Logo

Niepokój przed znanym

Oglądając potyczkę z Lechem odniosłem wrażenie, że to nie pierwszy raz, kiedy drużyna gra do przerwy słabo i nijako. Powód wydaje się zawsze ten sam: zlekceważenie przeciwnika. Jakby jeszcze w szatni w głowach piłkarzy pojawiały się myśli o zdecydowanej wyższości nad rywalem, choć nawet piłki nie kopnęli. Ucieka gdzieś koncentracja i poczucie zagrożenia. Znowu bije od nas arogancja.

Najgorsze, że dotyczy to głównie graczy pierwszego wyboru. Tych, którzy mogą być bez mała pewnymi występów w europejskich pucharach. Tam jeszcze się boją, jeszcze uważają, a jak przychodzi liga to niechlujstwo i beztroska dominuje w poczynaniach. Oni wiedzą, że cokolwiek by nie zrobili, to i tak zagrają z takim Trabzonsporem.

Nie ma się co oszukiwać, że się tego nie spodziewaliśmy. Przecież priorytetem podstawowych zawodników są puchary, gdzie się promują, walczą o duże pieniądze, więc tam kierują swoją energię, zaś liga im tę moc ogranicza. Oni zaczynają celowo odpuszczać, także ze względu na oszczędzanie sił i minimalizowanie kontuzji. Działa już u nich proces samozachowawczy. Ich organizmy nie są w stanie grać na pełnym gazie co 3 dni, więc dozują stopień zaangażowania. Każde oczekiwania maksymalnego wysiłku w lidze spełzną na niczym. Oni sobie wybierają, kiedy grać na maksymalnym gazie.

Jaki jest zatem sens posyłania do gry zawodników, którzy nie są gwarantem 100% zaangażowania? Posyłania ich do meczów w lidze, które traktują jako zło konieczne do odbębnienia?

Trener tego nie widzi lub woli nie dostrzegać i brakiem rotacji utwierdził ich w przekonaniu nietykalności i pozwalania sobie na odpuszczanie. O tyle to dziwne, że wyniki drużyny złożonej z podstawowych graczy w lidze w porównaniu z wynikami drużyny złożonej z rezerwowych zasadniczo niewiele się różnią. Jednym i drugim zdarzyły się wpadki. Z tym, że teraz nie doznajemy korzystnych i wieloaspektowych efektów gry rezerwowymi jak wcześniej. Bo co nam pozostało z remisowego wyniku z Lechem? Dobry wynik? A skąd, a chyba o to chodziło w wystawieniu żelaznego składu. Trudno dostrzec inne pozytywy, a stężenie czynników niepożądanych w drużynie jest coraz większe.

Znowu muszę przypomnieć litanię o rotacji, o której wielu z nas zapomina, a chyba trener najbardziej.

Podstawowi gracze ewidentnie odczuwają trudy gry co 3 dni i na bardzo ważny mecz z turecką drużyną jadą podmęczeni fizycznie i psychicznie. Duda jest idealnym tego obrazem. Dostrzegalna jest pewnego rodzaju apatia i spadek efektywności. Zakłamywanie rzeczywistości przez piłkarzy o zadowoleniu grą jednym składem tego nie zmieni. Pamiętajmy, że piłkarz patrzy krótkowzrocznie, przez pryzmat własnego interesu i nie chce dostrzegać zagrożeń. O tyle to zastanawiające, że ma doświadczenie z zeszłego roku, kiedy już w listopadzie nie mogli na siebie patrzeć, a nadmierna eksploatacja organizmów także przyczyniła się do plagi kontuzji.

Znowu doznajemy wrażenia, że wielu graczy nie ma zmienników, choć kadra liczy 30 zawodników. Kiedy mają się uczyć i ogrywać zastępcy dla Jodłowca, Vrdoljaka, Radovicia, Kuciaka, Rzeźniczaka, jak nie w pierwszej rundzie sezonu ligowego, kiedy punkty jeszcze "nie ważą"? Dziś łatwo sobie wyobrazić kontuzję jednego z dwóch środkowych pomocników i dostrzec brak taktycznej alternatywy. Teraz nie jesteśmy na to przygotowani.

