A+ A A-

Legia - Lech 0-1: Piłkarska impotencja

W niedzielne popołudnie Legia zmierzyła się w Warszawie z Lechem. Dla naszej drużyny był to mecz jedynie o znaczeniu prestiżowym, natomiast goście stali przed szansą objęcia prowadzenia w ligowej tabeli. Lech wykonał swoje zadanie, a Legia raz jeszcze zawiodła w rywalizacji z drużyną z ligowej czołówki.

 

Trener Feio postawił na następujących zawodników: Kovačević - Wszołek, Ziółkowski, Kapuadi, Vinagre - Augustyniak - Morishita, Elitim, Gonçalves, Luquinhas – Szkurin. Goście rozpoczęli w składzie: Mrozek - Pereira, Mońka, Milić, Gurgul - Hotić, Sousa, Kozubal - Gholizadeh, Ishak, Håkans.

Już w 1. minucie Gonçalves oddał strzał zza pola karnego. Mrozek wybił piłkę na rzut rożny. Tuż po tej sytuacji mecz został przerwany na kilka minut z powodu dymu unoszącego się nad boiskiem. Po wznowieniu gry Lech posiadał inicjatywę. Goście dłużej utrzymywali się przy piłce. Legioniści wydawali się nie mieć pomysłu na przeniesienie gry w okolice pola karnego Lecha. W 23. minucie mecz znów został przerwany z powodu pirotechniki. W kolejnych minutach mecz był twardy, ale niezbyt atrakcyjny. Gra była rwana i chaotyczna, z niewielką ilością płynnych akcji z obu stron. W 40. minucie wreszcie zaatakowała Legia. Po dośrodkowaniu Morishity piłka trafiła do Vinagre’a. Portugalczyk uderzył bardzo mocno, niestety przestrzelił. W 6. minucie doliczonego czasu gry Augustyniak doszedł do uderzenia głową po rzucie rożnym, ale nie zdołał trafił w bramkę. Za chwilę Pereira w akrobatyczny sposób wybił piłkę zmierzającą do bramki po strzale Gonçalvesa. W 8. minucie doliczonego czasu gry Vinagre ujrzał żółtą kartkę.

Do przerwy było 0:0 i był to wynik odzwierciedlający przebieg meczu.

W 50. minucie Ziółkowski zablokował strzał Hoticia z rzutu wolnego. Lech starał się przyspieszyć grę i zepchnąć Legię do defensywy. W 57. minucie Gual zastąpił Szkurina. W 65. minucie Ishak źle trafił w piłkę po długim podaniu od Milicia. Po drugiej stronie boiska Pereira zablokował strzał Luquinhasa. W 67. minucie legioniści nie zdołali wykorzystać zamieszania pod bramką gości. Minutę później Vinagre uderzył nad poprzeczką w sytuacji przypominającej bramkę, którą zdobył w meczu Pucharu Polski z Pogonią. W 69. minucie Mrozek odbił piłkę po strzale głową Ziółkowskiego. W 75. minucie Wålemark uderzył obok bramki z ostrego kąta. W 77. minucie Chodyna zmienił Gonçalvesa. W tej samej minucie Lech objął prowadzenie. Źle zachował się Vinagre, który oddał piłkę przeciwnikom przy wyprowadzeniu akcji. Gholizadeh zatańczył w narożniku pola karnego, uderzył technicznie z lewej nogi i było 0:1. Za chwilę mogło być 0:2, jednak Lisman nieznacznie się pomylił, finalizując kontrę. W 84. minucie okazję do wyrównania miał Morishita, niestety uderzenie Japończyka było fatalnej jakości. Po tej akcji Pekhart zastąpił Augustyniaka. W końcówce Legia nacierała, ale goście skutecznie się bronili, umiejętnie kradnąc każdą sekundę.

Mecz zakończył się zwycięstwem Lecha, które stanowi dla gości milowy krok w kierunku tytułu mistrzowskiego. Biorąc pod uwagę mecze przeciw drużynom z ligowego podium, Legia kończy sezon z haniebnym bilansem jednego remisu i pięciu porażek, w tym klęski w Poznaniu 2:5. Żadnego kibica nie interesują niekończące się opowieści o deficycie piłkarskiego szczęścia, o wiecznej przewadze we współczynniku xG, o nieustannej walce do końca. Są to zwykłe bajki, które nie mogą przesłonić faktów. Zbyt wiele było w tym sezonie meczów, które wyglądały niemal identycznie jak ten przeciw Lechowi. Jest obowiązkiem dyrektorów Żewłakowa i Bobicia, żeby wziąć to pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o przyszłych kontraktach dla trenera i zawodników.

