Logo

Artur Jędrzejczyk - poniżej oczekiwań?

Ogromnie ucieszyła mnie informacja, że Legia kupiła Artura Jędrzejczyka. Ten transfer wydawał się strzałem w dziesiątkę. Do Legii sprowadziliśmy reprezentanta Polski, piłkarza o uznanej marce, gwarantującego podniesienie skuteczności naszej obrony.

 

Mamy początek kwietnia i można pokusić się o wstępną analizę gry naszego prawego defensora. Głównie skupiłem się na jego występie przeciw Lechii w Gdańsku, by uniknąć tłumaczeń o zgrywaniu się z zespołem, czy też ciężkich przygotowań do rundy wiosennej.

Uważam, że zawodnik tej klasy miał wystarczająco długi okres i powinien się już odpowiednio wkomponować w taktykę i organizację gry trenera Magiery.

Jestem trochę zawiedziony postawą i formą Artura. Oczekiwałem lepszej jego gry. Przytrafia mu się zbyt wiele błędów, a to problem z dokładnym podaniem czy dośrodkowaniem, a to jest za daleko i spóźniony z interwencją w obronie. Jednak najbardziej brakuje mi jego kreatywności oraz lepszej współpracy w fazie budowy gry w bocznym sektorze boiska. O ile Artur dobrze ustawia się w polu, odpowiednio zwiększając przestrzeń do atakowania, to jednak brakuje mu płynności gry czy też dążenia do zwiększenia możliwości rozwiązań akcji, gdyż często zatrzymuje futbolówkę i wybiera niezbyt dobre rozwiązania. Nasze akcje tracą tempo i piłka jest zazwyczaj wycofywana lub pomocnicy są zmuszeni do ryzykownych rozwiązań i strat.

Wydaje mi się, że Artur ma określone pole gry wyznaczone przez sztab szkoleniowy (rys. poniżej), gdyż zawsze porusza się w tym samym sektorze boiska kiedy jesteśmy przy piłce i budujemy naszą grę od bramkarza czy środkowych obrońców w strefy niskiej.

W fazie otwarcia gry Guilherme ma schodzić do środka i otwierać boczny korytarz dla Jędrzejczyka, który ma wykorzystywać swoje walory ofensywne.

Wymienność pozycji - tu preferujemy rozwiązanie z Jędzą i Kopczyńskim, gdzie Brazylijczyk nie cofa się w boczny sektor tylko przemieszcza się do przodu dwie strefy (rys. poniżej).

Artur w zasadzie nie schodzi z piłką do środka. Przenoszenie gry - Jędza ten element gra wyłącznie przez środkowych obrońców lub bramkarza. Nie widzimy w jego wykonaniu długich crossowych przerzutów.

Dobrze współpracuje ze środkowymi obrońcami, zarówno jeżeli chodzi o skracanie pola gry, jak i asekurację. Potrafi zejść do środka obrony i zaasekurować Dąbrowskiego, kiedy ten opuści swoją strefę obrony (zdjęcia poniżej). Artur orientuje się, że za głęboko wbiegł, łamiąc linię spalonego i natychmiast odbudowuje ustawienie, wchodząc w miejsce Dąbrowskiego, po czym stara się zamknąć boczną prawą stronę. Doba reakcja Kopczyńskiego który zastąpił Pazdana. Natomiast Hlousek w całej akcji mocno spóźniony. Pressing Dąbrowskiego i Pazdana i mamy odbiór piłki.

O ile Jędrzejczyk dobrze współpracuje z pozostałymi kolegami to już zdecydowanie słabiej kryje jeden na jeden. Poniższy przykład pokazuje jak stracił kontrolę nad napastnikiem Lechii i po jego błędzie rywal miał 100% sytuację, którą szczęśliwie dla nas zmarnował.

Jędrzejczyk bardzo źle radzi sobie z przejściem z obrony do ataku szybkiego. O ile w pierwszej fazie potrafi skutecznie podciągnąć grę ze strefy niskiej do środkowej, tam zaczyna się problem zwany kreatywnością gry. Rozpędzony, nie bardzo ma pomysł na dalszą fazę gry i wprowadzenie piłki do strefy wysokiej rywala. Po przekroczeniu połowy boiska powinien zagrać do Guilherme i samemu pójść po linii. Artur zastopował grę i czekał, aż ze środka zbiegnie do gry Odjidja.

