A+ A A-

Baraże '26

W czwartek i oby we wtorek reprezentacja Polski rozegra dwa (?) mecze decydujące o awansie na Mundial. O ile pokonamy Albanię, na naszej drodze staną Szwedzi lub Ukraińcy. Zadanie przed Biało-Czerwonymi mega trudne. W marcu rozstrzygnie się czy w czerwcu Mistrzostwa Świata będziemy oglądać na spokojnie przy popcornie, czy też zaciskając kciuki za ekipę Jana Urbana!?

Powołania do reprezentacji Polski na mecze barażowe o MŚ 2026
Bramkarze: Bartłomiej Drągowski (Widzew), Kamil Grabara (Wolfsburg), Mateusz Kochalski (Karabach), Bartosz Mrozek (Lech)
Obrońcy: Jan Bednarek (Porto), Bartosz Bereszyński (Palermo), Matty Cash (Aston Villa), Tomasz Kędziora (PAOK), Jakub Kiwior (Porto), Arkadiusz Pyrka (Sankt Pauli), Przemysław Wiśniewski (Widzew), Jan Ziółkowski (Roma)
Pomocnicy: Kamil Grosicki (Pogoń), Jakub Kamiński (Koeln), Jakub Moder (Feyenoord), Oskar Pietuszewski (Porto), Filip Rózga (Sturm), Michał Skóraś (Gent), Bartosz Slisz (Broendby), Sebastian Szymański (Rennes), Nicola Zalewski (Atalanta), Piotr Zieliński (Inter)
Napastnicy: Robert Lewandowski (Barcelona), Krzysztof Piątek (Al-Duhail), Karol Świderski (Panathinaikos)

Jan Urban na konferencji otwierającej zgrupowanie: 
– Tak, to mój najważniejszy mecz w karierze trenerskiej. Poprzednio były tylko mecze eliminacyjne, gdzie potknięcie dało się nadrobić. Teraz gramy jednak o wszystko.
– Opieram nadzieję na zespole. Jesteśmy w sytuacji, w której zdecydowana większość piłkarzy regularnie gra w klubie. To niezwykle istotne, bo rytm meczowy jest ważny. Chcę z tego skorzystać. Jako zespół funkcjonujemy dobrze i nie powinno być kłopotu z formą sportową. Nasz skład czy sposób gry też nie jest wielką tajemnicą, bo obracamy się w podobnym kręgu piłkarzy, a wielkiej rotacji po prostu nie ma.
– Może tak być, że Pietuszewski zagra w podstawowym składzie. przecież nie możemy skorzystać z Nicoli Zalewskiego. Jednocześnie nie musi tak być.
– Bereszyński i Grosicki mają przełożenie na szatnię. Doświadczenia nigdy nie jest za dużo i nie da się go kupić. Jeśli mają uwagi do młodszych graczy, to może to być pomocne. To może być początek końca ich przygody z kadrą, ale nigdy niczego nie wiadomo. Nie ma sensu tworzyć takich scenariuszy. Fakt jest taki, że mocno liczę w marcu na starszyznę, która może pomóc i wesprzeć kadrę.

Okiem subiekta, czyli skrajnie nieobiektywnie, przyznam się do pewnego rodzaju dualizmu. Z jednej strony uważam, że mamy reprę najsilniejszą w ostatnich latach, a z drugiej coś mnie łupie w kościach, że ptfu, ptfu, po raz trzeci przez baraże przejść się nam nie uda.

Od razu wytłumaczę się z tej "najsilniejszej". Otóż wychodzi mi, że Zieliński z Zalewskim mają swój najlepszy klubowy czas, Bednarek z Kiwiorem podbili Porto, Kamiński jest czołowym grajkiem w Koeln, Sebek Szymański ma niezłą inaugurację w Francji, Moder nareszcie gra i jest alfą i omegą w Feyenoordzie, Skóraś odnalazł swoje futbolowe miejsce w Gent, Cash chyba zdążył wyleczyć uraz, no i last but not least Jan Urban się przemógł i powołał na baraże Oskara Pietuszewskiego!

Paradoksalnie największy problem zda się że mamy na pozycjach, które przez lata były obsadzone przez tych którzy ciągnęli kadrę na własnych plecach, czyli największa niepewność dotyczy napastnika z bramkarzem. Ale przecież "el abuelo" Robert Lewandowski takie stwierdzenie uznałby za potwarz, a i Kamilowi Grabarze ciężko by było spojrzeć w oczy. Niewykluczone, że mimo wątpliwości obaj mogą zostać bohaterami baraży.

Dlaczego zatem łupie mnie w kościach? Nie wiem! Baraże to loteria, a my w nich już dwa razy mieliśmy szczęście. Obawiam się że ta passa w końcu się skończy.

Zatem na psa urok, niech Biało-Czerwoni przełamią zabobony!

Dyskusja (41)
1wtorek, 24, marzec 2026 15:21
iocosus
Reprezentacja Polski U21 na mecze z Armenią i Czarnogórą:
Bramkarze: Sławomir Abramowicz (Jagiellonia Białystok), Marcel Łubik (Górnik Zabrze), Oliwier Zych (Raków Częstochowa).
Obrońcy: Igor Drapiński (Piast Gliwice), Marcel Krajewski (Widzew Łódź), Miłosz Matysik (Bruk-Bet Termalica Nieciecza), Michał Gurgul (Lech Poznań), Filip Luberecki (Motor Lublin), Wojciech Mońka (Lech Poznań), Kacper Potulski (FSV Mainz)
Pomocnicy: Szymon Bartlewicz (Chrobry Głogów), Wiktor Nowak (Wisła Płock), Kacper Duda (Wisła Kraków), Filip Kocaba (Zagłębie Lubin), Antoni Kozubal (Lech Poznań), Kacper Urbański (Legia Warszawa), Dawid Drachal (Jagiellonia Białystok), Jan Faberski (PEC Zwolle), Mateusz Kowalczyk (GKS Katowice), Maciej Kuziemka (Wisła Kraków), Wojciech Urbański (Legia Warszawa)
Napastnicy: Daniel Mikołajewski (Parma), Marcel Reguła (Zagłębie Lubin)

Ekipa Jerzego Brzęczka zmierzy się w Radomiu z Armenią (27.03, 18:00) i na wyjeździe z Czarnogórą (31.03, 14:00).

Jeżeli podopieczni Urbana przejdą przez baraże, można się zastanawiac, który z młodzieżowców oprócz Pietuszewskiego mógłby pojechać na Mundial? A jeżeli seniorzy polegną, to odmłodzenie pierwszej reprezentacji stanie się koniecznością. Niestety Kacper Urbański dołuje, Jan Faberski w Zwolle nie zachwyca, Pieńko kontuzjowany. Pod obserwacją powinni się znaleźć Kozubal, Kocaba oraz Reguła. Szczególnie ten ostatni, jeżeli będzie wiosną progresować powinien zluzować Buksę, Świderskiego lub Piątka. Potulski, jeżeli dobrze wypadnie w u-21 i cały czas będzie zaliczał minuty w Bundeslidze to być może będziemy mieli reprezentacyjną roszadę z Ziółkowkim o ile Janek nie podniesie się z ławki w Romie.
2środa, 25, marzec 2026 00:19
a-c10
@ Iocosus:

Myślę sobie, że gdyby o awansie w rzeczy samej miały decydować kwestie ezoteryczne, to wcale by nie było dla nas źle. No bo przecież już dwukrotnie braliśmy udział w tego typu barażach i oba przypadki zakończyliśmy sukcesem. Natomiast nasi rywale albo udziału w nich nie brali, albo finiszowali na tarczy (raz zresztą za naszą bezpośrednią przyczyną). My zatem mamy barażowe doświadczenie, oni zaś niech się boją.

Niestety (?), ani to doświadczenie, ani historia, ani nawet łupanie w kościach Wink na boisko nie wyjdą. Wyjdą na nie piłkarze i będą musieli zagrać w formacie, który stanowi desperacką próbę przydania jakiegokolwiek sensu tej kretyńskiej Lidze Nierobów. A jako taki jest głupi i zdecydowanie zbyt mocno premiuje losowość. Jeden mecz, w dodatku rozgrywany po długiej przerwie. Potem ewentualnie kolejny jeden mecz. A, jak powszechnie wiadomo, podczas jednego meczu zdarzyć się może absolutnie wszystko. Jedno genialne/fatalne machnięcie butem i nagle wszystko staje na głowie. Nie tak to, moim zdaniem, powinno wyglądać.

Z drugiej strony, i Ty, i selekcjoner wspominacie (a dwie takie sławy nie mogą się przecież mylićWink), że mamy całkiem sporo ludzi w formie i w rytmie. Pierwszy raz od dawien dawna nasza kadra wypakowana jest zawodnikami poważnych klubów, którzy w tych poważnych klubach nie robią za podawaczy ręczników, tylko stanowią ich istotne ogniwa. Obiektywnie z całego zestawu tej ścieżki wyglądamy najlepiej. A jeśli mamy drżeć przed Szwedami, Ukraińcami, czy – zwłaszcza – Albańczykami, to przy całym szacunku dla w/w tercetu, może dajmy sobie spokój z jakimś Mundialem, bo będzie wstyd?
3środa, 25, marzec 2026 13:40
gawin76
Zgadzam się z a-c10, że z całego kwartetu kandydatów wyglądamy w tym momencie chyba najlepiej, niezłe wyniki za Urbana, wielu zawodników w optymalnej formie, naprawdę można być optymistą, aż dziwne uczucie w kontekście naszej kadry. Z drugiej strony buki stawiają jednak na Szwedów, tam jest ofensywna potęga (mimo braku Isaka i Kulusevskiego), od niedawna Potter jako trener, no i ewentualny decydujący mecz u siebie.