Dyskusja (9)
1niedziela, 11, maj 2025 20:22
Senator
Tak jak Iocosusie przewidywaliśmy , ta przegrana ponownie spowodowała , że akcje Feio spadły do krytycznego poziomu . Nawet sir Gawin do tej pory raczej spokojny dał jasny znak .
Też jestem lekko zawiedziony . Znacie moje podejście do trenerów . Podstawą motywacja a tu trener się nie popisał . Na bardzo ważny mecz dla kibiców Legii nie potrafił zmotywować drużyny . Z drugiej strony kto tam może kumać te rozkminki kibicowskie ? Tobiasz i Jedza?
2niedziela, 11, maj 2025 20:27
Baron
W ośmiu meczach z czołówką, Legia zdobyła dwa punkty na dwadzieścia cztery możliwe! Bilans: 0-2-6, bramki: 5-13 oraz 16 punktów straty do lidera na dzień dzisiejszy.
To się samo komentuje.
Kolejną kompromitacją jest to, że Legia bardzo szybko odpadła w tym sezonie, z walki o mistrzostwo, zanim zapadły jakiekolwiek rozstrzygnięcia w lidze.
Mecz do zapomnienia. Choć kolejny raz to napiszę, że Vinagre osiągnął taki "poziom", że irytuje jeszcze bardziej niż Gual (choć ten ma w miarę sensowne statystyki), co jest już dość dużym "osiągnięciem" samym w sobie.
A i jeszcze jedno, nie rozumiem co chce Feio osiągnąć wystawiając Kovacevica na bramce, tym bardziej, że w Legii wg. mnie nie dał nic extra.? Vladana za chwilę już tu nie będzie, tak GF chce budować Tobiasza?
Żewłakow i Bobic będą mieli od cholery roboty po sezonie, to będzie ciekawy czas.
3niedziela, 11, maj 2025 21:03
dalkub
Jeżeli ta porażka prowadzi do wywalenia Feio to mnie osobiście mega cieszy. Powiem więcej nie rozumiem ludzi którzy chociaż trochę rozumieją co się dzieje na boisku i nie widzą że:

1. Taktyka na mecz była kretyńska bo Augustyniak wchodzący w linię obrony przez pierwsze 30 minut generował dziurę w środku gdzie Lech sobie grał.
2. Wystawienie Szkurina to jest sabotaż - drużyna gra w 10, nie pamiętam ani jednego zagrania tego gościa pozytywnego
3. Nie rozumiem dlaczego akurat stracił plac Tobiasz - nie jestem jego fanem ale ostatnio nie zrobił nic żeby go zmienić, Legia gra o nic, a gość w bramce szans na pozostanie nie ma - kolejny sabotaż klaskacza przy linii
4. Co się zieje z Urbańskim? serio jest gorszy od Goncalevesa czy Luqiniasa?
5. Na koniec Vinagre - u mnie by już nie zagrał, w Legii dla tego typu zawodników NIGDY nie powinno być miejsca - to że przegrał mecz to jedno, ale obejrzyjcie sobie 55 minutę i jego powrót do defensywy - PRZECZ WON KONIEC.....

