Logo

Alfabet - od Furmana do Henninga

furman1512Za nami  dwunasta część roku, przeszłość odchodzi w zapomnienie, bieżące wydarzenia nabierają znaczenia. Śnieg za oknem, a liga już za dwa tygodnie, „alfabet” teraźniejszości zignorować nie może, zatem dziś od wyprawy „Furmanką” do Tuluzy, przez przypadki Brazylijczyka Guilherme , do „rewolucjonisty” Henninga.

.

.

.
F – Furman

furman

Wszystko o eskapadzie Furmiego do Francji zda się zostało już powiedziane, od opinii znanego trenera, który w wyrażanych poglądach najbardziej zgorzkniałego i sfrustrowanego kibica-malkontenta przypomina, po menadżera, który na piłce winien „zęby zjeść”, a którego porównawcze zestawienie szokuje i zdumiewa:

„Jeśli Furman poszedł do Tuluzy i to niemal za 3 miliony euro, to albo ja się nie znam na piłce, albo śmierdzi tutaj na kilometr jakimś megawałkiem. Przecież ten chłopak jest wolny, przewidywalny i nieporadny. On sobie nie radził na tle przeciętnych Cypryjczyków w Lidze Europy, a teraz ma zaistnieć we Francji. Jak się zderzy z tamtejszymi beżowymi, to zostanie z niego miazga, jakby przebiegło po nim stado koni. Kompletnie nie rozumiem, co kierowało Francuzami przy tym transferze? (...)  Przecież ten chłopak miał być motorem Legii, a grał chodzonego, jakby w trybach miał piasek. (...) Nadal będę obstawał przy swoim, że nikt, absolutnie nikt nie nadawał się w Legii do zagranicznego transferu, po tym co Legia pokazała, a w zasadzie czego nie pokazała, bo przecież nie pokazała niczego w Lidze Europy.” –  rzekł Janusz Wójcik, a Jacek Kmiecik zapewne z satysfakcją opublikował. W chęci epatowania wyrazistymi ocenami, niby ostrymi jak skalpel, a w rzeczywistości z waleniem cepem się kojarzącymi, jeden wart drugiego. Jedyny problem to konstatacja, że gdyby Dominik podążył śladem Ariela w Kaiserslautern,  to Wójt będzie się chełpił wszem i wobec, że taki rozwój wypadków wieszczył, a to by była gorzka pigułka, wolałbym, żeby każdy, na przykładzie Furmana dowodził bezkompromisowemu byłemu posłowi Samoobrony, że jest tylko skandalizującym populistą, a na piłce jednak się nie zna.

„On nie ma w sobie nic spektakularnego, ale widocznie ludzie z Toulouse zobaczyli w nim to coś, co pasuje do ich stylu. Furman jest typem piłkarza pokroju Waldemara Matysika, ale musi nabrać trochę rumieńców, żeby w lidze francuskiej dać sobie radę i zbliżyć się do pożądanego poziomu.” – taką z kolei opinię wyłuszczył na łamach „Sportu” Tadeusz Fogiel. Menedżer piłkarski i to wieloletni i tu mi ręce opadają, bo z fachowcem, jako ignorant i laik kompletnie zgodzić się nie potrafię.

Waldemar Matysik, zdobywca trzeciego miejsca na Mundialu 1982, ważne, bardzo istotne ogniwo tamtej drużyny, to prekursor defensywnego pomocnika, harującego w destrukcji, skupionego przede wszystkim na odbiorze i asekuracji, tyrającego za plecami ofensywnych kolegów z motorkiem w tyłku, aż do wycieńczenia, dosłownego, swoje poświęcenie po turnieju przypłacił szpitalem. Czyli Matysik, to typowa „6” nastawiona głównie na zadania, gdy zespół piłki był pozbawiony, tymczasem Dominik Furman z żadną z cech reprezentanta z ’82, utożsamiać się w pełni nie może. Ani odbiór, ani bieganie od jednego napastnika do drugiego skrzydłowego drużyny przeciwnej nie są jego atutami, mam poważne wątpliwości, graniczące z pewnością, że ustawiany na „6” z ciężarem wymagań położonych na destrukcję będzie zawodził. Ale Dominik Furman dysponuje tym, czego nie posiadał Waldemar Matysik, i przeglądem pola, i umiejętnością wejścia z piłką w strefę obronną przeciwnika, i dograniem, długim i krótkim, i silnym strzałem, a mniejsze, ale wystarczające umiejętności w defensywie pozwalają mu predestynować do roli nowoczesnej „8” – zawodnika z głębi pola asekurującego poczynania ofensywne, ale i potrafiącego aktywnie i wydajnie w te działania się zaangażować. „Generałem środka pola” moim zdaniem raczej nie będzie, ale „kołem zamachowym” drużyny już może zostać, predyspozycje ku temu zda się posiadać. Czyli nie „Gundogan”, ale właśnie „Gerrard” stawiany za wzorzec. Kwestia ważna, w „predyspozycjach” powinny się pojawić parametry fizyczne –  motoryka, siła, niekoniecznie związane z „mitologizowaną” muskulaturą, wolę piłkarza „wycieniowanego”, „wyżyłowanego” niż napakowanego jak kabanos.

Jest kwestia, która spędza mi sen z powiek, napawa obawą, że proroctwa nadąsanego, rozgoryczonego Wójta mogą się spełnić, to moment transferu. Czy Dominik w Legii osiągnął już pułap, na którym ani on, ani Legia z nim w składzie, już wyżej się by nie wzbiła, tego nie wiem, gdyby  miał ustępować miejsca w jedenastce i Vrdoljakowi i Pinto i Jodłowcowi to pora odejścia jest słuszna, obiekcje, które posiadam, są związane tylko z wyborem akurat zimowego okienka transferowego jako wyboru czasu na przeprowadzkę. Zima, przerwa świąteczno-noworoczna, miesięczna laba dla piłkarzy, futbolowy totalny reset, po niej w klubowych, polskich realiach następuje stopniowe wdrażanie, powrót w piłkarskie realia, tymczasem, jeżeli zimą z naszego klubu zawodnik trafia do zachodniego, to z marszu, musi wskoczyć w prawie ciągły rytm meczowy. Nawet w optymalnej swojej dyspozycji może mieć kłopoty z wywalczeniem miejsca w jedenastce, a co dopiero gdy formę, przysłowiowe czucie piłki, musi dopiero wypracować? Pozostaje zdać się, na grę „na tzw. świeżości”, tylko ile tej „świeżości” może wystarczyć, a wejście w drużynę, pokazanie własnej wartości, jest ważne, na sentymenty, wyrozumiałość i specjalne traktowanie nie ma sensu liczyć, los Rafała Wolskiego najlepszym tego dowodem.

