Logo

Zezem. Prawo to czy bezprawie?

Dwudziestego maja 2014 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że fragment art.54 ust. 1 Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych zawierający sformułowanie "regulaminu obiektu/terenu/ lub regulamin imprezy masowej" jest sprzeczny z Konstytucją. Z wnioskiem o stwierdzenie nieważności wystąpiła Rzecznik Praw Obywatelskich, do której wpływały skargi obywateli na taki stan rzeczy.

Uznała ona, że ten fragment przepisu jako penalny powinien być zawarty w Ustawie, gdyż za niewykonanie polecenia porządkowego wydanego na podstawie regulaminu osoba podlega karze ograniczenia wolności, albo karze grzywny do 2 tys. zł. Jej zdaniem, i nie tylko, umieszczenie takiego uprawnienia  w regulaminie wydanym przez właściciela lub zarządcę obiektu, a nie przez władze państwowe w odpowiednim akcie narusza szereg norm Konstytucji,a w szczególności:

- art.2, że Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Oznacza to m. innymi, iż prawa i wolności obywateli określone są w odpowiedniej randze akcie prawnym, a tworzenie prawa wymaga porządnej legislacji,

- art.41 ust.1 stanowiący,że każdemu zapewnia się nietykalność osobistą i wolność osobistą. Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonym w Ustawie,

- art.42 ust.1 , iż odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia,

- art.32 ust.1 określający, że wszyscy są równi wobec prawa i wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne,

- art.87 wskazujący, że źródłami powszechnie obowiązującego prawa RP są:  Konstytucja, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia.

Celowo podałem te przepisy in extenso, gdyż Trybunał miał obowiązek uznać postanowienia regulaminów obiektu lub imprezy w zakresie ograniczenia praw wolnościowych ludzi za sprzeczne z Konstytucją. Świadczy to jak najgorzej o "legislatorach", i tych co przy uchwalaniu brali udział. Jednocześnie wskazać należy, że orzeczenie Trybunału narusza kręgosłup Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, bowiem na organizatora nałożono obowiązek ustanowienia regulaminów w uzgodnieniu z miejscowo właściwym Komendantem Policji. Regulaminy te organizator ma obowiązek udostępnić uczestnikom imprezy, a ci na mocy art. 8 Ustawy muszą przestrzegać ich postanowień. W dziale tyczącym służb porządkowych w Ustawie zakreślono, że maja oni prawo wydawać polecenia zgodnie z regulaminem. Otóż nie mają. Wszystkie te przepisy w świetle orzeczenia TK wymagają poważnej modyfikacji. Wydaje się niezbędne wpisanie katalogu zdarzeń i zachowań negatywnych skutkujących sankcjami do samej Ustawy.

Następnego dnia w radiu TOK FM pani Rzecznik dała jednak wyraz całkowitego niezrozumienia tego co się nazywa imprezami sportowymi, a zwłaszcza meczami piłkarskimi. Najpierw zadeklarowała, że jej intencją nie było naruszenie bezpieczeństwa imprez /czyli czego Pani Rzecznik, czego?/, natomiast zakwestionowała ponoszenie kosztów przez Policję na zabezpieczenie meczów, przejścia i przejazdy kibiców,leczenie poszkodowanych na koszt NFZ i pobyt osób nietrzeźwych w izbach. Jej zdaniem jak kto na te wydatki pieniędzy nie ma to imprez sportowych organizować nie powinien. Tu Pani Rzecznik zapomina, że Jej Oświeconość nie decyduje, bo zgodnie z art.4 Konstytucji władza zwierzchnia należy do Narodu, który ja sprawuje przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio. Chyba, że Pani Rzecznik chce zmienić naród, co byłoby trudne. Wyrażanie swoich osobistych frustracji mających swe źródło w ideologii anarchistycznej przez osobę pełniącą wysoką funkcję publiczna jest nie na miejscu. Nie można bowiem sprywatyzować bezpieczeństwa obywateli, bo o to w tym wszystkim powinno chodzić, czy to osobistego czy zdrowotnego. Mogę też zasadnie zapytać: czy zna choć jeden kraj tak funkcjonujący? Bo ja nie.

