Logo

Grzech pychy?!

Piękni i wspaniali (rzecz gustu), inteligentni, wykształceni, doświadczeni biznesowo (to już fakty potwierdzone), jeśli uwierzą że są w futbolu skazani na sukces  oby za chwilę nie byli wyklinani! Memento dla Bogusława Leśnodorskiego, Dariusza Mioduskiego i Macieja Wandzela, oto słowa dotyczące innego klubu, ale jeżeli zostaną zignorowane  w Warszawie, oby nie stały się przekleństwem triumwiratu obecnie zarządzającego Legią:

...za ewidentnym już (niezależnie od wyniku niedzielnego finału) sukcesem Lecha stoi jego trener. Trzeba także zauważyć jednak, że miał też za sobą grupę ludzi, która może i nie radzi sobie za dobrze z presją, może źle ją znosi, narzeka, ale jest bardzo głodna. Głodna sukcesu, którego tak długo tu, w Poznaniu, nie było.
Sądzę, że nie doceniamy znaczenia tego głodu w sporcie. Kiedy wydaje nam się, że doświadczenie jest argumentem ważącym, że siła sportowa i taktyka załatwią sprawę, nadchodzi ten straszliwy głód sukcesu – największa siła sprawcza w sporcie. Bo syty nigdy nie zrozumie głodnego.
Na sukces Lecha czekamy w Poznaniu tak długo właśnie dlatego, że kiedyś opchał się on ponad miarę i stał się syty. Pewny tego, że jest znakomity i awangardowy dla wszystkich. Zgubiła pycha, która jego władze poprowadziła w 2010 roku do stwierdzeń, że są najlepszym i najlepiej zarządzanym klubem w kraju, z patentem na sukces, niemal na niego skazanym. Co gorsza, kierownictwo Lecha na dodatek w to uwierzyło. Za tę pychę trzeba było zapłacić bardzo wysoką cenę, cenę pięciu chudych lat.

(poznan.sport.pl)

Bogusław Leśnodorski: „Mam ogromny szacunek do Lecha, ale przez dwa i pół roku, jak jestem prezesem Legii, klub z Poznania nie wygrał nic, a w europejskich pucharach odpadł z amatorami. My zdobyliśmy dwa mistrzostwa, dwa Puchary Polski i dwa razy graliśmy w grupie Ligi Europy, awansowaliśmy z pierwszego miejsca do fazy pucharowej, jesteśmy liderem ekstraklasy. Naprawdę nauczyli się Legii?”

Niestety odpowiedź udzielona na boisku brzmi: ‘nauczyli się’, z trzech meczów z nami w Ekstraklasie w tym sezonie lechici dwa wygrali, a jeden zremisowali i tym sposobem, w dużej mierze i przez taką ‘nauczkę’ którą nam dali trzeba im teraz gratulować mistrzostwa.

Jak kibic z kibicem, Leśny niech sobie w Pyrlandii perorują: „Nie przyklejam panom gumy do stołu od spodu i nie nakładam koralików, bo jest mi to do niczego niepotrzebne.” - olej to, niech tak  sobie gaworząc sami wystawiają dla siebie świadectwo, zrób wszystko, żeby legijna odpowiedź wybrzmiała na murawie, a do tego niezbędna będzie pokora w wyciąganiu wniosków. Uczynisz to, jako kibic w dniu meczów z Kolejorzem samemu będę paradował w koralikach, obiecuję, tylko zachowaj rozsądek, umiar, trzeźwość myśli  i w prezesowaniu  nie przepoczwarzaj się w Józia W.

Dariusz Mioduski: „Powtórzę, że nie wyobrażam sobie, byśmy tytułu nie obronili. Ale warto pamiętać, że choć w ciągu dwóch lat zrobiliśmy postępy, to wciąż nie jesteśmy klubem, o którym można powiedzieć, że będzie mistrzem przez następne 15 czy 20 lat. Cieszę się, że ludzie tak o nas myślą, bo to pokazuje, że idziemy w dobrym kierunku, ale akceptuję to, że tak nie jest. Słabsze lata będą się zdarzać, choć powtórzę po raz kolejny - uważam, że nie ma powodu, by obecny rok miał być tym słabszym. Konkurencja słaba nie jest, ale wybitnie silna też nie.” – jak kibic z kibicem, Miodziu, Dareczku, konkurencja nas bije na łeb, na szyję, Lech ma akademię z wronkową infrastrukturą na poziomie o którym póki co możemy tylko pomarzyć. Co z tego ze budżet mamy najwyższy skoro przy wysokich kosztach utrzymania z trudem go dopinamy i drżymy o wpływy. W bazę szkoleniową musimy zainwestować miliony żeby ją stworzyć, taki Kolejorz już ją posiada i zbiera owoce, w mistrzowskiej jedenastce terminują Kamiński, Kędziora, Kownacki, Linetty, z następnych roczników choćby Kamil Jóźwiak w juniorskiej kadrze prezentował się lepiej od Bielika z Arsenalu i Adamczyka z Chelsea. Niestety, ale to w Poznaniu kierunek działania jest i wytyczony i realizowany, u nas póki co są deklaracje i ogrom pracy. Panie Darku z całych sił ściskam kciuki, żeby ten kierunek  nazwijmy go „akademickim” który pan zapowiadał był wdrażany. Właściciele, czy prezesi  Legii nie zapiszą się w klubowych annałach awansem do Ligi Mistrzów. Trójka tenorów: Pawelec, Grajewski, Koussan wprowadziła łódzki Widzew do mitycznej krainy szczęśliwości Champions League tylko w jakiej kondycji ten klub zostawiła? W jakim stanie obecnie się znajduje?  W historii Legii zapiszą się ci, którzy stworzą silne podstawy, fundamenty jego funkcjonowania w XXI wieku. W scoutingu zawsze będą bogatsi, na piłkarskim rynku operujący z większa siłą przebicia, dopływ futbolowych talentów do zespołu najefektywniej może zapewnić własny system szkoleniowy oparty na odpowiednim zapleczu infrastrukturalnym. Jego powstanie będzie miarą sukcesu zarządzających klubem, a pochodną tego staną się sukcesy sportowe. Panie Dariuszu proszę być konsekwentnym i dotrzeć do celu, do którego sam Pan się zobowiązywał.

Maciej Wandzel: „W Legii jestem wspólnikiem, jednym z trzech. Jeden z nas Bogusław Leśnodorski jest charyzmatycznym prezesem i ma świetny zespół współpracowników.” - jak kibic z kibicem, kibicu Maćku jeśli to wizerunkowy PR to pół biedy, jeśli sam w to wierzysz, to jest problem, kibice w takie zapewnienia powątpiewają. Być może potencjał w zespole pracującym przy Ł3 jest bardzo wysoki, chciałbym żeby tak było, ale na razie to tylko wyraz nadziei, a nie stwierdzenie faktu. Proceduralna wtopa z potwierdzeniem Bereszyńskiego do gier w Lidze Mistrzów, to nie wielbłąd, to totalna kompromitacja, z pewnością nie tylko jednej kobiety imieniem Marta, zabezpieczenie organizacyjne meczu z Jagiellonią w ubiegłym roku było ewidentnym dowodem braku kompetencji, klubowa epistolarna ‘promocja’ Michała Żyry stała się obiektem powszechnych medialnych kpin i żartów, wytransferowanie Miro Radovica „za pięć dwunasta”przed pojedynkiem z Ajaksem w Henningu Bergu wzbudziło emocje nieuwidaczniane ani nigdy wcześniej, ani nigdy później, trudno się dziwić bo trener przedstawił się na przedmeczowej konferencji jako osoba nieorientująca się co się dzieje w jego zespole – kiepski dowód harmonijnej współpracy w klubie. Na podstawie sprowadzenia Michała Masłowskiego, wysokości jego transferu i wiosennej przydatności, można dojść do wniosku, że umiejętności negocjacyjne są raczej po stronie Zawiszy, a nie Legii. Jeśli do „świetnego zespołu współpracowników” był zaliczany Jacek Magiera to właśnie „klub dziękuje trenerowi za pracę i wysiłek, życząc jednocześnie powodzenia w dalszej karierze szkoleniowej.”

Oczywiście oprócz negatywnych przykładów są i pozytywy, pozwalające posiadać nadzieje na profesjonalny, kompetencyjny potencjał, ale w trosce żeby nie utwierdzać błogostanu, zostały przywołane te pierwsze. Żeby klub nie stał się syty, Pewny tego, że jest znakomity i awangardowy dla wszystkich, żeby nie zgubiła go pycha, która jego władze poprowadzi do stwierdzeń, że są najlepszym i najlepiej zarządzanym klubem w kraju, z patentem na sukces, niemal na niego skazanym.

