- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- iocosus
-
Adam Nawałka, czyli nawalamy...
...po całości, wzorem Smudy i Fornalika, czy też w końcu nawalamy przeciwnika!? Wydawało się, że jesienią 2013 o reprezentacji Polski można już tylko dywagować na zasadzie: ciszej nad tą trumną! Tak by zapewne było, gdyby nie PZPN-owski demiurg Zibi mediowładny, wpierw nie obwieścił detronizacji Kinga Waldemara z rychłym obwieszczeniem jako jego sukcesora – Adama Nawałki.
Umarł król, niech żyje król! Igrzyska w publikatorach trwają, a Boniek zaciera ręce, na murawie sromota, a w mediach victoria pod względem zainteresowania, zafrapowania, rozbudzenia w sarmackich rzeszach nowej nadziei!
Taką mam nieodpartą sugestię, gdyby Pan Zbyszek był równie zdolnym trenerem, jak animatorem publicznych debat, gdyby z selekcją piłkarzy radził sobie tak dobrze jak z przekonywaniem do własnych koncepcji dziennikarzy, to sukcesy z reprezentacją w XXI wieku byśmy mieli na miarę tych z lat 70’ i początku 80’.
No więc za nami już dyskusje o wyższości trenera rodzimego nad zagranicznym, demiurg tak sprawnie wszystko rozegrał, że nawet się przyznał, że dwutygodniowa elekcja to tylko sztafaż, ewentualnie czas na doprecyzowanie formalne zasad kontraktu, a delfin czyli następca o potencjalnej koronacji był już uprzedzony w czerwcu, dzięki też temu poniekąd pewien prezes, pewnego klubu z Zabrza z deklaracjami konieczności łączenia pracy w klubie i w reprezentacji wyszedł na przysłowiowego durnia.
Nawali jak poprzednicy Nawałka, pesymiści prognozują, przecież to tylko ligowego, krajowego formatu trener, Fornalik – bis. Muszę się przyznać wobec Pana Adama mam odczucia ambiwalentne, ale może to i dobrze. Wobec poprzednika byłem nastawiony optymistycznie, wierzyłem w jego „siłę spokoju”, inteligencję i w merytoryczne zdolności, jakieś wątpliwości, a w zasadzie zgrzytanie zębami budziła tylko osoba ówczesnego protektora, kominkowego ględy Polskiej Myśli Szkoleniowej, no i wysokość apanaży mogła budzi podejrzenie, że jest to swoisty zamach na kasę, ale po prawdzie byłem tej kandydatury zwolennikiem, co z tego wyszło (!?) wiadomo!
Teraz osoba promująca i biorąca odpowiedzialność za powołanie na posadę mi nie przeszkadza, nie wadzi, w trenera zagranicznego jako panaceum na wszystkie nasze bolączki jakoś specjalnie nie wierzę, z rodzimych kandydatów Nawałka z pewnością był poważną propozycją. Tym bardziej, że „mój” kandydat, trener zadaniowy, który osiąga cel i pozostawia po sobie „spaloną ziemię”, co jestem w stanie zaakceptować, bo kontraktu nawet jakby zdobył Mistrzostwo Europy to z nim bym nie przedłużał, to tenże trener ma takie etyczne grzechy na sumieniu, że jak powiadają w naszej oazie narodowej wszelakiej moralności byłby nie do przyjęcia. Cóż, pewnie tak.
Pozostaje Nawałka, czyli Fornalik-bis, ale z charyzmą, „autorytarny despota”, pobudliwie ekspresyjny, bez kompleksów narzucający swoją wolę, przyjmujący pozycję lidera w podporządkowanej sobie grupie - w porządku pod tym względem i dla mnie właśnie ktoś taki powinien wziąć w karby zdezintegrowaną zdaje się reprezentacyjną trupę. Ktoś niewnikający w podskórne ambicjonalne zależności, wierzący w zapewnienia, że piłkarze to profesjonaliści i że wszystko jest pięknie i ładnie, budzi się z oświadczeniem takiego, a takiego piłkarza, że za jego kadencji już w kadrze nie zagra. No i niech nie gra, ale niech i nowy trener będzie autentycznym przywódcą - „generałem”, z którego zdaniem grupa się liczy. Miałem nadzieję na zmianę kapitana repry, jak nowe rozdanie to i z nowymi zasadami, stare do tej pory nie skutkowały, Błaszczykowski na swej funkcji zostaje, powinienem zatem być rozczarowanym, ale zasady Nawałka zmienił – wszyscy mają być gotowi do wzięcia odpowiedzialności, o funkcji kapitana przesądza staż meczowy, to świadome „oczyszczenie” kapitańskiej opaski, o jej przynależności decydują jedynie kwestie formalne, obiektywne, a nie jakieś wyróżniki, subiektywne trenera, czy koleżeńskie grupy. W obecnej sytuacji kadry dobry krok.