Standardowo przy "piłowaniu" jednych graczy kosztem drugich rodzą się podziały negatywnie wpływające na komfort pracy. Dla zdrowia psychicznego całej grupy należy często zmieniać, a tym bardziej, jeśli rezerwowi nie są wcale gorsi od podstawowych i z powodzeniem mogą regularnie grać w lidze. Mam tu teraz na myśli Sa, Koseckiego, Pinto, Lewczuka, Piecha, Astiza, a zaraz także dwóch Brazylijczyków. Warto do tego wrócić, żeby przywrócić rywalizację i oczyścić atmosferę.

Należy pamiętać, że rezerwowych nie stać na arogancję. Oni w przeciwieństwie do podstawowych graczy w lidze grają o wysoką stawkę. Wyjdą i będą zasuwać, żeby wskoczyć do podstawy.

Chciałbym ,żeby trener przypomniał sobie zasady, którymi kierował się na początku sezonu, a które tak dobrze rozwinęły drużynę. Dzisiaj od nich odszedł. Przeszywa go pewność, że jedną jedenastką jest już w stanie ogarnąć wszystkie rozgrywki. My znamy naszych piłkarzy i wiemy, że tak się nie da. Dobrze by było, żeby trenerowi uświadomiono, co się działo w Legii rok temu. Jesteśmy bogatsi o to jedno doświadczenie więcej i potrafimy przewidzieć, co nas może spotkać jak będziemy powielali tamte błędy. Warto wyciągnąć z tego pożyteczny wniosek i być Polakiem mądrym przed szkodą.

Dyskusja (16)
1wtorek, 30, wrzesień 2014 14:47
Michał
Berg z moich obserwacji jest raczej upartym człowiekiem, więc zmiennicy pojawią się nie prędko. Nie wiem na ile zawodnik musiałby być pod formą, żeby wyjściowa jedenastka miała się zmienić ...
2wtorek, 30, wrzesień 2014 20:07
szmal
Myślę, że Berg wróci do gry drugim składem oraz do rotacji lada moment. Odejście od tego miało miejsce raczej chwilowo na mecze z silniejszymi przeciwnikami (Śląsk, Wisła, Lech). Nawet mecz w PP został potraktowany poważnie, bo od awansu zależał wynik pojedynczego występu.
Troche za wcześnie na marudzenie o małą rotację.
3wtorek, 30, wrzesień 2014 20:59
Dzynek
@Michał
Nawet nie kracz. Duda ciągnie na oparach, bo od ponad miesiąca gra bez przerwy, a kolejne już okienko reprezentacyjne nie odpocznie. Zaraz kadry wyciągną Jodłowca, Żyrę, Juniora, Sa, może Kuciaka, Brzyskiego czy Radovica. Wrócą wyciśnięci jak szmaty. Zmiany są konieczne nawet nie ze względu na formę, ale troskę o zdrowie piłkarzy.