o meczu mi się nie chce, jestem wkurwiony na pajaca klaskacza, na pajaca w zielonych kudłach, na pajaca za 2,5 mln euro i na jeszcze kilku innych pajaców
4poniedziałek, 12, maj 2025 07:08
Legioner 1916
Ten mecz jest dobrym podsumowaniem gry Legii w tym sezonie, które określić można jednym słowem - niechlujstwo. Kilku piłkarzom należy podziękować z trenerem na czele.
5poniedziałek, 12, maj 2025 08:02
iocosus
Senatorze z tym „spadkiem do krytycznego poziomu” wśród kibiców bym nie przesadzał, to by znaczyło, że my w swojej masie jesteśmy jak dzieci i kierujemy się bieżącymi emocjami, sądzę, że z poziomu 60-70% poparcia Feio zjechał, ale do pułapu 40-50%, czyli mniej więcej fifty-fifty. Ważniejsze że u Żewłaka zgodnie z tym co zapodał Baron w „Na aucie” pogląd na kontynuowanie pracy przez Feio wydaje się negatywny.
Tyle tylko, że to jest ważenie ryzyka u dyrektorów sportowych (dziwne samo w sobie, że za Gawinem piszę w liczbie mnogiej!!!???), powiedzmy, że Nenad Bjelica obejmuje Legię i w pucharach europejskich radzi sobie średnio, a w lidze w październiku lub w listopadzie do lidera Ekstraklasy tracimy dajmy na to 8-10 punktów. Wówczas złorzeczymy i na Nenada i na tych, którzy go zakontraktowali i wszystkich razem do spółki z Ł3 wywozimy na taczkach, a niektórzy z nas kibiców jeszcze zaczynają wołać „Feio wróć”!
Ani Feio, ani żaden inny trener nie daje gwarancji, że przyszły sezon będzie zdecydowanie lepszy w lidze, wychodząc z tego punktu widzenia to szanse na pozostanie Feio ciągle istnieją, bo jeżeli Portugalczyk wtopi jesienią to za to Żewłakowi z Bobicem może jeszcze łba nie urwą (nie urwiemy), ale gdy postawią na „swojego” człowieka to sytuacja może już być inna.
Samemu bym zaryzykował roszadę trenerską, ale rozważając taką opcję, trzeba od razu zastanawiać się na kogo!?
Feio czy Bjelica?
Feio czy Urban?
Feio czy Berg?
Feio czy ... ?
6poniedziałek, 12, maj 2025 17:08
Zbyszek
W piłce nożnej , tak jak w życiu, ważnym składnikiem racjonalnego postępowania jest trafny obraz rzeczywistości.
Jedną z przesłanek jest chęć unikania kosztownych pomyłek będących efektem iluzji, zamiast realizmu. Właściwie każdemu zależy ,aby wyrobić sobie słuszny pogląd, przy czym jedni czynią to poprzez wnikliwe analizy, a inni opierają się na przesłankach, które pozyskują z trzech źródeł : od wiarygodnych nadawców, na podstawie relacji innych osób oraz w postaci gotowych idei.
Wieloletnie badania pozwoliły na wyodrębnienie dwóch cech wiarygodności nadawcy : jest ekspertem i charakteryzuje się rzetelnością.Przed 2 tysiącami lat rzymski poeta Wergiliusz udzielił prostej wskazówki poszukującym najkrótszej wiedzy do trafności " Uwierzcie ekspertom". Współczesne media stosują się do tej rady wierząc,że ich rady wywierają duży wpływ na opinie publiczną. Lecz samo nazwanie kogoś ekspertem nie wystarczy , bowiem musi on być wiarygodny czyli rzetelny, uczciwy i bezstronny. Aby wywierać takie wrażenie na odbiorcach ekspert musi wykazać,że jego komunikat nie służy zmianie postaw odbiorców w interesie nadawcy , lecz przeciwnie służy ich interesom dostarczając im zgodnych z prawdą informacji na dany temat.
Kolejną przesłanką trafności obrazu rzeczywistości są relacje innych podmiotów. Jeżeli jakieś działanie spotyka się z aprobatą większości to i my uważamy je za trafne. W ten sposób można też wywołać pożądany skutek przez manipulacje lub wywołaniem sztucznego tzw. odruchu stadnego. Czego często doświadczamy na stadionach lub w np.w działalności menedżerów.
Wreszcie trzecią przesłanką trafności jest łatwość z jaką potrafimy sobie wyobrazić rozwiązanie problemu lub samą ideę przyświecającą działaniu. Nadawcy mogą ten cel osiągać na dwa sposoby : pierwszy polega na wielokrotnym przedstawianiu idei , co potwierdzają badania, aby uznać ją za prawdziwą . Druga metoda polega na pytaniu odbiorców jak sobie daną ideę i jej realizację wyobrażają.
Czasami potrzeba poznania trafnego obrazu rzeczywistości jest szczególnie intensywna i wówczas szybko i łatwo ulegamy sugestii lub też ten obraz zależy od naszego osobistego zaangażowania albo nastroju.Łatwiej przyswajamy obraz rzeczywistości jako trafny kiedy jesteśmy zadowoleni.