Akcja straciła tempo, a Belg został zmuszony do trudnego 30-metrowego górnego podania przez dwie linie przeciwnika. Brazylijczyk musiał wyhamować swój bieg, by nie spalić. Kiedy następnie ruszył już nie miał przewagi i podanie zablokował Kuciak wychodząc z bramki, co widać na zdjęciach nr 3 i 4.

Kolejny przykład kiedy Jędrzejczyk dokonuje złych wyborów. Ponownie przez nikogo nieatakowany wprowadza piłkę w strefę średnią i brakuje mu podjęcia decyzji. Zwalnia akcję, stopując ją, zamiast zagrać w tempo do Brazylijczyka i wbiec w strefę wysoką, robiąc zarazem miejsce schodzącemu ze środka pomocnikowi, by ten w przypadku zablokowania możliwości gry z Arturem mógł prowadzić dalej poczynania ofensywne z Guliherme. A tak Jędrzejczyk zatrzymał akcję i dopiero zaczął szukać gry w grupie. W tym momencie miał trzy możliwości dalszej budowy gry już w ataku pozycyjnym:
1. Zagrać do Brazylijczyka i pójść na grę na ścianę lub na obiegnięcie Guilherme.
2. Zagrać do środka do Belga i samemu wycofać się w lewo, zostając w grze.
3. Wycofać piłkę do strefy niskiej do Dąbrowskiego i utrzymać się przy piłce.

Nasz bohater wybrał najgorzej jak mógł. Uwikłał się w drybling. Pierwszego rywala jeszcze kiwnął i miał możliwość zgrania futbolówki do Odjidji czy też rzucenia dalszej piły do Radovicia. Kolejny błąd, zmienił kierunek biegu na nadbiegającego przeciwnika, który postanowił pomóc koledze i podwoił atak na Artura. Szczęśliwie drugi gdańszczanin wszedł zbyt ostro i sędzia podyktował rzut wolny dla Legii.

Artur ma również problem z wyprowadzeniem piłki ze strefy obronnej. Zagrywa prostopadle wprost pod nogi przeciwnika, mając inne wybory.

Dośrodkowania też w tej rundzie nie są jego mocną stroną i nie skutkują zagrożeniem pod bramką rywali. Przykład poniżej. Artur, zupełnie przez nikogo nieatakowany, mając mnóstwo czasu, centruje płasko i zaledwie na 15 metrów, dodatkowo za plecy wbiegających kolegów. A szkoda, gdyż Radović i Fin są znakomicie ustawieni. Dośrodkowanie stopuje pierwszy przeciwnik stojący 5 metrów od linii pierwszego słupka.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak na jeden mecz to sporo tych błędów, a nie wszystkie opisałem. Jędrzejczyk wracając do Legii, miał być znaczącym wzmocnieniem. Jak na razie jego gra nie zachwyca. W obronie bardziej odpowiedzialny i opanowany, jednak w poczynaniach ofensywnych stać go na dużo więcej niż obecnie.

Jak widać granie i trenowanie w lidze rosyjskiej to chyba jednak nie to samo co na Zachodzie. Póki co nie możemy powiedzieć, że wrócił do Legii lepiej ukształtowany i zaawansowany taktycznie piłkarz. Na pewno bardziej doświadczony, ale piłkarsko nie lepszy niż był gdy opuszczał nasze szeregi.

Kiedy zatem zacznie prezentować poziom sprzed roku, z okresu, kiedy był podopiecznym trenera Czerczesowa? Nie mam pojęcia, choć mocno liczę, że złapie odpowiednio wysoką  formę i nie raz będę oklaskiwał jego wspaniałą grę.

