- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
-
Kolejna odsłona
Już w piątek czeka nas kolejne ważne wydarzenie na Łazienkowskiej. Nurtuje nie tylko odpowiedź na pytanie, czy Legia po serii trzech kolejnych remisów będzie w stanie uporać się z bardzo słabą w tym sezonie Wisłą. Uwagę przykuwa również sytuacja na trybunach, a nawet... poza trybunami.
Oczywiście najbardziej przejrzyste i najprostsze w ocenie są kwestie boiskowe. Po prostu musimy wygrać ten mecz i tyle.
Wisła to strzęp zespołu, indywidualiści poruszający się po boisku bez wyraźnego planu, bez konsekwencji, bez determinacji. Patrząc na tę drużynę z pozycji neutralnego obserwatora, absolutnie nie byłem zaskoczony tym, że Michał Probierz stracił pracę. Zastanawiałem się wręcz, na ile Probierz był w stanie faktycznie kontrolować zespół i czy w Wiśle nie nastąpił przypadkiem jakiś głębszy wewnętrzny problem w tak zwanej 'szatni'. Anonsowany jako nowy trener (tymczasowy, wzorem Moskala?) Tomasz Kulawik z pewnością zerwie z licznymi personalnymi eksperymentami Probierza, wiślacy trochę odetchną, będą chcieli pokazać, że stać ich jeszcze w tym sezonie mimo wszystko na wiele, że są wśród nich zawodnicy o bardzo wysokich jak na polskie warunki umiejętnościach. W piątek mogą być zdecydowanie bardziej niebezpieczni niż w ostatnich tygodniach.
Tyle że to nie powinno mieć dla nas większego znaczenia. Na Łazienkowskiej nie mamy prawa bać się żadnego polskiego zespołu, przed żadnym czuć lęku. Jakie znaczenie ma dla nas, czy na ławce Wisły siedzi w charakterze szkoleniowca ten czy ów przeciętny eks piłkarz, czy w składzie jest akurat futbolista Chrapek czy zawodnik Wilk. My musimy skupić się na tym, żeby dobrze zagrać swoją piłkę, żeby doskonalić własne schematy, szlifować zgranie naszej drużyny. Trzeba nam większego zdecydowania, lepszej koncentracji niż w ostatnich tygodniach, trzeba wyeliminować błędy, które tak wyraźnie zaszkodziły nam w meczach z Górnikiem, Polonią i Zagłębiem. Do zwycięstwa w piątek to z pewnością spokojnie wystarczy. A że liga znów drobi w miejscu, znów wszyscy tracą punkty ze wszystkimi, gdyby tak udało nam się wyrwać z tego peletonu... Mamy obowiązek podjąć taką próbę. Po prostu.
Tak 'prosto' nie jest już za to na trybunach. Wątki pozaboiskowe dotyczące meczu z Wisłą są znacznie bardziej skomplikowane niż te czysto piłkarskie, a ja myślę o nich i piszę z naprawdę ciężkim serduchem.
Przede wszystkim denerwuje mnie wojenna atmosfera unosząca się nad relacjami na linii kibice (wnosząc po licznych dyskusjach, mocno podzieleni) - klub - wojewoda (ten ostatni wraz ze stołeczną policją). Każda ze stron ma tu coś na sumieniu, każda oskarża o jakieś przewiny pozostałe strony, wszyscy usiłują ugrać jak najwięcej dla siebie. Pojawia się napięcie, są złe emocje, górę biorą nerwy, wszystko zmierza w stronę polaryzacji środowisk, w stronę zwierania szeregów.
Nie ukrywam, do końca miałem nadzieję, że mimo fatalnych wydarzeń sprzed dwóch tygodni Jacek Kozłowski nie zamknie trybuny północnej, że wysłany zostanie czytelny sygnał, że w całym zamieszeniu rzeczywiście chodzi tylko i wyłącznie o wyeliminowanie ze stadionu konkretnych osób, które ewidentnie naruszają prawo i w realny sposób zagrażają stadionowemu bezpieczeństwu. Była to jednak, przyznaję, wiara naiwna. Machina w ruch została puszczona już znacznie wcześniej, teraz przyspiesza, w tym momencie ją wyhamować - to byłoby niesłychanie trudne. Brak reakcji na wydarzenia podczas meczu z Polonią byłby dla wojewody w tym momencie wizerunkowo bardzo ryzykowny, decyzja o otwarciu trybuny dla posiadaczy karnetów została zatem uznana za rozsądny kompromis.
