Logo

Jedzie do nas Piast kołodziej, czym przywita go dobrodziej?

Już jutro o godzinie 18 na Stadionie Wojska Polskiego imienia Marszałka Józefa Piłsudskiego przy ulicy Łazienkowskiej 3 w Warszawie rozpocznie się starcie elektryzujące całą piłkarską Polskę... no, w każdym razie tę jej część, która przestanie się do tego czasu podniecać losowaniem grup Euro 2016 i która mimo wszelkich przeciwności nadal trwa przy rodzimej Ekstraklasie. Wszystko wskazuje na to, że na trybunach zasiądzie ponad 20 tysięcy kibiców. Co im zaproponują szkoleniowcy obu drużyn?

Sytuacja przed niedzielnym meczem jest dla Legii dość nietypowa. Kiedy ostatnio "wojskowi" podejmowali na swoim stadionie lidera, trwał naznaczony klęskami pierwszy sezon Macieja Skorży. W 28. kolejce tamtych rozgrywek warszawiacy ograli 2:0 pewną już tytułu Wisłę Kraków, a na 100% rywalizować z przyjezdnym liderem mogli w 12. kolejce tamtych rozgrywek, kiedy to, również 2:0, pokonali Jagiellonię Białystok. Dla kibiców będzie to z pewnością dość dziwne doświadczenie, zwłaszcza że stawka jutrzejszego starcia jest nader wysoka.

Piast przyjeżdża na Łazienkowską jako zdecydowany lider, którego przewaga nad resztą stawki dopiero w ostatnim tygodniu stopniała do wartości jednocyfrowej, w glorii zespołu punktującego jesienią najlepiej od czasów absolutnej hegemonii Wisły Bogusława Cupiała. Piast najdłużej z naszych ligowców prowadził*, zdobył (ex aequo z Pogonią Szczecin) najwięcej goli po stałych fragmentach gry, ma w składzie najlepszego asystenta Ekstraklasy w osobie Patrika Mraza... Długo lekceważony zespół z Gliwic to, przynajmniej na tym etapie sezonu, zdecydowany faworyt w każdym meczu ligowym, również tym na Łazienkowskiej. Podopieczni Radoslava Latala, jak tytułowy kołodziej, nie próbują na boisku wymyślać koła na nowo, lecz z rzemieślniczą starannością wprowadzają w życie gotowe strategie, regularnie dostarczając produkt wysokiej jakości i osiągając dzięki temu znakomite wyniki. To jedna z poważniejszych różnic między nimi a warszawskimi podopiecznymi Stanisława Salamowicza Czerczesowa, którzy mają przebłyski gry, jaka pozwoliła im w ostatnich latach na zdominowanie naszej ligi, ale zbyt często nie przykładają należytej uwagi do jakości poszczególnych "półproduktów" - podań, strzałów, interwencji - i serwują klientom z trybun buble.

Niewątpliwie jednym z powodów tak częstego boiskowego niechlujstwa legionistów jest porażająca liczba meczów, które rozgrywają. Tylko w tym sezonie zagrali już 36 spotkań (dla porównania Piast zaliczył ich 20); w zeszłym sezonie do pewnego momentu to działało, ale zaniedbania działu sportowego i odejście od rotacji doprowadziły do sytuacji, w której taki np. Michał Kucharczyk zagrał od stycznia do grudnia 2015 roku 56 meczów**. W analogicznym okresie roku ubiegłego było tych spotkań 25... Dochodzą do tego kwestie mentalne (paru zawodników Legii po ubiegłorocznych sukcesach wyraźnie odleciało) i problemy kadrowe (za kartki pauzuje Michał Pazdan, uciążliwe kontuzje stawiają pod znakiem zapytania występ Jakuba Rzeźniczaka i Dominika Furmana, od dłuższego czasu urazy wykluczają z gry choćby Rafała Makowskiego, Ivicę Vrdoljaka czy Michała Masłowskiego, a Michał Żyro cierpi na poważne naderwanie więzi z przełożonymi). Jak więc zgraja przemęczonych "artychów" z Łazienkowskiej poradzi sobie ze skoncentrowanymi i dążącymi wspólnie do celu rzemieślnikami z Gliwic?

