- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Senator
-
Do dziennikarzy słów kilka
Histeria jaka została wywołana błędem sędziego w meczu Wisła Legia przybrała rozmiary, których zwykły kibic jakim jestem pojąć nie potrafi i szczerze przyznam zaczynam mieć dość. Cóż się stało?
Zawodnik Legii Warszawa zagarnął piłkę z poza linii końcowej boiska, w konsekwencji tego zagrania drużyna z Warszawy zdobyła bramkę. Z faktami się nie dyskutuje, fakty przyjmuje się do wiadomości. Tak było. Błąd sędziego bardzo duży, takich w całym sezonie dosłownie kilka, chodzi oczywiście o wielkość błędu a nie konkretne zagranie. Czy przesądził o wyniku meczu? Sprawa dyskusyjna, dla sympatyków Wisły i wyznawców spiskowych teorii tak, dla reszty bez szans na prawdziwość stwierdzenia konsekwencji tego rażącego błędu. Co jednak dzieje się w mediach? Katastrofa porównywalna z politycznym zamachem stanu i nie mam tu na myśli jakiejś bananowej republiki. W całej tej histerii brakuje mi już tylko Moniki Olejnik i jej „Kropki nad i”.
Zacznijmy od telewizji, bo siła przekazu i wpływu na umysły ludzkie w kraju, gdzie jeden obywatel czyta jedną książkę w roku, niezaprzeczalnie większa niż tych piszących. Canal+, elita elit, plus eksperci nad ekspertami, plus były sędzia zapraszany do tej pory jako ten, który widzom ma wyjaśniać zawiłości zasad piłki nożnej, interpretację przepisów, jednym słowem dlaczego taka a nie inna decyzja i z czego wynika. Ten były sędzia mówi zawsze wyraźnie, tak, to był błąd sędziego, ponieważ przepisy mówią tak i tak. Ten sam były sędzia mówi również, prawidłowa decyzja sędziego, ponieważ dobrze zastosował ten a ten artykuł przepisów. Tak było do tej pory, ale nie po wspomnianym meczu. Po nim już żaden autorytet, z trzech sytuacji spornych jedną ocenia jako katastrofalny błąd, dwie inne zgodnie z przepisami, ale to już dziennikarzom i ekspertom nie pasuje, oni wiedzą lepiej. Nie ma karnego ponieważ zawodnik nie wykonał ruchu ręką w kierunku piłki. Jest karny, prawie krzyczy komentator. Pomijam prosty fakt, że twórcy przepisów gry w piłkę nożna mieli proste i oczywiste intencje. W piłkę nożną nie gramy rękoma. Chcesz grać rękoma, zmień dyscyplinę na kosza czy siatkówkę. Naprawdę to żaden szczególny wysiłek umysłowy, aby to zrozumieć. Nie gramy rękoma, tylko tyle i aż tyle. Okazuje się że taka wykładnia nie zadawala panów redaktorów, więc mam jedno proste pytanie, po co zapraszany jest pan Stempniewski?
Proponuje trzy wyjścia jeśli chcemy aby była w tym programie jakąś logika:
1. Uznajcie panowie autorytet pana Stempniewskiego
2. Zmieniacie eksperta na takiego, którego interpretacji nie będziecie podważać
3. Sami wiecie wszystko najlepiej więc żaden ekspert w temacie przepisów nie jest wam potrzebny.
Szanowni panowie dziennikarze, waszym obowiązkiem jest pokazywać i nagłaśniać takie błędy jak ten przy pierwszej bramce. Panowie dziennikarze, nie macie żadnego prawa do kwestionowania publicznie co drugiej decyzji sędziego, z tej prostej przyczyny, że wielu z was się na tym nie zna.
Robicie fatalną robotę, gruntując i tak marna opinię o sędziach. Jeszcze raz, pokazujcie ewidentne błędy, interpretację kwestii spornych pozostawcie do oceny tym, którzy się na tym znają. Macie uwagi co do interpretacji przepisów? Dyskutujcie o przepisach, może trzeba je zmienić, a nie o konkretnym przypadku, tym bardziej że dla fachowca dany przypadek jest prosty. Może jeszcze jaśniej. Nie macie prawa mówić, że sędzia się pomylił, nie gwiżdżąc karnego w przypadku Jodłowca, macie prawo i obowiązek mówić że przepisy w tym temacie są niejasne, niespójne i pozostawiają zbyt szerokie pole interpretacji. Sprawa następna, Parejko. Ekspert w prostych słowach przekazuje interpretację i ocenę, ale do ekspertów piłkarskich nie dociera. Jeden sympatyczny i kulturalny pan Rudzki przyznaje rację, inni szukają dziury w całym i ponownie pytam, po co?
