A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

ŁKS - Legia 2-3: Instynkt napastnika

W meczu szóstej kolejki Ekstraklasy Legia pokonała w Łodzi beniaminka. Nasza drużyna grała w rezerwowym składzie i dwa razy przegrywała, ale ostatecznie wyszarpała zwycięstwo 3:2. Jedną bramkę dla Legii zdobył Nagy, a o zwycięstwie naszej drużyny przesądziły dwa trafienia Niezgody.

 

Mecz w Łodzi rozdzielił dwa starcia z Rangers FC i trener Vuković postanowił oszczędzać siły większości zawodników, którzy rywalizowali ze Szkotami w czwartek. Skład Legii wyglądał następująco: Majecki - Stolarski, Astiz, Wieteska, Karbownik - Antolić, Jodłowiec - Agra, Praszelik, Nagy – Niezgoda. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Kołba - Grzesik, Juraszek, Sobociński, Bogusz - Guimarães, Kalinkowski, Ramírez, Piątek, Bryła – Sekulski.

W pierwszych minutach legioniści nie potrafili odnaleźć się na boisku i zapłacili za to w 4. minucie gry. Po rzucie rożnym piłka trafiła na głowę Sekulskiego, który z kilku metrów pokonał Majeckiego. W kolejnych minutach na bramkę Legii poszybowały jeszcze dwa groźne strzały. Legia zaatakowała w 10. minucie. W dobrej okazji znalazł się Nagy, ale wyraźnie przestrzelił. W 18. minucie Wieteska został w polu karnym gospodarzy po stałym fragmencie gry, otrzymał podanie, uderzył, niestety Kołba odbił strzał naszego obrońcy. Dwie minuty później po zagraniu Nagya piłka przeszła przez pole karne gospodarzy, ale zabrakło kogoś, kto dobiłby ją do pustej bramki. Legia zdobyła przewagę w polu, ale nadal wyglądała bardzo niepewnie w grze obronnej. W 23. minucie mocny strzał Bryły trafił w boczną siatkę bramki Majeckiego. W 24. minucie Kołba odbił ładny strzał Karbownika, a dobitka Astiza minęła bramkę. W 27. minucie Kołba powstrzymał Niezgodę kilka metrów przed bramką. W 38. strzał Agry odbił się od słupka. Minutę później Praszelik przegrał pojedynek z bramkarzem gospodarzy.

Do przerwy ŁKS prowadził z Legią 1:0. Legia miała wiele szans, by odwrócić losy meczu w pierwszej połowie, ale zawodziła skuteczność.

Legia nadrobiła tę ofensywną niefrasobliwość w 51. minucie. Piłką przed polem karnym gospodarzy przejął Nagy, przełożył sobie futbolówkę na prawą nogę i płaskim strzałem pokonał Kołbę. Cztery minuty później Nagy rozegrał efektowną dwójkową akcję z Niezgodą. Naszemu napastnikowi zabrakło miejsca do oddania strzału. ŁKS odpowiedział niebezpiecznym uderzeniem Ramíreza. Za chwilę znów dała znać o sobie defensywna niepewność Legii. W 59. minucie Agra zupełnie niepotrzebnie ostro zaatakował Ramíreza wślizgiem w polu karnym. Do rzutu karnego podszedł Sekulski i spokojnie pokonał Majeckiego. W Legii na boisku pojawili się Rocha i Gwilia, którzy zmienili Praszelika i Stolarskiego. Karbownik przeszedł na prawą obronę. W 72. minucie Legia wyrównała. Dobrą okazję miał Nagy, nie zdołał pokonać Kołby, ale podał w pole bramkowe, gdzie Niezgoda przechytrzył obrońców gospodarzy. Było 2:2. W 74. minucie Luquinhas zmienił Agrę. W 81. minucie Legia wyszła na prowadzenie. W polu karnym znów najsprytniejszy okazał się ponownie Niezgoda, który dobił piłkę po strzale Gwilii. W 86. minucie mocny strzał Ramíreza minął bramkę Legii. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry szansę na wyrównanie miał zmiennik Łuczak, ale nie trafił w bramkę.

Gra Legii w tym meczu była pełna niefrasobliwości, ale i tak, biorąc pod uwagę przebieg gry, nasza  drużyna była lepsza od gospodarzy i odniosła zasłużone zwycięstwo. Decyzje trenera Vukovicia w pełni się obroniły – gracze pierwszej jedenastki odpoczęli przed meczem w Glasgow, a ligowe starcie z beniaminkiem zakończyło się zdobyciem kompletu punktów.

Dyskusja (32)
1niedziela, 25, sierpnia 2019 19:52
Monrooe
Brawo, brawo, brawo.
Jestem po wielkim wrażeniem tego, co dzieje się z drużyną (organizacja gry) pod wodzą Vukovicia.
2niedziela, 25, sierpnia 2019 20:24
Senator
@Monrooe
Czytam sir Gawina Gra Legii w tym meczu była pełna niefrasobliwości później Twój komentarz i nie wiem czy to sarkazm czy rzeczywiście jesteś nareszcie zadowolony ?
3niedziela, 25, sierpnia 2019 20:27
Zgred
Biorąc pod uwagę błąd obrońców przy pierwszej straconej bramce, a potem po wyrównaniu kolejny błąd Agry skutkujący karnym i ponowną straconą bramkę...cała reszta ocen tego meczu jest pozytywna.
Świetnie ktoś z komentatorów to ujął w sens taki oto, że ci ludzie grają ze sobą pierwszy i ostatni raz w takim zestawieniu. Mimo to, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że ilość sytuacji pokazywała przewagę Legii. Oczywiście zmiany przyniosły mądrość i efektywność, co jest potwierdzeniem pewnego rodzaju siły...
Dla mnie mózgiem tej gry był niewątpliwie Antolić, który pracował w defensywie, a przy rozegraniu właściwie wszystkie piłki przechodziły przez niego. A wygranym tego meczu był Niezgoda, który strzelał, jak i Nogy ,który strzelał i dogrywał. Trudno nie być zadowolonym po meczu tego rodzaju, gdzie po ogłoszeniu składów nikt nie wiedział co nastąpi.
ps: Praszelik - bardzo dużo pracy jeszcze
Karbownik - jak na debiut super i chęci i bez pękania
4niedziela, 25, sierpnia 2019 21:06
corazstarszy
Ciekawe, czy zamieścicie.

Zadowolenie – słowo klucz. Ja jestem bardzo.
Wypunktuję, dlaczego:
Przegrywali raz, przegrywali – dwa, a na końcu wygrali, na wyjeździe. Hartują się.
Skład eksperymentalny z młodziakami, ergo – odpoczywają Stammspieler
Antolić – są mecze, kiedy mnie przekonuje. Za Vukovicia w tym sezonie, jakby więcej
Nagy – ja od czasów Magiery dostrzegam u Węgra duży potencjał, który powoli się materliazuje. Wierzę, że mu takie mecze pomogą.
Zmiany - na plus
Pan Jarosław – bardzo go lubię. Super, że są bramki, wstydu narobił temu dryblasowi przy 2-2, ale moim zdaniem ciągle po nim widać roczny rozbrat z graniem. Oby tylko był zdrowy.
Carlitos – to było tak męczące, że cieszę się, że rzecz się krystalizuje
Vuković – sądzę, że teraz udowadnia, że czasu na stażach i w sztabach trenerskich nie tracił, tylko się uczył
Na koniec – mecz superradosny, ale nie ma co wyciągać daleko idących wniosków
Do boju, do boju, do boju - hej Legia, hej Legia
5niedziela, 25, sierpnia 2019 22:01
Monrooe
@Senator
No cóż, rolą Gawina jest opisać mecz tak jak się on odbywał. Ja patrzę (bo mogę) na szerszy nieco kontekst. Widzę grę drużyny, która ma dziewięć zmian w szeregach, zespołu, który w zasadzie ma prawa funkcjonować w pełni sprawnie. A jednak, tracimy bramki po sytuacjach mało klarownych, dośrodkowanie, głupi faul który nie miał prawa nastąpić. Natomiast gra całego naszego zespołu była jakby kopią tego co widzieliśmy wczesniej. Zmienili się wykonawcy, zagrali lepiej, niektorzy gorzej, ale jako całość spójnie i to właśnie mi się podoba. Widzę myśl, widzę realizację i to na prawdę mi się podoba. To moja rola i mam do niej prawo.
6niedziela, 25, sierpnia 2019 22:09
kibic60
Kolejny cudowny wieczór z młokosami w tle.
Cieszy mnie bardzo, że wchodzi 9 nowych (w tym 4 absolwentów akademii Legii), a grają jak starzy. Ręka Vukovića ?
Ruch bez piłki, doskok do przeciwnika, skuteczny odbiór i atak. Oby tak dalej.
Antolić na tle ŁKS zagrał jak profesor.
Niezgoda strzelił dwie, ale jeszcze mu trochę brakuje do pierwszego składu.
Szkoda głupiego karnego bo Agra zagrał przyzwoicie.
Teraz czwartek i awans do LE co powinno definitywnie zamknąć japy wszelkim forumowym "fachofcom".
Jeśli odpadniemy, to mamy cały sezon na dopracowanie pomysłu trenera na Legię, co powinno sie skończyć grą w eliminacjach LM.
Tylko Legia !
7niedziela, 25, sierpnia 2019 22:54
CTP
Ja, w odróżnieniu od reszty tutaj piszących nie mam zamiaru chwalić Legii za ten mecz. Owszem, wygraliśmy ale może najpierw popatrzmy, z kim. Dodatkowo, daliśmy sobie wbić 2 bramki po błędach, które nie powinny się zdarzyć takiej drużynie jak Legia (sanki w polu karnym??? really???). Niezgoda dzisiaj wygrał nam mecz ale to, że on zagrał wynikało wyłącznie z tego, że Vukovic chciał dać odpocząć swojemu ulubieńcowi. To, jak obecnie gra Legia, to chyba bardziej zasługa szczęśliwych zbiegów okoliczności aniżeli przemyślanej strategii trenera (mam na myśli kontuzje Novikovasa i Remy'ego).