G – Guilherme

guillerme

O zapewnieniach, że Akademia jest oczkiem w głowie właścicieli klubu słyszeliśmy już wielokrotnie, co za tym idzie promowanie jej absolwentów, dbanie o ich rozwój na poziomie seniorskim i z pożytkiem dla ich indywidualnego rozwoju i z korzyścią, dla zakładanych dzięki temu sukcesom klubowym również wydaje się oczywistą oczywistością. Z takiego założenia wynika następne, jeżeli Legia kontraktuje młodego, ale już piłkarsko ukształtowanego zawodnika, licząc na rozwiniecie jego potencjału, to musi on być zdecydowanie lepszy od swoich polskich kolegów, którym miejsce w drużynie będzie zabierał. Tylko przy spełnianiu takiego warunku sprowadzanie „perspektywicznych” piłkarzy i promowanie ich kosztem własnego narybku z Akademii ma sens.

Czy Guilherme spełnia tak postawiony postulat? Będzie nam dane przekonać się wiosną, to sprawdzian nie tylko dla Brazylijczyka, ale i dla tych, którzy biorą odpowiedzialność za jego sprowadzenie!?

Ryzyko istnieje, w odniesieniu do Guilherme istnieje też jeden poważny pozytywny argument. Brazylijczyk mieści się w tym samym sorcie, co ponownie przywoływany Rafał Wolski. Piłkarz okrzyknięty wielkim talentem, o przypisywanym ogromnym potencjale, o którego rozpytywały się czołowe europejskie firmy, po wytransferowaniu, na czołowych europejskich salonach nie potrafi się zaaklimatyzować, grzeje ławę lub gra ogony. Jednym słowem zawodzi. Czyli albo fama o futbolowym talencie to była ściema, albo przyczyna w zatrzymaniu rozwoju, w niespełnianiu nadziei jest gdzieś ukryta. Jeżeli w nowym otoczeniu, w nowych warunkach, taką zagadkę uda się rozwiązać, po myśli i piłkarza i klubu, zysk ewidentny będzie obopólny. Gra może być warta świeczki. Małe pytanko wówczas tylko jeszcze by zaistniało, jaki w tej sytuacji byłby zysk tego trzeciego i oby nie przypominał zasad tych dotyczących Salinasa.

G – Glik

glik

Do admiratorów kapitana Torino nie należę. Zaufanie do umiejętności odbioru piłki, podstawowego zadania obrońcy, w wykonaniu Kamila Glika miałem i nadal posiadam ograniczone, albo wręcz jestem jego pozbawiony. Jednak tak jak jeszcze niedawno byłem gotów stwierdzić, że Glik w reprezentacji jest zbędny, tak obecnie z tak wyrażoną opinią miałbym już kłopoty.

Przyznaję kusi mnie obecnie filozofia Dariusza Wdowczyka i przy naszych reprezentacyjnych problemach w defensywie, zarówno ze środkowymi, jak i z pozycją lewego obrońcy, to chciałbym zweryfikować ustawienie z trójką w linii w destrukcji. W niej na przykład: Jędrzejczyk, Krychowiak Glik, jako wahadłowi po przeciwnych bokach Piszczek z ... Rybusem(!?). Krychowiak jako obrońca to  kolejna moja roszada jako domorosłego „selekcjonera”.

G – Grosicki

grosicki

Po info o potwierdzonym transferze Kamila do Francji, początkowo nieco się zaniepokoiłem, ale uspokoiłem się szybko konstatując, że jednak z Bretanii do Monte Carlo kawał drogi. Ale czy teraz, jeżeli w Stade Rennes Kamil odpali super formą, to jeżeli następnie upomni się o niego AS Monaco to cieszyć się czy martwić.
Oby taki dylemat mnie spotkał, a Grosik wydoroślał.

G – Górnik

gornik

Czy Górnika Zabrze jako wicelidera tabeli i konkurenta do mistrzostwa powinniśmy się obawiać? Lekceważyć nie wolno, to truizm, Górnik teoretycznie może podążyć ścieżką Ruchu z poprzednich lat i namieszać w czołówce i to poważnie, ale czy górnicy są już klasową drużyną, czy też właśnie taką na miarę Ruchu, który w Ekstraklasie radził sobie nad wyraz dobrze, żeby zagranicą zbierać ostre cięgi. Moim zdaniem pewnego pułapu Zabrzanie nie przeskoczą, są jak ich stadion, w przebudowie, z obawą, że taki stan może być permanentny, póki co brak widoków na ukończenie inwestycji.

Nakouloma jedną nogą w Besiktasie, co prawda w jego przypadku nad wyraz ryzykowne stwierdzenie, Olkowski w Kolonii, ale dopiero latem, jednak w tej chwili kontuzjowany: -Mamy nadzieję, że każdy dzień to będzie postęp w jego powrocie do zdrowia. Być może w meczu reprezentacji dolegliwość, którą odczuwał już wcześniej, się pogłębiła. W tej chwili jest po szeregu badań, na etapie rehabilitacji, nie powinno być zagrożenia dla jego przygotowań i występów w rundzie wiosennej. Musimy być jednak bardzo czujni, ponieważ Paweł cały czas czuje drobny dyskomfort. Czekam na jego wejście w pełny trening, mam nadzieję, że nastąpi to za dwa, trzy dni. W tej chwili trenuje indywidualnie, pod czujnym okiem i kontrolą fizjoterapeuty - komentuje Ryszard Wieczorek, trener Górnika. (sport.pl) Jak się okazuje Paweł w FC Koeln testów medycznych jeszcze nie przeszedł, skoro takie info jest puszczane to znak, że obawy o kolano mimo zapewnień i dobrej miny trenera istnieją. Krzysztof Mączyński już za wielkim murem, doświadcza przygody życia, czy w takiej sytuacji Górnik sprosta wiosennym oczekiwaniom?

W zeszłym sezonie pod trenerem Nawałką mimo utraty Milika zakładałem, że wiosną Górnik może być rewelacją rozgrywek. Owszem był, ale rozdającą punkty przeciwnikom, czy Wieczorek z Zacharą, Sobolewskim, niewiele mniej doświadczonym, a niedocenianym Przybylskim podołają? Jak dla mnie, absolutna zagadka, dopuszczam i zjazd na wzór zeszłorocznego i mieszanie w czubie tabeli na miarę niedawnego Ruchu Chorzów.

H – Henning

berg

Przy trenerskiej roszadzie, padały argumenty o potrzebie zmiany funkcjonowania drużyny w wielu aspektach, wprowadzeniu jej na wyższy stopień organizacyjno treningowy i z tego wynikający sportowo wynikowy poziom.

