A+ A A-

Rangers - Legia 1-0: Szkoda

W ośmiu meczach eliminacji do Ligi Europy Legia straciła tylko jednego gola, i nastąpiło to w doliczonym czasie ostatniego, ósmego meczu. Niestety to właśnie ten gol przesądził o tym, że Legia nie zagra jesienią w fazie grupowej europejskich pucharów.

 

W Glasgow trener Vuković postawił na tych samych zawodników, którzy rywalizowali z wicemistrzem Szkocji w miniony czwartek. Skład Legii wyglądał następująco: Majecki - Stolarski, Lewczuk, Jędrzejczyk, Rocha - Vešović, Cafú, Martins, Gwilia, Luquinhas – Kulenović. Gospodarze rozpoczęli w składzie: McGregor - Tavernier, Goldson, Katić, Barišić – Arfield,  Davis, Jack, Aribo, - Ojo, Morelos.

W 2. minucie zadrżeliśmy po błędzie Jędrzejczyka, na szczęście skończyło się na strachu. Legia wyprowadziła kontrę, którą mało udanym strzałem zakończył Kulenović. Kolejny błąd przytrafił się legionistom w 5. minucie meczu. Strata w środku pola mogła doprowadziła do strzału Ojo, na szczęście uderzenie było mocno niecelne. W 10. minucie stuprocentową okazję miał Morelos. Napastnik gospodarzy uderzył głową z kilku metrów, jednak chybił. W kolejnych minutach tempo meczu spadło. W 24. minucie Morelos uderzył z prawej nogi. Majecki pewnie interweniował. W 34. minucie doskonałą okazję miał Luquinhas. Drybling Brazylijczyka był wzorowy, niestety strzał – znacznie gorszy. W 38. minucie Stolarski zobaczył żółtą kartkę za ostry wślizg w Aribo. W ostatniej akcji pierwszej połowy  Cafú uderzył głową po rzucie rożnym, jednak nie trafił w bramkę.

Do przerwy było 0:0. Obie drużyny grały ostrożnie, wystrzegając się utraty bramki. Gospodarze byli nieco aktywniejsi w ofensywie, ale nie było mowy o żadnych huraganowych atakach na bramkę Majeckiego.

Niestety po przerwie z każdą minutą rosła przewaga Szkotów. W 53. minucie kolejną szansę miał Morelos. Jeden z legionistów zablokował ciałem strzał napastnika gospodarzy. W 56. minucie Niezgoda zmienił Kulenovicia. W 59. minucie gospodarze przeprowadzili efektowną akcję. Lewczuk w ostatniej chwili wybił piłkę spod nóg Morelosa. W 69. minucie Majecki odbił piłkę po strzale Ojo. Za chwilę uderzenie Morelosa minęło bramkę Legii. W 73. minujcie Nagy zmienił Stolarskiego, a Vešović przeszedł na prawą obronę. W 84. minucie Martins przejął piłkę przed polem karnym po rzucie rożnym, mocno uderzył, niestety niecelnie. W 88. minucie Majecki ponownie dobrze interweniował po strzale Ojo. Minutę później na bramkę gospodarzy uderzył Niezgoda, niestety zdecydowanie za lekko. Gospodarze dopięli swego w pierwszej minucie doliczonego czasu gry. Lewczuk nie zdołał przeciąć dośrodkowania, piłka spadła na głowę Morelosa, który z kilku metrów nie dał szans Majeckiemu. Legia nie zdołała już zagrozić Szkotom.

Dwumecz Legii z ekipą Rangers był bardzo wyrównany i losy awansu ważyły się do samego końca. Niestety ostatnie dwa kwadranse meczu rewanżowego pokazały, że do fazy grupowej awansowała drużyna lepsza. Właśnie wtedy, w decydującym fragmencie dwumeczu, Szkoci zepchnęli Legię do głębokiej defensywy, a łatwość z jaką zbierali drugie piłki i ponawiali ataki, nakazała przeczuwać najgorsze, które nastąpiło w najgorszym możliwym momencie, praktycznie pozbawiając nasz zespół szans na reakcję. Przy tak wyraźnym zorientowaniu całej drużyny na obronę, Legii w pewnym momencie zabrakło jakości ofensywnej i umiejętności utrzymania się przy piłce. Szkoci byli drużyną bardziej wyrównaną, bardziej pewną siebie i bardziej zdeterminowaną, by zaryzykować frontalny atak. Jest duży żal, ale wynik trzeba uznać za sprawiedliwy.

