- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
-
Jak Legii kibicować, żeby nie zwariować
Internet zmienił kibicowanie, zmienił je ogromnie. Kilkanaście lat temu kibic był skazany na lekturę słabo reprezentowanej prasy, na spostrzeżenia komentatorów wygłaszane podczas nielicznych transmisji telewizyjnych, na wymianę zdań z kilkoma znającymi się na rzeczy kumplami. Dziś inne są media, inna interakcja, inne komentarze.
Niekiedy mam piekielnie silną chęć odłączyć się od internetu i cofnąć w czasie do cyfrowej epoki kamienia łupanego, powrócić do chwil, kiedy liczyła się tylko zieleń boiska, względnie szkło telewizora, oraz własne przemyślenia i własne emocje. Obecnie dostępnych jest tak wiele sprzecznych przekazów, tak wiele treści, z którymi nie zgadzam się zupełnie, tak wiele takich, pod którymi chciałbym podpisać się obiema rękami, tak wiele uwag z pewnością wartościowych i błyskotliwych, których jednak fizycznie nie jestem w stanie przyswoić, że skutkuje to zmęczeniem i narastającym uczuciem wewnętrznego dyskomfortu.
Ba, tylko jak uciec od tego wszystkiego, skoro już dawno temu zdążyłem uzależnić się od ekstrawertycznej specyfiki internetu, podążając kolejno przez grupę dyskusyjną prspn, legijne forum na parsimonach, portale poświęcone Legii, blog Blogiem z Krytej, aż do Facebooka, Twittera i wreszcie na naszą, skromną stronę pod nazwą czarna-eLka? Kibicowanie i jednoczesne uczestniczenie w wyścigu o posiadanie własnego zdania, zdania, które będzie na tyle interesujące, że zwróci uwagę innych, jest samo w sobie wystarczająco trudne, a skalę trudności potęguje jeszcze fakt, że rozmawiamy o Legii, w polskich warunkach o klubie - instytucji, ogniskującym na sobie medialną uwagę w sposób dalece bardziej intensywny niż ma to miejsce w przypadku konkurencji. O Legii swoje zdanie ma każdy.
Zdanie na temat Legii może być krytyczne, pełne historycznych uprzedzeń, zazdrosnej niechęci, może być również sztucznie 'podkręcane' w celu zwiększenia atrakcyjności przekazu. Wszystko to jest zjawiskiem jak najbardziej zrozumiałym, co nie oznacza, że banalnie prostym do akceptacji. Pierwsze przykłady z brzegu. Oto wczoraj po meczu Legii w Łodzi na portalu weszlo.com zamieszczony został artykuł ostro krytykujący Legię po zwycięstwie nad Widzewem 1:0. Autor grzmi między innymi co następuje: "Przy takiej różnicy sportowo-organizacyjnej, zwycięstwo w Łodzi w takim stylu przynosi punkty, ale też masę wstydu i ogólnie rozczarowanie połączone ze zdegustowaniem." Oczywiście ludzie stojący za Weszło!, na czele z Krzysztofem Stanowskim, to jednostki zdecydowanie zbyt inteligentne, by nie zdawać sobie sprawy, że jest to argumentacja z tak zwanej, pardon, dupy, że adresatami cytowanych zarzutów i następującej dalej litanii lamentów przekonujących, że Legia powinna rzekomo sprasować Widzew na pergamin, mogłyby być, w zależności od weekendu, Manchester United, Borussia Dortmund, Milan, czy inne PSG. Inny przykład, po przegranym meczu z Trabzonsporem głos zabrał znany specjalista od procentowej oceny popularności trenera Jana Urbana, Przemysław Zych. Zych twierdzi: "Jak dostrzec brak ręki trenera w Legii? Wszystko zaczyna się od rozegrania, gdy środkowy obrońca Legii ma piłkę. Środkowy pomocnik Legii – każdy, kimkolwiek on nie jest – dopiero po 3-4 sekundach wychodzi na pozycję. W tym czasie w innych miejscach boiska też brakuje ruchu, nawyków, praktyczny wszyscy stoją, nikt się nie przemieszcza." Przemysław Zych popatrzył na mecz ze stoperem w ręku i rozgryzł naszą taktyczną impotencję, dostrzegając, że drużynie brakuje trenera. Zych dalej zachwala Cracovię, słusznie, w końcu wygrała w lidze parę meczów, przy czym nie za bardzo interesuje go wynik, czy przebieg bezpośredniego starcia Legii z Cracovia, nie czeka na koniec sezonu czy nawet tylko na podsumowanie jesiennych dokonań obu zespołów, Zych po prostu wie, że w piłkę nożną powinno grać się tak jak Cracovia, rozgrywać jak Rok Straus, a Legia to na tym tle zgraja niezłych piłkarzy, lecz taktycznych analfabetów, oczywiście z winy trenera. Nie, nie, żebym czepiał się osobiście Zycha. Każdemu z nas, aktywnie komentujących internautów, łącznie z gawinem76, zdarza się wspinać na podobny poziom groteskowej megalomanii.
