A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Lech 2-1: Historia lubi się powtarzać

W meczu dziewiątej kolejki Ekstraklasy Legia zmierzyła się w Warszawie z Lechem. Goście długo prowadzili, ale Legia po przerwie wykorzystała niefrasobliwość gości. Wyrównującego gola efektownym uderzeniem zdobył młody Kacper Skibicki, a w ostatniej akcji meczu o zwycięstwie naszej drużyny przesądził Rafael Lopes.

 

Skład Legii wyglądał następująco: Boruc – Juranović, Lewczuk, Jędrzejczyk, Mladenović – Wszołek, Martins, Kapustka, Gwilia, Valencia – Rosołek. Lech rozpoczął w składzie: Bednarek – Czerwiński, Šatka, Rogne, Puchacz – Sýkora, Tiba, Ramírez, Moder, Kamiński – Ishak.

W 3. minucie Rosołek otrzymał podanie od Kapustki, niestety nasz młody napastnik nie zdołał dobrze opanować piłki. Pierwsze minuty należały do Legii, ale mecz szybko się wyrównał. W 17. minucie Boruc spokojnie złapał piłkę po strzale Ramíreza. W 20. minucie goście mieli bardzo dobrą okazję po szybkiej kontrze, na szczęście Ishak źle rozwiązał akcję w polu karnym. W 23. minucie Gwilia otrzymał płaskie podanie od Wszołka, niestety uderzenie Gruzina było bardzo słabej jakości. Minutę później Wszołek nie zdołał oddać strzału po prostopadłym podaniu od Gwilii. W 27. minucie Gwilia znów miał okazję do strzału. Piłka poszybowała nad bramką gości. W 29. minucie Lech objął prowadzenie. Po dośrodkowaniu z prawej strony pola karnego zaskoczony Juranović skierował piłkę do własnej bramki. Było 0:1. W 43. minucie Ramírez uderzył głową z pola karnego. Strzał był lekki i Boruc zachował czujność.

Do przerwy Lech był lepszy o jedno trafienie. Mecz był wyrównany, toczył się w spokojnym tempie. O prowadzeniu gości zadecydował błąd w defensywie Legii.

Na drugą połowę nie wyszedł Valencia, którego zastąpił Lopes. Już w pierwszej akcji goście mogli podwyższyć prowadzenie. Juranović kopnął piłkę pod nogi Skórasia, który ruszył do przodu i oddał strzał, minimalnie niecelny. W 51. minucie Boruc obronił strzał Ramíreza. W 56. minucie Wszołek minął Puchacza i oddał mocny strzał z lewej nogi. Niestety chybił. W 59. minucie Skibicki zmienił Rosołka. W 60. minucie Boruc odbił silny strzał Tiby. W tej akcji Lewczuk ostro sfaulował Ishaka i został ukarany żółtą kartką. W 63. minucie na boisku pojawił się Luquinhas, zastępując Gwilię. W 67. minucie Wszołek dośrodkował z prawej strony boiska. Do piłki dopadł Skibicki i mocnym uderzeniem z powietrza pokonał Bednarka. Było 1:1. W 71. minucie Bednarek obronił płaski strzał Wszołka. W 77. minucie odbił na rzut rożny strzał Modera z dystansu. Piłka w tej sytuacji odbiła się jeszcze od pleców Wszołka. W 80. minucie legioniści wyprowadzili kontrę w przewadze liczebnej. Niestety Lopes zepsuł decydujące podanie. Za chwilę nasz napastnik oddał strzał głową. Piłka minęła bramkę Lecha. W 81. minucie Boruc odbił strzał Skórasia. Minutę później Boruc uratował nasz zespół, odbijając strzał Ishaka z najbliższej odległości. W ostatniej akcji meczu Legia wyprowadziła decydujący cios. Po ładnym rozegraniu piłki, Mladenović dośrodkował z lewego skrzydła, a kompletnie nieobstawiony Lopes głową z kilku metrów pokonał Bednarka.

Niedzielne popołudnie dostarczyło nam chyba najwięcej pozytywnych emocji tej jesieni. W trudnej sytuacji kadrowej, mając za rywala silny zespół, mimo źle układającego się spotkania, Legia zdołała wydrzeć przeciwnikowi trzy punkty. Brawo!

Dyskusja (19)
1niedziela, 08, listopad 2020 17:16
kibic60
Skibicki !
Nowa nadzieja Legii.
Przy nim Rosołek wygląda na juniora.
2niedziela, 08, listopad 2020 17:32
Senator
Nie będę ukrywał w typerze postawiłem na Legię bo tak wypada. Nie wierzyłem w zwycięstwo, choć jak pokazuje ten sezon Lech w Ekstraklasie to zupełnie inna drużyna niż w lidze Europy. Mi to zupełnie nie przeszkadza Smile
Moim skromnym zdaniem zasłużyliśmy na trzy punkty, choć i poznaniacy mieli swoje sytuacje.
CO by nie pisać taka wygrana wzmacnia zespół jeszcze bardziej.
Co Vuko zbudował niech Michniewicz z wyczuciem kontynuje, a będzie dobrze. Drużyna to siła.
3niedziela, 08, listopad 2020 17:51
Krzysztof Jastrzębski
Rosołek wyglądał na kompletnie zagubionego, niepewny, strach w oczach. Zaskoczył mnie cm iż pozostawił go po przerwie, natomiast z powodu młodzieżowca najwidoczniej miał swój plan, patrz Skibicki... I ucięło mi komentarz.
Edit więc.
Wydaje mi się że z powodu przepisu o młodzieżowcu, zrobiono mu krzywdę, powinien gdzieś grać na wypożyczeniu. Kolejny irytujący mecz Valencii w defensywie, ten piłkarz nigdy w Championship nie będzie grał, nie wspominając o lepszej lidze. Gvillia zgubił gdzieś swojego farta przy strzałach, lub i asystach, może z powodu liczby minut na boisku. Kapustka niby lepiej, ale mam wrażenie że to już jest jego sufit. Nieźle Juronovic mimo swojaka jak i Martins, szkoda że tylko to jedne prosopadle które Rosołek bodajże zespół. Lopez nigdy nie będzie super snajperem u nas, mimo strzelonej bramki za co brawa

