- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- Zbyszek
-
Zezem. W Kalejdoskopie odc. 1
Po kilku dniach od informacji, że Michał Żewłakow został nowym dyrektorem sportowym w Legii Warszawa zorganizowano konferencje prasową z nim i prezesem Leśnodorskim. Wydawać by się mogło, że obaj Panowie jak już zechcieli się w szerszym gronie spotkać, to chociaż się do takiej konferencji przygotują.
Oczywiście nie chodzi o to, aby czytali z kartki, ale o to, żeby chociaż zechcieli ujawnić po co konferencję organizują, czyli co mają do przekazania. Usłyszeliśmy jednak banały i pismacze "prawdy”. Jedyny konkret był na poziomie fachmanów z C+: "A ja to był nie wprowadzał na boisko tego i tego w meczu z Ruchem, a tamtego i owego". Jaki dyrektor taki poziom?
Dziennikarz Zych Przemysław we wtorkowej GW popełnił tekst wychwalający pod niebiosa władze Lecha, że nie zwalniają Skorży, tak jak nie zwalniały Rumaka i żałowały, że zwolniły Zielińskiego. W tym tekście frapująca wydała mi się opinia Czesława Michniewicza, który optując za dożywotnią pracą trenera w klubie, porównał go do lekarza chirurga mówiąc, że chirurg musi się nauczyć samemu operować. Jak go się zwolni przed pierwszą operacją to się tego nie nauczy. Tak i trener. Każdy zespół ma kryzysy, wzloty i upadki i nauczyć się z nich wychodzić można tylko w praktyce. Prezesi szans nauki trenerowi nie dają więc on się przezwyciężać kryzysu nie nauczy. Pozornie chwytliwe. Tylko porównanie całkowicie chybione. Jednak aby być chirurgiem /pozostańmy przy tym porównaniu/ to trzeba skończyć kierunkowe medyczne, trudne studia, następnie odbyć roczny staż i ukończyć pięcioletnią specjalizację. Aby operować to po ukończeniu nauk asystować należy operatorom przy operacjach i zanim samemu się zacznie operować to wykonywać prace pomocnicze, jak zszywanie ran. Trenerzy, poza nielicznymi wyjątkami, wyższych szkół nie pokończyli. Mają tylko kursa niektóre, które im dają szumny tytuł trenera, ale wiedzy żadnej. I chcą te nieuki, aby im na najwyższym szczeblu rozgrywkom dawać prawo do eksperymentów. Otóż powinni oni już tę wiedzę nabyć pracując w klubach niższych szczebli, gdzie sukces i porażka co innego znaczą niż w Ekstraklasie, a przede wszystkim inaczej kosztują. Najbardziej jednak rozbawiła mnie to porównanie z innego powodu. Gdy trenerami są głównie byli piłkarze/różnych klas rozgrywkowych/, poważnie traktując porównanie Czesława, można by zasadnie powiedzieć, że każdy pacjent tylko z tego tytułu, że kilka razy był poddany różnym zabiegom ma prawo szczycić się mianem lekarza. Toż to piramidalna bzdura. Ponieważ dziś "świętujemy" awans Żewłakowa, opis Michniewicza pasuje do tej sytuacji jak ulał. Pacjent stał się lekarzem. I sprawił to nie kto inny jak nasz prezes. Demiurg taki.
Jest w filmie "Rejs" taka scena w której młody Tym rozmawia z naturszczykiem naukowcem, ten przedstawia mu różnice pomiędzy byciem twórcą i tworzywem. Tym na to zaprasza go do gry zwanej salonowcem polegającej na klepaniu odwróconego faceta w zadek i ten ma zgadnąć czyja ręka go uderzyła. Pierwszy zaczął Tym, ponieważ było ich tylko dwóch, naukowiec odwrócił się i powiedział "Pan". A Tym "Nie". Na to facet: „Jeżeli nie Pan to ja". Tym: "Tak". Scena obrosła w różne interpretacje i nie o nich tu mowa, ale o meandrach i pułapkach akademickiej logiki. Z wypowiedzi wielu trenerów i ich apologetów wynika, że to prezesi są wszystkiemu winni. Raz,że zwalniają trenerów, dwa że sami na stanowiskach zostają. Logicznym jest, że źle zrobili zatrudniając złych, niedouczonych trenerów i że jak to uczynili nie powinni ich zwalniać. Ergo, prezesi są winni,że mamy złych trenerów. Na swój sposób logicznie wypowiada się też Urban. On po dogłębnej analizie za swoje zwolnienie obwinia Berga, bo gdyby on się nie zgodził, to on by pozostał. Tak jakby na świecie był tylko jeden trener przypisany do Legii, imię jego Jan Urban. Kiedyś ludzie oświecenia zarzucali, że przywiązanie chłopa do ziemi jest rodzajem niewolnictwa tak dziś współcześni polscy trenerzy nie mieliby nic naprzeciw, aby ich na stałe przywiązać do klubów. "O tempora, o mores".