Zamiast ewolucji miała być rewolucja i chyba to założenie Henning Berg spełnia, tylko efekt pozostaje niewiadomy. Szeroką kadrę i rotację z jesieni ma zastąpić, oparcie się na wykrystalizowanej w miarę stabilnej jedenastce, zimowe tradycyjne ładowanie akumulatorów ustąpiło miejsca budowaniu motoryki w oparciu o trening z piłkami, na zgrupowaniach odprawy taktyczne zajmują poczesne miejsce, mhm chyba tylko w traktowaniu młodych wychowanków między Urbanem, a Bergiem nie za wiele pozornie się zmieniło. W odróżnieniu od poprzednika Norweg zdecydował się na bardziej zdecydowane postawienie na Raphaela Augusto i Ojamę, wobec Guilherme chyba jeszcze jest niezdecydowany, również co do jego pozycji na boisku, czy wybory okażą się słuszne? Wobec Ojamy na szpicy ataku jestem sceptyczny, zatem jeżeli się mylę, przed trenerem Henningiem schylę głowę.

Za Warszawa.sport.pl: „Gra Legii zmienia się nie tylko dlatego, że Ojamaa gra w ataku. Berg chce, by legioniści konsekwentnie realizowali ofensywne schematy. Na czym one polegają? Zawodnicy po dwóch, trzech podaniach w środku pola mają rozgrywać piłkę na skrzydła do bocznych pomocników lub wysoko grających obrońców. Ale ci pierwsi (np. wyróżniający się wczoraj Michał Kucharczyk) częściej zbiegają z piłką do środka, a rolę skrzydłowych przejmują obiegający ich obrońcy (np. aktywny z lewej strony Brzyski).”

- Lubię taki styl gry. Założenie trenera jest takie, że jako skrzydłowi musimy zawężać pole gry, szukając rozegrania lub bezpośredniego strzału - mówi Guilherme.

Jeszcze w ramach relacji spod balona: „Legia często i szybko starała się grać do przodu, a po stracie piłki próbowała odebrać ją jeszcze na połowie przeciwnika. Ale legioniści popełniali błędy - środkowi pomocnicy nie przechwytywali piłki, a wysoko ustawiona linia obrony spóźniała się z kryciem.”

Jakub Rzeźniczak dla warszawa.sport.pl o rewolucyjnych przemianach: „Okres przygotowawczy jest lżejszy. U poprzedniego szkoleniowca więcej pracowaliśmy nad wytrzymałością i siłą. O efektach przekonamy się podczas rundy rewanżowej, bo każdy zawodnik inaczej reaguje na zmiany. Sam lubię ciężko popracować podczas przygotowań, żeby w trakcie sezonu czuć się optymalnie.

Obecnie więcej jest treningów czysto taktycznych. Wiele czasu poświęcamy na analizę wideo naszych ćwiczeń lub sparingów. Nasza gra ma wyglądać inaczej, boczni obrońcy mają grać dużo wyżej. Z tego powodu defensywni pomocnicy muszą ich asekurować. Z kolei skrzydłowi mają za zadanie zawężać grę do środka, tworząc w ten sposób przestrzeń dla obrońców. To zmiana, bo wcześniej boczni pomocnicy byli ustawiani szeroko. Berg wymaga od nas wysokiego pressingu, choć niesie to za sobą ryzyko, to mam nadzieję, że przyniesie pożądany efekt.(...)

- Staramy się odebrać piłkę już w okolicach pola karnego przeciwnika. W ten sposób natychmiast możemy stworzyć sytuację bramkową, wykorzystując niezorganizowanie rywali w defensywie. Z drugiej strony musimy uważać, bo w takich sytuacjach zostawiamy mnóstwo miejsca za naszymi plecami. Na to musimy zwrócić szczególną uwagę, bo zdarzają się nam błędy.(...)

- Stoperzy mają mniej pracy w ofensywie. Chodzi o wyprowadzanie piłki, bo jako stoperzy mamy za zadanie jak najszybciej dostarczyć ją bocznym obrońcom lub defensywnym pomocnikom, którzy mają zająć się rozegraniem. Za trenera Urbana środkowy obrońca wyprowadzał piłkę i szukał wyżej ustawionych partnerów.”

Tyle Rzeźnik o bezpośrednich zmianach w organizacji gry, co ciekawe w organizacji treningów według doświadczonego obrońcy zmiany sprowadzają się do: „... z Jackiem Magierą też ćwiczyłem indywidualnie. O tym jednak nie mówiło się. Teraz to nośny temat ze względu na wypowiedź Daniela Łukasika, ale wcześniej też mieliśmy zajęcia indywidualne. Nic się nie zmieniło. (...) u poprzedniego szkoleniowca też mieliśmy śniadania i obiady w klubie. Nie ma drastycznych zmian. Nadal spędzamy na Łazienkowskiej po kilka godzin dziennie. Fakt, że nie mieliśmy tych odpraw taktycznych przed treningami. Takie były na zgrupowaniach przedmeczowych. To jedyna zmiana.”

Dyskusja (21)
1niedziela, 02, luty 2014 04:37
Senator
@Furman
Tak po ludzku bardzo mocno mu kibicuję i chciałbym aby się udało czyli pewny plac i za jakiś czas transfer do lepszej drużyny. Miał mecze kapitalne, myślę ,że wszystko zależy od niego i wysiłku jaki włoży w bycie co raz lepszym.
@Guilherme
Od dwóch tygodni zbieram się na telefon do niezaprzyjaźnionego redaktora który się zna w jego sprawie. Chcę spytać co i jak bo na dziś jedna wielka niewiadoma.
@Hennig
Tak szczerze to na dziś jestem sceptyczny. Niczym mnie nie ujął nic odkrywczego nie powiedział. Ot trener jakich moim zdaniem wielu na zachodzie. Życzę Legii sukcesów więc i jemu, proste. Sceptycyzm wynika z dużej różnicy mentalności między nim ( wychowanym tam ) i naszymi chłopakami, 30% szans ,że ich zmieni.
2niedziela, 02, luty 2014 08:05
kibic50
Mam nadzieję, że powiedzenie "Z dużej chmury mały deszcz". w tym przypadku, nie będzie miało zastosowania.
Niestety, ale jestem rozczarowany coraz bardziej. przyszedł nowy trener, który miał:

1. Wprowadzić norweski styl pracy (czyt, teraz dostaną dopiero w dupę)
2. Wprowadzać młodych wychowanków wręcz hurtowo.
3. Wprowadzić "nowy" styl gry oparty na schematach.

Ad 1, 2 - kompletna klapa.
Ad 3 - Czy ten "nowy" styl czegoś mi nie przypomina...