W odpowiedzi tzw. grupy kibicowskie ogłosiły bojkot meczu z Wisłą. Również decyzja, można by rzec, czysto polityczna, bez wątpienia kalkulowana i przygotowana już wcześniej. Decyzja podjęta nie przez kibica jako człowieka zainteresowanego piłkarskim widowiskiem, klubem, który podobno wspiera, lecz przez kibica jako stronę konfliktu, jako grupę interesu dążącą do realizacji działań mających doprowadzić do trwałego uwzględnienia jej potrzeb.
Wreszcie klub. Klub, który moim zdaniem śmiało mógł pokusić się o słowo przekonującego wyjaśnienia na przykład względem sytuacji przed bramkami prowadzącymi na trybunę północną dwa tygodnie temu, który mógł już dawno rozważyć zmiany personalne w kręgach osób odpowiedzialnych za ochronę na stadionie Legii, choćby jako gest zrozumienia wobec obiekcji kibiców, wśród których nie tylko ci najbardziej zaangażowani kwestionują niektóre działania stadionowych służb. A jednak, jak widać, hasło "do niczego się nie przyznawaj" nie jest zastrzeżone tylko dla jednej strony konfliktu. Jak to na wojnie.
Tak, póki co wszystko przebiega w ogólnej zgodzie ze scenariuszem, który można było rozrysować już kilka tygodni temu. Nigdy nie podobał mi się ten scenariusz.
Teraz, kolejny raz, najistotniejsze z mojego punktu widzenia jest to, co w tej skomplikowanej sytuacji zrobimy my, kibice.
Napiszę tylko tyle: niech przyjdzie na ten mecz kto chce na niego przyjść i niech dopinguje ten, kto chce dopingować. Czy to na trybunę północną, czy na którąkolwiek z pozostałych. Grupy kibicowskie nie mogą nikomu niczego narzucać wbrew jego woli i przekonaniom. Kto natomiast nie chce przychodzić, kto nie chce dopingować - niech tego nie robi i już. I niech zwolennicy każdego z powyższych rozwiązań potrafią się wzajemnie uszanować.
Raczej pogłębią się wzajemne oskarżenia, będzie przerzucanie się odpowiedzialnością, wymiana oświadczeń, coraz bardziej ostrych w zawartości, z długą listą żalów. Chyba to się jeszcze będzie długo eskalować.
Dopiero gdy wydarzy się coś superzłego albo nastąpi długotrwały pat, to może to dopiero będzie impulsem ku porozumieniu.
Jesteśmy dopiero w przededniu ostrego konfliktu.
A jeśli miałbym się "pobawić" w określenie warunków rozstrzygających owy pozaboiskowy mecz to powiedziałbym, że każdy wynik na trybunach powyżej 10 tyś będzie "zwycięstwem" (właśnie nie wiem jak to określić) klubu ?/jednej strony kibiców ?, a poniżej tego progu strony protestującej. A napisałem to przed meczem, bo nie ma wątpliwości, że jakkolwiek liczna będzie piątkowa publika (i jej zachowanie) to obie strony będą przekonywały o swoim zwycięstwie. Jak już pisałem kiedyś wydaje mi się, że jutrzejszy mecz jest punktem kulminacyjnym, jeśli chodzi o frekwencję i nastroje (w przypadku braku jakiejś niespodziewanej zapaści czysto sportowej). Takie tam teoretyzowanie, bo przecież nikt nie wie jak będzie
A co do tego już właściwego meczu to szkoda jednak tej dymisji Probierza, bo Wisła była fatalna, a zawodników ma nie takich znowu najgorszych. Wiadomo też, że sama zmiana na stołku może spowodować zmianę nastawienia zawodników, a to już dużo patrząc na ich ostatnie popisy.Zresztą już Kulawik przebąkuje coś o poprawieniu defensywy, bo "najwyżej zremisujemy" co pachnie totalną murarką, a tego Legia nie lubi (zresztą jak każdy klub w Polsce).