Podany powyżej kontekst przyszedł mi na myśl po wysłuchaniu i przeczytaniu wywiadu z Michałem Żewłakowem .

Zaś w odniesieniu do naszego rywala Lecha to ma on zastosowanie do spotkania Lecha z Radomiakiem , kiedy to Lech kontrolował przebieg meczu, prowadził 2:0 i trener Frederiksen dokonał 5 zmian i Radomiak zremisował . Nie był to jedyny przykład nietrafnego oglądu rzeczywistości przez trenera Lecha ( Feio zajmę się po sezonie Smile.
Niels Frederiksen ma 55 lat i jest typowym przedstawicielem duńskiej szkoły futbolu , której podstawy nadał szkoleniowiec niemiecki Sepp Piontek ( trener reprezentacji Danii w latach 1979-1990). Sepp Piontek pogodził dwie skrajności : dyscyplinę taktyczną z wolnością wyboru oraz zespołowość z indywidualizmem. Fundamentem jego widzenia futbolu była indywidualna odpowiedzialność każdego zawodnika za wynik drużyny.
Kolejnym kamieniem milowym w rozwoju duńskiego futbolu było zapoczątkowane przez FC Midtjyland wprowadzenie do praktyki treningowej i meczowej modelowania matematycznego i do pracy mentalnej testów osobowościowych opracowanych przez psychologów i neurobiologa.
To Duńczyk Riddersholm wprowadził system ocen zawodników zwany KPI ( Kluczowy Wskaźnik Efektywności) , a także zmodyfikował kategorię "goli oczekiwanych " przez wprowadzenie pozycyjności czyli z jakiej pozycji uderzenia na bramkę są najbardziej efektywne . Wczoraj tę metodę pokazał Gholizadeh , który tylko z niej zdobywa bramki ,a nasi go do tej pozycji dopuścili .
Riddersholm współpracował z wybitnym analitykiem Benhamem ( z Oksfordu) i dał się przekonać do tego,że modele matematyczne wskazują,że np. najlepszym sposobem na utrzymanie minimalnego prowadzenia jest agresywne dążenie do zdobycia kolejnej bramki. I odwrotnie ; grając na utrzymanie wyniku drużyna tylko zmniejsza prawdopodobieństwo ,że coś strzeli i tym samym zwiększa szanse na to ,że to rywal trafi do siatki.
W owym czasie ( 2014 rok) rywalami Middtjyland były KB Kopenhaga i Brondby, które "przejęły" wynalazki przeciwnika. A Fredreiksen był trenerem Brondby w latach 2019-2022 zdobywając z nim Tytuł mistrza Danii w 2021 roku ( po zwolnieniu był przez 7 miesięcy bezrobotny).