Nawałka wydaje się „perfekcjonistą”, Górnikowi narzucił styl gry, odcisnął swoje piętno, powątpiewam czy w reprze będzie robił treningi o szóstej rano, ale że da sobie wejść na głowę też nie wierzę.
Czemu zatem mam wątpliwości? To wiosna tego roku. Wyskoczył mu Milik i w zasadzie po Pucharze Narodów Afryki Nakoulma ze składu i drużyna praktycznie się rozsypała, a trener nie był w stanie temu zaradzić. Kiepska przesłanka, bo wskazuje, że czynnik personalny jest istotniejszy od grupowych założeń trenerskich i wykonanej podczas treningów pracy. Górnik miał prawo być gorszy wiosną niż jesienią, ale czy aż do tego stopnia?
Wszyscy powtarzają, obowiązki w klubie i w reprezentacji to dwie różne bajki. Na konsekwentną, cierpliwą pracę „u podstaw” tak jak w klubie, na kadrze nie ma czasu, liczy się zatem przede wszystkim selekcja. Pierwsze powołania, przymiarki już zapodane, jakie wnioski można po nich wyciągnąć?
Brak powołań dla Glika, Boenischa, Polanskiego wskazuje, że drogą poprzednika obecny selekcjoner kroczyć, aż tak bardzo nie zamierza, szczególnie absencja kapitana Torino świadczy o odwadze, bo przy niekorzystnych wynikach objawi się ewidentnym podłożeniem, choć bez względu na rezultaty sparingów przyznaję, że akurat w przypadku tej decyzji z selekcjonerem Nawałką jestem jak najbardziej zgodny, choć już na przykład na powołanie Szukały zgody u mnie nie ma. Cóż wola trenera, a z nią się zgadzać trzeba... przynajmniej do momentu cyklicznych porażek, takich jak Górnika wiosną, ewidentna przestroga!
Na koniec jedna z wizji personalnych reprezentacyjnej jedenastki Adama Nawałki:
Rafał Leszczyński - Paweł Olkowski, Marcin Kowalczyk, Michał Pazdan, Rafał Kosznik - Piotr Ćwielong, Tomasz Hołota, Krzysztof Mączyński, Tomasz Brzyski - Dawid Nowak, Marcin Robak
Ilu z nich i którzy konkretnie jesienią 2014 roku pozostaną w kadrze?
Ruch Fornalika w lidze na pewno był dobrze ustawiony taktycznie, to samo jest z Górnikiem- wysoki pressing, dużo biegania i proste środki. To co funkcjonowało u Fornalika w lidze nie sprawdziło się w kadrze, czy podobnie będzie w przypadku Nawałki?
Dla mnie przynajmniej najlepszym kandydatem byłby Skorża, może nie wybitny trener, bez charyzmy, ale jako jedyny nasz trener potrafi ustawić drużynę taktycznie pod konkretnego rywala. Za jego czasów Legia w lidze zawodziła, ale w starciach pucharowych była praktycznie nie do pokonania. Również Skorża był odpowiedzialny za taktykę gdy Janas był selekcjonerem- wygraliśmy wtedy 8 na 10 meczy w grupie, dużo słabszym składem niż teraz.
O widzisz teraz dobry przykład na moje dyletanctwo. Przedstawiłeś jedenastkę w której nazwiska ledwo kojarzę, a już na bank zadnego z tych wymienionych piłkarzy nie widzę jako reprezentanta kraju, no może Olkowski i Brzyski. Ten pierwszy też tylko dlatego że podobał się Monrooe i szlachetnemu
Pod takim względem uwarunkowań mentalnych, Skorża idealnym kandydatem już mi się nie wydaje, Nawałka zawiódł wiosną 2013, a Skorża wiosną 2012 i to właśnie chyba pod względem wymaganych zdolności interpersonalnych, umiejętności integracji podporządkowanej sobie grupy na realizacji wytyczonego celu, jej skoncentrowaniu i zdeterminowaniu. Tego inteligentnemu bezspornie Panu Maćkowi zabrakło, zawierzył doświadczonym piłkarzom w tworzeniu atmosfery i na tym się przejechał. Oni i on zawiedli.
Teraz kadrze nie potrzeba trenera, który się nie wpier...a, ufa piłkarzom, w relacje między nimi nosa nie wkłada, ale właśnie kogoś, kto będzie potrafił zresetować grupę, zintegrować ją na nowo siłą swego charakteru, uzyskanego przywództwa nie tylko drogą formalną, z racji piastowanej funkcji, ale przez cechy osobowościowe oraz merytoryczną wiedzę. Czy Nawałka jest kimś takim? Senator ma rację samym krzykiem, „zamordyzmem” tego nie osiągnie, czy ma inne atuty, jest lepszym psychologiem i od Smudy i od Fornalika, czas pokaże.