Edit i kolejny raz ucięło i więcej już mi się nie chce pisać. Zróbcie coś z tym.
4niedziela, 08, listopad 2020 17:56
sektor212
Mecz, którego teoretycznie nie mieliśmy prawa wygrać (sytuacja kadrowa) a jednak w samej końcówce to wojskowi zadali decydujący cios i kolejarz padł na kolana i z niedowierzaniem patrzył na radujących się legionistów. Brawo Legia!
Wydawało się, że Lech ma ten mecz pod kontrolą. Wielbłądzi błąd, dał Poznaniakom prowadzenie i specjalnie nie zanosiło się by Legia mogła odrobić jednobramkową stratę. Kolejarz prowadził grę, lecz fragmentami zaczynał grać zbyt nonszalancko, nie do końca szanując posiadaną przewagę. Zbyt łatwo gubił ustawienie co skrzętnie Legia pomału zaczynała wykorzystywać i stwarzać zagrożenie pod bramka rywala. W końcu młodzieńcza odwaga bez zbędnych kalkulacji w polu karnym, huknęła w światło bramki i podziwialiśmy bramkę naprawdę pięknej urody. Brawo Skibicki!!!!
Po stracie bramki, podrażniony Lech podkręcił tempo i ponownie pachniało bramka dla przyjezdnych. W 83 min. Boruc popisał się niebywała interwencją utrzymując dla wojskowych korzystny remis. Doliczony czas gry i ponownie Legia wykorzystała błędy w ustawieniu kolejarza i zadała decydujący cios na który Lech nie był wstanie już odpowiedzieć. Mecz marzenie, jeżeli chodzi o przebieg i końcowe emocje dla kibiców obu drużyn. Jeszcze raz gratuluje legionistom walki do końca i wiary w końcowy sukces.

Ps. Przez ostatni tydzień wielu tzw. ekspertów grzmiało w stronę Brzęczka, że nie powołał Puchacza na zbliżające się mecze reprezentacji. Panowie dziennikarze, więcej dystansu i pokory w swoich wyroczniach. Dziś Puchacz był niemiłosiernie kręcony przez Wszołka. Nasz skrzydłowy wyraźnie pokazał, że to jeszcze nie ten czas by młody Lechita debiutował w kadrze.
5niedziela, 08, listopad 2020 18:08
corazstarszy
@kibic60 - sam wyglądasz na juniora

Po meczu, Legia – Zagłębie, Gawin zapytywał, czy idzie lepsze. Nie wierzyłem, że będzie szło systematycznie ku lepszemu, ale wygląda na to, że idzie i to przy takich ubytkach. To może w punktach:
1. Dobry mecz. Dawno nie widziałem w Legia – Lech w Warszawie tak dobrego Lecha. Mi się długi czas bardziej podobało, jak oni grają. Legia z mozołem do tych sytuacji dochodziła, a oni mieli kapitalną przekładalność: odbiór piłki na 25 metrze od swojej bramki - groźna sytuacja. Tacy konkretniejsi. Był to także chyba najlepszy mecz Legii od Legia – Cracovia 2-0.
2. Zrobiliśmy im znowu Hlousek – Hamalainen. I wielkie brawa, bo to był trudny mecz, personalia – wiadomo. Zawsze się śmiałem z tego ‘DNA Legii’. Dalej się śmieję, ale siła psychiczna była, nawet jeśli w ostatniej akcji nam maksymalnie ułatwili – Czerwiński swoją nieobecnością, Rogne – zamiłowaniem do obserwowania bez mieszania się w to, co się dzieje. Ta bramka na 1-2 w kwietniu 2017 w Poznaniu jednak była bardziej wymagająca.
3. Król Artur. 83 minuta. Nie wiem, jak on to obronił. Ale wielu dobrze się spisało w tym meczu. Paradoks, że jednym z bohaterów został okropnie grający Lopes.
4. Gola straciliśmy po kolejnym popisie duetu Mladenović – Valencia i pójściu na raz Jędzy. Poza tym, nasz kapitan rozegrał bardzo dobry mecz.
5. Ciekawy był ten pressing Lecha już przy naszym polu karnym. Pamiętamy, jak wyglądał Legia – Górnik w podobnych okolicznościach. To jest osiągnięcie Michniewicza – że teraz sobie z tym radzimy.
6. Valencia masakrycznie odstaje. To dziwna filozofia – doprowadzać go do formy meczami. Dobra, Michniewcz jest trenerem – on ponosi odpowiedzialność.
7. Nie oglądam Lecha w tym sezonie, ale po tym meczu powiem tak: nie zamieniłbym się z nimi, wymieniając Pekharta na Ishaka. Tak sknocić jak 20. minucie?
8. Dużo skorzystaliśmy na ich dosyć młodej kadrze. Taki Moder, jak to młody, ma wahania formy i tym razem miał wahnięcie in minus. Ich bardzo chwaleni środkowi obrońcy Satka i Rogne wybitnie się nie popisali przy bramkach dla Legii.
9. Pan Kacper – genialnie. A hasał sobie z sensem przy akcjach, aż miło. Czyli mamy tę pracę z młodzieżą. Miał oko Michniewicz, że go dał na boisko. Gwili nie szły strzały, ale poza tym – całkiem fajnie. Jeśli to był autorski pomysł Michniewicza – Wszołek z boku spod linii do Gwili – to realizacja wymaga doskonalenia. Dla mnie dosyć OK również Martins. Bałem się, że będzie gorzej.

