- Kategoria: Trybuna komentatorów
- iocosus
-
Przebudzenie, ale czy Mocy?
Futbolowy zimowy sen się kończy, Ekstraklasa budzi się już w piątek, w Warszawie przetestowano zasadę: zwalniają znaczy się będą przyjmować i odwrotnie! Trener Czerczesow otrzymał możliwość żeby figury na szachownicy poukładać wedle własnej koncepcji i strategii. Co z tego wyniknie?
Przyszłość, wyniki meczów będą odpowiedzią na to pytanie, możemy pozastanawiać się jednak jakie są rokowania, jakim potencjałem piłkarskim wiosną będziemy dysponować, jakie systemy taktyczne mogłyby być najbardziej wydajne, optymalne, na co i na kogo zdecyduje się Stanisław Sałamowicz Czerczesow?
Jedno nie podlega dyskusji, cel do osiągnięcia jest oczywisty... chociaż, czy na stulecie już o „dublet” faktycznie należy się zabijać, a w przypadku jego braku już rozliczać!? Wyjdę na minimalistę, ale jeżeli wzorem lat ubiegłych puchar miałby się nam czkawką odbić, uśpić czujność przede wszystkim samych piłkarzy, którzy po zdobyciu pucharu ponownie mogliby uwierzyć, że są tak wielcy na krajowym podwórku, że nikt im nie ośmieli się podskoczyć, to... niech może lepiej się potkną, nie puchar ale kubeł zimnej wody niech ich ocuci, niech będą postawieni pod ścianą i ją gryzą, żeby mistrzostwo zdobyć! Cóż, u wiosennego progu rozgrywek kibicowsko zadeklaruję, dla mnie liczy się tylko i wyłącznie tytuł ligowy. To jest jedyny cel niepodlegający dyskusji, za to jego realizacji będę wymagał bezwzględnie.
Rado odszedł zimą i zimą nie powrócił, wiking Berg już tylko na liście płac, w drużynie nie ma również Kuciaka, Żyry, Furmana, a były kapitan Vrdoljak w rezerwach. Zespół pamiętany z rywalizacji z Celtikiem, ale i kilka miesięcy później przegrywający mistrzowską konfrontację z Lechem przeszedł do historii, jak się wydaje zgodnie z intencją i klubowych włodarzy i jesienią zatrudnionego nowego trenera. Nową nadzieję w nową moc mają tchnąć: poznański uchodźca Kasper Hamalainen, „starzy nowi” Ariel Borysiuk z Arturem Jędrzęjczykiem, młody, perspektywiczny Jarosław Niezgoda, oraz bundesligowy Czech Adam Hlousek. Do lata, w imię zasady „kto Cupiałowi zabroni zawiści względem Legii”, musi przeczekać Radosław Cierzniak.

W praniu wyjdzie jak na takiej zamianie wyjdziemy. Pomijając kwestię „skrzydłowego” zda się, że klub zrealizował personalne priorytety i zamierzenia, postawił głównie na sprawdzonych, dobrze sobie znanych graczy, klątwa „truskawkowego zaciągu” dzięki temu może zostanie przełamana, choć i pamięć o niej winna być przestrogą przed „hurrra optymizmem”.
Równie ważnym elementem świadczącym, że w klubie kładzie się dużą wagę na ‘stuletnią’ fetę, jest zatrzymanie w klubie i Dudy i przede wszystkim Nikolicia, tym razem doraźny finansowy zysk ustąpił miejsca potrzebie mobilizacji wszystkich sił niezbędnych do odniesienia sukcesu w rywalizacji kończącej się z dniem 15 maja.
Subiektywnie wolałbym zatrzymać w klubie legionistę Furmana, aniżeli najemnika Vranjesa, ale to i tak, po pierwsze, by nie oznaczało że dla Dominika znalazłoby się miejsce w pierwszej jedenastce, a po drugie gdyby latem trzeba było wykupić Furmana z Tuluzy za 800 tys. € i Jędzę z Krasnodaru za 1,2 mln €, to na jednego z nich gdyby klasę wiosną potwierdzili zapewne można by się było skusić, ale na dwóch? Pozostaje Furmanowi życzyć szczęścia w Weronie i drapać się po głowie, czy latem wyłożyć kasę za Jędzę?
Po klubowych personalnych roszadach, właściwie mam tylko jedną poważną wątpliwość i zastrzeżenie, obawiam się regresu na konkretnej pozycji, pomiędzy słupkami bramkarskimi. Status Malarza wiosną będzie nie do podważenia, większy niż to było w przypadku Kuciaka, nawet kilka błędów pod rząd nie spowoduje, żeby pan Arkadiusz został zluzowany przez Kubę Szumskiego, oby ten „luz psychiczny” został pozytywnie wykorzystany i tym samym latem wybór pomiędzy Malarzem a Cierzniakiem był utrudniony. Do obu nie mam przekonania, ale też nie sądzę żeby na krajowych podwórkach to aż tak bardzo ważyło, choć na puchary kogoś z większym potencjałem mi brak. Na szczęście z jego oceną mogę się mylić, są zwolennicy doświadczonych goalkeeperów, a takim sceptykom jak ja, dwaj bramkarscy rzemieślnicy, europejscy tułacze, mają coś do udowodnienia, oby skutecznego.