Co do zaprezentowanej jedenastki z poboru ligowego w kadrze, jej zaistnienie jest możliwe chyba jedynie na przełomie stycznia i lutego przyszłego roku, gdy planowany jest rekonesans kadry w krajowym składzie na Półwysep Arabski. Nawałka myśli perspektywicznie sonduje warunki przed Mistrzostwami Świata w Katarze, przecież nikt w końcu chyba nie wie w jakim miesiącu zostaną rozegrane.
Anonsowany skład na Słowację, już nie jest tak bardzo kontrowersyjny: Boruc - Olkowski, Jędrzejczyk, Kamiński, Kosznik - Krychowiak, Jodłowiec - Błaszczykowski, Mierzejewski, Sobota - Lewandowski
Para środkowych obrońców ciekawe czy się sprawdzi, czy Jędza rzucany raz na flankę, raz do środka nie będzie miał problemów z adaptacją, czy Kamiński nie strzeli babola jak czasami ma w zwyczaju, jeżeli nie, jeżeli nie zawiodą, to taka para sprawia bardzo obiecujące wrażenie. Zdziwko będzie gdyby Kosznik rozegrał jakiś fajny mecz, jak dla mnie to na razie powołanie w kategorii „Sibika na Mundialu” to znaczy możliwości niezłej gry w jednym sparingu nie neguję, ale, że Kosznik potwierdzi klasę również jesienią 2014 trudno mi uwierzyć. To samo dotyczy „naszego” Tomka Brzyskiego.
Ciekaw również jestem czy w parze defensywnych pomocników Nawałka zawsze będzie stawiał na dwie „szóstki”, czy też na „ósemkę” w rodzaju obecnie kontuzjowanego Klicha się jednak zdecyduje?
iocosus pisze o zawalonej wiośnie tego roku, jako tej, która powinna być ostrzeżeniem dla ówczesnego szkoleniowca Górnika Zabrze. Ja tego tak nie widzę, rzekłbym, że postrzegam to zupełnie odwrotnie. Szkoła jaką zaserwowało trenerowi Nawałce życie tylko pomaga w rozwoju i pomimo zapaści jaka stała się udziałem Górników sztab szkoleniowy pana Adama zdał ją znakomicie. Oczywiście strata tak ważnych ogniw zespołu jak wspomniany przez autora Milik i Naokulma musiała się odbić na jego wynikach, a pozostali piłkarze znów musieli nauczyć się liczyć na samych siebie. Zajęło to pół roku, po kolejnym okresie przygotowawczym pomimo braku wzmocnień, a raczej z ubytkami (i to tak znaczącymi jak Olek Kwiek) zaowocował "kolejnymi" narodzinami Górnika Zabrze. Drużyny, która wykreowała kolejne gwiazdy (na razie wewnątrz zespołowe), o których wcześniej nikt prawie nie słyszał. Nagle piłkarze tacy jak Zachara, zaczęli być rozpoznawalni, a Kosznik z Olkowskim zaczęli pukać do drzwi reprezentacji (mówiło się o nich przed nominacjami Nawałki).
Dlatego też ze spokojem przyjmuję pierwsze, ponoć śmieszne powołania nowego selekcjonera. Po raz kolejny widzę, że po raz kolejny próbuje ułożyć "swój" zespół zgodnie z własna wizją. Czy to się uda? Zobaczymy, natomiast już teraz widać jak szeroki i odmienny jest to pomysł. Muszę też przyznać, że te "pierwsze koty za płoty" przypominają mi nieco kadencję, a raczej jej początek Leo Beenhakker, który co by o nim nie mówić stworzyl sobie reprezentację z ludzi, o których większość nawet nie słyszała. Nie dziwi, że Nawałka idzie podobną drogą, wszak pod wodzą Holendra nabywał swoich trenerskich zwyczajów.
Być może dlatego jedenastka zaprezentowana przez iocosusa tak mi się podoba:
Rafał Leszczyński - Paweł Olkowski, Marcin Kowalczyk, Michał Pazdan, Rafał Kosznik - Piotr Ćwielong, Tomasz Hołota, Krzysztof Mączyński, Tomasz Brzyski - Dawid Nowak, Marcin Robak
Jasne nie są to chłopaki, którzy jako żywo stworzą reprezentację, ale kilku z nich może naprawdę wskoczyć na ten "wyższy lewel". Najlepszy bramkarz młodego pokolenia, jeden z najlepszych prawych defensorów, najlepszy lewy skrzydłowy wśród najleniwszych, lub jak kto woli najleniwszy spośród najlepszych lewych skrzydłowych, czy Oni faktycznie mogą dziwić? Nie sadzę, a gdy dodamy do tego nieustępliwego Hołotę, coraz lepszego Pazdana i jednego z najlepszych (pod warunkiem, że zdrowy) pędziwiatrów ligi to mamy szalenie obiecujący przegląd zaplecza z naszej rodzimej ligi.