"Nasza gra ma wyglądać inaczej, boczni obrońcy mają grać dużo wyżej. Z tego powodu defensywni pomocnicy muszą ich asekurować. Z kolei skrzydłowi mają za zadanie zawężać grę do środka, tworząc w ten sposób przestrzeń dla obrońców. To zmiana, bo wcześniej boczni pomocnicy byli ustawiani szeroko. Berg wymaga od nas wysokiego pressingu, choć niesie to za sobą ryzyko, to mam nadzieję, że przyniesie pożądany efekt"

"- Nasz pomysł na grę opiera się na skrzydłach. Chcemy wykorzystać szybkość Kucharczyka, Koseckiego, Żyry, jak jest w formie. Teraz dołączył Ojamaa. Ale żeby skrzydła dobrze funkcjonowały, potrzebna jest organizacja gry w środku pola. Jeśli będziemy dobrze grać w środku, to zmiana orientacji z jednej strony na drugą będzie wyglądała lepiej i płynniej. Łatwiej jest wtedy doprowadzić do sytuacji, że skrzydłowi znajdują się jeden na jednego z obrońcą. Chcemy, by boczni obrońcy jak najwięcej podłączali się do akcji ofensywnych: Bereszyński, Rzeźniczak czy Wawrzyniak, który robi to znacznie rzadziej, niż wymagam - odpowiada na zarzuty braku stylu gry Legii trener Jan Urban w debacie z dziennikarzami "Przeglądu Sportowego"."

Można odnieść wrażenie, że Rzeźniczak słabo uważał na odprawach za Urbana, bo dla mnie oba style są takie same. Problemem raczej są ich wykonawcy, bo jak powiedział były już trener:

"Dlaczego gorzej wygląda środek pola, gorzej prezentują się boki i tego schematu w grze nie widać?
- Bo skrzydłowi nie dostają odpowiednio szybko piłek. A wejście na szybkości na jednego rywala po prostu śmierdzi bramką. Gdy gorzej funkcjonuje środek, wszystko odbywa się za wolno. Zamiast przyjęcia do przodu, jest przyjęcie do tyłu i podanie do tyłu, a przeciwnik się ustawia.
Dlaczego nie grają szybciej "
- To nie tak, że pstryknę palcami i nauczę ich, że po przyjęciu jest podanie. Robię, co mogę, staram się im to wpoić: na treningach gierki na dwa kontakty, na trzy. Zmuszam ich, by szybciej decydowali, co mają z piłką zrobić, że nie zawsze muszą ją prowadzić, albo się zacząć kiwać."

Trzeba trzymać kciuki, aby Bergowi w szybszym czasie udało się wyplenić stare nawyki, bo cudotwórcą raczej nie jest i z Kucharczyka CR7 nie zrobi..
3niedziela, 02, luty 2014 10:07
urka
@kibic
"Ad 1, 2 - kompletna klapa.
Ad 3 - Czy ten "nowy" styl czegoś mi nie przypomina"

Kibic, Tobie się dziwię że takie opinie wygłaszasz. Jak długo Berg prowadzi zespół? Czy wystarczająco długo żeby już wyciągać wnioski?
Wczoraj mnie poprawiłeś że "rękę trenera" widać nie po kilku rundach a po kilku sezonach a dzisiaj chcesz ją widzieć po kilkunastu treningach.
Nasi młodzi w zespołach z dolnych rejonów tabeli Ekstraklasy i w I lidze wchodzą ledwo na zmiany a Berg ma "hurtowo" ich wprowadzać i z nimi zdobywać MP i awansować w pucharach?
Wczoraj pisałem o tym że ten cykl jest przewidywalny do nudności. Najpierw się buduje wygórowane oczekiwania, najlepiej sprzeczne. To znaczy hurtowo młodych i wygrywać nimi wszystko i jak już mamy w głowach zespół 18-19-sto latków ogrywający wszystkich w lidze i awansujący do fazy grupowej (to wszystko w głowach oczywiście) to zaczynamy to porównywać z rzeczywistością, z wiadomym skutkiem, rzeczywistość przegrywa i zaczyna się pałowanie.

A jeszcze trener ma mówić odkrywcze rzeczy w sprawie futbolu. Jakie? Że tyłem będziemy biegać?
Kiedyś Stanisław Jerzy Lec napisał że jeśli komuś się wydaje że w dziedzinie humanistycznej odkrył nową rzecz, to przekonanie to wynika wyłącznie z braku oczytania.
4niedziela, 02, luty 2014 10:14
urka
@Wójcik
"Jedyny problem to konstatacja, że gdyby Dominik podążył śladem Ariela w Kaiserslautern, to Wójt będzie się chełpił wszem i wobec, że taki rozwój wypadków wieszczył,"

Jest taka zagadka mająca na celu wykazać pewien paradoks, a mianowicie;
który zegar dokładniej pokazuje czas, stojący czy chodzący?
Otóż stojący, bo on raz na dobę pokazuje dokładny czas a chodzący nigdy nie pokazuje dokładnego tylko przyblizony.

Tacy madrale jak Wójcik są jak stojący zegar, kieduś mu się uda trafić z opinią bezbłędnie.
5niedziela, 02, luty 2014 10:15
kibic50
@urka
Ależ ja nie wyciągam wniosków tylko wyrażam zdziwienie.
Ad 1. W opinii piłkarzy treningi są najlżejsze od niepamiętnych czasów.
Ad 2. Berg po pierwszym obozie odesłał wszystkich młodych do drugiej drużyny.
Ad 3. Wg mnie "nowa" taktyka jest bliźniaczo podobna do starej.

Teraz należy uzbroić się w cierpliwość i patrzeć co z tego wyniknie. Nie wpływa to na bynajmniej na moje postępowanie wobec klubu. Melduję się przy Ł3 już 14 lutego Smile
6niedziela, 02, luty 2014 10:19
kibic50
Chociaż nie. sorry. Za Urbana w ogóle nie było taktyki Smile
7niedziela, 02, luty 2014 10:35
urka
@kibic
"Ad 3. Wg mnie "nowa" taktyka jest bliźniaczo podobna do starej."