Dyskusja (5)
1środa, 05, kwietnia 2017 20:26
Zbyszek
Znakomity materiał analityczny,świetnie pokazany. Nic dodać, nic ująć.
Natomiast końcówka wywodu , taka pozytywistyczna wydaje mi się mocno przesadzona i wybacz,ale brzmi w niej urzędowy optymizm.
O Jędrzejczyku bardzo dobrze wypowiadają się koledzy z drużyny,że jest wulkanem pozytywnej energii popartej "nieszablonowym " dowcipem.
Tym,który przez Kowalewskiego i Żewłakowa dał się namówić na powrót Artura do Legii , najpierw na wypożyczenie, a potem na stałe był prezes Leśnodorski.W drużynie prowadzonej przez trenera Czerczesowa z którym pracował w Rosji miał pewne miejsce. Nie oglądałem wszystkich meczów z jego udziałem na naszym stadionie w tamtym okresie,ale Jędrzejczyk również w tamtym okresie nie grał dobrze taktycznie.Zwłaszcza w meczu z Lechią wiosną ubiegłego roku zagrał , podejrzewam podobnie, jak to znakomicie ukazałeś powyżej.Walory Jędrzejczyka mają charakter wolicjonalny poparty znakomitym przygotowaniem motorycznym. Bo walory czysto piłkarskie posiada on mocno średnie.Technika, koordynacja ruchów, orientacja przestrzenna, właściwe podejmowanie decyzji, krótkie krycie, celność podań to nie są jego najmocniejsze strony. Natomiast kiedy jest optymalnie przygotowany fizycznie to wykonuje na boisku wręcz gigantyczną pracę i to nią maskuje mankamenty. Widocznie nie jest w wysokiej formie.
Zresztą sam zawodnik w licznych wywiadach wykazuje dojrzałość i nie twierdzi,że natura wyposażyła go w nadmiar talentu. Ocenia,że przed ponad 10 laty trafił do Legii na wyrost i nie był fizycznie przygotowany na grę w naszej drużynie. A grał wówczas na środku obrony i nie bardzo sobie radził. Więc nie potraktował jako degradacji wypożyczenia do Jastrzębia, Dolcanu i Korony. Był ulubieńcem trenera Sasala.
W komentarzu po meczu z Pogonią nie wymieniłem nazwisk tych zawodników, którzy niejako ciągnęli nasz zespół w dół, ewidentnie fizycznie odstając od kolegów. Niestety jednym z nich był Artur.
Ja nie chcę oceniać czy dobrze się stało,że wrócił do Legii za 1 mln Euro i zarabia w niej najwięcej. Tylko,że ja mam takie liberalne poczucie sprawiedliwości,że każdy powinien być traktowany tak w jaki sposób przyczynia się do wykonania grupowego celu. I jednak piłkarz to nie ten,który bryluje w szatni,ale ten, który rządzi na boisku.A nie wolno zapominać,że Jędrzejczyk ma już 30 lat i przez Czerczesowa w Rosji i w Legii został mocno wyeksploatowany.Czy jeszcze i ile ma pokładów energii to tego rzeczywiście nie wiemy,ale moim zdaniem już raczej będzie schodził z pokładu na ląd.Ale oczywiście życzę,abyś to Ty miał rację. Pozdrawiam i dziękuję za prawdziwie fachowe opracowanie.
2środa, 05, kwietnia 2017 21:07
sektor212
Zbyszek

Jego słabsza dyspozycja była również widoczna w Czarnogórze kiedy grał na lewej stronie. Z tyłu bez większych błędów jednak ofensywnie słabo.
Ja również wolałbym jego walory oglądać na boisku niż w szatni. Tej klasy zawodnik powinien mieć dobrych kilka ostrych penetrujących dośrodkowań w ciągu meczu, a tak nie jest. Zagrać na ścianę na obieg to juniorskie abecadło. Sam nie wiem czy nie potrafi z Gui znaleźć wspólnej płaszczyzny porozumienia i gry w ciemno (schematu wypracowanego na treningu). Z boku wydaje się, że zupełnie nie rozumie (czyta) poczynań Odjidji. Nie potrafi zagrać w tempo czy wyjść na pozycję. Nawet jego wejścia w pole karne przy stałych fragmentach gry nie stanowią żadnego zagrożenia.