Istnieje oczywiście możliwość, że legioniści, świadomi wagi jutrzejszych zawodów, wyjdą na boisko skoncentrowani, dzięki pełnemu zaangażowaniu w poszczególne zagrania nie będą popełniać prostych błędów, a ogromne doświadczenie pozwoli im bezlitośnie wykorzystać wszystkie potknięcia rywala, wielokrotnie wywoływane bezwzględnym i duszącym pressingiem już w okolicach pola karnego Piasta. To w Legii w końcu gra najskuteczniejszy zawodnik ligi, Nemanja Nikolić, to jej pomocą kieruje bodaj najbardziej utalentowany w Ekstraklasie Ondrej Duda, to Stanisław Salamowicz ma zdecydowanie najlepszą średnią punktów wśród obecnych trenerów ligowych (nie liczę tu Dawida Banaczka, za którym dopiero jedno spotkanie). Lekka, łatwa i przyjemna wygrana przynajmniej trzema golami i zmniejszenie straty do lidera do marnych dwóch punktów - wydawałoby się oczywisty scenariusz. Niestety, opisane wyżej skrótowo problemy Legii sprawiają, że kibiców wierzących w realizację tej wizji dałoby się pewnie upchnąć w raptem kilku lożach sektora biznesowego stadionu przy Łazienkowskiej.

Obawiam się, że bardziej prawdopodobny jest czarny scenariusz, w którym legioniści przejawiają zwykłe w tym sezonie niechlujstwo i sami tworzą sytuacje bramkowe rywalom, nie prezentując przy tym żadnego określonego stylu gry, który mogliby narzucić przeciwnikowi. Osamotniony, odcięty od podań Nikolić sam meczu nie wygra, pozbawiona Pazdana obrona nie jest monolitem, środek pola ze Stojanem Vranješem i Dudą nie stanowi znaczącej przeszkody dla rywali rozgrywających piłkę... Ileż to już razy widzieliśmy takie i podobne sytuacje w tym sezonie? Dość wspomnieć wizyty na Łazienkowskiej gości z Lubina i Niecieczy czy niedawny wyjazd do Bielska-Białej. Biorąc pod uwagę (niepotwierdzane dość często faktami) przemożne przeświadczenie legionistów o własnej wyższości, ich zużycie fizyczne i psychiczne oraz sytuację kadrową, ten czarny scenariusz, w którym Piast wygrywa na Łazienkowskiej i odskakuje nam na 8 punktów, wydaje mi się bardziej realny od opisanego wyżej ideału. Tylko utwierdza mnie w tym wspomnienie poprzedniego meczu Legii z Piastem z kwietnia, kiedy to lepsza od obecnej stołeczna ekipa pokonała wprawdzie słabszych niż dziś przybyszów 2:0, ale miała ogromne problemy z przebiciem się przez dobrze zorganizowane zasieki obronne zestawione przez Latala, a w kilku sytuacjach skórę ratował jej Dušan Kuciak.

Co więc zrobić, żeby zapobiec takiej, mogącej mieć poważne następstwa, katastrofie? Jesteśmy w tej ciekawej sytuacji, że gotowy plan został niedawno wprowadzony w życie i z powodzeniem przetestowany, kiedy Piast poległ w starciu z Górnikiem Zabrze aż 2:5. Żeby mieć realne widoki na zbliżenie się do tego wyniku, Legia powinna szczególnie skoncentrować się na obronie, odbiorach i kontrach wykorzystujących brak organizacji zaangażowanego w ataki przeciwnika. Że legioniści są do tego zdolni, świadczy chociażby pierwsze spotkanie pod wodzą Stanisława Salamowicza, kiedy mniej więcej w ten sposób pokonali trzecią drużynę z absolutnego ligowego topu, Cracovię, 3:1. Niewątpliwie utrudnieniem będzie tu absencja Pazdana, która wyciągnie najprawdopodobniej z pomocy Tomasza Jodłowca, zmniejszając potencjał destrukcyjny tej formacji. Proponowałbym zatem granie stosunkowo blisko swojej bramki, mniejszą koncentrację na strefie środkowej (którą Kamil Vacek, Radosław Murawski i Uroš Korun i tak są w stanie zdominować) i wyprowadzanie kontr z wykorzystaniem skrzydłowych (wahadłowi defensorzy Piasta są bardzo groźni w ofensywie, ale słabsi w grze obronnej) oraz pary napastników Aleksandar Prijović-Nikolić. Ten duet rozumie się i funkcjonuje w tym sezonie na tyle dobrze, że warto moim zdaniem poświęcić dla Aleksa jednego ze środkowych pomocników, których i tak nie mamy w kadrze zbyt wielu. Taktyka taka wiązałaby się też z obowiązkowym wystawieniem Kucharczyka. Przy wszystkich zarzutach wobec jego ostatnich występów trzeba zauważyć, że zdecydowanie najlepiej ze wszystkich skrzydłowych Legii asekuruje strefę obronną. Oto, jak zestawiłbym skład na jutrzejsze starcie (choć, rzecz jasna, nie posiadam pełnej wiedzy o stanie zdrowia legionistów, co może mieć znaczący wpływ na wyjściową jedenastkę):

