- Kategoria: Trybuna komentatorów
- iocosus
-
To se ne vrati
W złym znaczeniu używa się czeskiego sformułowania: "To se ne vrati...", nie oznacza ono sentymentalnego westchnienia w kierunku tego, co już odeszło i nie wróci, ale zwykłe proste i przyziemne "to się nie opłaca". Czy w przypadku powrotu na wypożyczeniu z Violi Rafała Wolskiego na Łazienkowską 3 należy użyć zwrotu: to se ne vrati?
Zakładając, że to czym tak bardzo w przypadku Wolskiego się zachwycaliśmy okazało się apogeum jego piłkarskiej dyspozycji, na dodatek w czasie przeszłym dokonanym i zamiast być preludium, to raczej stanowiło epilog olśniewającej, spektakularnej kariery, to wytransferowanie rok temu rekonwalescenta po zmaganiach z ostrogą piętową za 2 czy 3 miliony euro należy uznać za strzał w dziesiątkę, najlepsze co Rafała mogło spotkać, a przy tym Klub dokonał idealnego transferu za pokaźną kwotę niby w „promocji” sprzedając „towar” jednak powyżej wartości.
Gdybyśmy jednak zauroczenie młodym piłkarzem, jego talentem uznali, że powszechnym omamem nie było, że tkwią w nim ogromne futbolowe możliwości, których próbkę jedynie pokazał, to transfer do Fiorentiny bezpośrednio po wyleczonej kontuzji, po wielomiesięcznym rozbracie z piłką, z meczami, treningami był nie tylko błędem, ale z perspektywy mijającego roku, katastrofą w rozwoju futbolisty. Jedyną korzyścią są kwestie finansowe, zarobił dobre pieniądze piłkarz, klub, menago, jeżeli Rafał Wolski już tak grac nie będzie jak choćby na tych obrazkach...

...to była to nad wyraz udana transakcja. Jeżeli jednak powrót do dyspozycji sprzed nieszczęsnych problemów z piętą jest jak najbardziej realny, a piłkarz powinien nadto zanotować jeszcze naturalny progres w sprzyjających rozwojowi warunkach, to doradcom, którzy „doradzili” lub nie odwiedli od wyjazdu do stolicy Toskanii należy nakazać milczenie, lub niech przynajmniej zwracają finansową prowizję od dokonanego kontraktu, ponieważ popełnili kardynalny błąd.
Rok czasu dla 21-letniego piłkarza bez możliwości cyklicznych gier, to zaciągnięty hamulec, czerwone światło na drodze rozwoju, chyba już lepiej, żeby zamiast do Violi Rafał w 2013 roku trafił do Piasta Gliwice lub Podbeskidzia Bielsko-Biała, lub wzorem Mateusza Klicha znalazł się w klubie pokroju Zwolle, a ideałem by było gdyby się z Legii nigdzie nie ruszał. To wszystko zakładając, że wierzymy w jego talent, jeżeli nie, to „skok na kasę” był optymalnym dla Wolaka rozwiązaniem.
Wiara ma to do siebie, że może być ulotna, można ją stracić, a przy tym w weryfikowalnym wymiarze nie musi pokrywać się z rzeczywistością. Piłkarzy świetnie się zapowiadających, a później niespełnionych było bez liku, a po drugie, jak mawia Jan Urban młodego piłkarza w lidze weryfikuje drugi sezon, to w nim musi potwierdzić potencjał. Czy nawet bez perypetii z przewlekłą kontuzją, Rafała Wolskiego nie dopadłby syndrom „drugiego sezonu”, nie podążyłby śladem Kuby Koseckiego lub Daniela Łukasika (mają prawo usprawiedliwiać się kontuzjami, ale ...) , a ponieważ oczekiwania wobec niego są dużo większe, to i czy rozczarowania nie byłyby ogromne. Presja, wymóg gry na miarę potencjału, nie zdeprymowałyby Rafała zmagającego się z gorszą dyspozycją fizyczną? Może aż tak wyśmienitym grajkiem jednak nie jest, przygotowaniu fizycznemu z pewnością dużo brakuje, piłkarskim gladiatorem, maratończykiem czy Usainem Boltem na murawie nie będzie, być może braki w tej sferze są powodem problemów w Fiorentinie, a zatem jego futbolowe możliwości przeceniamy?
