Logo

Borysiuk: od ławki do pierwszej jedenastki

Fani Legii mocno różnią się w opiniach jeżeli chodzi o ocenę gry i przydatności Ariela Borysiuka dla obecnej drużyny. Jedni twierdzą, że jest mało widoczny. Inni, że gra dobrze. Jaka jest rzeczywistość?

 

Sam nie mając wyrobionego do końca własnego zdania postanowiłem pochylić się nad tematem i przyjrzeć się grze Ariela. Nie znam jego dokładnych przydzielonych zadań i założeń taktycznych. Poniższy tekst to moje przypuszczenia oparte na analizie nagranych wiosennych meczów.

Strefa boiska po której Ariel poruszał się w czasie meczów

W Niecieczy miał co prawda dwa wejścia w pole karne. W pierwszej sytuacji zamiast podawać do lepiej ustawionego Nikolicia zdecydował się na strzał z niewygodnej pozycji. W drugiej sytuacji ładnie uwolnił się z pod krycia i wbiegł wolną przestrzeń pola karnego lecz nie otrzymał podania. Z Górnikiem, Cracovią czy Lechem nie meldował się w polu karnym rywali. Ogólnie jego przemieszczanie się w ofensywie ogranicza się do poruszania wszerz boiska. Jego głównym zadaniem jest jak najszybsze skasowanie akcji rywali. Na pierwszy rzut oka jego gra nie wygląda dobrze dla kibica. Niespecjalnie domaga się piłki. Kiedy oczekuje zagrania od kolegi, ewidentnie sygnalizuje rękami chęć włącznie się do akcji. Ale jednak stanowczo za mało podłącza się do gry. Można odnieść wrażenie, że zbytnio nie garnie się do rozgrywania. Owszem, przesuwa się, stwarzając możliwość otrzymania zagrania, jednak robi to zazwyczaj w początkowej fazie budowy ataku pozycyjnego, wymieniając podania ze środkowymi obrońcami. W przekroju ostatnich spotkań tylko dwa raz wymienił się pozycjami z Jodłowcem, zastępując go chwilowo w ataku. Przy wznowieniach gry z autu zachowuje się bardzo statycznie i w zasadzie jest pomijany przez kolegów w tym elemencie gry. I nie ma co się dziwić, bo zawsze ustawi się defensywnie. Dobrze asekuruje środkowych obrońców przy stałych fragmentach gry. Szybko wycofuje się we własną strefę obronną, wygrywając pojedynki biegowe.