Tym sposobem możemy zmierzać do przeglądu pozostałej kadry w zestawieniu z przypisanymi formacjami i pozycjami. Prawa obrona wydaje się być rezerwowana dla Jędzy starającego się dojść do formy reprezentacyjnej na Euro 2016. Bereś stanowi godną alternatywę, podobnie Broź, w przypadku jakiegoś kataklizmu z kontuzjami mogą przypomnieć sobie o grze na tej pozycji i Lewczuk i Rzeźnik, sytuacja komfortowa. Na środku defensywy „zimowy duet”: Rzeźniczak, Lewczuk i w ich „zastępstwie” Pazdan(!?) przez pryzmat jesieni taka hierarchia wydaje się kibicowi mało zrozumiana, tym bardziej gdy pan Igor zawala w sparingu bramki. Adoptowani do gry na środku mogą być i Jędza i Hlousek, są do tego predestynowani. Wystawianie w obronie Vranjesa lub Kopczyńskiego już nie powinno Legii grozić. Czerczesowowi pozostaje patrzeć i wybierać i tłumaczyć dziennikarzom z kibicami dlaczego w tych wyborach ignoruje Pazdka? Po lewej Adam Hlousek najbardziej chyba wyczekiwany „pozycyjny transfer”, winien zluzować weterana Brzytwę, jakby co pozostaje jeszcze wszechstronny Łukasz Broź, któremu zrobiło się „grubo” i gorąco w walce o pierwszy skład obojętne z której strony boiska, ale broni składać nie powinien. Przynajmniej teoretycznie zapotrzebowanie na lewej flance zostało zrealizowane, teraz trzeba poczekać jak będzie wyglądała wiosenna praktyka.
Wśród defensywnych piłkarzy dysponujemy kadrowiczem Jodłowcem, który jako nieustępliwy ‘gladiator’ potrafi przy tym dograć piłkę niczym Iniesta, pójść na przebój na miarę Patricka Vieiry, być kluczową postacią zespołu, oprócz niego Stojan Vranjes być może jest najlepiej technicznie ofensywnie wyszkolonym piłkarzem z defensywnych pomocników na przestrzeni lat, tylko dlaczego z takim tandemem, o takim potencjale, jesienią w wielu spotkaniach Legia przegrywała walkę o środek pola? Dla mnie to zagadka, której póki co Stanisław Sałamowicz nie rozwiązał. Wydawało się, że szuka odpowiedzi sprowadzając Ariela Borysiuka, a może promując w obronie Rzeźnika z Lewczukiem, dla Michała Pazdana przeznacza rolę wszędobylskiego, czyszczącego wymiatacza drugiej linii? Dla zespołu harowałby Michał Kopczyński, może typ piłkarza mało efektownego z piłką przy nodze, za to po jej stracie przez zespół efektywnego i przydatnego w odbiorze jest Legii potrzebny? Na „ósemce” czyli tego bardziej ofensywnie usposobionego mogą grać i Duda i Masłowski, a nawet Hamalainen, w destrukcji z pewnością nie powinni być gorsi od Vranjesa, w potencjale ofensywnym mimo wszystko Słowak z Finem biją Bośniaka na głowę. Pytanie czy nie szkoda właśnie ich możliwości ofensywnych zaprzepaszczać ustawiając tak głęboko i obarczając zadaniami defensywnymi?
Na skrzydłach, „struś pędziwiatr” czyli Kuchy King z jego wadami, ale i zaletami, jak już niedawno na c-L wspomniałem dla dużej części kibiców „drewniak”, za to o dziwo z najlepiej ułożoną nogą do wykonywania rzutów rożnych i wolnych, oraz przy tym „koń pociągowy” tyrający w asekuracji. Aktywnego Guilherme szukającego gry, znosi przeważnie do środka, ale niewykorzystywanie Brazylijczyka z jego umiejętnością gry 1 na 1, byłoby dla mnie grzechem ciężkim zaniechania. Tu wyliczanka z skrzydłowymi się kończy, w potrzebie pozostaje „przebranżowienie” wchodzącego do drużyny Niezgody lub adaptacja nie imponującego dotąd szybkością Masłowskiego. Podobna „przypadłość” jak na wymagania bocznego pomocnika dotyczy Ondreja Dudy, skądinąd jednak usposobiony na ‘gracza środkowego’ Bartosz Kapustka zrobił furorę właśnie ustawiany na flance, zatem „why not”?
Pozycja środkowego pomocnika, czy też piłkarza grającego za plecami najbardziej wysuniętego napadziora jawi się bólem głowy bogactwa. Według niektórych dziennikarzy z rywalizacji na maltańskich obozach zwycięsko wyszedł Prijović. Świadczyłyby o tym również miejsca w wyjściowych jedenastkach na sparingach, czy jednak Kasper Hamalainen został sprowadzony po to by usiąść na ławce rezerwowych? Co zrobić z talentem Ondreja Dudy, który niewątpliwie posiada? Gdy na Słowaka spadło brzemię odpowiedzialności jako piłkarza ‘wiodącego’ nie podołał, zawodził, może teraz jednak gdy oczy będą przede wszystkim zwrócone na doświadczonego Hamalainena, przy nim jak onegdaj przy Rado, Ondrej ponownie odpali i olśni, ku radości kibiców i satysfakcji skarbnika klubowego. W odwodzie pozostaje jeszcze piłkarz za 800 tys. €., tylko że na niego już chyba niewielu liczy. Zastanawiam się jednak czy ta sytuacja nie jest psychicznie korzystna dla Michała Masłowskiego. Pozbawiony presji, oczekiwań, być może wprawi teraz swoją dyspozycją w zdumienie? Pytanie, czy będzie miał ku temu jednak okazję i na jakiej pozycji będzie mu szansa dana?