Podczas transmisji meczów Ekstraklasy często razem z dziennikarzem sportowym mecz komentuje ekspert. Takimi w Canale+ są np. bardzo sympatyczny pan Węgrzyn, którego osobiście bardzo lubię jako człowieka i pan Mielcarski, który akurat jest mi zupełnie obojętny. Co najczęściej słyszymy z ust obu panów? Słyszymy, że sędzia nie pozwala grać, że to nie był faul na żółtą, na czerwień, że przesada itd. Czyli znowu nic innego jak podważanie decyzji sędziego, budowanie w widzu przeświadczenia, że sędzia sobie nie radzi. Ci sami panowie byli piłkarzami, znaczy się dawno temu byli piłkarzami, i albo nie wiedzą, albo nie chcą wiedzieć że troszkę się świat więc i piłka zmienia. Na wniosek samych piłkarzy grających obecnie UEFA I FIFA wydają takie wytyczne dla sędziów, które mają za zadanie eliminacje boiskowych brutali. Ponownie, panowie eksperci piłkarscy macie prawo dyskutować i nawet nie zgadzać się z wytycznymi i zmianami jakie w temacie ostrej gra wprowadzają piłkarskie centrale, nie macie prawa kwestionować prawie każdej decyzji sędziego z powodów dokładnie tych samych co wymienione wyżej. Nie pomagacie w ten sposób komentując mecze piłce nożnej, oj nie pomagacie.
Teraz słów kilka na temat tych piszących. Redaktor Pol, którego czytam i lubię, również zabrał głos po sobotnim meczu. Cały artykuł promuje tezę, z którą osobiście się zgadzam, że dodatkowi sędziowie bardziej przeszkadzają niż pomagają, tylko znowu, większość artykułu zbudowana jest na fałszywej tezie, że wszystkiemu winny jest sędzia bramkowy. Sama myśl dobra, potrzebna, idąca w ocenę nowego systemu, tylko po co indywidualne laurki, co gorszą fałszywe. Nie sądzę, że redaktor Pol poszedł najkrótszą, najłatwiejszą drogą, to nie w jego stylu, myślę że nie zdaje sobie sprawy, że w ten sposób buduje obraz sędziego nieudacznika, obraz który kupuje sporą część jego czytelników.
Ostatnia kwestia. Na Weszło redaktor Stanowski zamieścił list sygnowany jako list od czytelnika. OK, nie mam podstaw, aby podważać prawdziwość takiego opisu. List podpisany jest w sposób, który sugeruje że piszący prowadzi swojego bloga. Nie klikałem, nie sprawdzałem, bo szkoda czasu. List jest jedną wielką szyderą z wypowiedzi przewodniczącego kolegium sędziów. Jasne, każdy pisać może, co tylko palce na klawiaturę przeniosą, dziwi mnie jednak fakt, że przy tych bredniach kibica Wisły nie ma choć słowa redakcyjnego komentarza. Piszący oczywiście za nic ma wykładnię przepisów pana Przesmyckiego, mało, przewodniczący kolegium sędziów to dla niego matoł jakiego świat nie widział. Sprawa prosta, kibic ma prawo do takiej oceny, gorzej że nie zamieszczając choć prostej regułki: "redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz nie jest to stanowisko redakcji" firmuje i uwiarygadnia bzdury na temat sędziów. Autor szydery w końcowym słowie zwraca się do pana Bońka, aby w końcu przeprowadził reformy jakie obiecywał. Pełna zgoda, jednym z pierwszych kroków pana prezesa powinno być pozbawienie wszelkich akredytacji dziennikarskich matołów próbujących robić za dziennikarzy i nie mam tu na myśli wyżej wymienionych, a takich jak blogujący autor listu.
