Logo

Przewidywanie

Zimowy odpowiednik sezonu ogórkowego w pełni, oczekiwanie na restart sezonu zaczyna już rasowemu kibicowi doskwierać, czas wypełnia ekscytowanie się mniej lub bardziej poważnymi transferowymi pogłoskami i ploteczkami. Miejmy nadzieję, że prawdziwa praca wre przynajmniej w gabinetach ulokowanych przy Łazienkowskiej 3.

Trochę nieoczekiwanie przypomniał mi się wpis naszego znakomitego kolegi a-c10 sprzed kilkunastu miesięcy. Dokładnie chodzi o fragment dotyczący rozkopanej w tamtym czasie po horyzont drogi krajowej numer osiem. Wpisałem wówczas w komentarzach, że chętnie zaczekam na finalny efekt prowadzonych robót, marudzić specjalnie nie zamierzam - bo czekać warto. Aliści, wierzcie mi, o mały włos byłbym odszczekiwał te słowa pod stołem, kiedy w dniu meczu Legii ze Sportingiem Lizbona, skromne trzysta kilometrów męczyłem przez bite osiem godzin. Godzina w Wieluniu, godzina za Piotrkowem, godzina przez Magdalenkę i Piaseczno, a w międzyczasie nie inaczej niż gęsiego. Dziś? Dziś moi drodzy tak zawzięcie remontowane osiemdziesiąt kilka kilometrów od Piotrkowa w stronę Warszawy jedzie się, absolutnie zresztą przepisowo, około czterdziestu minut. Klasa. I tylko jedna rzecz nadal nie daje mi spokoju - ja przecież tym fragmentem 'gierkówki' poruszam się regularnie od 2002 roku. Przez te lata poważnych remontów było kilka - jakieś ściąganie nawierzchni, kładzenie nowej, towarzyszyły temu uzasadnione nerwy kierowców, regularnie topiona była gruba kasa. Wszystko po to, żeby na hasło 'Euro w Polsce' ostatecznie całość zaorać i zbudować praktycznie od nowa.

Rzecz w tym, żeby w przerwie między rundami dalekosiężnej wizji nie zabrakło nikomu w Legii.

Do rozwiązania jest oczywiście szereg problemów o znaczeniu strategicznym. Od kilku sezonów z rundy na rundę miotamy się między wykluczającymi się wzajemnie skrajnościami, tymczasem Legia powinna przecież opierać się na koncepcji spójnej, konsekwentnie realizowanej, sprawnie wiążącej finansowe możliwości klubu, jego sportowe aspiracje, funkcjonowanie pierwszego zespołu, politykę dokonywania wzmocnień i zezwalania na transfery z klubu.

Na pewno nie brzmi to jak kaszka z mleczkiem, raczej jak ciężka koncepcyjna praca dla ludzi z głową na karku.

Natomiast, nie zapominając o powyższym, w tym momencie w żadnym razie nie możemy stracić z oczu jednego, doraźnego poniekąd celu - Ligi Mistrzów. Nie odkryję oczywiście Ameryki, jeżeli napiszę, że Liga Mistrzów byłaby bezpośrednim, potężnym zasileniem finansowym dla klubowego budżetu, jednocześnie niosąc ze sobą szereg bezcennych korzyści wizerunkowych i marketingowych. Można zaryzykować twierdzenie, że cała działalność Legii jako klubu piłkarskiego działającego w obecnym kształcie i bieżących realiach powinna być tak naprawdę podporządkowana zameldowaniu się w Lidze Mistrzów. 

Tyle tylko, że droga do Ligi Mistrzów wiedzie przez zdobycie mistrzostwa Polski. W osiągnięciu tego celu wielce przydatna może być stabilizacja, konsekwentne postawienie na tę grupę ludzi, która tak znakomicie wykazała się na ligowych boiskach jesienią.