Ustawienie defensywne na boisku kiedy piłka jest w posiadaniu przeciwnika

Odnoszę wrażenie, że Borysiuk czasami jest za daleko w kryciu rywali. Dlaczego wrażenie? Bo zazwyczaj obserwujemy piłkarzy będących przy piłce, a nie tych którzy nie są w jej posiadaniu. Zaobserwowałem, że samotnie przemieszcza się po boisku, czekając na odpowiedni moment doskoku do kolegi i podwojenia ataku na rywala w celu odbioru piłki. Stanisław nie przydziela mu roli tzw. plastra. Sam ma oceniać sytuacje i podwajać krycie w tych strefach, w których przeciwnik próbuje uzyskać przewagę liczebną. Trzeba przyznać, że Ariel dość dobrze czyta grę i umiejętnie przemieszcza się w odpowiednie strefy boisku. Nie 'napala się' kiedy rywal, którego przed chwilą pilnował lub próbował odebrać mu piłkę, przeniósł akcję pod linię autową. Spokojnie przekazuje krycie bocznemu obrońcy a sam wycofuje się i utrzymuje swoją pozycję w środkowej części boiska. Naprawdę robi to z dużym wyczuciem. W pojedynkach jeden na jeden nie idzie na raz tylko przeważnie czeka na ruch rywala. A że dobrze się ustawia, minimalizując rozegranie dalszej akcji to przeciwnicy często wycofują piłkę z naszej połowy lub podają w poprzek boiska. Czyli skutecznie zwalnia poczynania ofensywne przeciwnika. Przy wznowieniach gry z boku na połowie przeciwnika tak się ustawia, aby blokować szybkie wyjście cofniętego napastnika rywali. Nie jest zainteresowany grą ofensywną, tylko cały czas czujny i gotowy do przerwania kontrataku rywala przy stracie piłki przez kolegów z drużyny. Najsłabiej czuje się w grze obronnej na małej przestrzeni. W przegranym meczu z Niecieczą było widać to najlepiej. Brakowało mu szybkiej reakcji, przez co minimalnie spóźniał się z doskokiem do przeciwnika. Lepiej interweniuje kiedy ma trochę więcej przestrzeni. Nie boi się gry wślizgiem. Znakomicie wykorzystywał ten element w meczach z Cracovią i Lechem. Były to odważne, czyste wejścia, mimo że na pograniczu faulu. Również kiedy złapie rywala tyłem do naszej bramki to zazwyczaj odbiera mu piłkę i szuka zagrania do wysuniętych kolegów. Dobrze radzi sobie z dalekimi wykopami przez bramkarzy, odpowiednio blokując rywali. W samych pojedynkach główkowych raz lepiej raz gorzej. Asekuruje obrońców, grając blisko nich. Wygrywa większość pojedynków biegowych, udanie kasując zagrożenie w postaci kontrataku. Przy rzutach rożnych wykonywanych przez rywali ustawiony jest na 16-25 metrze. Jego zadaniem jest walka o wybite piłki z naszego pola bramkowego. Przy jego wzroście słusznie został wycofany za pole karne. Ogólnie tak to wyglądało w kilkunastu sytuacjach. Tak, zaledwie kilkunastu. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale w defensywie ma bardzo mało interwencji. Tak jakby go piłka omijała. Potwierdzają to jego faule. W pięciu ostatnich meczach faulował tylko 14 razy (2-2-2-4-4). Trochę to dziwne, a zarazem jakby sugerujące jego asekuracyjne zachowanie na boisku.

Ustawienie ofensywne na boisku w ataku pozycyjnym

Nie inaczej jest w jego poczynaniach ofensywnych. Nie znajduje się dużo pod grą. Jego celność podań wahała się między 74% a 84%. Największą procent osiągnął w meczu z Górnikiem, gdzie miał najwięcej swobody w grze. 65% celności w Poznaniu wystawia mu dobrą ocenę. W Niecieczy oddał 4 strzały na bramkę rywala. Z Górnikiem ani jednego. W Krakowie i w Poznaniu po razie uderzał na bramkę gospodarzy. W meczu wyjazdowym z Termaliką był ustawiony wyżej niż w pozostałych spotkaniach (w których naprawdę praktycznie nie 'powąchał' nawet 25 metra połowy przeciwnika). Przykładowo w meczu z Górnikiem grał wycofany od bramki zabrzan mimo postawionego przez przyjezdnych autobusu w obronie. Ograniczał się do krótkich podań wszerz boiska do partnerów. Sporadycznie, ale za to skutecznie zagrywał długie krzyżowe podania do Jędrzejczyka czy Hlouseka. Robił to precyzyjnie, w odpowiednim czasie umiejętnie przenosząc ciężar gry z jednej flanki na drugą.

Próbował i trudniejszych podań. Widząc tzw. uliczkę mocnym płaskim zagraniem chciał uruchomić Czecha na prawej stronie. Mając Dudę koło siebie lub na prawej stronie wolnego Jędrzejczyka postanowił przenieść ciężar gry ze środka na lewe skrzydło. Podanie było jednak mało precyzyjne, zabrzanie zdołali przejąć piłkę i wyprowadzili kontratak.

Borysiuk również potrafi ze środka boiska zagrać dobrą prostopadłą piłkę do środkowej strefy przed polem karnym.

Wielka szkoda, że tak rzadko decyduje się na takie wprowadzanie piłki. Czy brakuje mu odwagi? Ma nieźle ułożoną stopę więc mógłby częściej uruchamiać naszych napastników prostopadłymi podaniami.

