- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- iocosus
-
Toniemy, czy obieramy kurs na Brazylię?
2 września 2000 roku w Kijowie Polska pokonała Ukrainę 3:1, rozpoczynając drogę do przełamania klątwy Zibiego. Zwieńczeniem był awans po 16 latach nieobecności na Mistrzostwa Świata. Z Korei i Japonii pucharu żeśmy nie przywieźli, nadzieje zastąpiło rozczarowanie, mhm, polski standard, ale do udziału w piłkarskich świętach zgłosiliśmy akces, a potencjał ekipy Engela niektórzy uważają za największy w obecnym milenium.
22 marca 2013 roku ponownie gramy z Ukrainą i to może być mecz, który wskaże kierunek za Atlantyk ku Brazylii, na piłkarski karnawał, ale równie dobrze może obieranie kursu zniweczyć. O dziwo na własnym podwórku, w rytmie ko ko ko euro spoko daliśmy plamę, wywinęliśmy hołupca i grzmotnęliśmy o glebę, w oficjalnym rankingu FIFA pałętamy się na 61. miejscu, ale... ale zaczynamy się zastanawiać czy piłkarskim potencjałem nie dysponujemy większym niż na początku wieku? Trójka podwójnych mistrzów Bundesligi, w tym gość porównywany już do Zibiego, zyskaną europejską renomą Olisadebe bijący zdecydowanie. Bramkarz z nie mniejszym autorytetem jak Dudek, obrońcy może nie tak dobrzy jak Koźmiński, ale za to z Calcio dwaj, Obraniaka z Rybusem rosyjscy potentaci zaczynają wyceniać w granicach 10 baniek euro. Krychowiak skutecznie przykrył cieniem paryską Ibrakadabrę. Czy z tej mąki będzie chleb i jakim piekarzem okaże sie Fornalik? Już w piątek w pewnym stopniu się przekonamy.
Skupmy się na tym potencjale, jego wysokość, to mit, czy racjonalne przesłanki, oczywiście boisko teorię zweryfikuje, ale zastanawiać się warto, w kontekście fornalikowych wyborów, dylematów.
Pewniacy w jedenastce, z zakładanym international level?
Trójkąt dortmundzki, reprezentacyjna opatrzność, ale dla niektórych zmora!? Gwiazdorskie trio dominuje nad kadrą, ale nie funkcjonuje tak jak w BVB. Przy tym Piszczek w zasadzie na przepustce ze szpitala, z przesuwanym operacyjnym biodrowym zabiegiem, a Lewy z tradycyjnym reprezentacyjnym syndromem odcięcia od podań, osamotnienia w ofensywie i z narodową indolencją strzelecką, tym bardziej irytującą, że stojącą w sprzeczności z klubowymi dokonaniami. Błaszczykowski z Lewandowskim to przykład, że można się wzajemnie nie lubić, ale na boisku współpracować, tu jednak też małe spostrzeżenie, że i jeden i drugi zagranie do partnera traktuje jako możliwość drugiego wyboru, gdy ma szanse na indywidualne zagranie to raczej właśnie na nie się zdecyduje niż wybierze podanie, niestety taki "indywidualizm" wydaje się rzutować na grę całej drużyny, która właśnie bardziej liczy na pojedyncze zagrania, szarże, niż kolektywne, zespołowe, wykreowanie akcji.
W bramce Boruc, kwestia w zasadzie rozstrzygnięta. Holy Goalie jest co raz bardziej święty u świętych, a Szczęsny junior ma nad czym rozmyślać. Przy Kingu Arturze zawsze mam jakiś niepokój, czy numeru nie wywinie, gdzieś się nie zdekoncentruje, zagotuje, ale też jest przekonanie, że to bramkarz, który jest w stanie wybronić to co 90% innych goalkeeperów by puściła, nawet plecami przy tym nie wzruszając.