"Poważna" jedenastka Adama Nawałki wygląda już zgoła inaczej:
Boruc - Olkowski, Jędrzejczyk, Kamiński, Kosznik - Krychowiak, Jodłowiec - Błaszczykowski, Mierzejewski, Sobota - Lewandowski
Szalenie odważne zestawianie, bardzo ofensywny tercet pomocników, wsparty dwójką wojowników środka pola (przy czym nie muszę przypominać jak bardzo lubi wchodzić w defensywę rywali Tomasz Jodłowiec). To bardzo obiecujące zaplecze Lewandowskiego, które powinno zapewnić mu odpowiednie wsparcie. Nad defensywą baczyć będzie bardzo eksperymentalny, ale jednocześnie chyba najlepszy w tej chwili blok obronny jaki jestem w w stanie w tej chwili wykombinować. Para Jędrzjczyk-Kamiński to duet mogący być podporą reprezentacji na lata. Olkowski i Kosznik to eksperyment, który może ale nie musi się powieść. Niemniej jednak ta dwójka faktycznie zsługuje na sprawdzenie.
Jak będzie ze Słowacją? Nie mam pojęcia, ale od dawna nie zasiadałem z takim zainteresowaniem do meczu naszej najważniejszej drużyny. Ciekawe powołania, wizja, to coś co już teraz rozbudza moje zainteresowanie. Wreszcie.
No cóż... Należy mieć nadzieję, że pójdzie to w dobrym kierunku. W sumie musi, bo dno osiągnęli dziś - trzeba się "tylko" od niego odbić.
Jeśli się chce zdobywać Europę Górnikiem Zabrze, to nie może to pójść w innym kierunku niż pionowo w dół. I tak też pójdzie, jeśli Nawałka nie odetnie się od podpowiadaczy ze Śląska.
Najlepszym polskim piłkarzem w listopadowy piątek, tym który meczem ze Słowacją najwięcej zyskał okazał się ... Kamil Glik. Muszę to przyznać uprzednio wielokrotnie go krytykując, otóż inni, do których miałem dużo większe przekonanie okazali się nie lepsi. Gdyby Glika w polu karnym tak objechał Hamsik jak Krychowiaka to wyzłośliwiałbym się na całego, a teraz co mam zrobić?
Tak jak napisałem Kamińskiemu przytrafiają się wtopy, niestety to potwierdził, Jędza też walił babole, obaj wyjątkowo elektryczni, kubeł zimnej wody na ich głowy i ich zwolenników, czyli i dla mnie. Rozprawialiśmy o generałach w Legii, reprezentacyjną defensywą ze Słowakami nikt nie dowodził, może to jest przyczyna „elektryczności”. Szukała we wtorek będzie zbierał górne wrzutki Irlandczyków na przedpole bramkowe i jeszcze wyjdzie, że to jest nasz najlepszy środkowy obrońca. Koniec świata!
W ofensywie nic się nie zmieniło, jak na razie wszystko po staremu, albo jeszcze gorzej.
Ja to się nie znam ale cenię mądrość zawortą w przysłowiach. Jedna jaskółka wiosny nie czyni tak więc chciał nie chciał czekać trzeba. Ja niestety boję się że to będzie podobne czekanie jak to sir Gawinowe na formę Dwaliszvilego
Na razie trener Nawałka wszedł w rolę Leo Beenhakkera i stara się robić to co przyniosło tamtemu sukces. Mianowicie stworzyć szkielet drużyny z graczy ogranych i grających w ligach zagranicznych w powiązaniu z głodnymi sukcesu piłkarzami grającymi w naszej lidze. Ma się to odbyć na bazie przewrotu mentalnego dotykającego w pierwszej kolejności naszych ligowców. To oni mają być wilkami w kadrze i tak jak u Leo Golański, Bronowicki i Matusiak nadawać jej ton. Trener ma ich przekonać, że nie są gorsi, a nawet lepsi, i że potrafią wygrywać. Trzeba trenerowi Nawałce dać czas. Tak jak dostał go Beenhakker. Na razie nie wiem czy trener Nawałka będzie nędznym imitatorem Don Leo, jego zręcznym naśladowcą czy może twórczym kontynuatorem.
Pomimo takiego pryncypialnego stanowiska nie byłbym sobą abym kilku innych kwestii w skrócie nie nakreślił.
Po pierwsze. Zauważyć można okiem nieuzbrojonym parcie trenera na szkło. Chce być popularny i widoczny. Pozwala, aby go lansowano ponad miarę tylko na podstawie jego gadek mimo, iż niczego nie osiągnął jako
trener. Powinien pamiętać, że upadek z dużej wysokości jest znacznie boleśniejszy niż z niższej.
