- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- Zbyszek
-
Zezem. Oby nie było gorzej
Wezwanie jest takie: reformujmy. Po co i dla kogo, już nikt łaskawie głowy nikomu nie zawraca. A sprawa jest poważna i firma zwana Legią potrzebuje takiego gospodarskiego przeglądu. Zacząć wypada od kosztów. Pozornie wydaje się, że koszty ciąć wypada.
Tyle tylko, że jak są one za małe i przy tym posiadamy za duży przychód to od dochodu zmuszeni jesteśmy płacić podatek. Oczywiście budżet Państwa i Miasta łyknie każdą kwotę, ale nam z tego nic nie skapnie. Więc lepiej wydać te "nadwyżkowe" środki na to co nam potrzebne i podatku nie płacić.
Trzeba baczyć, aby nie przedobrzyć, bo są koszty uzasadnione i nie. Generalnie koszty dzielimy na osobowe i pozostałe, głównie rzeczowe i zobowiązaniowe. Zaś koszty osobowe na płacowe i pozapłacowe. W strukturze klubu nie widać przerostu zatrudnienia. I tu na dziś oszczędności szukać chyba nie ma co. Pamiętajmy jednak, że w 2010 roku w Zarządzie był prezes, czterech vice, dyrektor generalny i 10 dyrektorów z zastępcami. Dziś w tak dużym i skomplikowanym organizmie stan kadry zarządzającej jest właściwy. Do płac, czyli do kieszeni w prywatnej firmie, nikomu nie zaglądam. Aliści wydawać by się mogło, że zarabianie z obojętnie jakiego tytułu dla finansów firmy jest neutralne. Niestety nasz system podatkowy i parapodatkowy obciążają nadmiernie płace pochodzące z umów o pracę. Bowiem pobiera się składki na ubezpieczenia społeczne /składki rentowe, emerytalne, chorobowe i wypadkowe/ do 250% średniej płacy. I od tej kwoty proporcjonalnie wylicza emerytury i zasiłki chorobowe. Powyżej tak określonej kwoty trzeba płacić składkę zdrowotną na NFZ i podatek 32%. Wskazane jest i logiczne, żeby nadwyżkę ponad tę kwotę /dziś to ok. 9200 zł/ wypłacać za zlecenia /ryczałtowe obciążenie 20%/ lub jako element działań autorskich, przy których koszt uzyskania przychodu wynosi 50%. Pieniądze dla biorcy te same, a dla dawcy koszty mniejsze. Można by biadolić, że może tak prężny Prezes jak pan Leśnodorski by to wszystko sam ogarnął. Ale nie zawsze mniej znaczy lepiej. Przed laty blisko 19 mieliśmy prezesa, który też miał Zarząd 3 osobowy i nie mógł przeboleć, że żaden z pozostałych nie chce różnych umów czy innych szemranych zobowiązań podpisywać. To sam to czynił i podpisał z jednym trenerem umowę, ze ten za 30 tys. USD plus koszty poogląda pucharowego przeciwnika i omówi wnioski z piłkarzami. Na promie w sali odpraw ów trener zaczął od stwierdzenia, że z przeciwnikiem raczej się wygrać nie da. Zamyślał wskazać jak z nimi zremisować, lecz dla piłkarzy i tego było za bogato i stanowczo używając cyceronowego języka, wyrzucili go z sali. Dobrze, ze nie za burtę. Zgłosił się ten nasz prelegent po wypłatę, ale bez 2 podpisów kwoty żądanej nie otrzymał. Straszył sądem, wreszcie dostał kwotę 10 razy mniejszą. A prezes wkrótce przeniósł się do innego klubu, gdzie już był 1-osobowym Zarządem. I jak w filmie "Piłkarski Poker", mógł wszystko. Nikogo nie podejrzewam, ale co dwie głowy to nie jedna.