Nie nastawiajmy się, że wiosną będzie bardzo łatwo. Niby trudno traktować poważnie Lecha, którego zbiliśmy na kwaśne jabłko w Poznaniu, który punkty zdobywał po grze, której na trzeźwo nie dało się oglądać, niby trudno poważnie traktować Górnika, który właśnie pozbywa się swoich najtęższych armat, Polonię, która trzeszczy w szwach, Śląsk, do którego z jawną obojętnością, wręcz wrogością podchodzi większościowy udziałowiec - ale doświadczenie uczy, że z tej wyblakłej, niewyraźnej i niemrawej grupy, wyłoni się przynajmniej jeden kształt, który ciśnie nam rękawicę i nie będzie bez szans na zdystansowanie nas w bezpośredniej rywalizacji. Zatem - absolutnie nie można zakładać, że mistrzostwo już jest nasze.

Z drugiej strony, stabilizacja i oszczędna polityka transferowa, coś co jest pożądane w kontekście walki o tytuł mistrzowski, coś czego zlekceważenie przyczyniło się do klęski poniesionej wiosną zeszłego roku, może obrócić się przeciw nam już po ewentualnym mistrzostwie. Okaże się wtedy, że o Ligę Mistrzów musimy bić się z coraz starszymi Ljuboją, Saganowskim i Żewłakowem, że ich następców brak, że alternatywą jest skazanie się na kolejną loterię 'last minute' w poszukiwaniu ewentualnych wzmocnień składu. Wreszcie wygłupimy się tak, jak mistrz Polski zwykł chętnie wygłupiać się w walce o elitarne rozgrywki, a na tej i innych stronach będziemy dziwić się, jak to się stało, że Rosenborg, Helsingborg, czy mistrz Azerbejdżanu rozsmarowuje nas na boisku niczym marmoladę na rozgrzanym toście. 

Nie mam wątpliwości, że o Lidze Mistrzów trzeba myśleć już dziś, że należy podjąć ryzyko przygotowywania obecnego składu do zrobienia kroku naprzód już w trakcie nadchodzącej wiosny, oby zwycięskiej.

Zakładając, że nasza utalentowana młodzież będzie rozwijać się modelowo, trzeba przyznać, że w zasięgu wzroku trenerów pierwszej drużyny są w tym momencie głównie piłkarze środka pola. Defensywni, ofensywni, boczni - pomocnicy idą ławą. Póki co gorzej sprawy wyglądają jeżeli chodzi o napastników, a zwłaszcza obrońców. 

Na miejscu Jana Urbana wiosną na środku obrony postawiłbym zdecydowanie na parę Jędrzejczyk - Astiz, jako najmocniejszą fizycznie, najbardziej rozwojową, z Wawrzyniakiem i Rzeźniczakiem po bokach. Tylko co zrobimy jeżeli 'Jędza' jednak nas pożegna, co stanie się, kiedy niezaleczony uraz dopadnie wreszcie 'Rumianego', kiedy kartki zacznie kolekcjonować Kuba Rzeźniczak? Być może sprowadzenie piłkarza w typie Łukasza Brozia zapewniłoby nam bezpieczeństwo na flance, ogólnie rzecz biorąc, mocno dziwi mnie, że w żadnych przymiarkach transferowych do Legii nie pojawiają się nazwiska bocznych obrońców.

Z kolei jeżeli chodzi o pierwszą linię, powrót Marka Saganowskiego to znakomita wiadomość, nie tylko z przyczyn futbolowych, także tych czysto ludzkich, ale gdyby istotnie pojawiła się możliwość ściągnięcia Dwaliszwilego (od wiosny zeszłego roku numer 1 na mojej prywatnej liście życzeń), czy nawet Caniego (któremu z kolei byłem przeciwny), to sądzę, że nie od rzeczy byłoby z tej możliwości skorzystać, zwłaszcza że o kolejnym po Ljuboi prawdziwym piłkarzu ściągniętym z Zachodu, już nawet nie marzę. 