Po wtóre. Przemiany mentalne mogą tyczyć tylko takich piłkarzy, którzy posiadają odpowiednie umiejętności. Psychika nie zastąpi gry w piłkę. Powoływanie graczy i wystawianie ich w składzie nawet z ławki, mimo że nie nauczyli się grać w piłkę i już się nie nauczą /Kosznik, Marciniak, Pazdan, Mączyński, Robak/ jest koszmarnym nieporozumieniem. Żaden trener nie zastąpi mentalnością braku umiejętności. Na boisku było widać, że między takim Brzyskim a Kosznikiem jest przepaść. Tak wyselekcjonowana droga to brnięcie w ślepą uliczkę.
Po trzecie. Miałem o tym nie pisać, ale kiedy obejrzałem ponad pół godziny programu w TVP Sport o zachowaniu trenera Nawałki na zgrupowaniu zmilczeć nie mogę. Czytałem w prasie i necie jaki to Nawałka wprowadza rygor. Można by rzec: kapralskie metody. Lepsze takie jak żadne. Aczkolwiek jest też to tylko wierne naśladownictwo Oresta Lenczyka z Wisły Kraków z którą zdobył w 1978 roku Mistrzostwo i awansował do ćwierćfinału PEMK /młodym piłkarzem tego zespołu był Nawałka/. Nie należało się dziwić młodemu, bo 34 letniemu trenerowi Lenczykowi, kiedy obejmując repy z Wisły chciał pokazać kto tu rządzi. Moim zdaniem Nawałka nie musi, ale to on wybiera metody. I to jest w granicach normy. Lecz gdy zobaczyłem jak on prowadzi zajęcia i co jest ich treścią to zdębiałem. Zachowuje się jak marny instruktor początków szkolenia trampkarzy. On uczy zawodników grających w solidnych europejskich klubach ustawiania się na boisku w systemie 4-2-3-1. On uczy wychodzenia na pozycje. On zgłupiał. Jest to żałosne i śmieszne. To jest abecadło,którego każdy się nauczył od trenerów lepszych niż trener Nawałka. Ale też w tym widać bezradność trenera, który oprócz powielania wzorów Leo na razie nie ma pomysłu co ma z tą kadrą robić. Naprawdę, aby coś osiągnąć zaczynać trzeba od poziomu szkoły wyższej, a nie pierwszych klas podstawówki.
A teraz, aby odejść od powagi zdań kilka o trenerskich dokonaniach Prezesa Bońka, gdy trenerem-selekcjonerem kadry był. Trener Boniek miał swoją ideę nauczenia graczy zastawiania się i to miał być jego patent na sukcesy. Na odprawie o tym ich nauczał. Im było w to graj, bo przywieżli ich na zgrupowanie jak worki zboża i największym marzeniem większości był pokój na parterze, bo wchodzić po schodach trzeba by było na czworakach. Więc odprawa rzec miła i oby trwała jak najdłużej. Więc trener Boniek opowiada jak się zastawiać, a oni,że może tak przybliżyć. Przyniesiono tablicę i Pan Zbigniew zgrabnie rysując przybliża. A może tak bardziej naturalnie, więc Zibi staje to na jednej nodze, to wygina się w lewo, a to w prawo, a to nogę lewą zakłada za szyję, a to prawą, a to splata ręce, a to podpiera się na łokciu, coraz bardziej weża przypominając. Wreszcie po godzinie pyta czy zrozumieli. Zrozumieli, ale mają pytania: a jak on mnie tak to ja jak? I znowu szkoleniowiec jak w się patrzy w akcji. I tak upłynęły trzy dni na miłych pogaduchach w ciepełku. Organizmy odtajały i można było wyjść na boisku i praktycznie zastosować zasady zastawianologii. Niestety Zibi zaczął ze zbyt wysokiej półki. Zastawiać się postanowił przed Tomkiem Hajtą. Ten podszedł i... trener Boniek po 3 metrowym locie opadł na murawę bez piłki, która została przy Hajcie. Tak tajna broń nie wypaliła. Jak to się skończyło pamiętamy. Dla Pana Zbigniew Bońka wyśmienicie, bo bez tego nie mielibyśmy znakomitego Prezesa Związku. A morały będą dwa:
1."Znakomitym nauczycielem jest dopiero ten, który potrafi nauczyć innych nawet tego czego sam nie umie".
2.Fragment wiersza Zbigniew Herberta:
...może tak należy mówić ludziom cicho ufającym
obiecywać - deszcze łaski - światło - cud,
lecz są także tacy,którzy wątpią niepokorni,
bądzmy szczerzy - to jest także Boży lud... .
Najbardziej widoczny był brak mocnych charakterów w drużynie, zwłaszcza wśród obrońców i defensywnych pomocników. Najbardziej pozytywnym zaskoczeniem był jednak dla mnie występ Brzyskiego, takiego Sobotę przykrył czapką.
I zasadnicze pytanie czy jest nas stać na odstawienie kilku zawodników co zrobił Nawałka na pierwszym zgrupowaniu kadry.