Dalekosiężne wyzwanie – jak to zrobić, żeby tak Legia grała w eliminacjach pucharów w lipcu, sierpniu?
I jeszcze Legia II wygrała z Sokołem Aleksandrów Łódzki.
6niedziela, 08, listopad 2020 18:19
Baron
Niewiele radości mieliśmy ostatnio ale ta wygrana pięknie smakuje tym bardziej, że poznaniacy bardzo sie puszyli przed meczem. Bardzo pozytywnie zaskoczył Skibicki, zresztą samo jego wejście było już dużym zaskoczeniem. Przy tych wszystkich absencjach i tak było lepiej niż sądziliśmy. Statystyki meczowe też na naszą korzyść. CM w lidze zalicza dobrą serię i oby tak dalej.
7niedziela, 08, listopad 2020 18:31
CTP
Nie chciałem zapeszać przed meczem ale po obejrzeniu pojedynku Lecha z Liege odniosłem takie wrażenie, że Legia obecnie prezentuje lepszy futbol niż Belgowie. Dzisiejszy mecz to potwierdził. Być może i Lech lepiej operował piłka (choć ja się z tą opinia do końca nie zgadzam) ale to Legia po pierwszej połowie powinna prowadzić przynajmniej dwiema bramkami. No, niestety, nasza jakość w ofensywie jest jaka jest (dziekujemy ci, panie Kucharski) i mimo naprawdę bardzo dobrej gry naszej linii pomocy efektów z tego nie było.
Na szczęście, w meczach z Lechem nasza młodzież ostatnio lubi wchodzić z przytupem i młody Skibicki powtórzył wyczyn Rosołka. Jak to mówią: przyszła, zeszła i weszła. Smile
Brawo młody! Oby ci tylko sodówa nie uderzyła do głowy.
Nie wiem jaki plan ma trener Czesław na Valencię ale rola skrzydłowego ewidentnie mu nie pasuje. Ja już pomijam jego niedokładności i straty w akcjach ofensywnych, bo to się zdarza najlepszym ale jego zachowanie w fazie obrony, to czysty kryminał. Gość na mnie sprawia wrażenie, jakby kompletnie nie ogarniał, gdzie ma biegać i jak się ustawiać. Pozycja nr "8" lub "10" jak najbardziej ale od skrzydeł niech się trzyma z daleka.
Lopez: mimo bramki, to nie był jego dobry mecz ale, obserwując jego grę, wydaje mi się, że główną przyczyną tak słabej postawy jest przede wszystkim brak gry. Chyba warto dawać mu więcej szans, przynajmniej w Pucharze Polski.
Na koniec: trener Michniewicz. Powoli zaczynam się do niego przekonywać i chyba piłkarze również, bo widać, że to wszystko zaczyna trybić. Przewiduję, że za rok, gdy, zgodnie z długofalową wizją prezesa Mioduskiego, będziemy go żegnać, to będziemy go bardziej żałować, niż Vuko.
8niedziela, 08, listopad 2020 18:40
xxx
Dobry emocjonujący mecz. Ja zwracam uwagę na grę pomocników i widzę że Martins czy Gwilia dobrze sobie radzą pod presją, potrafią się utrzymać przy piłce i zagrać do przodu, potrafią zgubić przeciwnika przyjęciem lub zwodem. Antolić też rzadko traci piłki i potrafi rozrzucić. Slisz potrafi przeciąć i ma niezły przerzut i już. Kapustka jest dynamiczny, ale często traci piłkę. Dzisiaj 2-3 groxne kontry poszły po jego stratach. Nie wiem czy to dla Legii dobrze, że Kapustka i Slisz są wyraźnie forowani?
Raszta jak zwykle. Rosołek jeszcze musi być "doprawiony" żeby go serwować na Ł3.
9niedziela, 08, listopad 2020 19:00
CTP
@xxx
Zwracam uwagę na przepis o młodzieżowcu. To, wg mnie, jest główna przyczyna tego, że do tej pory grał Slisz, mimo, że Martins jest o klasę lepszy od niego. Vuko miał o tyle lepiej, że w bramce miał Majeckiego, który mu "załatwiał" ten przepis. Michniewicz musi bardziej kombinować, bo Miszta, to zdecydowanie melodia przyszłości. Zresztą, dzisiaj wejście Skibickiego było chyba podyktowane głównie tym przepisem.
10niedziela, 08, listopad 2020 20:29
xxx
"Zwracam uwagę na przepis o młodzieżowcu. To, wg mnie, jest główna przyczyna tego, że do tej pory grał Slisz, mimo, że Martins jest o klasę lepszy od niego."

Ja zwracam uwagę na to, że mimo iż gral Slisz i Karbownik, to nie grał ani Antolić, ani Martins mimo że są o klasę lepsi na tej pozycji. Mam wrażenie, że Michniewicz chciał się czymś wyróżnić na tle Vuko i pozmieniał ustawienie i dalej je forsuje. Czy Legia gra lepiej w tym ustawieniu, czy tylko Michniewicz próbuje się w kontraście do Vuko?
11niedziela, 08, listopad 2020 20:31
dalkub
czytam tak sobie i mam niezły ubaw.