@szmal
Mam nadzieję. Uważam, że marudzę w najbardziej odpowiednim momencieSmile Później to już będzie zmęczenie materiału. Mogą nawarstwić się mikro urazy i psychiczne zmęczenie skutkujące drastyczną obniżką jakości, a w gorszym przypadku kontuzjami mięśniowymi.
4wtorek, 30, wrzesień 2014 22:22
Garm
Wydaje mi się, że Berg stara się kontrolować obciążenia piłkarzy. Przed meczem w Krakowie wyraźnie mówił, że np. Radović nie gra w pierwszym składzie, bo występ w pełnym wymiarze czasowym mógłby zbytnio zwiększyć ryzyko jakiegoś urazu.
5środa, 01, październik 2014 09:56
KAM
@Dzynek
Również ma obawy że jakaś kontuzja albo kilka wyeliminuje nam jednego z zawodników a zmiennicy nie będą gotowi ich zastąpić. A może jest tak jak pisze szmal że ten najsilniejszy skład miał nas przeprowadzić przez najcięższy okres a potem rotacja się zwiększy? Nie można zapominać że gramy o punkty i każdy jest ważny.
Może Twoje stwierdzenia o wyczerpaniu fizycznym i psychicznym są bliskie prawdy ale równie dobrze możesz się mylić częściowo lub w całości. Zawodnik zawodnikowi nie równy, każdy ma inny organizm i inny charakter.
Żeby stawiać taką diagnozę jak Twoja trzeba mieć bardzo dużą wiedzę o każdym zawodniku a myślę że nawet w klubie nie każdy taką ma.
Nam pozostaje czekać co z tego wyniknie. Na razie przez strefę "turbulencji" przechodzimy nieźle, jak się uda zrobić wynik w Turcji to presja troszeczkę spadnie.
Do składu wracają Gui i Ronan, ten drugi nadal jest zagadką ale bądźmy optymistami. Najbardziej niepokojąca jest druga linia bo tam mamy Pinto, "podwieszonego" pomocnika (bo nie daje spodziewanej jakości ani w defensywie ani ofensywie) i nieopierzonych młodziaków a to jest kluczowa formacja na boisku.
Ja czekam z wielkim zainteresowaniem na wydarzenia.
Ale zgadzam się że w meczach ligowych na słabszych przeciwników częściej powinni wychodzić zmiennicy, szczególnie w 2 linii. Chyba że tak odstają poziomem że nie ma szans ale Bielik wypadł nieźle w meczu który zagrał.
6środa, 01, październik 2014 12:08
Dzynek
@KAM
Ciągle się dziwię, dlaczego mecze ze Śląskiem, Wisłą czy Lechem uważa się za najważniejsze na tym etapie rozgrywek. Z jednej strony są jak każde inne, dostaje się za nie tyle samo punktów, co za zwycięstwa z pozostałymi przeciwnikami. 3 to 3. Tu zyskasz, gdzie indziej stracisz, a przeciwnik zyska i wszystko wraca do stanu przed najważniejszym meczem. I już masz zdewaluowaną wartość tego niby ważniejszego meczu. Nie mówiąc już o tym, że podział punktów jeszcze bardziej obedrze wartość zdobytych punktów. Ważność tych meczów nad innymi raczej wynika z tradycji wzajemnych konfrontacji niż z realnego wpływu na losy tytułu.
Z drugiej strony uważam, że najsilniejszy skład nie był wcale potrzebny, żeby sobie poradzić z Miedzią, Wisłą, Śląskiem, czy Lechem. Kilku naszych rezerwowych jest wystarczająco mocnych na te drużyny. Zwłaszcza, że dzisiaj ci przeciwnicy mają wiele wad, które taktycznie potrafimy wykorzystać. Miedź to typowa dla Stawowego beztroska w defensywie, Śląsk grający równie wesołą piłkę w tyłach, Wisła uzależniona od 3 graczy z nieruchawymi obrońcami ustawianymi zbyt wysoko. Jedynie Lech był zagadką, lecz było pewne, że zagrają głęboko w obronie i agresywnie w kryciu, lecz graliśmy za wolno, żeby to wykorzystać.

Oczywiście zawodnik zawodnikowi nie równy, ale do pewnych ogólnych wniosków można dojść zwyczajnie polegając na obserwacji i doświadczeniu. Ważna jest częstotliwość gier(5 meczy w krótkim okresie granych tą samą jedenastką), długość przebywania na boisku, sposób poruszania się po boisku, dokładność podań, szybkość i trafność boiskowych decyzji. Do tego trzeba uwzględnić ciągle podróże i zakłócony proces regeneracji, obciążenie organizmu podwyższonym poziomem stresu i adrenaliny i brak odskoczni od ciągłej rutyny.
Wszystko się nawarstwia, zużywa mnóstwo energii i powoduje obniżenie jakości gry. Widziałeś to w meczu z Lechem. Notoryczne błędy, problemy z zaangażowaniem, brak polotu i radości z gry. Już nawet Radovic dopuszcza do siebie myśl, że słaba pierwsza połowa z Lechem mogła być skutkiem zmęczenia.
To są naturalne objawy częstej gry tą samą grupą ludzi już dawno naukowo udowodnione. Muszą dostawać więcej wolnego, żeby "baterie naładować" i z nową energią grać resztę rundy.