Zakładam, że gdziekolwiek Rafał Wolski w przerwie zimowej nie trafi, to początkowo furory nie zrobi. Potrzebna będzie cierpliwość i otoczenie, w którym nawet w niedoskonałej dyspozycji Rafał będzie przewyższał partnerów z zespołu, tym samym zasługując na cykliczne wychodzenie na plac w pierwszej jedenastce i powolne, mozolne odbudowywanie formy, nabieranie pewności gry, co za tym idzie swobody w poruszaniu się z piłką przy nodze. Pytanie podstawowe, czy Legia jest właśnie takim właściwym „otoczeniem” do reaktywacji? Nieco dołujący Wolak, nie tak spektakularny jak go pamiętamy, będzie lepszy od Koseckiego, Żyry, Kucharczyka, Brzyskiego, Ojamy? Będzie zasługiwał na abonament w pierwszej jedenastce? Rozważnym będzie posadzenie wymienionych na ławce, czyli pozbawienie ich możliwości ogrywania, szlifowania umiejętności, nabierania niezbędnego doświadczenia, kosztem reaktywacji futbolisty innego klubu, a gdy Rafał w końcu się odbuduje, to we Florencji uznają, że pora na powrót, albo to dogodny moment na wycofanie włożonego kapitału, czyli odsprzedanie do innego klubu po cenie zakupu, a przecież Legii na to stać nie będzie.
Wyniki wiosną czy to z Rafałem Wolskim w pierwszym składzie, czy to z Michałem Żyro lub Kucharczykiem, albo z Kubą Koseckim mogą być takie same, Wolski nie koniecznie będzie prezentował formę „robiącą różnicę”. Po co w takim razie go wypożyczać?
W przypadku Rafała Wolskiego - to se ne vrati!?
Kwestia wiary! Ktoś kto w talent Rafała nie wierzy, zwolennikiem jego wypożyczenia być nie powinien. Być może, a nawet w chwili obecnej jest dużo przesłanek wskazujących na to, że ma rację, negując sens wypożyczenia postępuje racjonalnie, rozważnie i rozsądnie.
Ktoś, kto w Rafała jednak wierzy, uległ oczarowaniu i jest ciągłym wyznawcą talentu na przekór obecnej rzeczywistości, zwolennikiem wypożyczenia powinien być jednak ewidentnym i zdeklarowanym. Warunek dla ortodoksa, wypożyczenie winno obejmować cały 2014 rok. Czy jest to realne(?), ponoć z Leśnego jest świetny negocjator. Dla zdobycia mistrzostwa powrót Wolaka w pielesze może nie mieć znaczenia, obojętnie w jakiej formie, nawet w progresywnej, inni powinni z takim zadaniem również sobie poradzić. Natomiast gdyby Rafał Wolski predyspozycje, potencjał, umiejętności potwierdził to nie ma szans, żeby Legia pozyskała kogokolwiek robiącego taką różnicę w ofensywie w walce o puchary, o Ligę Mistrzów. Gdyby Rafał w Legii powrócił do formy, to niech sobie Viola na nim zarabia, my dzięki temu moglibyśmy zyskać Ligę Mistrzów, a to już jest gra warta świeczki.
Kwestia wiary, oby Fiorentina jej nieco utraciła, a Legia utrzymała i niech latem i jesienią 2014 z całą mocą się objawi.
Jakiej wiary jest Bogusław Leśnodorski i Jan Urban?

Więc pytanie czy "se vrati" nie jest najważniejsze. Oczywiście klub musi zarabiać ale musi być jednocześnie domem dla swoich wychowanków i wyciągać pomocną dłoń w trudnych chwilach. Legia już zarobiła na Wolskim sprzedając go w trudnym momencie, bo nie był gotowy do gry i zostawał mu chyba 1 rok kontraktu. Gdyby został to na Legię spadłby proces odbudowy po kontuzji, więc pożytek z Rafała byłby marny no a potem koniec kontraktu i okazja odejścia z Legii bez odstępnego za to z profitem dla siebie za podpisanie nowego kontraktu. Na szczęście udało się ominąć te "zabagnione" miejsca ludzkiej natury, dzięki czemu atmosfera jest czysta.
Czy se vrati? Jeśli Wolskiego wyceniono na 3,5mln EUR to nas na takich piłkarzy nie stać, nawet jeśli na skutek niepowodzenia jego wartość zweryfikować do 1mln, to też nas nie stać na takich piłkarzy. Czy wolski wróciłby gorszy niż wyjeżdżał? Ja uważam że wróciłby lepszy w każdym aspekcie (zakładając że solidnie tam trenował), bo jest mocniejszy fizycznie ale przede wszystkim ta cała sytuacja powinna mu "przemeblować" głowę tzn urealnić myślenie. Czy te jego doświadczenia nie będą pouczające dla innych naszych młodych i niecierpliwych? Tak więc oprócz walorów sportowych może wnieść również wkład do "mądrości zbiorowej klubu" co też jest bardzo istotne.