Ja zacznę stawiać temu trenerowi pomniki jak załapiemy się do fazy grupowej i tam będziemy grać tak samo jak do tej pory, co dla mnie będzie dowodem, że piłkarze nie grają tylko dla obiecanej premii.
8niedziela, 25, sierpnia 2019 22:59
Senator
@Monrooe
Ależ ja się tylko cieszę z takiego obrotu spraw. Chciałem się upewnić.
@Corazstarszy
Uff bo już miałem pytać co się z szanownym panem dzieje.
9niedziela, 25, sierpnia 2019 23:05
Moros
Totalnie mnie dzisiaj zaskoczyli. Po przeczytaniu składu, nie zapowiadało się kolorowo. Środek pola z Jodłowcem, Praszelikiem i Antoliciem nie zapowiadał nic więcej niż chaos. Na początku zresztą wszystko się potwierdzało, ale potem przecierałem oczy ze zdumienia. Zaczęliśmy tworzyć sytuacje. Nagy kręcił obrońcami jak nie on. ŁKS nie miał praktycznie żadnych sytuacji i tylko można było zgrzytać zębami, że nic nie wpadło, bo łodzianie wydawali się do spokojnego ogrania. Druga połowa to już koncert, z jednym fałszem w postaci faulu Agry. Daleki jestem od euforii, bo ŁKS mimo wszystko nie zachwycił, ale graliśmy składem, który na pierwszy i drugi rzut oka wyglądał bardzo egzotycznie. Dwa razy byliśmy w tarapatach, a mimo to wyszliśmy na swoje. Nic lepszego nie mogło nas chyba spotkać przed rewanżem w Glasgow. Dodatkowo zamieszczone materiały w social mediach (filmik z cieszenia się w szatni, a także zdjęcie drużyny zrobione dla Marko Vesvovicia, któremu umarł ojciec) może wskazywać, że robi się fajny team spirit. Jakby się udało awansować do grupy LE, moglibyśmy dostać dobrego kopa, więc Panowie zróbcie to!
10niedziela, 25, sierpnia 2019 23:42
Senator
@Moros
Też to widzę, wygląda to naprawdę na drużynę. Jednego się jednak boję. Jak zareagują w razie tfu, tfu, odpukać w niemalowane jeśli w czwartek jednak nie awansują. Czy nie zejdzie z nich powietrze, wiara.
11poniedziałek, 26, sierpnia 2019 08:18
sektor212
Dla mnie wczorajszy końcowy rezultat w potyczce z ŁKS-em nie miał większego znaczenia. Spodziewałem się remisu, więc tym bardziej wygrana bardzo mnie cieszy. Łódzka rywalizacja dała nam odpowiedź w kwestii ławki rezerwowej. Wczoraj napisałem, że nie widzę większego potencjału w zmiennikach, których Vuko obecnie ma do dyspozycji. Dziś muszę zresetować swoje spojrzenie na ten temat. Nie jest tak źle, jak mówiło się w kuluarach stadionu przed meczem z Rangers FC.

Majecki – tu bez zmian, gdyż nasz bramkarz nie wymagał specjalnie odpoczynku. Zagrał bez większych fajerwerków prezentując dobrą formę. Wprowadzenie piłki (ręką i nogą) do ataku szybkiego cały czas pozostawia wiele do życzenia. Ten element wciąż wymaga wytężonej pracy na treningach. Dziś dwukrotnie jego wznowienia ręką były złe, gdyż wrzucał kolegę na tzw. konia.

Stolarski – kosztem odpoczynku Vesovića musiał wybiec na boisko. Zagrał swoje z mniejszym zaangażowaniem w poczynania ofensywne. Widać było, że czół w kościach ostatnie mecze. Szachował własnymi siłami i dobrze.

Astiz za Lewczuka. Występ na miarę swoich możliwości, czyli przeciętnie. Jak powróci Remy to Hiszpana powinien być piąty w hierarchii.

Witeska za Jędrzejczyka. Grał bardzo odważnie szczególnie w fazie budowy gry w strefie niskiej. Kilka ryzykownych podań krótkich zakończyło się stratą. Mnie osobiście podobały się jego dwa/trzy wejścia z piłką w drugą linię rywala robiąc przewagę liczebną. Sytuację bramkową powinien zamienić na gola, lecz oddał strzał w bramkarza. Pochwała za wypracowanie sobie czystej pozycji. Rzetelne zaplecze dla Jędzy czy Lewczuka w razie kontuzji, czy rotacją w składzie.

Karbownik za Rocha – od dwóch lat szukamy lewego obrońcy. Okazuje się, że najciemniej jest pod latarnią. Choć Kacpra ustawiano dotąd jako ofensywnego pomocnika czy prawego napastnika to młodzian wykazał duże predyspozycje do gry na lewej obronie. Bardzo perspektywiczny młody wychowanek. Imponował wyczuciem, kiedy i jak podłączyć się do naszych ofensywnych akcji jak rasowy obrońca. Szybki, odważny i pewny w decyzjach. Dość dobrze operujący piłką również pokazał, że gra 1 na 1 to nie jest dla niego problem. Bardzo, bardzo ciekawy występ na lewej stronie. Jak dla mnie znakomita opcja zmiennika dla Portugalczyka. Vuko wykazał się cholernie trafnym wyborem, ustawiając go w Łodzi na lewej flance defensywy. Moim zdaniem Karbowiak ma bardzo duże predyspozycje do zmiany pozycji. Nie możemy zmarnować potencjału, jaki drzemie w tym młodzieńcu. Dziś chłopak udowodnił, że nie ma kompleksów i w przyszłości śmiało, można na niego stawiać.

Antolić za Martinsa. Po słabszym kilkunastu minutowym występie w meczu ze Szkotami dziś pokazał kawał dobrej piłki. Na boisku zazwyczaj był wszędzie tam, gdzie powinien być. Kilka razy naprawiał błędy Jodłowca. Nie bał się odważnie grać z Preszelikiem (częściej wymieniał podania niż z Jodłą). Nie podaje się i walczy o wyjściowy skład.

Jodłowiec za Cafu. Jodła kolejny meczu, w którym zaprezentował się średnio. W dalszym ciągu rozczarowuje mnie. W drugiej odsłonie znacznie lepsze wybory kilka odbiorów, lecz ogólnie nie rozumie, po co ściągnięto go z powrotem z Gliwic do Legii.

Agra za Vesovic. W pierwszej połowie Portugalczyk zanotował najlepszy występ, od kiedy pojawił się na Ł3. Portugalczyk przez 45 minut nieźle wykonywał SFG oraz był o włos od strzelenia bramki. Druga połowa to już typowy jego bezbarwny występ. Pierwsze 15 minut zupełnie niewidoczny. W końcu postanowił wyjść z cienia kolegów i zaznaczyć swoją obecność na boisku. Debilnie we własnym polu karnym wjechał od tyłu w rywala, dając przeciwnikowi karnego. Rozumie konieczność dzisiejszego występu Agry, gdyż Vesović musiał odpocząć. Mimo jakiś tam chwilowych przebłysków to mnie wciąż za mało. Agra nie powinien blokować miejsca na ławce naszym młodym zawodnikom.

