A+ A A-

Legia - Omonia 0-2: Przygnębienie

Legia nie wykorzystała atutu własnego boiska i odpadła z rywalizacji o awans do Ligi Mistrzów, ulegając cypryjskiej Omonii Nikozja. Mecz rozstrzygnął się w dogrywce, w której gości z zimną krwią wykorzystali błędy legionistów. Przez znaczną część meczu Legia grała w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Lewczuka.

 

Skład Legii wyglądał następująco: Boruc - Karbownik, Lewczuk, Jędrzejczyk, Mladenović – Luquinhas, Slisz, Gwilia, Antolić, Rosołek – Pekhart. Doskonale nam znany trener Berg postawił na drużynę w składzie: Fabiano - Tzionis, Lüftner, Lang, Lecjaks - Vítor Gomes, Kousoulos, Jordi Gómez - Thiago, Ďuriš, Bauthéac.

W pierwszych minutach nasza drużyna była groźniejsza od Omonii. W 5. minucie po szybkim ataku Karbownik usiłował wystawić piłkę Pekhartowi, ale czeski napastnik został uprzedzony przez Langa. W 8. minucie płaski strzał Antolicia minął bramkę gości. W 10. minucie Pekhart skiksował w polu karnym Omonii. Kolejną dobrą okazję legioniści mieli w 26. minucie, niestety Gwilia nie zdołał oddać skutecznego strzału na bramkę. W 34. minucie żółtą kartkę ujrzał Lewczuk. Goście grali ostrożnie, twardo na całym boisku i cierpliwie czekali na swoją szansę. Doczekali się w 40. minucie. Dośrodkowanie Lecjaksa trafiło w polu karnym do Bauthéaca, który na szczęście uderzył wysoko nad bramką. Za chwilę błąd popełnił Karbownik. Mocny strzał oddał Ďuriš i Boruc odbił piłkę.

Do przerwy było 0:0. Mecz był wyrównany. Legia przeprowadziła więcej groźnych ataków, ale po mniej więcej dwóch kwadransach goście przejęli kontrolę nad grą, z niepokojącą łatwością odbierając legionistom piłkę i odcinając naszych zawodników od podań.

W 53. minucie Antolić dośrodkował z rzutu rożnego. Lüftner wygrał starcie w powietrzu z Pekhartem, ale trącił piłkę w kierunku własnej bramki i niewiele zabrakło do bramki samobójczej. Piłka odbiła się od słupka. W 56. minucie kolejny faul popełnił Lewczuk. Nasz obrońca został ukarany drugą żółtą kartką i musiał opuścić boisko. W 60. minucie miejsce na środku obrony zajął Wieteska. Boisko opuścił Gwilia. Minutę później Kanté zmienił Pekharta. W 64. minucie Boruc przerzucił piłkę nad bramką po tym jak z rzutu rożnego próbował go zaskoczyć Jordi Gómez. Po kolejnej próbie zawodnika gości piłka odbiła się od poprzeczki naszej drużyny. W 70. minucie piłka przeleciała w niewielkiej odległości od bramki Boruca, na szczęście zabrakło zawodnika, który mógłby pokonać naszego bramkarza. W 73. minucie wreszcie odpowiedziała Legia. Fabiano odbił mocny strzał Mladenovicia. Później znów dwukrotnie interweniować musiał Boruc. W 79. minucie Kapustka zmienił Rosołka. W końcówce meczu Omonia nie zagrażała Legii. Po dziewięćdziesięciu minutach było 0:0 i sędzia zarządził dogrywkę.

W drugiej połowie goście wyraźnie dominowali, zmuszali Legię do gry długimi podaniami, sprawiali wrażenie zespołu bardziej dojrzałego, o wyższych umiejętnościach technicznych i taktycznych, ale wynik wciąż wydawał się być sprawą otwartą.

Niestety dogrywka rozpoczęła się najgorzej jak mogła. W 91. minucie fatalny błąd popełnił Mladenović. Piłka powędrowała do  Ďuriša, którego w polu karnym zaatakował Jędrzejczyk. Sędzia podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił Jordi Gómez. W 95. minucie żółtą kartkę zobaczył Luquinhas. W 100. minucie Legia groźnie zaatakowała, niestety nie udało się oddać celnego strzału na bramkę Omonii, a sędzia nie dopatrzył się faulu na Kanté. W 107. minucie było 0:2. Goście utrzymali się przy piłce na połowie Legii, dośrodkowanie z prawej strony boiska trafiło na głowę nieobstawionego Thiago i było po meczu. Minutę później Martins zmienił kontuzjowanego Wieteskę. Na boisku nie wydarzyło się już nic godnego uwagi.

Legia zmarnowała ogromną szansę. Nasza drużyna miała szczęście w losowaniu, otrzymała niebagatelny atut w postaci jednego meczu rozegranego na własnym boisku, a przeciwnik wydawał się być absolutnie w zasięgu. Niestety przeciętny cypryjski zespół złożony w większości z doświadczonych piłkarskich obieżyświatów okazał się przerastać Legię o głowę. Nasza drużyna zagrała bardzo słaby mecz, grając bojaźliwie, schematycznie i ślamazarnie, irytując ilością długich podań w kierunku zupełnie osamotnionego napastnika i brakiem celnych strzałów na bramkę.

Smutny był to wieczór dla Legii i dla polskiej piłki. Musimy myśleć o Lidze Europy, ale grając tak jak w środę w Warszawie, nie mamy najmniejszych szans na dobrnięcie do fazy grupowej.