Ale może się mylę i Rafał znajdzie w sobie siły (o które go nie podejrzewam) żeby się odbudować w warunkach surowej konkurencji w mocnej lidze, co dla niego byłoby najlepsze.
Ile to się naczytałem, że Ljuboja, nawet pijący jest potrzebny, bo tylko trening u boku takich piłkarzy zapewnia szybki rozwój młodzieży. W wypadku Wolskiego jakoś to nie zafunkcjonowało. Kolejny powód na nie to jego słaba psychika. Wyobraźmy sobie na jaką szyderę by się naraził po powrocie. Ci wszyscy eksperci, którzy z różnych powodów odradzali mu wyjazd, mieliby dopiero pole do popisu.
I chyba to co najważniejsze o czym pisał autor: czy " Rozważnym będzie posadzenie wymienionych na ławce, czyli pozbawienie ich możliwości ogrywania, szlifowania umiejętności, nabierania niezbędnego doświadczenia, kosztem reaktywacji futbolisty innego klubu, a gdy Rafał w końcu się odbuduje, to we Florencji uznają, że pora na powrót, albo to dogodny moment na wycofanie włożonego kapitału, czyli odsprzedanie do innego klubu po cenie zakupu, a przecież Legii na to stać nie będzie." wg mnie nie będzie.
"Jeśli chcemy zbudować kolektyw, który sukcesywnie wzmacniany i uzupełniany wychowankami ma w przyszłości walczyć o LM"
Budowanie z dłuższą perspektywą nie uda się, bo dzisiaj piszą o Furmanie, jutro Łukasiku potem o Efirze, Koseckim Bereszyńskim czy Mikicie. Jednak pewne działanie doraźne są konieczne. Zebrać ludzi do "projektu" LM albo LE i dalej planować ogólnie bo jak osiągniemy duży sukces to i tak tych młodych powyciągają. Czyli wychodzi na to że stabilizację składu powinniśmy budować na zawodnikach 27-32 lata bo ich nikt nie rozchwytuje a młodych przepuszczać przez ten "zespół do spraw szkolenia".
Legia jest klubem na dorobku i jeszcze długo będzie dostarczała talenty na rynek niż je ściągała. Akademia działa dopiero 10 lat i chociażby z tego powodu w dorosłej piłce zaczynają grać pierwsze roczniki. Czy naprawdę uważasz, ze Wolski, którego Dorna nie wystawia w MŁODZIEŻÓWCE mając duże szansę na IO i ME ma zbawić seniorską drużynę Legii ?
Nie myślę że ją zbawi, bo na razie Rado daje więcej jakości i stabilizacji formy niz widzieliśmy to u Wolskiego. Nie jestem "ślepo zapatrzony" w Rafała po prostu uważam że MÓGŁBY wzmocnić siłę ofensywną Legii. Nawet nie myślę że miałby szansę wychodzić regularnie w pierwszym składzie. Tak mi sie za nim "zatęskniło" jak obejrzałem najlepsze jego akcje a poza tym lubię jak w Legii grają wychowankowie. Od kiedy kibicuję Legii (no może nie od samego początku) zastanawiałem się dlaczego taki klub nie może wyszkolić choćby jednego wychowanka? Teraz się doczekałem, to się chcę nacieszyć
- "Budowanie z dłuższą perspektywą nie uda się, bo dzisiaj piszą o Furmanie, jutro Łukasiku potem o Efirze, Koseckim Bereszyńskim czy Mikicie."
Ale to jest właśnie jeden z powodów na nie, jeśli chodzi o angaż Wolskiego. Bo jeśli odejdą wspomniani przez Ciebie zawodnicy i dodasz do niego odchodzącego Wolskiego to zostaniesz z niczym. Tu właśnie potrzebna jest systematyczna i żmudna praca. Odchodzi Furman lub Łukasik, przygotowujemy na ich miejsce Kopczyńskiego, Gąsiora (nie wydaje mi się aby było z nim coś nie tak) lub Kalinkowsiego. Szykuje się Kosecki lub Żyro? jest już Bartczak i Mikita. Po każdym odejściu musi zostawać nam następca, nawet jeśli jeszcze nie w pełni wyszkolony i gotowy.