Wśród napastników wszystko jasne. Gdyby Nikolić powtórzył jesień, zabrakłoby słów do pochwał i zachwytów. Mam swoją teorię, zgodnie z którą serbskiego Węgra sprzedałbym wówczas na pniu, zainkasował gotówkę i się cieszył, bo że równie skuteczny jak w Ekstraklasie będzie Nigooolić w eliminacjach do pucharów jakoś niespecjalnie wierzę. Zbyt rozpoznawalna by była legijna taktyka, a umiejętności wystarczające na ligę, ponownie mogłyby być za małe w pucharowych zagranicznych szrankach. Jednak póki co, oby snajperska strzelba się nie zacięła! Prijović sygnalizuje i formę i aspiracje do pierwszego składu, nie negując tego, wszak wybory Czerczesowa to potwierdzają, to jednak wyżej cenię i umiejętności i przydatność Hamalainena nawet na pozycji wysuniętego napastnika, gdyby taka konieczność zaistniała. Widziałbym w tym analogię do gry z Radoviciem na „szpicy” i przyznaję że taka wizja jest dla mnie frapująca. Chciałbym również żeby Jarosław Niezgoda w wiosennej Ekstraklasie otrzymał 10 lub 15 minutowe szanse zaistnienia, wykazania się, do wspomagania drużyny rezerw jeżeli już wybrałbym Sagana, natomiast boję się, że może być odwrotnie? Oby Leśny miał rację, że Niezgoda jest jednym z wygranych zgrupowań i w osiemnastkach meczowych będzie uwzględniany.
Tyle przeglądu kadr. Pozostaje osoba trenera i pytanie, czy to jest człowiek na właściwym miejscu, który te „puzzle” poukłada w ładny obrazek w maju? Klubowi włodarze wierzą że tak, wszak w tym celu go zatrudnili, silna ręka i ciężka praca treningowa na obozach przygotowawczych też robi chyba pozytywne wrażenie na kibicach, nadzieja na ‘przebudzenie mocy’ istnieje.
We mnie są lekkie obawy, nie do końca Stanisław Sałamowicz mnie przekonuje, nie zawsze bieganie w natężeniu Forresta Gumpa przynosi w danym pożądanym momencie wyniki. W przeszłości, za „starej szkoły” niekiedy, niektóre drużyny schodziły z gór po marszobiegach i z początkiem ligi były zajechane, człapały w jednostajnym wolnym tempie. Maciek Rybus zaręcza, że Czerczesow zna się na rzeczy, prowadzone przez siebie zespoły potrafi pod względem fizycznym przygotować, ale w ostateczności przekonamy się o tym dopiero teraz wiosną. Fakt, w sparingach wyglądało przygotowanie fizyczne zachęcająco.
Mniej wiary pokładam w Stanisława Sałamowicza jako taktyka i stratega. Na razie pod tym względem jawi mi się bliżej Franciszka Smudy, aniżeli Guardioli lub Mourinho, ale może to tylko pozór, a przy tym przywiązujący dużą wagę do „piłkarskich szachów” zarówno teoretyk Skorża jak i praktyk Berg, po sukcesach, w ostateczności dawali tyłka. Obu ceniłem właśnie za pietyzm z jakim odnosili się do taktyki, która piłkarzy nie ograniczała, ale dawała możliwość wykorzystania potencjału, tyle tylko, że obaj w kluczowych momentach ostatecznie jako szkoleniowcy zawodzili.
Obaj wymienieni trenerzy „rozchodzili” się z zespołem, mentalnie nie potrafili na niego wpłynąć, jak pod tym względem będzie radził sobie Czerczesow? Ma sporo „grzybów w barszczu”, pogodzić w szatni wszystkie ambicje nie będzie łatwo, o tego rodzaju trenerskich umiejętnościach przekonamy się dopiero w sytuacji „zarządzania kryzysowego” im później tym lepie, żeby taki przypadek i taka weryfikacja nastąpiła. Oby nie dane nam było doświadczanie tego wiosną.
Zatem z nadzieją, ale nie bez obaw. Niech moc będzie z nami! ![]()
Terminarz Ekstraklasy
Runda zasadnicza:
22. kolejka - 14 lutego (Jagiellonia, d)
23. kolejka - 21 lutego (Zagłębie, w)
24. kolejka - 28 lutego (Ruch, d)
25. kolejka - 2 marca (Termalica, w)
26. kolejka - 5 marca (Górnik Z., d)
27. kolejka - 12 marca (Cracovia, w)
28. kolejka - 19 marca (Lech, w)
29. kolejka - 2 kwietnia (Lechia, d)
30. kolejka - 9 kwietnia (Pogoń, w)
Runda finałowa:
31. kolejka - 16 kwietnia
32. kolejka - 20 kwietnia
33. kolejka - 23 kwietnia
34. kolejka - 30 kwietnia
35. kolejka - 7 maja
36. kolejka - 11 maja
37. kolejka - 15 maja
Półfinały Pucharu Polski gramy 15 marca i 4 kwietnia przed wyjazdowymi meczami z Lechem i Pogonią i to na tych meczach szczerze mówiąc dużo bardziej mi zależy niż na pojedynkach z Zawiszą. Sprowadzając rzecz do konkretów nie miałbym nic przeciwko żeby w tych meczach półfinałowych po 90 minut zobaczyć na przykład tego chwalonego Niezgodę, również Masłowskiego gdyby wcześniej nie otrzymał okazji do wykazania się, jednym słowem byłbym za rotacją, nawet gdyby to miało skutkować jakimś negatywnym wynikiem, przy założeniu że „wszystkie ręce na pokład”, a nogi na murawę znajdą się w lidze. Tam nie ma przebacz. Wszystko co najlepsze w każdym meczu i w każdej minucie.