Trzeba założyć, że każdy z tych trzech meczów będzie na styku, ten nasz jutrzejszy z Albanią też. Liczę co prawda po ciuchu na to, że ułoży nam się to granie tak jak z Finlandią na jesieni, pierwsi strzelimy bramkę lub dwie i wygramy stosunkowo gładko, ale Albańczycy na bank wyjdą na boisko z nożami w zębach, jeżeli zaskoczą nas pierwsi, wyjdzie im jakiś stały fragment czy ponownie strzał życia z dystansu, będą ciężary. Z drugiej pary wolałbym Ukrainę w finale, rozniesiemy ich po karnych jak Walię w Cardiff dwa lata temu Wink
4środa, 25, marzec 2026 17:21
Senator
A ja zupełnie z innej beczki . To co się dzieje to dobry moment aby zbojkotować te mistrzostwa i pogonić całe te towarzystwo FIFA , UEFA . Czytam że gospodarz mówi że jakiś kraj nie jest mile widziany . Czytam że kibice kilku krajów aby obejrzeć mistrzostwa na żywo muszą wybulić po 15 tyś dolców panu T . No żesz kurwa mać!
5środa, 25, marzec 2026 23:27
iocosus
Odnośnie ezoteryki to kiedyś za młodu strasznie się wkurzałem gdy po otrzymaniu koncesji stacje telewizyjne właśnie nią się karmiły propagując przeróżne wieszczki i tarocistów. Cholera fani Kaszpirowskiego, odin, dwa, tri ...

Niektóre znane mi studentki psychologii z wypiekami na twarzy również waliły jak w dym do wróżek. Ba, jedna z nich obecnie wykłada na uczelni, druga na pewien okres sama została "wróżką" co uważam za mało etyczne i moralne. Swoją drogą "wróżki" i "wróżbici" to są właśnie "psycholodzy-naturszczyki" o wyostrzonym zmyśle spostrzegania społecznego.

Ba, my tu w Polsce na chwałę Kościoła cały czas praktykujemy egzorcyzmy, a ja jestem właśnie przed lekturą: ""Mieli nas za opętanych, Historie nadużyć egzorcystów" i boję się że krew mnie zaleje!

My jako nacja uwielbiamy te gusła, dziady, ten nasz narodowy mesjanizm, te nasze symbole, ot 44 ...

No i wkurzam się na tą naszą ezoterykę, a z drugiej strony samemu ulegam jakimś małym zabobonom, przesądom. Typowy Polak ze mnie, który drugiemu będzie wypominał, zrzędził i złorzeczył, żeby później samemu robić to o co miał pretensję do innych. No cóż chyba taka narodowa i indywidualna karma! Wink

A-c10: " jeśli mamy drżeć przed Szwedami, Ukraińcami, czy – zwłaszcza – Albańczykami, to przy całym szacunku dla w/w tercetu, może dajmy sobie spokój z jakimś Mundialem" - pewnie że tak, tylko u mnie jest przekonanie, że skoro pokolenie Lewandowskiego, Błaszczykowskiego, Piszczka, Krychowiaka, Gilka miało swój pik w 2016 roku, a później to już był powolny ale jednak zjazd, to uważam że wchodząc na ten pik z 2016 to eliminacje z 2014 roku również powinniśmy przejść, mieliśmy ku temu wzbierający potencjał. Ale Ukraińcy wówczas pozbawili nas złudzeń. Dziś również mamy wzbierający potencjał ... oby historia się nie powtórzyła.

Gawin: "Albańczycy na bank wyjdą na boisko z nożami w zębach, jeżeli zaskoczą nas pierwsi, wyjdzie im jakiś stały fragment czy ponownie strzał życia z dystansu, będą ciężary." - no własnie tego sie obawiam i Albiceleste wyraził to co samemu myślę: "będą musieli zagrać w formacie, który stanowi desperacką próbę przydania jakiegokolwiek sensu tej kretyńskiej Lidze Nierobów. A jako taki jest głupi i zdecydowanie zbyt mocno premiuje losowość. Jeden mecz, w dodatku rozgrywany po długiej przerwie. Potem ewentualnie kolejny jeden mecz. A, jak powszechnie wiadomo, podczas jednego meczu zdarzyć się może absolutnie wszystko." - brak rewanżów potęguje zdecydowanie losowość!

Senator: "to dobry moment aby zbojkotować te mistrzostwa i pogonić całe te towarzystwo FIFA , UEFA" - jeżeli udupimy w czwartek lub we wtorek to jestem "za"! Wink
Po prawdzie "dobry moment" to już chyba był i minął, bardziej skompromitowanych instytucji trudno szukać, no może MKOL, ale Senatorze jak my mamy gonić międzynarodowe towarzystwo skoro na własnym podwórku tolerujemy choćby takich naszych swojskich preziów jak z PZPN i PKOL? W uwielbieniu siebie samego i w arogancji pan Piesiewicz nie ustępuje temu "naważniejszemu" i "najwspanialszemu" zza wielkiej kałuży.
6czwartek, 26, marzec 2026 09:20
dalkub
co da polskiej skopanej awan na finały MŚ że tak zapytam zaczepnie, z wyjątkiem tego że da legitymację pijakom spod znaku PZPN do kolejnych uroczych wypraw i robienia z siebie ćwoków?
7czwartek, 26, marzec 2026 11:55
iocosus
Dalkub na podobnej zasadzie można zapytać większość polskich olimpijczyków co da im awans na Igrzyska, skoro główną radochę i splendor będzie z nich czerpał ten narcystyczny, dbający przede wszystkim o własną kieszeń Radeczek balujący na działaczowskich rautach MKOL?

W Chorwacji w piłkarskim środowisku działaczy była dużo większa gnojówka niż u nas, ale ichnia repra miała na to wywalone.
8czwartek, 26, marzec 2026 17:28
dalkub
Iocosusie drogi ale ja nie pytałem co da zawodnikom a co da całej skopanej - co daje zawodnikom to ja wiem. Rozumiem też dlaczego np. saneczkarze jadą na IO - dzięki temu krzyczą zbudujcie nam tor inaczej nikt by ich nie pokazał w tv
9czwartek, 26, marzec 2026 23:00
iocosus
Polska 2-1 Albania
Robert Lewandowski 63, Piotr Zieliński 73 - Arbër Hoxha 42

Polska: 1. Kamil Grabara - 2. Matty Cash, 4. Tomasz Kędziora (62, 7. Karol Świderski), 5. Jan Bednarek, 14. Jakub Kiwior, 19. Michał Skóraś - 17. Filip Rózga (46, 21. Oskar Pietuszewski), 20. Sebastian Szymański, 10. Piotr Zieliński (82, 8. Jakub Moder), 13. Jakub Kamiński (90, 15. Arkadiusz Pyrka) - 9. Robert Lewandowski (90, 6. Bartosz Slisz).
Albania: 1. Thomas Strakosha - 4. Elseid Hysaj, 5. Arlind Ajeti (18, 18. Ardian Ismajli), 6. Berat Djimsiti, 3. Mario Mitaj - 11. Myrto Uzuni, 16. Juljan Shehu, 8. Kristjan Asllani, 14. Qazim Laçi (82, 17. Ernest Muçi), 21. Arbër Hoxha (68, 19. Stávros Pílios) - 10. Nedim Bajrami (68, 22. Armando Broja).
żółte kartki: Lewandowski, Świderski - Mitaj, Hysaj, Asllani.
sędziował: Anthony Taylor (Anglia).
widzów: 56 412

W zasadzie oprócz dziesięciu pierwszych minut, oraz dwóch strzałów Lewandowskiego i Zielińskiego to w tym meczu nic mi się nie podobało. Moja teza o silnej reprezentacji Biało-Czerwonych okazała się mitem, który prysł jak bańka mydlana ... a przecież mimo tego mecz wygraliśmy i pozostajemy w grze o Mundial.
We wtorek finał baraży z Szwecją. Z taką grą jak dziś o awansie nie ma co marzyć, ale ...
10piątek, 27, marzec 2026 01:50
a-c10
@ Gawin:

wyjdzie im jakiś stały fragment czy ponownie strzał (…) z dystansu, będą ciężary

Co prawda, ostatecznie nam, nie im, ale i tak, paaanie… Ekspert nie myśli. Ekspert wie. ;p

@ Senator:

Z jednej strony – no właśnie. Cztery lata temu, po bandyckiej napaści Rosji na Ukrainę, nasi kadrowicze kategorycznie odmówili gry z agresorem. Dziś, chwilę po bandyckiej napaści USA na Wenezuelę i dosłownie w trakcie bandyckiej napaści USA na Iran oraz niedługo po bezczelnych próbach zagarnięcia przez USA terytorium członka UE i NATO (ergo naszego bliskiego partnera), jak gdyby nigdy nic gramy o wyjazd na Mundial (współ)organizowany przez agresora. I protestów jakoś nie słychać.