Glik - wyrósł na ostoję fornalikowej defensywy, z jednej strony, bohater potyczki z Anglią, ponoć przymierzany w Serie A i do Lazio i do Romy, zatem niekwestionowana pozycja dziwić nie powinna, ale to co się działo w potyczce z Urusami jest wzbudzającą obawy przestrogą, lekcją pokory, która nie może być zapomniana.
Krychowiak - również pewniak, w zasadzie w moim przekonaniu w parze z Łukasikiem, nie wierzę, żeby Borysiuk tym razem mógł konkurować z Miłkiem. Wątpliwość w odniesieniu do duetu defensywnych pomocników w zasadzie jest związana z jeszcze ich dość małym stosunkowo doświadczeniem, oby nie było tak jak w jesiennym meczu Legii ze Śląskiem, w którym w środku pola mniej zdolni, ale bardziej doświadczeni zdominowali młokosów.
Na tym pewniacy w jedenastce się kończą, rozpoczynają dylematy!
Boenisch czy Wawrzyniak na lewej flance? Obaj to mina w defensywie i nieobliczalność w ofensywie. Samemu postawiłbym na Wawrzyniaka i niewykluczone żebym później rzewnie zapłakał, wydaje się, że selekcjoner jest zdecydowany na Boenischa, z nim ewentualność babola wywołującego łzy rozpaczy - równie prawdopodobna. Nie będzie Konoplanki, ale Jermolenko z naszych defensorów jest w stanie zrobić wiatrak.
Środek obrony - newralgiczna pozycja i jak dla mnie największy wakat w kadrze! Do Glika kibicowskiego zaufania nie mam, a co dopiero do innych! Zakładam, że selekcjoner postawi na zgranie i doświadczenie, przy tym charyzmę i charakter, a to wszystko nazywa się Wasilewski! 90 minutowe przetarcie w belgijskiej lidze nastąpiło i musi wystarczyć, chociaż na myśl o tym "musi" truchleję. Z piłkarzy obecnych na kadrze wybrałbym najbardziej dynamicznego, czyli Celebana, w drugiej kolejności "naszego Prezydenta", Salamon to chyba największa nadzieja na przyszłość, choć obecnie robi za królika wyciągniętego z kapelusza.
Przy omawianiu zestawiania obrony musi paść moja subiektywna refleksja. Fornalika lubię, cenię, szanuję, trzymam za niego kciuki i uważam że to właściwy człowiek na właściwym miejscu, ale do jasnej cholery, czemu w kadrze nie ma Jędzy? Nie dość, że wydaje się bardzo silnym kandydatem do partnerowania Glikowi, to przy tym może być alternatywą w przypadku gdyby Piszczek się rozsypał (odpukać!). Nie rozumiem dlaczego Fornalik pominął Jędrzejczyka, jedną z jego największych zalet jest to, że potrafi się dogadywać z zawodnikami, tonuje emocje, nie kieruje się nimi, a tu wydaje się, że jakaś zdecydowana wymiana zdań trenera z piłkarzem rodzi konflikt i pomijanie w składzie. Oby obyło się bez konsekwencji, a trener nie był pamiętliwy w przyszłości, bo środek obrony zdaje się być 'piętą Achillesa' reprezentacji. Pozostaje tylko nadzieja, na równie stabilną grę w defensywie jak z Anglią, ale i wtedy bramkę straciliśmy.
W kwartecie odpowiedzialnych za ofensywę pozostają dwa miejsca do obsadzenia. W zależności od obranej taktyki: skrzydłowy z środkowym pomocnikiem, lub skrzydłowy z drugim napastnikiem. Pozycja na lewej flance powtarza sie w jednym i drugim przypadku zatem od niej zaczniemy.