Ze skrzydłowymi fakt, samemu napisałem że po Kuchym i Gui wyliczankę w zasadzie należy zakończyć, pozostali to rodzaj „sztukowania” co nie przesądza że akurat nie musieliby się sprawdzić, choć i ja wolę zdecydowanie choćby Dudę w środku niż z boku, to jednak i przywołałem przykład Kapustki w Cracovii.
Nie na zasadzie posiadanej wiedzy, a w opaciu o domniemanie zakładam, że w klubie są dogadani z Blizniczenką, któremu kontrakt z Dnipro kończy się w czerwcu i wtedy pojawi się w Warszawie. Temu, że w temacie skrzydłowych jest pewna doza ryzyka nie przeczę, tylko że ja się bardziej obawiam o bramkarza. Oby mój "strach" miał wielkie oczy!
Przy okazji „prezesa stulecia” i Słońca Warszawy jako wyznawca „łubudubu” mam okazję go pochwalić.
W PS są równolegle dywagacje na temat przyczyn odchodzenia Guardioli z Bayernu, wychodzi na to, że Czerczesow na legijnych włodarzy nie powinien narzekać. Ma możliwość układania klockow po swojemu, no może na brak uzupełniających kadrę skrzydłowych kręci nosem, ale gdyby tylko to miało mu przeszkodzić w odniesieniu sukcesu, to co z niego za trener!?
Rado: "Chciałem wrócić, ale Legia miała inne plany. Są w klubie osoby, które mnie nie chciały. Gdyby wszystko zależało tylko od Leśnodorskiego, to dawno podpisałbym kontrakt. Ale tak nie było. Trudno. Życie toczy się dalej."
http://www.polsatsport.pl/wiadomosc/2016-02-09/radovic-nie-zagram-w-legii-bo-sa-tam-ludzie-ktorzy-mnie-nie-chcieli/
Rzeczywiście tak na chłopski rozum ( czyli mój ) teoretycznie może być problem z bramkarzem. Osobiście nie boję się o Malarza, da radę tego jakoś tak pewny jestem. Gorzej sprawa wygląda gdyby tfu tfu coś sobie zrobił , albo zrobi szopkę jak w Poznaniu ( czerwień )
Wtedy kto?
Obrona jest ok do tego stopnia że widziałbym Pazdana jako defensywnygo pomocnika. Jest Jodła jest Borys jest Vranies więc i tu git malina.
Fin, Duda ,Gui o rany daj Boże.
Atak Niko, nasz Ibra, młody też jest dobrze.
Kucharczyk który moim zdaniem na bank złapał ponownie zdrowie ( był zajechany ).
A teraz spróbuję Was panowie szlachta zaskoczyć, Bereś, tak On. Jest naprawdę dobrze i wcale nie czekam z wypiekami na twarzy na skrzydłowego
Wracając jednak do kadry, to brak nowego skrzydłowego, tak jak w przypadku obsady bramki, nie spędza mi snu z powiek. Wydaje mi się, że na wiele można liczyć w ofensywie od naszych bocznych obrońców. Jędrzejczyk w meczach sparingowych, w tych w których grał, dawał w przodzie dużo. Hlousek w ostatnim meczu tez pokazał, iż gra w ofensywie nie jest dla niego tajemnicą. Myślę więc, że jeśli chodzi o skrzydła, na obecną chwilę, wielkiego problemu nie ma. Podkreślam jednak, iż mówię tylko o nadchodzącej wiośnie.
Wiele sobie obiecuję po Hamalainenie. To był zawodnik, na którego odejscie z Lecha bardzo liczyłem, bo widziałem w nim głównego architekta ich odrodzenia. Jako, że wciąż taktuję poznaniaków jako naszych najgroźniejszych rywali (być może wbrew rozsądkowi) niezmiernie cieszyła mnie jego nieugięta postawa zakładająca opuszczenie Poznania. Przyszedł do nas co jest podwójnym szczęściem, bo gościu był w poprzednim roku jednym z najlepszych pomocników ligi. W sparingach potwierdził, iż niekoniecznie musi się u nas specjalnie długo aklimatyzować, więc liczę iż swoją formę z Lecha zacznie od razu pokazywać i u nas.
Jeśli wszystko odpali i potwierdzi się, że trener Czerczesow potrafi kondycyjnie przygotować zespół, to pozostaje czekać na to co będzie wyrabiał Piast. W mojej opinii jeśli obecny lider ma się "wyłożyć" to kiedy jak nie po przerwie zimowej. Czas więc powiedzieć "sprawdzam".
Mam pytanie czy "Legionista" Furman, Wolski i inni grają w klubie za darmo? Czy kuszeni lepszym kontraktem nie przebierają nogami? Czy dzięki nim zdobywamy hurtowo tytuły? Raczej nie.
Za to duży wkład mieli "najemnicy" tacy jak Stanev, Svitlica, Vukovic, Roger, Edson, Choto, Radovic, Astiz, Kucjak, Ljuboja i wielu innych (nie wymienionych przepraszam).
