- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- a-c10
-
Para piętnaście, cz. 2
Różne rzeczy można powiedzieć o Lidze Mistrzów, trudno by jednak było obronić tezę, że są to rozgrywki łatwe. Przetrwać w nich aż do etapu półfinału może wyłącznie silna drużyna, zaprawiona w bojach, wypakowana talentem i determinacją.
Mimo to, przed losowaniem tegorocznej ostatniej czwórki wszyscy (znaczy i Barcelona, i Bayern, i Real) chcieli trafić na Juventus. Bo to niby marka wielka, ale i Serie A ostatnimi laty jakby znacznie słabsza, i ten mało przekonujący Allegri na ławce, i to, i tamto, i siamto. Ostatecznie ów „fart” przypadł w udziale Królewskim. No i tyle właśnie Królewskich w LM widziano.
Oczywiście, nawet ogrywając Real Stara Dama nie stała się faworytem finałowego starcia w Berlinie. Niemniej, po tymże starciu wielu Katalończykom (rzeczywistym, czy deklarowanym) wcale może nie być do śmiechu.
ii. Pożegnanie z Flotą.
Z wyżyn finałowych faz Champions League zejdźmy pół kroczku na nieco bardziej familiarne tereny tzw. I ligi. Z niej to właśnie ledwie parę dni temu, na pięć kolejek przed końcem rozgrywek, wycofała się Flota Świnoujście.
Z różnych przyczyn doskonale pamiętam kapitalne występy Wyspiarzy na drugim poziomie rozgrywek. Całkiem niedawno byli przecież zupełnie poważnym kandydatem do awansu do Ekstraklasy. Mhmmm. Już widzę te Wasze uniesione brwi. No ale bądźmy szczerzy. Jeśli tych dwóch typów, co to przed chwilą (piszę te słowa 17go maja 2015 wieczorem) wystąpili w – pożal się Boże – debacie prezydenckiej to poważni kandydaci na głowę naszego Państwa, niegdysiejszym staraniom Floty należy przydać znacznie więcej respektu, niż to się kiedyś zdawało.
Zresztą, nieistotne. Poważny, niepoważny, w każdym razie niedawny kandydat do Ekstraklasy właśnie przestał istnieć, przynajmniej tymczasowo. Nie stać go było nawet na to, by z honorem, po ludzku, dograć te pięć pozostałych spotkań. Ktoś tu, przepraszam, mówił o powiększaniu ligi?
iii. ...ten się śmieje ostatni?
Legia weszła w bieżący sezon w glorii dwukrotnego z rzędu Mistrza Polski i najpoważniejszego (jedynego?) kandydata do kolejnego tytułu. Solidny budżet, silny, szeroki i wyrównany skład, doświadczenie, trener z pieczęcią samego Fergusona... Czego chcieć więcej?
Lech zaczął rozgrywki pod wciąż aktualnym hasłem „na Rumaku do Europy”. Półamatorzy z Islandii nie zrozumieli dowcipu (choć pono takie świetne mają poczucie humoru). W lidze też było jakoś takoś niemrawo i w końcu poznańscy możni doszli do wniosku, że tych żartów do już będzie jakby dosyć i zamienili wesołego pana R. na faceta, który onegdaj dostał od swych podopiecznych ksywkę „mnich” (i wcale nie szło o braciszka Tucka). Pod wodzą Skorży Kolejorz wytrwale gonił. Parę razy wydawało się że już-już tę całą Legię chwyta. A gdy już schwycił, natychmiastowo się wypieprzył.
W związku z czym zupełnie niewykluczone, że w ostatecznym rozrachunku tytuł capnie Jagiellonia. Po rundzie zasadniczej ledwie trzecia, prowadzona przez zdeklarowanego przeciwnika ligowej reformy. To by dopiero było zabawne.

Jeśli chodzi o Lecha, to trzeba też uczciwie powiedzieć, że z Jagą nie grał Arajuuri, który ostatnio jest kluczowym piłkarzem w składzie Kolejorza. Zagrał Kadar, którego postawa rodzi wielkie wątpliwości co do jakości szkolenia u naszych bratanków.