Marcin Feddek w Cafe Futbol napomknął, że Fornalik rozważa ustawienie z boku Obraniaka. Koncepcja w telewizyjnym studiu została zmiażdżona, nie wiem czy na tyle skutecznie, żeby odwieść od niej selekcjonera, w każdym razie jest na tyle kontrowersyjna, że inne rozwiązania wydają się bardziej prawdopodobne. Gdyby po kontuzji i zimowych przygotowaniach Maciej Rybus doszedł już do formy, dzięki której Dynamo Moskwa zaczyna oferować za niego poważne pieniądze, byłby chyba najpoważniejszym kandydatem do zajęcia tej pozycji. Za Grosikiem stoi dobry występ z Angolami, ale tu w zestawieniu, za ekslegionistą przemawia większa uniwersalność, strzał, dobrze bite stałe fragmenty gry, a przede wszystkim ze wszystkich kandydatów największe zaangażowanie w asekurację flanki po stracie piłki. O dziwo Ryba, do którego wielokrotnie miałem pretensje za odpuszczanie krycia i tak wydaje się w destrukcji najlepszym, poświęcającym w niej najwięcej energii, zaangażowania.
Jest jeszcze jedna frapująca ewentualność. Skoro w ataku jak wspomniałem uważam, że gramy sposobem "zindywidualizowanym" troszkę na zasadzie, każdy sobie rzepkę skrobie, to do takiego stylu gry idealnie pasuje... Kuba Kosecki. Dostanie piłkę, rozpędzi się, pójdzie na indywidualny przebój i albo strzeli, albo w drugiej kolejności poda na czystą pozycję. Z Kubą jest tylko ten problem, że on kumuluje energię na te swoje pojedyncze akcje, przez dużą część meczu chowając się za plecami kolegów, tak to z boku wygląda. Na poziomie reprezentacyjnym rzecz raczej niedopuszczalna, ale też nurtujący sposób gry Kosy wymaga chyba oddzielnego potraktowania. W każdym razie jest możliwość by Kubę ustawić i na skrzydle i jako drugiego napastnika, przy ściągającym na siebie uwagę Lewym, to drugie rozwiązanie wydaje się również ciekawym.
Środkowy ofensywny pomocnik!? Nie wykluczyłbym Lewandowskiego tak ustawionego, grał w Borussii za Barriosem i dobrze to wyglądało, wówczas na szpicy, silny, dynamiczny, choć technicznie trochę czerstwy Teodorczyk. Jeżeli Lewy pozostaje głównym, wysuniętym golleadorem, za jego plecami jako rozprowadzającymi akcje mogą się sprawdzić Majewski, Mierzejewski... Obraniak choć ten sprawdzany był wielokrotnie. I tu w zasadzie należałoby rozpocząć nowy artykuł pt. Obraniak i sprawa polskiej reprezentacji. Lubię gdy ktoś przedstawia racjonalne argumenty przemawiające na korzyść piłkarza Girondins Bordeaux, cenię kogoś takiego ponieważ nie poddaje się medialnej nagonce na Ludovica jaka raczej dominuje w środkach masowego przekazu. Cenię gdy ktoś ma własne wyrobione zdanie, niestety w osobistych rozważaniach sytuuję sie w gronie krytyków Obraniaka, zatem jestem w stadzie gawiedzi żądnym krwi i szubienicy. Dla mnie chociaż to jest piłkarz, którego się chwali za dogrywanie piłek, to paradoksalnie uważam go za jednego z głównych współtwórców indywidualnego, egoistycznego stylu gry reprezentacji.
Czy King Waldemar zrezygnuje z Obraniaka? Zdziwiłbym sie. Skoro go powołał, to moim zdaniem, ma zamiar go wystawić, a w takim razie jedyna nadzieja, żeby awangardzie eksperckiej z Polsatu, pospólstwu kibicowskiemu z iocosusem, Ludovic Obraniak swoją grą utarł nosa.
Jaki zatem jest potencjał tej naszej kadry przed piątkowym meczem? Fornalik jest w lepszej, czy w gorszej sytuacji w zestawieniu z Jerzym Engelem z jesieni 2000 roku?
