- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- Zbyszek
-
Zezem. Lepsze jest wrogiem dobrego (III)
Jest taka scena w filmie "Piłkarski poker", w której przyjeżdża do Białegostoku wysłannik sędziego Laguny, spotyka się z przedstawicielem "Białej" i rzuca mu kwotę, jaką ten ma dać za utrzymanie w Lidze. Ten, niezrażony, odpowiada: "społeczeństwo to my tu mamy bardzo ofiarne". Zacznę od tej ofiarności.
Nie będę udawał, że znam źródła dochodów wszystkich, czy nawet większości klubów w różnych krajach, lecz co nieco wiem. I z tej wiedzy wyłania się obraz taki, że sympatycy klubu w różny sposób wspomagają jego budżet. W naszym kraju system podatkowy również na takie działania pozwala. Klub musi tylko mieć pomysł na podmioty duże, średnie i te małe. Najpierw o małych.
Prawie wszyscy wiedzą, że istnieje odpis 1% od podatku należnego fiskusowi, nie obciążającego podatnika, na rzecz organizacji pożytku publicznego. Rejestr tych organizacji, które muszą jako takie być wpisane do Krajowego Rejestru Sądowego prowadzi Ministerstwo Pracy. Jest tam zarejestrowana Fundacja "Akademia Piłkarska Legii Warszawa". I dobrze. Tyle że, jak mniemam, wpływy z tego odpisu są niewielkie. Bowiem i kwoty duże nie są i potrzeba naprawdę dużej ilości ofiarodawców, aby zebrać kwotę znaczącą. Wiele to Akademii nie pomaga, lecz, co ważniejsze, Akademia musi przegrać rywalizację, zwłaszcza z potrzebującymi, niepełnosprawnymi dziećmi. Każdy kto ma do wyboru, a ma tylko 1% do dyspozycji czy przekazać np. na kalekie czy upośledzone dziecko, któremu rodzice nie są w stanie z własnych środków zapewnić leczenia, czy rehabilitacji czy też dać na zdrowych chłopców z Akademii wybierze tych pierwszych. Ale jest i inny sposób. Na podstawie art. 26 ust.9 Ustawy o podatku dochodowym w związku z art. 4 Ustawy o działaniu organizacji pożytku publicznego można przekazać na rzecz takiej organizacji w roku podatkowym /niekoniecznie jednorazowo/ 6% dochodu w formie darowizny (odpowiednio 6% przychodu wykazywanego w zeznaniu PIT 28). Do takich organizacji zaliczono m. innymi te, które działają na rzecz upowszechniania i wpierania kultury fizycznej i sportu, a więc również kluby sportowe, w tym Legię Warszawa. Odpisu takiego nie mogą wykonać tylko rozliczający się na podstawie podatku liniowego /PIT 36 L/ oraz karty podatkowej /PIT 16A/. Darowizny te wpisuje się w rubryce 11 zeznania PIT 0. Pamiętać należy, że darowiznę obliczamy na poziomie 6% od dochodu, a odliczamy od przychodu /z wyjątkiem PIT 28/. Czy to jest temat wart zainteresowania? Sądzę, że tak, gdyż ta forma pomocy organizacjom pożytku publicznego jest mało popularna z uwagi na pewne skomplikowanie przy wypełnianiu deklaracji podatkowej. Oczywiście prowadzący działalność gospodarczą i korzystający z usług biur rachunkowych tego problemu nie mają. On tyczy rozliczających się indywidualnie. Dlatego takiemu podatnikowi należałoby pomóc. Ale najpierw wypadałoby wiedzieć czy tacy się znajdą. Ja wierzę, że tak. Pomoc powinna polegać na wypełnieniu za takich darczyńców zeznań podatkowych. Nie wydaje się, aby potrzeba było na to znaczących środków, gdyż zapewne znaleźliby się wolontariusze, którzy robiliby to za zwrot kosztów. Wystarczy trochę miejsca, komputer, papier, kalkulator i długopis. Czy to byłoby opłacalne? Pewnikiem tak. Lecz jak każda rzecz godna podjęcia w dzisiejszym świecie wymaga oprawy i reklamy. Dla darczyńców zaś tak jak to czynią Fundacje można przygotować honorowe dyplomy dziękczynne. Dodam, że w podobnej postaci, czyli darowizn z odpisami, od 60 lat funkcjonuje to we wszystkich klubach niemieckich.