Lech cały czas ma jednak przewagę jednego punktu, Ci co się znają mówią, że największym zagrożeniem dla Lecha jest ich trener.
U nas jak się okazuje kontuzje, atmosfera, błędy w przygotowaniu lub może jednak zbyt duża ilość spotkań więc szanse dużo mniejsze. Dziwne to wszystko dla laika. Co może zaskakiwać to poziom fachowości dziennikarzy, zrobili z Legii mistrza pisząc o potencjale finansowym jakby to kasiora zdobywała majstra. To jeszcze można przełknąć, ale pisali też jakich to mamy grajkow, a to już tandetka w ich wykonaniu. Nie mamy na tyle lepszych aby już na starcie pisać ,że jesteśmy jednym kandydatem.
Co do LM to się nie wypowiadam, jedno co mogę napisać to to że zawiódł mnie Real, no ale jak CR7 bez formy i ma się tego Beyla czy jak mu tam to trudno wygrać nawet z Juve.
Finał przewidywalny do bólu a tak z 3:0 dla Barcelony. O rany 3/4 świata w ekstazie
No tak, tyle tylko, że w tym królewskim Realu to teraz musi rozgrywać się dramat przez duże D...tam za "jednego" kopacza płaci się tyle w ojro i w pln wynosi Nasz budżet...to jest dopiero ściema z finansów
Ale miasto Madryt zapewne po raz któryś nazwijmy to "oddłuży" ten zasłużony klub, oddając następne posiadłości terenowe w imię hasła- oby piłka hiszpańska była ciekawsza...a kto bogatemu zabroni mieć tyle długów
Co do finału - oj...radzę poczekać z ocenami
Grając bez błędów w obronie Włosi mogą namieszać. oj mogą
Real, jako żywo przypomina mi obecną Legię a Ancelotti, tak samo jak Berg, przespał moment, gdy trzeba było pomieszać w składzie.
Równie dobrze można by stwierdzić, że Guardiola wygląda dziś niczym miks Stawowego i Podolińskiego
A czy Barca łatwo połknie Juve? Hmmm...
z Jagą nie grał Arajuuri
Jasne. I to na pewno istotna kwestia. Z drugiej jednak strony, zobacz jak to świadczy o tych naszych "kandydatach", "pretendentach" i w ogóle: wypada jeden koleś (żeby było śmieszniej, całkiem niedawno jeszcze powszechnie wyszydzany) i... brzdęk.
@ Senator:
Lech cały czas ma jednak przewagę jednego punktu
Czyli tyle, co nic. Wierzysz, że oni już wszystko do końca będą wygrywać? Żeby jasność była: ja nie twierdzę, że Kolejorz na pewno nie zdobędzie tytułu. Nieodmiennie jednak śmieszą mnie opowieści, że to już, podczas gry tak naprawdę jeszcze, i to całkiem sporo.
O dziennikarzach się nie wypowiem, bo mi szkoda klawiatury.
Finał przewidywalny do bólu a tak z 3:0 dla Barcelony
Ty wiesz co? Dwadzieścia jeden lat temu ludzie mówili to samo. Ja wiem, że wtedy Milan, teraz Juve, ale podobieństwa wciąż wydają mi się uderzające.
@ Zgred:
miasto Madryt zapewne po raz któryś nazwijmy to "oddłuży" ten zasłużony klub
A skąd. Madrycki ratusz ma z Realem spokój na długie lata. O ekonomiczną stabilność Królewskich - i jeszcze paru innych gigantów - doskonale zadbał przecież wujaszek Michel ze swym wspaniałym FFP. Dzięki niemu klub postury Los Blancos po prostu nie ma prawa wpaść w kłopoty finansowe, choćby nawet kupował sobie po dwóch Bale'i w każdym oknie.
Wiec ani slowa krytyki Berga i Legi, tylko same pochwaly.
Musimy docenic ze Berg (z Lesnodorskim) znacznie wzmocnili druzyne.
Zakupy Piecha, Lewczuka, Dudy, Maslowskiego i Malarza bardzo pomogly Legii wygrywac mecze.
