- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Dzynek
-
Wietrzenie kadry
W cieniu walki z decyzją organu dyscyplinarnego UEFA w drużynie nastąpiły zmiany personalne. Nie, nie chodzi o transfery, lecz o weryfikację przydatności określonych zawodników dla pierwszej drużyny. Zacznijmy od tego, co się nie zmieniło. Ano został szkielet drużyny z rundy wiosennej. Właściwie bardziej zasadne byłoby stwierdzenie, że praktycznie nic się nie zmieniło.
Ci sami gracze, co wiosną decydują o jakości gry drużyny. Jedyne zmiany jakie zaszły są w zasadzie kosmetyczne i nie dotyczą pierwszej jedenastki. Dwaliszwilego na ławce zastąpił A. Piech, a lukę po M. Sulerze wypełnił I. Lewczuk. A czy w podstawie zagra Ł. Broź czy B. Bereszyński, J. Kosecki czy M. Kucharczyk oraz I Astiz czy D. Junior w zasadzie nie ma znaczenia. Pozostałe nabytki na razie nie liczą się i wątpliwe, żeby ci zawodnicy szybko zyskali zaufanie w oczach trenera.
Zgodnie z przypuszczeniami, właśnie do rezerw zostali przesunięci najmłodsi, oraz, ci, którzy są na 3 miejscu w hierarchii na swojej nominalnej pozycji. Zostali tylko Ł. Moneta i B. Kalinkowski ponieważ wypełniają zwolnione miejsca przez innych graczy. Odpowiednio przez Ronana i Łukasika.
Wydaje się, że to dobry ruch. Czy któryś z tych zawodników jest w stanie grać lepiej niż gracze pierwszego wyboru? Z tego, co widziałem to śmiem twierdzić, że na razie daleko im do podstawy. Dużo pracy przed nimi i chyba najlepszym do tego miejscem będą rezerwy. Przynajmniej jeśli chodzi o kwestie przygotowania fizycznego, bo nie dało się ukryć, że nasze perełki z Akademii wyraźnie w tej materii odstają.
Najbardziej zastanawiająca jest sytuacja M. Kopczyńskiego. Kolejne podejście do jedynki, kolejna kontuzja, kolejne truchty wokół boiska i znowu powrót do rezerw. Niby podobnie jak co rundę, jednak tym razem nawet nie wskoczył w zwolnione miejsce przez D. Łukasika. Przegrał rywalizację - jak zwykle - z kontuzją i... z młodszym kolegą. Czas najwyższy zastanowić się nad innymi opcjami.
Jak już mówimy o młodych to dwie kwestie nie dają mi spokoju.
Gdzie popełniliśmy błąd, że żaden z wypożyczonych graczy w poprzednich okienkach transferowych nie wrócił do klubu? Celem wypożyczeń było ogrywanie graczy, żeby poprawić ich jakość i w przyszłości mieć z nich pożytek. I co? Żadnej korzyści. Ani jeden z kilkunastu nie wrócił.
Druga nurtująca mnie sprawa to jakość graczy z drużyny rezerw. Z pośród całej rzeszy graczy tylko Kalinkowski ma realne szanse na minuty w TME. A co z resztą? Nie nadaje się? Tak można przypuszczać, skoro poza dwoma zawodnikami wszyscy karnie wrócili do matecznika. Gorzej, że kilku innych, bardziej ogranych i doświadczonych nawet nie załapało się na treningi z jedynką. O tyle to niepokojące, że zmiana trenera w drużynie rezerw miała spowodować podniesienie jakości pracujących tam graczy, aby mogli podjąć realną rywalizację. Na razie nie ma efektów.
Nie da się jednak nie zauważyć jednego pozytywnego aspektu tych ruchów. Kadra w końcu została okrojona do optymalnego rozmiaru 24 graczy, aby jak najefektywniej można z nią było pracować. Teraz jakość treningów powinna się lekko podnieść, gdyż nie będzie graczy odstających poziomem. Sztab szkoleniowy będzie miał też sposobność częściej pracować indywidualnie z określonymi graczami oraz popracować nad elementami,które najbardziej szwankują. Takie jak stałe fragmenty gry, strzały z dystansu czy precyzja podań.