Dyskusja (24)
1środa, 26, sierpnia 2020 23:50
Senator
To fakt graliśmy tragicznie źle, no może 20 minut pierwszej połowy można uznać słowem w miarę. Fakt drugi. Do eliminacji przystąpiliśmy kadrowo słabsi niż na wiosnę. Brak Veso i Wszołka filarów wiosennej drużyny. Słabsza dyspozycja Karbownika którą ja tłumaczę zamieszaniem wokół niego potencjalnym transferem no i Antolić też nie ten z wiosny. Czyli jednym słowem nie mamy kim straszyć.
Do Vuko mam żal za to co wszyscy czyli gruzina w środku. Już o tym pisałem, z tak wolnym pomyslunkiem nie powinien brać tam gdzie gra. Zanim coś wymyśli rywal już ustawiony. Pekhart też pisałem prócz głowy nie ma nic . Vuko przecież musi to widzieć, a upiera się i na Gvilia i na Pekharta.
Prawda jest taka że żaden mecz rozegrany po mistrzostwie nie dawał powodów do optymizmu i niestety forma Legii jest constans na poziomie mierna.
2środa, 26, sierpnia 2020 23:54
Baron
LE też nie będzie, zobaczycie. Tu nie ma żadnego przypadku i nie będzie. W sumie to nie jestem zaskoczony, niestety ale tego się spodziewałem.
3czwartek, 27, sierpnia 2020 00:39
corazstarszy
Tak.
Trudno sobie wyobrazić dalszą karierę międzynarodową tak grającej Legii.
Wytykanie winnych, szukanie przyczyn, deprecjonowanie dotychczasowych osiągnięć (konkurencja była słaba, dopiero za drugim podejściem mu się udało, nic nie zmienił w grze, szczęście miał, jego babcia spała z komunistą) - w pełni zrozumiałe.
Ale jak osiągnąć w obecnych realiach poprawę?
Recepty w stylu: wydać dużo na transfery zawodników, darmowych nie sprowadzać, pogonić żółtodzioba, zatrudnić doświadczonego z wynikami to wszyscy znamy.
Tylko jak to osiągnąć? Też bym chciał np. Tuchela na trenera Legii. Już gdy Borussia nas lała, chciałem.
Coś mi się wydaje, że przyjdzie pewnego dnia i ten doświadczony, a w składzie będzie miał i transfer gotówkowy (za solidną gotówkę) i skończy się tak jak się zawsze kończy od 2017. I przeczytamy: Piast ma 35 mln PLN budżetu i tyle samo osiągnął co Legia. Po co przepłacać?
No, słowem, chodzi o wymyślenie prochu. Bo naszkicowane powyżej diagnozy i rozwiązania to nie jest wynalezienie prochu.
Ciepłe słowo o jednym z moich ulubieńców Kante - uważam, że w zestawieniu z kolegami wypadł całkiem całkiem. Zwłaszcza doceniam to, jak doprowadził do sytuacji, w której Mladenović oddał pierwszy celny strzał. Przyjąć górną piłkę pod kryciem, zgubić pilnującego rywala i poprowadzić akcję, to nie byle co.
Smutno
4czwartek, 27, sierpnia 2020 08:54
Zbyszek
Można rzec ,zachowując wszelkie proporcje,że uczeń nie przerósł mistrza. A mówiąc konkretnie to przyczyn porażki upatruję w trzech następujących mankamentach.

Bardzo słaba forma fizyczna, zwłaszcza ogromne braki szybkości we wszystkich jej przejawach : biegowej, specjalnej i startowej. Nasi zawodnicy przegrywali wszystkie pojedynki biegowe w ofensywie,a w poczynaniach defensywnych najczęściej faulem usiłowali powstrzymać uciekających rywali. Przez to nasze akcje były wolne , łatwe do przewidzenia i przeciwdziałania i nie stwarzaliśmy sytuacji bramkowych. W obronie wolny Lewczuk za faule wynikające z opóźnionej reakcji został usunięty z boiska.A paru innych tylko dzięki łaskawości sędziego dotrwało go końca meczu.

Wielu zawodników udowodniło,że obce im są prawidłowe nawyki i zachowania taktyczne. Np. już Berg jak został trenerem Legii zwalczał zabawy z piłką w rejonie własnego pola karnego ,zwłaszcza w sytuacji kiedy rywal wszedł w atak pozycyjny i ma na naszej połowie większość swoich zawodników. Po odzyskaniu piłki nakazywał wybijanie jej jak najdalej od własnej bramki. To co wczoraj zrobił Mladenovicz to był kryminał. W ataku bocznymi rejonami boiska obowiązkiem jest zamykanie drugiego skrzydła tak , aby w polu karnym rywali było co najmniej 2-3 naszych zawodników.Jak chcieliśmy strzelić bramkę kiedy bezpośrednio w walkę z ich 3-4 obrońcami zaangażowany był jeden nasz zawodnik ?.

Okazało się po raz enty,że wystawianie niezdrowych zawodników jest nieopłacalne.A wczoraj takich było co najmniej trzech. Lewczuk najpierw kontuzjowany , potem w meczu z Rakowem uraz głowy i przed wczorajszym meczem jeden trening. Aż żal było patrzeć jak ten ambitny zawodnik poruszał się jak mucha w smole,aż sędzia ulitował się nad nim i jego męczarnie przerwał. Wojownik Jędrzejczyk grający na blokadzie i środkach przeciwbólowych , który miał spóźnione reakcje , aż sprokurował rzut karny. Trzeci to Wieteska , który wszedł po niedawno zaleczonej kontuzji przywodziciela.Odnowiony uraz spowodował,że nie zdążył z reakacją obronną i rywale zdobyli drugą bramkę.

A generalnie to Europa jedzie do przodu pociągiem pośpiesznym a my ją usiłujemy gonić drezyną. I to nie jest śmieszne, bowiem te gadki o tym,że mamy najlepszego prezesa i najlepszego trenera na świecie, a transfery na miarę kosmiczna to możemy między bajki włożyć.
Lecz skutki braku ewentualnego awansu do fazy grupowej LE będą tragiczne, gdyż w i tak mniejszy od poprzedniego o 10 mln zł budżet wpisano wpływy z LE. Nie jest dobrze.
5czwartek, 27, sierpnia 2020 09:30
kibic60
" gadki o tym,że mamy najlepszego prezesa i najlepszego trenera na świecie, a transfery na miarę kosmiczna "

Widzę, że ta populistyczna narracja a"la Morawiecki udziela sie nawet inteligentnym i rozsądnym obywatelom.
Nie tędy droga panie Zbyszku. Nie trzeba wchodzić na poziom CTP, aby się wyżalić i utopić frustracje. Lepiej sobie golnąć. Wiem co mówię Wink

Co do meczu, to tak krawiec kraje...