Żeby za tę pychę nie trzeba było zapłacić bardzo wysokiej ceny, ceny pięciu chudych lat, którą uiścił Lech. Uczmy się na błędach, wyciągajmy wnioski!

Dyskusja (29)
1poniedziałek, 08, czerwiec 2015 11:19
Oliver
W kwestii tytułowej pychy.

Do zrobienia jest bardzo dużo. Na niektóre aspekty, jak np. mentalność właścicieli, wpływu nie mamy żadnego.
Ale zaczynając w tym temacie od rzeczy drobnych, po raz kolejny wnioskuję do zarządzających klubem o definitywne odstawienie od mikrofonu, przynajmniej podczas meczów I drużyny Legii, pana Hadaja.
Szowinizm tego pana w połączeniu z pospolitym chamstwem, robi dla klubu wizerunkowo wiele złego, nakręcając dodatkowo w Polsce spiralę nienawiści do naszego klubu.
Żadne medialne akcje typu "Możesz być nawet z ........" nie naprawią strat w odbiorze Legii w kraju, strat które wywołały pseudo-dowcipne a w rzeczywistości debilne teksty tego "samozwańczego wodzireja", będącego na etacie spikera w poważnym klubie.
Pan Hadaj jest niestety jednym z najbardziej charakterystycznych symboli pychy w naszym klubie, a już poza wszelkimi wątpliwościami - najgłośniejszym Wink głosem pychy i samouwielbienia.
2poniedziałek, 08, czerwiec 2015 12:27
świrekwampirek
Zgadzam się z tekstem bo mówię/piszę o tym od dawna, niestety poza PR mamy za czasów tych panów pustkę. Niestety kiedy się odrzuci piękne słowa (ostatnio jakoś przycichli) i trzeba przyjść do czynów mamy jeden wielki klops.
3poniedziałek, 08, czerwiec 2015 16:39
Senator
Jeśli już chcemy mówić o grzechu pychy to moim skromnym zdaniem tylko w stosunku do właścicieli ale i tu byłbym ostrożny i nie podążał ślepo za opiniami naszych pismaków którzy już wiedzą, pycha ich zgubiła.
Właściciele.
Pominę tu cokolwiek głupawe niektóre wypowiedzi pana prezesa choćby z tego powodu że On tak ma, taki charakter, więcej w nim kibica niż prezesa.Pewnie nie jest to sytuacja najlepsza ponieważ emocje nie pomagają ale z drugiej strony jedno jest pewne, zależy mu jak nam. Czy były powody do
ruchów panicznie nie odpowiedzialnych? no dobra ok czy były powody do mocniejszych działań?
Jesienią przegrywamy parę meczów z drużynami nic nie znaczącymi fakt ale ! Przecież kończymy tą rundę na pierwszym miejscu. W LE gramy dobrze i wygrywamy. Oczywiście ja piszę dobrze, kibic50 i inni mniej życzliwi napiszą szczęśliwie, z europejskimi ogórami itp itd.
Przychodzi moment sprzedaży Rado i tu znowu, panowie kuźwa my przecież w Amsterdamie mogliśmy wygrać ba powinniśmy wygrać, czyż nie? Graliśmy z Ajaxem to nie popierdułka choć kibic50 napisze a co to Ajax i inni mniej życzliwi również, kiedyś to był Ajax. Ja pozostanę przy swoim zdaniu. Ajax to Ajax. Następnie moment rewanżu, przypomnę przy pustym stadionie nie z winy piłkarzy i chyba jednak nie prezesa i pozostałych właścicieli. Zaczynamy dobrze, mają power, idą po całości chcąc wygrać. Ktoś tam traci piłkę w środku boiska ( nie będę dolowal zawodnika )
idzie kontra, Milik ma dzień konia a tak ogólnie jest dobry więc pakuje i po zawodach.
Z piłkarzy ulatuje cały optymizm, chęci, marzenia.
Właśnie od tego meczu zaczyna się zjazd i nie będę kombinował tragedia. Pytam czy pycha to dobre określenie? moim zdaniem bzdurne, żadna pycha tylko głowy a w nich rozczarowanie, zawód. Motywacja się skończyła wraz z porażką z Holendrami.
@edit
do tego doszły kontuzje ( choćby Duda) , konflikt w szatni, jednak brak Rado i chyba bardziej mentalnie, nierówny Żyro i kłopoty gotowy.
Drugi raz słowa pycha można użyć po PP i meczu z Lechem. Sami przyznali samo miało się wygrać ale i tu kiedy przycisnąć powinni zremisować.
4poniedziałek, 08, czerwiec 2015 16:56
Zbyszek
Niestety dziś mam znowu niedoczas. Postaram się może jutro po pracy odnieść jak należy. Zasygnalizuję,że powiedzenie, że "ryba psuje się od głowy" jest tyleż chwytliwe , ile całkowicie nieprawdziwe.
@Iocosus.
To nie Prezesi grają w piłkę na boisku. Pewnikiem stworzyli zbyt cieplarniane warunki dla zawodników i tym samym wytworzyli atmosferę salonu, gdzie łatwiej grać w "salonowca' niż walczyć z rywalem o każdy centymetr boiska.W ogóle mówienie o pysze w kontekście nieprzewidywalności sportu jest nieporozumieniem. Bardziej adekwatnym słowem byłaby głupota wynikająca z ignorancji.Sportu nie można się nauczyć z nawet najmądrzejszej książki.
Tu potrzeba bardziej wyobrażni i intuicji niż uczonych rozpraw. Ale jak to u Ciebie tekst inspirujący.
@Oliver.
Już o tym pisałem. Dobrze,że twój głos też brzmi wyraziście. Moim zdaniem nie chodzi w przypadku Pana Hadaja o pychę , gdyż on nie jest wyniosły tylko śmieszny. Chodzi o to,że jest to wyjątkowy prostak,taki jak wojskowy trep i takie indywiduum nie może być twarzą i głosem Legii.Masz rację,że jego chamstwo i brak szacunku dla rywali , a tym samym do sportu powoduje w kibicach przyjezdnych żądze mordu. Bo jak inaczej można mu zamknąć ryja.To co go trzyma to fakt,że od lat nikt nie potrafi naszym włodarzom wytłumaczyć,że kibicowanie to nie wojna i że kibice owszem mają antypatie, ale to ta sama rodzina, czasem skłócona , czasem obrażona, czasem wroga, ale nadal rodzina. I m.innymi przez tego Pana Legia jest traktowana w tej piłkarskiej rodzinie jak intruz, bez mała wróg, a na pewno nieprzyjaciel, który najlepiej jak by nie istniał,albo szczezł.
@Świrekwampirek.
Mam dla Ciebie okulary / w sklepie/.W takim fajnym lekko różowym odcieniu.Będą pasowały jak nos do tabakiery.Jak w starym dowcipie :"Facet w przedziale kolejowym, gdzie jest kilka dam kicha i potem wyjmuje penisa i z namaszczeniem go chusteczką wyciera. Jedna z pań się zainteresowała co on takiego robi. Wyjaśnił jej,że jak kicha to ma mały orgazmowy wytrysk i musi członka wytrzeć. Dziewczę z zatroskaniem zapytało : a co pan bierze na to kichanie?. Odrobinę tabaki, a jak nie ma to deczko pieprzu".I tu mógłbym dowolnie zakończyć, ale subtelność mi nie pozwala.
5poniedziałek, 08, czerwiec 2015 17:17
Mohikanin
Ja mam nadzieje że ogarną w końcu skauting, nie mamy żadnego profesjonalnego skauta przy pierwszym zespole, który oceniłby potencjał zawodnika czy dostrzegłby ukryty potencjał w jakimś graczu np; jak Lech Jevticia. Jedynym takim skautem jest Radosław Kucharski, który odkrył dla Nas Dudę i Bielika, ale on jest odpowiedzialny za skauting młodzieżowy i buduje obecnie skauting młodzieżowy na Węgry, Czechy, Słowację czy Bałkany. Może jest on mało rozpoznawalną osobą wśród kibiców, ale w strukturach Legii jest to osoba zdecydowanie najlepiej wykonująca swoją pracę.
I do dzisiaj się zastanawiam jakim sposobem szefem skautów jest Michał Żewłakow a nie Radosław Kucharski. Żewłakow ma charyzmę, doświadczenie piłkarskie, zna kilka języków ale brakuje mu wyczucia co do oceny jakości potencjalnego zawodnika.