Kuciak - Brzyski, Jodłowiec, Lewczuk, Broź - Kucharczyk, Vranješ, Duda, Bereszyński - Prijović, Nikolić

Jest oczywiście coś niestosownego w tym, że kibic Legii zupełnie poważnie proponuje, żeby jego klub ograniczał się do boiskowego przeszkadzania rywalowi albo w czymkolwiek naśladował naznaczonego haniebnym zachowaniem w końcówce ubiegłego sezonu Górnika. Ostatnio jednak coraz więcej osób podkreśla, że do końca roku trzeba dotrwać, że liczą się wyniki, a nie styl. To dość smutne podsumowanie stanu, do jakiego naszą kadrę doprowadził obecny pion sportowy; oni szansę poprawy dostaną w styczniu i lutym. Tymczasem... zróbmy Piastowi Górnika.

* Dane za serwisem Ekstrastats.pl.

** Dane za serwisem Weszło.

Dyskusja (11)
1sobota, 12, grudzień 2015 16:41
Zbyszek
Wybacz Garmie, ale chyba tego Piasta trochę przeceniasz. Jest to jakiś swego rodzaju fenomen naszej Ekstraklasy w rundzie jesiennej, ale medialna wrzawa i robienie z drużyny z Gliwic jakiejś sensacji, rodzaju rewolucji w naszej piłce jest mocno przesadzone. Nie żebyś to akurat Ty tak czynił, gdyż tekst jaki napisałeś jest zrównoważony i sensowny.Niemniej na jego kanwie kilka refleksji ogólniejszej natury spróbuję popełnić.
Jak się przepoczwarzyła świadomość widać było po tekstach Stanowskiego w PS. Po kilku kolejkach jak Piast na czele a Lech w ogonie wieszczył, iż niedługo Piast wróci do bronienia się przed spadkiem ,a Lech będzie w czubie., Tak niedawno napisał,że Piast może być mistrzem i że nie będzie gorzej nas reprezentować w eliminacjach LM niż Legia. W tym kontekście wymienił kilku graczy Piasta jako lepszych od naszych np. Vacka jako lepszego od Dudy.Z kolei nasz Prezes też zaczął robić za wróża i jego zdaniem nie jesienią,ale na wiosnę to Piast się rozpadnie jako drużyna i podawał argumenty. Dziennikarz może sobie pisać różne pierdułki ,ale Prezesowi nie wypada ględzić.
Przy czym Piast jest na razie swego rodzaju objawieniem tylko zastanówmy się na jakim polu. W grze drużyny z Gliwic nie ma niczego zaskakującego, odkrywczego. Ot, poprawne rzemiosło.Tylko,że na naszym ligowym podwórku to jest zaskakująco dużo. Bo my mamy Prezesów cudotwórców, trenerów zbawiających świat i odkrywających Amerykę tylko brakuje nam poprawnie wykształconych, dobrze przygotowanych merytorycznie do wykonywania zawodu , a do tego rozsądnych ludzi zarządzających klubami i szkoleniowców.
I dlatego jak się trafi ktoś taki jak Latal czy Jacek Zieliński to stanowią oni przedmiot podziwu jak by byli 100 karatowym diamentem albo chociaż potworem z Loch Ness.Nie powinni być. Na bezrybiu i rak ryba.
A u nas ktoś dopuścił do tego, aby przyuczony do zawodu czeladnik dobierał sobie zawodników, którzy mają potencjał i umiejętności na poziomie ostatnich drużyn w lidze i żeby nie przepracował okresu przygotowawczego do sezonu.
Nasi zawodnicy nie tyle są zmęczeni ile kompletnie nieprzygotowani do sezonu. Ich marzeniem jest nie tyle dograć ile dotrwać do końca rundy w tym roku. Im się należy podziw, a nie krytyka.Więc mecz będzie konfrontacją graczy posiadających i wyższe umiejętności i większe ogranie i doświadczenie,ale oddychających rękawami z drużyna dobrze skrojoną, dobre przygotowaną, grającą skutecznie i potrafiącą wykorzystać słabość rywali. Sporo punktów zawodnicy Piast zdobyli gdyż byli niedoceniani,żeby nie powiedzieć lekceważeni. Dziś tego już prawie nie ma.Dlatego to im będzie trudniej niż nam, gdyż jednak cały czas muszą udowadniać,że ich miejsce w tabeli to nie wynik fartu, ale zasługa ich dobrej gry.
Dobre,że Garm nie krasi uczty tanim optymizmem. Gra naszej drużyny jesienią żadną miarą na optymizm nie pozwala.
2sobota, 12, grudzień 2015 17:51
Garm
Tak, miałem już dziś dyskusję na ten temat z Mogielem, który podał mi statyczne dane niezbicie wskazujące na to, że jutrzejsza wygrana Piasta byłaby sensacją Wink Co ja jednak poradzę na to, że oglądam ich kolejne mecze i widzę, że wykonują swoją boiskową robotę zwyczajnie rzetelniej od legionistów? Może i u nas jest więcej zawodników, którzy są obdarzeni iskrą bożą, ale nawet największy wiruoz nie zagra koncertu, jeśli tragarz nie przyniesie mu fortepianu.
3niedziela, 13, grudzień 2015 10:08
iocosus
advocatus diaboli