Dyskusja (12)
1czwartek, 29, sierpnia 2019 23:08
sektor212
Cafu dziś był jakiś przygaszony, nieporadny. Ja liczyłem, że w przerwie zmieni go Antolić. Dobrą zmianę dał Niezgoda. Trochę ożywił naszą grę, lecz Jarek i Gvilia za dużo nie mogli pokazać swoich atutów. Bardzo mało piłek dostawali ze strefy niskiej od partnerów.
Mnie osobiście boli, że nie podnieśliśmy rękawic. Oddaliśmy mecz bez większej walki.
Samo bieganie na radar bez agresywnego doskoku nie mogło dla nas dobrze się skończyć. Tak więc nie udało się nam kolejny raz szczęśliwie prześlizgnąć się do fazy grupowej LE.
2czwartek, 29, sierpnia 2019 23:35
czarnuch
Według mnie przegraliśmy ten dwumecz przede wszystkim meczem u siebie,gdzie mieliśmy okazję ale niestety tak jak dziś brakowało jakości z przodu. Mogliśmy się nastawiać na solidną obronę z naszej strony zwłaszcza,że znów graliśmy pięcioma obrońcami ale jednak jakość rywala nas przytłaczała. Rywal korzystał z przewagi własnego boiska na tyle,na ile pozwalała mu nerwowość i brak dokładności naszej podstawowej jedenastki. O ile w pierwszej połowie elektryczność momentami przejawiały oba zespoły tak na drugą połowę odniosłem wrażenie wyszli uspokojeni i zmotywowani przez trenera. Pressing totalnie dziś służył wyłącznie gospodarzom a u nas z kolei niekiedy brakowało odpowiedniej dla rangi spotkania dynamiki. Nawet zmiany zalatywały lekką nutą desperacji,gdy nagle okazało się,że jednak Chorwat nie gwarantuje nam pomocy w awansie mimo pokładanych w nim nadziei a naszą szansą ma być gość,który dopiero co cieszył się z.. pierwszej bramki od ponad roku w lidze.