Oczywiście doskonale wiem, że środowisko sędziowskie mocno samo się przysłużyło do tak niskiej oceny, jaką mają o sędziach zarówno kibice i dziennikarze. Jeszcze dwie kwestie. Kibic to kibic, często szowinizm i emocje nim kierują, można to zrozumieć. Nie można natomiast zrozumieć postawy teoretycznie bezstronnych i rzetelnych dziennikarzy i ekspertów, którzy zamiast pomagać, najczęściej wrogość do sędziów podsycają , a autorytet sędziów sprowadzają na poziom, z którego możemy się nie wygrzebać.
PS
Takie przekazy, które opisałem uogólniają obraz sędziego, a tego robić nie wolno. Ja również nie piszę o wszystkich dziennikarzach, dla kontrastu przywołam redaktora Okońskiego, który a i owszem babola wytknie, ale nie spotkałem się w jego felietonach z nagminna krytyką spornych decyzji. Zapewne lista pozytywna jest znacznie dłuższą niestety wszystkiego przeczytać się nie da.
Krzysztof Kaliszewski "Senator"
Panowie Rosłoń, Wieszczycki, Twarowski, Dziekanowski, Adamski są przekonani, że za rękę Jodłowca w sobotę należał się rzut karny. Grono szanownych dziennikarzy, ekspertów chce mnie przekonać, że po wybiciu piłki przez Żewłaka, Jodła chciał ją opanować i ponownie wybić, zrobił to tak nieporadnie, że intencyjnie zagrał ręką, niestety taka logika wywodu to najwiekszy z możliwych absurdów. Piłka jest wybijana poza obręb pola karnego w kierunku linii autowej, gdzie w danym momenccie, nie ma zadnego wislaka. Pałęta sie on zaś przy parze środkowych defensorów, jeżeli Jodła chciał piłkę opanować i użył do tego swej górnej kończyny to ja jestem święty turecki.
W meczu Legii z Polonią po zagraniu Rado była ręka polonisty Barana w szesnastce nie odgwizdana, sędzia uznał, że nie zamierzona, w co subiektywnie wątpiłem. Ale róznica jest taka, gdyby polonisty reki piłka nie dotknęła, to szansa na zdobycie gola przez drużynę atakujacą zostałaby zwielokrotniona, Rado by się znalazł w doskonałej sytuacji dla zespołu, co by się stało gdyby Jodła piłki nie dotknął, z pewnością opusciłaby pole karne, najprawdopodobniej wyszła na aut.
Co do podważania autorytetu piłkarskiej temidy, taka refleksja, w C+ z dziennikarzy i ekspertów chyba najmniej naskakuje na Stempniewskiego Tomasz Smokowski, chyba nie tylko w imię piastowanej redakcyjnej nadrzednej funkcji, ale i dlatego że kurs sędziowski zaliczył. Mam zgryz z Rosłoniem, który przecież z choragiewką juz nawet na linii przed kamerami latał, a jego interpretacja sytuacji z Jodłą wydaje mi się absurdalnie kosmiczna, ciekaw jestem czy w studiu telewizyjnym po wywodzie Stempniewskiego by się zreflektował?
Rozbieznosci interpretacyjne są między samymi sędziami, bywa że Stempniewski z Przesmyckim się nie zgadzają, dlatego dyskutować wyjaśniajac konkretne przypadki można, rzecz żeby nie przekraczać zdrowego rozsądku oczekujac wyjasnień, a jednocześnie będąc przekonanym uparcie tylko do własnej interpretacji wydarzeń. Wówczas ekspert faktycznie wydaje się zbędny.
Jeżeli tez wspomnimy Wita Żelazko to okazuje sie, że nie nalezy kazdego słowa byłego sędziego w roli "sprawiedliwego" traktować jako świętej wyroczni, natomiast jeżeli dziennikarskie uparte negowanie zdania fachowca, eksperta z sędziowskim doświadczeniem, bedzie prowadziło do podważania roli i autorytetu sedziów na boiskach od Ekstraklasy począwszy, na okregówce skończywszy, to wówczas też za pozytywny efekt uznać tego raczej nie należy.
Trzy kwestie.