Z uwagi na osobę trenera oraz szeroką kadrę zawodników Lech wydawał się być pewnym kandydatem do zdobycia Tytułu Mistrzowskiego,ale na razie nie jest tego pewny, bo zanotował zbyt wiele wpadek podobnych to tej z Radomiakiem.
Jak na nasze warunki to w Lechu są piłkarze z bardzo przyzwoitym CV ,że wymienię bramkarza Bednarka, który bronił w Twente Enschede i Herenveen, a skoro ustąpił miejsca Mrozkowi to ten jest lepszy,
obrońców: Rasmusa Cartsena ( Genk, FC Koln) , Filipa Dagerstala ( Norkoping, Chimki), Antoinio Milicza ( Hajduk Split, Anderklecht),Bartosza Salomona ( Brescia,milan, Sampdoria, Cagiari),
pomocników : Ali Gholizadeha ( RSC Charleroi), Dino Hoticza ( Cercle Brugge), Filipa Jagiełło ( Genoa, Brescia , Spezia), Alfonso Sousę ( Porto i B-Sad Lizbona), Bryana Fiabemę ( Chelsea i Real Sociedad San Sebastian),
napastników : Mikela Ishaka (FC Koln, Parma , FC Nurberg) , Patryka Walemarka ( Feyenoord ).
A do tego dochodzą doświadczeni; Douglas, Pereira i Radosław Murawski oraz młodzi i utalentowani : Gurgul( 19 lat),Mońka ( 18 lat), Pinot ( 22 lata), Kozubal ( 21 lat), Lisman ( 19 lat) , Thordarson ( 21 lat).
Mając tak doborowy i wyrównany skład z silną ławą Lech powinien zdominować ligę, lecz w kilku meczach trenerowi chyba zabrakło trafnego obrazu rzeczywistości . Na co zwrócił uwagę trener Feio w wywiadzie przedmeczowym mówiąc,że Legia będzie starała się wykorzystać fazowość w grze Lecha. Bowiem Lech ma dwa problemy : nie potrafi odwrócić niekorzystnego wyniku i tracił punkty w końcowym stadium meczów po nietrafnych zmianach dokonanych przez trenera.
Jak trafnie zwrócił uwagę Gawin - te trafne analizy Feio nie przekładają się na wyniki czyli szwankuje umiejętność praktycznego wdrożenia teoretycznej wiedzy.
Natomiast straty bramek przez zespół Lecha w początkowych fazach miało przyczynę w tym ,że Frederiksen wystawiał graczy na zasadzie rotacji ,w tym na boisko wychodzili ci gorsi.
Tak było w meczu z Widzewem (21,07) kiedy to od początku grali m.innymi BaLua i Szymczak, których Lech w przerwie zimowej się pozbył.Lech na początku stracił dwie bramki i strat nie odrobił.
Podobnie było z Rakowem ( 0:0) kiedy na boisku dopiero w końcówce weszli tacy jak Gholizadeh czy Hakans.
W meczu z Motorem (05.10) Lech zdobył prowadzenie ,ale doszło do wyrównania i Frederiksen wprowadził graczy ofensywnych ( Gholizadeha, Szymczaka, Fiabemę i Lismana ) i Lech przegrał 1;2.
W meczu z Puszczą ( 02.11) Lech został ustawiony ultraofensywnie i przegrał 0:2 , a trener wprowadził na II połowę graczy defensywnych ( Douglasa, Anderssona, Jagiełłę).
Identycznie jak z Motorem Lech zagrał z Górnikiem Zabrze ( 06,12) , stracił bramkę, wyrównał , trener wprowadził graczy ofensywnych i dostał drugą na porażkę.
Natomiast tak jak z Widzewem Lech zaczął od straty bramki z beznadziejną jesienią Lechią i mimo zmian - przegrał.
Można powiedzieć,że wiosną mecze z Rakowem czy Jagą Lech miał prawo przegrać , a nawet ze Śląskiem,ale zmiany dokonywane przez trenera zespołowi nie pomagały, bo powtarzał się z w nich ten sam schemat , wśród 5 zmienników wchodziło 2 graczy ofensywnych i 3 defensywnych.
O meczu z Radomiakiem już wspomniałem, bowiem jest on jaskrawym przykładem i fazowości w grze Lecha i fałszywego przekonania trenera ,że spotkanie jest rozstrzygnięte i można dokonywać zmian.
Wydaje się,że Frederiksen ma ten sam problem jaki miał przed 28 laty trener Jabłoński w Legii,że jak miał za dużo dobrych zawodników to miał nieuleczalne problemy z wyborem najlepszych, jednocześnie chcąc, aby każdy sobie pograł.