Ciężko jest kibicowi nie zgubić się w tej plątaninie, nie stracić resztek zdrowego rozsądku, nie zatracić się w jałowych pyskówkach, nie zapomnieć, że wiele osób wypowiadających się publicznie na temat Legii, ma do zrealizowania partykularne interesy finansowe lub wizerunkowe, że czasem te osoby mogą Legii zwyczajnie źle życzyć, na przykład dlatego, że tak naprawdę kibicują Widzewowi albo Ruchowi Chorzów, że czasem w ich wizjach może być zbyt wiele chciejstwa, a za mało realnej oceny rzeczywistości.
Zastanawiam się, dlaczego Legia tak źle wypada w Lidze Europy. Nie spodziewałem się aż tak fatalnych wyników, w zasadzie to byłem przekonany, że będziemy walczyć o awans. Mecz z Widzewem, delikatnie rzecz biorąc, nie zachwycił mnie, chociaż jestem pewny, że im więcej takich zwycięskich gniotów, tym lepsza to wróżba w kontekście walki o mistrzostwo. Jednak patrząc na Legię, widzę przede wszystkim drużynę, która prowadzi w lidze z dorobkiem większym niż w analogicznym momencie minionych rozgrywek, a kiedy spoglądam w kierunku Poznania, Wrocławia czy Krakowa, z czystym sumieniem oświadczam: nie, dzięki. Naszej drużynie, naszym trenerom należy się rzetelna krytyka za popełniane błędy, ale na pewno nie naloty dywanowe.
Życzyłbym sobie, żeby ludziom w Legii stawiano do osiągnięcia wymierne cele i dokonywano oceny na podstawie realizacji tych celów, a nie przez pryzmat pseudo-eksperckiego bełkotu. Jeżeli Jan Urban miał osiągnąć coś więcej ponad awans do fazy grupowej Ligi Europy, to zadania nie wykonał, a rozmowa o jego przyszłości jest zasadna, oczywiście bez przesądzania o wnioskach. Jeżeli natomiast zadaniem Jana Urbana jest zdobycie mistrzostwa Polski, to interesuje nas, czy zdobędzie mistrzostwo Polski, a nie czy po drodze Legia wygra z Widzewem jedną bramką lub pięcioma, a marność z meczu z Apollonem Limassol powtórzy się lub nie w sierpniu przyszłego roku w pojedynku z nie-wiadomo-jeszcze-kim.
My, kibice, jesteśmy niewolnikami internetu z własnej woli, dla zaspokojenia własnych potrzeb, musimy radzić sobie w jego intelektualnych i emocjonalnych meandrach. Dopóki takimi niewolnikami nie staną się piłkarze, trenerzy, dyrektorzy sportowi i przede wszystkim prezesi - wszystko jest w porządku.
Ja kibicuję Legii od jakiegoś czasu ze spokojem, bo mam wewnętrzne przekonanie że jako klub przekroczyliśmy organizacyjny Rubikon i już nie stoczymy się w otchłań beznadziei. Jako "stary" kibic jestem zahartowany w przeżywaniu rozczarowań i nie daję się podpuszczać dziennikarzom którzy stawiają przed Legią wysokie wymagania a potem ją gnoją za rzekome kompromitacje. Sprawdziłem kiedyś skąd pochodzą dziennikarze jadący po Legii i żaden nie pochodzi z Warszawy. Można odwrócić hasło z Żylety i napisać "Nienawidzą nas wszyscy" i ztym trzeba żyć i nie przejmować się.
Zwalnianie w tej chwili Urbana, to moim zdaniem byłoby najgłupsze co można zrobić. Nie jest to trener bez wad, sam nie byłem zwolennikiem jego powrotu ale prawda jest taka, że w Polsce nikogo lepszego nie ma, a z zagranicy jakiś anonimowych Serbów czy Chorwatów nie ma co ściągać, bo skończy się pewnie jak z Hapalem w Lubinie. Na dobrych trenerów z zagranicy nas po prostu nie stać. Urban zrobił co trzeba w poprzednim sezonie. Puchary mu w tym roku nie idą ale trzeba dać mu dograć sezon do końca i jak zdobędzie mistrzostwo po raz drugi, to wtedy postawić konkretny cel w pucharach (zakładając że zespół zostanie wzmocniony) i wtedy go konkretniej rozliczać z występów w Europie.
Dlatego mój apel do prezesa - proszę nie czytać tych wszystkich artykułów i wpisów.
Szkoda tylko, że osoby, od których można by było wiele się nauczyć nie dzielą się tym z internautami, albo czynią to niezmiernie rzadko. Bo niestety pewną trudność sprawia umiejętne pływanie w morzu informacji, gdy większość z nich jest jedynie emocjonalną reakcją na różne sygnały czy wydarzenia. Mimo tych trudności na samym końcu okazuje się, że moje tezy, mój obraz rzeczywistości wcale nie są oryginalne, jedyne w swoim rodzaju, lecz podobne do tez wielu innych osób. I tak powinno być. To znaczy, że proces wnioskowania przebiega całkiem poprawnie. Zbieżność poglądów to normalny objaw zdrowego rozumowania, a podejrzane by było gdybym jako jedyny pośród tysięcy miał odmienne zdanie obserwując to samo zjawisko.