Miło by było gdyby ci "Legioniści" mieli taki wkład w triumfy Legii jak ci "najemnicy".
Bardzo to nieładna jest ta moda.
„Najemnik” Glik jest kapitanem Torino, a u nas „najemnik” Vrdoljak pełnił tą samą funkcję, nie traktuję „najemnika” a priori negatywnie, uważam że nowo zakontraktowany zawodnik może tak się zżyć z klubem, z miejscem, z miastem że w pełni będzie zasługiwał na miano legionisty, wiślaka, lechity itd. To indywidualna sprawa, jeżeli Rado uważa się za legionistę to spoko, nie ma w tym dla mnie problemu, nawet jeżeli teraz odleciał do Ljubljany. Proza życia. Co w sercu komu gra, to jego sprawa, a zawód zawodem. Kazimierz Deyna był „najemnikiem” ze Starogardu Gdańskiego via ŁKS, Wolski, Furman przychodzili z mniejszych klubów, ale ich wszystkich do dorosłej kariery przede wszystkim kształtowała Legia, zakładam, że przez to jakiś sentyment do niej jednak mają. Borysiuk grał w Lechii, ale mam nadzieję że do Legii i Vuko („najemnika któremu na scieżce trenerskiej kibicuję i którego nazwe Legionistą”) miał sentyment.
Natomiast jeżeli sprowadzamy „najemnika” czyli kontraktujemy nowego piłkarza i nie jest to zawodnik młody, perspektywiczny do ukształtowania i dalszego rozwoju, ale ktoś kto już z niejednego piłkarskiego pieca chleb jadł, ktoś kto ma zagwarantować wyższy poziom druzyny, to w imię tego wychodzę z założenia i z mocnego przekonania, że powinien zdecydowanie przewyższać „wychowanków”. Od kogoś takiego powinni się uczyć. A jeżeli tak nie jest, choćby poziom umiejetności jest równy, albo prezentowana forma podobna, to dla mnie preferowany winien być „wychowanek”. Cały czas słyszę od naszych piłkarzy że zagranicą muszą udowodnić swoją wartość, muszą być zdecydownie lepsi od konkurenta „autochtona” żeby wygrać rywalizację o pozycję w jedenastce. I dobrze, ale tego samego oczekuję w Legii. Na tej zasadzie, gdyby innych uwarunkowań nie było, to w kadrze Legii wolałbym Furmana od Vranjesa, czyli „autochtona” od „zaciężnego” który według mnie w tym konkretnym zestawieniu wyższego poziomu gry nie gwarantował.
Piast ma 45 punktów po 21 meczach, wynik nie w kij dmuchał. My w ostatnich latach tyle (nawet więcej, 46) mieliśmy w sezonie 2012/13 i skończyło się mistrzostwem. Tak, niby to 'tylko' Piast, ale mają ten sam zespół co jesienią, mają tego samego trenera, mają za sobą dwumecze z Legię, Lechem czy Cracovią. Jeżeli utrzymają jesienną regularność, piekielnie ciężko będzie ich dogonić.
Co do pucharu Polski, uwagę zwraca termin finału, 2 maja. Kolejna kolejka ligowa przypada na 7-8 maja, a w niej mecz dwóch najlepszych drużyn w grupie mistrzowskiej. Niemiłe skojarzenia i w tym sensie obawy iocosusa rozumiem. Niemniej jednak jeżeli znów zagramy z Lechem na Narodowym... Kto by odpuścił taki mecz czy choćby kalkulował porażkę w imię przyszłych korzyści (niepewnych)? Nie ma opcji.
W składzie Legii jest mnóstwo zagadek. Ogromny tłok z przodu, umiarkowane pole manewru na skrzydłach i mimo wszystko ryzyko w bramce.
Wyobrażałem sobie już kilka opcji i wychodzi mi, że najmniej subiektywnie pojmowanych personalnych 'strat' byłoby przy następującym zestawieniu:
Malarz - Jędrzejczyk, Lewczuk, Pazdan, Hlousek - Jodłowiec - Guilherme, Hamalainen, Duda, Kucharczyk - Nikolić.
Niestety sam nie wierzę w taki wariant. Byłaby luka w środku pola, a i współpracy Nikolicia z Prijoviciem żal.
Reasumując... Nie mogę się doczekać aż zaczną grać
" My w ostatnich latach tyle (nawet więcej, 46) mieliśmy w sezonie 2012/13 i skończyło się mistrzostwem."
Komu to przeszkadzało ? Dzisiaj z taką kadrą niektórzy wciąż drżą o końcowy wynik. To kogo musielibyśmy mieć w składzie aby tą (ogórkową) ligę wygrać ?
W moim odczuciu na miano prawdziwego "Legionisty" zasługują jedynie kibice. Ci, którzy od lat drepcząc na Ł3, bez względu na pogodę, temperaturę, dzień tygodnia, godzinę spotkania, rodzaj rozgrywek, właścicieli czy miejsce w tabeli, nie zmieniając barw klubowych płacą swoje ciężko zarobione pieniądze, pomimo, że wielu z tych "spektakli" oglądać się nie daje.
Cała reszta to najemnicy z krótszym bądź dłuższym stażem. Dzisiaj tu, jutro tam. Dzisiaj całują (L) jutro jakąś "gwiazdę", "trójkąt" czy cokolwiek innego.