Kiedyś obserwowałem grę Barcy i próbowałem odkryć dlaczego co oprócz techniki powoduje że grają tą tiki-takę. Doszedłem do wnoiosku że jest to ciągły ruch na boisku ale nie jakieś długie sprinty tylko ciągłe przemieszczenia po kilka, kilkanaście metrów tak żeby być ciągle pod grą.
Patrząc na Legię tego ruchu widziałem bardzo mało i z tego częst wynikały desperackie lagi do przodu, bo nie było jak dalej grać.
Więc ten ruch, jak myślę, musi być zorganizowany w ten sposób żeby piłkarze przesuwali się jak siatka żeby jej "oczka" nie były zbyt szerokie i to chyba musi być zorganizowane przez trenera.
Co do globalnej strategii, to ponieważ w przeciwieństwie do hokeja bramki nie można zaatakować z tyłu więc pozostają lewa i prawa strona oraz środek i ilość rozwiązań taktycznych jest skończona więc co nowego może powiedzieć trener o taktyce.
Gramy swoje warianty i liczymy na to że przeciwnikowi "pójdzie oczko w siatce" a my to wykorzystamy.
Im lepsi piłkarze tym mniejsze oczko potrzebne żeby coś wcisnąć, ot i cała tajemnica.
8niedziela, 02, luty 2014 10:47
kibic50
@urka
To jest "oczywista oczywistość"
Dlatego uważam, że trzeba taktykę dobierać do piłkarzy, nigdy odwrotnie.
Jeśli w polu karnym mamy Gruzina, to po co dorzucać wysokie piłki ?
Legia chce grać ofensywną szybką piłkę z wolnymi (Furman, Pinto, Jodła, Vrdoljak, Łukasik, Dwaliszwili, Wawrzyniak, Saganowski, Żyro) piłkarzami.
Z szybkich Kosecki - kontuzjowany, Ojamaa - nie patrzy, Gui - nie wiadomo, Kucharczyk - wiadomo
9niedziela, 02, luty 2014 11:12
urka
@kibic
"Jeśli w polu karnym mamy Gruzina, to po co dorzucać wysokie piłki ?"

Ponieważ sport jest częścią życia a więc kierują nim podobne zasady tylko z trochę przesuniętymi "akcentami" to na boisku jest jak w życiu. Nie zawsze możesz wybrać wariant najlepszy, najczęściej trzeba się zadowalać możliwym do osiągnięcia.
Dorzucamy piłki Gruzinowi mimo że nie jest wysoki, bo mamy szybkich skrzydłowych i gra skrzydłami jakoś idzie a w środku nie mamy zawodników którzy potrafią dołem rozklepać strefę przeciwnika.
Ponieważ drużyna musi jakoś się dostawać pod bramkę więc gramy skrzydłami a dalej "na aferę".
Mówisz trzeba dostosować taktykę do zawodników i zgadzam się ale skrzydłami nie, bo nie mamy wysokiego napastnika, środkiem nie bo nie mamy "magika" do klepania. I dlatego Berg z naczalstwem policzyli że żeby skompletować zawodników do jednego wariantu (gra skrzydłami) brakuje nam wysokiego napastnika i takiego szukamy.
Jest to rozwiązanie dla nas tańsze bo resztę układanki już mamy.
Środkowy pomocnik a do tego "magik" jest jeszcze rzadszym i droższym zjawiskiem więc tutaj spróbujmy wykreować człowieka, może Augusto, może Guilherme, może Tomasiewicz w przyszłości a może kogoś kupimy.
Zresztą jak nam się uda kogoś wykreować to też długo u nas nie pogra bo na takich zawodników jest straszny popyt i te parę mln EUR jest gotowe wyłożyć wiele klubów tylko po to zeby się przekonać czy "odpali" jeszcze wyżej.
Tak więc trener układa obrazek i ciągle mu znikają elementy i często musi układać nawet inny obrazek niż układał do wczoraj.
10niedziela, 02, luty 2014 11:18
kibic50
"Tak więc trener układa obrazek i ciągle mu znikają elementy i często musi układać nawet inny obrazek niż układał do wczoraj."

Dlatego powinno się skupić na elementach, a nie wymieniać trenera.
Jeśli na lepsze elementy nas nie stać, to powinniśmy się skupić na produkcji własnych. Z tym, że znacznie lepszej jakości niż obecnie.
11niedziela, 02, luty 2014 11:42
urka
@kibic
Albo zmienić trenera żeby lepiej wykorzystywał te elementy które są.
Myślę że nie jest trudno wyłapywać niedociągnięcia w grze i wyszukiwać rezerwy w potencjale zespołu (organizacja gry, wspomniany ruch na boisku) trudno jest to przeprowadzić, bo najpierw trzeba "złamać" opór zawodników a potem dostosować taktykę do ich umiejętności technicznych (przyjęcie, podanie, gra z pierwszej piłki, szybkość podejmowania decyzji).
Postęp zawsze polega na ciągłym balansowaniu i przekraczaniu bariery własnych możliwości czyli wchodzenie na "ziemię nieznaną" na co nie wszyscy są gotowi mentalnie (boją się porażki, dyskutowaliśmy o mentalności i odporności na błędy)więc nie jest łatwo popchnąć ludzi do takiego działania. Jeśli jeden trener się poddał i zaczął odpuszczać, bo też już nie ma siły walczyć, to trzeba spróbować innego który ma więcej zapału i sił i rozszerzyć te działania na młodych zawodników żeby byli mentalnie i fizycznie i technicznie lepiej przygotowani do podejmowania wyzwań wchodzenia na "ziemię nieznaną".

Symbolika historii Wikingów, która byż może nie ma żadnego praktycznego znaczenia w naszej konkretnej sytuacji, jest bardzo dobrą wizualizacją sytuacji. Oni często wyruszali w nieznane odkrywając nowe trasy i lądy, musieli być mentalnie i fizycznie gotowi na trudności a nawet śmierć. Chodzi o osiągnięcie podobnego stanu umysłu żeby być zdeterminowanym w osiągnięciu celu na tyle żeby obawa czy wygodnictwo nie zawracało z tej drogi.
Według mnie klucz leży w głowach a Urban już nie miał "legendy" do opowiedzenia naszym chłopakom. Kiedyś strzelił 3 bramki Realowi ale jak to powiedział Rzecki w Lalce "Trzeba na jutro postawić w oknie karuzel, bo już fontanna spowszedniała"
No to mamy Berga.
12niedziela, 02, luty 2014 11:52
kibic50
Jeśli tak sie stanie, tym lepiej dla nas Smile
13niedziela, 02, luty 2014 12:11
urka
@kibic

Bardzo lubię Twój "rozsądny optymizm", jak pewnie zauważyłeś jesteś moim "forumowym bratem duchowym", nie przyłączaj się do tej ogromnej gromady podejrzliwych gderaczy, nie zmieniaj "skarpetek".
Rzeczywistość idzie własnym torem my możemy tą drogę "przejść" razem z nią albo oddychając świeżym powietrzem nadziei( ze świadomością zagrożeń) albo w zaduchu podejrzeń i czarnowidztwa.
14niedziela, 02, luty 2014 12:26
kibic50
@urka
"... nie zmieniaj "skarpetek". "

Za stary już jestem na zmiany. I choć kręgosłup schorowany, to giąć go nie zamierzam Smile
15poniedziałek, 03, luty 2014 08:11
Zbyszek
O Furmanie.
Nie ma co żałować róż. Przy czym opinii "Wójta" bym nie cytował, bo on za bardzo na futbolu to się nie znał. Bardziej na "interesach". A od czasu jak się uderzył mocno w głowę to i "baniak" mu szwankuje. Do mnie przemówiła opinia Lenczyka po meczu z Zagłębiem, w której za winnego porażki swojej drużyny uznał Furmana. Bo biegał i zapełniał luki i przechwytywał wszystkie bezpańskie piłki. Jego odejście zmienia na niekorzyść w Legii proporcje pomiędzy "robotnikami" a kierownikami na niekorzyść tych pierwszych. A to oni wypełniają tę przestrzeń boiska pomiędzy "gwiazdkami".

