- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Dzynek
-
Żniwa
Puchar Polski inauguruje w bardzo niewdzięcznym terminie. Dla nas i dla Lecha oczywiście, bo pozostałe kluby rywalizujące w tych rozgrywkach aż zacierają ręce na prestiżowe spotkania. Czy dla bieżących potrzeb dwóch eksportowych drużyn wypadałoby nagiąć terminarz?
Teraz na to już za późno. Machina logistyczna dawno ruszyła i nie sposób jej teraz zatrzymać bez szkody dla zainteresowanych. PZPN w trosce o powagę i prestiż rozgrywek zmienił formułę rozgrywek i przeprowadził losowania, a co za tym idzie kampanię promocyjną. Kluby logistycznie są gotowe, bo poniosły wydatki na organizację meczów i wycofanie się teraz z ich rozegrania to oczywiste straty finansowe. Tym bardziej to niemożliwe, gdy do mniejszego klubu przyjeżdża Legia czy Lech, gwarantujące zarobek z kilku spotkań ligowych. Do partykularnych interesów dwóch klubów na (powiedzmy) tysiąc nikt nie będzie się teraz naginał. Zwłaszcza, że te kluby już dawno temu wiedziały jaki mają terminarz do końca sierpnia, oczywiście uwzględniając pucharowe czwartki.
Zamiast teraz jęczeć trzeba było tak zarządzać drużyną, żeby na każdym froncie grać efektywnie. Skorża nie wyciągnął lekcji pokory jaką dostała Legia za ostatniego Urbana i forsując tych samych piłkarzy, doprowadził do fali kontuzji. Legia nie powiela sprawdzonych rok temu rozwiązań tylko brnie tą samą Urbanową ścieżką, grając wąską grupą piłkarzy, a zmieniając tylko w razie kontuzji. Właśnie przeczytałem wypowiedź Berga o tym, że kliku piłkarzy wręcz musi grać, bo nie widzi zmienników, co jest wyraźnym żądaniem transferów. Na ławce zaś jest w kim wybierać, tylko dawno nie grali i trener nie ma do nich zaufania. Można jeszcze zmienić system gry na ten z jednym DP lub z 3 obrońcami (skoro można było na dwóch napastników), ale jak widać nie przyszło to do głowy. Podobnie jak korzystanie choćby z Brozia na lewej obronie, Bartczaka na skrzydle czy Dudy na DP. A to kontuzjogenne perpetum mobile zbiera swoje żniwa, choć niewiele trzeba żeby dostrzec źródło problemu. Teraz winnych szuka się w PZPN zamiast we własnym domu.
O dziwo nasze rodzime autorytety piłkarskie tylko przyklaskują pomysłowi grania wąskim składem. Stefan Białas: "Choć Legia gra w pucharach, to w lidze również wystawia silny skład, dzięki czemu jego zawodnicy szybciej się zgrywają". O, najlepiej zgrywają się Vrdoljak z Pazdanem albo Linetty z Jevticiem. Tylko co może powiedzieć trener, kiedy w życiu nie doświadczył takiego obciążenia meczowego i w tak dynamicznej, współczesnej piłce? Oczywiście podzieli się własnymi doświadczeniami, które kompletnie odbiegają od współczesnych realiów. To samo mówią byli piłkarze, którzy grali w roku najwyżej 40 spotkań w takim tempie, że po spotkaniu jeszcze balowali do godzin rannych szybciej się ruszając niż na meczu. Tak byli "ubici" meczem. Dzisiaj to niemożliwe, bo jednorazowy wydatek energetyczny przy obecnej dynamice jest tak ogromny, że wymaga kilkudniowej regeneracji.