Teraz są mistrzostwa świata juniorów U20, awans z fazy grupowej wywalczyły zespoły Węgier, Ukrainy, Serbii, Uzbekistanu czy kraje Afrykańskie. Na takim turnieju można wyłowić kilka perełek, zwłaszcza z Uzbekistanu, tylko czy ktoś z naszych skautów ogląda te mecze?
Szkolenie bardzo poprawiła Ukraina, i ich liga jest dużo silniejsza niż nasza, ale przez konflikt z Rosją połowa drużyn jest Tam na skraju bankructwa. Legia jest wstanie wyciągnąć z tamtej ligi czołowych zawodników z każdej drużyny( oprócz 4-5 czołowych drużyn), dodatkowo bardzo ciekawych i utalentowanych zawodników można wyciągać z rezerw Dynama Kijów czy Szlachtara Donieck( dotarli do finału Młodzieżowej Ligi Mistrzów). Jeśli by poszperali to za małe pieniądze ściągneliby kilka bardzo ciekawych i rozwojowych zawodników, którzy z miejsca staliby się wzmocnieniem drużyny.
6poniedziałek, 08, czerwiec 2015 17:20
bezebeusz
najpierw wrzuciłem ten tekst w komentarz pomeczowy, ale myślę
, że wpisuje się idealnie właśnie w ten wątek:

Panowie!
Nie wiem, czy panie czytają tą stronę, ale jeśli nawet, to pewnie na zasadzie : a kto wyznaczył Legię do meczu z Górnikiem. Minęło kilkanaście godzin i nie widzę chętnych do analizy blamażu (tak uczciwie musimy to nazwać) w naszym udziale w projekcie Ekstraklasa 2015. Spróbuję , choć „się nie znam”, wrzucić coś od siebie. Blamaż totalny, bo, jeśli ktoś z czytających uważa inaczej, to nie kibic tylko jakaś „popierdółka” , że użyję cytatu z „kilera”.
Po pierwsze,” pycha idzie przed upadkiem”. Wszyscy znamy wypowiedzi naszych pseudogwiazdorów, typu: „my możemy, oni muszą”. Gdyby był w drużynie ktoś, ( najlepiej trener, ale koń jaki jest każdy widzi) kto na taki tekst doj.bał by pałą głosicielowi tezy ,albo choć, dał mu snikersa, (Żyro) może…? Tu widzę rozwiązanie , Vuko aż się prosi, ale chyba mecenasowi BL nie pasi.
Po drugie, a może i nawet i po pierwsze, trener nie zna języka, nie czuje szatni, i w kwestii motywacji nie ma szans zadziałać. Nikt mi nie wmówi , że tekst „ You must fuck him” dotrze tak samo, jak „musicie im doj.bać!
Po trzecie,”tzw” scouting. Żewłak + jakiś dyletant (ebebebe), to nie to samo co Jóźwiak i Kucharski, którzy pomimo pazerności, co w tym zawodzie wcale nie jest wadą, za Legiunię dali by się pokrajać! Przykład z „Masłą”, gdzie coś śmierdzi, w tej kwocie 800 tys. ojro, ale i całkowity brak sukcesów w tej materii, mówi sam za siebie.
Po czwarte, trener! Tyle już padło na tych stronach argumentów na temat jego kompetencji (lub niekompetencji), że bez sensu byłoby wymieniać. Dodam, że sam byłem zachłyśnięty jego namaszczeniem przez SAF i wcześniejszy brak sukcesów (mało powiedziane, z uwagi na klapę w lidze angielskiej) jakoś mi umknął.
Po piąte, …
Już mi się nie chce wymieniać. Wielu z Was dorzuci tu jeszcze tysiąc powodów.
Mam brata , który wyznaje teorie spiskowe. Głosi on, że Leśny nie stara się teraz, bo cały ogień kieruje na stulecie klubu w 2016 r. Tylko, żeby się nie obudził z ręką w nocniku, jak nasza ukochana Legia wyląduje w grupie spadkowej!
7poniedziałek, 08, czerwiec 2015 18:09
iocosus
Świrekwampirek mnie ‘zainspirowały’ refleksje o byciu w sporcie sytym i głodnym z poznańskiego bloga. My, piszę o nas jako o legionistach, wspólnocie kibicowskiej z uwzględnieniem takich szczególnych kibiców jak właściciele i zarządzający klubem, zda się ulegliśmy „sytości” , przekonaniu o własnej wyższości w pryzmacie i finansowym i organizacyjnym i sportowym i dzięki temu „nikt nam nie podskoczy”, a według mnie to jest zwodnicze i złudne, na to chciałem zwrócić uwagę, przed tym przestrzegałem, kierując autorefleksję do tych z nas którzy są decyzyjni, biorą na swe barki ciężar odpowiedzialności, zatem ich nastawienie i pod jego wpływem podejmowane działania mają wymierny skutek.

O legijnej pysze czytam na blogu Rafała Steca:
„Gdyby ludziom Legii - prezesom i dyrektorom, trenerom, piłkarzom - mieściło się w głowie, że rozgrywek nie wygrywa się budżetem, to być może Berg posłałby czasami na mecz skład ociupinkę mocniejszy, niepowodzenie wywołałoby większą mobilizację, jesienny dorobek punktowy wyglądałby odrobinę okazalej. Ale nie, warszawiacy wiedzieli, że jako polski Bayern są skazani na sukces. Nie wiem, czy przeciwnikami wręcz nie gardzili, niekoniecznie świadomie.
Pycha to grzech główny także w sporcie, a jeśli poczucie bezpieczeństwa demoralizuje, to poczucie bezpieczeństwa absolutne demoralizuje absolutnie.”

Ot, fajna medialna konstatacja, przypisać w większości znienawidzonej w Polsce Legii pychę i pogardę dla rywali i jeszcze nie wiem czy nie z niekoniecznie nieświadomą satysfakcją dowodzić że ‘zdemoralizowana Legia’ brakiem zdobycia mistrzostwa słusznie została pokarana.

Otóż, grzech pychy lepiej potraktować uniwersalnie, że każdego może dopaść, każdy może mu ulec, tak jak to było w przypadku Lecha Poznań z 2010 roku, gdy w Wielkopolsce już i prezesom i dyrektorom, trenerom, piłkarzom i kibicom nade wszystko wydawało się że chwycili pana Boga za nogi. Otóż ich pychę pokarała pięcioletnia posucha w sukcesach sportowych, obyśmy teraz nie podążyli podobną ścieżką. Trzeba zakasać rękawy, uzbroić się w pokorę co nie znaczy utraty pewności decyzji, ale przed ich podejmowaniem wyciągnąć wnioski z wcześniej popełnianych błędów. Zrobić wszystko żeby ich uniknąć powtórnie, bo „skazanym na sukces” nikt nie jest, nic nie będzie podane na talerzu.

Świrekwampirek jeśli obecni włodarze ulegli grzechowi pychy, to w nie mniejszym przecież stopniu jak poprzednicy, Rafał Stec przywołał konkretny zarzut: „niejednokrotnie przywoływałem tu butę byłego wiceprezesa Legii Pawła Kosmali, który zakładał się ze mną, że w pięć lat przedstawiciel tzw. ekstraklasy co najmniej trzykrotnie awansuje do Ligi Mistrzów. Emanował niezdrową pewnością nie dlatego, że miał przed oczami precyzyjny projekt sportowy, on wyczytał nieuchronność polskich zwycięstw w ekonomicznych prognozach. Budżety naszych klubów miały rosnąć szybciej niż budżety konkurentów.
Tu miał rację, szmalu przybywa. Ale od tamtej pory minęło właśnie pięć lat i w Lidze Mistrzów jak nas nie było, tak nas nie ma. Oglądaliśmy za to w europejskich pucharach zawstydzające porażki z prowincjonalnymi klubami, które istotnie są zdecydowanie biedniejsze. Czasami wręcz amatorskie.”

Niestety w tym momencie muszę i osobiście posypać głowę popiołem bo identyczna buta jak u Kosmali była i u mnie, wychodziłem z założenia że awans do Ligi Mistrzów jest kwestią czasu, wzrost ekonomiczny klubów to zagwarantuje, zatem grzeszyłem pychą na równi z Kosmalą. Niestety choćby i Garm może zaświadczyć, że byłem gotów u progu dekady zakładać się, że w trzy lata Liga Mistrzów dla polskiego klubu będzie dostępna, trzy lata minęły – dobrze że się nie założyłem i kasy nie straciłem.