Zagadką jest skład jaki puści do boju Urban, sam jestem ciekaw występu naszego byłego kapitana, jego zaangażowania w grę i współpracy z Furmanem/Łukasikiem. Przyznam, że obawiam się tego meczu, bo tutaj możemy stracić tylko my. Wisła może sobie podejść całkowicie na luzie, oni nic nie muszą. I takie sytuacje są bardzo komfortowe. Ale oczywiście liczę na nasze zwycięstwo po dobrej grze. Kosecki bohaterem
Na moje nieszczęście spotkałem dziś na mieście jednego z kibiców niepełnosprawnych. Nie ważne gdzie i nie ważne którego, choć szczerze napiszę nie wiem jak Go zwą, natomiast na 100% był to jeden z tych którego często można spotkać na Legii. Chłopak żalił mi się że nie może iść na mecz bo jak pójdzie nie będą zabierać go na wyjazdy. Nie było łatwo Go zrozumieć ale dam sobie głowę uciąć że doskonale zrozumiałem skąd łzy w jego oczach. Teraz rozumiecie dlaczego na moje nieszczęście, nie mogłem mu nic konkretnego poradzić. Szlak mnie trafia bo nie dość że Ci ludzie i tak życie mają niełatwe to stawia się ich przed tak kretyńskimi wyborami i w imię czego?
Ja naprawdę uważam że to jedno wielkie chamstwo i tyle.Ale się zagotowałem no żesz k... jak można ?
Nas w to nie mieszaj a jeżeli uważasz,że jest inaczej to daj namiar na chłopaka i chętnie sie od niego dowiemy kto wymaga tej dyscypliny.
Za kogo k..wa Ty nas masz?!
Szanowny zaangażowany kibicu, ja mam już ponad 50 wiosen i naprawdę nie w głowie mi farmazony .Nie piszę o tej sprawie aby zrobiło Ci się głupio, smutno czy żeby Ci dokopac . Jeśli popelnilem nadużycie to w drugim komentarzu pisząc o żelaznej dyscyplinie. Z drugiej strony nigdzie się nie doczytalem że ta grupa kibiców jest wyłączona ze wszelkich akcji typu bojkoty, strajki czy inne działania ściśle związane z napietymi stosunkami na linii klub kibice zaangażowani. Powinno się dać im jasny czytelny i prawdziwy sygnał -panowie Was to nie dotyczy, damy sobie radę bez Was. Mało mort powinniście im najzwyczajniej tego zabronić i zapewnić że żadnemu włos z głowy nie spadnie jak nie będzie w czymś uczestniczył.Pamiętam sprawę poruszaną na Legia.net a dotyczacą ich miejsc na stadionie .Kiedy kibice stoją to wielu nic nie widzi.Pamiętam z jaką skromnoscią i obawą próbowali zwrócić uwagę na te utrudnienia.Niestety mniemam że tu też jest podobnie . Wielu by przyszło ale boją się jak będzie to odebrane.
Natomiast to do jakich akcji oni się przyłaczają swoimi decyzjami to - analogicznie zresztą jak inne grupy - ich decyzja. Nie widzę powodów,żeby to zmieniać gdyż ich wewnętrzne sprawy to niczyja z boku działka.
A że zawsze znajdzie się ktoś komu decyzja reszty nie do końca pasuje? No cóż , to akurat w każdej zbiorowości, nawet tej najmniejszej , norma.
Jak czytam to co piszecie to upewniam się w przekonaniu że każdy musi się zdawać wyłącznie na swój rozum i tylko swojego sumienia się słuchać. A zwalanie że się nie poszło/poszło bo koledzy/mama/ciocia namówili to już tylko alibi.
Ja bym temu człowiekowi powiedział tak Legia jest dla ciebie ważna idź na mecz a jak ci ktoś potem coś powie to mu wytłumacz że dla ciebie to Legia jest ważna a nie wojenki.
Odnośnie Twojego pierwszego wpisu, bo wczoraj trochę zabrakło mi czasu.
Rozumiem Twój pesymizm, ale we mnie jednak dość mocno zakorzenione jest przekonanie, że futbol, normalność i zdrowy rozsądek zawsze prędzej czy później zwyciężą, że także w naszej obecnej sytuacji uda się uniknąć czegoś, jak to ująłeś, 'superzłego'. Nie zdziwiłbym się nawet, gdyby w pewnym momencie wszystkie strony odtrąbiły swoje zwycięstwo, niezależnie od tego czy zajdzie jakaś faktyczna zmiana sytuacji.