Co do końcówki wywodu to nie jestem typem by kopać leżącego. Może przypadkiem bohater tego tekstu zapozna się z moim zdaniem to na koniec dowiedział się, że jestem kibicem Legii i liczę na poprawę jego gry.
3czwartek, 06, kwietnia 2017 11:21
dalkub
Sektor

niewątpliwe się napracowałeś, ale z całym szacunkiem wyciąganie wniosku z krycia zawodnika w czasie jednej lub dwóch akcji, jest jak robienie badania na próbie 5 osób i wyciąganie wniosków wobec całej populacji. Zdjęcia które wybrałeś są pod tezę, bo ja wybrałbym 20 innych i wykazał coś innego. Nie chcę przez to powiedzieć że Jędza jest w formie i jego gra mi się podoba, ale moim zdaniem to gdzie on ewidentnie odstaje od siebie samego to inne elementy niż krycie indywidualne i jego gubienie.
Jędrzejczyk to typ zawodnika, który musi bardzo ciężko pracować aby być w formie, przy braku formy fizycznej popełnia proste błędy i jest mało skuteczny w ofensywie czy rozegraniu piłki. Inna sprawa że Jędza nigdy nie był w tym zawodnikiem dobrym, więc wyciąganie mu tego, jest zwyczajnie stwierdzeniem faktu o jakim wiemy od dawna.
Główny problem w jego grze to brak szybkości i dynamiki, co przekłada się na często przegrane pojedynki biegowe 1 na 1 na skrzydle, a w ofensywie problem z wygraniem takiego pojedynku. Nie wiem czy Jedza zwyczajnie jest niedotrenowany, czy też dostał tak w tyłek że jest przymulony, ale zwyczajnie jest tu problem. Moim zdaniem mecz z Pogonią wyglądał nieco lepiej, a przeciwnika miał akurat szybkiego, ale to jeszcze nie jest to.
W ofensywie problemem jest to że nie ma dobrych dośrodkowań. Praktycznie każde zamiast lecieć gdzieś między bramkarza a obronę, najczęściej zmierza do nikogo, na 14-16 metr i jest zwyczajnie słabe. Jędza w formie fizycznej z pewnością potrafi lepiej, ale wirtuozem nie jest.
Ja uważam że jego naturalną pozycją jest stoper i tam grając agresywnie przy napastniku byłby najbardziej pożyteczny
4czwartek, 06, kwietnia 2017 13:54
sektor212
Dalkub

Dzięki za cenne uwagi. Zacznę od końca. Dla mnie również stoper to dla Jędrzejczyka najbardziej optymalna pozycja. Zgadzam się z tobą, że wirtuozem techniki nigdy nie był. Tylko nie rozumie dlaczego miałem pominąć oczywisty fakt, że w ofensywie jest mało skuteczny. Napisałem swoje spostrzeżenia. Jak bym pominął ten aspekt to byś mi wytykał, że nie widzę jego braku kreatywności itd. Po za tym mam nadzieję, że nasze wpisy czyta trochę młodzieży i w ten sposób poszerza swoją wiedzę którą dziś większość znają z playstation.

Zdjęcie które wybrałeś są pod tezę. Oczywiście bo widać jak na dłoni, że nie kontrolował rywala i dopuścił do sytuacji sam na sam. Ja również mogę znaleźć kolejnych 15 ujęć gdzie nakrywa przeciwnika czapką niepozwalająca nawet mu się odwrócić lub kiedy głupio daje się przepchnąć lub zgubić krycie. Tylko dla mnie jest istotne w której części boiska popełnia się błąd i jakie są tego konsekwencje. Przyznasz, że kiedy urwie ci się przeciwnik na 40, a na 16 metrze to jest różnica. Już nie ma kolegi który cię zaasekuruje tylko bramkarz. Ja takimi kryteriami się kierowałem wyborem zdjęć. Zresztą nie zawsze jest tak co dla jednego jest oczywiste to dla drugiego nie koniecznie. Poza tym mam nadzieję że nasze wpisy czyta trochę młodsze pokolenie i zdobywa wiedzą bo tą którą znają z playstation ni jak ma się do rzeczywistości.

Również zwróć uwagę, że nasze spojrzenie na piłkę trochę (nieznacznie) się różni i czasami po prostu się nie zgadzamy. Ale to dobrze (mi to nie przeszkadza) bo lubię poznać opinię innej osoby. Zawsze mogę coś przeoczyć lub źle zinterpretować zdarzenie. Jeszcze raz dzięki za rzeczowy komentarz.
5czwartek, 06, kwietnia 2017 13:56
sektor212
Dalkub

wybacz za mała składny mój ostatni komentarz ale pisałem go w ratach.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.