Barwy klubowe ? Tylko na kibicach niezmiennie te same
Podobnie jak gawin już przebieram nogami
"Legia to My", brawo!?
"Legia to My" - Nie
Legia to 100 lat tradycji.
po co było zmieniać jak było dobrze i komu to przeszkadzało? - no w sumie nikomu nie przeszkadzało, ale wtedy o ile się nie mylę drużyna nie grała w pucharach europejskich to po pierwsze, po drugie jak zagrała to widać było że trener chciałby grać otwartą grę z Lazio - czyli pięknie przegrać zamiast brzydko zbierać punkty. Jak już drużyna grała w pucharach to zdobyła punktów 3 i odpadła z Pucharu Polski. Trener Janek - bo o nim mowa - gdyby zamiast prowadzić pierwszą drużynę Legii, dać mu pod opiekę akademię to byłby strzał w dziesiątkę.
I takie pytanie, czy taki Furman nie stał się już "najemnikiem"?
Starczy już o tych „najemnikach”!
Tak sobie wynotowałem „złote myśli” Czerczesowa z ostatniego wywiadu dla oficjalnej.
„Szkoda tych chłopaków, że oni nie byli do tej pory w ten sposób przygotowywani.” – ostro sobie poczyna pan trener z poprzednikiem na swoim stanowisku. Kibicom się spodoba, do czasu jakichś odpukać wtop.
„Chodzi ogólnie o polską ligę.” – no to jeżeli w niej tak kiepsko, to dzięki zaaplikowanym metodom po podciągnięciu legionistów wciągniemy ją nosem.
„Mam dostatecznie dużo wariantów gry. Jestem przygotowany na każdą sytuację, by rozwiązywać kłopoty gdy tylko się pojawią.” – odważna deklaracja, ale taka pewność siebie trenera mi nie przeszkadza, gorzej gdyby był jakimś asekurantem.
„Jego zadaniem (Hamalainena) jest grać to, co mu nakazuję. W sparingu ze Stabaek miał za zadanie zagrać w ataku i je wypełnił. Ma się wywiązywać z tych zadań, które mu nakładam.” – wiadomo kto tu jest „pan i władca”, jeżeli w odbiorze piłkarzy Stanisław Sałamowicz będzie surowy, wymagający ale sprawiedliwy, to wówczas „silna ręka” może przynieść efekty.
„Czasami zdarza się, że Legia znajdzie potencjalne wzmocnienie, które nie było na liście naszych potrzeb. Wtedy siadamy, oglądamy i dyskutujemy, czy jesteśmy w stanie wkomponować takiego piłkarza w drużynę bez szkody dla naszej filozofii. Jeśli tak jest, to ja daję zielone światło na transfer. Powtórzę – jesteśmy drużyną, współpracujemy ze sobą na każdym etapie.” – Rado chyba dostał „światło czerwone”, ale to trenerska kompetencja, dobrze że trener ma swoją wizję, ją realizuje i ze swoich prerogatyw nie boi się korzystać.
(O Vrdoljaku) „najważniejsze i pragnę to podkreślić, musi uporządkować swoje myśli w głowie. Natomiast tak w życiu, jak i w sporcie, w głowie najlepiej sobie poukładać podczas rozstania. Kiedy spojrzymy na pewne wydarzenia z dystansu, z innej perspektywy, wtedy dochodzimy do właściwych wniosków. – czyli rozstanie oprócz zdrowotnych przyczyn jest i po to żeby Ivica coś sobie uświadomił, a w zasadzie jak Czerczesow przyznaje to najważniejsza przyczyna. Nie ma przebacz dla Vrdoljaka.
„Póki co kapitanem drużyny będzie Jakub Rzeźniczak, który de facto był kapitanem zespołu odkąd jestem przy Łazienkowskiej.” – para Lewczuk – Rzeźniczak co raz bardziej prawdopodobna, a może powrót do koncepcji Rzeźnik – Pazdan. Z Jedzą i Hlouskiem po bokach by były brakujące centymetry w formacji? W każdym razie Rzeźnik jest przewidywany do gry.
To samo zrobił Latal tylko pół roku wcześniej - moze tu jest klucz do pójścia do przodu dla polskich klubów? i nie chodzi o 30 km biegi w śniegu, a przygotowanie fizyczne w stylu z USA - siła ale i dynamika, wytrzymałość ale w szybkości.
Kibicując Legii świadomie od 54 lat mogę stwierdzić,że trener Czerczesow jest dopiero piątym po Vejvodzie,Strejlau, Wójciku i Janasie, który przygotowuje zespół w przerwie zimowej zgodnie z kanonami sztuki trenerskiej.Wprowadza w czyn hasło,że ten okres to ładowanie akumulatorów.Nie udaje czarnoksiężnika czy innego maga lub cudotwórcy, który nagle wynalazł jakiś cudowny, nieznany nikomu sposób na dobre przygotowanie graczy do sezonu. Po prostu każe im ciężko pracować , gdyż tylko w ten sposób można wykuć formę. Mało tego , tak pracują we wszystkich liczących się w futbolu krajach. To co robi jest klasyką. Proces kształtowania fizyczności ma trzy fazy : akumulację, intensyfikację i transformację.O akumulacji powiada się,że jest to podstawa do dalszego procesu treningowego i polega na pracy tlenowej z przewagą objętości nad intensywnością.Drugi etap to praca nad szybkością wytrzymałościową tlenowo- beztlenową.Suma obciążeń w obu tych etapach przewyższać powinna znacznie obciążenia z mikrocyklu startowego / transformacja/. O ile szkoleniowiec ma warsztat czyli już w odpowiedni sposób tak pracował i wie jakie obciążenia zaordynować to wysiłek zawodników na marne iść nie może.