Do tej pory w eliminacjach do Mistrzostw Świata na mieliźnie nie utknęliśmy, ale też jakiegoś wielkiego wiatru w żagle nie udało sie nabrać. W tej chwili wypływamy już na głębokie wody i albo utoniemy na wzburzonym morzu, ewentualnie zaczniemy beznamiętnie dryfować, albo zdecydowanie obierzemy kurs przez Atlantyk ku brazylijskim portom!?
Nie zdziwiłoby mnie to w sumie ani trochę, uważam Fornalika za zwolennika ciągłości jeżeli chodzi budowę zespołu i jego taktyczne funkcjonowanie, chociaż z drugiej strony tryb niedawnego powołania dla Boruca świadczy o tym, że Waldek King na głos ludu głuchy jednak nie jest.
Jeszcze o Lewym, dwa niedawne mecze Borussii (z Schalke, co prawda tylko pierwsza połowa, oraz z Bayernem w pucharze Niemiec) pokazały, że i w BVB Robert może wyglądać jak w reprezentacji - bezradny, zniechęcony, w osamotnieniu pałętający się o zdrowy hektar od swoich pomocników.
Cóż, kluczem do podniesienia jakości gry naszej reprezentacji jest nie erupcja formy trio z Dortmundu, bardzo zresztą nie lubię kiedy każda piłka wędruje do Lewego(syndrom Ljuboi), nie znoszę, kiedy Błaszczykowski zaczyna zachowywać się na boisku jakoby był co najmniej Zidanem, zamiast zasuwać skrzydłem, jak musi to robić w Borussii, kluczem jest gra pozostałych. Jeżeli na lewej flance zagra Rybus - musi dostawać piłki. Jeżeli w środku zagra Łukasik, musi grać odważniej, nie może wyłącznie uciekać w asekurację i podania do tyłu. Czy ten mechanizm będzie w stanie jutro 'zaskoczyć'? Nie mam pojęcia. O wyniku zadecyduje jak zwykle forma dnia i rozwój boiskowych wydarzeń, czy decydujące okażą się personalne szachy - wątpię. Chyba każde końcowe rozstrzygnięcie przyjmę bez zdziwienia.
Co gorsza to samo uczucie tymczasowości towarzyszy budowie tej kadry. Minęło sporo czasu, a ja nadal nie widzę trzonu zespołu. Tak naprawdę nie jestem w stanie powiedzieć w tej chwili kto jest silnym, a kto słabym punktem tej drużyny. Nie wiem jak zagrają, nie wiem w jakim składzie, wszystko jest w ruchu, wszystko jest niewiadomą. Jakby faktycznie ostatnie treningi przed meczem mogły przynieść odpowiedzi na te pytania. Nie przyniosą i to moim zdaniem świadczy o tym jak słaba jest na nasza kadra. Oczywiście słaba słabościami występujących w nich piłkarzy. Ci z Dortmundu nie zagrali dobrego meczu w kadrze od wielu miesięcy, a cała reszta jest w formie która jest zagadką dla wszystkich zainteresowanych. Myśląc o nadchodzącym spotkaniu zadaję sobie pytanie: - Na kogo możemy liczyć w piątek? Odpowiedź przynosi straszną konkluzję dotyczącą naszej kadry narodowej. Bardzo smętną niestety.
Tak wiec rozterki, wątpliwosci Panowie wszyscy posiadamy.
Próbujac sie znaleźć w głowie Fornalika, Gawinie różnimy sie zdaje tylko w jednym, obstawiam Boenischa.
