Logo

Zezem. Osły Temidy cz. 2

Niedostrzegalnie w codziennym ogładzie, ale przecież wyraziście nasi sędziowie piłkarscy zaniżają poziom wymagań. Dostosowują się tym samym do, pożal się Boże, byłych piłkarzy komentujących boiskowe wydarzenia. Tylko że sędziowie znają przepisy, ich interpretacje, są szkoleni, egzaminowani, testowani, więc poziom wysoki trzymać powinni.

Ubolewam, że nie zawsze tak jest. Tym razem pooceniam zatem decydujących. Na razie bez nazwisk. Na podstawie oglądu meczów ekstraklasy i I ligi. Z nieskromną pewnością można stwierdzić, że od gruntownej znajomości przepisów oraz zdolności odróżniania granicy pomiędzy walką twardą /dozwoloną/, a grą niedozwoloną zależy w głównej mierze to czy sędzia jest w stanie prowadzić zawody w sposób zgodny z sensem i duchem gry. Preferując futbol twardy, męski, pozwalający zawodnikom walczyć o piłkę, przy jednoczesnym unikaniu tego wszystkiego co może wyrządzić krzywdę rywalom. Właściwe rozpoznanie i ocena każdego przypadku jest sprawą bardzo ważną dla sędziego, gdyż tylko wtedy gra może toczyć się w dozwolonych ramach. Chociaż w piłce nożnej przepisy definiują stosowane pojęcia i wskazują różnice pomiędzy tym na co jest dozwolone a co jest zakazane, to jednak nie wyjaśniają dokładnie różnic pomiędzy gra twardą a niesportową czy brutalną. Zawodnik jest zawsze uprawniony do posiadania piłki i utrzymywania jej pod swą kontrolą w celu przekazania jej koledze z korzyścią dla własnej drużyny. Z drugiej strony zawodnik jest również uprawniony do walki o zdobycie lub utrzymanie piłki dozwolonymi, a więc prawidłowymi metodami. Prawidłem musi być więc zasada: wszelkie akcje na piłkę powinny być dozwolone, zaś każda akcja skierowana na przeciwnika musi być zabroniona. Jedyny wyjątek jeśli idzie o wykorzystanie ciała stanowi tzw. remplowanie, przeszkadzanie lub blokowanie, przy czym musi istnieć zarówno zamiar zagrania piłki, jak i istnienie takiej realnej możliwości lub jej zagrywanie i tylko w takim momencie może nastąpić dozwolony kontakt z przeciwnikiem. Jest rzeczą zrozumiałą, że przepisy gry w piłkę nożną wymagają od zawodników przestrzegania właściwego sposobu gry. Gra w piłkę  nożną, mimo że jest grą zespołową, wymaga jednak walki o piłkę zawodnika z zawodnikiem w taki sposób, aby nie wpadali na siebie. Użycie ciała musi być takie, aby służyło li tylko przedmiotowi gry, to jest piłce, a unikało wszystkiego co mogłoby przynieść szkodę przeciwnikom. Zawodnicy muszą grać "fair", przy czym sam sposób walki może być zacięty, twardy, ale bez naruszania przepisów gry. I tu niestety obserwujemy coraz większą pobłażliwość na grę faul. Wszystkie tolerowane działania winny być tak samo chronione jeśli są dozwolone i tak samo karane jeśli są zabronione. Być może sędziom nie pomaga rozbicie gry niedozwolonej /faul/ na poszczególne  fragmenty i oddzielne ich definiowanie na:
- nieostrożność, kiedy zawodnik swój atak wykonuje w sposób niedokładny /brak definicji/, nieuważny /brak definicji/ i bez zachowania należytej staranności /brak definicji/,
- nierozważność, gdy zawodnik swój atak wykonuje całkowicie nie zważając na bezpieczeństwo przeciwnika lub konsekwencje jakie taki atak może spowodować,
- użycie nieproporcjonalnej siły, kiedy zawodnik wykonuje z dużą siłą atak, rażąco wykraczając poza granice normalnej gry, narażając tym samym przeciwnika na niebezpieczeństwo odniesienia kontuzji,
- grę niebezpieczną, jako zachowanie zawodnika próbującego zagrać piłkę w taki sposób, że naraża on na kontuzję samego siebie lub znajdującego się w zasięgu gry zawodnika przeciwnej drużyny, który w obawie przed odniesieniem kontuzji powstrzymuje się od zagrania piłki,
- poważny, rażący faul, który jest wówczas,gdy zawodnik używa nieproporcjonalnej siły lub brutalności /brak definicji/ w odniesieniu do zawodnika drużyny przeciwnej, kiedy walczą o piłkę będącą w grze,
- gwałtowne, agresywne zachowanie wtedy, gdy używa się nieproporcjonalnej siły bądź brutalności w stosunku do zawodnika drużyny przeciwnej, kiedy o piłkę nie walczą.

Jednocześnie przepis dopuszcza atakowanie ciałem przeciwnika - łącznie z kontaktem fizycznym w określonych warunkach, ale zabrania używania rąk i łokci. Nasi sędziowie wykazują zadziwiające niedostrzeganie użycia rąk w walce o piłkę i z przeciwnikiem. Danijel Ljuboja, który wcześniej grał wiele lat we Francji i Niemczech narzekał, że u nas obrońcy używali zupełnie bezkarnie rąk odpychając go, trzymając, pchając oraz operując łokciami. Wynikało to z niskich umiejętności defensorów, ale obowiązkiem sędziów stosować przepisy i zasady gry, a nie tolerować i dostosowywać je do "poziomu" powstrzymywaczy.