Tyle, że najczęściej nie są to tezy popularne i powszechnie funkcjonujące, a tylko zdominowane przez inne. Jak są mocno stłamszone i zepchnięte na margines to warto starać się je wyeksponować, żeby nie zatracić prawidłowego postrzegania rzeczywistości. A czy tym zwrócę uwagę innych to już nie ode mnie zależy. To zależy wyłącznie od odbiorcy na jakie fale jest nastawiony.
Stanowski czy Zych nie są pozbawieni emocjonalnego stosunku do Legii. Wiele z tego, co piszą niczym nie różni się od większości komentarzy bezpośrednio po meczu, kiedy jeszcze gorące głowy parują od nadmiaru myśli i emocji. W takim stanie piszą, bo chcą swoim czytelnikom jak najszybciej przekazać własny obraz, tego, co widzieli. Często napiszą coś, co później chcieliby szybko poprawić. Często nie ma to logiki i porządku. Często zbyt dużo jest ogólników, emocjonalnych ocen, a zbyt mało wiedzy i właściwej interpretacji. Jednak nie można im odmówić pewnych racji. Oni tak bardzo nie fruwają w chmurach i nie stracili jeszcze kontaktu z rzeczywistością jak większość kibiców. Oni oczekują pewnego minimum w grze od mistrza kraju. Zwykłej rzetelności w rzemiośle. Celne podania, dobre przyjęcia, pokazywanie się o podania, kontrolowane wrzutki, strzały, żeby panować nad meczem. Nawet może być 1:0, ale w żadnym momencie spotkania nie zagrożone. To przecież mistrz kraju mający lepszych piłkarzy na boisku i zwyczajnie musi być widać różnicę w grze z taką lepianką jak Widzew. A nie widać. I nie ma tu usprawiedliwienia.
Nie ma też co doszukiwać się złych intencji w tekstach dziennikarzy. To też kibice Legii. Nawet P.Czado znany z lokalnego patriotyzmu kibicuje każdej polskiej drużynie w europejskich pucharach, bo to jest w interesie wszystkich klubów. Też czują się rozczarowani.
Ogólnie jeszcze do dwóch ostatnich akapitów. Jak widać piekielnie trudno pisać z chłodną głową, gdy w grę wchodzą uczucia wobec ulubionego klubu. Zbyt dużo kibicowskich emocji i za mało kontaktu z rzeczywistością. Jeśli ktoś źle gra to są tego jakieś przyczyny. Jeśli je przeanalizujemy to dopiero możemy wyciągnąć rzetelne wnioski. Na pewno jedną z przyczyn słabej gry i dobrego wyniku jest słabość przeciwnika. Bo najczęściej jeśli ktoś słabo gra to ma słabe wyniki. Im mniej gniotów tym większe szanse na sukcesy. W żadnej mierze same gnioty nie są dobrą wróżbą.
Skoro już wspomniałem o rywalach to pozycja w tabeli w dużej mierze jest zasługą naszej gry, ale też rezultatem korzystnych dla nas wyników innych drużyn. Dla kontrastu możemy sobie wyobrazić sytuację (całkiem możliwą), w której Śląsk, Lech i Górnik równie często wygrywają co my, bo grają lepiej niż teraz. Dzięki temu będą mogli zwietrzyć szansę na wygrane z Legią w bezpośrednim pojedynku i wyprzedzić Legię w tabeli. To bardzo możliwe przy takiej małej jakości gry Legii. Wtedy argument "przecież drużyna nie może grać źle, bo zajmuje pierwsze miejsce w tabeli" pęknie jak bańka mydlana. Teraz działa on jak klapki na oczach. Nie chcemy dostrzegać pewnych zależności między jakością gry, a wynikami, bo wynik-wbrew logice-jest zgodny z oczekiwaniami. Ale już tę zależność widzimy w LE. Wszystkie nasze jakościowe ułomności pokazały rozgrywki europejskie i widać to w tej drugiej tabeli. Przeciwnicy niestety nie chcieli sprezentować sytuacji bramkowych, a my sami nie potrafiliśmy wygrywać.
Celem Legii jest trwała obecność w europejskich rozgrywkach. Obecność zauważalna poprzez dobrą grę i wyniki. Ten cel jest tak oczywisty, że nietaktem jest o nim pisać. Samo bycie nie przynosi żadnych korzyści. Jeśli jest możliwość wygrania to trzeba to zrobić jak w pierwszym meczu z Apollonem czy w drugim z Trabzonem. A jeśli tego nie zrobiłeś to znaczy, że popełniłeś błędy. Urban zdaje sobie sprawę z oczekiwań. I nie może być rozliczany tylko z wyników w lidze, ale także z wyników w Europie i stylu gry drużyny, bo to od niego zależy, czy ma się w ogóle wyniki.
Nie bądźmy naiwni. Tak jak kibice czerpią wiedzę z netu tak samo to czynią prezesi, dyrektorzy, trenerzy i piłkarze. Internet jest doskonałym narzędziem pomocnym w zarządzaniu taką organizacją jak Legia. Nikt nie pozwala sobie, żeby nie znać punktu widzenia kibiców, a tym bardziej ignorować jego istnienie. Choćby tylko dla potrzeb handlowych. To oni są najbardziej dogłębnymi obserwatorami i czasami widzą więcej niż ci, co siedzą w środku i nie potrafią sobie wyrobić dystansu. Im bardzo zależy na dobrych wynikach drużyny dlatego też potrafią poświęcić swój czas, swoją energię dla dobra klubu. Nie można obok tego przejść obojętnie.