Ja się zawsze zastanawiam czy te różne przysłowia w naszych czasach jeszcze maja jakiś sens np. takie łacińskie: "Im kto mądrzejszy, tym skromniejszy". Chodzi w nim o to, aby wiedzieć, że mało wiemy. Znakomicie tę pokorę wobec niewiedzy oddaje porównanie jednego z najwybitniejszych współczesnych polskich naukowców, ks. prof. Michała Hellera, współtwórcy modelu nieprzemiennego wszechświata, twórcy kosmologii kwantowej, laureata najbardziej prestiżowej nagrody naukowej im. Templetona, który porównał naszą wiedzę do tego, co jest w środku balonu, z naszą niewiedzą, czyli tym co stanowi tego balonu powłokę. Nasza wiedza się poszerza i pogłębia, tylko że, jak balon, im większy w środku, tym jego powierzchnia (czyli nasza niewiedza) jeszcze większa. Im więcej wiemy, tym więcej nie wiemy. Czyli im kto głupszy, tym bardziej mu się wydaje, że jest mądrzejszy. Przy czym nie byłoby z kolei rzeczą mądrą wymagać od ludzi zaangażowanych w piłkę kopaną, aby zaawansowaną wiedzę akademicką posiedli, choć by nie zawadzało. Natomiast jak kto w tej piłce jakąś fuchę czy inne stanowisko dostaje, to od razu mu się wydaje, że posiąść musi też w ten sposób patent na wiedzę i mądrość i daje mu to prawo do pouczania innych i wygłaszania sądów kategorycznych.
I w ten sposób powróciliśmy zgrabnie do tej nieszczęsnej konferencji prasowej Prezesa i nowomianowanego dyrektora. Ja nie mam pretensji o to, że w jakiś sposób podważono zawodowe umiejętności trenera Berga, ale że uczyniono to publicznie. To jest gówniarzeria. Takie sprawy załatwia się w ciszy gabinetów. Bo takie wypowiedzi nie świadczą źle o Bergu, ale dają niekorzystne świadectwo tym, którzy je wygłaszają. Bo nawet ludzie, którzy coś w sporcie na niwie trenerskiej czy zarządzania osiągnęli, maja pokorę wobec innych i materii, z którą muszą się mierzyć. Najłatwiej przychodzi ocena i krytyka często bezpardonowa tym, którzy żadnymi osiągnięciami zawodowymi, ani dorobkiem na stanowiskach pochwalić się nie mogą. Bardzo żałuję, że sympatyczny Michał ubiera się w te buty. Mimo że jest on synem Polonii, z tym takim bezrefleksyjnym ocenianiem post factum i niczym nie popartą wiarą w swoją wielkość, oraz najpierw mówieniem, a potem robieniem /z reguły nie-robieniem/, to mam do niego słabość, gdyż mieszkaliśmy przez kilka lat obok siebie na Grochowie. On najpierw na Tarnowieckiej, a potem na Łukowskiej, my róg Grochowskiej i Tarnowieckiej. Tylko że on chodził na początku lat 80-tych w tych samych do szkoły podstawowej na Tarnowieckiej, a mój syn na Osieckiej. Tylko że tam wszyscy byli kibicami Legii. Chyba diabeł zawiódł go do Polonii. Im szybciej skończy z nawykami ze złej szkoły wyniesionymi, tym lepiej dla niego i dla klubu naszego.
Nie wiem czy to cokolwiek zmieni w przesłaniu tego tekstu, ale jako wielbiciel "Rejsu" chciałbym naprawić pomyłkę.
„Jeżeli nie Pan to ja". Tym: "Skąd, proszę.."
https://www.youtube.com/watch?v=2n8nkACTF8Q
mój znajomy obok stwierdził "co to k.. gra o tron?" hm z jednej strony faktycznie wciągające, trzymające pod napięciem itd a z drugiej - można było prosto z mostu ale co tam! tak to się po prostu lepiej trzyma mimo,że tak jakość jednokierunkowo
To nie ja wystawiam świadectwo.To Michał Żewłakow sam sobie je wystawia.
Niestety ja znam ludzi tego pokroju.Danie im jakiegokolwiek stanowiska to nieszczęście, bo im się wydaje,że dano im je po to ,aby rządzili, a nie, aby służyli.
I są przy tym absolutnie bezkrytyczni i za wszelką cenę chcą postawić na swoim. Nie potrafią przyznać się do błędu.To co powiedział na konferencji było głupie i szkodliwe. Ale teraz zamiast zamilknąć będzie brnął w ślepą uliczkę.Również dlatego,że wydaje mu się,że ma nieograniczone poparcie Prezesa. Do czasu Panie Dyrektorze, do czasu.
Tekst zamieściłeś wczoraj, niestety jak pokazuje dzień dzisiejszy Żewłakow dalej brnie w to coś czego nie można nazwać perfumerią.
A tak zupełnie na boku przerażające jest to jak wielu osobom takie zachowanie nie przeszkadza a wręcz je popierają. Schamienie postępuje jak gangrena.