Chwalony przez wszystkich Bortnik, zupełnie nie trafił z formą fizyczną, o czym wyżej napisał Zbyszek.
Z piłkarzy, którzy mieli stanowić wzmocnienia na LM, dwóch z koronawirusem, trzeci po urazie zaczął treningi, czwarty dobitnie pokazuje, że z piłką nie miał do czynienia przez ostatnie 4 lata a piąty popełnił dziecinny błąd, o czy też wyżej napisał Zbyszek. To połowa składu. Do tego urazy środkowych obrońców, o czym powyżej i mieliśmy to co widzieliśmy. W ten nasz dramat wpisał się sędzia, który nie podyktował ewidentnego karnego i nie wywalił z boiska ich piłkarza, po identycznym faulu jak u Lewczuka.

Moim skromnym zdaniem, po drużynie, która zachwycała na jesieni pozostały wspomnienia.

Radosław Majecki - Artur Jędrzejczyk, Igor Lewczuk, Marco Vesović, Michał Karbownik - Paweł Wszołek, Domagoj Antolić, André Martins, Jarosław Niezgoda, Luquinhas, Arvydas Novikovas, José Kanté

Takim składem goliliśmy frajerów po 5, 7 zero.
Naszymi atutami były skrzydła, Luqi w środku i dwóch zdrowych napastników.
Wczoraj nie było z tego nic.
Karbownik na prawym to 30% piłkarza z jesieni.
Veso i Wszołek się leczą, Antolić jeszcze bez formy, Lewczuk i Jędza z urazami, Martins i Kante dopiero wracają po kontuzjach. Novikovasa i Niezgody nie ma.

Kim Vuković miał wygrać ? Rosołkiem i Gvillą ? Bez żartów.



III runda kwalifikacji LE (mistrzowska) dopiero 24 września.
Trzeba ostro zabrać się do roboty i wyleczyć wszystkich piłkarzy.
Jeszcze nic się nie stało, bo o fazie grupowej LM marzyli chyba ludzie bez wyobraźni.

Nie zawsze się wygrywa o czym świadczą te statystyki.

https://www.transfermarkt.pl/ticker/statistik/live/3420435
6czwartek, 27, sierpnia 2020 09:36
QD
Wczoraj przegraliśmy przez koszmarne błędy indywidualne. Pierwsza kartka Lewczuka to faul bodajże Gwili (jakoś nie trawię gościa), Mladenović się zakiwał przy własnym polu karnym przy faulu Jędzy... ja rozumiem zmęczeni, że się nikt nie pokazywał, ale wcale nie mieliśmy młodej drużyny. Takie błędy to kryminał.
Taktycznie Vuko też nie pomógł. Wyszliśmy niby ofensywnym składem, a graliśmy defensywnie, długie lagi od Boruca też bez sensu....

Wczoraj grzecznie nawet piwa nie powąchałem, a mam mega kaca
7czwartek, 27, sierpnia 2020 09:59
Bartłomiej
Niestety na obecną chwilę sytuacja wygląda tak, że zespół jest źle przygotowany. Biegamy za wolno, reagujemy za wolno, cała drużyna się po prostu wlecze na boisku. A i tak niektórzy mówią że potrzeba jeszcze czasu i drużyna miała mało czasu na przygotowania. To dlaczego taki Raków który miał tyle samo czasu co Legia robi z nami co chce i tylko przez nieskuteczność Gutkovskisa wygraliśmy ten mecz po nędznej grze. Obecnie wygląda na to że sztab zawiódł na całej linii.
Kolejna rzecz która mnie irytuje to sama postawa Vuko na konferencjach. Zamiast powiedzieć proste słowa "Przepraszam, daliśmy dupy, spróbujemy wyciągnąć wnioski" to wmawia wszystkim jak to jego zespół miał kontrolę nad meczem w drugiej połowie oraz przez sędziego przegraliśmy. Oczywiście że sędzia prowadził mecz katastrofalnie, sam uważam że Gomez i Luquinas powinni wylecieć z boiska po dwóch żółtych kartkach, druga żółta dla Lewczuka też była delikatną przesadą, a bardziej ewidentnego faulu niż na Kante dawno nie widziałem, ale trzeba sobie zadać jedno pytanie. Czy taka Legia Berga czy Skorży wygrałaby ten mecz nawet z błędami sędziego? Odpowiedź chyba zna każdy.