Z drugiej, Iocosus ma rację: pobite gary. Drzeć puchę trzeba było w momencie, gdy w ogóle pojawił się kretyński pomysł rozdęcia Mundialu do 48 ekip. Wprowadzenie go w życie oznacza przecież, że praktycznie żadne demokratyczne, szanujące swoich (i nie tylko) obywateli państwo nie da rady zorganizować MŚ.

@ Iocosus:

Ej, ale jakie branie szło na tarot pod koniec lat 90. Very Happy Człowiek sobie zrobił henną Błazna na przedramieniu i nagle wszystkie uduchowione ątelektualystky, co to nie mogły tak po prostu przyznać, że im się podobasz, miały doskonały pretekst, by wyskoczyć z ciuchów Smile

Żeby jasność była, ja się mogę podśmiewać z zabobonów, ale sam, choć staram się z tym walczyć, jestem koszmarnie przesądny i podatny na irracjonalne narracje. Przykład pierwszy z brzegu: gdy Mateusz Borek informował o kolejnych bramkach Gyökeresa, pierwsza rzecz, jaka zabrzęczała mi w głowie, to że przecież Szwecja to nasz bogey team. W całej historii wygraliśmy z nimi bodaj dwukrotnie, z czego tylko raz o stawkę (wspomniany już baraż za Michniewicza). Oczywiście, potem sobie sprawdziłem i wyszło na to, że choć nasz bilans z Tre Kronor w rzeczy samej jest niekorzystny, to jednak nie aż tak.

A zresztą, nawet gdyby, to przecież ten format, przy całej swej głupocie, ma jakieś tam nieliczne plusy. Albo inaczej: niektóre jego aspekty można interpretować w zależności od własnego położenia Wink I tak oto we wtorek to, co stało się dziś, nie będzie miało żadnego znaczenia. OK, oni (podobno) na luzie pogonili mocniejszego rywala. My jak psy męczyliśmy się ze słabszym. I co? Ano nic. Tak czy siusiak, rywalizacja rozpocznie się od 0:0, 11 vs. 11. Nadal wszystko w naszych nogach.

@ Dalkub:

co da polskiej skopanej awan na finały MŚ

Promocję dyscypliny. Dzieci coraz mniej, wachlarz rozrywek coraz szerszy. Jeśli chcemy utrzymać naszą młódź przy futbolu, obecność kadry na turniejach mistrzowskich pozostaje wysoce wskazana. A, że tak przewrotnie zapytam odwrotnie:

1. Co da polskiej (s)kopanej brak awansu na finały MŚ;
2. Naprawdę uważasz, że pijaki z PZPNu potrzebują jakiejkolwiek legitymacji do robienia z siebie ćwoków…? Smile
11piątek, 27, marzec 2026 07:20
dalkub
AC

Cały czas liczę na to, zapewne naiwnie, że kilka braków awansu na imprezę docelową spowoduje że się naród wku.wi i najpierw pogoni rzeczonych pijaków i wymusi jakieś zmiany - wiem strasznie naiwne, ale też wiem że każdy awans daje tej bandzie karte blanche do dalszego chlania i nic nie robienia
12piątek, 27, marzec 2026 08:31
iocosus
Przespałem się i z rana olśniła mnie cudowna myśl. Otóż my wczoraj zagraliśmy jak najwięksi futbolowi potentaci, jak drużyna z absolutnego piłkarskiego topu, jak hegemon, który patrzy z góry na maluczkich. Zagraliśmy "chujówkę" zagraliśmy piach, a mimo to wygraliśmy bardzo ważny mecz. To tylko najwięksi potrafią! Grać na trzydzieści lub czterdzieści procent swego potencjału i wyjść z konfrontacji zwycięsko, to tylko mistrzowskim ekipom jest przynależne.

Robert Lewandowski, gdyby nie nazwisko to z Albańczykami po pierwszych czterdziestu pięciu minutach był pierwszym do zmiany. Co prawda nie wiadomo na kogo, bo rezerwowy z Panathy lub hobby player z pustyni na nikim wrażenia nie zrobi, ale wczoraj na "9" przez dużą część meczu bardziej efektywny byłby zapewne Karol Czubak lub Sebastian Bergier. Więcej kilometrów by przebiegł Rafał Adamski! Natomiast żaden z wymienionych, śmiem twierdzić, że w 63 minucie meczu nie wykorzystałby tak jak Lewy dośrodkowania z rogu Sebka Szymańskiego. I to się nazywa kunszt futbolowego rzemiosła.

Jestem wiernym wyznawcą kościoła Piotra Zielińskiego. Dla mnie grajek z półki Lewego czyli klasa światowa, nigdy chyba w krytyce się po nim nie przejechałem, ale wczoraj do pewnego momentu miałem cholerną ochotę. Zielek w klubie miał złoty czas ale wczoraj straty, niecelne podania, jakieś zagubienie, złe decyzje, no po prostu - koszmar! Do czasu, w drugiej połowie nasz "pivot" był już trochę aktywniejszy, a w 73 minucie odpalił rakietę na pułap - stadiony świata. Czyli po prostu - game changer!

Jan Bednarek- powrócił jak za dawnych lat, w zaczarowany baboli świat, Jakub Kiwior biegał z workiem cementu na plecach, Matty Cash raził nonszalancją, niedokładnością, brakiem skupienia. Naszła mnie refleksja, że my go chwalimy gdy daje coś w ofensywie, ale nigdy lub bardzo rzadko gdy wykaże się grą w obronie.

W tym momencie chcąc ocenić występ Filipa Rózgi taka konstatacja. Otóż "bliźniak" Pietuszewskiego nie wprowadził takiego ożywczego zamieszania w szeregach rywala jak po przerwie sławny już "brat" ale zaczynam się zastanawiać czy aby jest dobrze profilowany? Otóż Filip ma agresję, doskok, nieustępliwość wszystkie cechy przydatne w odbiorze piłki, ma szybkość, dynamikę, nie wiem jak z wytrzymałością, ale gdyby był w stanie zasuwać box to box w bocznym korytarzu to mielibyśmy następcę jeżeli nie Łukasza Piszczka, to przynajmniej Bartka Bereszyńskiego.

Mam za to wątpliwości czy wystarczające predyspozycje do gry obronnej posiada Michał Skóraś? Problem w tym że choćby Nicola Zalewski z pewnością nie ma ich większych. W grze do przodu wszystko jeszcze na wahadle wygląda fajnie, z Zalewskim nawet super fajnie, ale w destrukcji ... włosy stają dęba.

Kamil Grabara musiał być niepomiernie zdziwiony po wczorajszym meczu, otóż koledzy zafundowali mu obronę niczym z Wolfsburga, a mimo to meczu nie przegrał! Miał w tym swoją zasługę i to stanowi niewątpliwy pozytyw.

W niektórych mediach na najlepszego z Biało-Czerwonych był nominowany Sebek Szymański czy to znaczy że koncepcja ustawienia obok Piotra Zielińskiego zdała egzamin? Przez 35 minut pierwszej połowy trudno powiedzieć żebyśmy dominowali w środkowej strefie boiska.

Przed Janem Urbanem w tej chwili niesamowita zagwozdka jak poustawiać taktyczne klocki na Szwecję. Z meczu z Albanią trzeba wyciągnąć wnioski i idzie już w zapomnienie. Trzeba mieć nadzieję, że dyspozycja indywidualna, ale też i organizacja gry, będą dużo lepsze w wtorek. Bez tego Szwedzi zapakują kilka goli i zrobią nam srogą łaźnię.
13piątek, 27, marzec 2026 11:19
Zbyszek
Tak do 60' wczorajszego spotkania z Albanią zaczynałem żałować,że zrobiłem co w mojej mocy ,aby doktory wypuścił mnie ze szpitala po poważnej operacji tętniaka jamy brzusznej . Okazuje że dzięki wybitnym fachowcom, wysokiemu poziomowi naszej medycyny nie zawsze tętniak to wyrok.