1. "The star is born" - rany fajny młody chłopak zagrał 45 minut, strzelił gola zagrał fajnie kilka raz do przodu i już jest gwiazdą? przed nim mnóstwo pracy aby grać na poziomie eklapy i się w niej wyróżniać, wystarczy popatrzeć jak gra w obronie, jest słaby fizycznie dużo przed nim oj dużo
2. Senator postanowił napisać że zasłużone 3 pkt. i że Michniewicz ma kontynuować co zbudował Vuko - ja się często łapię na tym że czytam coś o meczu, który spokojnie obejrzałem, druga połowę nawet dwa razy tym razem i nie rozumiem tego opisu/wpisu. Piłkarsko i taktycznie Legia była drużyną gorszą, środek pola w Lechu szczególnie Moder i Tiba poza zasięgiem naszych zawodników - najlepszy Kapustka choć irytuje jak prowadzi, cieszy jak gra na 1,2 kontakty. Problemem Lecha od dawna jest gra obrony szczególnie ich środek obrony, dwa debilne błędy indywidualne odpuszczające krycie w polu karnym.
Legia nadal gra zbyt rozciągnięta, słabo skraca pole powoduje straty idiotyczne, nawet pod bramką rywali, vide Kapusta w pierwszej połowie i Ishak nie trafił dobrze w piłkę. Pan Czesław ma do wykonania mega robotę taktyczną i przy wyprowadzaniu piłki i przy wyprowadzaniu kontrataku oraz bronieniu w bocznych sektorach, gdzie obaj boczni obrońcy Legii słabo bronią.
3. Sektor pytał co Legia zyska na wystawianiu wypożyczonych - no to dzisiaj już wie - mam nadzieję że Valencia nie zagra bardzo długo, a może nawet wcale.
4. Wszołek ogrywał Puchacza? kiedy? wrzutki które dawał były do tyłu - Gwilia i Skibicki - raczej nie mogąc go ograć rozwiązywał sprawę inaczej. Sugeruję obejrzeć akcję kiedy Wszołek dostał prostopadłą od Gwilii na sam na sam i którą nogą przyjmował i którą chciał strzelać.

Podsumowując - Lech grał lepiej i przegrał - bywa. Legia wygrała i chwała jej za to, cieszy że Michniewicz nie bał się wpuścić młodziana, ale mam wrażenie że jeszcze sporo wody upłynie kiedy zacznie on regularnie grać w pierwszej 11. A najlepszy w Legii Artur Boruc, gdyby nie wybronił dwóch sytuacji to wynik mógłby być odwrotny.
12niedziela, 08, listopad 2020 20:39
Senator
@Dalkub
Tak, tak myślę. Jak policzyć sytuacje to wygrana zasłużona.
Co do Vuko sprawa jest prosta, zbudował drużynę mentalnie, nadał jej charakter i w końcu zjednoczył , to miałem na myśli pisząc aby CM tego nie spi.....
13niedziela, 08, listopad 2020 20:54
kibic60
" rany fajny młody chłopak zagrał 45 minut, strzelił gola zagrał fajnie kilka raz do przodu i już" został zawodnikiem kolejki Very Happy Co za debile z C+

Na LN kibice ocenili go najwyżej. Przebił nawet Boruca. Też debile ?

"Podsumowując Lech grał lepiej" tyle, że nie strzelił żadnego gola (sam)
Posiadanie piłki 54% Legia
Strzały po stronie Legii
Ilość podań po stronie Legii
Dystans po stronie Legii

Co do gdyby, to gdyby Gwilia lepiej strzeli, gdyby Lopes lepiej podał, gdyby Wszołek lepiej strzelił.

Ech Very Happy
14niedziela, 08, listopad 2020 21:16
xxx
@dalkub
Je jestem sceptyczny wobec Michniwicza, ale nawet ze swoim sceptycyzmem nie moge dzisiaj narzekać. Myslę, że każdy sukces Legii podcina Ci skrzydła, bo ogranicza nieodpartą chęć marudzenia. Wygraliśmy z "najlepiej grającym zespołem w polskiej lidze" i ciagle źle.
Jak na oczatku sezonu wygraliśmy skromnie z Rakowem, to była "kompromitacja" a dzisiaj wielu wymienia Rakow jako pretendenta do MP.
Kiedyś przytoczyłem anegdotę o onaniście który onanizował się młotkiem, waląc nim w fujarę. Na pytanie kiedy odczuwa przyjemność, odpowiedział, jak nie trafię. Mam wrażenie, że najwiekszą satysfakcję odczówasz jak Legia przegra, bo wtedy twoja lista pretensji bedzie zdecydowanie dłuższa i bardziej soczysta.
Myślę że kibicujesz Legii a'reburs, czyli na wspak. Jak przegrywa, tym wieksza satysfakcja forumowa. A nawet jak wygrywa, to trzeba napisać że papieru w kiblu na stadionie zabrakło.
Taki mental.
15niedziela, 08, listopad 2020 22:51
Baron
Gwiazda to na pewno nie, ale młody Skibicki miał dobre wejście i tym możemy się cieszyć dziś, a nie smucić. Jak będzie w przyszłości tego nie wiem, do tej pory w rezerwach jakoś szczególnie się nie wyróżniał. Michniewicz coś w nim dostrzegł, czego być może my nie widzimy.
Co do samego meczu:

"Skibicki w 59. minucie rywalizacji przy wyniku 0:1 zmienił Macieja Rosołka i pomógł w odwróceniu losów spotkania. Przede wszystkim strzelił gola po podaniu Pawła Wszołka i brał udział w akcji, po której bramkę zdobył Rafael Lopes, a w sumie oddał trzy uderzenia (100 procent celności), przeprowadził cztery dryblingi (wszystkie udane) i wygrał siedem z 11 pojedynków. Jak na premierowy występ w ekstraklasie, naprawdę dobrze, tym bardziej że do tej pory nie zagrał wyżej II ligi, czyli de facto trzeciego szczebla."
16niedziela, 08, listopad 2020 23:59
anonimowy_legionista
Mam nadzieję, że trener Michniewicz się opamięta i nie będzie publicznie narzekał na piłkarza/piłkarzy. Piję do tego:

- Nie może mieć miejsca sytuacja, w której znalazł się Valencia. Błędów taktycznych nie toleruję. Dlatego też w przyszłym tygodniu czeka nas męska rozmowa, bo dla mnie jest to zachowanie nie do zaakceptowania

Piłkarze nie lubią publicznego batożenia i krytyki. To co zdarzy się w szatni zostaje w szatni, a jak nie, to nawet za ogórem szatnia stanie murem.
17poniedziałek, 09, listopad 2020 09:13
dalkub
Baron

i z tym się zgadzam - dobre wejście, bramka i fajnie - nadal dużo pracy i ciężkich treningów.

Senator

hmm - nie wiem jak liczyłeś te sytuacje ale ok, nadal uważam że nie ilość sytuacji świadczy o tym kto lepiej grał w piłkę - pozostaniemy przy swoim zdaniu
18poniedziałek, 09, listopad 2020 11:26
Zbyszek
Znanym przysłowiem,że "Na bezrybiu i rak rybą" można by skwitować chwalenie ponad wszelką miarę piłkarzy Lecha za to jakie wyniki osiągają w LE. Niczego im nie ujmując wypada zauważyć,że to co robi Lech, to jest zabawa, a właściwie rodzaj castingu dla ich młodych piłkarzy. Osiągnięte wyniki są efektem wypracowania kilku schematów w sposobie atakowania, które okazały się skuteczne, gdyż rywale nie szukali chyba na nie antidotum,a do tego młodzi zawodnicy grają bezkompromisowo, bez strachu i tą bezczelnością zaskakują rywali. Widać,że trener Żuraw nie pozbawia ich inwencji i zezwala na popełnianie błędów, bo bez nich nie ma rozwoju.Lecz w dłuższej perspektywie w taki sposób silnej drużyny się nie zbuduje, gdyż to zadanie wymaga stabilizacji, głównie personalnej. .A to co robią to jest pomysł na butik albo kramik z łakociami na bazarze.
Oczywiście trzeba trenera Lecha pochwalić ,że śmiało wprowadził młodzież do drużyny,ale zauważmy,że od roku nowych nazwisk nie przybywa, mimo,że dużo mówi się,że na zapleczu czeka jeszcze ho, ho. Może być tak jak w Legii z rocznikiem 1992 , było , ale się rozmyło. Nie wolno także pominąć faktu,że kilku zawodników, raczej nie mlodych ( Tiba,Ramirez, Czerwiński ) poczyniło niebywałe postępy . Tylko,że przy takim sposobie gry nastawionym na pokazy i promocję następuje przechył na ofensywę, kosztem obrony , która kuleje.
Gdyby nie buta i arogancja w ich wykonaniu to można by, rzec,że Lech stał się oknem wystawowym naszej piłki. Zajął miejsce zarezerwowane dla Legii, która od kilku lat marnuje swój potencjał przez takich cymbałów udających nieudolnie trenerów jak Magiera, Klafuricz czy Vukovicz. Oczywiście oni sami się nie zatrudnili i śmiesznie brzmią w tym kontekście wynurzenia Mioduskiego,że on o tym wiedział, ale koniecznych zmian nie robił ,bo liczył ,że będzie lepiej.
Niestety wychwalany Lech pokazuje bezczelność , tak jak by już samego "Pana Boga za nogi złapał". W istocie jest zespołem zaściankowym, prowincjonalnym i zakompleksionym o czym świadczy próba deprecjonowania naszego klubu , przy pomocy niecnych metod.
W niedorzecznych atakach hien pisamczych na Legię po niefortunnej wypowiedzi Michniewicza ogromny udział miał prof. nefrologii Pawlaczyk. Jest on szefem lekarzy w Lechu i przewodniczącym Komisji Medycznej PZPN. To on zarzucił Legii oszustwo i niestosowanie się do tzw. wytycznych PZPN w zakresie postępowania sanitarnego w związku z pandemią koronawirusa. Trudno pojąć dlaczego PZPN nie przyjął rozwiązań UEFA wypracowanych przez fachowców ,a nakazuje stosować idiotyczne zasady opracowane przez ignorantów. Ja powiadam,że zaraza to zbyt poważna sprawa,aby pozwalać na panoszenie się laików, którzy mając pozory władzy narzucają kretyńskie i szkodliwe zasady. UEFA ustaliła,że zespoły przed każdym meczem muszą dokonywać badań na obecność COVID i jeżeli co najmniej 13 zawodników z pola jest niezakażonych + bramkarz to gramy. Jakie środki ostrożności stosują kluby to UEFY nie interesuje, bo klub nie jest od zwalczania pandemii.To stanowisko UEFY oparte jest na badaniach empirycznych,a mianowicie ( podam tylko dane w kontekście ludzi młodych) w wieku pomiędzy 15 a 30 rokiem życia zachorowalność czyli choroba wymagająca leczenia, czego nie wolno mylić z zakażeniami , wynosi nieco poniżej 1%,a śmiertelność poniżej promila. Więc zagrożenia zdrowia i życia ludzi młodych jest bliskie zeru i zamykanie ich w klatkach oraz traktowanie ich tak samo jak rzeczywiście zagrożonych zdrowotnie i śmiertelnie ludzi powyżej 65 roku życia jest absurdalne. Mało tego rzeczywistym problemem nie jest sam fakt zakażeń,ale to,że choroba ma ciężki przebieg wymagający hospitalizacji u ludzi starszych i to ta ilość powoduje niewydolność służby zdrowia. Więc zasranym obowiązkiem państwa jest nie uprawianie taniej propagandy i zarządzanie paniką,ale ratowanie służby zdrowia . W tym kontekście trzeba ocenić wypowiedzi przedstawicieli Lecha jako perfidne, w których rzeczywisty problem pandemiczny wykorzystywany jest jak kij bejsbolowy, którym chce się uderzyć każdego kto się im nie podoba. A celem tych podłych cwaniaczków było wyeliminowanie z wczorajszego meczu Pekharta. Każdy może , nawet w Wiki , przeczytać,że przyczyn chwilowej utraty smaku jest kilkadziesiąt,a wśród nich jest SARS COV 2,ale nie na pierwszym miejscu,i nie jedyny. Pekhart nie zagrał czyli demagogia pozornie zwyciężyła. Ale,że oszustwo ma krótkie nogi to kanciarze i tak dostali po dupie.