Ten mecz też pokazał, że na gwałt potrzebujemy środkowego obrońcy. Już przed tym sezonem uważałem że przydałoby się sprowadzić jakiegoś obrońcę pokroju Bochniewicza młodego, lecz ogranego i w dobrej formie, ponieważ po pierwsze nasza obrona jest wiekowa. Jędrzejczyk skończy w tym roku 33 lata, Lewczuk już powoli nie wyrabia i powinien być raczej rezerwowym, na Astiza już dawno kompletnie nie liczę, Remy jest wiecznie kontuzjowany i prędzej Messi zagra w Jagiellonii niż on 2 razy z rzędu zagra po 90 minut. Jak już mamy młodszego Wieteskę to się okazuje że jego forma jest strasznie nierówna. Po drugie bardzo prawdopodobne że Jędza niestety nie przedłuży kontraktu i tą zimą opuści zespół, a to nasz jednak najlepszy obrońca, więc tym bardziej nie rozumiem dlaczego nie szukamy już teraz obrońcy który przez pierwsze pół roku mógłby się zaaklimatyzować i nauczyć się gry u nas, a jak już Artur odejdzie to przejąć po nim pałeczkę. Sytuacja obecnie wygląda tak że wszyscy obrońcy albo grają z blokadą albo są kontuzjowani i tylko Astiz z Mosórem są gotowi na 100% na Jagiellonię i nie zdziwię się jak trzeba będzie nimi zagrać, bo pozostali muszą odpocząć.
Nie nastawiam się specjalnie na Ligę Europy, bo z tą grą możemy pomarzyć o fazie grupowej. Nie chcę jeszcze mówić Vuko Out bo to byłoby po prostu głupie, ale on sam wie pewnie że to ostatnie ostrzeżenie i albo awansuje albo poleci z klubu, bo wątpię żeby Mioduski trzymał wciąż trenera, który 2 lata z rzędu nie awansował przynajmniej do fazy grupowej LE.
8czwartek, 27, sierpnia 2020 10:03
CTP
Zabawne! Jedziecie po mnie jak po łysej kobyle a piszecie dokładnie to, co ja. Najpierw były ochy i achy nad transferami a teraz "kopiujecie" moje teksty sprzed paru tygodni.
No, niezły mam tutaj ubaw... Very Happy
9czwartek, 27, sierpnia 2020 10:20
Zbyszek
@Kibic60.
Żałuje,ale na stare lata nietrunkowy się zrobiłem. Wczorajszy mecz pokazał kim jesteśmy, co znaczymy i tu żadne zaklinanie rzeczywistości niczego nie zmienią. Naprawdę,ale Legia nie może być niedzielną szkółką, w której wszyscy się permanentnie uczą,a nikt się niczego nie nauczył. Ja już za stary jestem,aby mnie na plewy nabrać czyli na to,że za jakiś czas będzie lepiej,żeby nie rzec wspaniale. W sporcie sukcesów nie da się zaplanować.
Napisałem trochę żartobliwie,a trochę poważnie,że uczeń nie dorósł do mistrza. Otóż Berg przejął Omonię w czerwcu 2019 roku i wymienił ponad połowę drużyny, z której większośc stanowią wiekowi i wypaleni gracze. Praktycznie po odejściu Manrique,Pereiry, Uzoho i Stylianou musiał od nowa budować całą linię obrony, a ponadto odszedł najlepszy strzelec Debyshire. Skład uzupełnił młodymi 6 zawodnikami w wieku 17 -19 lat,a dotychczasowi rezerwowi zastąpili repów. Mało tego liga cypryjska zakończyła rozgrywki w marcu, a wznowiła tak jak u nas. Zaś Vukovicz zaczął samodzielną pracę dwa miesiące wcześniej i poza Majeckim z I składu nikt nie odszedł, natomiast przyszło kilku wartościowych zawodników. Oczywiście,że podstawową różnicę w grze stanowiło przygotowanie motoryczne,ale nie zapominajmy o różnicy w organizacji gry. U nich spokój, ład, uporządkowanie,każdy wiedzący co ma robić i po co jest na boisku, a u nas chaos , bałagan i bezhołowie.
Praca musi dawać efekty, inaczej jest zbędna.
10czwartek, 27, sierpnia 2020 11:39
Zbyszek
Rozpytałem Artura Jędrzejczyka na okoliczność tego co napisał Barłomiej ,a mianowicie jego rozstania z Legią. Potwierdził,że raczej na pewno kontraktu nie przedłuży. W drużynie atmosfera jest podła,a do tego jeszcze zawodników boli, nie krytyka, bo np. Artur sam przyznaje,ze karnego zawinił,ale fala inwektyw, obrażania, wręcz nienawiści jaka rozlała się w mediach. On grał na własną prośbę, na blokadzie , bowiem ma bardzo bolesną kontuzję pleców ( pewno mięśnia krawieckiego) . Trudno winić Jędrzejczyka ,że nie był w pełni sprawny, bowiem o występie decyduje trener. To tylko zaświadcza po raz setny,że w Legii dzieje się tak jak u cioci na imieninach czyli jakoś to będzie.
11czwartek, 27, sierpnia 2020 11:44
Zgred Maruda
@kibic60

Analiza ze wszech miar bardzo dobra, z tym co mieć mogliśmy, a nie mamy, bo "ten zakażony", a tamten ociężały ( pewnie źle trenował) ...to wszystko zgoda. Tylko - jednak bolą pewne ( jak sądzę) założenia. Otóż od lat wielu kładziona jest nam w wywiadach, przekazach medialnych "papka" o tym, jak to ważne dla Legii w całokształcie jest jej pucharowa obecność.
Do urzygu - zawsze cel - Puchary...kasa/kasa/kasa/ i okno na świat/ kasa/kasa/kasa

Osobiście mam wrażenie, że ta "ideologia" jest jakimś PR - owym gównem.
Bo ( moje zdanie) jeżeli bardzo na czymś zależy, to k...wa dokłada się wszelkich starań aby to realizować. Dodatkowo, który to już raz z rzędu przechodzimy nad tym niemalże do porządku dziennego...bo (?) coś tam (!)
Przecież to się nawet przysłowiowej "kupy" nie trzyma...
Dobra -OK! Ściągamy Boruca, Mladenovića, Lopeza, nawet ( wybacz a-c10) paralityka Kapustkę, na siłę przestawiamy Karbownika na prawą obronę (o zgrozo) i co ?
Ktoś nad tym panuje? Ktoś to określa jakąś strukturą przemyślenia? Ktoś to ustawia w taktyce? Ktoś pilnuje fizyczności? To kto jest tym KTOSIEM?
Jakie są priorytety? Jakie są założenia? Jaka jest wreszcie odpowiedzialność?

...(???)
Nie rozumiem, jak można nie skupiać się na najważniejszych gałęziach finansowania, nie rozumiem braku przykładania odpowiedniej troski o wymierne elementy dodatnie i wreszcie nie rozumiem braku charyzmy aby równać do lepszych, miast cieszyć się pokonaniem Rakowa Częstochowa ( nic do Rakowa nie mając)...

Kiedyś odpadaliśmy z Interem który miał w składzie Rummenigge, Bergomiego, czy Passarelle ( mistrza świata), a bramki strzegł Zenga...
Niech to starczy za cały komentarz...
12czwartek, 27, sierpnia 2020 11:44
sektor212
Nie rozumie tak ogólnego rozżalenia po przegranej z mistrzem Cypru, kiedy w miarę realny cel Legii to faza grupowa LE, a nie LM. Również należy zwrócić uwagę na fakt, że ograł nas klub z ligi zajmującej 14 miejsce w rankingu UEFA, kiedy nasza ekstraklasa jest na 32 miejscu. W zasadzie wygraną Legii można by było uznać za sensacje – w teorii oczywiście. Natomiast wartość rynkowa obu zespołów i zainwestowane pieniądze, faworyta wskazywały w odwrotnej kolejności. Jaka jest rzeczywista wartość obu zespołów wczoraj zweryfikowała perfekcyjnie przygotowana zielona murawa na Ł3.