Jeśli teraz zaklinam Mioduskiego, żeby postawił zdecydowanie na „kierunek akademicki” uważając to za podstawę, klubowy fundament, to przecież ze smutkiem muszę skonstatować że Walter przynajmniej w teorii miał większe możliwości, ITI na klub wydawał sporą kasę, a przecież infrastruktury bazy szkoleniowej przez te wszystkie lata gdy był właścicielem nie stworzył. Pozostały tylko intencje w które nie wątpię, ale ani sukcesów na miarę aspiracji, ani infrastruktury bazy szkoleniowej nie było, ha pozostały rozważania ile Leśny z Miodziem muszą teraz spłacać rokrocznie z powodu przejęcia Legii.

Grzech pychy każdego może dopaść, Oliver podał konkretny przykład, ale przecież nie łudźmy się, że to wyjątek, grunt to zrobić rachunek sumienia i się odpowiednio zreflektować.

Senator: „o grzechu pychy to moim skromnym zdaniem tylko w stosunku do właścicieli” – ejże nie przejęzyczyłeś się, samemu wszak parę linijek dalej stwierdzasz: „On tak ma, taki charakter, więcej w nim kibica niż prezesa.” – dokładnie, a zatem czy to nie kibic wie najlepiej co jest najlepsze dla drużyny a co najgorsze, czy to nie kibic nie ma rozterek przed podjęciem decyzji kogo wylać na zbity pysk, a kogo zatrudnić nie licząc się z kosztami? W końcu dla kibica czy to nie „klub to on” i basta jest wyrocznią ostateczną i niepodważalną, Senatorze czy my kibice nie jesteśmy najbardziej zadufaną w sobie nacją? Wink

Zbyszek: „W ogóle mówienie o pysze w kontekście nieprzewidywalności sportu jest nieporozumieniem. Bardziej adekwatnym słowem byłaby głupota wynikająca z ignorancji.” – wychodzę z założenia, ze grzechowi pychy każdy może ulec, ha im bardziej doskonały tym bardziej podatny, ale też każdy może nabrać wewnetrznej pokory wobec rzeczywistości zatem i rozsądku, natomiast czy głupota jest uleczalna? Jeżeli już, wolę mieć do czynienia z zadufanym, aniżeli z głupim, łatwiej jest mi sobie wytłumaczyć, ze bywam tym pierwszym i to mnie gubi, aniżeli tym drugim. Wink
8poniedziałek, 08, czerwiec 2015 19:14
Senator
@Zbyszek
cieszę się że się zgadzamy. Jeden głupio mądry napisał pycha i juże reszta zwolniona z myślenia,
kurde żałosne to jak wielu nie chce wyjść poza sztampę i jak wielu nie ma własnego zdania.
Jeśli już to właśnie zabrakło u właścicieli analizy ale nie chodzi o tą co było ale co się stanie jak zdarzy się to i to i tamto. Zabrakło zwyczajnie piłkarskiej wiedzy ale czy można mieć o to pretensje?
Nie w takich klubach i sztabach roznej masci waliło się dużo bardziej. PP vice mistrzostwo, dobra gra w LE to nie jakiś katastrofa na miarę Titanica. Pycha jest tu na jednym z ostatnich miejsc.
9poniedziałek, 08, czerwiec 2015 19:45
Senator
@iocosus
wstrętne manipulowanie tekstem Smile wyrzuciles jeśli już i jesteś dumny z siebie Smile
Oj nie ładnie.
Co do kibiców ,ci się dzielą na starszych ,młodszych, znawców i takich jak ja.
Co grupa to podejście. Nie uważam żebym skłamał pisząc Legia to jest potęga, Legia najlepsza jest.
kibic50 twierdzi inaczej jego problem Wink
10poniedziałek, 08, czerwiec 2015 19:56
iocosus
"wyrzuciles jeśli już i jesteś dumny z siebie" - o i już jeden pychę mi przypisuje, na dodatek jeszcze obarcza mianem wstrętnego manipulatora. Very Happy
11poniedziałek, 08, czerwiec 2015 20:36
@Drogi Senatorze

Przywołałeś mnie w swoim komentarzu kilka razy (tylko po co?)

Na wszystko można spojrzeć z różnej perspektywy. Odniosę się zatem do jednej kwestii i spróbuję to wykazać na zbliżonym przykładzie.

"Przychodzi moment sprzedaży Rado i tu znowu, panowie kuźwa my przecież w Amsterdamie mogliśmy wygrać ba powinniśmy wygrać, czyż nie? Graliśmy z Ajaxem to nie popierdułka choć kibic50 napisze a co to Ajax i inni mniej życzliwi również, kiedyś to był Ajax"

Dane zaczerpnąłem z Legia.com
W sezonie 13/14 i 14/15 w LE graliśmy z Trabzonsporem. W meczach tych, podobnie jak z Ajaxem nie zagrał wspomniany przez Ciebie Radović.

W czwartek piłkarze Legii (Urbana) przegrali na wyjeździe z Trabzonsporem 0:2. Statystyki wskazują na ZDECYDOWANĄ przewagę mistrzów Polski, którym kolejny raz zabrakło skuteczności. Piłkarze z Łazienkowskiej częściej strzelali na bramkę Kivraka. Golkiper Trabzonsporu interweniował aż osiem razy, ale zawsze skutecznie. Goście częściej faulowali i to im sędzia pokazał więcej żółtych kartek. Legioniści nie potrafili też wykorzystać przewagi w rzutach rożnych.

W czwartek legioniści ponownie przegrali z Trabzonsporem 0:2. Według statystyk legioniści osiągnęli ZDECYDOWANĄ przewagę, która jednak nie przełożyła się na wynik końcowy.
Legioniści oddali więcej strzałów. Bramkarze z Trabzonu musieli interweniować sześciokrotnie. W tym samym czasie Turcy dwa razy uderzyli celnie. Podopieczni Jana Urbana zagrali z większa agresją i egzekwowali więcej rzutów rożnych.

Statystyki czwartkowego spotkania Legii z Trabzonsporem wskazują na ogromną przewagę drużyny z Turcji. Są też dowodem na to, jak przewrotna może być piłka nożna, bo wygrał zespół, który oddał tylko jeden celny strzał. Trabzonspor strzelał na bramkę Kuciaka 25 razy a mimo to przegrał 0:1

Nazwisko Orlando Sa króluje w statystykach czwartkowego meczu Legia - Trabzonspor w Lidze Europy. Portugalski napastnik najczęściej w drużynie uderzał na bramkę Ozturka, oddał najwięcej strzałów celnych, popełnił najwięcej fauli i był najczęściej faulowany. Legia w tym meczu oddała 13 strzałów, Trabzonspor 15

Gdybyśmy nie znali wyników, to kto naszym zdanie bardziej skompromitował Legię ?

Legia z Ajaksem zagrała świetnie przegrywając w dwumeczu 0:4
W drużynie z Holandii najlepszy był... Milik, co najlepiej świadczy o jakości drużyny.
12poniedziałek, 08, czerwiec 2015 20:41
Senator
@kibic50
boś mi podpadł Smile
Reszty tym razem ja nie rozumiem. Nie mam pojęcia do czego dążysz tym bardziej nie umiem odpowiedzieć na pytanie.
13poniedziałek, 08, czerwiec 2015 20:57
Chodziło mi o to, że czasami suche wyniki nie świadczą o wartości drużyny.
Zdobyty po męczarniach PP czy wyjście z grupy LE nie dały mi satysfakcji. Dla mnie liczyło się MP, bo tylko one stwarzało możliwości zagrania w eliminacjach LM.