Bardzo tylko żałuję, że po drodze ku temu, lecieć będą przysłowiowe 'wióry'.
@ JJ
W tej fazie konflikt nazwijmy to wewnątrzkibicowski jeszcze nie wyszedł poza Internet i sferę werbalną. Jeżeli tak pozostanie to chyba będzie można mieć powody do zadowolenia...
Spokojna głowa, Vrdoljak zagra jutro dobry mecz. Pytanie jak będzie w kolejnych
@ Lasica
Też w pierwszej chwili pomyślałem, że Urban na bank wróci do ustawienia z Ljuboją na szpicy.
Ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że w ataku zagra jednak Kucharczyk lub Kosecki.
Się zobaczy
Nie mnie uspakajaj
Chyba jednak wolałbym opcję Lasicy i młody Romek i Kucharczyk robią na skrzydłach dużo pożytecznego wiatru .
Problem aby ich wykorzystać , jeśli dwójka serbów nie będzie pukala na pięciu metrach ja do ciebie ty do mnie musi być dobrze.
Za nimi IV i DF.
Alternatywą jest Ljubo na szpicy a za nim Rado, Salinas, Kucharczyk.
Oczywiście mam na myśli Rado grającego co najmniej tak jak w Lubinie - w innym przypadku wolałbym Żyrkę
Ivica koniecznie w środku, niestety nie mam pewności Senatora odnośnie jego rzekomego świetnego występu, niemniej jednak tak zły jak dwójka Serbów nie będzie (oby). Powinien zapewnić w tej formacji jakże potrzeby spokój. Rado na środku (z IV) a Żyro i Kosa po bokach, Michał zagrał słabo z "Miedziowymi" więc teraz... mam nadzieję, Kosa
to wciąż ogromny chaos. Czyli liczę na wyjścia składu... Lasicy
Oliver: Bardziej od wyniku boiskowego Legii martwi mnie szerzej widziana przyszłość klubu.
Moje wcześniejsze, dość pesymistyczne wyliczenia frekwencji i strat dla klubu stają się powoli samosprawdzającą się prognozą.
Niektórzy na tym forum bardzo krytykowali moją wizję, ale szykuje się minimum 10 tys. osób mniej na każdym meczu. I to będzie smutna norma.
Ktoś w klubie może tego zimą nie zdzierżyć ...
Czuję się wywołany do tablicy, więc jeszcze raz: nie krytykowałem twojej wizji jako scenariusza dopuszczalnego, ale pewność i przekonanie z jakim go kreśliłeś przy okazji pogardliwie odsyłając "księgowych" do swoich bądź co bądź niczym nieuzasadnionych (wtedy) wyliczeń. I druga rzecz którą krytykowałem to branie pod uwagę w swoich wyliczeniach jednakowego zachowania dokładnie 100% osób z "Północy".
Piszesz o minimum 10 tyś osobach mniej na każdym meczu. Skąd czerpiesz takie przekonanie ? Z portalu biletowego, rozmów ze znajomymi, meczu o Superpuchar czy z opinii w necie którą wyraża hmmm ja wiem z 3% kibiców Legii (to nie przytyk czy ironia, normalne pytanie
Inna kwestia to, że teraz piszesz o samosprawdzającej się twojej przepowiedni, ale pamiętam, że w tej przepowiedni kreśliłeś wizję 1 tyś oddanych karnetów z innych trybun. O ile można podejrzewać, że liczba podana przez klub 70 zwróconych karnetów z Północy jest mocno zaniżona, o tyle nie wydaje się, aby osoby z pozostałych trybun choćby zbliżyły się do 1 tyś oddanych karnetów.
Ja sam postawiłem całkiem niedawno tezę, że punktem granicznym przy którym będzie można ogłosić sukces strony protestującej jest frekwencja maksimum 10 tyś. Ale jaka będzie nie mam zielonego pojęcia.
I na koniec, zgadzam się z Monrooe i ave, że tylko wynik może poprawić znacząco frekwencję na Legii (i wcale nie wybiegam w przyszłość do LM, na początek wystarczy widowiskowa i skuteczna gra w lidze).