A oto typy jedenastek z PN:
Jedenastka ADAMA GODLEWSKIEGO: Boruc - Piszczek, Glik, Komorowski, Wawrzyniak - Krychowiak, Borysiuk - Błaszczykowski, Majewski, Rybus - Lewandowski
Jedenastka ZBIGNIEWA MUCHY: Boruc - Piszczek, Glik, Salamon, Boenisch - Krychowiak, Łukasik - Grosicki, Błaszczykowski, Rybus - Lewandowski
Jedenastka PRZEMYSŁAWA PAWLAKA: Boruc - Piszczek, Glik, Salamon, Boenisch - Błaszczykowski, Krychowiak, Łukasik, Rybus - Lewandowski, Milik
Jedenastka PAWŁA KAPUSTY: Boruc - Piszczek, Glik, Komorowski, Boenisch -Krychowiak, Łukasik - Błaszczykowski, Majewski, Grosicki - Lewandowski
Jedenastka GRZEGORZA GARBACIKA: Boruc - Piszczek, Glik, Komorowski, Boenisch - Krychowiak, Łukasik - Błaszczykowski, Majewski, Rybus - Lewandowski
Jedenastka SZYMONA BARTNICKIEGO: Boruc - Piszczek, Celeban, Glik, Boenisch - Krychowiak, Łukasik - Błaszczykowski, Majewski, Mierzejewski - Lewandowski
O 14:30 podali:
"Według zdobytych przez nas informacji Fornalik zamierza rozpocząć mecz z Ukrainą w następującym zestawieniu: Artur Boruc - Łukasz Piszczek, Marcin Wasilewski, Kamil Glik, Sebastian Boenisch - Grzegorz Krychowiak, Daniel Łukasik - Jakub Błaszczykowski, Radosław Majewski, Maciej Rybus - Robert Lewandowski."
Będę sie upierał, że King Waldemar z Obraniaka nie zrezygnuje, zdziwiłbym sie bardzo!
Aha, moja autorska obecna reprezentacja:
Boruc - Olkowski, Jędrzejczyk, Glik, Wawrzyniak - Łukasik, Krychowiak - Piszczek, Lewandowski, Błaszczykowski - Teodorczyk (Milik)
Forma Rybusa to jednak zagadka, repra przez Dortmundczyków ewidentnie ciąży na jedną prawą stronę, dlatego ustawiłbym ich w jednej linii za napastnikiem, Piszczu z Kubą stronami by się wymieniali, na prawej obronie Olkowski, którego gra bardzo mi się podoba, gdybym widział przynajmniej jeden jesienny mecz Salamona w Bresci moze jego bym wybrał zamiast Glika, ale nie widziałem. Na dziś stawiam na Teodorczyka, "na jutro" ewidentnie na Milika, ale tych typów "na jutro" by było dużo wiecej, jest naprawdę ciekawe pokolenie, które już niedługo powinno pukać do drzwi kadry. Tylko co z tego, jak jutro w piatek możemy utonąć, Kowal wówczas tylko by stwierdził: "a nie mówiłem, od razu trzeba się było nastawiać na Euro 2016!"
W mojej ocenie bardzo prawdopodobna jedenastka. Niestety jak już wcześniej zauważyłem nie bardzo wiadomo na kogo możemy liczyć. Kto pociągnie ten zespół do ewentualnej wygranej? Kto narzuci rytm? Przyznam, ze nie bardzo widzę. Widzę natomiast mnóstwo niewiadomych. Jak zagra Wasilewski, Boenisch, Majewski, Rybus? Ktoś wie czego możemy po nich oczekiwać? No właśnie, o tym pisałem wcześniej, niewiele pewników, mnóstwo niewiadomych.
Podobna sprawa z Majewskim, sądziłem że dostanie szansę na wdrożenie się w reprezentacyjne trybiki w meczu z San Marino. Jeżeli wypchnie Obraniaka ze składu na mecz tak istotny jak dzisiejszy to albo jest naprawdę dobry (oby
Lepiej zakładajmy, że i na San Marino na Narodowym będzie komplet!
Gawin, nie wiem czy słusznie, przekonamy się, ja jakoś przekonania do wyciagania wniosków z meczu z Irlandią w fornalikowej głowie nie mam. Sądzę, że próbował dezorientować!
Jeszcze taka autorefleksja.