Lech gra w ustawieniu 4-2-3-1, ale w istocie jest podzielony na dwie formacje : defensywną ( 6) i ofensywna ( 4). W tej ofensywnej na środku napadu występuje Ishak,na skrzydłach Gholizadeh i Hakans, a jako rozgrywający Sousa.
Komfort bezpieczeństwa mają im zapewniać dwaj defensywni pomocnicy , którzy jednocześnie mają strzec luk międzystrefowych w obronie.
Najczęściej w tej formacji występował Kozubal , mając kolo siebie Murawskiego , Jagiełłę lub jak wczoraj Hoticza.
Nowoczesne zdefiniowanie roli defensywnego pomocnika zawdzięczamy trenerowi FC Nantes Raynaldowi Denoueixowi , który ją wytworzył dla Didiera Deschampsa.
W Hiszpanii środkowi pomocnicy kreują grę, w Anglii przemieszczają się po całym boisku , we Włoszech są wszechstronni i mogą grać na skrzydle , a we Francji pełnią rolę służebną wobec lidera lub najlepszego strzelca.
Sam Deschamps mówił ,że miał szczęście grać obok takich gwiazd jak np Zidane,ale nadrabiał niedostatek talentu pracowitością i poświęceniem.
Jak mówił o nim kolega z reprezentacji Dugarry :"Didier to gość, który dzięki niewiarygodnej umiejętności przystosowania do otoczenia miał wyjątkową karierę .Jego wielką zaletą była zdolność analizy i autoanalizy . Zdawał sobie sprawę ze swych ograniczeń i nigdy nie próbował komplikować sytuacji. Skupiał się na tym , by robić wszystko bardzo dobrze . Nigdy nie naraził drużyny na niebezpieczeństwo".
W Lechu takim podobnym do Deschampsa piłkarzem jest Antoni Kozubal. Wykonuje tytaniczną pracę , nie dla siebie , nie na pokaz,ale dla drużyny. To jemu Lech zawdzięcza ,że Sousa, Gholizadeh i Ishak mogą skupiać się na zadaniach ofensywnych , pomijając obronne.Lech zawsze może liczyć na jego obecność w fazach przejściowych.
Lecz jak to pokazuje historia nie wszyscy trenerzy potrafili wkomponować w zespół nawet tak wybitnych graczy jak Makelele czy Kante , aby byli w ten szczególny sposób przydatni. Dopiero kiedy reprezentację Francji objął Deschamps to pozycja defensywnego pomocnika znowu stała się kluczowa.
Wydaje się,że Frederiksen także tę kognitywistyczną umiejętność posiadł.
Bowiem Kozubal gra ofiarnie , bezinteresownie , cechuje go dyscyplina pozycyjna i potrafi nie tylko odbierać piłki ,ale i pod presją się przy nich utrzymywać.
W Legi chyba większym potencjałem na tej pozycji dysponuje Oyedele i wielka szkoda,że we wczorajszym spotkanie zagrać nie mógł.

Trener Feio trafnie przewidział zamysł gry ofensywnej Lecha od początku meczu, aby zdobyć bramkę i tej zdobyczy bronić i nastawił swój zespół w identyczny sposób.Tyle tylko ,że animuszu naszej drużynie starczyło na 9 minut, po czym daliśmy się zepchnąć od zbyt głębokiej obrony.Dopiero po drugiej przerwie spowodowanej zadymieniem zespół Legii wrócił na tory kontrolowania wydarzeń boiskowych.
W takich meczach jak wczorajszy uwidacznia się różnica w tym co nazywamy klasą zawodnika i u nas pozytywnie wyróżniali się : Vinagre, Morishita - obaj mimo niestrzelenia bramek z czystych pozycji, Goncalves , Wszołek i Kapuadi.Ponadto uwidoczniła się większa dojrzałość naszego zespołu wynikająca z ogrania zawodników z rywalami z wysokiej piłkarskiej półki.
Nie będę konkurował z Gawinem w opisie wydarzeń , napiszę tylko,że przegraliśmy z dwóch powodów : pierwszego zasadniczego ,że nie potrafiliśmy wygrać i drugiego ,że trener nie opracował modelu niedopuszczenia do oddania strzału przez Gholizadeha z jedynej pozycji z jakiej on strzela bramki czyli ma on wypracowany strzał w długi róg z podcinki lewą nogą z prawej strony pola karnego w odległości ok. 12 metrów od linii końcowej i ok.6 metrów od linii bocznej pola karnego.Teoretycznie opiekę nad nim powinien sprawować Luquinhas ,ale powinni go wesprzeć i Vinagre i Kapuadi.
Popełniliśmy jeden błąd w obronie i o jeden błąd za dużo.

Zespół Lecha niczym, ani pozytywnym , ani negatywnym nie zaskoczył, zagrał z Legią bardzo poprawnie w dużą dyscypliną taktyczną. Usiłował zaskoczyć nasz zespół ofensywnym nastawieniem we wstępnej fazie spotkania ,ale kiedy ten manewr zawiódł skupił się na blokowaniu dostępu do własnej bramki przechodząc sporadycznie do szybkich ataków z zachowaniem głębi obrony.Widać było ,że tak od 30' Lech chciałby wygrać,ale jeszcze bardziej nie chciał przegrać.