Z tym Pintem okazuje się, że pożytek tylko z niego mamy jak gra przed dwójką defensywnych pomocników. W efekcie nie mamy zastępców dla Jodły i Vrdoljaka. W tym kontekście ciągle myślę o cofniętym Dudzie. A z drugiej strony co jest nie tak z Kalinowskim, że nawet na ławce nie siada.
7środa, 01, październik 2014 13:05
KAM
@Dzynek
"Ciągle się dziwię, dlaczego mecze ze Śląskiem, Wisłą czy Lechem uważa się za najważniejsze na tym etapie rozgrywek."

Ja to widzę w ten sposób.
Legii potrzebna jest przewaga nie tylko punktowa ale również mentalna. Ten zespół musi nabrać mentalnego nawyku wygrywania. Nastawienie psychiczne jest nie mniej ważne od formy fizycznej. Gramy również puchary i zawodnicy muszą wierzyć że potrafią wygrywać a żeby w to wierzyć muszą to robić.
Nasi przeciwnicy powinni stracić wiarę że z nami można wygrać. Teraz jest bardzo ważny moment bo mentalność zwycięzcy jest potrzebna jak nigdy.
Coelho w jednej z książek napisał że "prawdziwy wojownik nie musi dobywać miecza bo i tak wszyscy wiedzą że jest niezwyciężony." To oczywiście nie trwa wiecznie ale wystarczy że jest we właściwym momencie.
Ile meczów oglądałem gdzie drużyna tłamszona po jednym albo kilku udanych zagraniach przechodzi metamorfozę, łapie wiarę w sukces i odmienia losy meczu.
Chodzi o stworzenie psychologicznej "fali" pewności siebie na której możemy poserfować po zwycięstwa.
Nawet zremisowany mecz z Lechem jest dobrym doświadczeniem dla zespołu bo udowodnił że potrafimy odmieniać losy meczu. Rezultat jest taki że my z tego wyszliśmy jako mentalni zwycięzcy bo odrobiliśmy straty w momencie kiedy Lech marzył o obronie rezultatu.
Mamy dobrą passę i do Trabzonu nie jedziemy z podkulonymi ogonami a zapewne pamiętasz jak wychodziliśmy w pucharach na Molde czy Rosenborg już nie wspomnę o PSV, jak związane mieli nogi na początku meczów ile z tego powodu było strat piłki i niecelnych podań a to buduje przeciwnika. Chodzi o to żeby nie powtarzali tego strachu.
Dlatego tak ważne są zwycięstwa a do tego z naszymi konkurentami do MP.
My mamy być odważni i pewni a oni niepewni.
Skalkulowana odwaga to wielki atut nie tylko w sporcie.
Szymkowiak powiedział w wywiadzie że piłkarze Trabzonu są na wielkim "musiku" bo w lidze zawodzą. To oni prawdopodobnie wyjdą na mecz z myślą co będzie jak przegramy? Czy kibice nas "zlinczują"?
Mam nadzieję że tak będzie ale może się okazać że oni są "wojownikami" i w tej sytuacji dadzą z siebie maksa.
Strasznie jestem ciekawy tego pojedynku mentalnego.
Według mnie zagramy (mam nadzieję) szczelnie w obronie żeby wytrzymać impet i odebrać złudzenia. Jak nam nie strzelą bramki w 1 połowie to mogą mieć strach w oczach a my ich skontrujemy.
Amen!
8środa, 01, październik 2014 13:16
KAM
Jeszcze tylko dodam takie przemyślenie, czym różni się piłkarz bardzo dobry od wybitnego, takiego który może odnieść sukces w klubach z samego topu.
Otóż piłkarz wybitny musi chcieć wygrywać w każdym meczu z każdym przeciwnikiem.
Wymaga to niesamowitych cech wolicjonalnych jeśli uwzględnimy że piłkarze takich klubów jak Barcelona, Real, MU, MC, PSG mają "obowiązek" wygrywać we wszystkich meczach klubu i reprezentacji i grając kilkadziesiąt razy w roku muszą to robić i do tego udowadniać swój nieprzeciętny talent.
Pytanie kiedy nadejdzie wypalenie? Kiedy skończy się motywacja?
Otóż ci piłkarze muszą mieć motywację na "poziomie komórkowym" i wieczny głód zwyciężania.
Można powiedzieć że to są piłkarscy "seksocholicy" z osobowością maniakalną skierowaną na zwyciężanie.
Nie wiem czy mamy wielu takich zawodników ale trzeba próbować ich do tego przyzwyczajać. Dlatego im więcej "dymanka" przeciwników tym głód może być większy.
A goście od jednego "numerku" muszą szukać innego miejsca.
Parafrazując powiedzenie "Legia to nie je bajka, to je bitwa"
9środa, 01, październik 2014 13:48
CTP
@KAM
Nie nastawiają się na dobry wynik w jutrzejszym meczu. To jest Turcja. Tam sędziowie wyprawiają różne cuda.
10środa, 01, październik 2014 16:02
@KAM