Nagy za Luquinhas. W końcu Węgier zaprezentował posiadane umiejętności. Z dużą większym zapałem, biegał dziś po Łódzkiej płycie, siejąc dużo pozytywnego zamieszania. Przy zdobytym golu wykazał się cwaniactwem i dobrym technicznym strzałem. Zastanawiam się, dlaczego Nagy tak faluje z formą prezentowaną na boisku. Wydaje się, że nadszedł czas, by poważnie wziął się do pracy i mocno powalczył o wyjściowy skład.

Praszelik za Gwilia. Kto jest, pierwszą 10 nie podlega dyskusji. Młodemu jeszcze sporo brakuje. Mimo to zanotował lepszy występ niż w meczu z Pogonią na Ł3. Podobały mi się jego próby prostopadłych podań. Podejmował trafne decyzje w środku pola. Mądrze rozciągał naszą grę, podając w tempo do Węgra czy Niezgody. Miał również dwie bardzo efektowne wymiany podań krótkich na jeden kontakt z Karbownikiem. Udany występ, który pozwolił zluzować Gruzina.

Niezgoda za Kulenovic. Tyle się nasłuchałem, że Jarek zupełnie bez formy. Vuko nie miał wyboru i musiał stawiać na młodego Chorwata. Wczoraj boisko pokazało zupełnie co innego w kwestii Niezgody. W Szkocji do awansu potrzebujemy strzelić minimum jedną bramkę. Który z napastników ma większą łatwość, lepsze czytanie gry, by stworzyć sobie sytuację strzelecką? Wiele czynników wskazuje na wczorajszego bohater. Tylko czy swoją skuteczną grę, Jarek będzie umiał przenieść na ziemie Szkocką?
Cieszę się, że Niezgoda swoją postawą i grą w meczu z ŁKS-em, dał wyraźny sygnał, że jego kandydaturę należy brać poważnie pod uwagę w kwestii wyjściowej jedenastki na kolejny mecz. Ciekawe, jakie decyzje podejmie nasz sztab szkoleniowy.

Wczoraj obserwowałem Legionistów walczących o swoje. Zawodników mających ambicję do gry w podstawowym składzie. Piłkarzy rywalizujących o uznanie trenera na boisku, a nie płacz czy żale w mediach. Taka postawa całej szatni napawa mnie sporym optymizmem na przyszłość. Sytuacja z Carlitosem zaczyna się klarować. Wychodzi na to, że Hiszpan od początku sezonu miał w głowie odejście z klubu i stąd ta gra pod siebie i próba własnej promocji. Vuko to wychwycił i odstawił Carlitosa na boczny tor dając mu czas by podjął decyzję, jakie barwy chce reprezentować. Panie trenerze, duży szacunek za trzeźwą ocenę sytuacji i odwagę w walce z mediami i kibicami. Vuković wytrzymał ciśnienie, a jego postawę doceniła przede wszystkim szatnia, w której zdobył uznanie. Brawo trenerze!
12poniedziałek, 26, sierpnia 2019 10:44
Monrooe
@ sektor212
- "Praszelik za Gwilia..... Udany występ, który pozwolił zluzować Gruzina. "

Kurczę, muszę chyba raz jeszcze obejrzeć ten mecz. Kompletnie mnie nie przekonał Praszelik, gdyby nie Agra byłby dla mnie najgorszy na boisku. Nie wiem, chyba źle oglądałem, bo powyższa opinia kompletnie mnie zaskoczyła.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Generalnie Agra, Praszelik, Jodłowiec i Astiz to piłkarze, których jak na razie chciałbym oglądać jak najmniej w składzie wojskowych. Przy czym o ile Praszelik może się przebudzi a Jodłowiec może być czasami przydatny, o tyle Agry i Astiza wolałbym już nie oglądać wcale. Lubię Hiszpana, ale ewidentnie jest już po drugiej stronie rzeki.
13poniedziałek, 26, sierpnia 2019 11:18
sektor212
@ Monrooe

„Kompletnie mnie nie przekonał Praszelik”
Wszystko zależy od kryterium, jakie przyjmiesz w ocenie. Nie przekonał cię w jakich aspektach taktycznych czy technicznych.
Czy gubił własne strefy działań w fazach przejścia z obrony do ataku, czy z ataku do obrony?
Czy chował się za rywalami, nie wykazując ruchu do piłki?
Czy nie próbował prostopadłych podań do wchodzących w wolne pole kolegów ze skrzydeł?
Czy unikał gry na jeden kontakt?
Oczywiście błędy popełniał jak wszyscy na boisku. Może i miał ich więcej niż koledzy (jeszcze nie sprawdzałem statystyk). Oddał niecelny strzał z dystansu, kiedy piłkę powinien skierować na prawe skrzydło. Ja również mogę wytykać pewne niedociągnięcia, lecz uważam, że zagrał znacznie lepiej niż z Pogonią. To głównie miałem na myśli, pisząc udany mecz. Liczy się progres, jaki wykonał w tym czasie mimo przerwy w treningach spowodowanej drobnym urazem.
14poniedziałek, 26, sierpnia 2019 11:36
dalkub
od razu powiem że oglądałem mecz od 10 minuty i skończyłem około 60 minuty, więc oceniam tylko ten fragment, może później coś się zmieniło nie wiem.
Po pierwsze jak czytam te peany nad grą niektórych zawodników typu Praszelik to się zastanawiam czy coś było w minutach których ja nie widziałem czy może oglądaliśmy inne spotkania. Sektor - obejrzyj to na spokojnie i zwróć uwagę na Praszelika i potem możemy pogadać
Ja de facto widziałem dwóch zawodników aspirujących do pierwszej drużyny to jest Nagy i Antolić, reszta jest widocznie słabsza od swoich konkurentów do pierwszego składu.
Mam podobnie jak Monrooe - niektórych zawodników wolałbym nie oglądać, dla niektórych to jeszcze za wysokie progi - oby jeszcze a nie zawsze.
Niezgoda - no więc z samej gry to szczerze słabo, brawo za skuteczność i pewnie to byłby ten trzeci pasujący do pierwszej jedenastki, choć byłbym ciekaw jego gry z solidnym przeciwnikiem - trzeba dawać szanse bo może da się go odbudować i na nowo będzie ważnym ogniwem.
I na koniec - nie umniejszając zwycięstwa - ŁKS grał bardzo słabo szczególnie w defensywie, ogromne błędy w ustawieniu - to była słaba drużyna.
15poniedziałek, 26, sierpnia 2019 13:51
Bolek
Nie oglądałem, ale nie jestem w stanie zrozumieć żadnego narzekania po tym meczu:

- wyszliśmy składem złożonym z zawodników b. młodych (Praszelik, Karbownik), b. starych (Jodłowiec, Astiz), bez formy (Nagy, Agra, Niezgoda) i ocierających się o pierwszy skład (Wieteska, Antolic) wspartych dwoma zawodnikami "eksportowej" jedenastki (Majecki, Stolarski);
- zestawienie takie grało ze sobą pierwszy raz w meczu o coś;
- graliśmy w normalnym meczu ligowym, z przeciwnikiem który na Legię na pewno był odpowiednio zmobilizowany.

Wygraliśmy, natworzyliśmy sporo sytuacji, strzeliliśmy bramki po ciekawych, składnych akcjach.