Kibic może uwierzy, że to mądre rady, ale w klubach już powinno zapalić się czerwone światełko ostrzegawcze. Obecne postępowanie siłą rzeczy doprowadzi do kontuzji wielu graczy, więc o zgrywaniu nie może być mowy. W takiej sytuacji pojawia się pytanie: Co jest większą wartością dla drużyny: Zgranie, które zniknie przy pierwszych urazach, czy szeroka kadra zawodników przygotowana do gry w minimalnym choćby stopniu w każdym meczu do końca rozgrywek? Bo teraz kwestią czasu jest, kiedy na front będą musieli iść gracze, którzy nie są do tego przygotowani. Jak w niedzielę Makowski. Tylko można gdybać jakby zagrał, gdyby choćby kilka gierek treningowych zagrał w meczowym ustawieniu albo miał okazję wcześniej zadebiutować w sposób zaplanowany.
Puchar Polski - wbrew oczekiwaniom - staje się właśnie złem koniecznym dla naszych pucharowiczów przez błędne zarządzanie drużynami. Teraz prawdopodobnie w obawie przed odpadnięciem z LE obie ekipy eksportowe wystawią wielu nieogranych rezerwowych, licząc się z odpadnięciem z krajowego pucharu. To nie będzie świadome ogrywanie graczy rzadziej grających, a ochrona podstawowych graczy przed wypadnięciem z gry. Bo jeszcze większym błędem byłoby posłanie najsilniejszych zestawień. I tylko tyle. O wiele lepiej by te mecze wyglądały, gdyby w obecnej formule ligowej trenerzy częściej korzystali z graczy drugiego wyboru. Ale skoro nie korzystali - teraz zbierają żniwa własnych decyzji.
Odnośnie fali kontuzji to na razie w większości są to kontuzje mechaniczne więc trudno mieć pretensje że wynikają one z braku rotacji.
Co do rotacji generalnie to niestety tutaj widzę większą winę po stronie klubu niż trenera. Bergowi najwidoczniej praca w Legii się podoba i do końca sierpnia postanowił pograć ryzykowniej, właśnie ze względu na posadę.
Nie zgadzam się także z postawionymi zarzutami w stronę Berga że powinien zmieniać co mecz taktykę, tym bardziej że wnioski nic nie wnoszą do sprawy. Rotacja i odpoczynek Brozia lub Dudy ma polegać na zmianie miejsca na boisku? Oprócz dodawania oliwy do ognia wszystkowiedzących kibiców i członków władz czyli wystawiania zawodników na nie swoich pozycjach to w kwestii odpoczynku nie widzę żadnych plusów. Albo zajedziemy Brozia albo Brzyskiego, albo Furmana albo Dudę. Na obfitej ławce w meczu z Wisłą mieliśmy Beresia, Bartczaka, Sagana, Prijovica oraz zajmującego miejsce Dyego.
Ponadto po pluciu na Berga za rotację czy też za grę zawodników nie na swojej pozycji jakoś nie mam sumienia przyłączać się do chóru z drugiej strony. Facet gra o swoją posadę przeciwko wszystkim znawcom i fachowcom i póki co ja mu kibicuję.
edit: oczywiście na ławce Bartczak a nie Cichocki, nie wiem skąd wytrzasnąłem Mateusza ...
Berg przegral mistrzostwo a mial podane jak na tacy.
Przegral bo:
1. wystawial(rotowal) dwoma "rownymi skladami"
2. byl bardzo uparty nie grajac Sa(nie potrafiac sie z nim dogadac)
3. nie wprowadzil mlodych zawodnikow do druzyny
4. bledne transfery: Piech czy Maslowski
5. nieumiejetnosc przeprowadzania zmian zeby pomoc druzynie itd
Moje domysly to chcial(po zabezpieczeniu nowego kontraktu i wysokiego odszkodowania)
zostac zwolniony jako trener.
Lesny nie chce placic odszkodowania, wiec go trzyma.