Nastaw sie na dobry mecz. Legia jest już inną drużyna o czy mówią sami piłkarze. Trzeba zagrać z pełnym zaangażowaniem i spróbować wygrać.
Nie mogę się doczekać Smile

Ps
Brak Orlando i dotychczasowe postępowanie trenera względem niego tłumaczę sobie tak:
Sa jest za drogi w utrzymaniu i trener po rozmowie z Leśnym robi wszystko, aby ten sam zrezygnował z gry w Legii. Innego logicznego wytłumaczenia nie widzę.
11środa, 01, październik 2014 16:38
Dzynek
Przy okazji poruszanego tematu wrzucam wypowiedzi osób cieszących się większym autorytetem niż jaWink

http://www.sportowefakty.pl/pilka-nozna/470926/pep-guardiola-ze-zgoda-na-szeroka-rotacje-w-bayernie-nie-mozna-wyciskac-pilkarzy
12środa, 01, październik 2014 17:55
KAM
@Psychika
Jakby na zamówienie wywiad z Pawłowskim z Lechii w sportowych faktach które Dzynek polecił linkiem.

" Przychodząc do klubu oczekiwania nie mogą blokować naszych myśli, naszego podejścia i przede wszystkim nie możemy się bać podejmować wyzwań. Tym bardziej, że nasi przeciwnicy tych wyzwań podejmować się nie boją i wielokrotnie pokazują to na boisku. W takim momencie można tylko swoją postawą zmierzyć się z tymi oczekiwaniami, z tym przeciwnikiem. Niestety tę batalię przegrywamy. To jest bardzo prosta sprawa, ale musimy wykorzystywać każdy czas teraz jaki mamy ze sobą, żeby jakieś ZBIERAĆ pozytywne impulsy, i aby przeciwstawić się przeciwnikom na boisku. Wielokrotnie głównym czynnikiem jest to, żeby narzucić im swoją wolę i grę, żeby to oni o te pięć, dziesięć czy piętnaście procent bardziej się nas bali i żebyśmy tę przewagę właśnie potem potrafili wykorzystać nad nimi."

Tak więc wydaje się że moja hipoteza że chodzi o mental może być trafna.
W tym przekonaniu utwierdza mnie postawa w meczu Miedzią gdzie zagraliśmy z nadspodziewaną ambicją a nawet przesadną. Wtedy pomyślałem że to właśnie może być "poligon mentalny" i Berg polecając zawodnikom tak zagrać chciał sprawdzić czy są na to gotowi czy raczej odpuszczą ale nie odpuścili.

@kibic
Zasiądę do tego meczu z wielkim zainteresowaniem ale bez nadmiernych oczekiwań. Przyjmę każdy wynik jeśli gra będzie fajna a chlopaki nie będą pękać.
13środa, 01, październik 2014 19:32
Oley
tak sobie czytam i czytam...
i nie do końca rozumiem

rotował- źle, nie rotuje, też źle

typowo Polskie Smile

a może patrzmy na to inaczej, w Pucharze Polski zagrał skład "optymalny" po to, żeby zachować im swego rodzaju cykl (grają co środę/czwartek), akurat teraz spotkania pucharowe są co dwa tygodnie, ale wcześniej grali za każdym razem w środku tygodnia...
a mecz z Lechem?!
ile to się nasłuchaliśmy/naczytaliśmy, że Berg zignorował Superpuchar i wystawił "drugi skład"
no to w prestiżowym (bo nie decydującym o niczym meczu o półtora punktu) wystawił "pierwszy garnitur"
też źle...

