- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Monrooe
-
Requiem dla "Komora"
Ciężkie czasy nastały dla fanów drużyny z Łazienkowskiej 3. Podczas gdy jeszcze nie zdążyli porządnie otrząsnąć się z informacji o odejściu Maćka Rybusa już musieli pogodzić się ze stratą kolejnego ważnego gracza z ekipy trenera Macieja Skorży. Jak grom z jasnego nieba spadła na kibiców informacja o „rejteradzie” (wreszcie oficjalnie) w tym samym kierunku (ba, do tego samego klubu) podstawowego obrońcy Marcina Komorowskiego.
Muszę przyznać, że mam bardzo duży szacunek dla „Prezydenta”, przychodził do Legii jako piłkarz nieznany, tak naprawdę nic wcześniej nie osiągnął (kilkanaście meczów w Ekstraklasie na koncie). Chcąc być szczerym trzeba stwierdzić, że początkowo w zespole z Warszawy też nie pokazywał nic ciekawego. Z każdym kolejnym tygodniem coraz większa grupa fanów zadawała sobie pytanie – „po co ściągnięto tego faceta?” i nie ma co ukrywać, z tygodnia na tydzień to pytanie wydawało się coraz bardziej zasadne.
Gdy wyglądało na to, iż dni Komorowskiego są już w Legii policzone, trener Skorża zdegustowany nieszczelną stołeczną defensywą postanowił wystawić byłego zawodnika Polonii Bytom na pozycji... środkowego obrońcy. Dla piłkarza był to dar od losu, trzeba też przyznać, iż zawodnik nie oglądając się na boki wykorzystał swoją szansę w 100%. Marcin pracował za trzech, tylko dzięki ciężkiej pracy i determinacji wywalczył sobie stałe miejsce w jedenastce, którą trener Wojskowych z reguły desygnował na plac. Dotychczasowi pewniacy w postaci Inakiego Astiza i Dicksona Choto musieli pogodzić się z rolą rezerwowych (bądź nawet bywalców trybun). To co dla kibiców i samego zawodnika jeszcze trzy miesiące wcześniej wydawało się niemożliwe stało się faktem. A „Komor”? Z właściwym sobie zacięciem poprawiał się z każdym kolejnym treningiem, z każdym następnym występem.
Zwieńczeniem ciężkiej pracy jaką defensor Legii wkładał w treningi oraz ambicji jaką pokazywał na boisku było powołanie do reprezentacji Polski. Być może nie pograł zbyt wiele w tej najważniejszej z drużyn, ale już samo zaistnienie w kontekście zespołu Smudy jest olbrzymią nobilitacją. A przecież w oczach niektórych ten chłopak nie nadawał się do gry na poziomie Ekstraklasy. Odpowiedź Marcina Komorowskiego była najlepsza z możliwych. Bez zbędnych słów, bez żadnego zadęcia po postu na boisku piłkarskim pokazał, że nie trzeba urodzić się wirtuozem, a ciężką pracą można dojść do takiego poziomu o jakim inni mogą tylko marzyć.
Jeszcze raz brawo „Komor” to wszystko co osiągnąłeś zawdzięczasz własnej ciężkiej pracy, oby więcej takich zawodników jak Ty trafiało do naszego klubu. Czas na kolejny etap Twojej kariery. Powodzenia.
Przy okazji tego transferu wielu komentatorów (dziennikarzy, kibiców), zdawało się mieć pretensje do „Prezydenta”. Twierdząc, iż odejście do Tereka to przejaw braku ambicji, iż to rezygnacja z przyszłości piłkarskiej na rzecz fury pieniędzy jakie zapewne obiecał mu kub z rosyjskiej ekstraklasy. Jeśli mam być szczery to jestem bardzo zdziwiony taką wobec zawodnika (nie tylko tego zresztą). Wygląda to tak jakby wszyscy nagle zapomnieli, że piłkarz to też zawód. To zajęcie dokładnie takie samo jak wszystkie inne i w jako takim chodzi w nim przede wszystkim o zarobienie takich pieniędzy by móc godnie żyć po zakończeniu kariery zawodniczej (a ta jak wiemy jest bardzo krótka). Mnie nie dziwi, że zdecydowanie większą ambicją dla danego piłkarza jest zapewnienie bytu własnej rodzinie niż kierowanie się mrzonkami o wielkiej karierze. Nie każdy ma talent czy ambicje grać w Barcelonie, natomiast każdy chce wykorzystać te swoje pięć minut by nie martwić się o dalsze losy swoje czy najbliższych.
Nie oszukujmy się „Komor” już osiągnął bardzo wiele, w czasie swojej kariery przeszedł długą drogę od piłkarza którego wyśmiewano do kandydata na reprezentanta swojego kraju. Od piłkarza który zarabiał grosze (piłkarskie grosze) do zawodnika który za kilka ostatnich lat swojej kariery z nawiązką zrekompensuje sobie dotychczasowe wyrzeczenia jakich musiał się podjąć by znaleźć się tu gdzie jest obecnie. Marcin Komorowskie jest też wspaniałym przykładem dla innych młodych jeszcze piłkarzy, pokazał, że warto ciężko pracować, warto wierzyć w siebie, warto w końcu przejść do Legii Warszawa. Z tego klubu zawsze było najbliżej do piłkarskiego raju (niestety do piekła też ale to już historia na inne opowiadanie).
Jednak jego odejście z Legii mnie... cieszy.