Glik.
Ma charakter i hardość. Na Torino wystarcza, na reprezentację widocznie za mało.

Górnik.
Ma przede wszystkim ogromne kłopoty finansowe. Na dzień dzisiejszy nie ma szans na otrzymanie licencji na następny sezon. Za trenera Nawałki kilku zawodników wyraźnie zaczęło grać na dobrym poziomie. Nie wiemy na ile wyróżniali się przygotowaniem fizycznym, a na ile umiejętnościami. Trener Wieczorek nie ma takiego warsztatu co jego poprzednik. Bardziej czeka go odpływ co lepszych zawodników niż walka w czołówce. Szkoda, że odpada jedna z drużyn do wzrostu poziomu poprzez rywalizację.

Henning.
Powinno być coś takiego jak wartość kontynuacji tego co było dobre u poprzedników. Demontaż taktyczny nie jest dobrym pomysłem. To co trener Berg proponuje nie ma się nijak do aktualnych możliwości zawodników. Do poszczególnych przymiarek do pozycji nie odnoszę się, aczkolwiek niektóre mogą szokować. Zasadą jest, że sparringi mają na celu przede wszystkim wyłonienie drużyny i jej zgranie. Dawanie wszystkich równych szans jest chwalebne, ale z interesem drużyny ma niewiele wspólnego.

Pamiętam,że od wielu wielu lat /poza latem 2010 roku/ nie miałem tyle niepokoju pod koniec okresu przygotowawczego. Zawsze może wrócić do sprawdzonego wariantu i zapewne to zrobi. Więc po co zawraca głowę rzekomymi zmianami? Wot zagwozdka.
16poniedziałek, 03, luty 2014 13:16
iocosus
@ Wójt, a ocena Furmana

Uważam Wójcika za oszołoma, który za wszelką cenę, stara się ponownie zaistnieć na rynku, naturalnym dla mnie odruchem by było wzruszyć ramionami i pozostawić go samemu sobie z jego własnymi krzykliwymi „rewelacjami”, ale niestety konstatuję, że w naszych społecznych realiach ignorowani oszołomi, kuglarze poklasku, geszefciarze zbiorowych opinii, gdy są pozostawieni samym sobie, rosną w siłę, zamiast iść w zapomnienie, obojętność, zyskują popularność, a operowanie na półprawdach staje się kwintesencją ich zmanipulowanego przekazu.

Nad dygresją w odniesieniu do ogółu się nie rozwódźmy, ale nad Wójcikiem i jemu podobnym warto mieć baczenie.

@ Górnik

Zbyszek, masz rację przywołując finansowe kłopoty Górnika, natomiast pamiętam, że fornalikowy Ruch również ekonomicznie cienko prządł, a w Ekstraklasie rozdawał karty. Też mi się wydaje, że Wieczorek to nie ten rozmiar kapelusza, ale uznany fachowiec jakim jest Nawałka, rok temu po odejściu Milika drużyny do kupy nie zebrał, nie poustawiał na nowo klocków, jeżeli jeden ofensywny piłkarz ma, aż taki wpływ na zespół, to być może obecnym kluczem do dobrej gry Zabrzan jest nie Mączyński, nie Nakauloma, ale jak na nasze realia, rewelacyjnie się objawiający ... Zachara!?

Na logikę, to już awans do ósemki dla „górników” winien być pozytywną korzyścią, ale odkąd to w piłce i to tej naszej rodzimej, rządzi logika.

@ tiki taka

Urka ciekawe nawiązanie.

W analizie barcelońskiej tiki taki uwypukliłbym jeden element, z mojej perspektywy szalenie istotny, fenomen blaugrany stworzyło nie tylko utrzymywanie się przy piłce, jej uporczywe, cierpliwe rozgrywanie, ale zachowanie się drużyny, całej drużyny, podkreślenie konieczne, po stracie piłki. Podejmowany pressing, natychmiastowy, przez wszystkich graczy, nawet z Messim ustawiającym się na linii podań, ot złoty klucz Guardioli dla Barcy. Kto z pod takiej presji potrafił się uwalniać, fundował Katalończykom seven up.

Takiej techniki użytkowej jak w Barce od legionistów wymagać nie możemy, ale gdyby Berg wpoił zasady pressingu na wzór blaugrany zysk byłby ogromny, tylko, że to nie znaczy, że Urban czegoś takiego narzucić nie próbował, przecież teza odkrywcza nie jest, kwestia nie w tym „co” a „jak” należy zrobić!?

Po efektach pracy poznamy Berga, na razie, jakim jest trenerem jeszcze kompletnie nie wiadomo, przynajmniej dla mnie.

@ „Pałkarze” i „pałowanie”

Obawiam się wpływu „pałkarzy” na klub, dręczy mnie wątpliwość, aby kimś takim nie okazał się ktoś gorszy i od rozhisteryzowanych kibiców, w obliczu trudnych do zaakceptowania porażek, i od żądnych klikalności, poczytności, w takim celu, „wyrazistych” w medialnych ocenach dziennikarzy.

Można przyjąć „psy szczekają, karawana jedzie dalej”, czyli „gderacze” podejrzewają, rozpisują czarne scenariusze, a Zarząd klubu i sztab szkoleniowy robią swoje, o ile konsekwencji i cierpliwości nie zabraknie w takiej sytuacji nawet przy potencjalnych „zapaściach” problemu być nie powinno, a wpływ „pałkarzy” byłby ograniczony do minimum.

Urka, nie zadałeś sobie jednak nigdy pytania, a co jeśli mentalność „pałkarza” posiada ... prezes Leśnodorski? Po ewentualnych (ptfu, ptfu) wtopach, choćby jesienią uderzy pałką raz, a mocno, Urka czy wówczas również napiszesz: „Jeśli jeden trener się poddał i zaczął odpuszczać, bo też już nie ma siły walczyć, to trzeba spróbować innego który ma więcej zapału i sił ...”? Dołączysz wówczas do „wymiatacza”?