Wszyscy widzimy,że od ponad 3 lat Legia mając wielu piłkarzy o wysokich umiejętnościach nie posiada lidera drużyny, który by kierował grą na boisku jako tzw. rozgrywający . Ostatnim ,który tak poloneza wodził był Vadis Odijdja Ofoe. I w tym momencie sięgnąłem do swojej pamięci i przypomniałem sobie innych zawodników wypełniających tę newralgiczną funkcję. Pierwszym ,którego pamiętam był niewysoki ,niezbyt ciemny blondyn , o dziecięcej twarzy Wiesław Korzeniowski. Warszawiak z Czerniakowa, wychowanek Legii Zaczął grać w I drużynie Legii od sezonu 1963/64 w wieku 19 lat ,tak jak ja zacząłem chodzić na Legię w wieku 14 lat. Smile. Od razu został rozgrywającym. Jego fenomenalne wyszkolenie techniczne można by porównać tylko z Mistrzem Brychczym,ale pan Lucjan nigdy za kierowanie grą drużyny się nie brał. "Korzeń" miał ogrom zalet piłkarskich,ale jedną poważną wadę,a mianowicie małą wydolność organizmu, której nie poprawiało nałogowe palenie przez niego papierosów. Kiedy trenerem Legii został Vejvoda,a do klubu przyszedł Kazik Deyna, którego Czech przerobił z napastnika na rozgrywającego to Wiesiek poszedł w odstawkę, z czego wielu kolegów z drużyny było niezadowolonych. Vejvoda osiągnął wielkie sukcesy z Legią dzięki rozwijaniu młodych graczy niższych klas,ale i poprzez morderczy , jak na owe czasy, trening biegowy,. Korzeniowski nie był w stanie wytrzymać nawet biegu rozgrzewkowego. Jeszcze tylko czterech trenerów stosowało samoistny trening biegowy o charakterze wytrzymałościowym , bez piłek , a byli to Janusz Wójcik, Dragomir Okuka , Dariusz Wdowczyk i Stanisław Czerczesow. Deyna był rozgrywającym w naszej drużynie przez 12 lat.Podaje się,że Kazio zadebiutował w Legii 20 .11 .1966 roku jako 19 latek z Ruchem Chorzów,ale grał w tym meczu jako napastnik , natomiast jako rozgrywający na boisku wystąpił tydzień później w wyjazdowym meczu z Wisłą w Krakowie,a na naszym boisku pokazał się w tej roli na początku marca 1967 roku z tą samą Wisłą. Mam dobrego kolegę, który występu Deyny z Ruchem nie zauważył i jest święcie przekonany,że on po raz pierwszy na boisko wyszedł z Wisłą. O Deynie napisano tysiące stron i ja też na tej stronie popełniłem felietonik pt. " Mała rzecz o wielkim piłkarzu", więc rozpisywał się więcej nie będę. I wymienię tylko w telegraficznym skrócie kolejnych szefów środka pola. Byli nimi : Lesław Ćmikiewicz. Henryk Miłoszewicz,Andrzej Buncol, Zbigniew Kaczmarek wraz z Jankiem Karasiem, Krzysztof Iwanicki,następnie mały wzrostem,ale wielki duchem Leszek Pisz , który panował do 1997 roku, Ryszard Staniek ( źle przyjęty przez drużynę),Marcin Mięciel , który upierał się,że jest napastnikiem, Maciej Murawski, Sylwester Czereszewski, też udający z niezłymi efektami łowcę bramek,Mariusz Piekarski, Aleksandar Vukovicz. Vukovicz był nietypowym rozgrywającym, bowiem trener Okuka stawiał przed nim w ofensywie tylko jedno zadanie,a mianowicie obsługę napastnika Stanko Svitlicy co zdało egzamin. "Vuko" podawał.,a Stanko strzelał i ustrzelili Tytuł. Po nim byli Łukasz Surma, Roger Guerreiro, Maciej Iwański,Ivica Vrdoljak, kierujący grą z głębi pola , Dominik Furman, Ondriej Duda i odgrywający podobną rolę w drużynie co Deyna VOO. I skończyło się i nie ma do dziś. Z zawodników niewymienionych ogromny potencjał miał Rafał Wolski,ale podłe cechy charakteru oraz kontuzjogenność nie pozwoliły mu rozwinąć swego wielkiego talentu. Z obecnej kadry ogromne możliwości ma Karbownik ( o jego zaletach wiele już napisałem),ale ma jeszcze strasznie dużo do poprawy, począwszy od sylwetki na boisku. Każdy z rozgrywających miał postać wyprostowaną i głowę uniesioną ku górze, zaś Michał jest stale taki jakiś przykurczony, a do tego brakuje mu pewności siebie, graniczacej z bezczelnością. Tylko,że czasu na udowodnienie,że ma się rzeczywisty talent,a nie jego wieczne zadatki ma coraz mniej, bo w jego wieku ( 19 lat) jak to opisałem Korzeniowski i Deyna byli autentycznymi liderami zespołu.