@ Senator
- "Wy panowie szlachta naprawdę nie chcielibyście zobaczyć jak wspomniana wcześniej przeze mnie młodzież klepie"
Ależ chcielibyśmy, tylko dlaczego mielibyśmy nie chcieć widzieć jak wspomnianego Lecha klepią: Efir, Mikita, Tomasiewicz i Bartczak? Myślisz, że takie doznania byłyby jakieś szczególnie gorsze? Nie sądzę. Jeśli jednak w
naszym klubie uznają, że Wolski jest nam do tego klepania potrzebny, a nawet gwarantuje nam to klepanie to czemu nie. Jednakże tak jak już napisałem aby tak zrobić muszą być w pełni przekonani do tego projektu. Znów te plusy.
Oczywiście że bym chciał zobaczyć jak ich klepiemy i jak Wolski zostawia ich za sobą piękną ruletą, po to się chodzi na mecze (tzn ja chodzę). Ponieważ nie rozpieszczają nas często takimi zagraniami, to sobie pomyślałem o nim a koledzy racjonalnymi argumentami wybijają mi to z głowy. Ja sie z nimi zgadzam ale i tak chciałbym oglądać tego chłopaka w dobrej formie na Legii.
Nie mógłbyś być stolarzem
Kiedyś taki jeden, wykonywał dla mnie meble. komody,stół, krzesła, sypialnie i wreszcie bar. Co jeden mebel to lepszy i piękniejszy. Zapytałem go na koniec "Czy nie szkoda mu pozbywać się tak pięknych mebli? A on "Oczywiście, że szkoda, ale muszę z czegoś żyć. Poza tym zawsze mogę zrobić nowe. Jeszcze piękniejsze"
"Gąsiora (nie wydaje mi się aby było z nim coś nie tak)"
Ja mam taką uproszczoną metodę wstępnej oceny zawodnika, jest to ocena jego dynamiki. Kluczowe w piłce jest przyspieszenie i szybkość rekacji. Tacy zawodnicy jak Gąsior czy Mizgała wyglądają na poruszających się lekko ospale (Żurek ma to samo)i w jednostajnym tempie i myślę że ta cech nie pozwoli im się wspiąć na poziom potrzebny do gry w Legii.
Nie wiem czy z tym stolarzem to szczęśliwe porównanie w kontekście rozmowy o naszych młodych talentach
Do Legii garnie się coraz więcej dzieciaków. Ostatni nabór był rekordowy. Jedyny problem to brak bazy do ich szkolenia (przygotowywania na sprzedaż) Na miejsce Furmana jest 4 nowych (wymieniał Monrooe) i tak to się będzie kręcić. Jeśli nie tryśnie na ł3 ropa czy gaz to chyba nie ma innego wyjścia
Marcela Gąsiora już w Legii by nie było, gdyby nie... pewna sytuacja, która pokazała, że coś widać w tym zawodniku musi być. Przedłużono kontrakt i zaczęto traktować chłopaka z należyta uwagą. Od tamtej chwili rozwija się (przynajmniej w mojej ocenie) prawidłowo. Nie skreślałbym tego chłopaka, szczególnie, że obecnie gra z powodzeniem na poziomie ligowym. Pewnie to pierwsza liga, ale... jak na ten wiek...niczego więcej nie oczekuję. Niech mi będzie wolno przypomnieć (nawiązując do głównego tematu, od którego odbiegliśmy), że dyskutowany tu Rafal Wolski też miał słabsze okresy w karierze. Skreślenie go wtedy, a tym bardziej teraz nie byłoby dobrym pomysłem.
Czasy PRL nie wrócą. Ciekawy jestem ile sezonów w Legii zagrałby dziś Kazio ?
Tu akurat możemy młodych zrozumieć. Sytuacja w naszej lidze jest taka, że kluby z konieczności /brak kasy/ stawiają na młodzież. Oni nie wywalczają miejsca w zespołach, oni je dostają. W klubach brak naprawdę wielkich zawodników, którzy by mieli autorytet i posłuch i byliby do tego wzorami pracowitości i sportowej postawy. Nikt, a zwłaszcza trenerzy od nich uzależnieni nie są w stanie nauczyć ich pokory i wskazać ile jeszcze im brak, aby być kompletnymi zawodnikami. Wydaje im się, że dadzą wszędzie radę. Do tego menedżerowie dybiący wyłącznie na kasę i gotowa recepta na zmarnowanie kariery. Przy czym tych szczęśliwców jest coraz mniej i oni i ich opiekunowie obawiają się, że
jak szansy nie wykorzystają to drugiej nie dostaną. Przy czym to są sprawy niejako obiektywne.I trudno kogokolwiek o cokolwiek winić. Trzeba pogodzić się, że tak jest i nie ma o co ani na kogokolwiek się obrażać. Każdy wierzy, że akurat jemu się uda i będzie jak trio z Dortmundu. To też działa na wyobrażnię.