Natomiast moim zdaniem tylko pozornym kamieniem niezgody jest stosowanie przepisu o spalonym. Preambuła do artykułu 11. przepisów jest bowiem jasna: "Sędzia asystent, który ma wątpliwości czy zawodnik jest spalony czy nie musi powstrzymać się od sygnalizacji. Sytuacje wątpliwe należy zawsze rozstrzygać na korzyść drużyny atakującej, również sędzia musi być przekonany, że zawodnik jest aktywny w grze zanim podejmie decyzje o spalonym". I tu można mieć wyłącznie pretensje do "sędziów głównych", że w podanym zakresie praktycznie wszystkie decyzje podejmowane są wskutek sygnalizacji asystentów. Również same decyzje nie są często podejmowane w sposób stanowczy /nie tylko te o spalonym/. Za dużo było rozważań typu "prawdopodobieństwa" i decyzji "na wyczucie" co było wynikiem złego ustawienia się lub zbyt dużej odległości od akcji. Ale największe pretensje kieruję do Canalu, który z lubością pokazuje w powtórkach i traktuje jako kontrowersje niedostrzegalne gołym okiem rzekome spalone, co rażąco narusza opisane obowiązki sędziego. Powoduje to, że asystenci obawiając się posądzenia o pozwalanie na grę zawodnika "spalonego" i dla "świętego pokoju" dają sygnalizację, bo wtedy ich się nikt nie czepia. Tak to technika w rękach ignorantów zabija istotę i przesłanie mądrego przepisu.

Kolejna negatywną obserwację poczynań sędziów jest stosowanie korzyści. Rzadko jej stosowanie lub nie jest przykładem przeglądu sytuacji. Jeżeli coś "nie grało", nie odgwizdywano drobnych uchybień, ale równocześnie nie stosowano korzyści jeżeli gra była brutalna, względnie zaczynały występować cechy niesportowego zachowania zawodników. Zapominano, że lepszy jeden gwizdek więcej, aniżeli jedna decyzja mniej. Wydaje się, że powodem była nikła przewidywalność dalszego rozwoju, akcji, a zwłaszcza czy ma ona "bramkowy charakter". Wielu sędziów podejmowało tzw. "przestoje" w podejmowaniu decyzji, zamiast podjąć je w ułamku sekundy. Czasami, na szczęście rzadko, prowadziło to do chęci "wymierzenia sprawiedliwości" przez samego faulowanego zawodnika. W tej materii denerwujące były różnorakie decyzje sędziów, a nawet tego samego sędziego w ciągu jednego meczu w stosunku do takiego samego zdarzenia.

Osobliwie na mocną krytykę zasługują ci, którzy dopuszczali do gry twardej, "ostrej" w polu, zaś byli drobiazgowi w innych kwestiach, ale na polu karnym nie odgwizdywali nawet ciężkich przewinień. Podobnie postępowali ci sędziowie, którzy wymierzali kary za niezadowolenie z orzeczeń , a za grę brutalną mającą na celu unieszkodliwienie przeciwnika wymiar kary jeśli był, to był minimalny.

Rzeczywiste kontrowersje budzi stosowanie przepisu o zagraniu piłki ręką. Interpretacja definiuje to tak: "Zagranie piłki ręką ma miejsce w sytuacji , gdy zawodnik rozmyślnie dotyka piłkę dłonią lub ramieniem. Przy ocenie zagrania piłki ręką sędzia musi wziąć pod uwagę :
- czy ma miejsce ruch ręką do piłki /a nie piłki do ręki/,
- odległość przeciwnika od piłki,
- ułożenie rąk.".

Pan Sławomir Stempniewski, opierając się na tych prawidłach i dodając od siebie, że przecież każdy człowiek ma ręce i coś musi z nimi zrobić, najchętniej nie uznawałby dotknięcia piłki ręką za naruszenie przepisów. Zapomina, bo się z tym nie zgadza, że wytyczne PZPN rozszerzają powyższe stwierdzając, że jeżeli zawodnik nie walczy o piłkę, a jedynie interweniuje to za jedyne naturalne ułożenie jego rąk uznaje się ułożenie nie zwiększające tzw. obrysu ciała.

Przed ponad 30 laty pan Grzegorz Aleksandrowicz upatrywał przyczyn nie najlepszego sędziowania w "braku odpowiednich kwalifikacji do prowadzenia zawodów określonych klas, głównie wskutek niedostatecznego pojmowania wszystkich elementów futbolu jako sportu walki młodych, zdrowych ludzi. Jest ten brak także m. innymi konsekwencją tego, że zbyt mało piłkarzy bierze gwizdek po zakończeniu kariery, a pewnym stopniu i niedoskonałości szkolenia praktycznego sędziów. Dopiero na dalszym miejscu postawiłbym takie sprawy jak zbytnia pewność siebie, brak samokrytycyzmu i odwagi cywilnej do przyznania się do błędu, wreszcie silną tendencję do teoretyzowania wydarzeń na boisku".

Ja dodaję do tego katalogu fetysz wypaczenia wyniku. Sędziowie jak ognia boja się posądzenia o wypaczenie wyniku. Więc miarkują podejmowanie decyzji, które by zdaniem postronnych mogły wywrzeć wpływ na wynik meczu. I tu za słowami dawnej piosenki można by zapytać: "Gdzie ci sędziowie... Odważni tacy.” Gdzie?

Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.