Ulubieniec niektórych z tego powodu,że najpierw chciał młodemu rywalowi złamać nogę, a następnie poskakał sobie na koszulkowym symbolu Legii czyli Kante dostał powołanie do reprezentacji Gwinei. Co jako wielki sukces obwieściły serwisy Legijne ( na szczęście poza C-L). Ja tej radochy nie rozumiem, ba, uważam,że nie ma się z czego cieszyć.Facet bowiem od miesięcy dla nas nie gra, a podróżuje sobie do Afryki. Nawet jak znowu nie złapie jakiejś kontuzji to czeka go kwarantanna i dłuższy rozbrat z treningiem. Czyli znowu o rychłym powrocie na boisko mowy nie ma.A pieniążki i to niemałe bierze. Pisałem o tym,żeby wykorzystać pretekst i się go pozbyć,ale znalazło się grono obrońców, którzy twierdzili,że bez niego Legii nie ma. Teraz wychodzimy na nim jak Zabłocki na mydle.

Z nudów i dla odsunięcia depresyjnych myśli oglądam w ilościach większych niż dotychczas sport,a osobliwie mecze w ligach wielu . I tak zauważam,że większośc meczów można śmiało porównać do widowiska w czym , w dobie obecnej wyraża się szacunek dla piłki i dla widzów oglądających ich popisy , nie na stadionie, ale przed telewizorami. Prawdziwi profesjonaliści rozumieją,że ich podstawowym zadaniem , na tym łez padole, jest dać i wlać w serca trochę radości, trochę otuchy i trochę nadziei. Wczorajszy mecz pomiędzy Legią i Lechem do takich należał. Bo jeżeli zawodnicy mają wychodzić na boiska,aby odwalać pańszczyznę to kontynuowanie takich rozgrywek w czasie zarazy mija się z celem.

Przed meczem nie tylko ja nie kryłem obaw czy Czesio czegoś nie wykombinuje i trafi jak kulą w płot. Czasami bowiem wydaje się jak by miał jakąś barierę, która mu utrudnia kontakt z realnością i pozostawia jego umysł w stanie dziwów przedziwnych jak np. z Qarabagem.Natomiast Lecha potarktował super poważnie.Z analiz wynikało,że Lech najwięcej czasu spędza w ataku pozycyjnym, dzięki czemu zdobywa przy takim graniu najwięcej bramek i postanowił zneutralizować ten sposób gry. I zmusił Lecha do gry szybkim atakiem w czym jest znacznie słabszy. Organizację gry Michniewicz oparł na utrzymywaniu się zawodników Legii z piłką jak najdalej od własnej bramki , szybkiej wymianie celnych podań zmuszających graczy lecha do biegania bez piłki, w tym wymuszenia przegrupowania ich formacji bliżej własnej bramki. Natomiast po stracie piłki kilku naszych graczy kryło indywidualnie kluczowych zawodników przeciwnika. I tak Puchacza krył skutecznie Wszołek, który przy okazji zadusił Kamińskiego, po zmianie strony znacznie gorzej radził sobie z Puchaczem Rosołek,ale sytuacja wróciła do normy kiedy na boisko z przytupem wkroczył Skibicki. Martins z Gwilią pilnowali Tiby przy czym Marins robiło to bliżej naszej bramki. Kapustka( bardzo dobry występ) prawie wyłączył z gry Modera. Z kolei w rejonie naszego pola karnego Ishaka krył Jędrzejczyk, lecz gdy w pobliżu pojawiał się jeszcze Ramirez to Artur jego blokował.,a krycie Ishaka przejmował Lewczuk .Schematy Lecha polegające na wrzucaniu piłki za plecy obrońców w polu karnym stały się nieskuteczne, bo Lewczuk dobrze trzymał głębię obrony.Abyśmy przejęli na stałe pełną kontrolę nad meczem zabrakło Pekharta, który nie tylko wykorzystuje stworzone sytuacje,ale musi być pilnowany w pobliżu bramki przez 3 rywali. Dobrze o tym wiedzieli wrogowie i poprzez zmasowaną nagonką propagandową nie pozwolili mu wystąpić.