O złym przygotowaniu drużyny do rundy wiosennej pisałem od miesięcy. O tym, że żaden piłkarz nie gra lepiej niż na jesieni również.
Dziś Marcin wymienia 7 grzechów a zaczyna tak:

"Cała para poszła na mecze z Ajaksem. Im dalej, tym drużyna grała na większych oparach. Poza Jakubem Rzeźniczakiem i Michałem Kucharczykiem każdy prezentował się gorzej niż jesienią. Piłkarze byli wolniejsi, mniej zwrotni, spóźnieni o jedno tempo w stosunku do rywala"

Itd itp. Wszyscy to widzieli, tylko nie Ci najważniejsi...
14poniedziałek, 08, czerwiec 2015 21:06
xxxL
@kibic50
Ktoś, gdzieś tutaj, już wcześniej przewidział, że wreszcie padnie to sakramentalne: a nie mówiłem?
15poniedziałek, 08, czerwiec 2015 21:20
@xxxL

Mówiłem o tym co widziałem, prochu nie wymyślając. Nie byłem w stanie zachwycać się wiosenną grą Legii i dostrzegać wirtuozerii w grze drużyny, pomimo kilku wygranych meczów. Nie cieszyłem się rozpracowaną chyba już przez wszystkich "taktyką" na dzidę do przyspawanych do linii skrzydłowych, choć byli tacy, którzy widzieli w tym myśl "genialną". Nie należałem do huru "wciąż mamy lidera", martwiąc się tym, ze zaraz możemy go stracić.
Stało się, choć było bardzo dużo czasu na odmianę oblicza drużyny.
Nie odmieniono i ktoś za to odpowiada. Nieprawdaż ?
16wtorek, 09, czerwiec 2015 00:28
Senator
@kibic50
Właśnie nieprawda. Kim miał odmienić te oblicze jeśli Duda kontuzjowany, Ivica kontuzjowany, Rado nie ma , Sa kładzie lache na wszystko. Pytam kim szczególnie gdy Ty sam piszesz że taki Milik to nie zawodnik, słaby i ogólnie tragedia. Jak Milik słaby to u nas kto może przy nim stanąć do porównania? Pytasz kto się bardziej kompromituje. Nie wiem kto z tych o których pytasz, widzę natomiast takie oznaki kompromitacji w Twoich wypowiedziach, nie gniewaj się bo Cię lubię ale daj już spokój z podobnymi stwierdzeniami jak te o Miliku i Ajaxie.
Nie zauważyłem też aby ktoś tu zachwycał się grą Legii w rundzie wiosennej, tak więc nie byłeś jednym który widział problemy, wszystko jest kwestią przekazu, zrozumienia ogólnej sytuacji i wyrażania własnych myśli.
Można tak jak Ty wymagać tylko jednego , można tak jak sir Gawin pisać o meczu, pokazywać padake bez nachalnosci. Nie pierwszy i nie ostatni raz była drużyna lepsza od naszej, takie życie.
17 lipca zaczną od początku, będzie jak będzie ważne że będzie prawda? Nie szkoda Ci zdrowia?
17wtorek, 09, czerwiec 2015 00:32
Senator
Acha Górnik się wk... i Hadaja sprawa przed komisją ligi. Nie dość że płacimy za race to jeszcze i za spikiera. Czy on naprawdę nie rozumie, że nie jest osobą prywatną trzymając mikrofon, że nie jest kibicem tylko przedstawicielem wielkiego, najlepszego, najwspanialszego klubu w tym kraju i to do czegoś zobowiązuje?
18wtorek, 09, czerwiec 2015 01:32
geo
do kibica50
Jest bardzo duzo kibicow , od 10-latkow do 70-latkow?
Oczywiscie kazdy najlepiej zna sie na pilce.
Piszac o Legii, kazdy ma jakas skale porownawcza.
Jedni porownuja Legie Berga do Legii Urbana, inni do Skorzy, a inni do dawnej, z Dejna, Gadocha itp.
Oczywiscie, zapomnijmy o porownaniach do Arsenalu czy Barcelony.
Np taki Rzezniczak, ktory nie ogladal Legie za czasow Deyny madrzy sie, ze zdobeda Mistrza w 2015 i przejda do historii jako najlepsza druzyna lol.
No i takiemu i mu podobchych, ciezko zrozumiec ze w latach 1969-1972 Legia byla jedna z czolowych druzyn europejskich.
Przegrala z polfinale z Feyenordem, nie bedac wcale slabsza.
Rownie dobra wtedy ekipe mial Ajax.
Ty tez pewnie porownujesz dawny Ajax do obecnego. Roznica kolosalna.
Senator pisze ze Berg mial pod gorke bo nie gral Rado, Duda i Vdorjak z kontuzja.
To tylko krociutko przypomne ze z kolei Urban mial Skabe na bramce, Rado tez nie gral, Zyry i Koseckiego tez nie bylo.
Grali wtedy Ojaama, Dwalishwili, Furman, Lukasik.
Berg ma duzo lepsza kadre niz ta, ktora dysponowal Urban.
Berg mial do dyspozycji Kucjaka, Brozia, Guilerme, Sa, Lewczuka, Furmana.
To Berg w meczu z Ajaxem zrezygnowal z Radovica, to on wstawil Juniora, ktory nie przepracowal okresu przygotowawczego , nawet nie zagral w zadnym sparingu.
(BTW, Sa byl jednym z lepszych zawodnikow w meczu z Ajaxem, wiec nie rozumiem ze Sa
kladl na cos lache)
Trzeba po prostu stwierdzic prawde ze Berg zawalil strasznie.
Nie dziwie sie kibicowi50 ze widzial zla gre druzyny i jej calkowity rozklad.
hahaha
senator, tez kiedys mi "wytknales" ze nie lubie Berga.
19wtorek, 09, czerwiec 2015 02:51
Senator
@geo
ale ja Urbana też bardziej lubię niż Berga. Tu lubienie nie ma nic do rzeczy.
Co do siły kadry to zapewne będą tacy którzy mogą to z powodzeniem zakwestionować ale też nie w tym rzecz. Spier. .. ale nie tylko Berg, czy piłkarze. Nie takie to czarno białe i z tym się nie zgadzam. Zresztą taka nasza tradycja. I co tu płakać, pluć jak i tak karnet został, zostanie zakupiony.
20wtorek, 09, czerwiec 2015 13:00
MeM
Co do pychy to oczywiście słusznie wypominamy ją zarządowi (no bo przecież za ITI było lepiej, nie mówiąc o Daewoo i wcześniejszej prehistorii), skautom (bo najlepiej by się sprawdził duet Trzeciak-Jóźwiak), trenerowi (przecież to ta sama półka co Murinho i Guardiola, a już na pewno SAF - oni przecież zawsze wszystko wygrywali, styl był zawsze porywający i nigdy nie mylili się w swoich ocenach zawodników). A może najpierw by się tak zastanowić dlaczego nas kibiców na stadionie jest tak mało, dlaczego na "ogórków" nie chce się przyjść (co tam - jak w zeszłym sezonie graliśmy mecz z Lazio to też stadion był pusty), dlaczego na placu Zamkowym widać ludzi w koszulkach reprezentacji Hiszpanii czy Niemiec a na Agrykoli dzieciaki za piłką biegają ubrane w Barcelonę, Real czy ManUtd a Nas kibiców Legii we własnym mieście kompletnie nie widać?
21wtorek, 09, czerwiec 2015 15:33
avex
Sporo już zostało napisane. Chyba nie ma jednego grzechu głównego, który przyczynił się do takiego końca sezonu. Drobnych grzeszków jest jednak sporo.

Jest nadzieja, że wnioski zostaną wyciągnięte bo błędy były popełniane na wielu płaszczyznach. Gdybyśmy zdobyli mistrzostwo, to mogło by to zmazać realny obraz sytuacji w naszym klubie. A porażka pokazała, że nogi kolosa zaczynają się chwiać. Nie ma akademii. W pierwszej 11, ba nawet na ławce, próżno szukać wychowanków. Trener nie panuje nad szatnią. Czeka nas poważna przebudowa składu, która jest wielką niewiadomą. Co się k… stało?
I jeszcze prezes, który robił wrażanie mesjasza. Najbardziej boli mnie to, że jako klub nie potrafimy przegrywać. Chamstwo i buta. Ech…
Ależ ta wiosna była słaba.
Wierzę jednak w to, że to było potrzebne. Swoiste katharsis. Które już z kolei?
Wierzę też w to, że Berg to inteligentny facet. Liczę, że to właśnie on najlepiej odrobi lekcję z tego sezonu.
@Monrooe proszę napisz coś o minionym sezonie, perspektywach. Brak tu Twojego trzeźwego, stonowanego spojrzenia.
22wtorek, 09, czerwiec 2015 23:36
a-c10
@ Iocosus:

Jakież to szczęście, że jest sobie taki Rafał Stec. Normalnie gdyby go nie było, należałoby go wymyślić. No bo człowiek pisze o tej piłce, gada, pitoli i - jak to istota omylna - czasem weźmie i się pie*dolnie. I byłby się pewnie załamał, wmawiał sobie, że jest matoł, że się kompletnie na piłce nie zna, że tępak i w ogóle. Ale gdy spojrzy sobie na wypociny tzw. dziennikarza, zawsze może poczuć się lepiej.