Mam na myśli szczególnie Kamila Glika. Może jest wolny, ślamazarny, słabo wyprowadza piłkę, ale to zawodnik grający co dzień w Seria A, będący Tam kapitanem zespołu( w wieku 25 lat, w Polsce nie ma nawet takich przypadków) i lepszego obrońcy w chwili obecnej nie mamy. I to jedyny obrońca który jest wstanie być liderem defensywy, jak Skrel w Słowacji. Jędrzejczyk czy Kamiński przy nim grali by dużo lepiej.
Taksamo nie warto rezygnować w Polańskiego- może farbowany lis, ale regularnie gra w Bundeslidze i jest walczakiem czego brakowało w środku pola. Jodłowiec zagrał przyzwoicie, ale środkowy pomocnik to jest nie pozycja dla niego. Może grać jako defensywny, ale bez Krychowiaka. Obaj nie mogę razem grać, musi być też jakiś kreatywny zawodnik.
Sobota- gracz który jedzie na opinii, odkąd rozegrał pierwszy mecz w lidze belgisjkiej to od tamtej pory nie ma żadnej asysty.
Ani wynik ani gra nie są dla mnie żadnym zaskoczeniem. Nie spodziewałem się przełomu z kilku powodów.
1. Mecz towarzyski. Z natury rzeczy nigdy nie jest traktowany przez naszych piłkarzy poważnie. Zawsze trochę wolniej, zawsze z ciut mniejszą determinacją, zawsze bez dyscypliny taktycznej. I najczęściej kończy się jak wczoraj niezależnie z kim, kiedy i pod czyją buławą.
2. Czas. Trudno oczekiwać od Nawałki, że w 5 dni wypleni całe zło z naszych piłkarzy. A co wypleniać jest bez liku. Połowa składu to ci sami ludzie, co pod Smudą i Fornalikiem doznali tak dużo upokorzeń, że nie wierzą, w to co robią. To ci sami ludzie, co od lat nie potrafią współpracować ze sobą, a do tego mają tak wielkie ego, że nie słuchają nikogo. Druga połowa składu to ligowcy, którzy poziomem sportowym wyłącznie nadają się na ligę, a poziom międzynarodowy ich przerasta. Pierwsi czuja się niezastąpieni, a drudzy nie wierzą, że tych pierwszych są w stanie zastąpić. Za krótki czas, żeby tak wiele problemów zmienić.
3. Wybory. Można krytykować, tylko, że trzeba pamiętać, że to jest najlepszy okres, w którym Nawałka może eksperymentować. teraz właśnie może i powinien sprawdzać wyróżniających się ligowców. Z selekcją negatywną pójdzie mu najlepiej. Przebierze piłkarzy jak śliwki w koszyku. Odstawi tych, co nie gwarantują odpowiedniego poziomu oraz tych, co nie realizują taktyki. Będzie się wiele razy mylił w wyborach, ale musi to przeżyć, żeby mieć później pewność, że zrobił wszystko, co w jego mocy w kwestii wyborów personalnych.
4. Organizacja gry. Nawałka tak jak inni selekcjonerzy nie ma czasu, żeby od razu zaszczepić swój pomysł na grę. Nigdy tego czasu wystarczająco nie będzie miał. Próbuje pracować jak klubie i musi trochę czau upłynąć, aż w końcu zrozumie, że w kadrze tak się nie da. To niezbędny element zdobywania doświadczenia. Jak zacznie wdrażać rozwiązania taktyczne znane piłkarzom z klubów to będziemy widzieli postęp w grze. I oczywiście musi co najmniej dobrze wytrenować sfg. Skoro teraz nie możemy liczyć na RL to przynajmniej miejmy choć jedną rzecz, żeby straszyć przeciwnika.
5. Największe problemy do rozwiązania to wyprowadzenie piłki z obrony i połączenie linii pomocy z RL. To głównie kwestia wyborów personalnych, ale także organizacji gry. Podejrzewam, że Nawałka niecierpliwie czeka na dyspozycyjność Klicha i Zielińskiego. Obecni piłkarze nie dają takiej kreatywności jak oni. Zaś na środku obrony musi sobie zbudować nowego zawodnika. Nowego Żewłakowa. Może tak właśnie robi z Jędrzejczykiem i Kamińskim? Tyle, że wynik niepewny i czasu niedużo. Jednak powrót do dwóch przecinaków w parze jak Glik i Szukała byłby destrukcyjny dla organizacji gry. Kiedyś liczyłem na Salamona. Może jeszcze wypłynie.
http://www.youtube.com/watch?v=GSzzGjgoKxE
po prawdzie wygrana U-21 z Maltą jest ważniejsza dla polskiej piłki od przegranego sparingu seniorów (przy okazji, Polsatsport chwalił się onegdaj, że będzie transmitował wszystkie pojedynki młodzieżowców – szkoda, że deklaracji nie dotrzymał). We wtorek bardzo ważny mecz z Grekami, istotny dla układu tabeli, niestety wobec potencjalnych „olimpijczyków” mam bardzo poważne obawy jeżeli chodzi o defensywę, chociaż zakładam, że Kamiński zagra dużo lepiej, pewniej niż w „dorosłej” ze Słowakami. Niestety demony w destrukcji dręczą rodzimą kopaną na każdym poziomie, w U-21 jest nadzieja, że Milik & s-ka w ofensywie będą skuteczniejsi od starszych bardziej renomowanych kolegów. Ale jako to z "nadzieją" bywa to wiemy doskonale.