Założenia taktyczne gry naszej drużyny były trafne,ale ich wykonanie przez niektórych zawodników było niechlujne. Przez brak dyscypliny taktycznej padła pierwsza i jedyna bramka dla Lecha. Za nią nie można winić Jędrzejczyka. Co prawda pozwolił Czerwińskiemu na dośrodkowanie,ale był nie w swojej strefie i został zaskoczony tym,że ich obrońca bez asysty przedarł się tak blisko naszej bramki. Tylko,że błąd Artura i złamanie ustawienia oraz ustalonej taktyki obronnej ( o czym wyżej) spowodowane było tym,że Mladenovicz nie wrócił ,a Valencia odpuścił krycie bocznego obrońcy , które było jego obowiązkiem. Moja generalna uwaga jest taka,że Valencia był 12 zawodnikiem Lecha i w takim miejscu ( na skrzydle) i w takiej formie nie ma prawa wyjść na boisku, w takiej drużynie jak Legia. Chciałbym zrozumieć Michniewicza,który wierzy w jego potencjał,ale chyba lepiej by było,aby się odbudowywał w meczach ze słabszymi rywalami. Nie rozumiem natomiast słusznej skąd inąd krytyki trenera , bowiem powinien ją skierować pod swoim adresem, gdyż jak by nie patrzeć to Valencia sam się na mecz nie wystawił. Mówiąc jeszcze dobitniej Valencia zajął miejsce na boisku zawodnikowi na dziś bardziej przydatnemu drużynie i to w meczu o tak prestiżowej stawce. I tu można przywołać dobry wzór Lecha, którego trener odważnie stawia na młodzież. Na szczęście i Michniewicz zaryzykował i wpuścił na boisko młodego ( 19 lat) Skibickiego. Chłopak zarabia co najmniej 10 razy ,mniej niż Valencia, a zagrał z 10 razy lepiej czyli 100 na jego korzyść do 1.Stał się bohaterem meczu , bo to nie tylko gol i asysta drugiego stopnia była jego udziałem,ale i wyśmienita gra. Grając defensywnie praktycznie odłączył Puchacza i obnażył Sykorę ,a w ofensywie był tam gdzie powinien, podawał, wychodził na pozycje , współpracował. Wymarzony debiut.

Niestety z ekranu w wykonaniu Majdana słychać było jakieś bzdury nie mające nic wspólnego z wydarzeniami na boisku. Chyba padł ofiarą COVIDa. Jak bowiem zbadali uczeni wielu niby wyleczonych ma zmiany w mózgu czyli po patogenie nikt nie staje się mądrzejszy,a że Majdan nigdy do myślicieli nie należał, ba, chyba częściej posługiwał się inną częścią ciała - to szkody jakie on poczynił są pokaźne. Ponieważ różnych głupków bredzących ,aby tylko wydawać z siebie jakieś dźwięki dośc się w życiu nasłuchałem to głosu się pozbyłem czyli pilot się przydaje.
Z drugiej strony zacząłem oglądać i słuchać Ligi + Ekstra czego wcześniej nie czyniłem. Do ekranu przyciąga mnie nowy prowadzący Bartosz Gleń. Jestem pod ogromnym wrażeniem fachowości, dociekliwości, odwagi intelektualnej połączonej z wysoką kulturą tego dziennikarza. Nawet Michniewicz, który stara się zadawane mu pytanie zbyć byle pustosłowiem,albo żarcikiem odpowiadał poważnie i widac było,że ma szacunek do pytającego. Razem z dobrze przygotowanym teoretycznie Filipem Surmą ( trener II klasy po AWF) tworzą znakomity i świetnie się uzupełniający duet.

Sędzia Marciniak po brawurowym koncercie sędziowania meczu PSG vs Lipsk wczoraj pokazał,że bardzo wysoką formą czasami dysponuje, ale jej za długo nie utrzymuje.
19poniedziałek, 09, listopad 2020 15:29
Zgred Maruda
@dalkub

..."hmm - nie wiem jak liczyłeś te sytuacje ale ok, nadal uważam że nie ilość sytuacji świadczy o tym kto lepiej grał w piłkę -"

Hmm...mam nieodparte wrażenie że wykoleiłeś istotę gier w której istnieją różne prostokąty / kwadraty - zwane bramkami. Moim skromnym zdaniem jednak ilość sytuacji tzw. pod bramkowych lub jak mawiają idealnych, setek, dwusetek itd...będzie zawsze wykładnią gry. Czy to piłka wodna, ręczna, nożna, nawet rugby - wielokrotność tych sytuacji jest właśnie "mottem" tych wszystkich schematów, taktyk czy ustawień, o których w różnych konfiguracjach tak tu na stronie głośno...
Słowo "lepiej" jest mocno przereklamowane. Cóż to znaczy to "lepiej"? Celowo obejrzałem ponownie mecz z Lechem. Zgadzam się ze Zbyszkiem od nośnie tzw. formy komentatorów, raczej jej braku ( już wczoraj na aucie o tym pisałem). Jesteś tak zauroczony rozgrywaniem w środku pola Tiby z Moderem - poważnie? A co to im dało? Grali, grali, wymieniali podania, przesuwali się w okolice naszego pola karnego i ...No właśnie i?
Sytuacja Ishaka kiedy nie skleił prostopadłej piłki jest równoznaczna do Wszołka...
Czy jakaś kontra Lecha mogła się równać z dwa na jednego i "złamas podania Lopesa"...
Ile Lech w polu karnym Legii miał tak czyste sytuacje do strzału jak Gwilia...
Czy piłkarz Lecha widział już piłkę w bramce tak jak przenoszący ją nad poprzeczką jak Wszołek...
Bramka dla nich padła po tak ogromnej sumie błędów , że aż wstyd...ale ani Tiba ani Moder tu nic nie stworzył...
Ta ich "lepszość" w rozgrywaniu odbijała się od linii obronnych, owszem Boruc dał nam życie...( starszy Pan a dalej świetny) po zamieszaniu w polu karnym. Wszystko!
Kto im kazał zostać na naszej połowie (?) w ostatniej minucie meczu...
Jest bardzo stare powiedzenie o jednym punkcie na wyjeździe, przecież to tak stara prawda, że chyba najstarsi górale już jej nie pomną...

Lepiej grająca drużyna nie buja się w okolicach dołów tabeli, ponieważ (?) z założenia gra lepiej, no - przynajmniej powinna!
Inną rozmową jest jej młody skład - to inna rozmowa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1