Jak, jak? "Pycha"? Pycha to są kobiety. A w dyskusjach o futbolu, w naszym kraju prowadzonych - niestety! - zazwyczaj między mężczyznami, zatrważająco często zapomina się, że to... futbol właśnie. Nie skok w dal, gdzie masz bieżnię, której równo wisi, jak szybko po niej przebiegniesz oraz piaskownicę, której serdecznie dynda, jak daleko wylądujesz. Nie narty alpejskie, gdzie śmigasz po śniegu idealnie obojętnym na twoje poczynania. Nie rzut młotem, mającym szeroko wywalone na to, dokąd go ciśniesz. Z całym szacunkiem dla tych - i wielu innych dyscyplin - w futbolu masz naprzeciw siebie - jak sama nazwa wskazuje - przeciwnika. Żywego, myślącego i czującego, a co najważniejsze, posiadającego własne plany i pomysły na przebieg rozgrywki. Najczęściej krańcowo odmienne od twoich. No ale żeby to wiedzieć, przydałoby się serio zająć sportem, a nie raz po raz stawiać kolejne pomniki własnej grafomanii.

W Ekstraklasie takich przeciwników Legia ma piętnastu (ciekawe, czy Rafcio wie?). O ile na przestrzeni całego sezonu większość z nich nie ma szans na równą walkę z ekipą z Ł3, tak już o sukces w pojedynczym meczu starać się może praktycznie każdy. Tak samo zresztą, jak w każdej innej lidze najmniejszemu z maluczkich wolno marzyć o spłataniu figla potentatowi. Czasem takie figle się udają. Czasem w ich efekcie potentat nie kończy sezonu na miejscu pierwszym, tylko drugim, trzecim, albo - o zgrozo! - jeszcze niżej. Pisanie w takich wypadkach o pysze, frajerstwie i innych dyrdymałach to ewidentny brak szacunku dla wspomnianych wyżej przeciwników. Kolesi, którzy choć mniej okrzyczani, niżej opłacani i generalnie jacyś tacy słabsi, byli w stanie rzucić rękawicę faworytowi.

Dodatkowo pieniądze w polskiej lidze to bardzo złożona kwestia. Budżet Legii może sobie na papierze wyglądać imponująco. Znacznie gorzej się sprawy mają, gdy sobie człowiek choć w przybliżeniu uświadomi kilka kwestii: a) tłusty procent tegoż budżetu idzie na spłatę zadłużenia wobec poprzednich właścicieli; b) perspektywy dalszego bogacenia się - a więc i rozwoju - jawią się raczej blado. Zwłaszcza w świetle tego, o czym pisał MeM: mizerii na trybunach i dzieciaków biegających w Barcelonach i Realach. A za te niewątpliwie szkodliwe dla polskiej piłki zjawiska sporą część winy ponosi nie kto inny, jak tzw. red. Stec i jego przydupasy; c) Legia ma budżet. Taki prawdziwy, policzalny. A to wcale w polskiej lidze nie jest norma. Dla wielu klubów konstruowanie budżetu opiera się na szantażowaniu rady miasta, żeby jeszcze raz sypnęła groszem i żarliwych modłach o to, by jeszcze tym razem Canal się nie wk*rwił i nie spasował.

Dałoby się tak jeszcze długo, ale po co? Przecież żeby mieć o tym wszystkim pojęcie, wypadałoby czasem zerknąć na tę "tzw. ekstraklasę", obejrzeć jakiś meczyk, tu i tam popytać. O ileż łatwiej jest trwać w werbalnym onanizmie nad jakąś tam Barcelonką.

* * *

Jasne, legijne szefostwo niewątpliwie zaliczyło kilka pomyłek. Paru wtop można i trzeba było uniknąć. Niemniej, błędów nie robi tylko ten, co nic nie robi. Dlatego myślę sobie, że lepiej by Wam było iść za Iocosusem, niż za Stecem. Zresztą, nie tylko dlatego.

A tak na marginesie: hazard hazardem, niemniej przedłużająca się nieobecność polskich drużyn w LM to dla mnie jakaś anomalia. Przy tym całkiem pożyteczna. W obecnym stanie, jak sądzę, zarówno Legii, jak i - to już w ogóle - Lechowi znacznie bardziej opłaca się udany sezon w LE (czyli, nazwijmy rzecz po imieniu, wyjście z grupy tych rozgrywek), aniżeli sześciokrotny łomot w LM.
23środa, 10, czerwiec 2015 08:59
@a-c10

"Z całym szacunkiem, w futbolu masz naprzeciw siebie przeciwnika, żywego, myślącego i czującego. W Ekstraklasie takich przeciwników Legia ma piętnastu. Pisanie w takich wypadkach o pysze, frajerstwie i innych dyrdymałach to ewidentny brak szacunku dla wspomnianych wyżej przeciwników"

O ile dobrze zrozumiałem tekst iocosusa, to właśnie o brak szacunku dla przeciwnika (pycha) w kontekście całego "zespołu Legia" mu chodziło.
Od lokalnego szowinisty, na szczęście byłego już spikera Hadaja: "Nigdy nie będziecie mistrzem Polski"
Trenera Berga: "W przyszłym sezonie MP zdobędziemy po rundzie zasadniczej"
Prezesa: "Odkąd jestem w Legii, Lech niczego nie wygrał i jest zwyczajnie gorszy i Legii się nie nauczy"
Właściciela: "Nie wyobrażam sobie, byśmy tytułu nie obronili i nie ma powodu, by obecny rok miał być tym słabszym. Konkurencja słaba nie jest, ale wybitnie silna też nie"
Piłkarzy "Ciągle jesteśmy liderami", "My możemy, oni muszą" itd itp

Dostrzeganie winy we wszystkim, tylko nie we własnej słabości tylko tę pychę potwierdza.

"W obecnym stanie, jak sądzę, zarówno Legii, jak i - to już w ogóle - Lechowi znacznie bardziej opłaca się udany sezon w LE"

Tu też pozwolę się nie zgodzić.
Zarówno za sześciokrotny łomot czy wyjście z grupy pucharów nie przybywa. Jednak za samą możliwość łomotu, klubowa kasa puchnie zdecydowanie bardziej Wink
24środa, 10, czerwiec 2015 10:16
iocosus
Na dole wśród smoły,
Niezdaluchy i pierdoły,
Na górze Jezusy
I ich lizusy.
Tu jesteśmy wolni,
Tu nie mamy zwierzchnika,
Za to mamy kobiety,
A kobiety są pycha...
(Lao Che, fragment – „Tu”)

No i mnie Albiceleste ugotował, na miękko! Wink

***
Odnośnie Ligi Mistrzów i Ligi Europy to w sensie sportowym w jednej i w drugiej pozostaje rywalizacja o wyjście z fazy grupowej do wiosennej rundy pucharowej na poziomie Ligi Europy, czyli albo zajęcie jednego z dwóch pierwszych miejsc w grupie w rozgrywkach tych mniej prestiżowych, albo walka o trzecią pozycję w grupie Ligi Mistrzów. W jednym i drugim przypadku cel jest ten sam, może się zdarzyć wybryk natury w postaci – APOEL-u Nikozja mierzącego się w play-offie z Realem Madryt, ale realnie patrząc bez względu na jesienne przyporządkowanie do rodzaju rozgrywek to Liga Europy na wiosnę jest celem do rozważania dla drużyn z budżetem poniżej 100 mln baniek. Na wiosnę gołodupcy w Lidze Mistrzów nie mają z reguły czego szukać. Pozostając w realiach sportowych, zasadne jest pytanie czy łatwiej zająć pierwszą lub drugą pozycję w grupie LE czy trzecią w LM?

Osobna kwestia to prestiż, a przede wszystkim kasa. Champions League jawi się jako ‘ziemia obiecana’, awans do niej to wyprawa po ‘złote runo’ szczególnie w polskich realiach nabiera to mitycznego wyrazu. A mnie się wydaje, że to nie do końca tak musi być, owszem apanaże są dużo większe, realne, prawdziwe, ale czy kluby które awansowały do LM stają się faktycznie hegemonami na lata na swoich podwórkach? Dzięki „rozbiciu banku” , otwarciu drzwi do LM ich problemy znikają(?), śmiem twierdzić ze czasem szybciej znika ta niebotyczna kasa.

Teraz czytam wypowiedzi z Pyrlandii, że awansują do czempionsa i mówią nam wszystkim w Polsce sayonara. Mhm, otóż ja im tego życzę, bo jak wygrywać to z dobrymi, uznanymi, a nie z miernotami, zadowolenie i duma z osiągnięcia wówczas większe, a przy tym według mnie ‘złote runo’ zapewniające sukcesy na lata, to mit jeśli się go odpowiednio nie wykorzysta.