A u nas znowu część marudzi. Na boga, ile już takich spotkań granych rezerwami było w ostatnich latach? Ile z nich wygraliśmy? W ilu stworzyliśmy tyle sytuacji? Oczywistym jest, że organizacja gry takiego "łapankowego" składu będzie znacznie poniżej składu pierwszego - nieco słabsi piłkarze, mało szans na zgranie się. Ale jak czytam komentarze w necie to wydaje mi się, że część ludzi jest rozczarowana tym, że dopuściliśmy do jednej czy drugiej sytuacji przeciwnika, albo nie potrafiliśmy zdominować środka pola (jakby to była jedyna droga do sukcesu).
16poniedziałek, 26, sierpnia 2019 14:30
Zbyszek
O tym,że dobrze,że ŁKS wrócił na swoje miejsce.
Osobiście ŁKS kojarzy mi się niedobrze,a mianowicie ok.50 lat temu w Łodzi zaliczyłem ostatni swój wyjazdowy występ.Pojechaliśmy grupą kilkuset kibiców na mecz , nawet sprawnie nas doprowadzono ,tym bardziej,że z dworca Kaliskiego jest blisko.Na początku meczu kibice ŁKS zaintonowali zbiorowe okrzyki oskarżające kibiców Legii o spowodowanie śmierci ich kibica , który wypadł z pociągu wracając do Łodzi po meczu z Legią. Coś odkrzyknęliśmy i wówczas Milicja wyprowadziła nas ze stadionu na kopach i na pałach, bijąc aż do dworca. Po tym pałowaniu odechciało mi się ekskursji w obce strony. Lecz przede wszystkim mam przekonanie,że wzrostowi poziomu naszej piłki najbardziej służy rywalizacja pomiędzy dużymi ośrodkami miejskimi i gospodarczymi. Nie pomiędzy amatorami chcącymi budować duża piłkę na prowincji, bez zaplecza społecznego. A za ŁKSem stoi duża tradycja historyczna. Ma on już ponad 110 lat, był jednym ze współzałożycieli PZPN i Ligi Polskiej.Niestety tak jak wszystkie zespoły po przemianach 1989 roku i utracie mecenatu państwowego nie mógł złapać twardego gruntu po stopami,a jak już wydawało się,że ma poważnego właściciela to okazał się nim być nie rajski, ale "niebieski Ptak". On to w 1998 roku kupił ŁKSowi drugie Mistrzostwo,ale spłacał długi z tego Tytułu klubom i sędziom jeszcze przez rok. Uznał,że to za drogi biznes i klub porzucił , w efekcie czego ŁKS w 2000 roku spadł z ligi, po 59 latach nieprzerwanej bytności Po 6 latach awansował,ale znowu spadł. Potem znowu awans, zakupienie niezłych zawodników i kiedy wydawało się,że wychodzi na prostą w sezonie 2011/2012 zaczęła się agonia zakończona upadkiem do IV ligi.I tu pozwolę sobie porównać okoliczności upadku ŁKS i naszego rywala w LE Glasgow Rangers w nieodległym czasie. Otóż oba kluby z powodu nadmiernych wydatków nie rekompensowanych wpływami popadły w stan trwałej niewypłacalności. U nas bankruta na siłę trzymano w lidze, a nawet oskarżano PZPN,że go sekuje odmawiając przyznania licencji.Ale pozwolono ŁKSowi dokończyć rozgrywki i zagarnąć pieniądze z tego tytułu. A pieniądze te podzielili pomiędzy siebie nieudolni i winni bankructwa właściciel, prezes i dyrektor sportowy.Ci dwaj ostatni, znani piłkarze, natychmiast zresztą złożyli dymisje i pobrali "należne" odprawy . Sam ŁKS jak nie dostał licencji na grę w I lidze ogłosił upadłość i mógł zaczynać bez długów, po oszukaniu wierzycieli, swój marsz w górę, który bez pana Salskiego nie byłby możliwy. Natomiast Glasgow do IV ligi spuściła Rada Dyrektorów Ligi Szkockiej w trakcie rozgrywek . Nie zgodzono się na redukcję zadłużenia i odmówiono prawa do wypłat pieniężnych właścicielom i członkom Zarządu. Przy czym w Rangers podążają tą samą samobójczą drogą co przed kilkoma laty,a mianowicie do budżetu wpisują kwoty za awans do LE i pod te wpływy planują wydatki. Jak nie awansują to mogą mieć problemy.
Pan Tomasz Salski właściciel ŁKS deklaruje,że ponad stan nie będzie żył i on niego niższy budżet ma tylko Raków. Jest on właścicielem dobrze prosperującego Konsorcjum Pogrzebowego " Klepsydra" i jak sam mawia, trudno robić pogrzeby z pasją.Cmentarz nie daje pozytywnych podniet ,ani za dużo pociechy. Pytany dlaczego zaangażował się w ŁKS odpowiada,że uprawiał przed laty piłkę nożną ,ale poważny wypadek przerwał karierę i czuje niedosyty sportowych wrażeń,a klub był do wzięcia praktycznie za darmo.Przy czym Salski deklaruje,że razem z dyrektorem sportowym Krzysztofem Przytułą, tym z Canalu + , stawiają na zawodników związanych z Łodzią i tamtejszym regionem i tu wymienia Pyrdoła jr, Sobocińskiego, Kołdrę, Bryłę, Kujawę, Bogusza i Rozwadowicza. Twierdzi , odwrotnie niż w Legii,że żaden z zawodników nie jest na sprzedaż. Na marginesie tych enuncjacji warto powiedzieć,że kluby awansujące do ESy z I ligi mają teoretycznie dwie drogi zadomowienia się tej klasie rozgrywkowej,albo utrzymać kadrowy stan posiadania przy niewielkich zmianach,albo dokonać kilku znaczących wzmocnień. Od kilku lat prezesi klubów awansujących i właściciele opowiadają ten sam tekst,że trzeba dać szansę tym graczom ,którzy wywalczyli awans ,a nie szukać następców,bo to mało budujące. A prawda jest taka,że nie mają pieniędzy na wzmocnienia i dla nędzy szukają pewnego wzniosłego, prawie patriotycznego, wsparcia ideologicznego. Wczoraj widać było,że to co wystarczyło na awans, było za mało na drugi skład Legii. Powszechnie uważa się,że twórcą sportowej części sukcesu ŁKS jakim był niewątpliwie awans jest dyrektor sportowy Krzysztof Przytuła . Jest chwalony zarówno przez właściciela jak i przez zawodników przede wszystkim za kompetencję i fachowość. Grał on w piłkę w takich klubach jak Szczakowianka ( o czym pewno chciałby zapomnieć) , Arka, Pogoń. Potem próbował bez powodzenia kariery trenerskiej i od 3 lat jest w ŁKS.Powiada się o nim,że wszystko ma zaplanowane na co najmniej na pół roku z góry, więc,już chyba wie co trzeba zrobić,aby ŁKS nie zleciał .
Na zakończenie przypomnę tylko co bardziej znanych piłkarzy, którzy grali w ŁKS i Legii : Deyna, Tomaszewski,Terlecki, Wieszczycki, Kruszankin, Saganowski, Szczepański . Było jeszcze 2 wspólnych trenerów : Górski i Janeczek.

O tym,że piłkę nożną usiłuje się zapisać w języku matematyki.
W dobie wszechogarniającej komputeromanii oraz rosnących lawinowo coraz bardziej złożonych oprogramowań nie dziwi,że ta technika wkracza coraz bezczelniej do sportu i piłki kopanej, w dużym stopniu odzierając ją ze spontaniczności, dozy tajemniczości i niespodzianek . Można się zastanawiać na ile te programy oparte o system 0 Jedynkowy są w stanie odpowiedzieć na najprostsze pytanie : dlaczego jeden zespół wygrywa , a drugi przegrywa?. Na razie mamy pęd na parametry gry i jest ich już chyba z kilkaset. Mnie to przypomina rozwój telefonii tzw. komórkowej, w której programiści pomieszczają setki tysięcy możliwości, instrukcja obsługi liczy kilkaset stron,a przeciętny zjadacz chlebka korzysta z kilku funkcji.A jednym z pierwszych , który na tę drogę arytmetyki wlazł był Jacek Gmoch. On był bodaj jedynym trenerem tak wysokiego szczebla, który miał wyższe wykształcenie politechniczne i niejako chciał wszystko zracjonalizować i zapisać w języku matematyki Kiedy analitycy opisywali zmiany w systemach gry jako zmiany w funkcjach poszczególnych pozycji, Gmoch zapisywał je jako konkretne liczy świadczące o zmianach w proporcjach . Niby niewielka różnica, tylko,że Gmoch dostrzegał potencjalne kierunki rozwoju taktyki piłkarskiej. Twierdził on mianowicie,że 3 funkcje : destrukcyjna, konstrukcyjna i egzekucyjna będą miały tendencją do równoważenia się i każdy zawodnik na swojej pozycji będzie musiał proporcjonalnie wykonywać część każdej z tych funkcji. Nie przewidział tak żywiołowego wzrostu wydolności piłkarzy, a więc i tego,że o taktyce gry i jej organizacji w ogromnej mierze będzie decydowało przygotowanie fizyczne. Same umiejętności czysto piłkarskie,bez mocy będą miały malejące znaczenie.
Obok tej racjonalnej części badawczej piłki nożnej rozwinęła się jej cześć intuicyjna , której wyrazem są różnego rodzaju powiedzenia jak "Zespół buduje się od tyłu", Pokaż jaką masz drugą linię, powiem ci jaką masz drużynę " , " Jak my mamy piłkę, to nie ma jej przeciwnik" oraz "Gra się tak jak przeciwnik pozwala". Te powiedzenia są tyleż banalne, ile nieprawdziwe. Zajmijmy się tym ostatnim,że gra się tak jak przeciwnik pozwala. Oznacza ono takie podejście na klęczkach, przyjęcie założenia,że jesteśmy gorsi. To tak jak byśmy zaczynali grę w szachy czarnymi,a rywale białymi. To oznacza,że jesteśmy cały czas o jeden ruch do tyłu. I jeżeli białe nie popełniają jakiegoś poważnego błędu to można tylko zremisować,albo przegrać. Podchodzenie do meczu,aby być tłem dla przeciwnika ma umiarkowany sens. A piłka to na szczęście nie szachy.
Wracając do wczorajszego meczu to analitycy - matematycy mają poważny problem bo, ŁKS miał większy % posiadania piłki, wymienił znacznie więcej podań, miał wyższy wskaźnik celności podań, w tym na naszej połowie i Łodzianie przebiegli o prawie 9 km więcej on naszych. A wynik 3:2 dla nas. Ot, zagwozdka.

