany. Siedzący obok mnie starszy człowiek gniewnie tłukł laską o beton trybuny krytej, bezsilnie krzycząc: "Po co?! Po co?!". Czy to się czasem nie nazywa deja vu?
Moralizator ze mnie żaden. Artykuły takie jak ten opublikowany tuż po derbach wywołują odruch ziewania, a fragment o 'papierowych samolocikach' to już nic innego niż efektowne otarcie się o groteskę.
Granice wytyczające obszar mojej prywatnej akceptacji dla kibicowskich zachowań stadionowych osadzone są dość szeroko, za nic szczególnego nie uważam ani werbalnej agresji wyrażanej w 'dialogach' pomiędzy kibicami obu drużyn, ani też rozmaitych kontrowersyjnych podobno konceptów przedstawianych na oprawach meczowych. Mocno wierzę, że stadion to nie teatr i jeżeli ktoś kiedyś wymyśli sobie, że stadion ma być teatrem - moja stopa na pewno na nim nie postanie.
Mimo powyższego jednej rzeczy jestem pewny - w piątek 'achtung' został rzucony w Brzyskiego celowo. Bardzo mi się ten wniosek nie podoba.
To że futbolista Brzyski przy okazji tego zdarzenia zachował się jak prowincjonalny aktorzyna, symulując ogłuszenie po wybuchu, to niezaprzeczalny fakt. Ale ten fakt w niczym niestety nie zmienia istoty rzeczy - rzuciliśmy petardą w zawodnika drużyny gości.
Przegięcie, które nie powinno mieć miejsca.
Jakkolwiek mocno wierzy się w ideały wewnętrznej kibicowskiej solidarności, nie powinno to przesłonić żadnemu przytomnemu kibicowi, nawet takiemu najbardziej zaangażowanemu, że podobne zachowania to ordynarna głupota, głupota niebezpieczna i ryzykowna, wykraczająca poza granice dobrej zabawy na trybunach.
Ważne jest w tym miejscu, żeby nie generalizować. Rozmawiamy o jednostkach. Jest jasne, że w gronie blisko trzydziestu tysięcy ludzi mogą znaleźć się tacy, którzy nie są świadomi konsekwencji swoich działań, którzy intelektualnie bądź mentalnie nie są zdolni do odróżnienia na przykład bieli od czerni, kwiatu róży od za przeproszeniem psiej kupy.
Jeżeli ktoś się uprze, wniesie na trybunę 'achtunga' nawet w skarpecie. Jego decyzja, jego wybór, jego odpowiedzialność.
Tyle że dobrze byłoby mieć jasność w temacie tego, że jeżeli typ ciśnie petardą w zawodnika drużyny gości, to nie stanie się przez to żadnym wybitnym kozakiem spod znaku ultras, żadnym prześladowanym przez media kibolskim wrogiem publicznym, żadnym hoolsem - stanie się po prostu zwykłym, żałosnym idiotą.
Stawiam na karę w wysokości ok. 30 tysięcy
Pamiętacie snieżki ? Sędzia mógł
zakończyć zawody ale co to kogo obchodzi . Później czytam że jednym z powodów reaktywowania pewnej strony są
nałożone zakazy właśnie za rzucanie ścieżkami. Nie ma potepienia jest usprawiedliwienie. Prowokacja bo nie sprzatneli całego śniegu. Ktoś powie że porównywać
snieżek do petardy nie wolno. Dla mnie głupoty się nie stopniuje .
Brak odpowiedzialności za swoje czyny zdaje się również być tym elementarnym prawem każdego, kto ma chodzić na mecze.
Nie nazwałbym tych wszystkich działań głupotą, bo wg mnie są one przemyślane, prowadzone z premedytacją a mające na celu zerwanie tego "zgniłego kompromisu".
Jeśli do tego dołożymy następny powód czyli brak transfetow
@QD
O tym czy jest pięknej czy nie dyktować sensu nie ma .Gusta a o nich się nie mówi . Zalegalizowanie nie ustrzeze nas od tego typu zdarzeń z prostej przyczyny .Zasady te po pierwsze honoruja prawo silniejszego ale co ważniejsze "brata" się nie "sprzedaje"
Ja Cię doskonale zrozumiałem i myślałem właśnie o tym co piszesz.
Nie ukrywam Twoja teza mówiąca o tym że mogłoby dojść do sytuacji że sami zainteresowani pilnowaliby aby nikt nie powołany nie bawił się piro jest interesująca. Co będzie jednak w sytuacji że osoby które taką zgodę mają będą jednak chciały zaprotestować i za sposób wybiorą "race na boisko"? Nie raz mieliśmy dowód na to, że klub jest w łańcuszku ich wartości na samym końcu. Powtarzam sama teza jest warta rozważenia wszak jeśli byłaby zgoda na legalne odpalanie przez osoby odpowiedzialne mogłoby być tak że walczyli by o swoje i pilnowali aby z powodu jakiegoś durnia tej przyjemności im nie odebrano.
Generalnie nie mogę zrozumieć po kiego grzyba wrzucać te petardy na murawę, dlaczego akurat tam ma kończyć swój żywot pirotechnika będąca elementem oprawy. Naprawdę gdyby nie to ocena i odbiór "spektaklu" (a tak sobie pozwoliłem nawiązać do teatru) na trybunach byłby zupełnie inny. W tej chwili nie jest. Nie dziwi więc kompletny brak przyzwolenia na wspomniane przez QD rac. Dopóki nie ma "kontroli" nad tym co z pirotechniką się dzieje dopóty nie ma szans na minimalną nawet legalizację przypomnianych nam przez Oskiego racowisk.
W każdym społeczeństwie jest stały odsetek idiotów i debili. To jest jedyne wytłumaczenie i niestety nic na to nie da się poradzić. No, może oprócz tego, że w miarę możliwości należy ich wyłapywać i izolować.
Jakiś czas temu zauważono, że ilość incydentów z gołymi panami zakłócającymi spokój piłkarzom w trakcie meczów (Anglia) czy przykuwających się aktywistów różnej maści do bramek (Hiszpania)zaskakująco pokrywa się z transmisjami telewizyjnymi. Telewizje postanowiły, że nie będą pokazywać tych arcyciekawych zdarzeń pozasportowych. Nagle golasy znikły a przykutych do bramki na Camp Nou dawno nie widziałem. Może to jest pomysł? Olać ten cały cyrk?
coś takiego autor sugeruje. JE panie Zbyszku teoretycznie ma pan rację .Problem w tym że do czasu odwrócenia wartości czyli numer jeden klub później cała reszta żadnych działań pietnujacych takie zachowania nie będzie bo te biją w nadrzędną obecnie wartość - jedność ruchu kibicowskiego . Cała reszta się nie liczy i sluchana nie będzie bo dobrze pan wie, za kibiców nas nie uważają.
Pyta głupi mądrego - Na co rozum zda się?
Zbyszek pisze że najskuteczniejszy byłby ostracyzm środowiskowy. Z pewnością to prawda ale ja prędzej uwierze w to że słońce zacznie wschodzic na zachodzie a zachodzić na wschodzie ...