Rzuty rożne i wolne

Tu Ariel nie ma za dużego pola do popisu. Jakim ustawieniem by nie grała Legia, Borysiuk ma przydzielone konkretne pozycje przez trenerów i tam się ustawia. Jak pisałem wcześniej, piłka go sama nie szukała więc nie powodował żadnego zagrożenia. Przy rzutach rożnych ustawiał się 16-25 metr od bramki (mecze wyjazdowe) i czekał, by zgarniać wybite piłki przed pole karne i posyłać je ponownie wolne boczne strefy boiska lub uderzać na bramkę. W Poznaniu ustawiał się odwrotnie. Bułgar stał na pierwszym słupku.

W meczach rozgrywanych na Łazienkowskiej ustawiony (wycofany) jest na 30-35 metr i ma za zadanie wyłącznie kasować kontrataki rywali.

Na koniec przeanalizujmy dwie bramki, w stratę których był zamieszany.

Nieciecza, gol na 2:0. Borysiuk w środkowej fazie akcji rywali popełnił pierwszy błąd. Przysnął, nie zauważając przeciwnika wchodzącego z głębi pola w jego strefę. Zostawił mu za dużo swobody. Jego uwaga skupiała się na grze przy linii.

Drugi błąd w jednej w tej samej akcji popełni przy linii. Za mało zdecydowanie interweniował, dopuszczając do dośrodkowania choć miał dużo czasu na zablokowanie. Rywal dwukrotnie trącał piłkę, przygotowując się do wrzutki w nasze pole karne.

Przy stracie bramki w meczu z Górnikiem również był pośrednio zamieszany. Fakt, został wrzucony na konia podaniem od Dudy i przy pressingu gości źle podał. Górnik zablokował jego zagranie, poszła kontra i przegrywaliśmy 0:1.

Nieważne czy będziemy grać 4-4-2 czy 4-2-3-1, podział ról w środku boiska będzie jasny. Jodłowiec gra wyraźnie bardziej z przodu, a Borysiuk zabezpiecza tyły. Po porażce w Niecieczy sztab szkoleniowy wyciągnął odpowiednie wnioski, przesuwając Ariela jeszcze bardziej do tyłu. Ze swoich podstawowych obowiązków w destrukcji wywiązuje się bardzo dobrze. Jest waleczny, nie boi się ostrych starć. Znakomicie gra wślizgiem. Ma bardzo mało strat. Nie fauluje głupio (jak miał w zwyczaju w pierwszym pobycie na Ł3). Posiada umiejętność zagrania celnego długiego krzyżowego podania w boczne sektory boiska. Umie mocno kropnąć z dystansu na bramkę.

Co można Arielowi zarzucić?

Wypada powtórzyć - można odnieść wrażenie, że Ariel nie szuka gry. Dostojnie, w jednostajnym tempie przemieszcza się po boisku, wymieniając podania głównie z obrońcami. Zbyt rzadko decyduje się na prostopadłe podania do napastników. Dlaczego nie stosuje wymienności pozycji z innymi kolegami z drużyny robiącymi mu miejsce w środkowej strefie połowy przeciwnika, nie wchodzi w uliczki? Z przebiegu gry nie zauważyłem, by takie zakazy mieli środkowi obrońcy. W każdym meczu oglądamy szybkie wyjścia z głębi pola w strefę obroną rywali Lewczuka, Rzeźniczaka czy Pazdana. Oni mają wolną rękę, a Borysiuk nie? Może zwyczajnie Ariel obawia się większej odpowiedzialności, stąd jego gra na alibi. Zdecydowanie za mało aktywny jest też przy wznowieniach gry z autu. Czasami mógłby pomóc kolegom szybkim wyjściem na pozycję.