Wczorajsza porażka to deja vu Legii z gry w Ekstraklasie w ostatnim sezonie, tylko to Omonia Nicosia była Legią a my przykładowo Arką Gdynia. Biegamy, walczymy jakieś zagrożenie pod bramka rywala robimy i nagle jeden gong, drugi i pozamiatane. Nicosia wygrała tymi samymi atutami, które Legia prezentowała ostatnio w lidze. Oczywiście sędzia nam nie pomógł, jednak w moim odczuci wygrała drużyna lepiej zorganizowana taktycznie, grająca szybciej i wysokim pressingiem.

Vuko mając doświadczenie z przed roku, postawił na te same założenia taktyczne, które rok wcześnie o włos nie doprowadziły go do fazy grupowej LE. Dlaczego podjął taką decyzję? Dlaczego nasz trener zmienił organizację gry przesuwając w dół linie poziome oraz odległości pomiędzy poszczególnymi formacji? Dlaczego zrezygnował z wysokiego pressingu i ataku szybkiego? Dlaczego faza budowy gry to w 80% długa 40-60 metrowa laga do przodu, a nie gra krótkimi podaniami od własnej bramki. W jaki sposób mamy kreować grę ofensywną grając długie zagrania do wysuniętego Pekharta czy Kante w momencie, kiedy reszta drużyny ustawiona jest za nisko i nie nadąża przesuwać się w strefę wysoką. Komu nasi napastnicy mają zgrywać piłkę głową? Nikt nie wbiega za linię obrony rywala wolną przestrzeń. Nikt nie pokazuje się do gry krótkiej na ścianę. Zupełnie nie rozumie takich taktycznych założeń które wczoraj mogłem oglądać długimi fragmentami gry. Dlaczego nie kontynuujemy wcześniej wdrożonych wariantów gry? Dlaczego nie gramy tak jak w Ekstraklasie tylko założenia ustawiamy się niżej bez ciągłych prób wysokiego pressingu. Dziś te taktyczne kwestie najbardziej mnie martwią.

Krótkie spojrzenie na pomeczowe Legijne komentarze i jestem zdruzgotany brakiem poszanowania dla Vuko. Kurwa!!! Skąd u kibiców takie wygórowane oczekiwania od trenera, który jest na początku swoje kariery trenerskiej. Gość zaledwie drugi sezon pracuje na własny rachunek. Choć Vuko nie był moim wymarzonym wyborem to uważam, że jak do tej pory, będąc pierwszym w Legii, ze swoich obowiązków wywiązuje się bardzo dobrze. Ogólnie jestem zaskoczony na plus. Znakomicie zarządza szatnią, ma pomysł na zmiany taktyczne drużyny co zresztą potwierdził do tej pory. Oczywiście w kilku aspektach uczy się i nabiera doświadczenia, więc błędne decyzje będą się zdarzały i są nieuniknione. Jednak te pojedyncze błędy nie mogą całkowicie przysłaniać ogólnego obrazy dobrze wykonywanej pracy przez Vukovica.

Co będzie jak nie pyknie i kolejny sezon Legia będzie bez pucharów.
Jeżeli nie zakwalifikujemy się do fazy grupowej LE to uważam, że Vuko powinien pozostać w Legii. Również życzyłbym sobie utrzymania polityki transferowej, którą obserwuję od ostatnich trzech okienek transferowych. Jeżeli zarząd postawił na Serba to powinien dać Vuko co najmniej trzy-cztery lata dużego zaufania na zbudowanie drużyny mogącej realnie walczyć w Europie. Przy tym projekcie przede wszystkim sam prezes musi wytrzymać organizacyjnie ciśnienia (tak dopasować budżet klubu), by nagle nie rozprzedać pół zespołu, gdyż cała wcześniejsza praca Vukovica (czy innego trenera) idzie na marne. Ci zawodnicy co pozostają w klubie po wyprzedaży gasną, gdyż brakuje im odpowiedniej motywacji widząc jak zespół został osłabiony.

Ja powtarzam od lat, w Legii powinien być wdrożony system powiedzmy trzy letni. Budujemy drużynę przez dwa sezony. W trzecim robimy wynik w Europie i wtedy sprzedajemy 3-5 zawodników za odpowiednią kasę i zaczynamy proces od nowa. W krótszym terminie to jedynie przypadkowo można osiągnąć większy sukces na arenie międzynarodowej. Poza tym, co półroczna wyprzedaż najlepszego zawodnika (czy dwóch) nie zbuduje drużyn mogącej w miarę na stałe zagości na Europejskich salonach o czym od lat Pan Miodulski ochoczo prawi w udzielanych wywiadach.
13czwartek, 27, sierpnia 2020 12:53
Zbyszek
@Sektor212.
Słownie bronisz Vukovicza,ale w faktach go dyskredytujesz. Nikt rozsądny nie zwalnia trenera nie dlatego,że taki dobry,ale dlatego,że jak dotąd to oprócz Czerczesowa w ostatnich latach to różne wynalazki były gorsze od niego , aczkolwiek na superlatywy nie zasługuje.
Natomiast te rankingi mają to do siebie,że nie oddają istoty zagadnienia, bo owszem Cypr jest na 14 pozycji ,ale na tak wysokie miejsce zapracował tylko Apoel Nikozja. bo reszta klubów jak dotąd nie zaistniała. U nas takim motorem napędowym powinna być Legia,a nie jest.
Tłumaczenie,że odpuszczamy LM ,aby ewentualnie grać w LE nie wytrzymuje krytyki, bo w takim wypadu zdobywanie Tytułu traci sens.
I nie chodzi tu o poniżanie kogokolwiek,ale o to,że Legia do meczów eliminacyjnych w LM była kompletnie nieprzygotowana. Pod każdym względem : fizycznym, taktycznym i mentalnym. Albo Legia jest profesjonalnym klubem , albo towarzystwem wzajemnej adoracji.
I tu nie chodzi o wymianę argumentów,ale o to,że Legii realnie grozi bankructwo. I tu żadne słowa miłości do tego czy owego nie pomogą. Albo ktoś robi wynik czyli się nadaje.,albo tego wyniku nie ma. W sporcie nie liczą się sentymenty,ale argumenty.
14czwartek, 27, sierpnia 2020 12:58
sektor212
Zgred