Trzeba tez docenic roztropnosc i zdolnosc przewidywania a takze troske o Legie.
Rozwiazal problemy z nadmiarem zawodnikow i pozbyl sie Budzilka, Wawrzyniaka, Araka.
(no i Piecha).
Glownym celem zatrudnienia Berga bylo podniesienie klubu na wyzszy poziom rozwoju sportowego i organizacyjnego.
Dzieki Bergowi i (Enebergowi) cala Europa dowiedziala sie o Legii(mimo dyskwalifikacji z Celticem i listem po klubach o Zyrze).
Legia rozwinela sie sportowa; bardzo poprawila taktyke i organizacje gry(Rzezniczak nawet o tym wspomnial ze nigdy nie pracowal z takim wybitnym taktykiem).
Berg tez stworzyl(wymyslil) nowe pozycje : odwrocone pozycje lewo-i prawoskrzydlowego, czy pozycja defensywnego napastnika.
Jest tez zaskakujaca nowinka taktyczna.
Poniewaz odwroceni lewo - i prawonozni skrzydlowi nie moga dosrodkowywac, wiec wszystkie przeciwne druzyny spodziewaja sie ze boczni obroncy beda to robic, no a tu niespodzianka, bo maja zakaz przekraczac polowe boiska.
Poza tym ewentualne dosrodkowania leca do nikogo bo mamy defensywnego napastnika.
Wspomne tez mimochodem, ze Berg i Lesnodorski bardzo chcieli zeby wszystkie druzyny w akademii graly tym samym systemem co I druzyna.
Juz nie moge doczekac sie pierwszych wychowankow.
nie cierpię ligi włoskiej równie mocno jak nie cierpię Barcelony więc braku obiektywizmu nie wolno mi zarzucać
Co do Lecha to ja chyba nie napisałem, że będą mistrzami? Stwierdziłem fakt i tyle. Swoją drogą mecze co trzy dni na kimś się odbiją. Ja się nie znam ale jak tak patrzę swoim amatorskim okiem to tzn świeżość i chęci najbardziej widać po Wiśle i Jadze. Po nas i po Lechu najmniej.
Pogoń i Górnik to inna liga i inne cele, oni to nawet nie chcą pierwszej trójki. Acha CTP przesadził broniąc Lecha, w naszej całej lidze nie ma takiego co by jako jednostka mógł przesadzać o wygranej bądź nie. Co zauważyłem, nie licząc oczywiście bramki z wolnego. Jaga strzeliła dwie po stratach Lecha w środkowej strefie czyli tam gdzie lubi stracić IV a często i Jodła. Kuźwa nie jest no tego gites.
Jeszcze o Real Madrit...
http://www.sportowefakty.pl/pilka-nozna/469341/astronomiczny-dlug-realu-madryt-krolewscy-zalegaja-ponad-600-mln-euro
Drogi ten "spokój" na lata
Wczoraj byłem skomentowałem , aleć nieskutecznie, bo znowu cóś nacisnąłem i tekst wyparował.No to od nowa, a może odnowa.
Ale po kolei.
LM oglądam.A jakże. Od wielu ,wielu wielu lat.Ale nie będzie tym razem historycznie, raczej w tonie Szanownego bardziej refleksyjnie.Realu nie żałuję,zaś szkoda mi Bayernu.