70 karnetów to oddają dziennie, a właściwie nieco więcej coś ok 100.
jak by jednak nie patrzeć nie zdadzą wszyscy. Stefan Pisał u nas, że sam przeniósł się na wschodnią i takich osób będzie jeszcze co najmniej kilkadziesiąt. Będą też tacy którzy wezmą na wstrzymanie. Myślę że trzeba się z Tobą zgodzić jeśli frekwencja będzie w granicach 10 tys to ok. Ogólnie niema co pisać i cytować klasyka. Legia wygrywa jest dobrze Legia słaba plus dla protestujących. Pierwszy mecz nic nam nie powie"zabawa" dopiero się zaczyna.
Pozwolę się nie zgodzić z Tobą co do ostatniego zdania. Ja mam przeciwną teorię: że dzisiejszy mecz jest krytyczny. Jeśli przyjdzie 10, 12 tyś czy jakakolwiek inna-podobna liczba to dużo osób zobaczy, że można przyjść i obejrzeć mecz. Zobaczy, że idąc na stadion nie wyjdą na jakichś głupków siedzących w malutkim gronie. Zobaczy, że kibice są podzieleni i trzeba robić tak jak się czuje, bo 12 tyś osób tak zrobiło i ogląda mecz. Sam (wydaje się, że słusznie) przewidujesz, że sporo osób weźmie na "przeczekanie" dzisiejszy mecz i będzie chciało zobaczyć co dalej. Jeden, drugi mecz mogą odpuścić, ale z czasem chęć obejrzenia meczu ukochanego klubu/zabrania dziecka będzie silniejsza. Wreszcie osoby które przyjdą dzisiaj w większości pewnie przyjdą ponownie, bo skoro nie dołączyli do protestujących w początkowej fazie to z jakiego powodu mieliby to czynić później ? Przecież protest nie będzie o nowe rzeczy tylko o to co się wydarzyło przed dzisiejszym meczem (oczywiście mówię o samej chęci dołączenia do protestu, a nie zostania w domu z przyczyn sportowych czy pogodowych, bo i takie sytuacje pewnie będą miały miejsce). Ale to tylko moja teoria i moje rozumowanie, więc być może rację masz ty
Jeszcze jedna kwestia: IMHO absolutnie nie należy porównywać obecnego protestu z poprzednim. Bo zupełnie różne są okoliczności i możliwości.
Owsze, gdyby było 5 tysiecy ludzi lub 25 tysiecy to możnaby ogłosic zdecydowaną wygraną jednej ze stron.
ale wiemy,że tak nie będzie zapewne.
- "Owszem, gdyby było 5 tysięcy ludzi lub 25 tysięcy to można by ogłosić zdecydowaną wygraną jednej ze stron. "
Wybacz morcie, ale nie wiem o czym Ty piszesz, jaką wygraną ?, jakich stron ? Znów mamy do czynienia z jakąś bitwą ? Kto na kogo ? O co idzie tym razem gra ? Jak widać już za stary jestem i pewnych spraw jednak już nijak nie zrozumiem.
Na szczęście dziś wygrała Legia - zespół, a jej kibice wspierali swoją drużynę. Tylko tyle, lub aż tyle. To wsparcie może nie dorównuje temu jakie oferuje żyleta, ale ludzie dali od siebie tyle ile mogli. Chcieli pomóc piłkarzom, którym wcale łatwo w tym meczu nie było i dodatkowy impuls z trybun był im ewidentnie potrzebny - dostali go i to jest bardzo ważne.
Mnie to cieszy bardzo, tylko gardło zdarte jak za starych lat. Warto było
Jedno jest pewne, pusta żyleta to bardzo smutne miejsce.
Doskonale wiesz jak "uczestnicy" przedostali się na inne sektory, w tym na sektor rodzinny w meczu z Polonią. Zrobili to w przerwie po zniszczeniu ubikacji. Nie wrócili już na sektor północny, lecz rozbiegli się po sektorze wschodnim i rodzinnym. Nie zmienia to mojej negatywnej oceny działania ochrony, która użyła gazu w ubikacjach wobec "normalnych" załatwiaczy potrzeby fizjologicznej. Wybacz opóźnienie, ale z młodymi kibicami z trybuny północnej mam kontakt sporadyczny i po wysłuchaniu relacji po meczu nie rozpytałem o ten szczegół. Niestety relacji po meczu z Wisłą miał nie będę bo też zbojkotowali ten mecz. Mają takie wilcze prawo.