przyznam, że nie rozumiem również czemu nie gra OSA (wejście z Lechem mimo wszystko miało miejsce, wiele dało, co jednak dowodzi, że trener chyba wie, kogo ma na ławce)
i, tak z innej beczki, co robi Arek Piech w samolocie do turcji Smile
14czwartek, 02, październik 2014 10:36
KAM
@Oley

Rotował, nie rotował, jak zespół wygrywa to trener robił dobrze, jak przegrywa to robił źle.
My sobie tutaj możemy mędrkować bez żadnej podstawy a trener musi podejmować konkretne decyzje.
Niektórzy forumowicze wiedzą jaki stan mięśni albo psychiki zawodników wiedzą co oni myślą i na tej podstawie stawiają śmiałe tezy.
A dziennikarze to już w ogóle są specami od spraw "trza było".
Po prostu cierpimy na chorobę dwubiegunową i miotamy się ze skrajności w skrajność, tym łatwiej nam to przychodzi że nie znamy tematu na tyle dogłębnie żeby się wypowiadać a wypowiadać się chcemy.
Więc jeśli nie robić z tego bitwy między "szkołą otwocką i falenicką" to wtedy są zwykłe pogaduchy między kibicami.
15czwartek, 02, październik 2014 12:29
CTP
Żeby rotować składem, to najpierw trzeba mieć zastępców, którzy nie obniżą poziomu gry zespołu. Gdybym ja miał czynić Bergowi zarzut o brak rotacji, to tylko i wyłącznie w przypadku 4 piłkarzy: Koseckiego, Orlando, Astiza i Pinto, którzy (np. w meczu z Wisłą) pokazali, że też spokojnie dają radę. Pozostali piłkarze średnio nadają się nawet do III ligi, co pokazali w meczach z Zawiszą i Bełchatowem i co tydzień pokazują w rezerwach.
Ale żeby nie było tak różowo dla Norwega, to brak możliwości rotacji spowodowany brakiem zastępców na odpowiednim poziomie też nie jest winą Tuska i Kaczyńskiego, tylko konkretnych osób w klubie z Łazienkowskiej. A głównym winowajcą jest, niestety, ten sam Berg, który jak do tej pory patrzy na tę drużynę wyjątkowo krótkowzrocznie. To on, jako główny kreator sportowej wizji klubu ponosi pełną winę za to, jak wygląda drużyna rezerw.
16czwartek, 02, październik 2014 13:16
gawin76
@ Oley

Twój dysonans wynika z nieprawidłowego nałożenia na siebie ogólnego wrażenia sprzed ok. dwóch miesięcy ('rotacja jest zła') z konkretnym stanowiskiem Dzynka na dziś ('brak rotacji jest zły') Smile Nałożenie o tyle nieprawidłowe, że akurat Dzynek także i wtedy bronił rotacji, zatem w swoim stanowisku jest jak najbardziej konsekwentny.

Pewnie masz rację, że Berg uznał, że mecz z Lechem jest ważny, trzeba zagrać na 100%, szkoda że najwyraźniej nie zaraził piłkarzy pierwszego składu tym przeświadczeniem Wink Oni sami po meczu przebąkiwali, że spodziewali się, że inaczej to będzie wyglądać, że dekoncentracja, że błędy, które nie powinny im się przytrafić itp. Może to przypadek, ale tak po ludzku podobne wahania 'mentalnej' formy uznałbym za rzecz normalną, wręcz nieuniknioną. O, weźmy takiego np. Dudę: 4.09 Szkocja U-21, 8.09 Holandia U-21, 13.09 Śląsk, 18.09 Lokeren, 24.09 Miedź, 27.09 Lech, 2.10 Trabzonspor (?), wszystko prawie w pełnym wymiarze czasowym. A koleś w grudniu skończy raptem 20 lat. Dla mnie to i tak rewelacja jak on gra i wygląda, zwłaszcza fizycznie, ale Dzynek pisze wyżej o 'apatii' podczas meczu z Lechem i kurczę trudno odmówić mu racji, zresztą w zbliżony sposób analizował grę Dudy z Lokeren bodaj Michał Zachodny.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.