Pamiętam go dwa lata temu jak mnie zachwycił.Jak ogrywał Barcelonę jak chciał i jak robił to w znakomitym stylu. Nie zapomnę jak Ribbery i Robben musieli grać za siebie i za bocznych obrońców, a ci ostatni nie przekraczali linii środkowej i jak Franki podbiegł do Heyckensa, aby tę taktykę zmienił i dał mu odsapnąć, a ten tylko tylko spojrzał na niego i gestem pokazał, gdzie ma być w tym czasie.No tak,ale Bayern miał Juppa i grali i Franki i Arjen. A mówią,że nie ma ludzi niezastąpionych . Teoretycznie na poziomie abstrakcji być może tak, ale jak rozbierzemy rzecz całą na czynniki to się okaże, że nie ma.To znaczy są, ale są to erzace.To już niejaki Kopernik to stwierdził , który gdyby dziś żył to by dostał Nobla z ekonomii za udowodnienie ,że "zły pieniądz wypiera i zastępuje pieniądz dobry".I jak już jesteśmy przy Koperniku to on za jeden z najświetniejszych umysłów w historii świta jest uważany, nie za to,że przywrócił znany od starożytnych Greków układ heliocentryczny, ale za wprowadzenie do innych nauk matematyki. On przecież gwiazd nie obserwował przez lunetę, jak widać na nieprawdziwym obrazie, bowiem tę wynaleziono co na najmniej 40 lat po jego śmierci / uczynił to jako pierwszy albo Johannes Kepler w 1583 roku, albo Galileo Galillei około 1580 roku/. Kopernik opracował matematyczny model układu słonecznego Za nim matematykę stosowano, aby ukazać możliwym to co czego nie widziano np. Niels Bohr model atomu czy Higgs swój boozom.
Tak to jednostka miała przeogromny wpływ na rozwój nauki.Przy czym ja zawsze mam zastrzeżenia do treści tego rozwoju ,bo to oznaczać ma ,że idziemy do przodu. I ja się zapytowuję : to gdzie jest ten przód?. A miało być o roli jednostki i będzie.Jakkolwiek by nie komplikować futbolu, do czego trenerzy mają skłonności filozofując o niezliczonej ilości kombinacji i o tym że drużyna składa się z jedenastu zawodników i to oni wszyscy wygrywają, albo przegrywają to widzimy co innego.I jak znowu zdejmiemy okulary ułudy to zobaczymy że często jeden zawodnik robi akcję i strzela lub strzela jedynego gola z wolnego . I to on wygrywa mecz dla drużyny, a nie dziesięciu pozostałych. I w tegorocznym finale spotkają się drużyny jednego zawodnika Barcelona Messiego i Juventus Pirlo. Warto zobaczyć i potem dzieciom i wnukom opowiadać ; widziałem ich na własne oczy, na ekranie, na żywo . Naprawdę warto.
Przypadłość Floty nastraja mnie optymistycznie. Że kaprysy i zachciewajki nie poparte siłą poparcia społecznego i siłą prawdziwego pieniądza wcześniej czy póżniej kończą się tak samo. Hucznym i niekontrolowanym upadkiem.Bo w piłkę można grać na różnych poziomach, ale właściciele / różni/ chcą wyżej srać niż dupy mają. I przywołują różnorakie powody , a to promocja, a to chęć zrobienia czegoś w sporcie, a to praca dla miejscowego społeczeństwa itd.. Takie banialuki funta kłaków nie warte. To ich pycha i buta do tej głupoty pcha, a życie i czas zawsze wszystko niwelują do poziomu zero. Warto o tym pamiętać.I jak tak poudają wielkość ,często nie za swoje i kiedy proza życia zmusi ich do rozstania się z zabaweczką nie potrafią dostrzec, że ona jest nic niewarta , bo przynosi straty. I nie są w stanie jej się wyzbyć,ale chcą ją sprzedać za prawdziwe pieniądze i się obrażają,że cena za mała i wolą ją zniszczyć niż oddać obcemu. Takimi patriotami się stali.Takie Wandy dla ubogich. I pomimo licznych przykładów inni w tę głupotę brną. Czyżby jednak głupota była zarażliwa.
O Legii różni już za dużo napisali. Nawet udało się wielu wmówić,że nasi zawodnicy to jakieś neptki są.Jak to w Polsce im więcej durnowatości w słowach tym większy posłuch społeczny. A już największą wiarę daje to "Polactwo" /tytuł książki Ziemkiewicza/ plotce.
Ja jego nie obrażam , ja tylko zapytuję : czy nasi gracze oduczyli się umiejętności ?. Czy może gracze Lecha je nabyli z wtorku na środę. A może nastąpił jakiś kataklizm i ziemia się zatrzęsła i większość się pochorowała, albo co gorsza odeszła?.Nic takiego. Ale przecież wyniki mamy gorsze , więc coś musiało się wydarzyć. I o to , o prawdziwe przyczyny spór można toczyć i ja się w niego włączę. Po swojemu.