Prawidłowa i logicznie nie do obalenia analiza ręki > ja nadmienię tylko że gdyby twórcy przepisów chcieli aby takie ręki były gwizdane wprowadziliby prosty zapis - Piłka w obrębie boiska nie może mieć kontaktu z ręką zawodnika ( nie dotyczy bramkarza) Jako że byli inteligentni takiego zapisu nie poczynili bo doskonale wiedzieli, że w takim przypadku zawodnicy specjalnie próbowaliby celować w rękę szczególnie własnie w polu karnym. Zapis obowiązujący i równie prosty logiczny . Nie wolno grać czyli podać przyjąć strzelić gola.
To że ktoś skończył kurs sędziwski to jeszcze nie sędzia. Aby nim zostać trzeba kilkadziesiąt meczów po sędziować i dopiero wtedy zostaje się sędzią rzeczywistym to pierwsza uwaga. Druga sędziowie co najmniej dwa razy w roku mają dodatkowe szkolenia na których analizuje się nowe wytyczne itp. Możliwe że pan o którym piszesz na takie szkolenia uczęszcza lub dostaje wszystkie materiały jednak sam przyznasz że praktyka czyni mistrza.
Kwestia trzecia i ostatnia.
Myślę ze mylisz systemy walutowe przywołując Wita. O ile jego postawa moralna budzi uzasadnioną krytykę o tyle wiedza chyba jednak już nie. Al Capone był bandytą ale gdybyś chciał zorganizować struktury mafijne nie chciałby skorzystać z jego rad i doświadczeń
Sprostowanie takich szkoleń przed każdą runda jest trzy lub nawet cztery. Gdyby dziennikarze w nich uczestniczyli po pierwsze widzieliby że sędzia pewne zagrania musi kwalifikowac jako faul za inne ma obowiązek pokazać kartkę. Po drugie może właśnie tam jest problem. Jakość tych szkoleń przekazywanie wytycznych jest złe . Tu jest pole do działań które mógłby się przyczynić do poprawy pracy sędziego a nie ciągła negacja. jego pracy.
Wiesz doskonale i pamiętasz, że dla nas /Ty jednak dużo młodszy/ to nie pierwszyzna. Nie będę nadmiernie się rozpisywał, ale kilka faktów z naszej przeszłości:
Sezon 1968/69 - walczymy z Górnikiem Zabrze o tytuł. 18 maja na Stadionie Śląskim gra Górnik z GKS Katowice. Do 82 minuty GKS prowadzi 2:1 i wtedy pada gol ze spalonego dla Górnika, którego sędzia Hirsz nie uznaje. Zawodnicy Górnika poniewierają sędzią i nie dają mu rozpocząć gry. Sędzia kończy mecz. PZPN podejmuje decyzję o walkowerze na korzyść GKS. Zdobywamy tytuł o 2 punkty przed Górnikiem, który miał gorszy bilans bezpośrednich spotkań /wtedy za wygraną były 2 punkty/. Prawie wszystkie gazety wszczęły wściekły jazgot pisząc o tytule przy zielonym stoliku, a nawet Sport napisał o ukradzionym tytule. Jakby to Legia była winna, że Górnicy przegrywali mecz derbowy i nie potrafili opanować emocji. Wiele lat wcześniej za podobny incydent ŁKS został ukarany odebraniem punktów, zamknięciem stadionu do końca sezonu i rozgrywaniem meczów o 100 km od Łodzi, a był na 1 miejscu w tabeli. Nikt nie pisał, ze kary być nie powinno, ani nie odbierał godności Mistrzowi.
Lata 80-te. Kluby kaperują na prawo i lewo. Meblowozy jeżdżą od Wybrzeża na Śląsk i od centralnej Polski do Mielca i Krakowa. Jakieś drobne uwagi, że dobrze by było, aby przepisy w sprawie zmiany barw klubowych były jasne. Legia pozyskuje Wijasa z Widzewa i mimo, ze Widzew nie protestuje a nawet po kilku dniach Prezes Sobolewski mówi, iż to on zwrócił się do Legii aby zawodnik do niej poszedł bo sobie wychowawczo nie radzą nagonka na Legię ma rozmiary histerii. Nie ma gazety, która by nie uznała, ze Legię należy potępić.
Sezon 1992/93 i nieszczęsna ostatnia kolejka i to co się stało potem.
Nikt nie mówi o tym, ze korupcja w polskiej piłce jest na porządku dziennym. Wszyscy dziennikarze sportowi o tym wiedzą, a niektórzy opowiadają przy wódeczce co śmieszniejsze historyjki z tym związane.
