- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Senator
-
Legia vs. Lech - kto faworytem?
Przed meczem Legia Warszawa – Lech Poznań dziennikarze warszawa.sport.pl po raz kolejny zaprosili czarną-elkę do wzięcia udziału w tradycyjnej ankiecie „Pięciu na Pięciu” . Jak łatwo się domyślacie tym razem tematem było jakże ważne dla kibiców obu ekip spotkanie na Łazienkowskiej 3. W doborowym towarzystwie redaktorów Błońskiego, Zarzyckiego, Wesołka (ze strony poznaniaków) i redaktora naczelnego Legia.net Marcina Szymczyka na pytania z ramienia c-L odpowiadał Piotr Gawin.
Trzeba przyznać, że po raz kolejny mieliśmy do czynienia z dość ciekawymi pytaniami, a zagadnienia z którymi musieliśmy się zmierzyć tym razem brzmiały tak:
- Czy mecz Legii z Lechem można określić jako elektryzujący - taki, na który czeka cała Polska?
- Legia w lidze ostatnio trzy razy zremisowała i raz wygrała, ale spotkania z czołówką (Śląsk, Ruch) pewnie wygrywa. Czy jest faworytem w meczu z Lechem, który ostatnio trzy razy wygrał i raz zremisował?
- Która drużyna bardziej zależy od swojego napastnika - Legia od Danijela Ljuboi czy Lech od Artjoma Rudniewa?
- Czy Maciej Skorża przy ustalaniu składu powinien pamiętać o wtorkowym finale Pucharu Polski z Ruchem i oszczędzić kilku piłkarzy? Przecież niezależnie od wyniku meczu z Lechem, jeśli Legia wygra trzy pozostałe spotkania, to i tak będzie mistrzem.
- Które trofeum będzie trudniej Legii zdobyć: Puchar Polski czy mistrzostwo?
Od siebie dodam, iż zaintrygowało mnie jedno z pytań - "Czy Na mecz Legia - Lech czeka cała Polska?". Musze przyznać, że ostatnimi meczami które jawią mi się jako takie na które czekała cała Polska były oczywiście mecze Legii Warszawa ale.... z Górnikiem Zabrze i było to w latach siedemdziesiątych. Jednak jakiej odpowiedzi udzielił nasz Gawin oraz pozostali zaproszeni redaktorzy dowiecie się zaglądając na stronę warszawa.sport.pl
Mamy fajną rozbieżnośc można powiedziec niemalże „w swoim” gronie
Która drużyna bardziej zależy od swojego napastnika - Legia od Danijela Ljuboi czy Lech od Artjoma Rudniewa?
Gawin ( Czarna-eLka ): Legia od Ljuboji. Rudniew to wyśmienity strzelec, ale jego wpływ na grę drużyny nie jest tak duży jak wpływ Ljuboji, zresztą być może w całej polskiej lidze nie ma piłkarza o roli porównywalnej do Serba.
Szymczyk ( Legia.net ): Lech od Rudniewa. Legia gra zespołowo, każdy może strzelić zwycięskiego gola. W Lechu do siatki musi trafiać Rudniew inaczej zespół ma kłopoty.
Legia nazwijmy to "przed Ljuboją" nie radziła sobie nawet z przeciętnymi zespołami, a o sukcesach w LE nie mogliśmy nawet marzyć. Brało się to najogólniej stąd,ze nie mieliśmy zawodnika,który potrafiłby utrzymać się przy piłce pod presją rywala na jego połowie. Stąd musieliśmy konstruować misternie akcje narażając się na straty piłek i natychmiastowe ataki przeciwników. Dziś wystarczy podać do Daniela. Oczywiście on tak bardzo wyrasta ponad naszą ligę, że nawet w Legii ma mało partnerów do gry. Nie wybiera on bowiem rozwiązań asekuracyjnych czy grę"na alibi", ale żąda od kolegów, aby grali z sensem, a nie tylko udawali, że coś na boisku robią. Na przykład Ljuboja nie podaje piłek na skrzydła, kiedy nasz zawodnik odbiega od obrońcy do linii bocznej. Dla niego jest to strata piłki. Domaga się wyjścia na wolne pole, albo wejścia pomiędzy bocznego i środkowego obrońcy lub też przeboju na szybkości po przekątnej w pole karne. Niestety nasi zawodnicy mają inne nawyki.
Taki Kuba Kosecki za nic nie chciał tych prostych reguł zrozumieć. On chciał gdzieś tam z boku z piłką potańczyć. Po co? Dla popisu, bo pożytek dla drużyny żaden. Natomiast Żyro się zaczął uczyć. Idzie mu z oporami zerwać z łatwizną, ale jakoś idzie. Ljuboja więc kształtuje także postawy podporządkowania swojej gry i swojej zrozumiałej ambicji dla drużyny i to gry mającej sens. Są to początki profesjonalnego traktowania zawodu piłkarza, ale dobrze,że jest ktoś kto domaga się szacunku dla siebie, swojej gry i przede wszystkim dla zespołu. Mówienie w tym kontekście tylko o strzelaniu bramek to strzelanie kulą w plot.