Byłem wkurzony tym ,że Albańczycy trenowani przez Silvinho grają nowoczesnym wszechstronnym systemem 4-3-3 ,a faworyzowani Polacy jak ostatnie dziady 3-3-3( 2+1).
Trener Urban nie był nigdy mistrzem taktycznym i nigdy z nowoczesnością nie przesadzał Smile. ale więcej spodziewałem się po Magierze.Nie trzeba być uczonym w piśmie ,aby wiedzieć ,że boisko dzieli na 9 stref po 3 dłużne i 3 wszerz.System 4-3-3 zapewnia ,że w każdej z 6 stref bocznych gra po 3 , razem 6 zawodników, a w strefie środkowej jest ich 4,z tym ,że kiedy w formacji pomocy środkowy gra nieco niżej ( bliżej bramki) to dwóch "stoperów" gra w linii, a kiedy środkowy pomocnik gra nieco wyżej do "stoperzy"ustawieni są w pionie,
Wczoraj do 60' widzieliśmy ,że nasi zawodnicy obstawiali 5 stref ( wahadłowi boczne) a trzej obrońcy 3 w strefie 3/1. Pozostałych naszych 5 graczy ,aby grać strefowo czyli na całym boisku ,a nie tylko na 5/9 musiało ganiać za piłką i za Albańczykami jak pies za swoim ogonem. Tak grając przeciwko niskiej jakości piłkarzom można co najwyżej zremisować, co widzieliśmy w całej I połowie i kwadransie drugiej ,że nasi nie nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę rywali ,ani nie stworzyliśmy ani jednej dogodnej sytuacji do jej zdobycia. Błąd Bednarka w systemie z 3 obrońcami najczęściej kończy się utratą bramki,a przy 4 w tym dwóch środkowych , nawet jak nie grają w pionie i wymiatacz trzyma głębię obrony to się wzajemnie asekurują.
Rozumiejąc , aczkolwiek chyba nadmierne obawy co wystawienia od początku Piekutowskiego to kompletnie nielogiczne było wystawienie Rózgi. Bowiem rzeczywiści młodzi silnie utalentowani mają taką wybujałą predylekcję ,aby kiwać, dryblować , strzelać czyli samemu wygrać mecz.I rzeczywiście w szkole trenerskiej hiszpańskiej tacy zawodnicy są przez trenerów temperowani,że przypomnimy identycznego kozaka Bartłomieja Pawłowskiego , który w 2013 roku trafił do Malagi . W pierwszym meczu u siebie ,ze słabszym rywalem strzelił bramkę, ale w następnym grał tak samo jak u siebie , kiwał, dryblował a każda kiwka to strata, i strata i strata. Trener posadził go na ławie i tłumaczył proste zadania wynikające z bycia członkiem zespołu, po paru meczach znowu go wpuścił na on znowu strata, strata strata.Powtórzył działanie jeszcze raz, ale Pawłowski nie pojął i został odesłany na wypożyczenie do Widzewa i Malaga z niego zrezygnowała. Rózga ma talent ,ale aby grać w dorosłej reprezentacji to trzeba dojrzeć, nauczyć się odpowiedzialności i szacunku dla wysiłku kolegów. A wczoraj Rózga nawet piłkę zabierać partnerom spod nóg, tylko po to ,aby ją stracić.

Dopiero od 60' kiedy zaczęliśmy grać 4-4-2 gra zaczęła się naszej reprezentacji układać.
Nie napiszę o tym jak łatwo jest grać w systemie 4-3-3 przeciw 3-4-3 ( 2+1) ,a jak trudno gra się odwrotnie , bo za dużo by tego było . W każdym razie dziwię się, że trenerzy reprezentacji nie korzystają z dorobku analitycznego naszych młodych naukowców, tylko usiłują odkryć Amerykę , dawno odkrytą.

Mam świadków na to,że uważałem reprezentację Szwecji do awansu na Mistrzostwa Świata i może by tak jak chce Senator darować sobie granie z nimi , ale walka nie idzie tylko o prestiż, o wynik sportowy ,ale i o szmal, bowiem Turniej 2026 roku przyniesie dwa razy wyższe dochody niż ten w Katarze, który też był rekordowy.
Reprezentacja Szwecji ma wysyp talentów, bowiem większość z nich to podstawowi zawodnicy silnych klubów ( głównie angielskich i włoskich) a wartość 11 zawodników kadry waha się od 20 do 70 mln Euro. Mimo ,że Isak z Liverpoolu ( wart 70 mln funtów) oraz Kulusevski ( wart 42 mln) z Tottenhamu to nadal pozostaje 9 z pola , którzy przewyższają większość naszych graczy umiejętnościami i ograniem na wysokim poziomie klubowym oraz w Europejskich Pucharach. Podstawowym problemem Szwedów było wybrać z tego nadmiaru takich, którzy stworzą kompatybilny zespół. Kiedy pod koniec październiku 2025 roku trenerem Szwedów został Anglik Graham Potter ( wcześniej trener Chelsea i West Ham ) wiadomym było ,że wcześniej czy później ich reprezentacja zacznie grac na miarę możliwości kadrowych. Wczoraj w meczu z Ukrainą wszystkie trzy bramki zdobył Viktor Gyokeres z Arsenalu ( wartość 65 mln Euro).
Banałem jest stwierdzenie ,że aby dorównać szwedom to musimy zagrać na 120% możliwości.ale z taka grą , w takim systemie jak wczoraj byłoby to niemożliwe.
14piątek, 27, marzec 2026 14:04
gawin76
Z plusów:
- wygraliśmy,
- drużyna wykazała się pewnym hartem ducha, przełamując własną słabość i odwracając wynik,
- liderzy pokazali od czego są,
- Pietuszewski zgodnie z oczekiwaniami wkomponował się natychmiast i bez kompleksów,
- generalnie rzecz biorąc, gorzej niż wczoraj zagrać się już chyba po prostu nie da, ergo ze Szwecją musi być lepiej.

Z minusów:
- złe nastawienie na mecz, prawdopodobnie Albańczycy zostali zlekceważeni,
- całkowicie przestrzelony autorski pomysł Urbana z Rózgą,
- taktyczna przewaga Albańczyków, którzy przez większość meczu zdecydowanie lepiej poruszali się po boisku,
- przygnębiająca konstatacja, że jeżeli wygrywamy u siebie dzikim fartem z Albanią, która powinna najpierw prowadzić z nami 2:0, a potem szybko odzyskać prowadzenie przy stanie 1:1, to jednak może faktycznie niespecjalnie mamy czego szukać w poważnym futbolu.*

* przy czym po naszym meczu przełączałem kanały między meczami Czechy - Irlandia oraz Walia - Bośnia i stwierdziłem, że poziom wszędzie był taki sam jak w Warszawie, tzn. wyrównany i... niziutki.

Pewna wygrana Szwedów trochę zmroziła mi krew w żyłach, w kiepskim dla nas momencie nadeszło ich wybudzenie z letargu. Na pewno Urban musi poszukać lepszego balansu w drużynie, pytanie jak o niego zadbać, skoro po wczorajszym meczu trudno wyobrazić sobie ławkę dla Szymańskiego, a na skrzydło po zawieszeniu wróci Zalewski. Może jakieś 4-5-1, np. Grabara - Cash, Kędziora, Bednarek, Kiwior - Kamiński, Szymański, Zieliński, Moder, Zalewski - Lewandowski? Powinno nam się grać po pewnymi względami łatwiej, prawdopodobnie Szwedzi zagrają wysoko, będzie przestrzeń do gry szybkim atakiem, no ale w roli faworyta to my tam nie jedziemy.
15piątek, 27, marzec 2026 16:47
dalkub
Zbyszku mnóstwo zdrowia
16piątek, 27, marzec 2026 22:10
iocosus
Eliminacje MME u-21
Polska 4-1 Armenia
Marcel Reguła 43, Antoni Kozubal 48 (k), 78 (k), Daniel Mikołajewski 90 - Dawit Hakobjan 69 (k)
Polska: 22. Sławomir Abramowicz - 7. Wiktor Nowak, 5. Kacper Potulski, 2. Igor Drapiński, 3. Michał Gurgul - 11. Jan Faberski, 8. Mateusz Kowalczyk (7, 15. Filip Kocaba; 64, 18. Kacper Duda), 6. Antoni Kozubal, 10. Kacper Urbański (81, 20. Wojciech Urbański), 17. Dawid Drachal (81, 19. Marcel Krajewski) - 21. Marcel Reguła (81, 9. Daniel Mikołajewski).
Armenia: 1. Gor Matinjan - 22. Mher Tarlojan (72, 19. Suren Carukjan), 5. Petik Manukjan, 4. Mark Awetisjan, 14. Poghos Krmzjan - 20. Narek Dżanojan (46, 10. Dawit Hakobjan), 8. Miszel Ajwazjan, 6. Edgar Pilojan (84, 2. Aram Aslanjan), 23. Dawit Kirakosjan (59, 13. Hamlet Sargsjan), 17. Petros Alekjan - 18. Edik Wardanjan (46, 9. Arajik Elojan).
żółte kartki: Kocaba, Duda, Drapiński - Wardanjan, Krmzjan, Elojan, Carukjan.
sędziował: Vitālijs Spasjoņņikovs (Łotwa).
widzów: 13 007.

Wynik satysfakcjonujący, gra taka sobie. Czy któryś z piłkarzy udowodnił że Jan Urban się pomylił pomijając kogoś z u-21 w dorosłej repie? Raczej nie!
Kacper Urbański chciał być "pod grą", prezentował się lepiej niż w Legii, ale czy swoją postawą w oczach Papszuna zdystansował Adamskiego z Biczachczjanem? Śmiem wątpić. Wojtek Urbański zagrał zbyt krótko żeby w jakikolwiek sposób go ocenić, być może z powodu kontuzji i kartek we wtorek z Czarnogórą zanotuje dłuższy występ.
Potulski nie zrobił na mnie takiego wrażenia, żeby promować go do seniorskiej kadry. Janek Faberski w pierwszej połowie potwierdzał, że problemy w Zwolle nie są przypadkowe, ale w drugiej zagrał już z większą swobodą, luzem, pewnością siebie i w kilku akcjach dał zajawki na miarę Oskara Pietuszewskiego. Gdyby jesienią równie błyskotliwie grał w Ajaksie, dokładając stabilność formy, mielibyśmy pociechę z dwóch "bawiących się piłką" skrzydłowych. Faberskiemu niezbędna jest gra w zespole nastawionym na ofensywę i z trenerem wierzącym w jego potencjał.
Marcel Reguła jak dla mnie jest najbliżej powołania przez Jana Urbana, bardzo chciałbym żeby Daniel Mikołajewski zaczął grać na poziomie Serie A i potwierdził formę z Primavery. Dziś zaimponował akcją i wykończeniem na 4:1.