Jedynym winnym jest Legia. Zapomniano prawie o ŁKS, że o sprzedawczykach z Wisły i Olimpii nie wspomnę. Każdy pismak uznał za swój obowiązek opluć Legię. Osławiony redaktor Niemiec żądał wykluczenia Legii z piłki na co najmniej 5 lat i uzasadniał, ze Wisły nie należy karać bo jest z Krakowa, a Legię tak, bo z Warszawy.
Sezon 1993/94. Mamy na wiosnę realną szansę na Mistrza. Tenze Niemiec wzywa do krucjaty przeciw Legii, gdyz zawlaszczylaby cala lige,zabrala zawodnikow z innych klubow, w ogole zniszczylaby pilke. Haslo Legia nie moze byc mistrzem. Po klesce z Hajdukiem nie kryje satysfakcji i prognozuje, ze Legia upadnie, sie rozpadnie i zginie raz na zawsze. Te jego teksty sa przedrukowywane w innych
pismach.
W XXI wieku na czele walki z Legia staje GW. Co tylko mamy szanse to
okazuje sie, ze kibice nie cacy, to walki frakcyjne, to chca sprzedawac zawodnikow, to zli sa obcokrajowcy. Ale zawsze inni sa dobrzy i uczciwi, a my nie.
W tej potyczce w kanale zwroc uwage na jedno zdanie Pana Stempniewskiego: Ja tu nie przyszedlem robic polityki, ale oceniac sedziego. W czasie gdy my cos ogladalismy, oni dyskutowali i zapewne uznali,ze Legia nie moze byc Mistrzem. Za kazdym razem to samo od tylu lat.
Wreszcie powinnismy i my miec swoje dziennikarskie lobby. Nie przeciw komukolwiek lecz za nami. Bo to juz zaczyna byc meczace.
Pamiętacie? Gancarczyk dostaje piłką w żebra, potem piłka odbija się od łokcia. Ręka przy ciele, brak celowości etc etc Czy wtedy była ogólnopolska histeria że skrzywdzono Górnika? Raczej było słychac głosy że sami są sobie winni bo Prezes tak wykonał innego karnego że tylko to zapamiętano.
Generalnie brak większej ilości wyważonych dziennikarzy i komentatorów - pod tym względem bardzo cenię Smokowskiego. Zbyt dużo jest hien które jak widzą padlinę lub coś co może nią być w ich mniemaniu to dają upust swojej żółci.
P.S. Sprawy Wijasa nawet nie poruszajmy bo mi ciśnienie skacze. Dla mnie to jedna z najczarniejszych kart w historii Legii. Wijas nie chciał grać na Łazienkowskiej to wojskowe trepy złamały mu karierę. A facet mógł być w moim odczuciu nietuzinkową gwiazdą całej polskiej piłki.
Ale, ale. Jest pewna niepokojąca rzecz, która zaczyna się dziać. Każdy zespół grający z Legią zaczyna sobie wycierać gębę sędziami, a prezes Ruchu zdaje się nawet sugerować coś wprost ("przegraliśmy przez sędziów, może od razu dajmy Legii dublet jak tak ma to wyglądać"). Trener Ruchu również. I to w meczu w którym my zostaliśmy pokrzywdzeni ! Paranoja. Ale do czego zmierzam, otóż jest nagonka, która przybiera postać kuli śnieżnej i zaczyna być niebezpieczna.