Przed laty powiedział twórca Wunderteamu Jan Mulak :"Do wielkich sukcesów dochodzi się wówczas, gdy nastąpi spotkanie utalentowanego zawodnika i utalentowanego trenera. Ale to połowa szczęścia.Ważne, aby w tej współpracy poczynić tylko minimum błędów". Zwracam uwagę na utalentowanego trenera i na to, aby popełniać jak najmniej błędów. A to się zdarza tylko wówczas, jak to mówił inny trener LA Tadeusz Szczepański ,gdy trener ma wiedzę, inwencję , model szkolenia / zwany potocznie warsztatem/ i rozmach.A o tym ostatnim elemencie pisał prof.Józef Kozielecki w książce "Koncepcje psychologiczne człowieka" tak :"Jedną z najważniejszych właściwości człowieka jest jego poziom aspiracji ; można to określić jako punkt na skali osiągnięć , który jednostka zamierza zdobyć i który daje jej satysfakcję.Poziom aspiracji wywiera przemożny wpływ na działanie ; osiągnięcia jednostki zależą nie tylko od okoliczności i warunków społecznych ,lecz również od tego co ona chce osiągnąć. Ktoś kto nie umie określić wysokiego, a jednocześnie realnego poziomu aspiracji , kto kieruje się fatalną zasadą "Na to mnie nie stać" nie może liczyć na żadne sukcesy".
Ja w Legii tę przemożną chęć odniesienia sukcesu dostrzegam.Dla wielu mam wadę wzroku, ale niech wybaczą , jakoś to przeżyję.I na swoje i innych nieszczęście mam dobrą pamięć.
I pamiętam o czym pisałem o Wielkiej Legii,że trener Vejvoda po trzech latach pracy osiągnął znaczące sukcesy,że SAF po czterech latach.Więc podsumowania i katastroficzne wizje po półtora roku do mnie nie trafiają. Dostrzegam słabości i znam prozę życia i wiem,że sukces od stanu klęski często dzieli tylko mały krok albo detal.Lepsze przygotowanie fizyczne, większa koncentracja w meczach ze słabeuszami i już bylibyśmy Mistrzem. Czy przez to Legia by grała lepiej?. Oczywiście nie.Więc nie biorę tych wizji klęskowych na poważnie , gdyż ci co tak wieszczą patrzą nie boisko, ale na tabele.Oczywiście po to grają, aby wygrywać,ale to jest sport i nie zawsze można wygrać ze wszystkimi.Żadna satysfakcja, ale daje trochę pocieszenia i pozwala mieć jakieś punkty oparcia. Bo bez nich to widać tylko pustkę i otchłań, a to przecież nie jest prawda.
Ja z kolei częściej oglądam Juventus, ale też nieszczególnie za nimi przepadam, toteż na pewno nie pisałem po sympatii
@ Zgred:
Primo, linkowany tekst pochodzi sprzed roku. Ja bym chętnie zobaczył podobne zestawienie z kończącego się właśnie sezonu. Może jak się ukaże, to jeszcze pogadamy.
Secundo, dla zwykłego śmiertelnika kwoty rzędu sześciuset milionów euro rzeczywiście są astronomiczne. Nie wiem, jak Ty, ale ja kompletnie nie miałbym pojęcia co począć z taką fortuną
Tertio, większość tych zobowiązań zaciągnięta została, jak przypuszczam, jeszcze w starym systemie, przed nastaniem FFP. A wtedy taki Real musiał bronić się przed naporem nuworyszy pokroju Chelsea, Man City, czy PSG. Ale to se ne vrati. Wujaszek zadbał o to, by już więcej żaden szejk, czy inszy oligarcha paluchów w kopanej nie maczał.