Można się tylko cieszyć, że zainteresowanie Legionistami występuje nadal. Ja bym się martwił bardziej, gdyby ten element zgasł.
To powoduje dalszy rozwój zarówno klubu jak i piłkarzy. Jest też wskazówką dla innych z kraju, z jakiego klubu najbliżej do €
A jak z chęcią bym zobaczył grę Wolskiego z Efirem w duecie. W seniorach grali może razem jeden raz- to był mecz z Szwajcarami na Cyprze, podczas zgrupowania w tym roku. Do pierwszej połowy podstawowy skład przegrywał 2 do 0, potem wpuścił na plac rezerwistów i Legia dołożyła 4 bramki, nie tracąc żadnej. To był też pożegnalny mecz Wolaka w Legii.
Będę przynudzał i smęcił niczym katarynka, zdarta płyta gramofonowa. Polak o którego zarobkach mogą śnić nasi młodzi piłkarscy adepci, taki który zarobi więcej od Wojtka Szczęsnego, przeszedł ścieżkę rozwoju na krajowych podwórkach kończąc ją dwuletnim terminowaniem w Ekstraklasie w Lechu i zdobywając z tym klubem i tytuł mistrzowski i koronę króla strzelców. To mu nie przeszkodziło w chwili obecnej pretendować do miana jednego z najlepszych napastników Europy. Rozwój kariery wzorcowy i dla piłkarza i dla polskiego klubu, menago tylko kreci nosem procesując się o prowizję, ale akurat to chyba żaden dla nas problem.
Młodzi będą odchodzić, niech mają takie aspiracje, ambicje tego od młodych wręcz oczekuję, dopóki naszego budżetu nie pomnożymy 10 razy, a może i dużo więcej, kiedy to się stanie??? Tylko niech takie odejścia, będą planowane, Lewy po roku chciał już uciekać z Lecha, ale zatrzymali go i na złe to mu nie wyszło, tu jest kwestia, niech młody piłkarz w Legii ma przedstawioną i realizowaną ścieżkę rozwoju, obopólne zobowiązanie, transparentne i akceptowane przez obie strony, w uproszczonym założeniu dochodzisz do seniorskiej pierwszej jedenastki, zagraj w niej określoną ilośc meczów, daj coś klubowi, który dał ci szansę zaistnienia, obyś przysporzył mu sukcesów, a samemu nabrał doświadczenia i równocześnie się wypromował i żebyś nie musiał brać pierwszej z brzegu oferty, ale żebyś z nich wybierał, a w nowym klubie na dzień dobry żeby cię cenili, bo zainwestowali poważne środki i będą dbać żeby ich opacznie nie stracić.
Gdy mniej więcej coś takiego będzie wypracowane, realizowane, nie będzie konfliktu interesów. Szkielet drużyny powinien być stabilny, oparty na doświadczonych wyjadaczach, dziś na Rado, Vrdoljaku, Rzeźniku, Kuciaku, a przy nich młodzież powinna się kształcić i gdy przyjdzie pora frunąć w świat, po lepsze dla siebie warunki, ale też przysparzając klubowi mamony na rozwój. Na to żeby klub nie musiał sprzedawac jakiegoś młodzieniaszka ad hoc bo budżetu nie może domknąć, żeby była kasa na Akademię i szkolenie kolejnych roczników, żeby również mieć środki na ponowne sprowadzenie takich piłkarzy jak na przykład Borysiuk, bo on może przejąć pałeczkę wśród tych doświadczonych, żeby również z ich grona nie wyciągał nam piłkarzy jakiś Krasnodar.
Nie musi być konfliktu interesów, wręcz przeciwnie.
***
Odnośnie Wolskiego w tekście starałem się przedstawić argumenty za i przeciw. Pisałem o „wierze” bo jeżeli sztab trenerski się zbierze, wspólnie z komitetem transferowym i będą merytorycznie analizowac wszystkie przesłanki, niuanse, argumenty za wypożyczeniem Wolskiego i przeciw, nie pominą żadnego szczegółu to i tak ich końcową decyzję „literacko” określę albo zawierzeniem Wolskiemu, albo utratą „wiary”.