Co do trenera.. Czy można już odnieść wrażenie,że w dużym stopniu pomysł Vuko nie wypalił..? W końcu nie czarując się - LE była naszym głównym celem na ten sezon. Ze względu na marketing, finanse czy punkty w rankingu. Prezes zatrudniając Vuko na stanowisku trenera na pewno nie liczył zarówno na taką grę jak i wynik w europucharach. Zachowując zimną głowę i utrzymując zaufanie dla trenera musi brać pod uwagę fakt,że za rok łatwiej w eliminacjach nie będzie. I o ile trener rzucił się na większe i w dużej mierze słuszne zmiany w lecie to te na dziś nie pomogły. Ba, zastanawiam się czy niektóre roszady faktycznie odmieniły oblicze Legii z końcówki zeszłego sezonu. Nie mam tu na myśli wyłącznie wymian kosztem Kucharczyka czy Carlitosa a choćby również taktyczne,które pamiętajmy - budowaliśmy także ligą. Z jednej strony na dziś trener dał nam szczyptę swojego wkładu w grę defensywną na tyle,że mogliśmy wyjść zwycięsko ze starć z przeciwnikami z Gibraltaru, Finlandii czy Grecji.. Z drugiej.. Ofensywa nie rodzi zbyt wielkiego optymizmu. Czy zatem trener zapracował na dalsze zaufanie? Czy jednak na te zaufanie zapracował talent prezesa w wymianie trenerów?
3piątek, 30, sierpnia 2019 00:34
Senator
Trzeba niestety zgodzić się z tymi oto słowami Sektora212 Mnie osobiście boli, że nie podnieśliśmy rękawic. Oddaliśmy mecz bez większej walki.
Kompletnie zawiódł środek w naszej drużynie. Jeśli oni nie wykonują zadań to i napastnik nie istnieje ktokolwiek nim by był.
Szkoci dobrze wiedzieli że nie mogą sobie pozwolić na stratę bramki , stąd i u nich dość spora asekuracja w wielu fragmentach meczu. Zupełnie nie rozumiem takiego zjazdu z formą i chyba jednak głowy nie wytrzymały w sensie zabrakło wiary we własne umiejętności.
CO do Vuko. Mam nadzieję , że zostanie. Zmiana na stanowisku trenera tylko do końca już ośmieszy pana Mioduskiego.
Ciekawy też jestem jak odbije się brak awansu na finansach klubu.
Nastąpi wyprzedaż ?
4piątek, 30, sierpnia 2019 01:07
corazstarszy
Mam poczucie, że Vuković zrobił, ile się dało: przygotował szczyt formy na 4. rundę eliminacji. Na tyle obecną Legię stać. Rywal był po prostu mocniejszy. Po naszej stronie, nikt niczego nie zaniedbał. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, pomijając nadzwyczajne wypadki, jakbyśmy ich mogli wyeliminować. Czasem te niezwykłe wypadki się dzieją np. Spartak Moskwa, ale rzadko.
Było po niedzieli hasło ‘Jarosław, Legię zbaw’, ale to od straty pana Jarosława na własnej połowie, tyłem do bramki rywala, zaczęła się akcja bramkowa gospodarzy. Trochę go wsadzili na minę podając mu piłkę. Mógł ewentualnie pozbyć się jej szybko, wykonując kop w aut, albo lob na połowę miejscowych. No i druga kluczowa rzecz w tej akcji – Vesović, a nie Stolarski, na prawej obronie.
Perspektywy są marne. Jak tu utrzymać poziom mobilizacji z tych meczów w lidze. Łatanie dziury? Trudno zgadnąć jak: sprzedaż Carlitosa?, bramkarza? Chuchać i dmuchać na ten powstający ośrodek (jeśli jest za co). Mówiąc brzydko, kluby piłkarskie to sklepy z piłkarzami. I dalej mówiąc brzydko: Akademia za X lat może spowodować dostawy lepszego towaru do klubu.
Nie mam do nikogo z drużyny pretensji: ile potrafili, tyle uczynili. Może trochę Gwilia rozczarował?
Pan Mioduski musi nie ustawać w poszukiwaniach współinwestora: odpowiedzialnego, cierpliwego i, co tu mówić, z zasobnym portfelem.
Szkoda: była taka linia wznosząca od meczu z Gibraltarem. Powoli, szło ku lepszemu. A teraz silniejszy zespół ją naruszył.
I ostatnia sprawa: apetyt wzrasta w miarę jedzenia. Gdy nas wszyscy lali w rundzie finałowej minionego sezonu, miałem tylko jedno marzenie: nie skompromitować się w eliminacjach do EL, odpaść z kim porządnym. Tak się stało. Ale nie uszczęśliwia mnie to.
Dzięki za walkę.
5piątek, 30, sierpnia 2019 03:45
sektor212
Corazstarszy

"Mam poczucie, że Vuković zrobił, ile się dało"

Jeżeli trener przed meczem publicznie mówi, że ma 40% szans na awans, to pytam się, jak zespół ma grać z wiarą w końcowy rezultat? Wczoraj na boisku nasza taktyka i mentalność wyglądała na 30% wiary we własne umiejętności i mozliwości. Odnoszę wrażenie, że my ten mecz przegraliśmy już w szatni przed pierwszym gwizdkiem.
Fajne zdanie wypowiedział Steven Gerrard "Na początku meczu mieliśmy zaciągnięty hamulec ręczny. Potem zdjąłem z niektórych nieco odpowiedzialności i rozluźniliśmy się".

My na tym zaciągniętym ręcznym biegaliśmy przez cały mecz. Od 70 minuty napór Szkotów nabierał coraz większego rozmachu a Vuko nie podjął żadnych działań, by przeciwstawić się narastającej przewadze rywala. Można było przesunąć ustawienie zespołu i zagrać wyżej z agresywniejszym pressingiem. Wchodzi dwóch ofensywnych graczy Niezgoda i Nagy a my wciąż gramy niskim pressingiem. Ile podań otrzymał Węgier, by mógł postraszyć defensywę przeciwnika. Ja pamiętam jedno i to za długie. Należało spróbować zmienić nie najlepiej radzącego sobie Cafu na Antolića i spróbować przejąć większą kontrolę w środkowej strefie, w której z minuty na minutę przestawaliśmy istnieć. Różnice w nastawieniu w końcowy sukces pokazała nam bramkowa sytuacja. Kiedy Niezgoda tyłem przyjmował piłkę to miał na plecach agresywny doskok dwóch rywali. 3-4 sekundy później, kiedy przeciwnik wrzucał piłkę na głowę Kolumbijczyka, to Nagy i Vesović stali metr dwa metry od Szkota i spokojnie przyglądali się (bez żadnej próby skasowania akcji) jak rywal przekład futbolówkę z lewej na prawą nogę i zalicza asystę na miarę awansu do fazy grupowej LE. Ot taka mała różnica, która pokazała, że grając na radar i na utrzymanie wyniku 0:0, to my ten mecz przegramy.