Dołączam się do życzen zdrowia dla Zbyszka!
17sobota, 28, marzec 2026 02:42
a-c10
@ Dalkub:

A propos irracjonalnych narracji – doskonale rozumiem appeal podejścia typu „no dobra, jak piźniemy tyłkiem w dno, to trochę zaboli, ale przecież musimy się wtedy odbić. Musimy, prawda…?”. Sęk w tym, że musi to na Rusi, a w Polsce jak kto chce. Największe pato to wcale nie PZPN, tylko te małe, niszowe federacje, którymi pn-pt kompletnie nikt się nie interesuje (poopowiadać Ci o Polskim Związku Rugby…? Wink). Jeśli liczymy na jakieś pozytywne zmiany w kopanej, to, obawiam się, świecznik jest konieczny.

@ Gawin:

złe nastawienie na mecz, prawdopodobnie Albańczycy zostali zlekceważeni

Też miałem silne wrażenie, że nasze orły wyszły na mecz z takim nastawieniem, jakby rezultat był sprawą dawno przesądzoną.

wygrywamy u siebie dzikim fartem z Albanią, która powinna najpierw prowadzić z nami 2:0, a potem szybko odzyskać prowadzenie przy stanie 1:1

re: przesądy – no niech mi jeszcze kto kiedy spróbuje wcisnąć, że niewykorzystane sytuacje się nie mszczą, że to bzdura. Albańczycy w drugiej połowie zmarnowali dwie setki. W obu przypadkach natychmiast dostawali za karę gonga. Nie wiem jak na ich język przekłada się ‘karma is a bitch’. Wiem, że gdybym był Albańczykiem, powtarzałbym to od wczoraj co drugie zdanie ;p

poziom wszędzie był taki sam jak w Warszawie, tzn. wyrównany i... niziutki

Efekt wieloletniej marginalizacji futbolu reprezentacyjnego. Jak pisałem wyżej, chłopaki po paru miesiącach przerwy przyjeżdżają na zgrupowanie i zaraz, po pewnie jakichś trzech treningach (a może i to nie) mają grać mecz, w którym porażka definitywnie odbiera im szanse wyjazdu na imprezę czterolecia. Raczej trudno w takich okolicznościach o fajerwerki.

@ Zbyszek:

Gratulacje udanego zabiegu, podziękowania dla personelu medycznego. Szybkiej i udanej rekonwalescencji!
18sobota, 28, marzec 2026 09:02
Zbyszek
@Dalkub, Iocosus, A-c 10.
Serdecznie dziękuję.

Poczułem taką wenę,aby wyjaśnić co autor miał na myśli pisząc,że przez 60' spotkania z Albanią nasza reprezentacja stosowała system , który zakazywał strzelania bramek -jak w pierwszym wersie "Reduty Ordona" Mickiewicza Adama.
Wielu powtarza ,że systemy nie grają,bez zrozumienia ,że systemy są tak stare jak piłka nożna i nawet na podwórku się je stosuje. Aby jednak piłkarze grali w systemie to trzeba ich nauczyć w nim gra. U nas wielu trenerów widząc jakie sukcesy odnosi Raków grający w systemie 3-4-2-1 natychmiast rzuciło na niego jak na żarło i prawie natychmiast traciło w klubach pracę, bo system nie chciał za cholerę grać. Jeden tylko cwaniaczek niejaki Niedźwiedź w Widzewie dokładnie skopiował organizację gry Rakowa i też dał ciała, bo tak jak inni myślał ,że system da się zbudować z wtorku na środę.
To z tego powodu byłem wkurzony ,że podobną drogą do nikąd podąża Urban i sztab reprezentacji.
Otóż Papszun dopiero o 6 latach budowania zespołu złożonego z zawodników zdolnych do gry w systemie 3-4-2-1 znalazł się w czubie tabeli.W Legii dopiero zaczął tworzyć organizację gry , dobierać graczy i dlatego wyniki są dalekie od oczekiwań
Przypomnijmy ,że kiedy Papszun zaczynał pracę w Rakowie skład wyglądał tak : Mielcarz - Małolepszy. Bissi, Buczkowski - Figiel, Piątek -- Pawlusiński, Misik, Rogala - Kowal.
Przez te już 10 lat Raków rok w rok sprowadza 25 zawodników, z tym ,że zmieniają się proporcje ich przydatności do koncepcji gry jaką tworzył Papszun. W sezonie 2016/17 do składu wyjściowego spośród 25 sprowadzonych dotarli tylko Petraszek i bramkarz Lis.W sezonie 2017/18 Formella, Niewulis i Boateng, w sezonie 2018/19 - Kun ( ten sam) , Bartl, Gliwa,Lisowski , Musiolik, w sezonie 2019/20 - Lukovicz, Poljetanovicz, Arsenicz,Kolew, Piątkowski,Lederman, Jach , Skóraś, Trelowski,w sezonie 2020/21 - Balboa, Długosz, Papanicolau,Gutkovskis,Lopez, Wdowiak, Wilusz, w sezonie 2021/22 - Kovacewicz, Sorescu, Radovica, Gwilia,Udovicz, Rundicz, Balboa, w sezonie 202/23 - Berggren, Bartosz Nowak, Silva, Piasecki, Surescu, w sezonie 2023/24 - Yeboah, Crnac, Otieno, Drachal, Pestka. w sezonie 2024/25 - Ameyaw, Makuch , Mosór, Adrianio, Basse, Klaesson, Brunes , Drachal, w sezonie 2025/26 - Pieńko , Bulat, Amorim, Busberg, Struski, Repka, Barath, Diaby- Fatiga, Zych , Rocha .
Trener Papszun najbardziej żałował odejścia środkowego napastnika Gutkovskisa i dopiero łzy otarł jak dostał Brunesa. Gdyby trenerem Legii w czasie kiedy sprowadzono bramkarza Kovecewicza był Papszun to byłby on pierwszym bramkarzem Legii, bowiem on pasował do systemu , gdyż posiadł umiejętność ustawiania się na styku stref w czasie kiedy przez ułamek sekundy napastnik może oddać celny strzał. Np. Raków kupił za 2,5 mln Euro Yeboaha ze Śląska , ale Papszunowi nie pasował , bo on potrzebował takiego jak Yeboah gracza lewonożnego , potrafiącego utrzymać się przy piłce, podającego celnie.ale z zewnętrznym odejściem,a Yeboah mimo pouczeń schodził do wewnątrz. Papszunowi chodziło, o to aby lewy ofensywny pomocnik schodząc na zewnątrz wytwarzał przestrzeń dla rozprowadzenia akcji przez Iviego Lopeza. Można w ten sposób ocenić brak przydatności do gry w systemie i wedle Papszunowej koncepcji.Więc kiedy trener reprezentacji ustawia zawodników 3-4-2-1 to większość z nich nie pasuje do systemu . Stąd gra była rwana , chaotyczna , a kilku graczy jak zwłaszcza Cash, Kędziora czy Kamiński nie mogło znaleźć swego miejsca na boisku .
Nie znaczy to ,że grając w innym systemie pokonamy Szwecję,ale moim zdaniem grając nim zmniejszymy swoje szanse do minimum.

W reprezentacji U21 Brzęczek pokazuje,że ma fach trenera opanowany ,a kiedy już " nie usadza" najlepszych to i wyniki ma jakie trzeba. Wczoraj nasza "młodzieżówka" grała bez dwóch dotychczas podstawowych zawodników Pieńki i Piekutowskiego,a mimo to spokojnie ograła Armenię. Pewno z Czarnogórą będzie nieco trudniej. Moim zdaniem trio Piekutowski , Kacper Urbański i Pieńsko w kategorii do lat 21 stanowi najlepszą formację pomocy na świecie. Iocosus wspomina o Kacprze Urbańskim zapominając przy jego ocenie ,że w U21 jest on rozgrywającym w systemie 4-2-3-1 ,a w Legii u Papszuna wystawiany jest jako ofensywny pomocnik w systemie 3-4-2-1 . Powoduje to kolosalną różnicę w jego grze i jej ocenie . Wczoraj zagrał bardzo dobrze,ale znakomity występ zanotował przeciwko Szwedom. W U21 Kacper jest głównym kierownikiem a w Legii ledwo pomocnikiem .
Więc wracamy stale ab ovo,że zawodnicy grają w systemie i ich ocena zależy w ogromnym stopniu od zadań jakie otrzymują i od tego czy pozycja na jakiej grają odpowiada ich piłkarskiej charakterystyce.
19sobota, 28, marzec 2026 12:12
gawin76
@ Iocosus

Marcel Reguła jak dla mnie jest najbliżej powołania przez Jana Urbana

Co prawda najpierw trzeba by semantycznie rozgryźć termin 'kadra Urbana' i ustalić czy mamy na myśli jej postać z marca, czerwca, czy jesieni 2026 (o ile na jesieni będzie jeszcze istnieć coś takiego), ale generalnie tak, Reguła ma w grze dobrą energię, mobilność, odwagę, to jest materiał na kawał grajka. Co do nazwisk będących najbliżej pierwszej kadry to chyba trzeba też dorzucić Kozubala, wprawdzie zawsze będzie to zawodnik nieco ograniczony jeżeli chodzi o kreację, ale taki wydolny pitbull w środku pola może okazać się potrzebny.