W piłce nożnej jest co prawda tak, że siła drużyny nie jest prostą sumą umiejętności poszczególnych zawodników, czasem określona konfiguracja personalna 'kliknie' i zaskoczy skutecznością najtęższe głowy. Tak właśnie było z przesunięciem Komorowskiego na środek defensywy i jego grą w parze z Żewłakowem.
Nie może to jednak przesłonić wad 'Prezydenta' - słabej techniki, bezużyteczności w wyprowadzaniu piłki, tendencji do atakowania na raz. Komorowski lepszy już nie będzie, środek naszej obrony z nim i Żewłakiem też nie. A jest tu przestrzeń do zagospodarowania, zdecydowanie.
Pytanie jak szybko uda się zapełnić lukę po Komorowskim i jaką metodę poszukiwań obierze Skorża.
Ze swojej strony najmocniej liczę na to, że odejście Komorowskiego zmobilizuje do pracy Astiza.
Kiedy z Cracovią na boisku pojawił się właśnie Astiz, najpierw byłem pod wrażeniem różnicy w sposobie gry pomiędzy nieco topornym Komorowskim a elegancko wyprzedzającym rywali Hiszpanem. Tymczasem w drugiej połowie o mały włos nie osiwiałem, widząc nieodpowiedzialne podania Astiza wprost pod nogi rywali. Umiejętności umiejętnościami - ale wpływ Komorowskiego na zespół był w tamtym momencie jednak korzystniejszy, środkowy obrońca nie może być dywersantem! Ale wciąż wierzę, że to właśnie Astiz może 'podskoczyć' najwyżej z całego dostępnego Skorży grona defensorów.
A może Skorża spróbuje wariantu z Jędrzejczykiem lub Rzeźniczakiem?
Co do zastępcy, mówił o Vrdoljaku (dla mnie fatalny pomysł, bo kołdra w środku pola jest i tak dość krótka) i Jędrzejczyku (dla mnie fatalny pomysł, bo chłopak obecnie nadaje się tylko na ławkę)... Również zdecydowanie postawiłbym na Astiza, żeby przed przyszłym sezonem wiedzieć, na czym stoimy. I częściej wysyłałbym Jóźwiaka na mecze Bełchatowa. Transferów żadnych i tak nie przeprowadzi, niech chociaż Zbozienia poogląda.
Śledząc ostatnie dwa mecze (w tv) tym bardziej w Zabrzu odniosłem wrażenie ,że mimo wszystko mamy dziurę w środku pola. Ivica jest oka , Rzeźnikowi brakuje ogrania , a Gol to dla mnie hmmm podobny typ jak Komor. No w każdym razie nie jestem do końca przekonany co do jego talentu. Brakuje mi u niego "błysku". W każdym razie uważam ,że Vrdoljak w obronie to samobójstwo w pomocy.
A jeżeli chodzi o Komora to 100% zgody z Monrooe
@ wojsen
Zbozień chyba nie gra w Bełchatowie z powodów ideologicznych. tam było bardzo duże zamieszanie w tej sprawie. Pytano czemu GKS wychowuje Legii obrońcę, zamiast inwestować we własnych. Jak był tam "Janosik" to nie było dyskusji ale teraz Damian musiałby być ze dwa razy lepszy by to On występował.
Co do dziury w środku pola, ano jest. Widać tu trener wiedział o czym mówi twierdząc, ze bez Ariela będzie ciężko. Z tym, że moim zdaniem jeszcze klika spotkań i nie będzie to tak odczuwalne jak w tej chwili.
2. Nie odbieram wypowiedzi Skorży jako deprecjonowania umiejętności Astiza i Choto. Trener po prostu wie, że w Legii musi być czterech środkowych obrońców zdolnych do gry "na już". Teraz mamy takich dwóch i pół (pół to Choto w nieznanej sprawności po kolejnej serii kontuzji).
Tak szczerze to nie mamy w razie kontuzji kim grać. IV i Gol to dwaj nominalni plus młody Furman chyba że też wypożyczony. Kuba przekwalifikowany. Musi jednak uczyć się tej pozycji. I jeszcze pytanie kto z nich potrafi zagrać Borysiukową piłkę ze skrzydła na drugie skrzydło ?
Na razie nie widzę ani w dorosłej ani w młodej Legii żadnego następcy zdolnego zagrać takie podanie jakim czasem raczył nas Ariel.
Co do obrony to potwierdzam tez opinię wojsena. Mnie też nikt w obronie Młodej Legii nie przekonuje. Obiecującym graczem jest Kamil Dankowski ale On ma 17 lat i jeszcze na niego za wcześnie. Reszta nie wzbudza mojego entuzjazmu, choć może faktycznie warto zastanowić się nad wypożyczeniem Cichockiego i obserwować jak radzi sobie w dorosłej piłce. Reszt to raczej nie ten poziom o jaki nam chodzi.
Podoba mi się poziom dyskusji i Wasze rzeczowe, kulturalne wypowiedzi, dlatego będę tu z przyjemnością zaglądał
Pozdrawiam
Dog
Tematyka związana z artykułami/felietonami pod nimi samymi a myśli "nieuczesane" w dziale "Na aucie". Żaden temat nam nie straszny, od żadnej dyskusji nie stronimy. Możliwość (kulturalnej)wymiany poglądów jest zresztą jednym z głównych powodów założenia tej Legijnej "enklawy" w internecie.
w imieniu c-eL
Monrooe