I tak gładko prześlizgujemy się do części stricte sportowej. I tu zastajemy pole uprawiane mało racjonalnie. Na szczęście nie tak jak Smuda, który, gdy trafił do Zagłębia Lubin, nie mógł się doliczyć ilu ma graczy, bo na liście płac ich było 60, a na treningu 35. U nas jest w pierwszej drużynie 30, w drugiej 24 i jeszcze 5 na wypożyczeniu. Ja wiem, że my jesteśmy bardzo bogaci, ale ciut zamożniejsi od nas maja 44 i to wsio. Czy nasi tego nie wiedzą? Ależ tak. Więc czemu swawolą? Bo w klubie straszy duch zwany "syndromem Lewandowskiego". Bo straszna zbrodnie się stała, że "Lewy" u nas nie zagrał. Pewnie, że taka pomyłka mogła się tylko ślepemu przydarzyć, ale się zdarzyła. Lecz powinno się nad nią przejść do porządku dziennego na zasadzie: "co się stało to się nie odstanie". Tym bardziej, że za Janczyka od CSKA dostaliśmy porównywalną kwotę jak Lech za "Lewego", a był jeszcze wypasiony transfer Fabiana i niezły Boruca. Jak ktoś nie potrafi wrócić do równowagi to dyrektorem od naboru i zwalniania graczy być nie powinien. Bo mamy ich o 15 za dużo. Nie można się wiecznie bać, że objawi się gdzieś jakiś talent niebywały i go się przegapi.
Czasem bzdurnie przypomina się rzekome przeoczenie Kasperczaka. Wyjaśnię, że Henio mógł trafić do nas w 1965 roku, a zaczął grać na wysokim poziomie jesienią 1972 roku, a więc po 7 latach. Trzeba jasnowidza, aby to przewidzieć. Widocznie gleba u nas im nie sprzyjała. I nie ma co włosów z głowy sobie rwać. Ani też stosować rachunku prawdopodobieństwa na zasadzie jak nie ten to może tamten, bo bilans musi wyjść na zero, lub też nadziei matematycznej mówiącej, że jeżeli jakieś zdarzenie zaszło to następne takie samo może się zdarzyć, ale szansa na to jest mniejsza niż wynika to z rachunku prawdopodobieństwa. Szanse na powodzenie zwiększamy w dłuższej perspektywie o ok.3%. Chyba, że zajdzie takie zdarzenie, gdy pacjent pyta lekarza czy jego operacja jest niebezpieczna. Tak, na 5 udaje się jedna. O, cholera. Niech się pan nie boi 4 pańskich poprzedników jest już w grobie. W fachu wyszukiwania talentów matematyka jest nieprzydatna; liczy się fachowość, bystre oko i fart zwany talentem łowcy. Wart szukać takiego kogoś, aż się znajdzie. Będzie i taniej i mniej komicznie.
W sztabie szkoleniowym przydałby się trener oddzielny od treningu wyrównawczego, bo jak trener Berg ma grać podstawową jedenastką to resztę pod parą ktoś musi trzymać. Na psychologa nie namawiam, bo jeden z szefów takiego zatrudnił i po tygodniu go woła i mówi mu: na ogół jestem z pana pracy zadowolony, ale odczep się pan od pracoholików.
I tu równie zgrabnie przechodzimy do kosztów nieosobowych. Są to u nas koszty konieczne, ale u nas za wysokie..Tu radziłbym pójść za przykładem Wisły Kraków. Wykazała Miastu, że jest siłą nie tylko sportową, ale i ekonomiczną /podatki/ i polityczną /niezadowolenie licznych kibiców/. Zdołała wynegocjować taką subtelna umowę: -zapłata 3 mln zł za 22 mecze w sezonie, -jeżeli awans do Pucharów to dodatkowe negocjacje, -w tych 3 mln mieści się wynajem dla klubu 1200 m kw powierzchni i 300 m kw strefy kibica, -klub opiekuje się murawą, -stadion przejmuje na 12 godzin przed meczem i oddaje 12 godz. po meczu, -prawo do skyboxów w podziale 70 do 30, zależy kto wynajmie, -ten kto znajdzie sponsora tytularnego dostaje 70 % wpływów z wpłat, -umowa ważna do 30.06.2015 roku z opcją przedłużenia. Mamy świadomość, że w Polsce nie ma prawa precedensowego, ale Kraków zrobił dobry początek. W Legii trzeba by wszystko policzyć. Jak warto to drążyć. Kropla, byle duża, nawet skałę wydrąży.