Faberski jest za to irytująco chimeryczny. On musi ustabilizować formę, wziąć odpowiedzialność za piłkę, fajnie, że jest w stanie kiwnąć trzech rywali w jednej akcji, ale nie musi próbować tego za każdym razem i niekoniecznie na środku boiska. Dopóki tego nie zrozumie to nie wróżę mu świetlanej przyszłości. Nasz Kacper Urbański wyraźnie pod formą. Oczywiście widać, że na dziesiątce czuje się lepiej niż wypchnięty na bok, tak zaczynał w kadrze u Probierza, tak gra teraz u Brzęczka, mniej tam trzeba pracować w defensywie, nie musi ścigać się z wybieganymi bocznymi obrońcami, technikę Kacper nadal ma, zmysł go gry kombinacyjnej też, natomiast to modne ostatnio tzw. skanowanie przestrzeni wyraźnie zawodzi, za dużo niedokładności przy próbach rozegrania, no widać po nim brak ogrania i tyle.

Potulski to kolejny obrońca, który spada nam niespodziewane z nieba. Jeszcze chwilę temu wydawało się, że najlepiej z młodego pokolenia rokuje Mosór, a kto by teraz w ogóle spojrzał w jego stronę? Potulski i Ziółkowski to przyszłość, świetne warunki fizyczne, w CV już teraz kluby z poważnych lig, chociaż przykład Janka pokazuje, że pewność siebie dobra rzecz, ale trochę pokory jednak czasem by się przydało.

@ a-c10

Raczej trudno w takich okolicznościach o fajerwerki.

Tak, niby już dawno pogodziłem się z tym, że mecze reprezentacji muszą aspektem emocjonalnym rekompensować niedostatki jakościowe, ale jednak czasem jeszcze weźmie z zaskoczenia Wink
20sobota, 28, marzec 2026 12:49
iocosus
Gawin: „prawdopodobnie Szwedzi zagrają wysoko, będzie przestrzeń do gry szybkim atakiem, no ale w roli faworyta to my tam nie jedziemy” – redaktor Kołtoń wraz ze Zbigniewem Bońkiem są większymi optymistami, ponieważ uznają Biało-Czerwonych za lekkich faworytów, nawet u bukmacherów, ale tu przynajmniej na dziś się mylą. W Betclic kurs na Polaków wynosi 3,98 a na Szwedów 2,00. Nie jesteśmy fuksem jak Bośnia i Hercegowina (6,10) w konfrontacji z Włochami (1,51), ale nasze szanse na pokonanie Szwedów są prawie takie same jak Kosowa (3,78) na wyeliminowanie Turków (1,88).

Albiceleste mnie zabije ale obstawiałbym fuksa czyli Bośnię i Hercegowinę.

Gawin: „ jakieś 4-5-1, np. Grabara - Cash, Kędziora, Bednarek, Kiwior - Kamiński, Szymański, Zieliński, Moder, Zalewski - Lewandowski?” – pomijasz Oskara Pietuszewskiego??? Nie Ty jeden, co chyba oznacza, że Urban ostatecznie stracił renomę trenera odważnie stawiającego na młodych.

Balans jest nam potrzebny, nie ma problemu gdy broniąc się ustawimy nasze linie defensywne, wtedy Zieliński z Szymańskim w środku sobie poradzą, ale w fazach przejściowych gdy rywal nas kontratakuje to już mamy mega ciężary. A Szwedzi oddali pole i piłkę Ukraińcom i właśnie kontratakowali i cóż ... jeżeli po stracie piłki będziemy tak wyglądali jak z Albanią to Boże miej nas w opiece!!!

Gawin: „prawdopodobnie Szwedzi zagrają wysoko, będzie przestrzeń do gry szybkim atakiem” – oby, w tym nasza nadzieja, ale Graham Potter pewnie też zdaje sobie z tego sprawę. Spodziewam się raczej „zamkniętego” meczu, w którym jedni będą liczyć na wypad Gyokeresa, a drudzy czyli my na ... rajd Pietuszewskiego?

Jeżeli nasz „Wonderkid” będzie robił za jokera, to wówczas pozostają nam Kamiński z Zalewskim.
Jeżeli obu ekipom szybkie ataki nie wypalą, to pozostają „sfg”, a w nich mamy dogrywającego Szymańskiego i egzekutora Lewego.

Pytanie podstawowe, czy Urban pozostanie przy zmianie ustawienia taktycznego? Uchodził za tego, który preferował czwórkę w obronie, ale w repie grał trójką/piatką. Z Albanią dokonał korekty, co zrobi we wtorek?
Co uczyni trener nie odważę się przewidywać, w zabawie na własny użytek optymalny skład wydawałby się subiektywnie taki:
.................................Grabara....................................
...Cash ........Wiśniewski ......Bednarek .........Kiwior...
........................Slisz.................Zieliński ......................
......Pietuszewski .......Szymański ........Zalewski ..........
.................................Lewandowski .............................
Dlaczego „kogucik” Oskar, a nie bardziej doświadczony Jakub Kamiński? Wydaje mi się, że Kuba lepiej się czuje atakując z lewej flanki i łamiąc do środka na prawą nogę, ale po lewej mamy Zalewskiego. Natomiast Pietuszewski jest chyba bardziej uniwersalny, w młodzieżówce grywał po prawej i strony nie robią mu aż takiej różnicy jak Kamińskiemu.

Przemysław Wisniewski za Kedziorę ze względu na większą dynamikę, a Slisza wolę od Modera, ponieważ ten drugi jest lepszy z piłką przy nodze, ale ten pierwszy jest bardziej mobilny, rozbiegany, czyli dla mnie jest większym chartem pędzącym i gaszącym pożary.

Gawin: „trzeba by semantycznie rozgryźć termin 'kadra Urbana' i ustalić czy mamy na myśli jej postać z marca, czerwca, czy jesieni 2026” – konkretnie, ile o ile, to w czerwcu zabrałbym Regułę na Mundial choćby za Grosika, Buksę, Piątka, Świderskiego, jeżeli na wycieczkę za wielką wodę się nie wybierzemy to tym bardziej widzę go w seniorskiej kadrze zamiast wyżej wymienionych.
21sobota, 28, marzec 2026 17:50
gawin76
pomijasz Oskara Pietuszewskiego???

Z jednej strony kusi, chłopak jest na fali. Z drugiej strony zakładam, że to jest wybór pod tytułem on albo Zalewski. Obaj mogą zrobić różnicę, ale chyba jednak tylko na swojej naturalnej pozycji. Spodziewam się, że Zalewski zacznie, a Pietuszewski wejdzie około 60. czy 70. minuty. Z prawą flanką jest kłopot, pewnie dlatego Urban wystawił w czwartek Rózgę, przy czym Kamiński mimo wszystko w miarę poradził tam sobie po przerwie. Kamiński jest wybiegany, wytrzymuje całe mecze, poprawił fizyczność i dyscyplinę, nie rezygnowałbym z niego. Ale gdyby jednak Urban chciał zmieścić i Pietuszewskiego i Zalewskiego to właśnie Pietuszewskiego zostawiłbym na lewym skrzydle, a innego miejsca poszukał Zalewskiemu.
22wtorek, 31, marzec 2026 12:42
Zbyszek
Nie można się dziwić euforii szwedzkich mediaworkerów po ich wygranej z Ukrainą , jako ,że od 15 miesięcy nie wygrali żadnego spotkania. Podobnie nie można dziwić się mediom Ukraińskim,że ostro krytykują trenera Rebrowa i reprezentantów.
Aby samemu wyrobić sobie zdanie w piątek na Polsacie Sport obejrzałem w miarę wnikliwie powtórkę spotkania i ani jedna, ani druga strona nie mają racji.
Korzystny dla Szwedów przebieg meczu i wynik ustaliła pierwsza bramka. Widać było, że akcja po której padła była starannie teoretycznie przygotowana , na treningu przedmeczowym przetestowana i stanowiła zaskoczenie dla Ukraińców. W naszych klubach takim fachmanem od zaskakujących akcji był Maciej Skorża.Pamiętamy jak w paru meczach zawodnicy Legii rozgrywając piłkę zmusili rywali do obrony na skraju pola karnego, do piłki dochodził Iwański , obok którego czatował na zagranie szybszy od wiatru Manu i kiedy Maciek zagrywał za plecy obrońców Manu dochodził do czystej pozycji i strzelał 50 metrów nad bramka, bo kopa miał solidnego , tyle ,że niecelnego.
Oczywiście,że nie możemy być pewni jak by gra Szwedów i Ukraińców wyglądała , gdyby nie gol z 6' ,ale to ta bramka ustaliła warunki spotkania.
Szwedzi mogli wybijać Ukraińców z uderzenia, szanować piłkę , starannie przygotowywać akcje zaczepne , bo mieli prymat prowadzenia , z kolei Ukraińcy musieli atakować i liczyć na błąd rywali w defensywie ,ale czynili to z za dużym zacietrzewieniem , z naddatkiem fantazji nad pragmatyzmem.
Efektem takiego podejścia był stosunek posiadania piłki 63 % do 37% na korzyść Ukraińców. Można tylko stwierdzić ,że zespół Ukrainy przewagi parametrycznej nie wykorzystał, gdyż dane statystyczne dowodzą ,że zespół mający przewagę w posiadaniu piłki ( zależnie od różnicy procentowej) wygrywa mecze w 52% ( niewielka różnica) do 58% ( duża różnica).
Jednocześnie dowodzi to racji tych, którzy twierdzą ,że nie posiadanie piłki ,ale kontrola nad przestrzenią boiska, głównie w strefach 1/3 i 3/3 są najistotniejszymi przesłankami pokonania przeciwnika.