Gdy kibic bawi sie w selekcjonera to przeważnie jest dużo "odważniejszy", inowacyjny, zdecydowanie bardziej skory do nowych personalnych rozwiązań niz prawdziwy, rzeczywisty szkoleniowec. Kibic piłkarzy traktuje jak pionki na szachownicy, siłę figury określa na podstawie ostanio nabytych wrażeń i dokonuje roszad, kombinacji dziwiąc sie, że trener to taki "konserwatysta", przywiązany do nazwisk. Gdy drużyna przegrywa z "konserwatyzmu trenera" czyni zarzut, ech, jak wkurzał mnie ten Smuda! Autentycznie!
Trenerzy tłumacza się, że obserwują piłkarzy na treningach, zespół tworzą nie tylko przez pryzmat strzelonego efektownego gola w ostatnim meczu, ale przez obserwację w dłuższym wymiarze, przede wszystkim podkreślają wagę zgrania, zrozumienia, wypracowania wspólnych nawyków, schematów taktycznych w grupie ludzi powoływanych cyklicznie. Ktoś "z doskoku" moze się w nowej dla siebie grupie nie odnaleźć, grupa moze też mieć kłopoty z akceptacją kogoś nowego, tym bardziej jezeli zastapił stałego, lubianego, bywalca, z którym wiekszość "z niejednego juz pieca chleb jadła"! To nie powinno, ale w rzeczywistości może mieć przełozenie na murawie.
To wszystko prawda, ale uświadomiłem sobie taką oczywsitą oczywistość, że w interakcje interpersonalne nie wchodza tylko piłkarze sami z sobą w grupie, ale i z trenerem, który tej grupy jezeli nie jest liderem, to przynajmniej spełnia rolę rzeczywistego jej moderatora. Choćby nie wiadomo jak się zastrzegał, relacje pozaboiskowe z piłkarzami będą miały znaczenie, chocby podświadomie. Jezeli komuś się zaufało, czyli zaangażowało wewnętrznie w decyzje, to trudno jest się z niej wycofać, nie ze względów piłkarskich, ale także z powodów czysto wewnętrznie ludzkich, często nieuświadamianych. Wewnetrzne uprzedzenie w pryzmacie charakterologicznym, osobowościowym tez będzie odgrywało rolę, tylko z wektorem przeciwnym.
Tego wszystkiego kibic nie doświadcza, na kartce papieru, ekranie kompa, może przestawiać nazwiska piłkarzy bez żadnych wewnętrznych uwarunkowań. Pozornie może to byc pozytywne, klasę trenera też bym uzależniał, czy właśnie wpływ "pozaboiskowych własnych relacji" jest w stanie samoograniczyć w decyzjach, czy tez nie, ale w 100% tego zrobić sie nie da.
Ot, mnie olśnilo, Amerykę sam dla siebie odkryłem!
Senator 2:0
Ale zaufam swojemu pierwotnemu sceptycyzmowi: 1:1
Straszny chaos w tym naszym reprezentacyjnym graniu. W ogóle nie ma mowy o jakiejkolwiek zespołowości. Każdy gra pod siebie, nerwowo, chaotycznie. Jeśli nic się nie zmieni, to czeka nas powtórka z poprzednich eliminacji.
Bardzo cenię Wasilewskiego jako faceta, wzbudza moją sympatię, w piłce moim zdaniem osiągnął to co mógł, a nie każdemu to jest dane, nie każdy potrafi swój potencjał wykorzystać, Wasyl moim zdaniem to zrobił, nawet wbrew przeciwnosciom losu, ale po piątkowym wieczorze nie wierzę, żeby na murawie mógł on jeszcze coś dać Legii! Utwierdziłem się w takim poglądzie.
Glik w Lazio lub w Romie, to dowód klasy piłkarza, czy kryzysu Calcio!?
Boenischa niestety Jermolenko wymijał jak tyczkę slalomową, co nie znaczy, że z Wawrzynem by nie było podobnie.