„Garm z jakiej choinki ty się urwałeś twierdząc ze powinniśmy obawiać się jakiegoś Piasta? Punktują, grają w lidze dobrze, wszystko prawda, ale prawdą też jest że to klubik z 18 milionowym budżetem, a ci wszyscy piłkarze z Gliwic są warci do kupy niecałe 7 baniek eurusów, czyli mniej niż nasi fachowcy wyceniali jednego Żyro!

‘Legia powinna szczególnie skoncentrować się na obronie, odbiorach i kontrach’ – mamy trząść portkami w Warszawie i dobierać taktykę jakbyśmy wychodzili na nie wiadomo jaki zespół. Napoli takich ogórków z jakimi w niedzielny wieczór mamy grać to by powiozło dwucyfrówką!

To są piastunki, mają swój sezon konia, tak jak kiedyś Ruch pod Fornalikiem kiedy jeszcze był kingiem lokalnym a nie ‘narodowym’ i takich frajerów obojetnie w jakiej formie to Legia powinna nosem wciągać też obojetnie w jakiej formie i obojetnie na jakim zmęczeniu, po ilu tam rozegranych meczach. Piech dwóch bramek po przerwie nam nie strzeli i szaraczków do niespodziewanego zwyciestwa nie poprowadzi, bo gra już u nas, choć w zasadzie to najczęściej siedzi na ławie tak jakby i przyspawani do niej byli w stolicy i jakieś Vacki, Nespory, Mrazy, no bez jaj to są tylko ligowi rzemieślnicy, a nie jakieś wirtuozy! Trzeba by się sfrajerować jak kiedyś z chorzowianami żeby z nimi udupić.

Nie po to ściągano Czerczesowa żeby uczył legionistów jakiejś zachowawczej taktyki, wychodzimy, kiełbasy w górę i jedziemy z patałachami, pokazujemy gdzie ich miejsce, tu jest Warszawa, tu jest Legia, nabogatszy klub w kraju, ponad 100 baniek budżetu, z najlepszymi piłkarzami, trenerami, prezesami i kibicami, wynik zaczyna się liczyć od 3:0 w gorę!”