Rozróżniłbym natomiast kilka kwestii: krytykę konstruktywną czy odnoszącą się do poczynionych dawniej własnych założeń i wyobrażeń o Legii od zwyczajnego medialnego pałowania. Ja nie mam większych pretensji do Zycha (poza jątrzeniem z ankietą) czy Wawrzynowskiego, bo oni poczynili założenia, że Legia powinna coś osiągnąć w Europie, że nie tylko wynik w lidze się liczył, ale i styl (a na wiosnę było słabo). I do tego się odnoszą, czasem bezsensownie, czasem celnie, ale konsekwentnie. Każdy ma do tego prawo.
Kilka miesięcy temu postawiłem tezę, że prezesowi nie jest po drodze z Urbanem i przy 1 lepszej okazji się go pozbędzie. Przy czym stawiałem na zimę, bo jednak Legia będzie wygrywała w lidze mając taką przewagę nad konkurencją, a głupio od tak zwolnic trenera od razu po podwójnej koronie (pamiętam potwierdzonych rozmowach z zagranicznym szkoleniowcem, "straszeniu" nim Urbana i finalnie jedynie rocznym kontrakcie dla trenera po historycznym sezonie). I tekst na Weszło, a przecież doskonale wiemy o ich zażyłych relacjach z prezesem to naprawdę nie jest przypadek. To zwyczajne szykowanie gruntu pod prawdopodobną decyzję, aby złość kibiców była mniejsza albo wręcz aby było zadowolenie z pogonienia tego wstrętnego Urbana. Przecież to nie wzięło się znikąd, już jest duże grono kibiców, którzy chcieliby pożegnać Urbana. Przecież czytamy Weszło i widzimy jaka szykuje się narracja, prawda? Obwinianie Urbana o pozostawienie Kucharczyka i pisanie, że on powinien decydować o wszystkim sam to już kompletny absurd (żeby to robić to trzeba mieć chyba taką władzę, nieprawdaż?), ale absurd dobrze się sprzedaje, a kogoś trzeba obwinić za grę Kucharczyka. A, że Urban ma do dyspozycji na prawe skrzydło Kucharczyka albo Kucharczyka bis? A kogo to obchodzi - winny. Doskonale też wiemy, że dzisiaj Urban be, ale w reprezentacji będzie odwrotnie, bo to wybraniec Bońka. Tam będą wszyscy winni, ale nie trener Nawałka. Będą pokazywane zmarnowane okazje piłkarzy, kiksy obrońców, za długa trawa, padający deszcz, ale trener niewinny. Więc ten tekst trzeba traktować jako specyficzny
A co do Urbana to sam mam do niego sporo pretensji i nieraz to artykułowałem, ale dotyczą one głównie przyzwolenia na włażenie sobie na głowę i decydowania w sprawach leżących w jego kompetencji oraz przeniesienie akcentów w taktyce na siłę, a nie finezję i szukanie grajków na dziwne pozycje. Wydaje mi się, że dzisiaj on też już jest pogodzony, ze najpóźniej w czerwcu odejdzie z Legii, bo przecież nie jest ślepy i będąc w środku pewne rzeczy musi widzieć jeszcze wyraźniej.
Generalnie zgadzam się z tym co napisałeś tylko jedno zdanie bym zmienił.
Napisałeś że puchary Urbanowi w tym roku nie idą, a powinieneś napisać że puchary Urbanowi JAK zawsze nie idą. Niestety moim zdaniem Urban taktycznie jest słaby i wyżej polskiej skopanej nie podskoczy. Inną sprawą jest to że o ile w eliminacjach mieliśmy Kuciaka i masę szczęścia to w meczach grupowych Kuciak wyleciał szczęście się odwróciło i mamy blamaż.
Generalnie zgadzam się że jeśli mamy ściągać jakiegoś ogórka to już lepiej zostawmy Urbana tyle że ja cały czas się łudzę że Mourinho zakocha się w jakiejś Warszawiance i poprowadzi naszą Legię
Generalnie, WK ma rację obśmiewając i szydząc z takich wypowiedzi Urbana i niektórych piłkarzy przed i po meczu czwartkowym, że 1. nie czujemy się gorsi, 2. umiemy grać, tylko że..., 3. nie byliśmy gorsi, 4. dobrze graliśmy, 5. statystyki nie mówią prawdy (chodzi o to, że jako jedyni w obydwu pucharach jesteśmy bez bramki i bez punktu), 6. przeważaliśmy, 7. szczęścia zabrakło, 8. gdybyśmy wykorzystali... To są wypowiedzi bezkrytyczne, szukające nie wiedzieć czemu alibi, zamiast uderzenia się we własną pierś i uznania swojej słabości. I słusznie je WK spointował, przedstawiając, jak to musiało wyglądać z punktu widzenia gości - bardziej ich interesowało, co będzie na kolację.
Natomiast, ten fragment o HJK, o tym, że Legia pewnie wygra ligę, "ale co z tego", to mi na przykład nie leży.