Jeżeli zdobędziemy mistrzostwo, jeżeli będziemy chcieli nadać temu mistrzostwu sens, ruchy transferowe w obronie i ataku będą i tak nieuniknione. Ściskajmy zatem kciuki, żeby możliwości wykonania takich ruchów otworzyły się już dziś.

Dyskusja (11)
1piątek, 28, grudzień 2012 09:06
legi0nista.com
Dobrze napisane. Rywale są słabi co nie może uśpić naszej czujności. Powrót Sagana to nie jest wzmocnienie. Potrzebne są nam transfery do klubu, pomijając Łukasza Brozia - wróci przecież Zbozień - potrzebni są napastnicy!
2piątek, 28, grudzień 2012 09:47
CTP
Powrót Sagana, to jest olbrzymie wzmocnienie, które pozwala już realnie myśleć o MP.
3piątek, 28, grudzień 2012 11:18
MeM
mnie najbardziej martwi obrona - nie tyle, co się stanie jeżeli odejdzie Jędrzejczyk, ile co się stanie, jeżeli odejdzie Wawrzyniak.
4piątek, 28, grudzień 2012 11:57
Moros
Rozważania dotyczące Ligi Mistrzów zostawił bym jednak na później. Niestety jesteśmy klubem, który potrafi przegrać Mistrzostwo Polski nawet w najbardziej sprzyjających okolicznościach (patrz poprzedni sezon). Dlatego moim zdanie trzeba się skupić przede wszystkim na tym, a na zbrojenie pod kątem eliminacji Ligi Mistrzów przyjdzie jeszcze czas.

Co do wzmocnień, to mimo optymizmu jaki zapanował na legijnych forach, który jest podgrzewany przez dziennikarzy i niektóre wypowiedzi działaczy, ja bym się na jakieś wielkie łowy mimo wszystko nie nastawiał. Wrócił Saganowski, więc to takie stare/nowe wzmocnienie. Być może wróci Wolski i przy załataniu dziury budżetowej może udać się nie sprzedanie nikogo z pierwszego składu. W sytuacji gdy sam trener nie jest zwolennikiem "zimowych" transferów, zarząd i trener mogą dojść do wniosku, że to wystarczy. Nie ma się co czarować, że po załataniu dziury w budżecie, ITI da jakieś środki ekstra na wzmocnienia, zwłaszcza że potencjalni kandydaci, o których się aktualnie mówi, to nie będą tani w utrzymaniu piłkarze (zakładam tylko dwóch Dwaliszwili i Cani). Jakby tak się stało bym się bardzo zdziwił.