***
Iocosus na poważnie.

Garmie zgadzam się z tobą, powinniśmy zagrać wyrachowanie starając się przy tym o skuteczność, tyle tylko że nawet takie założenie nie gwarantuje sukcesu. Strata gola po jakimś stałym fragmencie lub jakiś strzał życia, mogą się przydarzyć i ‘wyrachowanie’ wrzucić do kosza, a jeżeli za bardzo i za szybko będzie się chciało czy to odrobić straty, czy to pokazać gliwiczanom ich miejsce w szyku, to może się to źle skończyć, to może być woda na ich młyn.

Chciałbym żebyśmy ich wypunktowali, tak na zimno, mały problem że pewnie oni liczą na to samo.

W obliczu trudności kadrowych w defensywie osobiście zagrałbym 3-5-2 wszak kibic uwielbia żonglować ustawieniami.

…………………Broź-Lewczuk- Brzyski………………
Bereszyński……..…Jodłowiec……………Kucharczyk
…………Guilherme…….………….Duda……………
………………….Nikolić……..Prijovic…………………

Aaa, no i Garmie w odrożnieniu od tych „z kiełbasami w górze” straszny cykor z ciebie, mało pocieszające że z takiego iocosusa też! Wink
4niedziela, 13, grudzień 2015 10:39
To się dopiero porobiło. Przed nami "mecz sezonu", "na szczycie" czy wręcz "o życie" jak próbuje go przedstawić wielu komentatorów naszej TME. Wink
Do Warszawy przyjeżdża (!) Piast Gliwice, drużyna, której przyjazd może spowodować, iż w chłodne, deszczowe grudniowe popołudnie osiągniemy jedną z największych frekwencji w tym sezonie przy Ł3. Do tej pory sprzedano blisko 23 tyś biletów. Dla porównania na mecz z Napoli przyszło 26 357 osób.
W ocenie potencjałów i możliwości obu drużyn znacznie bliżej mi jednak do Zbyszka niż autora tekstu.
O fatalnym przygotowaniu drużyny do sezonu przez "przyuczonego do zawodu czeladnika" pisałem chyba od lutego. To cud, że zespół tak punktuje, iż ciągle ma jeszcze szanse na lidera przed końcem roku i ciągle pozostaje w grze o PP.
Nie mogę też zrozumieć, dlaczego jak mantrę powtarzane jest w kółko, że "granie co 3 dni" stawia nas w gorszej sytuacji od naszych ligowców ?
Przecież dla zespołów mających aspiracje większe niż pierwsza ósemka, powinno to być normą. Przypomnę, że Legia dzięki takiej grze jedynie z rozgrywek Europejskich, osiągając nie najlepsze wyniki zarobiła prawie tyle (ok 13 mln zł) ile wynosi roczny budżet Piasta.
Poza tym o ile mi wiadomo zawodnicy zawsze woleli grać niż wylewać pot na treningach. Nie wiem jak w futbolu, ale w ręcznej czasami treningi miedzy meczami są bardziej wyczerpujące od samego meczu. Czy Zgred na treningach wykonywał mniejszą ilość wyskoków przy siatce niż w meczu ? Czy mniej razy zaserwował, ściął czy wykonał padów ? Wątpię.
Tak więc nie w grze co 3 dni jest problem, a w przygotowaniu fizycznym piłkarzy. Nie pomaga też spora ilość urazów, ale w końcu po coś ten budżet jest, aby mieć dłuższą ławkę od naszych ligowych konkurentów.
Paradoksalnie, liczę na łatwiejsze zwycięstwo niż wskazywałaby pozycja w tabeli.
5niedziela, 13, grudzień 2015 10:56
Garm
iocosus -> Myślałem o zmianie taktyki, ale tutaj ujawnia się ogromna przepaść między Legią a Piastem. Latal miesiącami uczył swoich zawodników płynnego zmieniania ustawienia w trakcie meczu (i usuwał z kadry zespołu tych, którzy byl oporni na tę naukę), potrafią grać trzema bardzo różnymi taktykami w ciągu 90 minut. U nas schemat jest w zasadzie jeden, a i z jego realizacją są problemy. Dodatkowo do 3-5-2 potrzeba więcej obrońców, nie mniej... no ale zobaczymy, co z tego wyjdzie.
6niedziela, 13, grudzień 2015 13:32
iocosus
@ Kibic50

Zbyszek nie jest ‘cykorem’ ale też z moim ‘advocatusem diabolicznym’ bym go nie utożsamiał, zatem cieszę się że identyfikujesz się z nim a nie z wizją kibica przedstawioną przeze mnie. Ale to też powinno oznaczać dążenie do zrównoważenia własnych osądów, opinii zarówno przed jak i po meczu.