Dla mnie, jeżeli jest nadzieja że Rafał się odbuduje, właśnie w Legii i będziemy nim w optymalnej jego formie dysponować podczas gier o puchary, o Ligę Mistrzów to powinniśmy go wypożyczyć.
Czyli „wierzę” w niego, ale na ile silna jest moja „wiara”? Hipotetycznie, Raster określił ją sam dla siebie na 1 mln €, czy samemu zaryzykowałbym taką kwotę jako klubowy „decydent”, chyba tak, ale z obawą, że gdyby Wolak zawiódł to byłbym przez kibiców z Ł3 przegnany na cztery wiatry i takie obawy bym posiadał.
Ja też bym chętnie zobaczył grę Wolskiego z Efirem w duecie.
Niestety ale jeden z nich bez przerwy leczy kontuzje, a drugi nie chciał abym go w Legii oglądał. Na pierwszego czekam z niecierpliwością a co do drugiego, to szanuję jego decyzję.
Ale przecież prezes jasno nakreślił ścieżkę rozwoju, która brzmi mniej więcej tak: "W Legii wszyscy są na sprzedaż, pod warunkiem że cena będzie rozsądna" Na dzień dzisiejszy to chyba ok 3 mln €
Młodych zdolnych, czekających na swoją kolej mamy dostatek. Problemem raczej jest szkielet, który w osobach Pinto, Ojamyy, Dvaliszvilego czy Juniora nie spełnia na razie pokładanych nadziei. Ci zawodnicy z najwyższymi kontraktami, ściągani byli aby ciągnąc młodych. Nie odwrotnie. I chyba już nie warto przypominać trochę wyświechtanego powiedzenia "Z niewolnika...."
Jeżeli byśmy posiadali silny „kręgosłup” identyfikujący się z klubem na dobre i na złe, do tego utalentowanych „młodych wilków” chcących w futbolu zaistnieć, dla których klub jest odskocznią, ale i jednocześnie rodzinnym domem, w którym się wychowali, a dzięki temu też z nim się w pełni utożsamiają i w imię swoich indywidualnych i klubowych ambicji będą gryźli przysłowiową trawę żeby osiągnąć sukces, żeby się wybić (później pójść w świat). To łącząc jednych z drugimi taka sytuacja wydaje się bardzo dobrze rokującym założeniem, jeżeli do nich dodamy „profesorów” na czasowych kontraktach, czyli piłkarzy wiodących takich jak Ljuboja, w zamierzeniach pewnie również Dwaliszwili, Helio Pinto, Dossa Junior to gdyby „profesorowie” swoją wiedzę umiejętnie sprzedawali mielibyśmy niemalże optimum.
Jak bardzo można być zdezintegrowaną grupą pokazała Wisła Stana Valckxa, można i w takim układzie odnieść doraźny sukces, ale tylko na krótką metę.
U nas założenia wydają się prawidłowe, ale ...
Niestety, na razie wygląda to tak, że np. Kuciaka chciano sprzedać, z Rzeźnikiem nie wiadomo co będzie, Vrdoljak na boisku często zawodzący – kręgosłup piszczy i trzeszczy, pytanie czy się nie rozpadnie i czy z innych kości zostanie sprawnie złożony. To nie klocki lego.
Młode wilki – chcą zaistnieć, a chęci na indywidualny trening nie mają, olewają go i chlapią językiem trzy po trzy, determinacji do wybicia nie widać, a przy tym kontuzja jedna, za drugą, syndrom „drugiego sezonu”, który powinien być najważniejszy, zwieńczeniem legijnego nabierania doświadczenia i przepustką do Europy.
„Profesorowie” – jak renomowani to „na bani”, a z tych pośledniejszych, raczej spodziewanego pożytku nie ma, więcej korzyści przynoszą zakontraktowani rodzimi „magistrowie” asystenci: Brzyski, Jodła, ale czy to oni mają faktycznie być wizytówką i ciągnąć wózek z nazwą Legia?
A na poważnie, to jeśli na Legię patrzymy przez pryzmat LM, to masz absolutną rację. wiele pracy przed nami chyba we wszystkich aspektach. Z przyjściem Leśnego na krajowym podwórku nie mamy sobie równych. Czas, czas i jeszcze raz czas