Patrząc na konkurencję to wydaje się, że najgroźniejszy w walce o pierwsze miejsce będzie Lech. Zapowiadają wzmocnienia i nie słychać o jakiejś wyprzedaży. Jak poprawią grę u siebie to nawet jesli nie utrzymają tak wysokiej formy na wyjazdach (jeśli chodzi o regularne punktowanie, bo gra to już inna sprawa) mogą być naprawdę groźni. Co do reszty to liczę, że Polonia się rozpadnie, a Górnik po odejściu Milika nie będzie już tak skuteczny. Trzeba też kibicowac aby ze Sląska odszedł Mila (co wydaje się coraz bardziej prawdopodobne). Wtedy, mam nadzieję, skończy się te ich wygrywanie meczów po jakiś wrzutkach z rogów czy wolnych.
5piątek, 28, grudzień 2012 15:24
Zbyszek
Ja natomiast zwrócę uwagę,nie na personalia,ale na przygotowanie motoryczne i taktykę zespołu.
Pamiętamy doskonale jak nie byliśmy w stanie pogodzić ligi z LE.Do tego zawodnicy,którzy odeszli do innych klubów barwnie opisywali o ile więcej tam się trenuje.Także pijaństwo po finale PP w Kielcach nie miałoby takich skutków,gdyby poziom wytrenowania był wyższy.Przed tym sezonem do przygotowań został doproszony Irribaren znany z sukcesów w Hiszpanii.Jego system eksplozywny sprawdził się też u większości zawodników w Legii.Teraz mamy młodego Cesara Sanjuana-Szklarza.Kończy on co prawda kurs w Hiszpanii,ale efekty jego pracy to wielka niewiadoma. Ja jestem zdania,ze Legia to za duża Firma,aby się w niej uczyć.Tu trzeba umieć czyli mieć sprawdzony warsztat.Dlatego z dużą obawą przyjmowałem powierzenie jemu funkcji przygotowania fizycznego zespołu. Tym bardziej,że wielu zawodników wymaga indywidualnego mocnego potraktowania. Np.leniwy Żyro musi wydatnie poprawić wytrzymałość,bo w przeciwnym wypadku pozostanie wiecznym talentem. Poprawy szybkości wytrzymałościowej potrzeba u Łukasika,Furmana,a siły u Koseckiego.Cała drużyna jest za mało wybiegana.Na Ligę Mistrzów trzeba mieć więcej mocy niż jej dotąd prezentowaliśmy.
Odnośnie taktyki to mieliśmy ograniczenia kadrowe ,a więc brak napastnika przez pół rundy i tylko jedno skrzydło.Nie pozwalało to rozwijać ataku w obu bocznych sektorach. Niemniej poprawić należy grę w ataku na wolne pole i wykonywanie stałych fragmentów gry.Nie zgadzam się akurat z trenerem Urbanem kiedy mówi,ze Legia na jedną bramkę rywala musi odpowiadać dwoma. To godzenie się na nieuchronność
straty bramek mnie nie odpowiada.Ponadto świadczy o niechęci do analizy dlaczego tracimy tyle bramek.O ile rozwijamy atak w miarę poprawnie przechodząc do gry 4-5 formacjami i rozrzedzając szyk obronne rywala,to proces skracania pola gry i przechodzenia do obrony 3 formacjami nie był płynny.Zbyt często zawodnicy gubili strefę zajmując się pilnowaniem "swojego" ,wracali zbyt póżno i nie asekurowali obrońców.Za duże były odległości pomiędzy dwoma formacjami obronnymi. Np. w meczu z Jagą ich odległości w obronie pomiędzy dwoma formacjami to ok.12 metrów ,u nas 18-20 metrów.
Żeby to prawidłowo wykonywać należy być świetnie przygotowanym motorycznie i tak kółko się zamyka.
6piątek, 28, grudzień 2012 17:37
anonimowy_legionista
W kontekście wzmocnień można przytoczyć słowa Marka Jóźwiaka odnośnie transferu Ljuboji - Szczerze mówiąc, nie sądziłem, że cokolwiek z tego transferu będzie Wink

To jest zdanie klucz odnośnie sprowadzania "prze-piłkarzy" do Legii.
7poniedziałek, 31, grudzień 2012 10:45
QD
Ciekawią mnie kombinacje jakie odstawia manager Ljubo (LINK). Czy to faktycznie managerowi zamarzyła się jakaś ekstra prowizja, albo próbuje podbić wartość swojego podopiecznego, przed letnimi negocjacjami nowego kontraktu, czy to Daniel planuje jednak jakąś zmianę środowiska?
8poniedziałek, 31, grudzień 2012 11:49
Monrooe
@ anonimowy_legionista

- "W kontekście wzmocnień można przytoczyć słowa Marka Jóźwiaka odnośnie transferu Ljuboji - Szczerze mówiąc, nie sądziłem, że cokolwiek z tego transferu będzie"

Mnie tylko zastanawia jak facet opowiadający takie pierdoły może nadal pracować w tym klubie. Czy możemy być zdziwieni, że potem sprowadził nam takie gwiazdy jak Novo, Blanco, czy ostatnio nasz najlepiej zarabiający piłkarz Marco Suler. W niech też pewnie nie za bardzo wierzył, ale co tam... wszak to nie jego kasa...

