A+ A A-

Legia - Korona 4-0: Różnica jakości

Po nieudanym mecz w Szczecinie, Legia zmierzyła się na własnym boisku z Koroną Kielce. Nasza drużyna okazała się wyraźnie lepsza, aplikując gościom cztery bramki. Na listę strzelców wpisali się Luquinhas, Niezgoda, Gwilia i Kanté .

 

Trener Vuković postawił na następujących zawodników: Majecki - Vešović, Lewczuk, Jędrzejczyk, Karbownik - Wszołek, Antolić, Luquinhas, Martins, Novikovas  – Niezgoda. Goście rozpoczęli w składzie: Kozioł – Spychała, Kovačević, Marquez, Dziwniel – Lioi, Gnjatić, Đuranović, Żubrowski, Cebula – Papadopoulos.

Mecz lepiej zaczęła Korona. W 5. minucie strzał na bramkę Legii oddał Cebula, ale wyraźnie przestrzelił. W 8. minucie błąd przy rozegraniu popełnił Antolić, na szczęście uderzenie Đuranovicia trafiło w dłonie Majeckiego. Korona grała wysoko, agresywnie i to chyba zaskoczyło naszych zawodników. W 20. minucie Kanté zmienił niedysponowanego Novikovasa. Do szybkiej zmiany zostali też zmuszeni goście. Radin zastąpił Gnjaticia. Legia objęła prowadzenie w 35. minucie meczu. Piłkę przejął Luquinhas, podprowadził piłkę w stronę pola karnego gości i precyzyjnym, technicznym uderzeniem zdobył bramkę dla naszej drużyny. W 42. minucie  Marquez zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym i sędzia Gil podyktował rzut karny, którego pewnym egzekutorem okazał się Niezgoda. Było 2:0. Tuż przed przerwą mogło być 3:0, ale ekwilibrystyczny strzał Jędrzejczyka był zbyt lekki.

Legia do przerwy prowadziła 2:0. Prawdę mówiąc, ten wynik był znacznie lepszy niż gra naszej drużyny.

Druga połowa należała już bezdyskusyjnie do Legii. W 49. minucie Wszołek wpadł w pole karne gości, uderzył, jednak piłka minęła bramkę. W 55. minucie Niezgoda przejął piłkę na połowie Korony, ruszył na bramkę, oddał strzał, ale Kovačević wybił zmierzającą do bramki piłkę. W 59. minucie kolejną okazję po stałym fragmencie gry miał Jędrzejczyk, ale wynik nie uległ zmianie. W 67. minucie Gwilia zastąpił Niezgodę. Dwie minuty później Gruzin trafił do bramki Korony po wymianie podań z Luquinhasem. Legia prowadziła 3:0. W 75. minucie Rosołek zmienił Luquinhasa. W 80. minucie Kanté umieścił piłkę w bramce gości, niestety znajdował się na spalonym. W 86. minucie Martins uderzył zza pola karnego. Kozioł odbił piłkę na rzut rożny. W doliczonym czasie gry Kanté zdobył czwartego gola dla Legii. Nasz napastnik wykorzystał błąd bramkarza gości i z kilku metrów umieścił piłkę w bramce Korony.

Legia wykorzystała swoją przewagę piłkarskiej jakości i wyraźnie pokonała gości. Znacznie trudniejsze zadanie stanie przed legionistami w przyszła niedzielę. Legię czeka wtedy wyjazd do Wrocławia na mecz ze Śląskiem.

Dyskusja (5)
1niedziela, 01, grudnia 2019 00:31
corazstarszy
@Gawin
Prawdę mówiąc, ten wynik był znacznie lepszy niż gra naszej drużyny.
i
Znacznie trudniejsze zadanie stanie przed legionistami w przyszła niedzielę