@ Zbyszek:
Przypadek Bayernu to kolejny dowód na to, że los - zwłaszcza ten piłkarski - uwielbia śmiać się w twarz przeróżnym mądrym głowom. Ludzie, którzy rządzą bawarskim klubem, to przecież naprawdę tędzy fachowcy. I ich plan z powierzeniem Heynckesowi okresu przejściowego przed Guardiolą nosił wszelkie znamiona sensu. Jupp miał nie napsuć. A że nie psuł bardzo skutecznie...
A propos rywalizacji Messi contra Pirlo jak najbardziej się zgadzam. Spostrzegam jednak, że gdyby wyciągnąć Andreę z Juventusu, to wciąż będzie całkiem poważny zespół. Istnienie Barcelony bez Lionela staje się wysoce umowne.
Co do Floty: nie no, jasne. Zawszeć to lepiej upaść - nawet w taki, mimo wszystko, przykry sposób - niż wieszać się miejskiej klamki i żebrać o jałmużnę. Sam klub ze Świnoujścia ani mnie ziębi, ani grzeje (choć ich kibicom jednak współczuję). Szło mi zdecydowanie bardziej o kondycję wielu innych polskich klubów, z których w przeważającej mierze składa się centralny (rzekomo zawodowy?) szczebel rozgrywek w naszym kraju, a które prowadzone są właśnie przez takich, co to wyżej srają, niż dupę mają. Nierzadko za samorządowe pieniądze. W świetle istnienia tych klubów, nadal uważasz, że powiększanie Ekstraklasy ma sens?
Wreszcie w kwestii Legii, Lecha i ogółem końcówki sezonu: no właśnie. Ani nie jest tak, że Legioniści z wczoraj na dziś oduczyli się grać, ani też Lechici w tym samym okresie nie przedzierzgnęli się z Dudziców w Messich. Rzecz w tym, że mistrzostwo - nawet w formule E37 - zdobywa się jednak na przestrzeni całego sezonu. A przyznawanie komukolwiek tytułu tylko dlatego, że po którejś tam kolejce ma ileś tam punktów przewagi, nieodmiennie mnie śmieszy.
I jeszcze taki deserek w temacie flotowym, choć niby z Wyspiarzami bez związku.
Ja rozumiem co piszesz i jak chcesz przemycić swoją wizję piłki nożnej w Polsce.Ona jest nierozwojowa i nie przysporzy futbolowi dodatkowych środków. Wręcz odwrotnie.
Ja się cieszę z upadku takich pokracznych klubików, gdyż to świadczy o tym,że system zdrowieje. W takich USA jedną z miar efektywności systemu gospodarczego jest ilość upadających firm. Im ich więcej tym lepiej.Rynek działa i czyści. Tylko zdrowi i mocni na nim zostają. Więc jest niskie bezrobocie i wysokie zarobki. Nie przez ułatwienia , ale przez utrudnienia. Tak ten prawdziwy kapitalizm działa. Tak i i u nas być powinno. Jedni w piłce powinni upadać, aby dawać miejsce innym , którzy mogą sobie lepiej radzić.Jak z tego widać system licencyjny, który miał w założeniu eliminować niewydolnych jest dziurawy, a ludzie tam zatrudnieni ratując bankrutów szkodzą piłce. Tylko,że na to trzeba wiedzy , a nie tylko przekonania opartego na mitologii.
Ilość drużyn w Ekstraklasie też powinna być bardziej płynna i odnosić się do tych co mają zaplecze finansowe, organizacyjne i społeczne.Ale też z notowaniami raczej w górę. Bo jak jest gdzieś dziura ,to nie po to , aby była, ale po to, aby ją wypełnić. Tak z kolei działa natura. Sztucznie wymyślone systemy muszą przegrać z rynkiem i naturą.Od dawna to wiedzą w większości krajów w których ilość drużyn jest pomiędzy 18 a 22. Więc raczej się upodabniajmy niż mamy się na siłę różnić.Tak jak narzekał Pan :"To ja stworzyłem tego jak mu tam Marksa , a on mnie za to zwymyślał". Nie wymyślajmy i nie wysilajmy się po próżnicy, bo to zostało już wymyślone i sprawdzone.Wysiłki skoncentrujmy na wymyśleniu czegoś pożytecznego.I to by było na tyle.