Kibicu50 zestawiasz siatkarzy i ręcznych z piłkarzami, czy w takim razie sugerujesz że ręczni i siatkarze mogą grać dzień po dniu jeden mecz za drugim dzięki większym objetościowo i jakościowo treningom, a leserzy piłkarze jednak te dwa, trzy dni przerwy minimum między meczami muszą mieć?

Jak absolwent AWF porównałby obciążenia organizmu między wymienionymi dyscyplinami? Jakie są różnice i na czym polegają? Jakie też wnioski z tego wypływają? Czy samemu grałeś jak robocop równo przez cały sezon zawsze na wysokim stabilnym poziomie? Nigdy nie odczuwałeś znużenia sezonem, nie miałeś przesytu? Zawsze z takim samym entuzjazmem, podekscytowaniem wychodziłeś na któryś z kolei mecz?
7niedziela, 13, grudzień 2015 14:05
Walles
Szczerze mówiąc propozycja Iocosusa trochę mnie przeraża. Wink My nigdy nie gralismy ustawieniem 3-5-2 więc trochę jako szaleństwo widze taka propozycję ale może w obecnej sytuacji w szaleństwie jest metoda? Eeeeee, chyba jednak nie. Faktem jest że chyba bym nie ruszył na Piasta atakiem frontalnym, tym bardziej że brak Pazdana wpływa na mnie mało optymistycznie.
Odnośnie gry co trzy dni niestety żałuję ale bliżej mi do wypowiedzi Rummenigge niż Bońka. Żałuję bowiem nigdy nie przepadałem za nim ale jak widać jest bliżej rzeczywistości niż nasz sternik:

Czy da się jakoś porównać obecne pokolenie piłkarzy z pańskim?

Nie. W moich czasach zespoły liczyły 16–18 piłkarzy, z czego – jeśli 11 było naprawdę dobrych – byliśmy zadowoleni. Dziś, bez 25 piłkarzy na światowym poziomie, nie ma czego szukać w Europie.


Ostatni skłąd Napoli z nami zresztą chyba to potwierdza. Jeszcze taka ciekawostka. Porównywanie gry naszych do innych zespołów, biorąc po uwagę jeszcze to że nasi mają latem dwa tygodnie przerwy a w Europie czołówka odpoczywa ponad miesiąc jest dla nas niezbyt szczęśliwe ....

8niedziela, 13, grudzień 2015 14:41
@iocosus

Nie da się porównać tych dyscyplin, choć wszystkie zaliczają się do gier zespołowych. Pewny jestem tylko tego, ze tak jak piłkarz ręczny nie wytrzymałby 90 min na murawie, tak futbolista po 20 min biegania na parkiecie czy skakania pod siatka wymagałby reanimacji. Z tego też powodu poza futbolem w dwóch pozostałych można dokonywać wielu zmian, do tego powrotnych.
Za moich czasów ligę rozgrywano po dwa mecze (sobota ok 17, niedziela ok 11) i wszyscy dawali radę. Z przyczyn finansowych zmieniono zasady i poza drużynami grającymi w pucharach wszyscy rozgrywają jeden mecz w tygodniu.
Jak Ci zapewne wiadomo Vive Tauron Kielce w ekstraklasie goli wszystkich równo i nikomu nawet do głowy nie przyjdzie wspominać o niezwykle wyczerpującym, zwycięskim meczu z obrońcą LM Barceloną na wyjeździe. Z tym, ze w Kielcach od lat doskonale wiedzą jak budować i co najważniejsze przygotować zespół do sezonu.