W moim przekonaniu trener Ukraińców Rebrow popełnił błąd psychologiczny redukcji wstecznej jako przesłanki wyjściowej do wypracowania konceptu taktycznego. Często trenerzy ten błąd popełniają,zakładając,że jak jest przerwa w rozgrywaniu meczów to drużyna zagra to samo co przed przerwą. A Szwedzi w zeszłym roku grali nieporadnie , mając ogromne problemy w obronie . Pewnikiem trener Graham Potter w ciągu tego pół roku przerwy rozmawiał wiele z zawodnikami , ustalał z nimi taktykę , wyznaczał zadania i w czasie treningów przedmeczowych tylko weryfikował przyswojenie koncepcji organizacyjnej gry przez zawodników.
Moim zdaniem taka sytuacja jest korzystna dla nas z kilku powodów : po pierwsze- wiemy ,że nie wolno dopuścić do tego ,aby to Szwedzi strzelili nam pierwsi bramkę. Po drugie to my powinniśmy starać się jako pierwsi zdobyć bramkę , bo oczywiście nie wiemy jak Szwedzi na takie dictum zareagują ,ale na pewno odbierze im to wiele z ich pewności siebie i taktyki obliczonej na grę w przewadze.Po trzecie - korzystne zachowania taktyczne Szwedów są nieutrwalone praktyką kilku spotkań i nie wiemy jaka będzie reakcja zespołu gdyby to nasz zespół prowadził, lub przez dłuższy czas byłby wynik remisowy. Czy nie ujawniłby się prymat indywidualizmu nas zespołowością. Po czwarte - dla nikogo nie ulega wątpliwości,że siła Szwedów tkwi w dużej ilości wysokiej klasy zawodników ofensywnych ( pomocników i napastników) ,a w obronie ich gracze do mocarzy nie należą , tym bardziej ,że w meczu z nami nie zagrają dwa filary obrony ; Isak Hien i Eric Smith.

Zespół Polski składa się z graczy o nierównej klasie ,ale w każdej formacji mamy wysokiej klasy zawodnika, a nadto widać,że nasza drużyna jako całość czyni postępy. Być może są one za wolne,ale też nie należy się dziwić trenerowi Urbanowi , że zbytnio nie eksperymentuje ze składem , bo owszem zmiany mogą sytuacje poprawić ,a mogą też pogorszyć, więc na mecz dzisiejszy Urban wystawi tych ,którym ufa.
Kluczem do wygranej będzie cierpliwość , bo wbrew bukom obie drużyny prezentują wyrównany poziom i każda nieprzemyślana , obarczona dużym ryzykiem akcja może okazać się przesądzająca.Osobiście wierzę w błysk geniuszu Lewandowskiego , Zielińskiego i ewentualnie Piekutowskiego .
23wtorek, 31, marzec 2026 16:53
iocosus
Eliminacje MME - U-21 Tuzi (Stadion Tuško Polje)
Czarnogóra 0-1 Polska
Bramka: Marcel Krajewski 37
żółte kartki: Perišić, Radusinović, Vukanić, Melentijević, Maraš - Drapiński, Duda, Mońka.
czerwona kartka: Vladimir Perišić (61. minuta, Czarnogóra, za drugą żółtą).
sędziował: Aléxandros Tsakalídis (Grecja).
widzów: 330.
Czarnogóra: 12. Benjamin Krijestarac - 17. Nikola Vuković, 2. Stefan Melentijević, 4. Marko Franeta (77, 5. Damjan Dakić), 3. Lazar Maraš (83, 22. Stefan Golubović) - 15. Balša Radusinović (60, 23. Nenad Krivokapić), 21. Stefan Đukanović, 18. Danilo Vukanić (60, 8. Nemanja Carević), 10. Vasilije Adžić, 7. Balša Mrvaljević (77, 11. Medo Juković) - 9. Vladimir Perišić.
Polska: 1. Marcel Łubik - 19. Marcel Krajewski, 23. Wojciech Mońka, 2. Igor Drapiński, 3. Michał Gurgul - 7. Wiktor Nowak (84, 13. Filip Luberecki), 15. Filip Kocaba (84, 18. Kacper Duda), 6. Antoni Kozubal, 10. Kacper Urbański (74, 20. Wojciech Urbański), 17. Dawid Drachal (67, 14. Maciej Kuziemka) - 21. Marcel Reguła (75, 9. Daniel Mikołajewski).

Wydawało się, że bez Pietuszewskiego, Pieńki, Faberskiego siła uderzeniowa naszej młodzieżówki ewidentnie osłabnie, na szczęście nie na tyle, żeby ci którzy się ostali nie udźwignęli zadania. Tym razem wózek ciągnęli Reguła, Kacper Urbański, Kozubal, a bramkę strzlił aktywny Krajewski.
Kacper Urbański zanotował progres i był to dla niego lepszy mecz niż poprzedni piątkowy. Jak na dłoni widać, że potrzebne są mu minuty na murawie, ogranie, zaufanie od kolegów i trenera. Gdy to ma, zyskuje, dyspozycja rośnie. W grze Kacpra są momenty jakości, uważam że niedostepne dla Biczachczjana lub Adamskiego, ale są również niedokładności, chwile zawieszenia. W Legii wówczas Kacper blaknie, niknie, w konsekwencji przegrywa rywalizację, w U-21 jest kluczowym, wiodącym grajkiem współtworzącym jakość zespołu.
24wtorek, 31, marzec 2026 17:20
iocosus
Przewidywany skład Polski na mecz ze Szwecją według Tomasza Włodarczyka:
Grabara – Wiśniewski, Bednarek, Kiwior – Cash, Zieliński, Szymański, Zalewski – Świderski, Kamiński – Lewandowski
Gdyby to info dziś wieczorem się potwierdziło to mamy trenera sześćdziesięciolatka z młodzieńczą fantazją i odwagą. Wink

Gdybologia stosowana!
Jeżeli przegramy to Urbanowi będzie wypominany brak balansu w składzie, pewnie również to że wystawił rezerwowego z Panathinaikosu a pominął gracza Porto wycenianego na ponad 30 mln €. Jeżeli przegramy to pojawią się głosy że pan Jan taktycznie nie dojeżdża na poziomie pierwszej reprezentacji.
Jeżeli wygramy, Urban zostanie okrzyknięty świetnym trenerem, stawiającym na grę w piłkę, a nie na kunktatorstwo i pragmatyzm ją zabijające. Jeżeli wygramy do czerwca będziemy się zastanawiać czy aby Jan Urban nie wkroczył na ścieżkę detronizacji Adama Nawałki jako najlepszego trenera repry w XXI wieku.
Subiektywnie mam nadzieję, że prognozowane składy są "dezorientacją przeciwnika" w ramach "gier wojennych" i balans w jedenastce jednak zostanie zachowany. Roszadzie Skórasia na Zalewskiego bym się nie dziwił, podobnie jak z zamianą Kędziory z Wiśniewskim, akceptuję również decyzję gdyby Pietuszewski pojawił się po 45 lub 60 minutach uwzględniając że mecz może trwać tych minut 120. Natomiast będę sie martwił jeżeli nie zobaczę w składzie Modera lub Slisza obok Zielińskiego, a Sebka Szymańskiego ustawionego pięterko wyżej przed nimi. Ale co tam ... do odważnych świat należy ... oby Janek miał nosa do składu.
25wtorek, 31, marzec 2026 22:50
a-c10
Mieszkałem kiedyś w portowej dzielnicy. Kląć umiem, wydaje mi się, zamaszyście i z przytupem. Niemniej, pośród wszystkich znanych mi wulgaryzmów brak słów, które choćby w połowie odzwierciedliłyby postawę tego indywiduum z gwizdkiem.
26wtorek, 31, marzec 2026 22:53
iocosus
31 marca 2026, Solna (Strawberry Arena)
Szwecja 3-2 Polska
Bramki: Anthony Elanga 19, Gustaf Lagerbielke 44, Viktor Gyökeres 88 - Nicola Zalewski 33, Karol Świderski 55
żółte kartki: Karlström, Bergvall - Kiwior, Pietuszewski, Piątek.
sędziował: Slavko Vinčić (Słowenia).
widzów: 49 627.
Szwecja: 23. Kristoffer Nordfeldt - 8. Daniel Svensson, 2. Gustaf Lagerbielke, 15. Carl Starfelt, 3. Victor Lindelöf, 5. Gabriel Gudmundsson - 11. Anthony Elanga (69, 7. Lucas Bergvall), 18. Yasin Ayari (90, 19. Mattias Svanberg), 16. Jesper Karlström (69, 22. Besfort Zeneli), 10. Benjamin Nygren (81, 14. Gustav Lundgren) - 17. Viktor Gyökeres.
Polska: 1. Kamil Grabara - 2. Matty Cash (90, 11. Kamil Grosicki), 3. Przemysław Wiśniewski, 5. Jan Bednarek, 14. Jakub Kiwior, 21. Nicola Zalewski (90, 23. Krzysztof Piątek) - 7. Karol Świderski (63, 15. Oskar Pietuszewski), 20. Sebastian Szymański, 10. Piotr Zieliński, 13. Jakub Kamiński - 9. Robert Lewandowski.