Berg wiec (bo mu zarzucali m.in bezsensowna rotacje i brak wprowadzanie mlodych, robi na przekor. Nie ma rotacji, nie ma mlodych(Makowski-sila wyzsza)
Najbardziej rozsadnie to rotowal Urban i wprowadzil wielu mlodych do druzyny, szkoda, ze nie cieszyl sie takim zaufaniem prezesa jak Berg, ktory dostal wielu zawodnikow.
Urban nie mogl sie doprosic chociaz jednego napastnika bo Lesny stwierdzil ze Mikita to kosmita. Szkoda tylko, ze wlasciciele to tacy laicy sportowi.
"przeciwko wszystkim znawcom i fachowcom i póki co ja mu kibicuję. "
Nie Ty jeden i pewnie nie ostatni...
Mamy dobrego fachowca, który się uczy doświadczenia. Najciekawsze jest to, ze każdy, który Tu u Nas był trenerem zderzał się z ciężarem bycia najlepszym, najlepszymi.
To niewątpliwie bardzo ciężka praca gdzie wymagania Klubu i kibiców są - jednoznaczne.
Moim skromnym zdaniem Berg lekcję już odrobił. W związku z tym będzie coraz lepiej "poruszał" się w "tych Naszych" -tradycjach
I bardzo dobrze
Wobec takich wymagań trener nie miał marginesu błędu, nie miał też komfortowej sytuacji w zespole. Przypominam, że od początku rundy nie może grać Ivica Vrdoljak, z urazami stawu skokowego zmagał się też Michał Żyro, wobec kontuzji żeber nie można było skorzystać z Mochała Kopczyńskiego. Natomiast próba wystawienia do składu Ryczkowskiego okazała się kompletną klapą. Młodzi po bardzo wyczerpującej końcówce ubiegłego sezonu potrzebowali odpoczynku (Robert Bartczak dodatkowo miał kłopoty rodzinne, które uniemożliwiły mu normalną pracę z zespołem). Suma, summarum ludzie teoretycznie byli, ale skład jak był wąski, tak wąski pozostał. Gdy dodamy do tego wygórowane żądania zarządu to otrzymujemy obraz, jaki widzimy obecnie. A kolejne „zachwyty” nad brakiem rotacji pokazują jaka jest u nas świadomość. Liczą się wyniki tu i teraz, jak wyniki są, to trener jest rozsądny i nie popełnia błędów, a gdy zespół dopadną kontuzje i zmęczenie będzie nagonka i wieszanie winnych.
Aby było jasne, wcale nie chcę bronić wyborów Henninga Berga, szczególnie, że niektórych sam czasem nie rozumiem. Wiem, że facet uczy się dokładnie tak samo jak i piłkarze, nowością jest dla niego gra na trzech frontach, nowością jest system przygotowań zimowych i brak letniej przerwy. Jednak chciałbym zauważyć, że tak intensywna gra jaką uprawia obecnie Legia, jest nowością dla wszystkich nadwiślańskich trenerów. Tego po prostu musimy się nauczyć, na tych co już umieją nas po prostu nie stać.
Mi ostatnio (jakoś od roku) cały czas chodzi o zarządzanie drużyną. O dostosowanie adekwatnych środków do zaistniałej sytuacji. Puchar Polski, ostatnie kontuzje i wypowiedzi trenerów znowu mnie sprowokowały do męczenia czytelnika
Nie mam przekonania, że Berg się ugiął pod zewnętrzną krytyką i walczy o posadę. On nie z tych
Bardziej bym się skłaniał do poglądu, że po analizie zeszłego sezonu doszli do wniosku, że gracze są przygotowani pod względem fizycznym i mentalnym na grę co 3 dni. I z tym się nie zgadzam.
Wiadomo, że dzięki takiej decyzji do pewnego czasu wyniki będą bardzo dobre. Do czasu aż zaczną wypadać poszczególne ogniwa. W klubie jak i opinia publiczna nie będą miały powodów do krytyki, a Berg będzie miał komfort pracy. Ale właśnie do czasu. Będzie to później niż w Lechu, ale na pewno będzie.