"Trochę później niż inne zespoły i w nieco zmienionym składzie piłkarze ręczni VIVE Tauronu rozpoczęli dziś przygotowania do nowego sezonu. Przygotowania, w których nie brakuje nowości. Kielczanie rozegrają raptem trzy mecze kontrolne, nie wezmą udziału w żadnym towarzyskim turnieju, wyjadą za to na zgrupowanie w Bieszczady"

Bieszczady, nie Turcja, Hiszpania czy Malta. Ładowanie akumulatorów jest najważniejsze. Wiem, ze zima, że boiska itd, ale w lato też wyjeżdżaliśmy do Hiszpanii.

Każdy sportowiec w pewnym momencie ma prawo odczuć znużenie, zmęczenie czy przesyt, ale my mówimy o drużynie budowanej na LM. Wyselekcjonowanych piłkarzach, o zarobkach których większość piłkarzy TME może tylko pomarzyć. Skoro w takiej Wiśle w meczu z nami wychodzi 19 latek i gra jak równy z równym, nie widzę powodów, dlaczego akurat u nas tak być nie może.
O ile nie miałem żadnych oczekiwań co do meczu z Napoli (nie ta półka) o tyle w meczu przeciwko Piastowi tylko 3 pkt mnie usatysfakcjonują, tym bardziej, ze jaki jest smok pokazali piłkarze Górnika Zabrze, jedna z najsłabszych drużyn w lidze pakując im goli 5, choć powinni z 8

Trochę to przykre, że musimy drżeć przed Piastem z Gliwic grając na własnym boisku, prawie przy pełnych trybunach (dobijamy do 24 tyś)
9niedziela, 13, grudzień 2015 15:41
12345
wystarczy jak legioniści zagrają z takim samym zaangażowaniem i koncentracją jak w meczu z craxą. Wtedy też to tamci grali piękniej i byli chyba przed nami w tabeli, problem tylko czy naszym wystarczy sił.
Co do gry co trzy dni to jest jeszcze jeden szczegół, drużyny grające regularnie w LM, posiadają w swoich kadrach najlepszych piłkarzy z całego świata. Dla nich dwa mecze w grupie LM, to taki sparing w którym jak im zależy to potrafią takiego kopciuszka zmasakrować. Dla nas mecze nawet w grupie LE to praktycznie sufit, bo już na tym etapie, każdy rywal ma podobny lub wyższy budżet i kadrę albo porównywalną albo zdecydowanie silniejszą. Aby w tych meczach podjąć w miarę wyrównaną walkę to musimy być perfekcyjnie przygotowani fizycznie i posiadać wyrównaną kadrę złożoną właśnie z 25 zawodników.
10niedziela, 13, grudzień 2015 15:52
iocosus
Walles, spoko, moja propozycja jest nieweryfikowalna (tak sądzę, z powodu który wymienił Garm), zatem mogę ją dzięki temu uznawać za ‘doskonałą’! Wink Nieweryfikowalna w końcówce sezonu, jak to na wiosnę będzie wygladało to dopiero się przekonamy, ale też grając trójką obrońców od tych teraz doraźnie wymienionych wolałbym np. taki układ defensywnej triady: Rzeźniczak, Jędrzejczyk, Pazdan.

Kibic50 – > uważasz że wyższa gratyfikacja niweluje znużenie? Początkowo być może, na poczatku cyklu, ale jak osiągniesz satysfakcjonujace nasycenie, a cykl cały czas jest powielany, to już ta ‘nagroda’ tak mocno na ciebie nie odddziaływuje żeby bezproblemowo udało się zmienić w robocopa.

Wiesz obstawiłem w typerze wygraną Legii i w nią wierzę, ale to nie powoduje że w przypadku niekorzystnego rezultatu którego wykluczyć jednak nie mogę, da mi to prawo do zdezawuowania kompletnego i piłkarzy i sztabu szkoleniowego. Gdyby w tym meczu, ptfu, ptfu, coś się potoczyło nie po naszej myśli, to przyczyna i powód byłby złożony. Nie piszę tego, żeby szukać ewentualnych usprawiedliwień, tak po prostu obecną sytuację zespołu postrzegam. Oby wygrali wtedy będziemy zgodni w odczuwaniu kibicowskiej satysfakcji.
11niedziela, 13, grudzień 2015 20:00
ksjp
Przykro pisac, ale Piast sprawial lepsze wrazenie.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.