@ QD

Wiesz wydaje się, że Legi nie kwapi się do podpisywania nowych kontraktów. W związku z tym coś tam trzeba zacząć działać. Po pierwsze aby nie zostać z ręką w nocniku, po drugie aby jakoś uatrakcyjnić swojego zawodnika. Nie daj Boże Ljubo by zakończył karierę.... a wtedy prowizje odchodzą w zapomnienie.

Co do tej zimy to licdzę przede wszystkim na stabilizacje. Powrót do zdrowia Żyro, Wolaka, Sagana i do formy Salinasa i Kucharczyka. To wzmocniło by nas na tyle, że dalsze zmiany w kadrze mogłyby zaszkodzić. Aha, liczę też na młodego Efira. Mam nadzieję, że Janek ze swoim podejściem pomoże wspomnianym zawodnikom w szybkim powrocie do optymalnej dyspozycji.
9środa, 02, styczeń 2013 02:19
anonimowy_legionista
Lecząc bezsenność Wink, pozwolę sobie wrzucić obrazek z oficjalnego profilu Legii na FB:

Image and video hosting by TinyPic

Życzeniowo napiszę Wasilewski, Traore, Dwaliszwili, a od biedy Cani Wink

@Monrooe

Tu wracamy do clou jego wypowiedzi, dla prze-piłkarza, który zrobił jakąś tam karierę w uznanych zachodnich klubach Legia to mega-egzotyka, ani nie płacą kokosów, ani nie jest to klub zbyt prestiżowy dla potencjalnego piłkarza, a Polska jaka jest każdy widzi Very Happy
Generalnie w skali Polski jesteśmy prestiżowi, ale w skali piłkarskiej europy jesteśmy maluczcy. Wiem bronię Pana Marka, ale myślę, że jego wypowiedź pokazuje ile razy został potraktowany uśmiechem politowania.
10środa, 02, styczeń 2013 07:15
Zbyszek
W tych rozważaniach trzeba jednak brać zawsze pod uwagę, że w większości przypadków Legia nie jest celem, a jedynie wabikiem.

Nasz klub jest jedynym rozpoznawalnym jako tako klubem w Europie. Jak jakiś menedżer jakiegoś zawodnika powie, że nawet Legia jest nim zainteresowana to coś znaczy. Na razie np.zawodnicy Polonii mają kontrakty, a ich rozwiązanie nie jest łatwe. Ponadto zarabiają za dużo jak na swoją przydatność do zespołu i nie chcą zarabiać mniej np. Dwaliszwili 300 tys. euro rocznie. On i Cani mają propozycje ze Wschodu, a woleliby inny kierunek. Natomiast Teodorczyk jest oferowany do Niemiec, Włoch i Belgii. Ten za niewielką sumę odstępnego pewno odejdzie. Identyczna sytuacja jest z Traore, jeżeli idzie o chęć gry u nas. I znowu musimy mieć świadomość, ze w naszych klubach zawodnicy zarabiają dużo mniej niż nazwijmy to średnia europejska. Nawet Azerowie zaczynają nas wyprzedzać. I trzeba z tego wyciągać logiczne wnioski. Natomiast w mediach i wśród kibiców mamy skrajne opcje: z jednej strony wrzask, ze oni za dużo zarabiają, a z drugiej jak ktoś z lepszych i młodych wyjeżdża to krzyk, że osłabia i że ze szkodą polskiej piłki. Trzeba się na coś zdecydować. Ale też trzeba przyjmować do świadomości twardą rzeczywistość.
11środa, 02, styczeń 2013 08:54
CTP
@Zbyszek
Na razie, to oni zarabiają wyłącznie na papierze.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.