Wolałbym, aby z własnej inicjatywy /czytaj Urzędu/ dokonała oceny całej Ustawy pod kątem zgodności wielu jej zapisów z Konstytucją oraz złamaniem podstawowych zasad poprawnej legislacji. Bowiem tylko w państwach totalitarnych mamy do czynienia z zasadą, że cel uświęca środki. Nie wchodząc  w zbędne szczegóły można znaleźć przepisy sprzeczne z art. 77 ust. 2 Konstytucji, który stanowi,że nawet ustawowo nie wolno nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw. W przypadku nałożenia tzw. zakazu klubowego Ustawa daje prawo odwołania tylko do organizatora rozgrywek, a gdy ten nałożył zakaz do związku sportowego. Te przepisy istnieją tylko dlatego, że nie zostały do TK zaskarżone. Podobnie Ustawa stwierdza, że można odmówić sprzedaży biletu osobie, wobec której zachodzi podejrzenie, że podczas imprezy może stanowić zagrożenie. Czyli daje się takie prawo podmiotowi w ogóle nie wymienionemu w Ustawie jako organ porządkowy. Można na podstawie art. 22 takiej osoby nie wpuścić, ale odmówić kupna biletu, przez internet? Idiotyzm i bezprawie. Wreszcie Ustawa posługuje się doskonale znanymi z poprzedniego, niedemokratycznego systemu przepisami dającymi Wojewodzie tzw. uprawnienia blankietowe. Wojewoda może odmówić przeprowadzenia imprezy, przerwać ją, wydać zakaz przeprowadzenia na części lub całości obiektu na czas określony lun nieokreślony na podstawie negatywnej oceny stanu bezpieczeństwa i porządku publicznego. Zapytam ponownie: czyli czego? Tak naprawdę, własnego widzimisię. Ma więc prawo naruszać słuszne interesy organizatora w gruncie rzeczy bezkarnie. W normalnym kraju podstawy do takich działań są enumeratywnie wymienione w przepisach i w decyzjach obowiązkowo należy powołać się na konkretny artykuł, paragraf, ustęp i pozycję naruszenia. Podstawa takie decyzji musi być prawdziwa, sprawdzalna i podlega wstępnej i następczej kontroli Sądu. Zresztą w większości krajów organa państwa do tego się nie mieszają i zostawiają tę sferę związkom sportowym lub organizatorowi rozgrywek. Wzorem jest tu UEFA, która wprowadziła kazuistykę, gdzie miejsca na dowolność w podanym zakresie nie ma prawie żadnego. Dlatego wiarygodność sankcji nakładanych przez merytoryczne organa sportowe jest zdecydowanie wyższa od tych, jakie stosują organa państwowe. Gdyż odium polityczności  ciąży tylko na tych drugich i to ich decyzje są kwestionowane i ostro krytykowane. Państwa czynią to też z wyrachowania, gdyż bezzasadna decyzja rodzi ogromną odpowiedzialność odszkodowawczą.

W naszej Ustawie widzi się tylko potrzebę wskazania, że organizator ponosi odpowiedzialność za szkodę jakie poniosły: Policja, Żandarmeria Wojskowa,  Straż Pożarna, Straż Miejska i służba zdrowia. Ustawodawca uważa widocznie, że organizator to prywaciarz, więc nie podlega ochronie, a jak poniósł straty to i tak sobie poradzi. Tak wygląda w praktyce równość wobec praw prezentowana w Ustawie.

Przepisy blankietowe odwołują się z reguły do klauzul generalnych takich jak zasady współżycia społecznego lub właśnie bezpieczeństwo i porządek publiczny. Wskazywano, że było to przyczyna wynaturzeń przy stosowaniu litery prawa. Wyrazem tej, co można określić nowoczesnej tendencji, jest m. innymi orzeczenie Sądu Najwyższego z 22.09.1989 roku/ OSN 1989 poz.80/, w którym stwierdza się, że klauzule generalne nie mogą stanowić samoistnego rozstrzygnięcia sprawy i na ich podstawie nie można podważać ani modyfikować wyraźnych dyspozycji i przepisów prawa.

Po 20 latach od upadku poprzedniego systemu, po 12 latach od uchwalenia Konstytucji uchwalono w 2009 roku nie Ustawę, ale bubel prawny. Żeby ona jeszcze coś załatwiała. Coś poprawiała. Coś uregulowała w sensowny sposób. Ale nie. Ośmielę się powiedzieć, że jest gorzej niż było. Tam gdzie jest poprawa, to nie dzięki Ustawie,ale wbrew niej. Mnie szczególnie rozbawił przepis Ustawy ze wstępnej części,że określi ona uprawnienia i obowiązki Policji, Burmistrza, Wójta, Prezydenta, Wojewody w  zakresie organizacji imprezy masowej na zasadzie podobnej do rozbudowanych i szczegółowo określonych tych że organizatora. Szukałem, szukałem i niczego takiego nie znalazłem. Owszem: nadzorcze, kontrolne, sankcyjne tak, ale pomocnicze, organizatorskie, służebne to byłoby za dużo. Dla kogo? Dla służb opłacanych z naszych podatków?

I konstatacja bardzo smutna. Jak można tworzyć bezprawne przepisy będące wyrazem tylko siły Państwa? Czy ktoś się zastanowił, że każdy może powiedzieć, że skoro Państwo może łamać prawo i jego podstawowe zasady to mnie nie wolno. Dlaczego? Prace nad nowelizacją Ustawy trwają i trwają. Mam skromna propozycję. Bubla wyrzucić. Napisać nową Ustawę z pomocą specjalistów z różnych dziedzin. Porządną, wykonalną i zgodną z Konstytucja. Ale to chyba za trudne jest.

Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.