***

Kibic50 nie zgodzę się ze Stecem gdy przypisuje nam pogardę dla rywali, epatuje tą ‘pychą warszawską’, gdy dowodzi że jesteśmy zdemoralizowani, jakby to było jakąś stałą właściwością Legii, nas legionistów, to jest niuans, bo pan redaktor byłby zapewne gotów się wyprzeć i dowodzić, że miał na myśli tylko obecną sytuację właśnie w zakończonych rozgrywkach, ale niestety dla mnie świadomie czy nieświadomie jedzie jednak na fali antylegijnego powszechnego permanentnego ‘uprzedzenia’. Ot w tej chwili, znalazł pretekst, żeby dowalić nam po całości, niestety takie wrażenie jego tekst może wywołać.

Natomiast z drugiej strony jest prawdą że my zapewne ulegliśmy doraźnemu stanowi zadufania, zbytniej pewności siebie, niech nawet to będzie określane mianem ‘pychy’, ale na zasadzie okresowego stanu po dwukrotnym zdobyciu mistrzostwa i z tego się biorącym złudnym przekonaniu o własnej sportowej wyższości, również z zawodnego przekonania, że wysoki budżet tworzy z nas najlepiej zorganizowany klub w Polsce, otóż nie(!) tak nie jest, a takiemu stanowi, takiej ‘pysze’ nawet Ty Kibicu50 ulegasz gdy dowodzisz że z takim budżetem to musimy ligę pozamiatać, nikt nie ma prawa nam podskoczyć. Otóż nie(!) to jest właśnie przejaw arogancji, nikt nic nam nie da na talerzu, dlatego że jesteśmy najbogatsi, przy tym to bogactwo jest bardzo złudne, bo okazuje się ze już w tej chwili są kluby, w przyszłości może być ich więcej, którym warunków do szkolenia możemy pozazdrościć. Zatem nie możemy być syci („pyszni”) jak Lech w 2010, z tego stanu samozadowolenia musimy jak najszybciej wyjść, chociaż popadnięcie w spazmatyczne ‘samobiczowanie’ też niczego nie zmieni.
25środa, 10, czerwiec 2015 13:20
@iocosus

Jak widać nie bardzo Twój tekst zrozumiałem i stąd złe, wyciągnięte wnioski. Sad

" nie zgodzę się ze Stecem gdy przypisuje nam pogardę dla rywali, epatuje tą ‘pychą warszawską’, gdy dowodzi że jesteśmy zdemoralizowani, jakby to było jakąś stałą właściwością Legii, nas legionistów"

Nie wiem co tam nam Stec przypisuje, ale mam wrażenie, że nosimy (legioniści, warszawka) głowy w chmurach. Dla nas reszta to słoiki, nieprawdaż ?Wink Dajemy temu wyraz od dawna, zanim nastały rządy Leśnego. On jest tylko dobrym naśladowcą niedobrych wzorców.
Zapomniałeś już o kampanii - "Możesz być nawet z ..... jeśli jesteś kibicem Legii"
Tolerowanie tego małego lokalnego szowinisty, dla którego nikt, oprócz Legii nie zostanie Mistrzem Polski, dobrej laurki też nie wystawia.
Czy wysyłać w eter zakład o ilość strzelonych goli przez Kownackiego przystoi prezesowi najlepszego klubu w Polsce ?
O puszeniu się naszych piłkarzy nie wspomnę, bo to licho wyedukowana kasta.

" nawet Ty Kibicu50 ulegasz gdy dowodzisz że z takim budżetem to musimy ligę pozamiatać, nikt nie ma prawa nam podskoczyć."

Bardziej o potencjał, niż budżet mi chodzi, choć jedno z drugiego wynika.
Legia właśnie zakontraktowała napastnika z gażą roczną 400 tyś euro.
Czy mam prawo wymagać od tego gościa zdobycia korony króla strzelców, bo jeśli nie, to czy nie lepiej postawić na Araka ?
Uwierz, w takim przypadku zaprzestane pisać o potencjale, tym bardziej, że tych z "kosmicznymi" kontraktami (Pinto, Junior, Sa, Astiz) w klubie praktycznie już nie ma.
26środa, 10, czerwiec 2015 14:15
Moros
Te mityczną pychę, która to jak się teraz okazuje od dłuższego czasu krążyła przed naszym klubem, moim zdaniem w dużej części wykreowali dziennikarze/eksperci. W sieci pojawił się tekst, którego fragment pozwolę sobie zacytować gdyż oddaje to co mam na myśli:

"Chciałbym żeby było jasne, ten tekst nie powstał żeby bronić czy wybielać Berga. Napisałem go po to żeby pokazać rolę dziennikarzy i wszelkiej maści ekspertów, którzy z tygodnia na tydzień potrafią zmienić swoje zdanie i poglądy o 180 stopni. Zawsze pierwsi muszą kogoś ukoronować w połowie sezonu i pierwsi muszą ogłosić wielki upadek faworyta. Jaki jest sens pisania o „polskim Bayernie” ? Ten sam dziennikarzol nie przyzna się teraz do tych słów, a to z kibiców, nie z niego, śmieję się dziś reszta piłkarskiego kraju pytając: „jak tam Wasz Bayern?”. Dlatego dziwi mnie fakt, tak licznego przyklaskiwania na dzisiejsze artykuły o tym, że mamy się wstydzić i czuć upokorzeni bo nasz Klub się skompromitował. Skompromitowała się tak naprawdę wasza teza, bo kto choć trochę zna się na rodzimej kopanej to wie, że choćby po boisku biegał Sa, Ljuboja i Radovic , to nikomu nie można nic w ciemno przyznać."
http://legiaszydercow.pl/podsumowanie-sezonu-3-dziennikarzole-g/

Autor nie wypowiadał się wprost w kontekście naszego "zadufania w sobie" ale ten fragment dobrze oddaje to co myśle o tych wszystkich artykułach z jesieni gdzie pojawiały się określenia "polski Bayern" czy "FC Hollywood". To media wykreowały Legię na kogoś ponad wszystkim, a teraz Legię się z tego rozlicza. Owszem prezes Leśnodorski dołożył swoją cegiełkę, o czym można przeczytać we wpisie kibica50 ale uważam, że o wiele większą krzywdę zrobiło nam to przyznawanie tytułu jeszcze w ubiegłym roku. To wtedy w innych zakątkach Polski pewnie zaczęła pojawiać się ta "pycha krocząca przed warszawką" no bo jak to robić z nich mistrzów Polski jeszcze w październiku czy listopadzie.

Co z ta pychą więc? O ile prezes Leśnodorski po obecnym sezonie pewnie trochę swój język przytemperuje, to z mediami nie ma na to szans. Myślę, że niektórzy już w lecie znowu będa mogli nas koronować jeśli zapowiadana ofensywa transferowa Legii stanie się ciałem, a nazwiska przynajmniej na papierze, będą wyglądały okazale. Zaprzeczać takim artykułom nie ma sensu, bo i tak nikt tego nie usłyszy. Obawiam się więc, że w przyszłości w przypadku przegranych sezonów o tym jak to jesteśmy "pyszni" jeszcze usłyszymy cokolwiek byśmy nie zrobili.
27środa, 10, czerwiec 2015 14:37
Senator
@Moros
nie chodzi o to abym się chwalił czy coś w tym rodzaju ale ja o tym pisałem tzn o pismakach, nie chce mi się szukać ale chyba na aucie. Nabazgrolą głupot w które co najgorsze wierzą a później jadą z szyderą tylko nie z siebie a z Legii bo stało się inaczej. Niestety samodzielne myślenie, nie podawanie się wyroczniom Stanowskich jest rzadkie.
A to przecież tylko sport.
Inna sprawa jest z naszymi właścicielami, tak bardzo wszystkiego bym się nie czepiał. Taka ich rola aby budować potęgę choćby tą medialną, ma to oczywiste przełożenie na pieniądz. Nie wszystkie wypowiedzi potrzebne i mądre , pisałem o tym ale też można to spokojnie wytłumaczyć, to jedna z ich ról.
Powtórzę jeszcze raz nie mieliśmy aż takiej przewagi w jakości piłkarzy aby nas koronkować już na początku sezonu. Budżet jeśli by mu się dokładnie przyjrzał i oddzielił koszty największe w kraju, plus spłaty wobec pani Wejnert też żadnych podstaw do wieszczenia dominacji nie dawał.
Te całe pisanie jest wyłącznie pod publiczkę za którą idzie kasa. Obecnie co najlepiej się czyta i powoduje klikalność?
ano takie teksty typu Legia nie zasłużyła, Legia poległa, Legię zgubiła pycha . To te mniej "ambitne " tytuły. Sami widzieliście dużo ostrzejsze. Najgorsze w tym wszystkim jest to że w dużej mierze łapią się na te ohydne paszkwile kibice naszego klubu.
28środa, 10, czerwiec 2015 17:09
iocosus
"my jesteśmy Wisła, nam się należy" – to z tekstu zapodanego przez Garma w „Na aucie”. Tekstu przestrogi. Lechowi się nie należało w 2010 i nam się nic nie należy, choćbyśmy mieli 200 milionowy budżet, to jeszcze sportowego sukcesu nie gwarantuje, świetlanej przyszłości tym bardziej, Cupiał na przełomie milenijnym, w tamtych realiach mógł skompletować zespół jak chciał, Żurawski, Głowacki z Lecha, Szymkowiak z Widzewa, Kosowski z Górnika, Frankowski z Japonii czy z Francji. Miał co chciał a i tak LM się mu „nie należała”, a gdzie jest dziś Wisła!?