„Tylko - jednak bolą pewne ( jak sądzę) założenia. Otóż od lat wielu kładziona jest nam w wywiadach, przekazach medialnych "papka" o tym, jak to ważne dla Legii w całokształcie jest jej pucharowa obecność. Do urzygu - zawsze cel - Puchary...kasa/kasa/kasa/ i okno na świat/ kasa/kasa/kasa. Osobiście mam wrażenie, że ta "ideologia" jest jakimś PR - owym gównem”

Znakomita uwaga co do przekazu z Legijnych gabinetów. Ja również mam takie same odczucia co ty.
Niby nasz obowiązek a podejmowane decyzje zarządu bywają inne. Jeżeli po nieudanych eliminacjach ponownie rozmontują skład ratując klubowe finanse to takie działania kompletnie nic nie zbudują. Jak będziemy stać w miejscu to zapomnijmy o grze w fazie grupowej nawet LE2.
Natomiast ja nie lubię ciągłego zasłaniana się problemami. Jest 28-32 zawodników do dyspozycji więc zmiennik nie powinien mieć trudności ustawiać czy przesuwać się po placu zgodnie z przyjętymi założeniami gry. Podchodzimy wyżej i zakładamy pressing wysoki to z całym szacunkiem każdy zawodnik biorący udział w treningach powinien te czynności wykonywać zamkniętymi oczami. Jak tobie trener raz wytłumaczył gdzie masz ustawiać się w obronie przy ataku z prawego to tam stałeś. Koniec kropka. Jak miałeś blokować atak po prostej to nie blokowałeś skosu i to samo tyczyło się twojego zmiennika. Tak więc czy na prawym gra Karbownik, czy Vesović to w danym systemie obaj mają tak samo biegać i przesuwać się po boisku. Oczywiście walory typu dośrodkowanie, drybling czy sprint mogą mieć różne, lecz to nie powinno mieć wpływu na zakładanie pressingu czy asekuracje w danej strefie. Reasumując nie bardzo rozumie, dlaczego zmieniamy system gry a następnie zmiany tłumaczymy kontuzjami, wirusem czy pogrzebem babci.
15czwartek, 27, sierpnia 2020 13:02
kibic60
@ Zgred

"Jakie są priorytety? Jakie są założenia? Jaka jest wreszcie odpowiedzialność?"

Z tego co pamiętam, założeniem jest faza grupowa LE
Kolejny mecz gramy za miesiąc i myślę (mam nadzieję) że forma jest budowana na ten właśnie okres. Dopiero co, Bortnik uchodził za maga.
Pożyjemy, zobaczymy. Później będziemy rozliczać.

@ Zbyszek

" Albo ktoś robi wynik czyli się nadaje.,albo tego wyniku nie ma. W sporcie nie liczą się sentymenty,ale argumenty"

W takim razie proponuję rozwiązać pozostałe kluby ekstraklasy, bo przy Legii nie istnieją
16czwartek, 27, sierpnia 2020 13:34
Zbyszek
@kibic60.
Masz rację. Cała nasza piłka nadaje się na złom jako wybrakowany szmelc .
A mówiąc poważnie to uprawiasz propagandę dziadostwa, tumiwisizmu, niekompetencji i nic nierobienia. W ten sposób wszystko można usprawiedliwić. Czytam tych różnych znawców, którzy przed meczem lekceważyli Omonię, a dziś powiadają,że ta piłka cypryjska zalicza się do mocarstw.Otóż Omonia ostatni raz grała w LE w sezonie 2016/17 i odpadła w II rundzie z jakimś zespołem z Izraela. Po raz kolejny zagrała w bieżącym sezonie i po dogrywce wygrałą 1;0 z takimi asami jak Ararat Erywań. Budżet Omonii to całe 5 mln Euro i za nie ściągnęli tych tuzów , którzy nam nie dali pograć i płacą im kokosy.Bądzmy poważni..Niedługo będziemy poważnie usprawiedliwiali porażkę z Andorczykami, San Marino czy innymi niedościgłymi graczami z Gibraltaru. To jest nie tylko brak ambicji,ale i brak szacunku dla kibiców .
Ten stan naszej piłki jest wprost efektem niekompetencji prezesów klubów, którzy nie potrafią nimi zarządzać. Można powiedzieć,że ilość pieniędzy w naszej piłce rośnie ,ale w identycznej proporcji spada jej wartość sportowa. Tylko,że tak musi być , kiedy w takiej Legii w zarządzie są sami ludzie znający się na finansach, inwestycjach i itp. sprawach,a o sporcie nie mający zielonego pojęcia. Sukces nie spada z nieba, trzeba na niego umieć zapracować. Słowem kluczem jest : wiedzieć i umieć
17czwartek, 27, sierpnia 2020 13:56
kibic60
@ Zbyszek

Niczego nie uprawiam tylko stwierdzam fakty.
Legia jest tylko jednym z 16 klubów, które "walczą" w "ekstra" klasie.
Jedną z 16 drużyn, do których płyną pieniądze z praw telewizyjnych.
Jeśli uważasz, że tylko Legia gra dziadowski futbol, to co mają powiedzieć kibice innych klubów ?
Taki a-c10 na pierwsze trofeum czekał 70 lat

Jeżeli zasiadający w zarządzie Legii nie znają się na porcie, to powiedz gdzie się znają, skoro Legii do pięt nie dorastają ?