Nie chcę tu absolutnie wychodzić na Nostradamusa. Po prostu przypominam o pewnych zależnościach, które zostały zmarginalizowane poprzez oczekiwania już teraz świetnych wyników w lidze.
Nie do końca są to kontuzje mechaniczne. Uraz Vrdoljaka wygląda na przeciążeniowy, a następnie pogłębiony ciągłą grą. Podobnie u Pazdana, który wysypał się na rozgrzewce. Jodłowiec przecież naciągnął mięsień. W Lechu kontuzje rzeczywiście mają bardziej różnorodną przyczynę.
Najpierw o taktyce, a później o rotacji.
Nie możemy usilnie trzymać się jednego ustawienia taktycznego, kiedy wypadają nam zawodnicy, od których zależy jego funkcjonowanie. Błędem jest próba ubierania w buty Jodłowca Masłowskiego. Ale czy nie masz wrażenia, że Duda byłby o wiele lepszym wyborem? Dzięki takiemu posunięciu można grać nadal dwoma napastnikami i automatycznie jednym DP. To nie jest jakaś rewolucja taktyczna tylko korekta już ogranego systemu, w której piłkarze na pewno się nie pogubią.
W kwestii odpoczynku Brozia i Dudy to akurat oni grają według mojej wizji. Bo rotują z nimi Prijovic i Bereszyński. Rzadziej grają niż taki Brzyski czy Furman. Jeśli więc mamy problem z LO to dobrym rozwiązaniem by było zluzować Brzyskiego, a Bereszyński i Broź z racji rozsądnej eksploatacji bez uszczerbku na zdrowiu mogliby zagrać niektóre spotkania jako podstawowi skrajni defensorzy. A Brzyski mógłby dychnąć, bo nam się rozleci jak rok temu. Chyba to nie jest nadmierna rotacja?
Trudno zarzucać Broziowi grę nie na swojej pozycji jak na lewej obronie całkiem długo kopał w Widzewie. Trudno też pisać o Dudzie jako graczu nie nadającym się na grę w środku pola w ustawieniu 4-4-2. Ma lepszą motorykę, agresywność, utrzymanie się przy piłce i kreatywność od Masłowskiego.
Nie da się zajechać zawodników tzw. nie zastąpionych według Berga jeśli co dwa, trzy mecze któryś z nich siada na ławce. W trójkącie Broź-Bereszyński-Brzyski można tak rotować, że każdy z nich będzie odpoczywał co 3 mecz. Wielkiej różnicy przecież nie ma ktory z nich gra. Identyczna sytuacja jest na środku obrony. Podobnie można czynić na skrzydłach, choć tutaj dziwi brak jakiejkolwiek gry Dyego i skromne minuty Bartczaka. Ale to już decyzja trenera, że jednych nadmiernie eksploatuje, a drudzy usychają na ławce.
O wiele lepsze jest takie rozwiązanie niż dotychczasowa formuła. Na pewno bardizej perspektywiczne.
A ławka zawsze źle wygląda jak zawodnicy nie dostają szansy grania. Zauważ co mówiono o Makowskim przed jego debiutem. Mało kto go traktował poważnie. Zagra łw dwóch meczach pod rząd i nagle optyka się zmieniła. Już Makowski jest wartościowym zmiennikiem nie tylko na DP ale także na SO, a nie gówniarzem zajmującym miejscem oczekiwanemu wzmocnieniu.
Czekam więc z niecierpliwością na Bartczaka, Dyego i Kopczyńskiego.
W tym chórze to chyba jestem sam
Porzucenie rotacji nie wynikało z tego, że Berg się na niej zawiódł, bo mało zwycięstw przyniosła, które miały dać komfort potknięcia się bez wpływu na przodownictwo w tabeli. Jak kiedyś pisałem wyniki drużyny z graczami pierwszego wyboru a z tymi z drugiego szeregu w jesiennej lidze były podobne. Z czasem Berg zaczął mieszać obie jedenastki zazwyczaj zostawiając niezmieniony blok obronny.