Skład Polski w meczu z Maltą: Jakub Szumski - Bartosz Bereszyński, Rafał Janicki, Wojciech Golla, Daniel Dziwniel - Paweł Wszołek, Michał Chrapek, Dominik Furman (75. Damian Dąbrowski), Piotr Zieliński, Bartłomiej Pawłowski (64. Mateusz Lewandowski) - Arkadiusz Milik (69. Piotr Parzyszek)
Mhm, Wolski murawy nie powąchał, żal tyłek skręca, nad losami Rafała.
Nawiązując do ostatnich słów Dzynka, Salamona też żal na tej włoskiej ziemi. Trudny, diablo trudny teren na reaktywację gdy są problemy.
Kto czytał książkę Domenecha ten już teraz wie, że pierwszy pomysł Nawałki aby złapać wszystkich za mordy to utopia. Może inaczej albo Lewandowski, Kuba i pewnie jeszcze ze dwóch będzie miało sporo do powiedzenia albo musi z nich zrezygnować. Tak to działa we wsxystkich drużynach i Nawałka musi o tym wiedzieć.
Chętnie bym podyskutował o Legii z osobami, które nie maja piany na ustach. Jeśli uważacie, że pasowałbym do waszego zacnego grona, byłbym niezmiernie wdzięczny. Na Legia.net jestem spalony bo nie opluwam wszystkiego co tylko sie da.
pozdrawiam
Pasowanie lub nie nie ma tu nic do rzeczy. Każda opinia ma swoją wagę, warunkiem jej poprawności jest sposób przedstawienia. Szacunek dla dyskutantów to nadrzędne i w sumie jedyne prawo czarnej-elki, dlatego też, przestrzeganie go zapewnia pełną swobodę wypowiedzi na jej łamach.
@ mecz
No cóż, wątpliwości dotyczące graczy Górnika znalazły potwierdzenie. Jednak ligowa rywalizacja to nie to samo co ta międzynarodowa. Doświadcza tego Legia, doświadcza reprezentacja, czyli cała nasza nadwiślańska piłka. Niemniej jednak strasznie jestem, ciekaw kolejnego meczu. Czy będzie już widać wnioski i przemyślenia sztabu trenerskiego, czy będzie to raczej dokończenie przeglądu kadr. Pisałem, że te powołania mogą być dla niektórych odskocznią, ale nie da się ukryć, że mogą też być zamknięciem drogi do kadry. Meczem ze Słowację kilku zawodników podważyło zasadność wiary trenera, czy uda im się odwrócić niekorzystne wrażenie? Zobaczymy, zbyt wiele czasu Im nie zostało.
Dzięki
Choć jestem kibicem Legii od "wieków", to z racji wykształcenia i gry w ekstraklasie bliższa jest mi piłka ręczna. Vive Kielce prowadzone przez mojego kolegę z boiska Bogdana Wentę (nominacja na najlepszego trenera w Europie) zajęło 3 miejsce w LM. W tym roku celują w mistrzostwo i nie potrzeba żadnego Niemca, Hiszpana czy Francuza. Potrzebne są pieniądze i wizja rozwoju. Sukcesu w sporcie nie robi się w rok czy dwa. Ciągła zmiana trenera tylko ten sukces oddala.
O ile można się zgodzić z tezą,że trener zagramaniczny
Wenta był jednym z najlepszych piłkarzy ręcznych w Polsce. Ale nie osiągnął z Wybrzeżem Gdańsk Europejskich sukcesów, pomimo że w drużynie grał jeszcze Daniel Waszkiewicz. Doświadczenia nabrał grając w Barcelonie a później w lidze Niemieckiej, gdzie został trenerem. W tym czasie kadrę prowadził kumpel z drużyny Bogdan Zajączkowski i jak mi mówił nie miał niestety autorytetu piłkarzy grających za granicą. Dopiero powrót Wenty spowodował, że Ci najlepsi zechcieli grać z orzełkiem na piersi. Zaczęli zdobywać medale i wystarczyło potknięcie aby ZPRP zrezygnował z Bogdana aby zatrudnić TRENERA Z ZAGRANICY (Niemiec) Z jakim skutkiem, wiemy. Czy droga Urbana nie jest w jakimś stopniu podobna do Wenty. W Polsce gwiazda, W Hiszpanii rozwój (3 gole z Realem) i trenerskie szlify. Największa różnica miedzy oboma panami jest taka, że Wenta sprowadza do Vive piłkarzy jacy są mu potrzebni na daną pozycję. Stąd w ich kadrze reprezentanci Serbii, Chorwacji czy Francji. Teraz szykują prawdziwy hit na miarę Messiego.