O tym,że Vukovicz wie co robi.
Celem postawionym przed trenerem i sztabem jest awans do fazy grupowej LE co wynika z konieczności budżetowej klubu. Trener jako odpowiedzialny członek kierownictwa klubu stara się ten cel zrealizować. Robi to nader zręcznie,ale niestety nie mamy szczęścia w losowaniu i pomimo optymalizacji w przygotowaniach, organizacji gry i doborze zawodników awans jest mocno niepewny.Przy czym trener Vukovicz jest w dość niezręcznej sytuacji, gdyż jego poprzednicy popisali się takim nieudacznictwem,że otoczenie , w tym pismactwo i kibice o trenerach mają zdanie jak najgorsze. Jednocześnie widać,że nasz trener wie co powinno być grane. Lecz sama wiedza to za mało, bo pomijając ludzi złej woli, to do swojej wizji trzeba przekonać zawodników.To oni musza uwierzyć,że to jak trener każe im grać okaże się skuteczne.Legia generalnie broni się w strefie, natychmiast po utracie piłki nasi zawodnicy podejmują działania blokujące i opóźniające. Wycofujemy się pod naporem rywala i nasi zawodnicy w tym ci ofensywni nie zostają na połowie przeciwnika,ale karnie podążają za nim na swoją cześć boiska.Niestety po odebraniu piłki rywalom nie zawsze gracze ofensywni nadążają za akcjami. Więc na razie gra w ataku szwankuje, bo zamiast ją przyśpieszać trzeba zwolnić. Te założenia w wariancie bardziej ofensywnym były marnie realizowane przeciwko drużynie Rngersów.Równocześnie Vukovicz pokazuje,że ma odwagę zarówno we wprowadzaniu młodych jak i wymaganiu od graczy doświadczonych wypełniania zadań taktycznych. Pamiętamy Vuko jak namawiał Skorżę do wystawienia 16 latka Borysiuka. Wczoraj nie bał się dać szansy niewiele starszym. Z drugiej strony nie toleruje sobiepaństwa takiego Carlitosa., który uporczywie nie wykonuje założeń taktycznych. I tu chyba mamy do czynienia z pewnymi elementami braku zaufania zawodników do trenera,a więc z jego jeszcze niedostatecznym autorytetem.My , kibice, możemy sobie mówić,na ogół po ptokach,że coś było dobrze, a coś było nie tak.Często jest tak,że na podstawie wiedzy jaką wynieśliśmy nie tyle rozumowo ile intuicyjnie mówimy,że powinniśmy zagrać tak czy tak,że powinien zagrać ten i ten. W mniejszym stopniu taka intuicyjność powinna dotyczyć trenera, bo ma do dyspozycji cały sztab.Tylko,że ta wiedza trenera musi mieć przełożenie na grę na boisku. I tu ważną rolę odgrywa autorytet trenera, ale też nastawienie otoczenia wobec niego. W naszej piłce mamy bowiem do czynienia obecnie z trenerami o których śmiało można powiedzieć,że są " świętymi krowami" i trenerami " chłopcami do bicia". Do pierwszych należą : Stokowiec, Fornalik i Probierz ,a do drugiej trenerzy Legii w tym Vukovicz. Przypomnijmy,że kiedy Stokowiec za utajony wyjazd poza granice rozwiązał kontrakt z Marco Paixao, wszyscy chwalili go za odważną decyzję, a kiedy za to samo Sa Pinto odsunął od I zespołu Kante wszyscy mu ubliżali, kiedy Fornalik nie wystawiał Papadopulosa , który miał być podstawowym napastnikiem tylko młodego Parzyszka wszyscy gratulowali ,że stawia na młodych,a kiedy za brak zaangażowania i brak realizacji taktyki Vuko odsuwa Carlitosa, wszyscy odmawiają mu prawa do podejmowania decyzji w interesie drużyny. Kiedy Probierz niszczył w Cracovii polskich zawodników zrywając z nimi kontrakty, nikt tego nie kwestionował, a kiedy przegrał w eliminacjach do LE z juniorami ze Słowacji nikt go nie wykpił. W tym czasie Legia zbierała baty,że wyeliminowała np. Finów. Przy takim nastawieniu mediów Vukovicza czeka długa droga do tego,a by stał się " świętą Krową" Smile. Czego mu nie życzę. Bo każda zdrowa krytyka krzepi i umacnia, bo nie pozwala popaść w samozadowolenie. Aczkolwiek powiem,że wielu twierdzi,że krytyka to zły pomysł. Bo są dwa rodzaje krytyki : konstruktywna i destruktywna .Konstruktywna jest wtedy, kiedy stawiamy na rozwój,ale ona jest zbędna,skoro jest rozwój. I destruktywna, która jest bez sensu, bo mija się z celem. Smile.

O tym,że drużyna to zespół naczyń połączonych.
W klubie piłkarskim wszystkie działania władz muszą być nakierowane na szeroko rozumiane dobro drużyny, bo to ona jest jądrem i tak naprawdę jedynym wyróżnikiem i wyznacznikiem sukcesu lub porażki. Ona też generuje dochody lub straty klubu. I tak jak w każdym organiźmie społecznym tak i w drużynie piłkarskiej są lepsi i gorsi pracownicy. Rolą bezpośredniego przełożonego jest,aby od tych najlepszych wymagąć jak najwięcej,a rolą właściciela klubu jest,aby ten najlepszy wywiązujący się ze swoje roli należycie, zarabiał jak najwięcej. Tylko wówczas ten najlepszy stanie się lokomotywa napędową gry drużyny i siłą sprawczą jej sukcesów. Nie będę przytaczał negatywnych przykładów z niedalekiej przeszłości tusząc,że się one nie powtórzą, bo za drogo te babole Legię kosztowały w wymiarze sportowym i finansowym. Trzeba obawiać się sztucznych autorytetów, a więc takich , którzy medialną gadką kreują siebie na gwiazdy lub też pismactwo z nich usiłuje takich czynić. Przy czym odrobina,a nawet więcej pewności siebie jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Więc np. mam cichutką nadzieję,że Niezgoda wreszcie uwierzy w siebie i swoje możliwości i zacznie grać na miarę swojego talentu.
17poniedziałek, 26, sierpnia 2019 15:43
Monrooe
@ sektor212
abyśmy się dobrze zrozumieli - ja nie polemizuję z Twoją opinią. Wyraziłem jedynie zdziwienie sporym rozdźwiękiem pomiędzy Twoją obserwacją a moimi odczuciami. Co więcej zauważ proszę, że pod wątpliwość poddałem własny osąd.

Jeśli widzę 18 letniego chłopaka na boisku to moje oczekiwania są jasne, chciałbym widzieć zaangażowanie (jak choćby u Michała Karbownika), chęć pokazania się, wybieganie. Mateusz wychodzi drugi raz na boisko i drugi raz widzę stateczność, zbyt wielki "spokój", który cechuje raczej piłkarzy wiekowych a nie młokosa, który powinien mieć siły biegać za trzech (lub co najmniej za dwóch). Co gorsza dostrzegłem też brak większego zaangażowania w akcje defensywne (skandaliczne odpuszczenie swojego zawodnika na początku drugiej połowy) co skutkowało kilkoma niebezpiecznymi wejściami przeciwników w okolice naszego pola karnego. Stąd też mnie kolejny występ Mateusza Praszelika nie przekonał, ale Twoja ocena mnie zastanowiła i spróbuje raz jeszcze zwrócić uwagę na tego zawodnika.