Ja tak jak Senator jestem za tym by Vuković w dalszym ciągu był trenerem Legii do końca sezonu. Choć od początku nie jestem zwolennikiem mianowania go na to stanowisko. Pytanie, jak długo prezes będzie konsekwentny względem własnych decyzji?
6piątek, 30, sierpnia 2019 07:12
dalkub
no cóż - przegraliśmy mecz, będąc słabszą drużyną w dwumeczu, zwyczajnie słabszą. Nie mniej jednak Legia gra najlepiej od 3 sezonów, pierwszy raz jest przygotowana fizycznie do grania. Problemem na dzisiaj jest gra ofensywna, jakość napastników, wykańczanie sytuacji bramkowych.
Prezes dostał w przysłowiowego ryja po raz 3 - ciekawe czy do 3 razy sztuka i co zrobi teraz.
7piątek, 30, sierpnia 2019 08:36
Moros
Pierwszy mecz rozbudził nadzieje, bo Szkoci pokazali, że nie są nie do trafienia. Wczoraj tak od 70 minuty wyglądało to już na agonię i czekanie na końcowy gwizdek. Tak jak przewidywałem, mieliśmy ze dwie sytuacje i w takim meczu trzeba to wykorzystać. Szkoda.

Zgodzę się z corazstarszym. Na tyle nas w tym momencie stać. Sektor212 wskazuje błędy. Oczywiście je dostrzegając, uważam że trochę łatwo się mówi, iż należało zagrać bardziej agresywnie, wyższym pressingiem, wymienić tego na tamtego. Myślę że nasi chcieli, ale rywal w pewnym momencie podkręcił tempo i mając lepszych zawodników, nie pozwolił odepchnąć się od naszego pola karnego. Idąc dzisiaj do pracy też myślałem, że może w pewnym momencie należało wpuścić Antolicia, tylko czy przy tak agresywnie grającym rywalu, dałoby to jakiś efekt? Niezgoda zaraz po wejściu raz się fajnie urwał, ale potem Szkoci schowali go do kieszeni i wypuścili na chwilkę po kilkunastu minutach, gdy oddał bardzo niecelny strzał. Będąc młodszym czasami grałem w takich meczach, że bardzo chciałem ale też widziałem, że rywal jest nie do trafienia bo był szybszy przy piłce, gdy wybijało się piłkę na uwolnienie, zaraz wszystko zbierał, a każda próba przyjęcia piłki była utrudniana przez jednego albo dwóch rywali. Pojawiali się przy naszych graczach znikąd i zawsze w przewadze. Myślę, że wczoraj nasi właśnie tak mieli. Napewno chcieli awansować, ale różnicy w umiejętnościach, nie dało się zatrzeć zwykłym "gramy, gramy do końca, agresywnie!!".

Zaraz po końcowym gwizdku pojawiają się oczywiście pytania co dalej. Mam nadzieję, że prezes nie wymieni trenera. Tutaj zgodzę się z Senatorem, to byłaby jego totalna kompromitacja, bo chyba nikt normalny nie zakładał, że przejście Szkotów to obowiązek. Moim zdaniem miał plan na ten dwumecz. Przede wszystkim nie stracić bramki, a samemu coś strzelić i dowieźć. Nie wypaliło, bo to Szkoci strzelili tę jedną jedyną bramkę, a nie Legia.
Pojawia się też pytanie o finanse. Ostatnio jakoś mniej artykułów w tonie, że brak awansu do grup LE, to bankructwo klubu. Mam więc nadzieję, że klub sobie jakoś poradzi. Czas pokaże na ile trzeba będzie zacisnąć pasa i ilu zawodników sprzedać.
Warto sobie też uświadomić, że wczorajsza porażka powoduje, iż nasze granie w przyszłości w rozgrywkach grupowych LE (o LM nie wspominając) może oddalić się na wiele lat. Ranking jaki sobie wywalczyliśmy, został przez ostatnie lata roztrwoniony i w obecnym sezonie był ostatni dzwonek. Niestety odpadliśmy i teraz o awans przyjdzie nam grać nie z Atromitosami czy Rangersami, a zespołami z Belgii, Holandii, Turcji, Szwajcarii czy innych krajów, gdzie ligi są o wiele silniejsze niż nasza, a kluby bogatsze. Tak to będzie pewnie wyglądało już za rok w IV, a może i już III rundzie eliminacyjnej jakichkolwiek rozgrywek, o ile uda nam się taki strat wywalczyć. Jakie mamy z takimi zespołami szanse, każdy chyba wie.