Reasumując

Uważam, że Borysiuk w układance sztabu szkoleniowego otrzymał zadania typowo defensywne. Stanisław nie przywidział wymienności pozycji dla Borysiuka z Jodłowcem. Jeżeli Jodła wycofa się w strefę obrony to po wymianie podań natychmiast z powrotem podłącza się do akcji, zajmując zupełnie nową pozycję przygotowaną przez skrajnych pomocników. Ariel pozostaje w swoje strefie działania. Ma on jeden tylko cel. Uzupełniać naszych środkowych obrońców w grze obronnej. Od konstruowania akcji są lepiej usposobieni koledzy. Również zwolniony jest z wykonywania stałych fragmentów gry. Przy tak przygotowanych obowiązkach wynikających z nakreślonej taktyki przez trenera, Ariel nie będzie prezentował się widowiskowo dla kibiców. Nie będziemy oglądać jego rajdów na bramkę rywali czy różnego rodzaju sztuczek technicznych. Ariel ma proste zadania i musi je wykonywać. Ma dobrze czytać zamiary przeciwnika i odpowiednio reagować na wydarzenia boiskowe. Kasowanie kontrataków, odbiór piłki rywalowi i szybkie przekazanie piłeczki do kolegów odpowiedzialnych za grę ofensywną. Nic więcej. Skoro w każdym meczu Czerczesow stawia na niego to oznacza, że ze swoich obowiązków wywiązuje się poprawnie. Czy nam się taka gra Ariela podoba czy nie. Od momentu pojawienia się na boisku w meczu z Zagłębiem placu już nie oddał. Wydaje się, że Stojan Vranjes, mimo lepszego wyszkolenia technicznego od Borysiuka, pozostanie na ławce rezerwowych. Przypuszczam, że Ariela będziemy oglądać na pozycji defensywnego pomocnika do końca obecnego sezonu.

Dyskusja (6)
1czwartek, 24, marzec 2016 13:10
gawin76
Nisko chylę czoła przed wysiłkiem analizy poczynań jednego gracza - ze swoich minionych doświadczeń wiem, że to niełatwe zajęcie.

Oczywiście słuszne jest zastrzeżenie, że trudno oceniać Borysiuka w oderwaniu od zadań wyznaczonych całej drużynie i jemu jako trybikowi w tej maszynerii. Wydaje mi się, że wszystko zaczęło się od Jodłowca, którego Czerczesow bardzo trafnie 'zdiagnozował' i uaktywnił w ofensywie. Rzeczywiście, im dalej Jodła od naszej bramki tym lepiej Wink W tej sytuacji potrzebny był jednak ktoś asekurujący tyły i trzeba przyznać, że Borysiuk do tego nadaje się jak mało kto. Vranjes pograł tylko do pierwszej 'skuchy' (pechowa kontuzja w Lubinie), ale to chyba nie jest dla nikogo zaskoczeniem, bo wyższość Borysiuka w rywalizacji toczącej się na płaszczyźnie umiejętności gry destrukcyjnej jest wyraźna.