Łatwo bardzo jest odwrócić ocenę i zapytać: a co przyszło Legii, oprócz dobrej frekwencji w fazie grupowej i ze Sportingiem, wiadomo ile wartych pochwał dziennikarzy, z dotarcia do 1/16 finału LE 2 lata temu? W gablocie klubowej przybyło jakieś trofeum? Czy znacząco poprawiła się sytuacja finansowa, gwarantując łatwe życie na długie lata? Czy skład się wzmocnił? (Rybus, Komorowski, Borysiuk). Ba, dalszy przebieg sezonu, po chwilach chwały jesienią, był żałosny.
To lekceważenie rozgrywek krajowych, "bo tak naprawdę liczą się tylko puchary", jednak jest nie fair. Legia ma tylko 9, jak kto woli 10, MP w siedemdziesiątym szóstym (czy jakoś tak) sezonie występów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dla mnie to mało - a możliwości, aby ich było więcej jednak były w tym również w czasach, gdy barw Legii bronili ci dzisiaj krytykujący.
Nie ma co przesadnie wybrzydzać. W wielu sezonach, choć był skład, nie było sukcesów ani ligowych, ani pucharowych. Owszem, krytykować - za kompromitacje pucharowe, ale przynajmniej nie deprecjonować dorobku krajowego, który zresztą jest warunkiem startu w pucharach.
I nawet w naszej buraczanej lidze MP cieszy ogromnie, przynajmniej mnie. Bardzo bym chciał, żeby Legia obroniła MP. To się na stojąco nie zrobi. O to trzeba będzie zawalczyć ostro. I nie jest fajnie, gdy ludzie, co gorsza dla mnie, kiedyś związani z Legią, tak deprecjonują po klęskach pucharowych i z ich powodu również całą pracę ligową.
Także też sobie wyrobiłem nawyk - po porażkach raczej nie zaglądać do wypowiedzi dziennikarskich i, tak to nazwijmy, eksperckich. Właśnie po to, żeby, jak w tytule, "nie zwariować".
Co do Kowalczyka czy Kłosa to sorki panowie szlachta ale takie gadki to przestoją mi ignorantowi i laikowi od ludzi którzy są ponoć specjalistami, fachowcami w swojej dziedzinie i biorą za to dużą kasę wymagałbym ciut więcej niż stwierdzenia ,że w Legii gdzieś popełniono błąd ( Kłos) to każdy kto lekko się interesuje naszą drużyną może powiedzieć. Mnie by interesowało aby taki Kłos spróbował ten błąd wskazać i uzasadnić swoje racje. To samo z Kowalczykiem jeśli On uważa ,że w Legii nic innego nie potrzeba jak wstawić w p.. zawodnikom to sorki słabe to.
Ogólnie co do tekstu sir Gawina to internet może namącić w głowie szczególnie tym kibicom którzy nie mają swojego zdania, mało wiedzą lub wiedzę czerpią tylko z internetu. Najlepszy na to przekład to ten który zapodał szanowny JJ czyli reprezentacja. Była be teraz będzie cacy bo już Weszło się postara dotrzeć do tych głupich głów bez własnego zdania i płynących zawsze z prądem mody.
Nie wiem, kto te głupoty wysmażył ale komentujący pod tym tekstem dosadnie się z autorem rozprawili.
Nie musi mieć okazji, żeby zwolnić Urbana. Nie musi czekać. Może to zrobić w każdej chwili i bez żadnego uzasadnienia. Tyle, że jest niewolnikiem własnych słów, własnej reputacji, ponieważ sam zabezpieczył Urbana immunitetem do końca rundy. Żadna nagonka nie wpłynie na zmianę jego decyzji. A nawet jakby stracił cierpliwość
to bez problemu kilka powodów usprawiedliwiających zwolnienie znajdzie.
2. Roczny kontrakt to był pomysł Urbana. Leśnodorski aż palił się do podpisania dłuższej umowy. Gdyby Urban chciał miałby długi kontrakt.
3. "To zwyczajne szykowanie gruntu pod prawdopodobną decyzję, aby złość kibiców była mniejsza albo wręcz aby było zadowolenie z pogonienia tego wstrętnego Urbana. Przecież to nie wzięło się znikąd, już jest duże grono kibiców, którzy chcieliby pożegnać Urbana."
Nie trzeba szykować żadnego gruntu. Wystarczy opisać, to, co się widzi. Urban sam sobie kopie grób. Przecież wszystkie portale grę Legii opisują w podobnym tonie, a nie tylko portal Stanowskiego. Weszło akurat słynie z ostrego i bezkompromisowego języka i stąd jest tak antyurbanowo postrzegane. Tylko jeszcze trzeba pamiętać, że oni nie oszczędzają żadnego trenera, któremu nie idzie. Obrywają wszyscy, nawet Czesław M. i teraz mieliby oszczędzić Urbana jak sam się podłożył wynikami w LE? Wzięli na tapetę i wyciągają błędy.