Mamy "wybrakowany szmelc" i musimy z tym żyć, albo dać sobie spokój. Dla zdrowotności.
Ps
Dziś nasze 3 drużyny postarają się udowodnić, że "jeszcze Polska (piłka) nie zginęła"
Trzymam kciuki
18czwartek, 27, sierpnia 2020 13:56
sektor212
Zbyszek

„Słownie bronisz Vukovicza, ale w faktach go dyskredytujesz”
Gdzie go dyskredytuje? Jedynie zadałem pytania, dlaczego nie kontynuował własnej wizji gry z nastawieniem szybkiego odbioru piłki w strefie wysokiej. Zapewne Vuko przeanalizował obecną sytuację (jeden mecz) stwierdził, że nie podejmie ryzyka tylko ustawi zespół niżej i będzie czekał na jeden z kilku trenowanych wariantów (rzut rożny, rzut wolny, itd.), by strzelić zwycięską bramkę. Tak grał rok temu i o mało nie wślizgnął się do fazy grupowej, choć mecze eliminacyjne (poza Glasgow) nie dało się oglądać. W tamtym okresie liczył się awans do kolejnej rundy a nie sposób, styl gry, w jaki go się wywalczy.
Dlaczego rywal był lepszy i wygrał zasłużenie? Cypryjczycy wyszli na boisko z nastawieniem wygrania meczu. Legia z nastawieniem nie stracić bramki. Taka mała różnica. Trener nie podjął ryzyka tylko obrał bezpieczną taktykę, która i tak nie przyniosła oczekiwanego efektu. Szkoda i uważam to za błąd.
Również dziwię się, że w przerwie nie zmienił Lewczuka mając wiedzę że Pan Igor nie potrafi zbyt często grać odpowiedzialnie mając już jedną żółtą kartkę na koncie. Dlaczego na drugą połowę nie wybiegł Witeska? Chyba nie był w słabej formie skoro później zobaczyliśmy jego na placu a nie Martinsa. Dlaczego po przerwie nie zmienił ustawienia i systemu gry skoro rywal wysokim pressingiem zneutralizował naszą budowę gry od strefy niskiej? Aż prosiło się by Luquinhas wszedł do środka za Gwilije, Kante za Pekhart a Kapustka na lewe skrzydło w miejsce przesuniętego Brazylijczyka. Mamy więcej argumentów z przodu, kiedy gramy długie lagi z pominięciem wszystkich formacji rywala? Jest komu się ścigać do długich rzucanych piłek?
Tak Vuko nie podjął najlepszych decyzji a mimo to, gdyby nie sędzia to miał realne szanse, aby ten mecz trwał 120 min. i o awansie decydowały rzuty karne. Tak dziś postrzegam wybory taktyczne Vuko na mecze eliminacyjne. Wybacz, ale ja nie widzę w swoim komentarzu dyskredytacji trenera. Widzę brak doświadczenia, które Vukovic zdobywa w kolejnym sezonie. Liczę, że za rok będzie miał więcej wiary we własny zespół i taktycznie będzie się starał grać odważny futbol, który wpaja swoim podopieczny podczas całego sezonu.

„Tłumaczenie, że odpuszczamy LM ,aby ewentualnie grać w LE nie wytrzymuje krytyki, bo w takim wypadu zdobywanie Tytułu traci sens”
Ja nic nie tłumaczę tylko stwierdzam fakt, że obecna Legia jest za słaba, by marzyć o LM. Za wysokie progi na legijne nogi. Owszem raz na 20 lat powiej szczęściem i gramy w elitarnych rozgrywkach. Nie oczekujmy powtarzalności kwalifikowania się do fazy grupowej LM w sytuacji, kiedy najlepsi zawodnicy natychmiast są sprzedawani. My ciągle szukamy przychodów z transferów, a nie z gry w LE czy LM.
19czwartek, 27, sierpnia 2020 15:44
CTP
Legia przegrała ten mecz nie dlatego, że Lewczuk dostał czerwo a Jędza w polu karnym zachował się jak junior, tylko dlatego, że pierwszy celny strzał na bramkę Omonii oddaliśmy, bodajże w 52 minucie meczu.
Już po 2 kwadransach było widać jak na dłoni, że jeśli my sami sobie nie strzelimy bramki, to Cypryjczycy na pewno tego nie zrobią, bo ich ofensywa była chyba jeszcze bardziej cienka niż ofensywa Rakowa. Dlaczego na taką drużynę Vukovic ustawił się tak defensywnie, to pozostanie jego wielką tajemnicą. Moim zdaniem, sztab trenerski dał dupy na całej linii. Legia nie tylko taktycznie nie była przygotowana do tego meczu ale też chyba fizycznie.

Co do kwestii pozostania Vuko w Legii, to ja mam naprawdę sporo krytycznych uwag i do taktyki, jaką gra Legia i do jego sposobu budowania zespołu. Zawsze miałem mało wiary w ten projekt i szczerze wątpię, aby to się zmieniło.

A jeszcze mniej wiary mam w naszą politykę transferową. Zdaje się, że mamy tutaj do czynienia z typowymi zachowaniami korporacyjnymi: zero wsparcia ze strony kadry menadżerskiej przy podejmowaniu decyzji a gdy decyzja okaże się błędna, to taki decydent ponosi pełną odpowiedzialność. Klasyka w korporacjach, która prowadzi do tego, że podejmuje się najmniej ryzykowne decyzje. W naszym przypadku: bierzemy piłkarzy, których wyskautowały inne kluby ekstraklasowe, bo wiemy jak grają i jak często łapią kontuzje. Przy takiej polityce o takich grajkach jak Prijo czy Vadis, to możemy zapomnieć.
20czwartek, 27, sierpnia 2020 16:56
Zbyszek
Ja już trochę się wystudzam i zaczynam dochodzić do siebie. Wczoraj byłem w takim nastroju,iż wkroczyłbym do akcji nie bacząc na ekran telewizora. ale czujny wnuczek sprzęt uratował. Więc proszę mi nie wmawiać,że nic się nie stało,a nawet dobrze się stało,że nikt nie jest winny, tylko ja jestem winny , bo wyjdę z nerw i i użyję słów. Smile. W żadnym wypadku i nigdy nie będzie mojej aprobaty na to,aby moja Legia dostawała baty od takich frajerów jak ...( tu nazwy). Mnie z różnymi tłumaczami i usprawiedliwiaczami klęsk nigdy nie było po drodze. Niekompetentni nieudacznicy to nie są moi bohaterowie.
21czwartek, 27, sierpnia 2020 18:25
Baron
@sektor212

"Owszem raz na 20 lat powiej szczęściem i gramy w elitarnych rozgrywkach. Nie oczekujmy powtarzalności kwalifikowania się do fazy grupowej LM (...)"