Porównuję go z nim samym sprzed lat, z poprzedniego pobytu w Legii, i wydaje mi się, że gra jeszcze bardziej ostrożnie niż wtedy. Strzałów z dystansu to on wręcz unika (pomijając ten niefortunny epizod z Niecieczy), jakby mniej jest też tych prób crossowych przerzutów. Ale z drugiej strony wydaje się być pewniejszy, dojrzalszy w grze. Prochu to Borysiuk nie wymyśli, ale swoje zrobi. Póki co na pewno na plus ten transfer.
2czwartek, 24, marzec 2016 20:48
Zbyszek
@Sektor 212.
Za bardzo się nie przyzwyczajaj do komplementów Smile, ale kolejna bardzo poprawna analiza, tym trudniejsza, o czym wspomniał Gawin,że tycząca pojedyńczego zawodnika grającego na dodatek na mało eksponowanej pozycji.Mały zarzut jaki mam do tekstu to troszkę chyba zbyt asekuracyjne oceny gry i przydatności Borysiuka. Ja bym trochę bardziej zaufał trenerowi.Jeżeli on na niego stawia to nie dlatego,że Ariel ładniej się uśmiecha tylko dlatego,że jest przydatny dla drużyny i że pod tym względem wygrywa rywalizacje z innymi, pomijając Jodłowca. Nie zapominajmy,że Czerczesow już podczas obozu na Malcie ocenił go wyżej od Furmana.Musi więc mieć od niego czy Vranjesza większe walory w grze.Moim zdaniem jest to jego pracowitość, dyscyplina taktyczna i dojrzałość, a ściśle rzecz ujmując odporność na negatywne wydarzenia boiskowe.Borysiuk bowiem nigdy nie gra poniżej pewnego , dość wysokiego poziomu.
W jednym z komentarzy już nie pomnę kto skrytykował powołanie Ariela do reprezentacji uważając,że to za wysokie dla niego progi.
Moim zdaniem w reprezentacji to na dziś to może i nie jest to zawodnik do pierwszego składu,ale jako zmiennik to na pewno wykona dobrze zadanie taktyczne i na pewno niczego nie popsuje.
Mnie zaskoczył pozytywnie po powrocie z nieudanych wojaży zagranicznych dwukrotnie.Śledziłem dość dokładnie jego grę w Niemczech i Rosji, też tego powodu, iż zadebiutował w I drużynie Legii nie mając jeszcze 17 lat, a więc coś w nim musiało być.
Ale nie o jego kolejach losu, lecz o zmianie postawy. Pamiętam,że miał dwie propozycje do wyboru ; korzystniejszą pod każdym względem z Belgii i z Niemiec i wybrał słabą drużynę z Niemiec. Jak mówił dlatego ,że Brugia gra w bardzo małym miasteczku,a Kaiserlautern to spory ośrodek miejski. Dziś stanowczo zaprzecza,że taki dziecinny motyw zadecydował o jego wyborze. Dla mnie to świadczy o tym, iż po prostu dojrzał.Również nie wprost, ale odnosi sięnegatywnie do swojego niesportowego trybu życia zaznaczając,że dziś stał się w pełni odpowiedzialnym mężem i ojcem.
Wracając do pozytywnych zaskoczeń to w Lechii w meczu z Legią, w której trener Berg wystawił Orlando Sa zagrał na pozycji środkowego obrońcy i opiekuna Sa. Nikt chyba nie powie,że Orlando był słabym napastnikiem. A Borysiuk mało,że nakrył czapką, on go zniechęcił do grania. To po tamtym meczu dostał powołanie.Może się bowiem zdarzyć,że jednak w klubie,a w reprezentacji bardziej , będzie potrzebny plaster.I wtedy on będzie jak znalazł.
A w Legii to on w meczu z Górnikiem , kiedy widoczne było zniechęcenie był tym ,który walczył za dwóch. to on był tym dobrym duchem drużyny.
Jeszcze chyba nie ma papierów na kapitana drużyny Legii,ale jest na dobrej drodze. Bo o sile drużyny o czym obaj wiemy decyduje jakość nie gwiazd, ale piłkarzy pozornie drugiego planu, tych, którzy nie bacząc na oklaski czy gwizdy ciężko pracują na boisku, po prostu dla drużyny.
3piątek, 25, marzec 2016 08:27
sektor212
@gawin76

Zgadzam się, że transfer Borysiuka to duży plus. Ja bym powiedział więcej wszystkie zimowe transfery były na plus. Porównując Ariela gdy debiutował w Legii do dzisiejszej jego dyspozycji to moim zdaniem nie wynika to z ostrożnej gry. Za trenera Urbana miał więcej taktycznej swobody oraz tolerancji na błędy. Miał w tamtym okresie 17 lat i dopiero uczył się seniorskiej piłki. Dziś to dojrzały facet. Czerczesow jasno ustawił reguły i zadania za które odpowiada. Ma ich mniej ale za to o wiele bardziej odpowiedzialne. Tym większy plus dla sztabu trenerskiego za trafny wybór ustawienia Borysiuka na pozycji defensywnego pomocnika. Z Jodłą myślę podobnie. Im dalej od własnej bramki tym lepiej Smile