Dalej będę się upierał, że my jesteśmy już mądrzejsi o doświadczenia z dwóch ubiegłych sezonów i nie zgodzę się z sugestią, że to dla nas nowość. Choć w klubie mają ciut większą świadomość od Berga, to przecież Norweg nie jest już "zielony". System zarządzania wdrożony przed poprzednim sezonem przecież świetnie działał do startu wiosennych zmagań, więc trudno mi pojąć potrzebę szukania innych rozwiązań. Uważam, że mamy model postępowania i nie musimy szukać świętego grala zarządzania drużyną. Boleję tylko nad tym, że ten model zarzuciliśmy nie próbując go korygować, doskonalić.
Henning Berg w ogóle nie porzucił rotacji. Moim zdaniem zmienił styl rotacji, bo zmusiła go do tego sytuacja. Po pierwsze, jak już wspomniałem młodych zawodników dopadło zmęczenie. O Ile jeszcze na obóz pojechali, bo nie wyobrażam sobie aby w tym czasie odpoczywali, o tyle później dostali więcej luzu. Choć prawdę mówiąc okazało się, że w zasadzie to nie ma z kogo korzystać, jedynie Ryczkowski grając w Superpucharze potwierdził, że bez należytego odpoczynku młody organizm nie wzniesie się na wyżyny. Robert Bartczak miał przerwę w treningach i musiał to potem odrobić, a Rafał Makowski nabawił się kontuzji. Wcale mnie więc nie dziwi, że trener postawił na zgrywanie zarówno przebudowanej formacji ofensywnej, jak i tej odpowiadającej za defensywę. Na początku tej jesieni sztab szkoleniowy, chcąc oszczędzać przyjął nieco inną taktykę. Zamiast rotacji, do stosowania której jak już wspomniałem nie miał zbyt wielu środków, zmieniał intensywność gry w trakcie meczów. Leginości w spotkaniach z Podbeskidziem, Łęczną, czy Kukesi rozgrywali intensywne 45 minut, by kolejne w zasadzie „przestać” (wyjątkiem mecz z Albańczykami przestany w całości). Jeśli dodamy do tego zmiany (oszczędne, ale jednak) najbardziej narażonych na zmęczenie organizmów to mamy obraz całkiem rozsądnego gospodarowania siłami. Niestety, jak się okazuje kilku zawodników i tak nie wytrzymało. Choć kontuzja Żyro jest typowo mechaniczna, to urazy Jodłowca, czy nawet Pazdana wydają się być zmęczeniowe. Tyle, że miejmy na uwadze fakt, iż kłopoty ze zdrowiem Tomasza Jodłowca mogą brać się z całkowitego rozrachunku obciążeniowego tego zawodnika, a Michał Pazdan po praz pierwszy zetknął się z taką dawką spotkań.
- ” Dalej będę się upierał, że my jesteśmy już mądrzejsi o doświadczenia z dwóch ubiegłych sezonów i nie zgodzę się z sugestią, że to dla nas nowość.”
A upieraj się, ja nawet przeczył nie będę przeczył.. Zwracam jednak uwagę, że jest różnica pomiędzy teorią a praktyką. Jeśli zeszłoroczny sposób zarządzania drużyną się nie sprawdził (bo w jakimś stopniu się nie sprawdził – choćby dlatego, że nie dostarczył zaplecza pierwszej drużyny) to właśnie przyjęliśmy drugi, jak wszyscy widzimy inny. Jednak na to, czy ten się sprawdzi, czy nie musimy poczekać. W tej chwili absolutnie nie jesteśmy w stanie ocenić.