Stawiamy na jakość kosztem ilości? Czas najwyższy. Jednak pamiętajmy, że piłkarze będący teraz w rękach sztabu szkoleniowego Berga będą odchodzić i klub teraz powinien zwrócić baczną uwagę na szkoleniu ich następców, żeby znowu nie pokładać nadziei w niepewnych transferach.
Nie możemy patrzeć na młodych tylko przez pryzmat mniejszych umiejętności. Nikt nigdy nie ma od razu tej wiedzy i tego doświadczenia co zawodnicy ograni. Ale młodzi mogą się wiele nauczyć od tych starszych.
Co do rezerw - cóż. Pamiętajmy, że wymagania do gry w Legii są spore - większe niż w Koronie, czy Piaście. Zapewne, gdyby część z tych graczy trafiła do takich właśnie klubów szanse przebicia byłyby dużo większe. A tak to jest jak jest. Z 15-20 zawodników wyłowimy 2-3 i też będzie dobrze.
Mam odmienne zdanie. Legia od początku zakłada jako cel minimum grę w LE i pod tym kątem jest gotowa utrzymać obecną kadrę. Dotychczasowe kroki także świadczą o tym, że ww. piłkarze zostaną przynajmniej na rundę. Wypożyczono Ojamę i Żyro ma teraz tylko jednego realnego konkurenta w postaci niegotowego jeszcze Guilherme. Zaś Duda tylko w teorii rywalizuje z Saganowskim, Radovicem i Szwochem, a w praktyce jest niezastąpiony.
Z drugim zaś zdaniem już jestem gotów się zgodzić, lecz nie do końca. Aż tak długo na optymalną formę nie będziemy czekać. Guilherme już trenuje i nie ma przeszkód, żeby łapał minuty i budował formę. Na Szwocha musimy jeszcze poczekać do września. Obaj jeszcze w tej rundzie mogą dać korzyść drużynie.
@Calagan
Nie twierdzę, że to decyzja nieodwracalna i nie wykluczam pojedynczych powrotów. Jednak jestem przekonany, że ta decyzja wynika z racjonalizacji procesu treningowego i jej skutki będą dalekosiężne. Efektywniej pracuje się z mniejszą grupą zawodników będących już na stosunkowo wysokim poziomie wyszkolenia. Jednostkowo można osiągać lepsze efekty treningowe i w rezultacie osiągać lepsze wyniki.
Ilość rozgrywanych meczów dla Berga nie ma większego znaczenia. Treningi przecież wyglądają zawsze podobnie. Berg praktycznie od początku preferuje gierki treningowe 11 na 11, alternatywnie w okrojonych składach. Więcej mu graczy nie potrzeba, a nie ma sensu reszty trzymać, jeśli nie mogą w tych gierkach grać udziału, a tym bardziej grać. Masz rację, że lepiej dla nich iść na pełny cykl treningowy do rezerw i mieć szansę na występy. Oczywiście wyobrażam sobie ich powrót do jedynki, ale tylko w dwóch przypadkach i nie na długo: będzie kontuzja lub dla sprawdzenia postępów.
Czas na odstrzał wydaje się idealny. Są w kadrze podstawowi i są ich zmiennicy. Serio potrzeba jeszcze zmienników zmienników? Guilherme już ćwiczy, Szwoch już truchta (na razie jego miejsce zajmuje jeden z napastników) a Ronana zastępuje Moneta. Tych 24 graczy w całości wypełnia definicję szerokiej ławki, bo grając co 3 dni możemy grać dwoma składami z realnymi oczekiwaniami dobrych występów. I w razie czego każdy gracz z drugiego planu może wskoczyć do podstawowego składu i przynajmniej nie narobić wstydu.