@ Bolek
- "A u nas znowu część marudzi. "

Od jakiegoś czasu odnoszą wrażenie, że u nas wykształciła się jakaś "wyższa kultura" marudzenia. Zaczynam wręcz podejrzewać, że marudzenie, tudzież wszelkiej maści narzekanie stało się tożsame z analizą danego meczu. Doszło do t3ego, że podczas podsumowania jakiegoś wydarzenia (w tym wypadku meczu) słychać cmokanie, westchnienia, uwagi....a gdzieś na końcu słowo, lub dwa pochwały (choć czasem i tego nie uświadczysz). W zasadzie nie pamiętam analizy meczu, która skupiłaby się na pozytywach danej drużyny. Wygrali bo rywal był słaby, strzelili bo defensywa popełniła błędy, zachowali czyste konto, bo rywale mieli rozstrojone celowniki. Ja odnoszę wrażenie, że wszystko już zależy od przeciwników a w zasadzie nic od omawianych drużyn.
18poniedziałek, 26, sierpnia 2019 17:26
sektor212
@ dalkub
Ok. W czwartek zjadę do domu i w piątek obejrzę mecz jeszcze raz. Przyzna uczciwie, że meczu oglądałem (na laptopie) mocno wyluzowany bez żadnego nacisku na wynik. Być może przeoczyłem błędy. W pamięci bardziej utkwiły mi pozytywne zagrania Praszelika niż jakiś jego większe pomyłki czy odpuszczanie gry.
Natomiast grę Niezgody (bez piłki) mocno śledziłem. Obserwowałem jak szukał sobie miejsca, w które strefy schodził itd. W moim odczuciu w fazie odbioru i ataku szybkiego ustawiał się trochę wyżej i był bardziej aktywny, będąc w linii obrony rywala. W tej samej fazie gry Sandro jest ustawiony niżej i dopiero szuka sobie miejsca. No i ostatnia chyba znacząca kwestia to Jarka przeczucia (nos), kiedy jest w polu karnym przeciwnika. Umie się odnaleźć tam, gdzie powinien być czy też zagrywają koledzy. 3 bramka to piłka sama spadła mu pod nogi. Tego szczęścia czy przeczucia Kulenović dziś nie ma. Zakładam, że w Szkocji będziemy mieli mniej okazji bramkowych, więc zastanawiam się, czy nie jest zasadne wyjść Jarkiem w pierwszym rozdaniu. Wejście Niezgody z ławki w sytuacji, kiedy będziemy gonić wynik i Rangersi będą ustawieni niżej nie do końca może się sprawdzić. Kiedy Szkoci będą ustawieni wyżej, Jarek będzie miał trochę więcej swobody i może coś strzeli. Od takie moje luźne przemyślenia dotyczące pozycji nr 9.

@ Monrooe
No fakt. Zanotowaliśmy sporym rozdźwiękiem pomiędzy naszymi obserwacjami. Tak jak pisałem do dalkuba, że gry Praszelika jakoś specjalnie nie śledziłem. Być może wypisuje głupoty, jednak nasza młoda 10 utkwiła mi w pamięci bardziej pozytywnie niż w meczu z Pogonią.
19poniedziałek, 26, sierpnia 2019 17:28
kibic60
Jeszcze kilka zwycięstw i będą pisać, że z takim składem, to nawet sprzątaczka by wygrała.
Wszystko to już było, tylko marudy się zmieniają lub zmieniają niki Wink
20poniedziałek, 26, sierpnia 2019 17:53
CTP
"Dziś dwukrotnie jego wznowienia ręką były złe, gdyż wrzucał kolegę na tzw. konia"
"Występ na miarę swoich możliwości, czyli przeciętnie"
"Kilka ryzykownych podań krótkich zakończyło się stratą."
"Jodła kolejny meczu, w którym zaprezentował się średnio. W dalszym ciągu rozczarowuje mnie"
"Debilnie we własnym polu karnym wjechał od tyłu w rywala, dając przeciwnikowi karnego"
"Generalnie Agra, Praszelik, Jodłowiec i Astiz to piłkarze, których jak na razie chciałbym oglądać jak najmniej w składzie wojskowych."

Więc powiadacie, że mecz był zajebisty...?

Very Happy
21poniedziałek, 26, sierpnia 2019 17:59
dalkub
Bolek

nikogo nie krytykowałem w moim wpisie - nie zgadzam się z bardzo pozytywną oceną Praszelika wyrażoną przez Sektora, Stwierdziłem że zmiennicy są słabsi od zawodników pierwszej jedenastki. Stwierdziłem że dwóch zawodników się wyróżniało, trzeci przede wszystkim ze względu na bramki, ale w mojej perspektywie nie poprzez grę - krytyka. Stwierdziłem że przeciwnik był słaby bo był słaby. tyle - do podniecania się pokonaniem beniaminka w którym gra 7 zawodników od 3 ligi przez Legię masz niejakiego kibica - on cię nigdy nie zawiedzie, nawet porażkę ci wytłumaczy.
Rozumiem że lepiej by brzmiał - Rewelacyjny mecz Legii, która rozniosła w pył przeciwnika grając rezerwowym składem. Fantastyczna gra Praszelika na 10 i mnóstwo fantastycznych podań, Karbownik powstrzymał ataki ŁKS jakby grał 200 mecz w lidze. W środku rządził profesor Jodłowiec, a Agra szalał na skrzydle mijając przeciwników jak tyczki. Kiedy jednak przeciwnik przedarł się pod bramkę to tam dwójka stoperów Wieteska i Astiz niczym skały powstrzymały zapędy przeciwnika.
22poniedziałek, 26, sierpnia 2019 21:03
kibic60
@ Bolek

Jeśli chcesz porozmawiać o Legii pozytywnie, to zapraszam.
Jeśli chcesz czytać mądrości w stylu "Stwierdziłem że zmiennicy są słabsi od zawodników pierwszej jedenastki", to czytaj dalkuba.
Z pewnością poszerzysz horyzonty. Może sie nawet dowiesz, że w dzień jest widniej niż w nocy Very Happy
23poniedziałek, 26, sierpnia 2019 21:43
czarnuch
@Bolek
"A u nas znowu część marudzi."
Rozumiem,że szczęście po zwycięstwie w lidze dopada każdego. Zwłaszcza po takim meczu. Natomiast to jest podobnie jak z wynikami przeciwko ekipie z Gibraltaru, Finlandii czy Grecji. To jedynie wstęp do dania głównego. Oczywiście, można gryźć się w język mając na jego końcu parę słów nt aktualnych problemów etc ale czy na tym polega dyskusja..? A daniem głównym jest zarówno awans do grupy LE jak i MP (przy czym MP to plan minimum).
Wszyscy mamy powody do radości ale jednocześnie w części z nas kłębi się myśl o tym,jak niewiele trzeba,aby z jednej strony to odpaliło na miarę europucharów a z drugiej.. abyśmy wrócili do punktu startowego. Przecież w klubie i tak już wszyscy od trenera po właściciela przestrzegają przed silną ligą i trudnymi przeciwnikami. Z kolei nastroje, panujące między innymi tutaj wśród komentujących, to nic innego jak efekt doświadczeń.


Niedzielny mecz traktuje głównie jako sparing. Szeroka kadra miała szansę sprawdzić się przeciwko beniaminkowi na ich gruncie,aby trener miał pogląd na pole wyboru. Zarówno Nagy jak i Niezgoda dali solidnie do myślenia trenerowi przed czwartkowym rewanżem ale nie sądzę,aby obaj wystąpili od pierwszej minuty. Tymczasem nerwy aż do czwartku wieczór nawet pomimo zdobyczy z Łodzi.
24poniedziałek, 26, sierpnia 2019 22:05
sektor212
Monrooe & Dalkub & pozostali pitolnicy

Panowie zaznaczam, że zamieszczając poniższe dane, nie mam zamiaru udowadniania, kto ma rację. Chodzi mi tylko o porównanie statystyczne zawodników środka pola do naszych wcześniejszych ocen.
Zaczniemy od elementów gry defensywnej
Pojedynki/wygrane
Antolic 10/5 50% Jodłowiec 22/11 50% Praszelik 13/6 46% Gvilia 6/3 50%
Pojedynki w powietrzu/wygrane
Antolic 1/0 0% Jodłowiec 7/4 57% Praszelik 2/0 0% Gvilia 0/0 0%
Pojedynki na ziemi/wygrane
Antolic 9/5 56% Jodłowiec 15/7 55% Praszelik 11/6 47% Gvilia 6/3 50%
Odbiory/udane
Antolic 6/4 67% Jodłowiec 6/3 50% Praszelik 1/0 0% Gvilia 1/0 50%
Faule
Antolic 3 Jodłowiec 3 Praszelik 1 Gvilia 0
Przebiegnięte km (dystans)
Antolic 10,32 km Jodłowiec 11,43 km Praszelik 7,20 km Gvilia 4,29 km
Teraz należy przyjąć kryteria i zadania do danej pozycji, jakie zawodnik miał wykonywać w czasie gry. Czy mamy rozliczać Gvile i Praszelika za ilość wygranych pojedynków, czy za pressing i przeszkadzanie rywalowi fazie budowy gry w strefie wysokiej i średniej, czego statystyki nie pokazują. Czy istotne jest ile pojedynków powietrznych wygra Praszelik a ile Jodła itd.