Jedyna obawa to taka,że znowu teoria treningu powiada,że przejście na wyższy etap wysiłkowy powinno następować po osiągnięciu poprzedniego etapu. Ma to być takie ewolucyjne wchodzenie na szczyt.Inaczej mówiąc nasi zawodnicy przez poprzedniego trenera zostali fizycznie zaniedbani i ich dotychczasowa podatność na wysiłek była niewielka. Pewno lepiej dadzą sobie radę zawodnicy o wyższym poziomie energetycznym jak Rzeżniczak, Kucharczyk i już tak trenowani jak Jędrzejczyk czy Hlousek ,ale słynna suplementacja i "dobre słowo" mogą zdziałać cuda
Trener Czerczesow jest jest nieodrodnym synem jeszcze radzieckiej szkoły taktyki.Za twórcę sposobu gry zwanego pressingiem powszechnie uważany jest rosyjski trener Dynama Moskwa I Kijów Masłow. Co prawda zrezygnował on na początku lat 60-tych z totalnego pressingu na rzecz gry strefą, gdyż ówczesne metody treningowe nie były w stanie przygotować zawodników motorycznie do pełnej realizacji tej koncepcji. ale znalazł znakomitego kontynuatora w osobie Łobanowskiego. I to 14 zadań obrońców , 13 zadań dla napastników oraz 20 zadań "akcji koalicyjnych" stało się podstawą tamtejszej szkoły trenerskiej. Chodzi o to, aby obrońcy po odbiorze piłki wprowadzali ją do gry, a nie tylko wybijali i, aby zajmowali pozycje do gry ofensywnej oraz w niej uczestniczyli.Napastnicy mieli stosować pressing na obrońcach , być cały czas w ruchu,odbierać piłkę w okolicach ich bramki i unikać tych stref w których występuje zagęszczenie rywali.Łobanowski preferował nie zawodników uniwersalnych,ale uniwersalność w grze.Jego zdaniem atak i obrona nie zależą od pozycji zawodnika na boisku,ale od posiadania piłki.Wiec kiedy jej nie mamy musimy robić wszystko,aby ją odzyskać, nawet jak to jest w polu karnym przeciwnika.
Do tego należało unikać mechanicznego powtarzania stałych zagrywek. Zawodnicy mieli dokonywać wyborów wariantów gry zależnie od sytuacji. Przypominać to miało tak lubianą przez Rosjan grę w szachy. A więc mamy wyuczone różne warianty,ale wybieramy ten ,który naszym zdaniem w aktualnej sytuacji boiskowej najlepiej się do tego nadaje.Celem treningu taktycznego było wyrobienie w graczach strukturalnego widzenia gry.
I najlepiej istotę filozofii futbolu Łobanowskiego I Czerczesowa oddaje powiedzenie :" Aby przejść do ataku najpierw musimy odebrać przeciwnikom piłkę. Jak?. Pressingiem synowie, pressingiem"
Natomiast odnośnie "najemnika" to inteligentny Iocosus się chyba lekko zaplątał.Chyba jest pod wrażeniem tezy postawionej w jednym z numerów PS przez redaktora Bugajskiego,że przywiązanie do barw klubowych znaczy coraz mniej.Przy czym samo słowo ma różne konotacje i żadna z nich nie jest jednoznacznie pozytywna, gdyż słowo to od wczesnego średniowiecza oznaczało żołnierza ,który za pieniądze służył w obcym sobie wojsku czyniąc to dobrowolnie, następnie oznacza pracownika najemnego , który żadnej najgorszej roboty się nie boi, gdy mu za nią płacą, wreszcie oznacza osobę , która gotowa jest za pieniądze popełnić czyn haniebny. I jest to stan faktyczny i żadne puste gadanie zawodnika klubu o tym,że ma coś na sercu faktycznego bycia najemnikiem nie zmienią. Mówiąc kolokwialnie u najemnika serce mieści się kieszeni. Ja nie biadam nad rozlanym mlekiem czyli rozplenieniem się najemnictwa w piłce tylko nazywam rzeczy po imieniu. Nie uważam natomiast aby należało oceniać tego co dany zawodnik wnosi do drużyny przez pryzmat tego czy on jest typowym najemnikiem czy nie. Jak jest dobry i dużo z siebie daje to mu kibicuję, ale też mniej od niego wymagam.Wymagam więcej od tych ,którzy są mojej drużyny krewniakami.Jednak też nie ukrywajmy,że to powszechne zjawisko w profesjonalnym futbolu spowodowało,że ten kto jest bogatszy ma większe możliwości doboru lepszych zawodników i znacznie większą szansę odnoszenia sukcesów.
"O tempora, o mores"
Zbyszek, chyba trudniej wskazać trenera, który w latach 70’ i 80’ nie uskuteczniał „zimowego ładowania akumulatorów”, przynajmniej ja mam z tym problem.Takie były przyjęte standardy, dziś śmieją się z nestora Szukiełowicza że je podtrzymuje, nie wykluczam, że pan Romuald może się później śmiać, jego Śląsk przygotowaniem fizycznym zadziwi na tle innych drużyn, ale to i tak dla mnie nie będzie dowodem, że górskie maratony, bieganie kolejnych kółek wokół boiska (w skrócie myślowym) to jedyny sposób na wyrobienie niezbędnych optymalnych parametrów wydolnościowych.