PZPN zaczyna działać zgodnie z wiejącym wiatrem spełniając oczekiwania gawiedzi. Okazuje się, że sędzia Jarzębak został ukarany 4 meczami odpoczynku za niedostrzeżenie, że piłka opuściła boisku przy dośrodkowaniu Jędzy, a sędzia Siejewicz, który w tym samym meczu nie dostrzegł ciosu karate Pareiko i nie ukarał tego
dzikusabramkarza czerwoną kartką nie został ukarany wcale. Przecież są to błędy bardzo podobnego kalibru, dla mnie to identyczne sytuacje, może nawet z przewagą tej drugiej, bo mogła grozić kalectwem za co FIFA/UEFA karze surowo. A PZPN "nagrodził" jedynie bramkę Jędzy, bo to było popularne w mediach, o tym pisały wszystkie gazety i portale. Druga sytuację olał, bo nikt o tym nie pisał. Niepokojące.Dlaczego skupia się to na nas? prostej przyczyny którą nazywają medialnością. Ile osób rozgrzeje informacja że w meczu PBB - Piast sędzia naprawdę dał ciała? Lokalną społeczność obu zespołów i kilku zapaleńców statystyków. Ile osób wprowadzonych zostanie w stan ekstazy kiedy taka sprawa będzie dotyczyć Legii? trzy czwarte Polski bo tyle nas nienawidzi a to uczucie silne oj silne. Każdą więc nawet minimalnie wątpliwą sytuację przedstawiają jako pomyłkę sędziego, wypaczenie wyniku itp. i zaczyna się jazda. Rację ma pan Zbyszek ,ze nie mamy żadnego lobby dziennikarskiego które by nas broniło , znaczy się mamy jednego Zarzecznego tylko się zastanawiam czy bardziej na pomaga czy szkodzi. Panowie o dziennikarzach którzy broniliby sędziów nie ma co pisać bo takich nie ma i pewnie długo nie będzie , to ani medialne ani jak im się zdaje potrzebne.
Najpierw trochę o tej antylegijnej histerii.
Patrzę na to trochę inaczej, jak widzę zdecydowanie bardziej pobłażliwie. Dziennikarze ogólnopolskich mediów są wielokrotnie silniej narażeni na zarzuty o prolegijność niż antylegijność. To jest prosta matematyka, załóżmy że my będziemy twierdzić, że media są przeciw nam, cała Polska że za nami, obie tezy oczywiście bez większego związku z rzeczywistością, ale poza sporem jest, że przeważnie zostaniemy przekrzyczani. Ci ogólnopolscy dziennikarze sportowi, wśród których mamy przecież byłych piłkarzy Legii, jak Rosłonia, zwracają szczególną uwagę na to, żeby nie dostarczać argumentów tej stronie, która jest liczebniejsza i głośniejsza, czyli nie naszej. Prosta reakcja obronna.
Nie winię Twarowskiego, bo to taki typ dziennikarza, który zwykł mówić to co myśli, poza tym jego nadrzędnym obowiązkiem jako dziennikarza jest krytycyzm, a nie bezmyślna akceptacja wszelkich autorytetów. Przyznam, że zdarzało mi się po wielokroć szeroko otwierać oczy oraz usta na dźwięk interpretacji głoszonych przez pana Stempniewskiego i gdybym był wtedy na miejscu Twarowskiego, na pewno bym nie milczał.
Nie mylmy wreszcie przyczyn całego zjawiska. Jesteśmy z pewnością najgłośniejszą, najbardziej kontrowersyjną i najlepiej nośną medialnie klubową sportową marką w Polsce, z tego względu znajdujemy się w centrum uwagi, we współczesnych mediach bardziej chodzi o przykucie uwagi odbiorcy niż o rzetelność. Prosty przykład - zalinkowany w naszych zakładkach Czado wrzucił wczoraj na bloga wpis, wpis w 100% kibicowski, w 0% dziennikarski. Ten wpis trafił dziś na sport.pl, nie będąc opatrzony tytułem dajmy na 'Ruch skrzywdzony', bo to nie zainteresowałoby psa z kulawą nogą, w tytule musiała być Legia. Sam niedawno o tym pisałeś - jesteśmy wyjątkowi i basta
A teraz dosłownie dwa słowa o sędziowaniu.
Po pierwsze nie mam pretensji do wzmiankowanych osób Węgrzyna i Mielcarskiego, że lobbują zgodnie ze swoją wizją tego, jak piłka powinna wyglądać. Gdyby C+ wziął do komentarza Ljuboję, ten pewnie krzyczałby 'kartka, kartka!' kiedy obrońca zbliżyłby się do napastnika na bliżej niż metr
Po drugie nikt mnie nie przekona, że sędziowie bardziej stosują się do tych przedsezonowych czy przedrundowych wytycznych niż do swoich sędziowskich przyzwyczajeń. Ten sędziuje tak, ten inaczej. Siejewicz na przykład, sobotni mecz mu nie wyszedł, ale to był mecz piekielnie wręcz trudny, przypuszczam że Małek zdekompletowałby obie drużyny, ma tendencję do puszczania ostrej gry, za to surowo karze wszelkie faule taktyczne, przerywające kontry (tak żółtka zebrali w sobotę IV i Kosa). Ja to kupuję, widać blisko mi do Węgrzyna i Mielcarskiego
Moim skromnym zdaniem Siejewicz już wiedział ,że dali ciała przy pierwszej bramce. Jeśli wyrzuciłby tego kretyna rozpętałaby się taka jazda, że głowa mała. Ta obecna w porównaniu z tą która by nastąpiła to pikuś. Już widzę Sędzia uznaje bramkę której nie powinno być i wyrzucając Perejkę z boiska pozbawia szans Wisłę na wygranie meczu. To tak delikatnie. Zupełnie inną sprawą jest fakt, że za ostatni debilizm uważam próby naprawienia własnych błędów przez sędziów. Nie pokazanie czerwonej kartki takim naprawieniem błędu dla mnie właśnie było.