Do Piszczka nie mam pretensji, ponieważ gra na szpitalnym kredycie.
Łukasik jednak zapłacił frycowe, Krychowiak raził szybkościowymi brakami.
Czy z Obraniakiem, czy bez, Fornalik recepty na wykorzystanie Lewandowskiego w kadrze nie znalazł.
Miałem rację, że młody Kosa stylem gry pasuje do obecnej repry.
"A jednak bez Obraniaka!!! Fornalik boi się Bońka."
Wpuszczenie Kosy to następny ukłon w kierunku jednego z głównych członków zarządu związku. Na tak ostro grającego rywala wystawianie zawodnika który ma metr w kapeluszu to pomyłka.
... w ataku jak wspomniałem uważam, że gramy sposobem "zindywidualizowanym" troszkę na zasadzie, każdy sobie rzepkę skrobie, to do takiego stylu gry idealnie pasuje... Kuba Kosecki. (iocosus na czarnej Elce)
Senatorze nasz Kuba Kosecki to indywidualista, a nasza repra kopie piłkę tak jakby tam grali sami indywidualiści, ufni i zdani przede wszystkim na własne umiejętności, jedna składna kolektywna akcja w drugiej połowie zakończona strzałem Obraniaka utkwiła mi w pamięci po tym meczu na zasadzie wyjątku potwierdzającego regułę.
King Waldemar wprowadzając młodego Kosę liczył na to:
http://www.youtube.com/watch?v=94bqbnBB-lY
niestety to dowodzi, ze w wypracowane, cierpliwe, zespołowe kreowanie akcji po prostu nie wierzył.
Jeszcze jedna irytująca sprawa:
„To prawda, że Ukraińcy grali agresywnie, ale przy okazji również bardzo mądrze. Wiedzieli, że największe niebezpieczeństwo zagraża im ze strony Lewandowskiego, zatem nie odstępowali go na krok, skutecznie odcinali od podań, a gdy mieli okazję, bez skrupułów kopali po nogach" – powiedział Bobo Kaczmarek dla Przeglądu Sportowego.
Czy jest reprezentacja, której siłę ofensywną można tak łatwo zneutralizować, sposób gry przewidzieć i w najprostszy sposób ograniczyć. My cały czas gramy tak samo i cały czas dostajemy w tyłek, podwojenie, potrojenie Lewego i po sprawie, pozamiatane, nic więcej, żeby Polaków upokorzyć na murawie nie wydaje się potrzebne.
Żal tyłek ściska nad naszym taktycznym ubóstwem, mizerią ofensywnych rozwiazań!
Odnośnie tej wypowiedzi Piechniczka - wczoraj słuchałem w radio rozmowę z autorem filmu dokumentalnego o reprezentacji w czasie Euro 2012. Mówił podobne rzeczy - że tam nie czuje się tej chemii, że nie jest (nie była wtedy, ale wygląda na to że nic się nie zmieniło - w końcu to ci sami ludzie) to taka prawdziwa drużyna.
Więc jak do mizernych w sumie umiejętności dodamy mizernego w sumie trenera oraz fakt, że chłopaki nie za bardzo czują do siebie wielką sympatię, to trudno szukać argumentów, które mogłyby nam dać korzystne wyniki.
Niestety Obraniak sprawiał wrażenie jakby robił łaskę a Lewandowski to chyba syndrom Warzychy. Nie daje tej kadrze kompletnie nic.
Ukraińcy dokończyli mecz w pełnym składzie tylko dzięki przychylności sędziego. A my narzekamu że nasza liga jest brutalna. Taki Rotan ni emiał prawa dograć tego meczu do przerwy. Pewnie jestem tez mało obiektywny ale jak słucham tego imbecyla Szpakowskiego, że to był najniższy wymiar kary to mnie krew zalewa.
Dzięki za wyłożenie łopastologiczne sprawy Koseckiego. W tym sensie zgadzam się z Tobą. Musi być Ci miło