@Zbyszek

Dzięki za miłe słowa. Spokojnie sodowa nie grozi Smile
„Mały zarzut jaki mam do tekstu to troszkę chyba zbyt asekuracyjne oceny gry i przydatności Borysiuka
Zgadzam się. W zeszłym tygodniu w dyskusji z tobą pojechałem mocniej po Jodłowcu. W Poznaniu zagrał rewelacyjnie obalając moje wypocinki. Swoją dobrą grą zamknął mi ust. Stąd w tekście trochę asekuracji. Zresztą oglądając Borysiuka w kilku meczach starałem się wcielać w jego skórę i odgadywać na ile jego gra to założenia taktyczne, a na ile przypadkowość wynikająca z sytuacji na boisku. Przykładowo dlaczego nie podał do fajnie pokazującego się do gry Dudy tylko zwolnił akcję zagrał do boku gdzie był gorzej ustawiony Jędrzejczyk. Jak ocenić takie zagranie? Błąd czy tak nakazuje mu grać Czerczesow. A może po prostu chciał dać kolegą złapać trochę oddechu po intensywnym 15 min. pressingu jaki wcześniej zaaplikowali rywalowi. Musiałem zwracać uwagę na wiele czynników chociażby która minuta gry , jak długo utrzymywaliśmy się przy piłce czy też w danej akcji koledzy z chęcią pokazywali mu się do gry i miał komu przekazać piłkę. Uwierz mi nie było łatwo. Dodatkowo jak napisałem wyżej Jodłowiec sprawił i przywołał więcej pokory w mojej analizie.

Borysiuk i reprezentacja – ja jestem na tak. Zresztą dokładnie to ująłeś, że na pierwszą jedenastkę to pewnie za wcześnie, ale jako zmiennik to pasuje jak ulał. Przykładowo kiedy wynik będzie niekorzystny i Nawałka zmuszony będzie do większej gry ofensywnej Ariel będzie odpowiednim zawodnikiem który zabezpieczy mu tyły.

Również podzielam twoje zdanie odnośnie przyszłego kapitana Legii. Borysiuk wydaje się być odpowiednią osobą. Czy doczeka się tego zaszczytu? Zapewne tak. Chyba, że jego dobra dyspozycja zostanie zauważona w Europie i kolejny raz przeniesie się do bardziej zamożnego klubu poprawiając sobie stopę życiową. Takiej sytuacji nie możemy wykluczyć.
4piątek, 25, marzec 2016 08:45
Szacun sektor212!

Wreszcie mamy trenera, który sztywno ma pomysł na konkretnych zawodników. Założenia taktyczne, umiejętności etc,w niektórych, jak np Wizira, przypadkach wręcz po profesorsku wprowadzone w pomysł na drużynę.

Ariel nigdy nie był i pewnie nie będzie wirtuozem. Nie jest uniwersalny, ma trochę braków w swym wachlarzu umiejętności, nie jest zbyt widoczny. Natomiast jakby nie było wciąż się uczy a w tym pomaga mu zarówno doświadczenie jak i charakter. Dzięki m.in tym atutom nie schodzi poniżej dosyć solidnego poziomu, przy tym wykonując swoją, najczęściej czarną, robotę a czasem dając coś ekstra Smile
5piątek, 25, marzec 2016 09:04
sektor212
@czarnuch

Stasiu rzeczywiście wygląda na trenera z pomysłem. Najważniejsze aby zapału mu nie starczyło tylko na jeden sezon.
W dalszym rozwoju Ariala zapewne obecnie dużo pomaga Aleksander Vuković który ma do Borysiuka duży sentyment. Wiele podpowiada mu jak, gdzie i dlaczego ma się ustawiać i podejmować decyzję. Zatrudnienie Vuko również było dobrym posunięciem i nie chodzi mi wyłącznie o Borysiuka ale o całokształt jego wiedzy i przywiązania do Legii.
6wtorek, 29, marzec 2016 15:25
Oley
Z mojej perspektywy, to wygląda tak, że w taktyce Staszka, kiedy atakujemy, to boczni obrońcy dublują pozycje skrzydłowych, skrzydłowi schodzą do rozegrania (słaby Kuchy, dobry Gui, "fałszywy" skrzydłowy Duda, czy Masło) potrzebny jest taki "czyszczący" i "koszący równo z trawą" defensywny pomocnik, który w naturalny sposób wspomaga osamotnionych w defensywie środkowych obrońców...
I to jest idealna pozycja dla Vizira... ze względu na wydolność i walory stricte fizyczne... bo mimo, że jest o niebo drobniejszy od Jodły, to nieustępliwością i trafnością podejmowanych decyzji (ustawianie się, przecinanie podań, agresywny odbiór piłki) w zupełności nadrabia.

Podpisuję się również pod wyrazami uznania za tekst... sektor, druga analiza i druga na prawdę wysokich lotów!!
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.