Kibic50 szowinizmu nie lubię, uważam że to trucizna dla patriotyzmów i tych lokalnych i tego większego, ale też nie popadnijmy w skrajność w której śpiewajac: „Legia najlepsza jest, Legia to jest potęga” – stajemy się wszyscy szowinistami. Kibicowska specyfika ma swoje prawa, kwestia żeby dostrzec rożnicę w tym co jest lokalnym, klubowym patriotyzmem, a szowinizmem.

Szowinizm kibicowski dotyczy w takim samym stopniu kibiców z Warszawy jak i z Poznania, Krakowa, czy ze Śląska, według mnie tu nie ma wyróżnika wartościujacego, którzy są mniej, a którzy bardziej. Jeśli taka łatka kibicowsko-szowinistyczna ma być w najwiekszym stopniu przypisana warszawiakom, obojętnie z którego pokolenia, to się z tym nie zgodzę. Notabene „słoiki” chyba wymyślili „zasiedziali” warszawiacy, których rodzice wałówkę do miasta z rodzinnych wsi przywozili, prawda jest taka ze status ‘metropolii’ wyznacza właśnie zdolność przyciągania do siebie najbardziej mobilnych grup społecznych z danego obszaru. Im przyciągający magnes większy, tym oznacza to większą atrakcyjność miasta. Na tym układzie 'metropolia' w skali krajowej zyskuje kreatywnych, zdeterminowanych, dynamicznych, zastrzyk niezbędnej do rozwoju świeżej krwi.

Leśny pewnie że czasem powinien ugryźć się w język, albo trzepnąć się po palcach na klawiaturze, ale też mi się wydaje ze ulega on właśnie kibicowskiej konwencji i daje się jej ponieść, Senator to podnosi, no sorry, jak pojawiał się jakiś prowokujący wpis na kibicowskim forum to mnie również zdarzało się „odbić piłeczkę”, oczywiście to na co może pozwolić sobie zwyczajny anonimowy kibic w necie nie przystoi prezesowi klubu, z pewnością. Kibicu50 przywołałem słowa Leśnego po których widać że w ocenie sytuacji ewidentnie się pomylił i ją niepotrzebnie zbagatelizował, powstał wizerunek zbytniej pewności siebie, Skorża mógł zacytować Leśnego i w szatni tylko przykładowo powiedzieć „utrzyjmy nosa temu stołecznemu dupkowi, pokażmy pewniaczkowi miejsce w szyku”. No i niestety udało im się. Dlatego mam nadzieję że po tej nauczce, Leśny w kibicowskiej konwencji na przyszłość nieco się zreflektuje. Ale jako sztywniaka pod krawatem ważącego cierpliwie każde słowo też bym go nie chciał.

Słuchaj czy to że zakontraktowaliśmy Nemanję Nikolića dajemy mu górę kasy, to już jest gwarancja, że zostanie królem strzelców? Czy 800 tys za Masłowskiego zagwarantowało nam jego formę wiosną, a przecież chyba byłeś zwolennikiem tego transferu? Z własnej perspektywy wolę serbskiego Węgra, niż Marco Paixao do spółki Robakiem, ale nie zdziwię się gdy to któryś z nich w barwach Lecha okaże się królem strzelców za rok, z pewnością o takim tytule dla Nikolica nie będę przesądzał. To by była właśnie z mojej strony arogancja, zadufanie, tak to postrzegam, choć powtórzę, nijako w ciemno wyżej określam potencjał i przydatność 28 letniego króla strzelców ligi węgierskiej, aniżeli nieco starszych, ale jednak Paixao z Robakiem. Czy Nikolić odpali w Warszawie, czy też będzie drugim Ismaelem Blanco to się dopiero okaże!?

Do kolejnej edycji rozgrywek podejdziemy w roli jednego z faworytów, ale jeśli z tego powodu cokolwiek „ma nam się należeć” to umoczymy tak jak obecnie. Rzeźnik rzucił że „wrócimy na należne nam miejsce”, niestety o tym czy jest „należne” to trzeba to będzie wykazać i udowodnić na boisku.
29czwartek, 11, czerwiec 2015 00:59
a-c10
Dobra, to teraz poważniej:

Pycha: ja przecież absolutnie nie wykluczam, że jakąś tam rolę odegrała. Piszę, rzecz jasna, o pysze zawodników, za merytoryczną zawartość prezesowskiej paplaniny nikt ligowych punktów nie rozdaje (co zresztą całkiem dobrze). Poraża mnie natomiast płytkość myślenia (?) Steca i mu podobnych. Sezon Ekstraklasy to trzydzieści siedem kolejek, dwieście dziewięćdziesiąt sześć spotkań, w sumie osiemnaście i pół doby grania w piłkę! Do tego dochodzą jeszcze mecze w PP i Europie. Tysiące podań, strzałów, bramkarskich parad, wślizgów, etc. Niepoliczalna ilość zmiennych, które decydują o finalnych rozstrzygnięciach. I taki jeden z drugim z Bożej łaski ekspercina zamyka to wszystko w jednym słowie. To jest dopiero pycha.

Szowinizm: jak na moje, nieobcy żadnemu kibicowi. No Panowie, bądźmy szczerzy, dla każdego z nas nasz Klub jest tym jednym, jedynym, najważniejszym, najwspanialszym i w ogóle. Przy czym pozycja w tabeli nie ma tu nic do gadania. Pamiętam szybką ankietę przeprowadzoną wewnątrz czarnoelkowego grona redakcyjnego jakoś zimą. Pytanie było proste: które miejsce zajmie Legia na koniec sezonu? Na co kolega Senator odparł: a co za różnica?

I o to chodzi. Dla Was jest to Legia, dla mnie Cracovia. Tak jest teraz, gdy wreszcie - tfu, tfu! - zapala się światełko nadziei na lepsze czasy. Tak było kiedyś, dawno temu, w trzeciej lidze, na krawędzi przepaści. Dla Tośka z Białegostoku będzie to Jagiellonia, dla Jorgula z Radzionkowa Ruch, dla Mietka ze Stargardu Błękitni, itepę, itedę. Jeśli kibic śpiewa, że X jest najlepszy, to głęboko w to wierzy. I równie głęboko ma jakąś tam tabelę. Proste, prawda?

LM vs LE: moim zdaniem znacznie prościej wygrać grupę LE (o drugim miejscu nie wspominając), niż zająć trzecią lokatę w grupie LM. Kasa kasą, ale pamiętajmy - to w ogóle klucz do mnóstwa rzeczy - o słowach MeMa. Ludzie z chęcią przyjdą na zespół wygrywający w Europie. Niechby nawet na tym niższym poziomie kontynentalnego grania. Ale na ekipę obrywającą po 0:6 od Bayernów i Barcelon? Co z tego, że właśnie od nich?! Grunt, że po 0:6!

pees.
Kompletnie na marginesie: Iocosusie, cała płyta jest rewelacyjna. A dodatkowo, jak się okazuje, pobudza do kibicowskich dyskusjiWink Parę tygodni temu żona puściła młodszej córce w samochodzie drugi singlowy hicior. Mała posłuchała, po czym mówi:
- fajne, ale tacie to się chyba nie spodoba.
- dlaczego? - pyta zdumiona małżonka.
- bo tu o Wiśle śpiewają.
- ale są z Płocka, więc pewnie o Wiśle Płock.
- a, no to wszystko w porządku.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.