Delegację "drugiego garnituru" (nie wiem jeszcze o kogo chodzi, ale podejrzewam, że o graczy z miejsc 14-24) do rezerw odbieram raczej jako utrzymanie tygodniowego cyklu treningowego, w którym przewidziany jest jeden mecz do rozegrania. Jak znowu przyjdą mecze co 3 dni (czyli już za tydzień) to oni będą potrzebni na ligę w jak najlepszej dyspozycji. Taki mecz w rezerwach jest bardzo wskazany. I podejrzewam, że z taką delegacją będziemy mieli do czynienia dość często. Zwłaszcza w czasie przerw reprezentacyjnych.
Jasne, że w kwestii młodych trzeba delikatnego spojrzenia i wiele wyrozumiałości, a decydując o ich losach trzeba kierować się ich dobrem. Bez mała dwa miesiące treningów z jedynką to aż nadto, aby określić ich aktualne możliwości i ograniczenia. I uznano, że w tej chwili najlepiej będą się rozwijać, kiedy spróbują przełożyć dotychczas nabyte umiejętności i doświadczenie na grę w rezerwach. Teraz patrzeniem się na starszych nie zrobią postępu takiego jak przez regularny, że tak powiem pełnowartościowy trening i regularną grę. Wydaje się to najlepszym dla nich rozwiązaniem.
Moje przemyślenia potwierdza guru chorwackiego szkolenia Romeo Jozak
"Mecz nie jest najlepszą metodą treningową. Kiedy piłkarz GRA, ocenia swoje postępy na bazie występu. Często są mecze, w których wiele błędów ujdzie mu na sucho, a pomyłki nie zostaną ukarane. Przyzwyczai się do lekkomyślnej gry albo lekceważenia pewnych detali, wyrobi sobie złe nawyki. A potem, gdy wejdzie na wyższy poziom, to się zemści, nie będzie już mógł sobie poradzić. Dlatego mecz powinien zostać wykorzystany jako materiał szkoleniowy, a nie być materiałem szkoleniowym."
Tak więc młodzi piłkarze powinni ćwiczyć w Legii gdzie będą dbali o ich rozwój bo kto lepiej zna ich mocne i słabe strony niż trenerzy klubu w którym grają od lat.
Ale żeby mogli się rozwijać muszą mieć trenerów i tu kolejny cytat.
" Pierwszą, najważniejszą rzeczą w jaką powinno się zainwestować, jest skauting. Nie piłkarzy jednak, ale TRENERÓW. Wyszukanie talentów wśród szkoleniowców to priorytet. Silna kadra szkoleniowa doprowadzi uzdolnionych graczy na szczyt, a i średniaki pod ich okiem świetnie się rozwiną. Przy przeciętnej jakościowo kadrze trenerskiej, mamy loterię. A LOTERIA to marnotrawstwo."
I w kontekście tego ostatniego cytatu niepokoi mnie słaby rozwój indywidualny poszczególnych zawodników. Nie ma zawodnika o którym można powiedzieć że dokonał skoku formy (mówię o rezerwach).
Ściągamy wielu utalentowanych zawodników żeby potem szlifować ich talent a mało z tego wynika. Prawie nikt nie przebija się do kadry 1-go zespołu a wypożyczeni nawet w drużynach niższych lig nie stanowią podstawy składu.
Oglądałem mecz LegiaII - Pogoń Siedlce II i przeciwnik nas przerastał i techniką i kulturą gry.
Coś nie tak idzie w szkoleniu w Legii. Myślę że brakuje bystrych trenerów którzy potrafią rozwinąć indywidualnie zawodników.
W pierwszym zespole ja dostrzegam indywidualny postęp zawodników (czy wy też?) i wiążę to z pracą trenerów którzy wprowadzili ten system.
Czy będziemy potrafili wykorzystać te doświadczenia w akademii i rezerwach?