Elementy ofensywne
Strzały/celne
Antolic 0/0 0% Jodłowiec 0/0 0% Praszelik 3/2 67% Gvilia 2/2 100%
Podania/celne
Antolic 49/42 86% Jodłowiec 32/25 78% Praszelik 16/13 81% Gvilia 9/6 67%
Podania/kluczowe
Antolic 1/1 100% Jodłowiec 0/0 0% Praszelik 2/2 100% Gvilia 2/2 100%
Zwody/udane
Antolic 1/0 0% Jodłowiec 2/1 50% Praszelik 3/2 67% Gvilia 1/1 100%
Podania przyjęte
Antolic 30 Jodłowiec 26 Praszelik 20 Gvilia 13
Faulowani
Antolic 0 Jodłowiec 1 Praszelik 2 Gvilia 0
Również należy przyjąć kryteria i zadania do danej pozycji, jakie zawodnik miał wykonywać w czasie gry. Czy Gvilie i Praszelika głównie będziemy rozliczać za to, ile razy byli faulowani (o dużo biegali byli pod grą) czy za asysty, czy podania kluczowe. I tak można przerzucać się na argumenty. Jak spokojnie popatrzymy na statystyki, to nie widzimy jakiś większych różnic, pomiędzy zawodnikami. Więc z czego wynika taka rozbieżność w naszych ocenach?
Jak byśmy nie zaklinali rzeczywistości, to my kibice dany mecz często opisujemy na cztery sposoby.
Pierwszy to wrażenie artystyczne, z którego najchętniej korzystamy. Zazwyczaj pamiętamy efektowne akcje, strzały czy też fatalne babole, które rywal zamienił na bramki.
Drugi to osobiste nastawienie na danego zawodnika/trenera. Przykładowo wielu tu piszących nie jestem zwolennikami ściągnięcia Jodłowca czy Agry do Legii. Zawsze szybciej dostrzegamy ich błędy niż udane interwencje. Często nasza ocena jest nieobiektywna, wynikająca z nastawienia do danego piłkarza. Czy go lubimy „o grał nieźle” czy nie „kolejny kiepski mecz” itd.
Trzeci sposób to statystyki, które nakreślają nam obraz, co dany zawodnik pokazał w opisanym meczu. Należy pamiętać, że statystyki nie każdy umie odpowiednio zinterpretować. Dla jednego wyznacznikiem będą przebiegnięte kilometry dla drugiego ilość celnych podań itd. Czytanie ze zrozumieniem danych statystycznych nie jest łatwe, kiedy nie jest się na odprawie przedmeczowej. Znając wyłącznie ogólne zadania, jakie zawodnik ma wykonywać na danej pozycji, próbujemy je dopasować do wydarzeń, które oglądaliśmy z trybun lub w TV.
Czwarty, każdy chce być trenerem i interpretować wydarzeń boiskowych. Nie znając dokładnych założeń sztabu szkoleniowego, próbuje odczytać, co trener miał na myśli itd.
Dlatego uważam, że nie ma większego sensu zażarcie bronić własnego zdania, zupełnie nie przyjmując do wiadomości, co drugi kolega ma w tym samy temacie ma do powiedzenia. Osobiście cieszę się, że coraz częściej rozmowa prowadzona jest na sensowne argumenty, a nie teksty typu „Nie znasz się to pierdolisz bzdury” Smile
25poniedziałek, 26, sierpnia 2019 22:47
sektor212
Czarnuch

„Tymczasem nerwy aż do czwartku”
Zgadzam się z tobą! Jednak mamy kilka atutów, by w czwartkowy wieczór zakończyć z uśmiechem na twarzy. Dodatkowo i niespodziewanie dwa aspekty znacznie wyrównały nasze szanse.
1. W Glasgow zabraknie raczej skrzydłowego Sheyi'ego Ojo, który doznał kontuzji.
2. 23-letni snajper Rangers FC Morelos ma przejść do Milanu z 24 mln euro. Wątpliwe by w meczu z Legią, gość będzie skoncentrowany na 100%. Również wydaje się, że nie będzie jakoś specjalnie szarżował i wdawał się walkę z naszymi obrońcami, by przed transferem uniknąć kontuzji.
O ile doniesienia ze Szkocji są prawdziwe, to w/w zdarzenia będą miały wpływ na to, co zobaczymy na boisku. U nich w szatni mała nerwówka. W gabinecie prezesa również. Co robić jak Milan nie będzie chciał czekać do piątku. Gerrard będzie miał wątpliwości, kto zagra u nas na pozycji nr 9. Na drugim biegunie Legia w dobrych nastrojach ruszy do Glesgowł. Konkurencja o wyjściowy plac zaczyna nabierać odpowiedni kształt. Głowa do góry!
26wtorek, 27, sierpnia 2019 13:25
Monrooe
@ sektor212

Swego czasu dużo uwagi poświęcałem statystykom, widząc w nich liczby pozwalające rozumieć grę. Chłonąłem każde dostępne dane z InStata zazdroszcząc tym, którzy mają do nich dostęp na co dzień. Obecnie muszę jednak przyznać, że się wyleczyłem. Owszem liczby są fajne, w oderwaniu od obrazu często zupełnie zmieniają to co było widać na żywo. Dlatego jak najbardziej można się nimi podpierać w analizie, ale tylko i wyłącznie wraz z odtwarzaniem omawianego meczu.

Weźmy przykład z takiej statystyki, która podałeś: Antolic 49/42 86% Jodłowiec 32/25 78% Praszelik 16/13 81% Gvilia 9/6 67% .
Wynikałoby z nich, że taki Antolić z Praszelikiem zagrywali zdecydowanie celniejsze piłki niż chwalony powszechnie Gwila. Rzekłbym nawet, że pomiędzy pierwszą dwóją a naszym rezerwowym w tym meczu rozgrywającym była przepaść. Ba! procent niecelnych zagrań Gruzina był dyskwalifikujący zawodnika na ekstraklasowym poziomie . A jednak, to ten pierwszy i ostatni zebrali masę pochwał za swoją grę. Jakby do tego nie podchodzić to z samych przytoczonych przez Ciebie liczb nie idzie tego zrozumieć. Oglądając już jednak mecz dowiadujemy się, że podanie Antolicia z racji pozycji na boisku musiały być maksymalnie bezpieczne, strata piliki w jego strefie mogłaby okazać się dla nas katastrofalna. Natomiast były zawodnik Górnika Zabrze wszedł na boisko z zadaniem "rozruszania" spotkania, które układało się dla nas bardzo niekorzystnie. Stąd właśnie jego niski procent podań, Gruzin starał się grac bardzo ofensywnie, ryzykował zagrania, które miały za zadanie otworzyć przestrzeń pozostałym ofensywnym zawodnikom Legii. Teraz, po meczu wiemy, że udała się ta sztuka i za to zebrał pochwały, pomimo wspomnianego, teoretycznie niedopuszczalnego procentu swoich podań.

edit: ps: w powyższym wywodzie pominąłem zupełnie ilość podań, gdyż ta liczba jest tak bardzo zależna od wielu czynników, że rozpatrywanie jej bez obrazu na zywo nie ma zupełnie sensu.

Gdzie na tym tle wypada Mateusz Praszelik? ano moim zdaniem gdzieś zupełnie po środku (co ma niby tłumaczyć moją ocenę jego nijakiego występu oczywiście Wink ). Moim zdaniem młody zawodnik grał, jak swoją pozycję na boisku bardzo zachowawczo, najczęściej kierując piłki do partnerów znajdujących się na "bezpiecznych" pozycjach. Nie dziwi więc mizeria podań kluczowych (bardzo rzadko bezpieczne podanie staje się zagraniem otwierającym drogę do bramki przeciwnika). Cieszy natomiast liczba wygranych pojedynków i całkiem niezły procent zwodów (choć tych ostatnich zbyt wiele nie było - co też może wskazywać na niechęć do podejmowania ryzyka straty futbolówki).