To chyba istota spawy.
Cieszy wygrana, do zera, cztery bramki, itd., ale wątpliwości przed meczem z górną połówką zostają i to niemałe.
Mam wrażenie, że zmiana Novikovas / Kante wyszła Legii na dobre. Coś jak Cafu / Antolić w Krakowie.
Posądzałem kilka meczów temu Vukovicia o to, że przesunięcia Luquinhasa dokonał na zasadzie 'potrzeba jest matką wynalazku' (kontuzja Gwili, wejście do składu Wszołka). Ale sam Brazylijczyk w wywiadzie sprzed kilku tygodni (jeszcze przed Pogonią) opowiadał o nowej pozycji na boisku jako o aktorskim pomyśle Serba. Nie wiem, ile w tym kurtuazji, ile prawdy, ale odszczekuję: Vuko dokonał dobrego ruchu.
Jeszcze zanim Śląsk, to PP w Łęcznej. I przed Śląskiem to nie za dobrze, że tam gramy.
2niedziela, 01, grudnia 2019 01:26
Senator
Zacznę od tytułu a właściwie słowa jakość. Ta nasza jakość pozwala wygrać z takimi zespołami jak Korona ale..
Moim zdaniem gdyby ta jakość była choć tylko trochę lepsza to dziś strzelili byśmy 7 goli , nie przegrali w Szczecinie itp itd.
CO do meczu. Po 15 minutach powiedziałem sąsiadowi na trybunach
że tak jak gra Korona długo nie wytrzyma. Tak też było po 20 minutach zapał ich zgasł i wcale nie była zasługa straconej bramki . To nie Premiership a Ekstraklasa.
Pierwsza połowa do szybkiego zapomnienia. W drugiej i tu nie do końca zgodzę się z corazstarszym zagraliśmy już zdecydowanie lepiej. Przecież już w pierwszych minutach a z dwie setki były. Korona nie istniała i trzeba pochwalić zespół za grę dla kibiców czyli chęć strzelenia następnych bramek.
Mimo że zarówno Niezgoda jak i Wszołek rozegrali marne zawody wygraliśmy 4:0 czyli ze Śląskiem cała jedenastka musi zagrać dobrze
a wtedy jest duża szansa na 3 punkty.
3niedziela, 01, grudnia 2019 11:05
kibic60
To był bardzo zimny i gorący zarazem wieczór.
Trzy punkty dla Legii i dwa dla mnie w typerze.
Mecz od 20 minuty do jednej bramki a trzymał mnie w napięciu do ostatniej minuty Very Happy
Warto było !
Cieszy ogromna różnica pomiędzy Legią a pozostałymi zespołami.
Martwi mimo strzelenia wielu goli skuteczność.
Przecież w Szczecinie Legia mogła, a nawet powinna strzelić przynajmniej 4 gole, a wczoraj osiem nie byłoby przesadą.

Co mnie bawi ?

Tzw "eksperci", którzy jeszcze kilka miesięcy temu wywalali Antolića i osoby odpowiedzialne za transfer. Dziś piszą, że Legia bez Antolića nie istnieje Very Happy

O trenerze Vukovicu i prezesie nie wspomnę Very Happy

Oko cieszy powstająca w mgnieniu tego oka akademia i nowi adepci akademii.
Będzie (mam nadzieję) z Karbownika piłkarz pełną gębą.
4poniedziałek, 02, grudnia 2019 07:58
Moros
Poza pierwszymi 20 minutami było fajnie. Teraz tylko trzeba to przenieść na mecze wyjazdowe. W niedzielę Wrocław i tam naprawdę nie można już sobie pozwolić na taką wtopę jak w Szczecinie.
5poniedziałek, 02, grudnia 2019 22:28
CTP
W Szczecinie nie było Antolica i, praktycznie, Karbownika. To, jak było widać, zrobiło dużą różnicę na niekorzyść.
Teraz nie będzie Novikovasa. Jaki Litwin jest, taki jest ale w talii Vukovica pełni istotną rolę. Po jego zmianie z Koroną gra ofensywna Legii nabrała rozpędu, głównie dzięki aktywności Kante ale za to w destrukcji pojawiło się sporo dziur. Nie było to dla nas zbyt niebezpieczne, bo Korona w tym meczu potrafiła głównie biegać. I to tylko, gdy jeszcze miała siły. Natomiast ze Śląskiem raczej nie będziemy mogli sobie pozwolić na takie połacie wolnych przestrzeni na naszej połowie.
Dla mnie osobiście naturalnym następcą Novikovasa jest Karbownik ale wtedy pojawia się problem na lewej obronie. Rocha - elektryczny, Obradovic - wielka niewiadoma, Jędza - ostatnio też jakoś tak myślami gdzieś daleko. Ja pewnie postawiłbym na Stolarskiego, mimo, że to piłkarz prawonożny.

Tak jeszcze odnośnie meczu na Ł3, coś niedobrego dzieje się z Wszołkiem. Tak jakby z kadry wrócił jakiś inny gość. Pokłócił się z Brzęczkiem i przestało mu zależeć?

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1