4. "Obwinianie Urbana o pozostawienie Kucharczyka....A, że Urban ma do dyspozycji na prawe skrzydło Kucharczyka albo Kucharczyka bis? A kogo to obchodzi - winny. "
A kogo innego można obwinić? Tylko Urbana. To jego podstawowa prerogatywa i za to ponosi odpowiedzialność. I zawsze jest wybór. Staszek Lewy wolał postawić na skrzydle DP Tomka Hołotę zamiast słabych Patejuka, Ostrowskiego czy Sochy. Urban mógł zrobić jak Levy. Zamiast Kucharczyka wstawić kogokolwiek. Tyle, że Urban ma bogaty wybór. Może przebierać. Bereszyński, Broź, Kosecki, Żyro, Radović, Mikita. Możliwych konfiguracji na flankach jest wiele. Możesz ustawiać pod przeciwnika.
A wstawienie napastnika Kucharczyka na skrzydło to jego autorski pomysł. Tak samo jak ofensywnego pomocnika Ojame. I tak długo będzie na nich stawiał aż pękną psychiczne lub Urbana zwolnią. Jak w przypadku Gizy. Bo Urban ma problem z wycofywaniem się z błędnych decyzji. Musi dużo czasu upłynąć.
5. Nawałka jak każdy od narodowej ma immunitet do pewnego czasu, czyli do meczów o punkty, w których będziemy walczyli z konkurentami do awansu. Będą porażki będzie pojazd. Teraz nie ma praktycznie powodu, choć już oberwał za niektórych ligowców.
6. Forever(L):"...w eliminacjach mieliśmy Kuciaka i masę szczęścia to w meczach grupowych Kuciak wyleciał szczęście się odwróciło i mamy blamaż."
Aż tak proste to nie jest. Zapewne jak Kuciak wróci to nie zaczniemy wygrywać. Mamy problem pod bramką przeciwnika, bo nie strzelamy goli. To Problem natury całkiem przyziemnej. Organizacja gry w ofensywie, tempo, dokładność, koncentracja. Wszystko można wypracować na treningu. Szczęście tu nie pomoże.
7. @corazstarszy
Mecz w Le za Skorży przyniosły wiele rzeczy, które polski kibic rzadko doświadcza. Wiadomo, że pełny stadion, wysokie zyski, ale też promocję zawodników, promocję klubu, kontakty zagraniczne, prestiż i sławę, doświadczenie klubu i zawodników, rywalizację o dużą stawkę i z wymagającym zespołem, emocje jak za czasów LM z Piszem etc.,wiedzę, w którym miejscu jesteśmy i ile nam brakuje, oferty dla naszych graczy. Szkoda, że tego nie wykorzystaliśmy. Za tamte rozgrywki klub zgarnął kilkanaście milionów (bodajże największe zyski z dnia meczowego), które oczywiście zostały przejedzone. W lidze tego nie doświadczysz. Jako kibic wolisz pojedynki z Widzewem i Podbeskidziem czy jednak z Lazio i Sportingiem? Liga krajowa przegrywa pod względem finansowym oraz pod względem emocji. Tutaj przeciwnicy są zwyczajnie słabi i jeśli nie wygrywamy mistrzostwa to przeważnie w wyniku własnej arogancji i nieudolności. Sam widzisz jak niewiele trzeba, żeby wygrać z takim Widzewem. Jedna celna wrzutka na głowę albo nawet niecelna wystarczy, bo bramkarz wypuści piłkę z rąk. Rozgrywki ligowe same się deprecjonują. Zalety europejskich pucharów są bezsprzeczne.
8.@Raster
To jest słaba grupa. Grają w niej drużyny, które nie prezentują dobrej jakości. Albo się oszczędzają (Lazio wystawia niezbyt zdeterminowanych rezerwowych, bo ważniejsza jest liga), albo zwyczajnie są słabo zorganizowani jak Trabzon. Tyle miejsca, co zostawiają do gry to nawet w polskiej lidze się nie zdarza. Apolllonu nie liczę, bo to poziom Widzewa czy Podbeskidzia. Tylko kontra. Pensje i budżety tylko mydlą oczy. Liczy się wyłącznie to, co prezentujesz na boisku. Maluda jest bardziej statyczny od Vrdoljaka. Są zwyczajnie przepłacani, bo na boisku nie che im się za wiele ruszać. Żeby z nimi wygrać naprawdę wiele nie trzeba. Szybsze tempo i precyzja już pozwoli sobie stworzyć kilka strzeleckich sytuacji więcej.
9.@CTP
Prezes sam nie przegłosował reformy. Uczynił to wraz z większością klubów. I to jest dziecko spółki "Ekstraklasa", a nie Leśnodorskiego. Od początku wiadome było, że najważniejsze będzie regeneracja i rotowanie składem, bo nasi piłkarze nie są wytrenowani, żeby podołać. Jeszcze na początku trener dbał, żeby nie zarżnąć zawodników. Ale w ostatnim miesiącu używa praktycznie jeden zestaw osobowy. Nie dziw się, że teraz Dwaliszwili, czy Furman wyglądają jak z krzyża zdjęci. Ma wybór. Lecz boi się, że rezerwowy nie da rady. To mamy z jednej strony zajechanych piłkarzy, a z drugiej rdzewiejących na ławce, w rezerwach i na trybunach.
10.Moros: "...w Polsce nikogo lepszego nie ma, a z zagranicy jakiś anonimowych Serbów czy Chorwatów nie ma co ściągać, bo skończy się pewnie jak z Hapalem w Lubinie.