Przyznam ,że znacznie bardziej lubię chwalić niż ganić,a krytykuję tylko wówczas kiedy "Tatuś musi" Smile. . W okresie złej passy dla sędziów piłkarskich , w znacznym stopniu zasłużonej,cieszy ,że można bardzo pozytywnie ocenić pracę Wojciecha Mycia, za prowadzenie wczorajszego, trudnego , pełnego pasji i podtekstów , spotkania Legii z Lechem.
Mnie nie przeszkadza bliska współpraca Mycia z sędziami VAR, gdyż pozwala ona na uniknięcie rażąco niesłusznych decyzji. Takie podejście może mieć jedną słabość,że arbiter może nie zauważyć fauli czynionych poza obszarem obserwacji piłki przez kamery,ale wczoraj nic takiego nie nastąpiło , pewnikiem wskutek tego ,że piłkarze obu drużyn trzymali nerwy na wodzy i sami sprawiedliwości nie usiłowali wymierzać.
Wczoraj Myć miał 3 sytuacje , które wzbudziły emocje wśród zawodników na boisku i na ławkach trenerskich i wszystkie rozwiązał prawidłowo:
- w 45' nasi protestowali przeciwko ukaraniu żółtym kartonikiem Vinagre za faul na Ishaku, ale decyzja była słuszna, bo podcięcie od tyłu w staw skokowy zawsze uznaje się za zagranie nierozważne,
- w 51' zawodnicy Lecha domagali się podyktowania rzutu karnego za rzekomy faul w polu karnym Luquinhasa na Pereirze - co arbiter słusznie zlekceważył ,a gdyby potraktował formalistycznie to powinien ukracać Lechitę za symulowanie i usiłowanie wymuszenia rzutu karnego. Owszem Luquinhas zagrał piłkę zbyt wysoko uniesioną nogą, ale w ogóle nie dotknął Pereiry,
- w 71 'Gual domagał się odgwizdania faulu na nim Milicza i ukarania go kartką ,ale Milicz nie wykonał żadnego ruchu i to Gual wpadł na niego i odbił się jak od ściany ,a przecież ściany nie można winić Smile.
Sędzia Myć jak pamiętamy był szalenie krytykowany jako wynalazek b, szefa KS Zbigniewa Przesmyckiego ( pozdrawiam) i cieszy ,że nie sprawia zawodu swemu protektorowi i nam kibicom.

Wczorajszy mecz z obu stron był pokazem rozsądnej strategii oraz dyscypliny taktycznej w jej wykonaniu. Zmiany w kontroli przestrzeni wynikały z realizacji lub braku możliwości realizacji założeń taktycznych, podobnie jak cele drużyn w czasie gry. Ani Legia ,ani Lech nie zdołały narzucić swoich warunków co świadczy o wyrównanym poziomie obu rywali. Wynik korzystny dla Lecha to skutek nieskuteczności gry Legii oraz przebłysku geniuszu Gholizadeha.
7wtorek, 13, maj 2025 08:58
gawin76
@ Senator

Powiem inaczej, ten mecz miał szansę przechylić wajchę w stronę korzystną dla przyszłości Feio w Legii. Nic takiego się nie stało, wręcz przeciwnie, ten mecz bardzo dobitnie przypomniał o starych grzechach, w związku z czym głosy krytyczne są obecnie głośniejsze i mają niestety solidne podstawy.

To jest nie tylko kompromitujący bilans z czołówką, bez bramki u siebie (!!!) z czterema czołowymi drużynami w tabeli, ale też pewien osobliwy problem Feio z prowadzeniem drużyny w mikrocyklu, Legia o dziwo gra wyraźnie gorzej kiedy ma czas na przygotowanie do meczu niż wtedy kiedy jest w rytmie i gra co trzy dni, nie umiem tego zrozumieć. Też jest to o czym pisał Dalkub, tzn. ten Augustyniak z zadaniem wchodzenia w linię obrony przez co oddajemy środek pola, to jest poważne przestrzelenie taktyczne. Feio spodziewał się, że Lech na nas ruszy, bo musi wygrać, tymczasem Lech szanował piłkę i grał cierpliwie, wiedząc, że prędzej czy później ktoś u nas coś odwali np. po stałym fragmencie gry. Zmarnowaliśmy czas, oddając inicjatywę i nic z tego nie mieliśmy. Jak na taki rzekomo wielki trenerski talent to Feio w tym sezonie nie pokazał nic nadzwyczajnego pod względem przygotowania drużyny pod konkretny mecz. Mnóstwo mdłej kopaniny w oczekiwaniu na tzw. fazy przejściowe, czyli po prostu na okazję do szybkiego ataku. Tyle zaproponować to mógłby pierwszy lepszy trener z brzegu.