Co więcej PZPN nie zawiesił Pareiki a miał taki obowiązek skoro sędzia w meczu go nie ukarał.
Ale było to do przewidzenia bo przecież gdyby go zawiesili to dopiero był by krzyk.
Jest dokładnie tak jak mówiłem pisałem od połowy rundy jesiennej mistrzem ma być Lech i cała polska tego dopilnuje grając z nami na 150% a z nimi na 50% ;-(
O tym jak czarni Poznaniakom pomagają nikt się oczywiście również nie zająknie.
Ja się z Tobą połowicznie zgadzam co do Wijasa. Nie należało pijaka i awanturnika brać do Legii mimo nalegań Prezesa Widzewa Sobolewskiego. A jak już przylazł i pokazał, ze na piłkarza się nie nadaje z uwagi na nałogi i podły charakter /nikt z nim nie chciał grać/ to należało go zwrócić Widzewowi, a nie zsyłać do Orzysza. Tu trepy pokazały, ze mają władzę, a nie mają rozumu. Czy by zrobił karierę to ja nie wiem. Znam tylko jednego, który w wieku 27 lat coś zaczął. Był to Henio Kasperczak, ale on miał prawdziwy charakter i zacięcie. A tak mówi się, ze ten hulaka byłby zbawcą polskiej piłki.
W tym sensie należy obwinić tamtą Legię. Tylko że ja mógłbym wymienić kilkanaście niby prawdziwych talentów, a może prawdziwych, które zostały zmarnowane przez trenerów np. Leszka Jezierskiego, którzy ich trzymali a nie dali im grać i nie chcieli ich oddać. Natomiast mnie chodziło o tamtejszą histerię antylegijną nie mającą żadnych granic.
Krytykować jak najbardziej, tym bardziej, ze sprawa Wijasa była bardziej przeciwko wojskowym władających PRL-em. Pamiętaj, że w tamtym czasie Legia i Wywijas były tylko pretekstem.
Dziś jest podobnie. Nikt z naganiaczy np. z GW nie powie, ze np. chodzi o odchylenie prawicowe u części kibiców Legii, ale ze sędziowie dają Legii wygrane, że reforma ligi jest niesprawiedliwa itd.itp..
Jak widzisz ja staram się oddzielać ziarna od plew. Pozdrawiam.
Oczywiście że zauważyłem i było mi gites bo potwierdziły się wszystkie moje spostrzeżenia i Iocosusa w temacie ręka i piłka. Zauważ tylko że zwraca się do własnej gawiedzi i ich sztorcuje. Tak wiem wali jeszcze w swojego" ulubieńca" Murawskiego i Wieszczyckiego o ile dobrze pamiętam
Bo jednak trzeba przyznać, że Weszło skupia praktycznie wszystkich czytelników-aferzystów czyli dokładnie tych których trzeba wyedukować. Inne media jednak pilnują Weszło więc ten tekst trafi również w ręce samych redaktorów.
@JJ
To fakt - Weszło ma taką politykę, że puszczają wszystko. W założeniu miało chodzić o zachowanie bezstronności, ale w praktyce daje taką właśnie niespójność tekstów i przedstawianych informacji. Jednak fakt - braknie trochę oddzielnego tekstu prostującego "aktualne stanowisko" względem meczu Wisła-Legia, bo samo wspomnienie o zmianie stanowiska po ponownej analizie tych wydarzeń w tekście atakującym Zielińskiego to ciut mało.
Od sprostowań klikalnosc nie wzrośnie