A skąd przeświadczenie, że lepszego nie ma? Patrząc na to, co piłkarze prezentują z miejsca mogę wskazać kilku o lepszym warsztacie taktycznym. Nawet w samej Legii. Trudno dostrzec u nas dobrych trenerów, bo mają słabe warunki do pracy i nie mają takiej siły medialnej jak Urban. Będąc na miejscu Urbana, mając takie warunki do pracy jak on ,to jestem spokojny, że gorszych wyników by nie mieli. A za granicą jest dziesiątki trenerów, co z chęcią poprowadziliby taki klub jak Legia. I wcale nie byle jacy. Znajdzie się kilku asystentów głównych trenerów terminujących w dobrych klubach, którym marzy się własna kariera.
Nie popadajmy w stereotypy.
...trzeba dać mu dograć sezon do końca...
Nie mam takiego przekonania. Szczególnie gdy sobie przypomnę obecną LE, wszystkie ataki Urbana na rozgrywki europejskie i praktycznie zawsze spartolone przygotowania zimowe.
11.Urka: "Sprawdziłem kiedyś skąd pochodzą dziennikarze jadący po Legii i żaden nie pochodzi z Warszawy."
To może i lepiej. Jest więcej obiektywizmu i mniej słodzenia. Wystarczy, że legijne portale nie zadają trudnych pytań. Więcej nie trzeba. Równowaga być musi.
Poza tym siedziby większości mediów znajdują się w stolicy i siłą rzeczy najlepszych ściągają do siebie.
Najciekawszą tezę wysnuł jednak niezawodny JJ. Artykuł na Weszło forpocztą do zwolnienia Urbana i uzgodniony z Leśnym? Zapewne bliżej Stanowskiemu do Leśnego niż do Urbana w sensie znajomości i częstszych kontaktów ale mimo to o jednak śmiała teza. Ja skłaniam się jednak do prozaicznego schlebiania gustom czytelników. Chcieli mocno o Urbanie to mają.
Dlaczego niezawodny? Raczej szalony
A poważnie to dla mnie nie jest to śmiała teza, a jedyna od kilku miesięcy. Dzisiaj znowu podano info, że zarząd naciska na Urbana, aby stawiał na młodych i już kilku jest w 1. Zależy jeszcze jak te naciski wyglądały, ale nie jest to normalna sprawa.
Jak się chce młodzieży to się nie żąda wyników. Jak się chce trenera na dłużej to się go co pół roku nie straszy weryfikacją. Albo mamy przekonanie, ze to właściwy człowiek albo nie. Albo ma coś zbudować i dajemy mu czas albo żądamy natychmiast wyników i stylu. Zresztą zauważ co napisał chyba gawin: celem ma być MP i za to należy go rozliczać. Więc moje pytanie brzmi: po co weryfikacja i podejmowanie decyzji odnośnie nowego kontraktu w styczniu? Chyba wtedy sie nie zdobywa mistrzostwa? Za co ma być oceniany Urban? Ktoś wie? Jak za mistrzostwo to w czerwcu oceniajmy, jak za styl to nie weryfikujmy wszystkiego mistrzostwem. Jaki jest cel? 10 punktów przewagi w styczniu i bilans bramkowy +40? Wprowadzenie kilku młodych do 1? Ja nie mam pojęcia o co chodzi tzn. widzę, ze Urbana nie będzie w czerwcu u nas niezależnie od wyników. Więcej: wydaje mi się, ze Urban też już to widzi i dlatego m.i. się usztywnia w pewnych kwestiach
Zresztą sam Leśnodorski przez to, ze szybciej mówi niż myśli sam się wpędził w kozi róg opowiadając ze w Polsce nie ma lepszego trenera, bo teraz musi sięgnąć po zagranicznego. Przecież sięganie po X czy Y z Polski byłoby kuriozalne i niekomfortowe dla nich samych skoro jeszcze chwilę temu nie mieli podejścia do Urbana
@Dzynek
2. Roczny kontrakt to był pomysł Urbana. Leśnodorski aż palił się do podpisania dłuższej umowy. Gdyby Urban chciał miałby długi kontrakt.
Nie, jednak tak się nie bawmy
Poza tym jakby Leśnodorski palił się do podpisania dłuższej umowy (czyli byłby przekonany do Urbana w 100%) to by nie opowiadał, ze za pół roku nastąpi weryfikacja i decyzja o kolejnym kontrakcie.
Nie musi mieć okazji, żeby zwolnić Urbana. Nie musi czekać. Może to zrobić w każdej chwili i bez żadnego uzasadnienia.
Wiem, ze może go zwolnić w każdej chwili, tak jak ITI może zwolnić Leśnodorskiego i nie musi mieć okazji, ale jednak rozmawiamy poważnie, więc nie mógł go zwolnić po mistrzostwie i pucharze, mógł co najwyżej ogłosić, ze się nie dogadali z winy trenera. Każda inna opcja byłaby kwestionowana i słusznie krytykowana. I mając świadomość, ze pracodawca może zwolnić pracownika w każdej chwili, miałem na myśli, że potrzeba przynajmniej pretekstu dla opinii publicznej, a pół roku temu ani 3 miesiące temu go nie było.