Chcą pozyskać z Barcelony reprezentanta Białorusi (jeden z najlepszych piłkarzy świata) Czy taki komfort ma Urban ? Czy raczej wybiera w tym, co zostanie na rynku z kartą albo na bezrobociu.
Ilu trenerów w Polsce zdobyło dublet ?
Nie przemawia do mnie argument, "że z taką drużyną to i magazynier"
Legia przeważnie miała "najlepszy" skład w lidze, ale MP zdobyli nieliczni.
Widzisz sam piszesz ,że dopiero Jego powrót spowodował chęć grania najlepszych. Pisałem ,że ani Legii ani nawet reprezentacji kraju nie stać na tak wielkiego trenera, to top topów. W tym sensie przykład nienajlepszy. Wenta jednak ciut więcej osiągnął niż Urban, moim zdaniem udowodnił swój potencjał, czy to samo możemy powiedzieć o Urbanie? Chyba jednak nie, to cały czas trener na dorobku. Jeszcze co do Wenty, nie siedzę mocno w ręcznej ot taki niedzielny kibic ze mnie, ale czy On przypadkiem sam nie zrezygnował z prowadzenia reprezentacji?
Podał się do dymisji po medialnej nagonce i dymisja została przyjęta. Dziś akurat Vive przegrało mecz w LM z v-ce mistrzem Danii 7 bramkami, będąc zdecydowanym faworytem. Już widzę wpisy na Legia.net "Wenta won"
Wenta jest topowym trenerem ale dopiero od kilku sezonów. Ktoś mu zaufał i był cierpliwy. Teraz zbiera żniwa. Urban jest na dorobku i zdobyciem dubletu w specyficznym klubie, jakim jest Legia chyba udowodnił, że zasługuje na dalsza pracę. Tym bardziej, że jak słusznie napisałeś ani Legii ani repry nie stać obecnie na topowego trenera z zagranicy. Tym bardziej, że przykład Advocata potwierdza, ze taki trener wcale nie musi być gwarantem sukcesu
Przed Urbanem zarząd czyli zatrudniający postawił cele do zrealizowania. Jakie to cele i czy tylko zwiazane ze zdobyciem konkretnych trofeów to mało ważne. Po określonym czasie dojdzie do oceny i tyle. Psychologia tłumu nie powinna w żaden sposób wpływać na taką ocenę. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ, dla wielu Urban po zdobyciu dubletu był najlepszy, obecnie dla tych samych może być najgorszy, to norma bo umysłami rządzą uczucia. Uczucia nie mają prawa rządzić umysłami członków zarządu i musimy wierzyć, że tak jest.
Amen
Szczerze powiedziawszy, dziwię się, Panowie, że w ogóle chciało się Wam o tym dyskutować. Ot, przegrany w kiepskim stylu sparring. Nie pierwszy i, niestety, na pewno nie ostatni. Zresztą, czy mogło być inaczej? Moim zdaniem ciężko było się tego spodziewać.
W bramce Boruc, o którym od dawna wiadomo, że gra tym lepiej, im lepszego ma przed sobą rywala. W meczu z przeciętną Słowacją zwyczajnie nie mógł wznieść się na wyżyny (co już zresztą w przeszłości pokazał). Linia obrony zagrała ze sobą po raz pierwszy. W dodatku w jej skład weszło dwóch debiutantów i jeden zawodnik, który do (dorosłej) kadry wraca po dłuższej przerwie. W zasadzie jedynym reprezentantem pełną gębą był w tym gronie Jędrzejczyk.
A wyżej to już w ogóle klęska. Jeden Jodła, który ostatnio gra tak, że same się ręce do oklasków składają. Poza nim - i może jeszcze Waldkiem Sobotą, który mimo wszystko coś tam próbował - zlepek rozkapryszonych chłopczyków, zainteresowanych wieloma rzeczami, ale nie dobrem reprezentacji.
Kibicem kadry będę zawsze i zawsze będę trzymał kciuki za każdego selekcjonera. I wciąż mocno wierzę, że Adam Nawałka może stworzyć naprawdę niezłą drużynę, przynajmniej jak na naszą skromną miarę. Ale do tego potrzeba mu czasu. I determinacji. I cierpliwości. Także naszej, kibicowskiej.
@ Kibic50:
Pogratulować znajomości z Bogdanem Wentą. Kapitalny facet, jakiś czas temu miałem okazję zamienić z nim parę słów i od razu zacząłem żałować, że za młodu, miast pójść za przykładem własnego tatki
Ja z kolei zawsze chciałem kopać nie rzucać. Niestety a może jednak stety w podstawówce nauczycielem wf był trener piłki ręcznej i cała szkoła grała w ręczną.