No coż, skończyła się pucharowa przygoda. Może nie klapą ale jednak rozczarowaniem. Trzeba teraz na nowo odbudować atmosferę, która po ŁKS wyglądał już naprawdę fajnie. Teraz dobrze by było nie wyłapać od Rakowa, bo zrobi się wrzask, a nasz prezes pokazał już, że nie umie wytrzymać ciśnienia.
8piątek, 30, sierpnia 2019 10:05
Bolek
No i załamka. O samym meczu już inni napisali, więc tylko dodam, że w sporcie zazwyczaj tak jest, że faworyt wygrywa. Owszem, zdarzają się niespodzianki, ale standardem są zwycięstwa faworytów. Więc tak naprawdę zero zdziwienia, że wygrała drużyna mająca lepszych piłkarzy i lepszego trenera.

Natomiast ten dwumecz był nadzieją na lepszą przyszłość. A może w ogóle jakąkolwiek przyszłość. No i teraz czarno to wygląda.

Uważam, że trzeci sezon z rzędu poza pucharami jednoznacznie pokazuje, że klub nie idzie w dobrym kierunku. I trzeba zmienić zarządzającego (co nie znaczy właściciela).
9piątek, 30, sierpnia 2019 15:11
Zbyszek
Zbawiał świata w postaci złotodajnych prawideł dla Legii czynił nie będę, gdyż klub nareszcie poczyna odbijać się od dna. To,że odpadliśmy z Rangersami nie powinno być powodem do seppuku , gdyż w ostatnich przynajmniej 15 latach z tak wymagającym rywalem się nie mierzyliśmy.. Porażka z bardzo dobrym rywalem nie jest powodem do wstydu. Co nie oznacza,że z punktu widzenia sportowego zrobiono wszystko tak jak należy. Generalnie wynik meczu jest efektem właściwej koncepcji gry i jej odpowiedniej realizacji.Bez ogródek napiszę,że Vukovicz wybrał błędną koncepcję gry. Ktoś powie, taki mądrala po meczu.Otóż pisałem o tym jak Legia powinna grać w rewanżu na tej stronie parokrotnie. Trener drużyny, która w gościach bezbramkowo zremisowała ma do wyboru dwa podstawowe warianty, albo zaatakować na początku chcąc zdobyć prowadzenie, dążyć do utrzymania wyniku i korzystać w kontrataków,albo kontrolować przebieg gry i zaatakować w ostatnich 20-25 minutach. Byłem pewien,że Gerrard wybierze drugą ewentualność. Ano, dlatego,że miał wielu rozsądnych trenerów i każdy miarkował ryzyko, gdy było nadmierne to go unikał. A gra skoncentrowanym atakiem od pierwszych minut przeciwko dobrze grającej w defensywie drużynie jaką jest Legia mogło być samobójcze. Bowiem rywal jest jeszcze w pełni sił, a więc zdominowanie go wymaga postawienia na szali ogromu własnych sił , których może zbraknąć w końcówce meczu. Ponadto bramka wcale nie musi paść,a więc cały gigantyczny wysiłek pójdzie na marne, osłabi morale własnej drużyny i wzmocni wroga. A przecież przeciwnik będący w pełni sił może z kontry też zdobyć bramkę. Więc przy tym wyniku i tym przeciwniku taka gra na atak od początku jest zbyt niebezpieczna. Natomiast nasz trener uznał,że skoro w poprzednich meczach Rangersi od początku atakowali to tak będzie i we wczorajszym meczu. Oczywiście miał prawo tak myśleć, tylko ,że nasi rywale nie zaatakowali i wybór koncepcji był wadliwy. Moim zdaniem przesłanka na jakiej oparł się Vukovicz była formalistyczna. On powinien nie kombinować tylko zastanowić się jak on by w takiej sytuacji grał, czy by szalał czy by czekał ,aż rywal osłabnie i wtedy zamroczonego dobić. Nasz plan powinien być dokładnie odwrotny, jak oni nie atakują to my w to wchodzimy. Czy by to dało awans , nie wiadomo,ale wiadomo,że to co zagraliśmy takiego sukcesu nie tylko nie dało,ale w ogóle na niego żadnych szans sobie nie stworzyliśmy. Nasz trener uporczywie uczepił się chybionej koncepcji gry i zamiast Niezgodę i Nagya puścić od początku, aby oni jako szybkościowcy spróbowali naruszyć obronę, to wprowadził ich prawie w fazie zdeterminowanych ataków przeciwnika.Co sens miało wybitnie umiarkowany, gdyż my się skutecznie broniliśmy i wynik bezbramkowy był o tyle korzystny,że w ich szeregi wraz z upływem czasu musiało wkradać się zwątpienie i zniechęcenie. A u nas zamiast kontynuować to co nie przynosiło porażki trener postanowił wprowadzić na 35 minut przed końcem Niezgodę, który przeciwko mocnym obrońcom tyle zdziała co Kulenovicz czyli niewiele, a jest od niego o wiele gorszy w defensywie oraz Nagy, który może bronić wśród krasnali. W efekcie w czasie, gdy Rangersi ruszyli do ataku i my powinniśmy przeciwstawić im stabilną grę defensywną, sami się tego atutu wyzbyliśmy.
Trener Vukovicz ma tzw. potencjał,ale wczoraj wykonał falstart. Nie chodzi o to, czy byśmy grając inaczej wywalczyli awans, idzie o to,że trener pomylił się w założeniach. uznał,że oni od początku zaatakują,a oni tego nie uczynili, gdyż mieli roztropniejszego trenera.
I niestety ponownie muszę wskazać, o czym również pisałem,że tak naprawdę o awansie zadecyduje forma fizyczna. I ona przeważyła szalę na korzyść Rangersów,. Nasi zawodnicy byli wolniejsi, słabsi fizycznie i nie wytrzymaliśmy intensywności meczu. Od razu napiszę,że to nie jest wina obecnego sztabu. Aby osiągnąć wysoki poziom mocy to trzeba na to pracować wiele lat. Z rundy na rundę podwyższając obciążenia , podwyższając parametry wysiłkowe i wreszcie osiągając ich stabilizację na optymalnym poziomie. Jak komuś się wydaje,że przyjdzie jakiś magiczny prezes , trener czy inny szarlatan i z wtorku na środę wszystko odmieni i nasi wygrają z najlepszymi to ja jestem mu gotów załatwić pobyt w Tworkach. Tylko ciężką i cierpliwą pracą ludzie się bogacą.
Legia zaczęła długo oczekiwany marsz najpierw ku normalności,a potem mam nadzieję ku lepszej przyszłości. Nie wolno go przerywać, koniecznym jest jego kontynuacja.
10piątek, 30, sierpnia 2019 17:28
kibic60
Mam nadzieję, że nikt w klubie nie zwariuje i praca z drużyną będzie kontynuowana w niezmienionym składzie.
Jak Legia będzie w stanie wypożyczać piłkarzy z Liverpoolu to może będzie łatwiej. Póki co, praca, praca i jeszcze raz praca.
"Szkoda" najbardziej adekwatne słowo do wczorajszych wydarzeń.