Lubię Leśnego! Wolę jego antykrawaciarską dezynwolturę, bezpośredni swobodny styl, od nadętych napuszonych, bobków w gajerach. Uznaję go za inteligentnego faceta, analitycznego, ale to nie oznacza, że błędów nie dostrzegam, bo tych nie popełnia tylko ten co nic nie robi, zachowawczy, bierny, działacz lub urzędnik. W odróżnieniu od takich liczę, że Leśny okaże się skutecznym w działaniu wizjonerem, ale ... „na dziś” nie wiem, nie mam pewności, że w jakiejś kryzysowej sytuacji w prezesie nad racjonalnym, chłodno wszystko ważącym biznesmenem, wyrachowanym inwestorem, nie weźmie przewagi dusza rozemocjonowanego kibica, ambitnego, źle znoszącego potknięcia. Ci którzy osiągnęli sukces w biznesie i zainwestowali w polski klub piłkarski już nie raz okazywali się w gorącej wodzie kąpani, deklaracjami rozsądnymi sypali z rękawa, żeby później sobie samemu zaprzeczać i postępować zgodnie z mentalnością nabuzowanego „pałkarza”. Roszada z Urbanem i Bergiem takich wątpliwości nie rozwiewa, (żeby, nie było, również ich nie potwierdza!), ale wydaje się, że lepsza jest metoda uwrażliwiania, przestrzegania przed czyhającymi pułapkami kibicowskiej rogatej duszy, niż bezrefleksyjne schlebianie, tworzenie nieomylnego świetlistego wizerunku.
17poniedziałek, 03, luty 2014 14:09
urka
@iocosus
@tiki taka i presing
" to nie znaczy, że Urban czegoś takiego narzucić nie próbował, przecież teza odkrywcza nie jest, kwestia nie w tym „co” a „jak” należy zrobić!?
Może nieudolnie ale właśnie chciałem to powiedzieć, że co robić to wie wielu ale jak zrobić to już nieliczni.
Jest takie zjawisko jak "zmęczenie materiału" kiedy bodźce i sposoby motywacji przestają działać bo coś się wyczerpało w relacji między bodźcującym a bodźcowanym.
Ja od dłuższego czasu odnosiłem wrażenie że Urban nie mógł uzyskać od kluczowych zawodników tego oczekiwał od ich gry. Często oglądałem treningi i widziałem i słyszałem czego oczekiwał a na meczach to się często "sypało".
Jak coś nie wychodzi to można się zmęczyć i zniechęcić.
Przyszedł następny z nowymi pomysłami JAK TO ZROBIĆ. Może znajdzie nową drogę dotarcia do "umysłów" a może wykreuje nowe "umysły"? A może powie że trzeba kupić samych obcokrajowców którzy rozumieją o co chodzi, zobaczymy.

Co do Leśnego mam tylko jedną obawę czy pod wpływem "pałowania" pod tytułem "kiedy LM i seryjne zdobywanie MP" nie będzie chciał pójść na skróty (dokupować drogich piłkarzy)żeby wszystkim udowodnić że nie tylko budżet umie równoważyć ale też sukcesy osiągać. I wtedy może wejść razem z klubem na śliską ścieżkę finansowej jazdy bez trzymanki.
Ale ja myślę że oni wytrzymają to budowane napięcie i spokojnie będą dokładać "cegiełki" do budowy Legii. Jestem pewny że przestudiowali dokładnie historię upadku i naprawy wielu klubów i nawet całych lig jak NBA, NHL które stały na krawędzi bankructwa i europejskich lig i klubów choćby z Niemiec czy Anglii.
Jakoś jestem spokojny że wiedzą dokąd chcą iść i ludzi dobierają również świadomie.
Mogą się zdarzyć pomyłki, choćby Berg ale to nie zmieni "wektora" działania.
Dla mnie przekaz jest jasny ponieważ nie stać nas na "artystów" to szukajmy "wojowników" potrafiących również zaspokoić oczekiwania estetyczne niezblazowanej polskiej publiczności.
18poniedziałek, 03, luty 2014 16:57
iocosus
@ Urka

„Zmęczenie materiału” u Urbana dopuszczam, tylko, że na to mogą mieć wpływ uwarunkowania wewnętrzne, ale i zewnętrzne i nie tylko na zasadzie zniechęcenia wobec braku reakcji na stosowane bodźce w procesie treningowym, ale i przy odczuwanym dyskomforcie wewnętrznym w pracy spowodowanym uświadamianym brakiem wsparcia, zaufania u zwierzchników, pracodawców. Najlapidarniej rzecz ujmując, czujesz że „twoje dni w pracy są policzone, trudno w niej znaleźć entuzjazm, zabijać się dla niej nie będziesz”.

Za mało danych, żeby w takiej materii miarodajnie się wypowiedzieć raczej wszystko pozostanie tylko spekulacjami, takim naciąganym pseudo psychologizowaniem, ale „wypalenia” Urbana nie wykluczam.

Na zasadzie dygresji, nie do końca jestem zwolennikiem byłych futbolowych gwiazd przeistaczających się w wielkich trenerów, to znaczy wolę tych, dla których zawód szkoleniowca, jest tym wymarzonym, to jest ich zakładana ścieżka zawodowa, gdy mają już dwadzieścia lat, a nie szukają sposobu na życie, w światłach jupiterów po skończonej karierze, zawieszeniu butów na kołku. Oczywiście świetny piłkarz, może być i świetnym trenerem jedno drugiego nie wyklucza, decydują czynniki indywidualne, a nie jakieś zbiorcze założenia, ale ulegając pokusie generalizacji przyjmuję, że u trenerów, byłych piłkarzy, ale nie z najwyższego topu, lub u takich, którzy praktykę piłkarską mają w ogóle niezbyt okazałą, determinacja do spełnienia się w roli trenera jest większa, niż u tego, który dni dumy i chwały jako zawodnik już doświadczył. Z takiego uproszczonego punktu widzenia, to ani Urban, ani Berg moimi idealnymi kandydatami by się nie okazali, chociaż spełnienie się w roli piłkarza jest względne i ponownie w oddzielnych, indywidualnych przypadkach trudno o nim wyrokować.

Berg czysta karta do zapisania, odnośnie Leśnego zakładam, że możemy być zgodni, iż im będzie dłużej wyrachowany, w decyzjach zimny i opanowany, a nie da się ponieść kibicowskim emocjom, entuzjazmowi lub rozgoryczeniu, tym większe są szanse na pozytywny prezesowski dorobek.

Mhm, przy tym założeniu, „skok na kasę” w celu pozyskania napastnika wydawałby się mało prawdopodobny.

Jeszcze jedna sprawa odnośnie warunków pracy trenera w Legii: „ ... jak nam się uda kogoś wykreować to też długo u nas nie pogra bo na takich zawodników jest straszny popyt i te parę mln EUR jest gotowe wyłożyć wiele klubów tylko po to zeby się przekonać czy "odpali" jeszcze wyżej.
Tak więc trener układa obrazek i ciągle mu znikają elementy i często musi układać nawet inny obrazek niż układał do wczoraj.”