W zasadzie wszystko to napisałem powyżej wpłynęło na mój odbiór występu naszego młodego pomocnika, który jak już wspomniałem był po prostu przeciętny. Nie dramatyczny, nawet nie zły, tylko po prostu przeciętny. Zdecydowanie bardziej nastawiony na brak błędów niż na zaprezentowanie czegoś ekstra. Co mając na uwadze pozycję ofensywnego pomocnika nie przypadało mi do gustu. Po prostu nie lubię piłkarzy, którzy w ofensywie mają do zaoferowania jedynie poprawność. Dwa mecze i dwa razy dokładnie taki sam odbiór poczynań tego zawodnika.

... nie mówiąc już o tym, że nie znasz się i pie...... Wink
27wtorek, 27, sierpnia 2019 14:05
Moros
Sektor212 ja na jakimś angielskim portalu czytałem, że kontuzja Ojo nie jest groźna i w czwartek wystąpi. Myślę, ze Gerard może robić jakąś zasłonę dymną w tym przypadku, bo ten mecz jest dla nich tak samo ważny jak dla nas, więc jeżeli Ojo nie ma "urwanej nogi" to liczyłbym się z tym, że raczej zagra Smile
28wtorek, 27, sierpnia 2019 16:22
czarnuch
@sektor212 to mają być "nasze" atuty? Smile Naszym atutem jest solidna defensywa i tyle. Oczywiście.. Można wspomnieć,że Luquinhas ma duży potencjał i to udowadnia na boisku. Kulenović jest naszym najlepszym napastnikiem i zarazem fundamentem defensywy (pamiętajmy - Majecki po prostu broni - wedle trenera), Lewczuk zaraz dokopie się do kadry a na ławce czeka reprezentant Węgier oraz Jarosław Niezgoda. Natomiast to nie ma przełożenia na efektywność ofensywy i z tym mamy problem przeciwko rywalom słabszym niż Szkoci. I tutaj odwołując się do meczu z ŁKSem jestem cholernie ciekaw jakby z nimi sobie poradziła nasza podstawowa 11 ze standardową taktyką (bo zgaduje,że w niedzielę trener jednak trochę zmienił w założeniach).

A co do głowy.. Szczerze to już tyle przeżyłem,że kolejny sezon bez LE wpłynie na mnie zdecydowanie mniej drastycznie niż na prezesa i o to głównie się obawiam.
29wtorek, 27, sierpnia 2019 16:25
dalkub
Sektor

mam dosyć podobne zdanie o statystyce jak Monrooe - podanie podaniu nie równe, odbiór odbiorowi też nie, obejrzyj spokojnie Praszelika w tym meczu.
30wtorek, 27, sierpnia 2019 17:46
sektor212
Czarnuch

Napisałem "Dodatkowo i niespodziewanie dwa aspekty znacznie wyrównały nasze szanse" które wymieniłem w dwóch punktach. Czyli jakieś tam niuanse, które mogą nam pomóc.
Może nasz prezes w końcu ochłonął i w przypadku niepowodzenia w Szkocji Vuko utrzyma stanowisko.


Monrooe & Dalkub

Co do statystyk i ich wykorzystywania mam takie samo zdanie jak wy. Nie można porównywać ogólnie zawodników, chociażby do przebiegniętych km czy podań. Temat można uznać za zamknięty.

Monrooe, tylko czy my na tym etapie nie za dużo wymagamy od Praszelika? Piszesz "Moim zdaniem młody zawodnik grał jak swoją pozycję na boisku bardzo zachowawczo". Praszelik dopiero pobiera nauki jak dyrygować w piłce seniorskiej. Jak zacznie grać na dużym ryzyku, to będziemy pisać, że jest nieodpowiedzialny, czy nonszalancki i takie tam podobne określenia. Słowo zachowawczo można zastąpić rozsądnie do swoich umiejętności.

Również on czy Gvilia fazie budowy ataku, są uzależnieni od podań kolegów ze strefy niskiej. I teraz zwróć uwagę na dokonywane wybory, chociażby przez Antolića czy Jodłowca. Obaj dziś, częściej pominą w rozegraniu młokosa, grając z bardziej doświadczonym kolegą. Możliwe, że nawet jak Praszelik w tempo podłączy się do gry, to piłki nie dostanie. To jest normalna kolej rzeczy na boisku, jaka dzieje się w każdej drużynie. Tak samo było z Kowalem, gdzie w swoim debiucie (mecz z GKS Katowice) często był niezauważany przez partnerów. Dopiero mecz w Genui ustawił go odpowiednio w szatni i na boisku (słynny garaż również). Może na tym etapie za dużo wymagasz od chłopaka? Oczywiście możesz mnie łatwo zgasić, chociażby przykładem drugiego młokosa szalejącego na lewym skszydle - Karbownik. On odważniej zadebiutował, grając z dużo większym rozmachem i przy tym skutecznie (świetna asysta przy pierwszej bramce).

Praszelik ma zadatki, by grać dobrą piłkę. Jak obejrzysz skrót meczu z Łodzi to zwróć uwagę na jego doskonałe podanie w 26 min. do Węgra. To nie była piłka skierowana do partnera znajdującego się na "bezpiecznej" pozycji. Gvilia przez 90 min. w meczu z Zagłębiem 4 razy wywalczył sobie pozycję do podania kluczowego. Nasz młokos przez 62 min. w Łodzi dwie. Czyli jakiś tam zmysł ma i potrafi w miarę czytać grę. Dajmy mu trochę więcej wyrozumiałości i czasu, a przy Gruzinie będzie pobierał nauki i zdobywał niezbędne doświadczenie.

Ps. W naszej dyskusji nie chodzi mi o to, że twoja ocena Praszelika była błędna. Ty po prostu więcej od niego wymagałeś niż ja.
31wtorek, 27, sierpnia 2019 18:08
Zgred
I ja się przyłączę. Ten system statystyki moim zdaniem nie uprawnia do daleko idących porównań wzajemnych. Może być ilustracją ogólnego zachowania się danego piłkarza w określonych taktyką zadań, ale chyba - nie można uśredniać procentowości w porównaniach...

Antolic 49/42 86% Jodłowiec 32/25 78% Praszelik 16/13 81% Gvilia 9/6 67% .

Dokładne porównania byłyby bardziej poprawne w stosunku 1 do 1,
i tak można by wyciągać procentowość Praszelika w stosunku do Antolića gdyby miał równą ilość podań / na podań celnych...stosunek 49 podań Antolića do 16 Praszelika jest nieobliczalny, gdyż gdyby na chwilę założyć, że różnica ( w tym wypadku 33 - ech) podań młodego Legionisty byłaby niecelna - procenty uciekłyby w siną dal Wink

Porównanie takich "statów" piłka nożna / siatkówka jest bardziej czytelna w siatkówce...np: procentowość ataków udanych- środkowych (grających w jednym ustawieniu) , bloków, itd. Odbiorów przyjmujących / dobrych / słabych / złych...i też nie do końca, gdyż wiele zależy od taktyki zagrywek przeciwników...

Generalnie takie programy statystyczne stanowią wartość dla trenera/ trenerów w odniesieniu do zadanej taktyki poszczególnych zawodników, bardziej w stosunku do jej realizacji w systemie procentowości do założeń...

Edit:
sektor - wkleiłem się w jednym czasie z Tobą - temat zamknięty Wink
32wtorek, 27, sierpnia 2019 19:04
kibic60
@ Praszelik

Chłopak zadebiutował (ponownie) w wieku lat 18 w największym polskim klubie będąc jego wychowankiem.

Swoją grą zwrócił uwagę zarówno sektora 212 jak i trenera reprezentacji U20 Jacka Magiery, który powołał go na mecze z Włochami i Portugalią.

Nic tylko się cieszyć Smile
Ps.
Wszyscy wiemy, że kolejną szansę w naszym klubie może otrzymać pod warunkiem awansu do LE.
Brak awansu zapewni mu grę w drugiej drużynie.
Niech chłopak ciężko pracuje i się rozwija dla dobra nas wszystkich. Ma jeszcze dużo czasu.
Na mnie dużo lepsze wrażenie zrobił inny debiutujący wychowanek Karbownik

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1