W kwestii Kucharczyka:
A kogo innego można obwinić? Tylko Urbana. To jego podstawowa prerogatywa i za to ponosi odpowiedzialność.
W jego prerogatywach leży negocjowanie wysokości kontraktów? A przecież o to chyba idzie, a nie o to, że Kucharczyk nie mógłby być głębokim uzupełnieniem składu.
Tylko jeszcze trzeba pamiętać, że oni nie oszczędzają żadnego trenera, któremu nie idzie. Obrywają wszyscy, nawet Czesław M.
Nie, po stokroć nie. Jakby Czesław Michniewicz (chyba jego miałeś na myśli?
- "Nie, jednak tak się nie bawmy Wink W którymś z wywiadów (przytaczałem go na łamach C-L w odpowiednim czasie) Urban dosyć jednoznacznie dał do zrozumienia, że to pomysł klubu. "
Tak też się nie bawmy
Zaś co do młodych i nacisków na Urbana to w klubie bardzo niefajnie przyjęli puste miejsce w meczu z Widzewem. To trochę zagęściło atmosferę, niemniej jednak wygląda na to, że to media robią większe zamieszanie niż jest one tego warta. Niemniej jednak teza postawiona przez JJ jest ciekawa. Nie wiem czy prawdziwa, ale coś tam może w trawie piszczeć. Choć jeśli miejsce w tabeli się utrzyma to nie spodziewałbym się ruchów przed końcem sezonu. Faktem jednak jest, że en artykuł to jakaś makabra. Przyznaję, że nawet się nie spodziewałem, iż zajdą aż tak daleko.
(aha, JJ co do kontraktów młodych, to Ty miałeś rację. Mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja by o tym porozmawiać)
Na dziś to i ja mam jakieś wewnętrzne przekonanie, że jest to ostatni zeson Urbana w Legii. To przeczucie a nie wniosek wynikający z jakiejś logiki zdarzeń. Jedynym racjonalnym argumentem którego mógłbym użyć to ten o zapdzestaniu, poszukiwań, nowych rozwiązań czyli bierność o której już wcześniej pisałem określając taki stan apatią. Jeszcze co do d!długości kontraktu to osobiście miałem przeświadczenie, że to jednak Urban nie chciał długiego, teraz to już nie wiem i chyba Monrooe ma rację pisząc , że trudno to jednoznacznie rozstrzygnąć.
http://legia.przegladsportowy.pl/Pilka-nozna-Ekstraklasa-Jan-Urban-przedluzyl-kontrakt-z-Legia-Warszawa,artykul,172131,1,721.html
A dlaczego prezes nie może zmienić zdania? W czerwcu się palił do wieloletniej współpracy, ale pod wpływem wyników w LE mu przeszło. Zauroczenie zmieniło się w rozsądek. Zapewniam, że bez względu na długość umowy każdy prezes przeprowadzi sąd nad głową trenera w obliczu takiej kompromitacji w pucharach.
2. Czy jest poważne bazowanie na założeniu, że prezes szukał pretekstu do zwolnienia Urbana, a przez mistrzostwo zrobiło mu się niezręcznie? Przecież dogadali się w kilka minut przedłużając umowę. Wolą obu stron było kontynuowanie współpracy.
Patrzę na sprawę z punktu widzenia teraźniejszości. Optyka Prezesa na pracę Urbana się zmieniła. I jak napisałem wcześniej tylko własna deklaracja go powstrzymuje przed szybką weryfikacją jego pracy.
3. Wtopa z tym cytatem. Nie pojmuję jak tego nie zauważyłem. Może dlatego, że sprawę kontraktową i sprawę gry Kucharczyka powiązałeś jednym wnioskiem: to nie wina Urbana. Odnosiłem się do tych słów: "...a kogoś trzeba obwinić za GRĘ Kucharczyka." Piszę o Kucharczyku tylko w aspektach sportowych. Krytyka za permanentne wystawianie go bez formy i na skrzydle jest jak najbardziej słuszna. Natomiast kwestie kontraktowe są dość niejasne. Zapewne była opinia Urbana, czy warto, ale nie ulega wątpliwości, że winy za przedłużenie na niego zwalać nie można.
4. Dla mnie to zawsze będzie Czesław M. przez słynne 711 połączeń i przez nieudolność prokuratury za niepostawienie ani jednego zarzutu.
Czesław M. byłby chwalony za 0 zwycięstw i 0 strzelonych goli? Muszę dziabnąć coś mocnego, żeby to sobie wyobrazić. Pojechałeś po bandzie. Jakiekolwiek nazwisko byś nie postawił w miejsce Urbana po ostatnim meczu z Trabzonem to komentarze byłyby takie same. Wynik determinuje oceny.
A z tą krytyką za transfery to rzeczywiście się nie przyłożyli. Pokaz nierzetelności. Powinni każdy transfer dokładnie przeanalizować i napisać, który piłkarz był ściągany na wyraźną opinię trenera. I nie tylko zgłasza zapotrzebowanie. Pinto oglądał osobiście i ewidentnie zażądał transferu. Pewnie się znajdzie jeszcze kilka takich przypadków.