Pobudzenie organizmu do wysiłku i przystosowanie do niego nie obejdzie się bez wylanego potu, tego nikt nie zaneguje, kwestia metod jakimi do tego się dochodzi, czy mi się wydaje, czy Zbyszku samemu dowodziłeś gdy Berg obejmował druzynę i wprowadzał swoją metodologię, że jego stystem przygotowania fizycznego nazwijmy go „startowy” jest równie efektywny jak klasyczne „zimowe obozy kondycyjne”?
Ja ‘generała’ Czerczesowa zacznę słuchać z rukami po szwam, jak zdobędzie mistrzostwo i przejdzie zwycięsko eliminacje pucharowe, wtedy stanie się trenerskim guru, na razie to przyznaję że trochę mnie drażni styl, który odbieram jako „przybycie do zapuszczonej wioski z kagankiem oświaty”. To znaczy wioska może i do miana nowoczesnej metropolii aspirować nie może, gnębią ją problemy, a edukacja jest bodajże podstawowym, ale nie wiem czy akurat ten ‘nauczyciel’ posiada kompetencje żeby system oświaty w wiosce zmienić?
Jasne Spartak w którym grał Czerczesow wykazał wyższość nad Legią i to w jej apogeum lat 90’, ale ja jakąś estymą szczegolną rosyjskiego futbolu z ostatnich lat nie darzę. Siła ich klubów, bierze się z kasy oligarchów, reprezentacja fajną piłkę grała ostatnio na Euro 2008, a oprócz tego nie pokazuje nic szczególnego, a przecież to kraj z sporymi tradycjami piłkarskimi i z „rezerwuarem” zawodniczym, tylko że no właśnie jakoś nie widać żeby ostatnimi czasami szkolić tych swoich piłkarzy potrafili. A przecież kasę mają, setki, tysiące chętnych do kopania piłki też posiadają i co z tego wynika?
Niech Czerczesow udowodni praktyką że jego metody są skuteczne, wówczas zacznę inaczej na niego patrzeć, nabiorę szacunku i uznania. W kadrze posiada snajpera, którego inni mogą mu tylko zazdrościć, oprócz niego trzech ofensywnych piłkarzy dysponuje indywidualnymi umiejetnosciami piłkarskimi chyba najwyższymi w całej lidze (Hamalainen, Guilherme, Duda) w obronie dwóch reprezentantów Polski i jeden aspirujacy do kadry Czech z cv z Bundesligi. Przewaga Piasta po podziale punktów tyle co nic, dystans jednego choćby bezpośredniego meczu. Niech Czerczesow niczego nie zepsuje, a już to powinno okazać się wystarczające.
***
Zbyszek to nie Bugajski to Świrekwampirek!
Nie neguję tego co napisał Zbyszek, samemu przywołuję za przykład jeszcze bardzo dobrej gry Rosji rok 2008, ale co później? Ostatni piłkarze z Rosji którzy zwrócili moją uwagę to Żyrkow i Arszawin. Pawluczenko i Pogrebniak - może, ale to i tak generacja obecnych trzydziestolatków.
Patrząc w odległą historię, to my Sbornej zęby wybiliśmy w 1982 roku. Szach mat z obu stron, wyrachowana gra, dla nas remisowo zwycięska, w zasadzie nic nie byli w stanie nam zrobić.
Teraźniejszość! Gdyby nie kasa oligarchów wtapiana w kluby to być może rosyjka futbolowa dzierewnia w tej chwili prezentowałaby się równie ubogo jak nasza zapadła wioska.
Mając takie możliwości, taką tradycję to tam talenty piłkarskie powinny eksplodować, tymczasem wydaje się, że nic takiego się nie dzieje. Słabsze pokolenie? Ale to już będzie prawie dekada, zatem może i maja problem z własnym systemem szkoleniowym?
Podpisuję się obiema nogami i ręcami
Mam tak jedną niepokojącą myśl, czy sukces (ewentualny) w tym sezonie osiągnięty takimi metodami nie okupimy zapaścią w przyszłym gdzie zamiast drużyny będziemy mieli grupę zajechanych zawodników/kontuzjowanych.
Ja nie chwalę Staszka - szczerze to ta runda będzie dla mnie kluczowa co do jego oceny, ale wiem jedno że jeżeli drużyna z naszej ligi ma mieć jakiekolwiek szansę na dostanie się do LM czy jakieś rozsądne granie w Europie to musi być przygotowana fizycznie na 120 procent, musi biegać więcej i szybciej od przeciwnika bo zwyczajnie mniej potrafi piłkarsko
Mam swoje zastrzeżenia, które trochę spokoju mi nie dają, ale u mnie Stanisław Sałamowicz być może ma większy kredyt zaufania, niż u wielu obecnie zdeklarowanych zwolenników, tak jak wspominałem, gdyby Pucharu Polski nie zdobył dla mnie w ocenie trenerskiej nic by to nie znaczyło, wzruszyłbym ramionami, natomiast znaleźliby się tacy, którzy po czymś takim już by byli skłonni zsyłać na Syberię.
Z pewnością runda wiosenna jest egzaminem maturalnym, a klasyfikacje do europejskich pucharów będą już próbą dostania się na studia. Oby Stanisław Sałamowicz zrealizował „magisterkę” w trybie przyspieszonym.