Popatrz na Czechów, z ich mentalem bylibyśmy dziś w innym miejscu. U nas cały czas się czegoś nie da, coś jest niemożliwe itp. i ma to później przełożenie na puchary, na poziom ligi czy generalnie całego polskiego futbolu.
Mamy piękne stadiony, powstają nowe, tworzą się ośrodki szkoleniowe, jest duże medialne zainteresowanie, coraz większa kasa z praw TV itp., często dużo większa niż u tych, od których dostajemy wpier...l w pucharach. Dudelange, Flora, Dunajska Streda są przy polskich klubach biednymi kuzynami, a jednak w ostatnich latach zawstydziły w pucharach reprezentantów z naszej ligi, omyłkowo zwanej Ekstraklasą.
Do czego zmierzam? Ano oczekujmy i wymagajmy, żadnych taryf ulgowych dla matolstwa w Polskim futbolu.
22czwartek, 27, sierpnia 2020 19:57
kibic60
@ Baron

"Ano oczekujmy i wymagajmy, żadnych taryf ulgowych dla matolstwa w Polskim futbolu."

Od wielu lat oczekuję i wymagam. Żadnej taryfy ulgowej i zobacz co z tego wynika.
23czwartek, 27, sierpnia 2020 22:06
Baron
@kibic60

"Od wielu lat oczekuję i wymagam. Żadnej taryfy ulgowej i zobacz co z tego wynika."

Może to, że zbyt mało osób ma takie podejście?
24piątek, 28, sierpnia 2020 13:08
Zbyszek
Już trochę ochłonąłem i teraz trochę rozważniej.
Nie mnie przesądzać czy LM to dla Legii za wysokie progi czy nie, bowiem to akurat weryfikuje boisko.Co nie oznacza,że wolno nam akceptować porażki z takimi klubami jak Omonia Nikozja. Ja w zajawce we wtorek napisałem w jakich bardziej znanych klubach grali zawodnicy cypryjscy,aby pokazać ,że mają oni o piłce jakie takie pojęcie. Nie pisałem jednak o tym z jakich klubów oni do Omonii dotarli. Otóż najwyższy transfer do Omonii był za 200 tys. euro, większośc zawodników trafiła do niej z marnych klubów na zasadzie wolnego transferu,a paru z bezrobocia. Nie wiem ile oni zarabiają,ale budżet 5 mln Euro na kokosy chyba nie pozwala. Co prawda niektórzy zawodnicy mają indywidualne kontrakty tzw, reklamowe z firmami sponsorującymi klub,ale nie są to jacyś finansowi giganci. Średnia wieku zawodników z nami grających to 29,3 lat. Zapytam wprost : jeżeli z takimi nie musimy wygrywać, to z kim ?.
Nie sądzę,aby w tym co się stało była jakaś myśl przewodnia , jakaś premedytacja,że oto odpuszczamy LM,a koncentrujemy się na LE. Co prawda można złośliwie napisać,że Legia ustabilizowała od 3 lat swój udział na II rundzie LM i to jej weszło w nawyk.Moim zdaniem to jest efekt niestety niekompetencji i nieudacznictwa. Powiedzmy sobie szczerze,że Legia od kilku lat się wzmacnia dobrymi zawodnikami,ale jako zespół w grze nie czyni żadnych postępów.Nie chcę się znęcać nad nikim i opisywać gigantyczne różnice w organizacji gry pomiędzy drużyną Berga,a Vukovicza,ale nad tym,że dziadkowie z Cypru górowali motorycznie nad naszymi,to tego obojętnością pominąć się nie da. Pan Bortnik, który za ten blamaż odpowiada był chwalony jesienią i jeszcze wczesną wiosną, bo nasi zawodnicy grali dynamicznie na dużej intensywności. Tę ocenę zweryfikował okres po pandemii. Pewien obraz krytyczny można sobie wyrobić po przeczytaniu tekstu Jakuba Radomskiego pt " zupełnie nowa rzeczywistość' w Skarbie Kibica PS. Tam wprost cytowany przez autora fizjolog Michał Adamczewski stwierdza,że Legia w okresie przerwy pandemicznej i po niej popełniła koszmarne błędy. Złośliwie zauważa,że kto bogatemu zabroni być durnym marnotrawcą.Ja rozpytałem jednego z moim młodszych kolegów, który kilkanaście lat pracował w katedrze Fizjologii i Biochemii AWF czy diagnoza Adamczewskiego jest trafna. Odparł,że jak najbardziej i dodał,że przygotowanie fizyczne w piłce to nie jest jakaś wiedza tajemna, nie jest ono szczególnie skomplikowane i że można to spieprzyć z powodu przedobrzenia lub eksperymentowania ( nie wiem czy to tu nie tkwi przyczyna, gdyż Bortnik jest w trakcie pisania pracy doktorskiej w USA). Nie wiemy co zaszło,ale chyba nasi zawodnicy w okresie przerwy pandemicznej nie dbali o formą fizyczną , gdyż nikt im tej przerwy nie zaplanował. W efekcie nastąpiło cofnięcie parametrów wydolnościowych tak beztlenowych, jak i tlenowych. Tego nie udało się podnieść na poziom wyczynowy w okresie do wznowienia rozgrywek, który był na to za krótki , gdyż po okresie zaniedbań trzeba ok. 50% tego czasu poświęcić na odbudowę wydolności ( np. przerwa całkowita pół roku, odbudowa 3 miesiące).Skutkiem były kontuzje na tle przemęczeniowym i wysiłkowym. Z kolei przerwa pomiędzy sezonami nie pozwalała na przygotowania i można ją nazwać okresem przejściowym.Tym samym start do nowego sezonu piłkarze zaczynają z trochę niższego pułapu w jakim kończyli rozgrywki. Czyli wszystko to zgadza się z tym co widzieliśmy na boisku. Pytanie kolejne tyczyło tego czy uda się nadrobić zaległości i urychtować formę za 4 tygodnie, kiedy rozegramy mecz III rundy LE. Odpowiedź była twierdząca,ale zawarowana warunkiem,że musi to robić wysokiej klasy fachowiec, gdyż w procesie intensyfikacji treningów w każdej chwili może dojść do przetrenowania. Proces wymaga stałego monitorowania i indywidualizacji. Z tych powodów nie można mieć żadnej pewności,ani przekonania,że nad tym wszystkim ktokolwiek rozumowo panuje, świadomie planuje i kieruje,a tym samym rokowania co do awansu do LE są mocno niepewne.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1