Logo
Smutek i żal, tak, to najlepsze podsumowanie. Szkoda porażki, szkoda, że MŚ będą bez nas, szkoda, że zaprzepaszczone zostało momentum tej reprezentacji, która mogła dalej rosnąć do czerwcowego turnieju. To wszystko jasne, podobnie jak jasny jest fakt, że przez większość meczu graliśmy atrakcyjny, ofensywny futbol, że piłkarsko wyglądaliśmy lepiej od Szwedów, że parodysta Vinčić sędziował po gospodarsku. Ale nie udawajmy jednocześnie, że w najważniejszym meczu od prawie dwóch lat (od porażki na ME z Austrią) nie zagraliśmy jak zwykli frajerzy. Mecze o taką stawkę to nie jest podwórko, a Szwecja to nie Cypr ani Malta. U nich była koncentracja, ciężka praca, skupienie na swoich szansach, u nas beztroska i setka złych decyzji. Selekcyjny i taktyczny hurraoptymizm kupił Jankowi Urbanowi przychylność kibiców i komentatorów, przerzucił winę na błędy Zalewskiego czy Wiśniewskiego, ale nie zwiększył naszych szans na zwycięstwo - niestety wręcz przeciwnie. Do tego moment przy 2:2, kiedy wydawało się, że mamy Szwedów na widelcu. Co robi Potter? Wpuszcza zawodników ofensywnych, Szwedzi idą wyżej, zaczynają szybciej odbierać nam piłkę, ponawiać ataki, końcówka należy wyraźnie do nich. U nas kilku zawodników nie jest już w stanie utrzymać intensywności, Zalewski z Pietuszewskim nie potrafią poradzić sobie z przekazywaniem na lewej stronie, Cash nie nadąża na prawym skrzydle i nie ma wsparcia ze środka pola, bo Sebek Szymański przecież nie może być wszędzie. W tym momencie musi być jakaś reakcja z ławki, jakakolwiek! Ale jej nie ma, jest za to gol dla Szwedów, który jest naturalną konsekwencją tego jak ten mecz się układał w ostatnim kwadransie. Mieliśmy jeden pomysł na ten mecz i, mimo not za wrażenie artystyczne, on zwyczajnie nie zadziałał.
This is a comment on "Baraże '26"
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.