@ Iocosus

Pewien problem widzę w tym, że mnie np. nie przekonuje żadne z tych przytoczonych przez Ciebie nazwisk. Nie widzę sensu ani w powrocie Berga, ani Urbana. Bjelica stacza się po trenerskiej równi pochyłej i jego nazwisko nie jest kompatybilne z tym co mówi Żewłak o klasie itp. itd. przecież to furiat porównywalny z Feio. A i tak najbardziej boję się powrotu Magiery.

Będzie kłopot i ryzyko w każdej sytuacji, ale obstawiam jakiegoś zagranicznego trenera, który nie pojawił się jeszcze w puli nazwisk fruwających po necie.
8wtorek, 13, maj 2025 14:35
dalkub
tzw. akcja trener wygląda tak:

Żewłak jest w miarę komfortowej sytuacji - szukam sobie kogoś gdzieś, a jakby co mam gamonia na podorędziu. Jeżeli nie znajdą nikogo dającego perspektywę na poprawę to zostawią Feio - powiedzą coś w ten dese, lud chciał zawodnicy podobno też no to dostał szansę, albo się uda albo nie. Jak znajdą kogoś lepszego to bez żalu pożegnają treneiro Feio.
Gdyby Feio był przez kogoś realnie przymierzany, a nie przymierzany przez managera wraz z dwoma-trzema pismakami to by Feio siedział już w samolocie w kierunku obranym. Pamiętajcie Panowie, że on uciekł z Motoru, porzucił robotę mówiąc, że z tymi zawodnikami nic nie zrobi, a zdecydowaną większość ściągnięto na jego życzenie. Oczywiście ludzie się zmieniają ale z pewnością ani tak szybko ani tak mocno.
9środa, 14, maj 2025 23:46
iocosus
Gawin: „nie przekonuje żadne z tych przytoczonych przez Ciebie nazwisk. Nie widzę sensu ani w powrocie Berga, ani Urbana. Bjelica stacza się po trenerskiej równi pochyłej ... najbardziej boję się powrotu Magiery. ... Będzie kłopot i ryzyko w każdej sytuacji,.”
Dalkub: „Jeżeli nie znajdą nikogo dającego perspektywę na poprawę to zostawią Feio.”

Pełna zgoda z powyższym. Według mnie nie mają zaufania do Feio, gdyby tak było, już by dostał propozycję przedłużenia trenerskiego kontraktu. Szukają, pozbycie się Feio bez następcy to by była amatorka. Przy tym, Żewłak ma „na sumieniu” Besnika Hasiego w Legii i taką sobie nie za specjalną karierę działacza w innych miejscach, a Fredi Bobic „W dwóch klubach poległ na całej linii, a w jednym odniósł spektakularny sukces” czyli też ma świadomość wzlotów i upadków w futbolu. Michał Trela o nim w „weszło” napisał „jako działacz przyzwyczaił się, że raz mieszano go błotem, by potem wynosić pod niebiosa.”
I dla Żewłaka i dla Bobica obecna praca w Legii to „zawodowy czyściec”, albo się potwierdzą na dyrektorskich stołkach, albo ... pozostanie im tylko pitolić o piłce w mediach, jako „eksperci” z doświadczeniem i na murawie i za biurkiem.

Feio to dla nich wybór „mniejszego ryzyka” w przypadku wtopy, bo mogą się jeszcze spodziewać drugiej szansy, ale jeżeli i ją zmarnują, to już wtedy po Żewłaku i Bobicu nie będzie co zbierać.

Kwestia w tym że "mniejsze ryzyko" chyba obu dyrektorom nie za bardzo pasuje!?

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1