Największe rozczarowanie - Cafu
W niczym nie przypominał piłkarza z meczu w Warszawie.
To był Cafu z rundy finałowej poprzedniego sezonu.
11piątek, 30, sierpnia 2019 17:52
świrekwampirek
Z Cafu jest taki problem że jak zagra dobry mecz to następny bankowo będzie słaby.
Co do wczorajszego meczu histeria która się po nim przewala przez wszystkie media i fora osiągnęła absurdalny poziom. Ci sami którzy po losowaniu nie dawali nam szans, teraz płaczą jakby Legia odpadła z drużyną z Wysp Owczych. No i oczywiście wszyscy źli, amatorzy, nieudacznicy i prezes gołodupiec niech idzie precz. A ja mam pytanie gdzie ci fachowcy, profesjonaliści i bogacze z walizkami euro chcący przejąć Legię?
Do tego przeczytałem kuriozalny wywód jakiegoś pismaka że przez tą złą Legię inne kluby Polskie będą miały trudniej w kolejnych eliminacjach. Oczywiście że inni odpadają w pierwszej rundzie to nie problem, wstydem jest to że Legia odpadła z wyżej notowanym przeciwnikiem w IV rundzie tracąc jedną bramkę w 181 minucie dwumeczu.
12piątek, 30, sierpnia 2019 20:38
dalkub
bolek
załamka = trzy dni temu kazałeś się cieszyć po zwycięstwie nad LKS - zdecyduj się na coś - albo są wybitni albo załamka

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1