Zamiast spektakularnych kosztownych transferów do klubu, przy budżecie przekraczającym 20 baniek € wolałbym, żeby takie kwestie „znikających elementów” próbować regulować. Na prostym przykładzie, mamy Tomasiewicza, niewątpliwy talent, jeżeli będzie się prawidłowo rozwijał kontrahenci do wytransferowania są tylko kwestią czasu. I tu bym wymagał i spodziewał się od klubu jasnej polityki, nie sprzedajemy chłopaka przy pierwszej nadarzającej się okazji, choćby nie wiadomo jakie wrażenie swoją grą zrobił, w porozumieniu z zawodnikiem i trenerem niech będzie ustalone, że od momentu podpisania dorosłego kontraktu, ma trzy lata, na zebranie doświadczenia w dorosłej piłce, w pierwszym roku niech się aklimatyzuje, w drugim przełamuje klątwę „drugiego sezonu”, a w trzecim niech świeci triumfy i klubowe i indywidualne i w wieku przynajmniej 21 lat idzie w świat, młody, ciągle perspektywiczny i jeszcze w ligach topowych do ukształtowania, oszlifowania, ale już w dorosłej piłce z bagażem doświadczenia, również z konkretną wartością, gdyby taka optymistyczna ścieżka rozwoju się spełniała, szkoleniowiec wiedziałby na „czym stoi”, „znikający element” byłby przypadkiem tylko naprawdę dużych, robiących wrażenie pieniędzy. Przy budżecie ponad 20 mln €, na pierwszą okazję sprzedaży klub nie powinien się łaszczyć, a trener martwić nagle znikającym elementem.
19poniedziałek, 03, luty 2014 17:44
urka
@iocosus
" przyjmuję, że u trenerów, byłych piłkarzy, ale nie z najwyższego topu, lub u takich, którzy praktykę piłkarską mają w ogóle niezbyt okazałą, determinacja do spełnienia się w roli trenera jest większa, niż u tego, który dni dumy i chwały jako zawodnik już doświadczył"

Mam identyczne przemyślenia, bardzo dobry zawodnik ma już i sławę i pieniądze więc trudno znaleźć motywację do zmagania się z "oporną materią" piłkarzy i prezesów, i jak zacznie doskwierać dyskomfort "bicia" po głowie wygórowanymi oczekiwaniami prezia i niemożność przebicia się z przekazem do "umysłów" piłkarzy, to gość sobie myśli "a czy ja muszę?".
Ale w mojej opinii Berg nie mieści się w tej kategorii, nigdy nie był "postacią" w tych klubach w których grał więc nie zaspokoił głodu sławy. Miejmy nadzieję że u nas rozpocznie wędrówkę do niej.

Ale znanym piłkarzom łatwiej jest na pewno "wejść" do szatni, po pierwsze jeśli ktoś był znany, to raczej ma osobowość dominującą, ponieważ grał w klubach "zwycięskich" zna tą energię "zwycięzców" którą oni emanują i albo sam nią "napromieniuje" zespół albo rozpozna tych którzy też to mają i nie wystraszy się ich.
Ale generalnie na dłuższą metę ma trudniej bo rozpoczyna z wysokiego "C" i szybko może dostać po głowie i dalej jak już pisałem, zniechęcenie i odpuszczenie.

Co do młodych i ich odejść, to jestem przekonany że czas gra na naszą korzyść, bo ci którzy odeszli wcześnie, muszą swoje odsiedzieć na ławkach zamiast grać więc ten owczy pęd do wyjazdów przy pierwszej okazji będzie słabł a jeśli równolegle będziemy regularnie się pokazywać w pucharach i płacić podobnie jak na zachodzie, to problem przestanie być taki doskwierający.

Ja myślę że w tej chwili polityka klubu jest słuszna, sprzedaż młodych daje niezłą kasę, buduje zaufanie innych młodych że w Legii ich nie "zakiszą" tylko "podrychtują" i puszczą bawić się w większy futbol a ponieważ "zabawa" nie jest beztroska (ławki) to daje do myślenia następnym i oni zechcą dłużej "dojrzewać" w Legii.
Takie mam przemyślenia "w temacie"

Reasumując jeśli Leśmy z Miodziem nie dadzą się zwariować a klub poprawi przygotowanie młodych do dorosłej gry i będzie dobrze ich lokował na zachodzie, to młodzi będą do nas walić drzwiami i oknami a my będziemy mieli kim grać i kogo sprzedawać.
I może z tych zaskórniaków dorobimy się w końcu zespołu jak FC Basel? Oni budżet mają większy tylko o 1/3, więc kasowo dużo nam nie brakuje ale organizacyjnie chyba jeszcze sporo.
20wtorek, 04, luty 2014 19:08
urka
@iocosus
Życie same podsuwa dane do przemyśleń.
To Diego Simeone byłym dobrym piłkarzu a dzisiaj dobrym trenerze.

"Co więcej, w przeciwieństwie do pozostałych trenerów z hiszpańskiego TOP 3, to właśnie Simeone jest wymieniany jako główny architekt nieprawdopodobnego sukcesu. – Diego przekłada swój charakter piłkarza na własnych zawodników. Wszyscy są "małymi Simeones" – przekonuje Angel Cappa, argentyński trener. – Uczy ich determinacji, nieograniczonej pewności siebie i nieustępliwości. Doprowadził ten klub do pełnej transformacji, wymienił wszystko, od zawodników po całe otoczenie, zbudował drużynę, która może wygrywać wszędzie. Piłkarsko nie ma dla nich rywali nie do pokonania."
21wtorek, 04, luty 2014 22:21
iocosus
Simeone mi właśnie nie pasuje, burzy koncepcję. Wink Mhm, może nie ma wewnętrznego poczucia spełnienia jako piłarz? Smile

Istotny niuans, Argentyńczyk rozpoczyna trzeci rok pracy. Też niuans – jest trenerem hiszpańskojęzycznym, świetnie znającym iberyjskie realia i futbolowe i życiowe. Ha, sprawdziłem, jako piłkarz dokładnie na koncie ma 134 mecze w Atletico i 23 strzelone bramki. Ten klub, ta liga, te warunki, mentalność to dla Simeone nie była terra incognita, wręcz przeciwnie.

Nawiązanie do Berga, niuans – Ojamaa przyznał, że trzyma się raczej z Portugalczykami, pewnie z Pinto i Dossą dogaduje się po angielsku, natomiast mimo, że są do niego anse w drużynie, poza szatnią zarzuca mu się egoizm, to w samej szatni jak twierdzi, nikt z nim na ten temat nie gadał. Zakładam, że powód może być lapidarny, brak komunikacji, konwersacja może się zaczynać i kończyć na „fakenach”. Jeżeli tak, to Berg z dotarciem do piłkarzy też może mieć problem, w bezpośrednim kontakcie bariera komunikacyjna może jednak stwarzać trudności. Niuans, do przeskoczenia, ale ...
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.