Natomiast ci duzi i wielcy mogą zawsze przekazywać środki, ale tu liczy się bilans przewidywanych zysków i strat. Liczy sie biznesplan. To co robi Legia pozyskując inwestora strategicznego, reklamodawców i sponsorów jest trafne i należy to kontynuować. Tylko że na utworzenie klubu na miarę europejską i na zaplecze treningowe i na 'Akademię piłkarską' z zapleczem socjalno-oświatowym to za mało. Sny o potędze bledną, gdy rzeczywistość skrzeczy. Wydaje się więc celowe i konieczne wejście we współprace z funduszami inwestycyjnymi. Lecz na tym rynku obowiązują trochę inne reguły. Najpierw liczy się wiarygodność. Po obu stronach. Wydawało się, że po okresie wczesnych lat 90-tych w polskiej piłce, gdy trafiały do niej głównie "brudne pieniądze", które właściciele "czyścili" po nielegalnych interesach w czasach PRL /patrz handel walutą, wódką, papierosami i narkotykami/ albo też kapitał spekulacyjny dojrzeliśmy do pewnych i uczciwych z biznesowego punktu widzenia rozwiązań. Okazuje się, że przykłady Lechii Gdańsk /obecnie/ czy Śląska Wrocław /do niedawna/ temu przeczą. Prezes Boniek musi stworzyć w PZPN zespół do analizy pakietu własnościowego, tak jak w każdym cywilizowanym Związku. Mieliśmy np. Polonię i nic. Taki zespół byłby pomocny dla klubów i ochraniałby je przed wejściem w różne interesy z podejrzanymi organizmami.
Można oczywiście założyć, że Panowie Leśnodorski i Mioduski są wiarygodni. To co Pan Leśnodorski mówi o współudziale funduszy w zakupach zawodników jest widzeniem sprawy na opak. Mieliśmy w Legii Omeljańczuka, ale poza jego grą, nic na nim nie zarobiliśmy, mimo że to Legia go utrzymywała i wypromowała. Skorzystał ten, co zainwestował prywatny kapitał. Truizmem jest stwierdzenie, że w klubie piłkarskim wszystko musi być podporządkowane sukcesowi sportowemu. To on jest praprzyczyną zysku. Nawet jak ktoś inwestuje jak w PSG, Chelsea czy Monaco to po to, aby zespoły wygrywały, bo bez tego nie zarobi. A przecież chce. Bo pieniądz przetworzony musi pracować, być w obiegu. W świetle przepisów UEFA i Związku nie ma przeszkód formalnych, aby klub był w procesie budowy zespołu był wspomagany zewnętrznymi środkami, bo mówią one tylko tyle, że zawodnik ma być wyłącznie przyporządkowany klubowi. Inne umowy pomiędzy klubem, a np. funduszem władz piłkarskich nie interesują. To klub ma baczyć na to, aby różne fundusze spekulacyjne nie mogące działać jawnie jego nie przejęły. Tuszę, że Prezes to niebezpieczeństwo wyczuwa i zagrożenia rozumie. Jest w Polsce oficjalnie działających tylko kilka funduszy inwestycyjnych. Funkcjonują one głównie w obszarze papierów wartościowych z przewagą akcji spółek giełdowych. Pozyskanie od nich środków bez wejścia na giełdę będzie moim zdaniem bardzo trudne, a lokowanie w nich środków bardzo ryzykowne. W tych funduszach, w odróżnieniu np. od OFE obowiązują cywilizowane standardy, a te zakładają uczciwość kupiecką. W każdym jednak wypadku, gdy zechce Legia nawiązać współpracę z szanowanymi funduszami, na wyrzucanie pieniędzy w błoto dla kaprysu miejsca być nie może. Podobnie jak dla łobuzów, którzy prowokują władze do zamykania stadionu, obniżając prestiż klubu jako partnera biznesowego. Mamy wybór, my wszyscy kibice Legii, czy czynnie ją wspieramy w dobrym? Czy gustujemy w złym, niszcząc ją i odbierając jej szanse rozwojowe. Te pytania dotyczą także Prezesa Leśnodorskiego. Zwłaszcza jego.
Warto w tekstach internetowych dzielić swoją wypowiedź na duże mniejsze akapity, niż to Pan zrobił. Pańskie akapity są ok, ale w książkach, gdzie długi rozmiar akapitu jest akceptowalny.
Natomiast w internecie, gdzie uwaga czytelnika jest mniej skupiona i nakierowana na SZYBKĄ informację, takie długie akapity przeszkadzają i odstraszają.
Taka moja uwaga, nie wiem, czy słuszna, bo nie jestem fachowcem, ale czytelnikiem.
pozdrawiam
Piro
po prostu wiersze są za długie, szczególnie przy takiej gęstości (i wielkości) samego akapitu.
No ale to kwestia już nie autora tekstu, ale poprawek informatyków.
Drogi Piro ja jestem amatorem w tej dziedzinie i oczekiwanie ode mnie, że sprostam Twoim oczekiwaniom jest łagodnie mówiąc ponad moje możliwości. A mówiąc wprost jest na wyrost.