- ” System zarządzania wdrożony przed poprzednim sezonem przecież świetnie działał do startu wiosennych zmagań”
No właśnie wiosna pokazała, że system nie działał. To nie jest zabawa sama w sobie, musi mieć jakiś cel. Rotacja jesienna ani nie odciążyła graczy pierwszej jedenastki na tyle, aby wiosną nadal grali na świeżości, ani nie dostarczyła piłkarzy mogących tych najbardziej przemęczonych zastąpić. Okazało się, że zestawianie całej, nowej jedenastki graczy nie wpływa pozytywnie na rozwój poszczególnych ogniw tak dobranego zespołu. Zapewne dlatego obecnie będziemy wprowadzali zdecydowanie mniej zmiennych, a co za tym idzie grali bardziej stabilnym składem. Liczymy pewnie na to, że „podrzucona” do drużyny jednostka szybciej przyswoi naukę i szybciej wkomponuje się w zespół.
- ” Boleję tylko nad tym, że ten model zarzuciliśmy nie próbując go korygować, doskonalić.”
To nie ma co boleć, moim zdaniem jesteśmy świadkami właśnie takiej korekty, a nie zarzucenia modelu rotacji. Pytanie tylko czy po meczach z Zorią będzie jeszcze po co rotować, ale to już historia na zupełnie inne opowiadanie.
Ależ całkowita zgoda!
Nieskromnie tylko zapytam? Gdzie na Świecie grają tak aby za mecz wygrany ( no chyba o to chodzi w tej zabawie) zabierają połowę punktacji?
Jeżeli w ligach, które oglądamy i podobno czerpiemy wzorce, gra się normalnie , a jeśli się wygrywa to się wygrywa.
Ostatni przykład WBA - "pogniewali się" na LE a w lidze
O bramkarzu zza miedzy - nawet nie wspomnę.
Mógłbym to nawet zrozumieć, kiedy za sterami organizacji o nazwie PZPN stał jakiś - na ten przykład kmiot...ale nie! Pan prezes biegał kiedyś ciesząc kilka pokoleń Polaków i wygrywał za punkty, nikt mu ich nie odbierał...się porobiło.
Teraz ten sam, no nie do końca - teraz prezes
W imię takiej oto dewizy - "bo liga będzie ciekawsza"...
Śmiać się czy płakać?
Europa jest w Europie, aby się tam dostać trzeba coś tam wygrać.
Trenerzy, cholera za duże słowo
Trener Legii Warszawa zawsze będzie miał dylemat, z czego zrezygnować kosztem czegoś z czego rezygnować nie można.
Jeśli pucharowa patera dla Lecha Poznań była taka ważna...
Jak bardzo parzy widzimy wszyscy- no ale UWAGA- priorytety.
Mamy 12 dzień sierpnia, do końca okienka transferowego pozostało jeszcze trochę dni.
Osobiście mam takie myślenie, że COŚ się wydarzy.
Jest taki niepisany mechanizm, im bardziej coś dzieje się w ciszy...
tym bardziej jest głośno kiedy się wydarza.
Będzie dobrze
Tak na szybko bo kiepsko u mnie z czasem. Rozważając pewne kwestie nie możemy pomijać pewnych oczywistych oczywistości. Jeśli więc pominiemy Berga i skupimy się na klubie to w chwili obecnej najważniejszą sprawą jest awans do Ligi Europy. Płynące z klubu sygnały, informacje o tym na czym opierały się założenia budżetowe nie pozostawiają w moim odczuciu żadnych złudzeń. Ponadto Berg nie musiał rzucać wszystkiego do tej pory i zajmować się tylko Ligą Europy bowiem los nam sprzyjał i przeciwnicy nie wymagali od nas maksymalnego wysiłku i świeżości.
W sprawie młodych, awantury że w ogóle pojechali na obóz bez chwili przerwy po rozgrywkach, urazach Makowskiego i Kopczyńskiego, przeciążeniu Ryczkowskiego i problemach osobistych Bartczaka napisał wystarczająco Monrooe