Smutek i żal! Zagraliśmy najlepszy mecz od dłuższego czasu, niestety nie uniknęliśmy błędów i przegraliśmy. Szwedzki pragmatyzm okazał się skuteczniejszy od ... dobrej gry piłką Biało-Czerwonych.
Podziekowania dla drużyny i trenera. Tak grającą reprezentację Polski chcę widzieć w kolejnych meczach, z tej mąki jeszcze bedzie chleb. Nie zakwalikowalismy się na Mundial w 2014 roku, ale później było pamiętne dla nas Euro 2016.
27wtorek, 31, marzec 2026 23:36
gawin76
Smutek i żal, tak, to najlepsze podsumowanie.

Szkoda porażki, szkoda, że MŚ będą bez nas, szkoda, że zaprzepaszczone zostało momentum tej reprezentacji, która mogła dalej rosnąć do czerwcowego turnieju. To wszystko jasne, podobnie jak jasny jest fakt, że przez większość meczu graliśmy atrakcyjny, ofensywny futbol, że piłkarsko wyglądaliśmy lepiej od Szwedów, że parodysta Vinčić sędziował po gospodarsku.

Ale nie udawajmy jednocześnie, że w najważniejszym meczu od prawie dwóch lat (od porażki na ME z Austrią) nie zagraliśmy jak zwykli frajerzy. Mecze o taką stawkę to nie jest podwórko, a Szwecja to nie Cypr ani Malta. U nich była koncentracja, ciężka praca, skupienie na swoich szansach, u nas beztroska i setka złych decyzji. Selekcyjny i taktyczny hurraoptymizm kupił Jankowi Urbanowi przychylność kibiców i komentatorów, przerzucił winę na błędy Zalewskiego czy Wiśniewskiego, ale nie zwiększył naszych szans na zwycięstwo - niestety wręcz przeciwnie.

Do tego moment przy 2:2, kiedy wydawało się, że mamy Szwedów na widelcu. Co robi Potter? Wpuszcza zawodników ofensywnych, Szwedzi idą wyżej, zaczynają szybciej odbierać nam piłkę, ponawiać ataki, końcówka należy wyraźnie do nich. U nas kilku zawodników nie jest już w stanie utrzymać intensywności, Zalewski z Pietuszewskim nie potrafią poradzić sobie z przekazywaniem na lewej stronie, Cash nie nadąża na prawym skrzydle i nie ma wsparcia ze środka pola, bo Sebek Szymański przecież nie może być wszędzie. W tym momencie musi być jakaś reakcja z ławki, jakakolwiek! Ale jej nie ma, jest za to gol dla Szwedów, który jest naturalną konsekwencją tego jak ten mecz się układał w ostatnim kwadransie.

Mieliśmy jeden pomysł na ten mecz i, mimo not za wrażenie artystyczne, on zwyczajnie nie zadziałał.
28środa, 01, kwiecień 2026 02:03
iocosus
Na smutki i żale łoję łychę bo nie zasnę.
Gawin: "Selekcyjny i taktyczny hurraoptymizm kupił Jankowi Urbanowi przychylność kibiców i komentatorów, przerzucił winę na błędy Zalewskiego czy Wiśniewskiego, ale nie zwiększył naszych szans na zwycięstwo - niestety wręcz przeciwnie." oraz " nie udawajmy jednocześnie, że w najważniejszym meczu od prawie dwóch lat (od porażki na ME z Austrią) nie zagraliśmy jak zwykli frajerzy. Mecze o taką stawkę to nie jest podwórko"
Być może to jest dobry temat do kibicowskiego popitolenia. Czesław Michniewicz na swój baraż ze Szwecją, wystawił czterech obrońców, plus trzech pomocników ryglujących środek pola: Bielik, Góralski, Moder i tylko trzech piłkarzy z zadaniami ofensywnymi: Lewandowski, Zieliński, Szymański. Mecz wygraliśmy.
Jan Urban postąpił odwrotnie, wystawił trzech oborńców plus resztę piłkarzy lepiej czujących się w ofensywie niż w defensywie. Mecz przegraliśmy.
Jaki z tego wniosek? Otóż przewrotnie i prowokacyjnie napiszę wolę ten przegrany baraż Urbana niż zwycięski Michniewicza i pożniejsze wyjście z grupy na Mistrzostwach Świata.
Pragmatycznego i kunktatorskiego męczenia buły Michniewicza miałem po dziurki w nosie. Dla mnie to była ścieżka donikąd, meczów się nie dało oglądać, Szczęsny z Krychowiakiem wmawiali nam że na nic innego nas nie stać, że na taki antyfutbol jesteśmy skazani. Owszem awansowaliśmy, wyszliśmy z grupy, ale u mnie była pewność, że tym naszym pragmatyzmem coś tam i ugramy ale wyżej członka nie podskoczymy. Pozostawał nam czysty onanizm.
Teraz za Urbana przynajmniej momentami byliśmy "sexy". Gramy do przodu a nie do tyłu i na prawdę nie ma sie czego wstydzić. Za Michniewicza byliśmy średniakiem, który z każdym mógł przegrać ale i nie z każdym mógłby wygrać. Teraz budzi się we mnie nadzieja, że jestesmy przynajmniej średniakiem, który z każdym może przegrać ale i z każdym może wygrać.
Kulesza podjął decyzję że zostawia Urbana na stanowisku selekcjonera i jest to jeden z nielicznych momentów w którym z pryncypałem PZPN muszę się zgodzić.
I na tym kończę laurkę dla Pana Jana Urbana.
A teraz ad rem. Był prezydent który zasłynął frazą: "cały czas się uczę" mam nadzieję że śześdziesięcioczteroletni Urban nie będzie jej powtarzał, ale z baraży wyciągnie jednak wnioski na przyszłość. Wiedzieliśmy że Urban taktycznym guru nie był, nie jest i zapewne nie będzie, na szczeście jako trener ma inne zalety. Kazimierz Górski potrafił dobrać wiecznie kłócących się ze sobą Strejlaua z Gmochem i z ich sporów czerpał korzyści, niestety Jan Urban ze swoim sztabem przez Grahama Pottera został ograny niczym uczniak. Może w sztabie przydałaby się korekta i zaangażowanie kogoś kto potrafiłby pokłócić się z Jackiem Magierą a i Jana Urbana pobudziłby do refleksji?
W piecioosobowym bloku obronnym jesteśmy słabi na bokach/wahadłach. Może zamiast stawiać na "ofensywnych wahadłowych", postawimy na bocznych obrońców, którzy jednak potrafią bronić, a formację defensywną w niskiej obronie będzie zacieśniał wchodzący w linię obronną defensywny pomocnik. To działało i u Nawałki w kadrze i choćby u Skorży w klubach.
Zieliński z Sebkiem Szymańskim byli naszymi najlepszymi zawodnikami ze Szwedami, a mimo to przy pierwszym straconym golu między linią obrony a pomocy ziała olbrzymia czarna dziura.
Jeżeli rozgorączkowany trener zawiesił się ze zmianami, to dlaczego nikt ze sztabu nie reagował i nie wybudził pana Jana z letargu?
Skoro na bokach defensywy mamy problemy, czy warto było lekką ręką pozbyć się Sebastiana Walukiewicza, który w klubie ostatnio regularnie wystepuje po prawej stronie? Wobec ewidentnych kłopotów Casha może byłby tą właściwą receptą.
Po lekcji od Grahama Pottera może ostatecznie porzucimy systemy wahadłowe i przeprosimy się z pozycją defensywnego pomocnika, który będzie w sytuacjach krytycznych wchodził między obrońców?
***
Albiceleste przepraszam za Włochów, żart obrócił się w rzeczywistość. Tam to musi być taraz trauma i narodowa futbolowa rozkminka.
Dla mnie to przestroga, można mieć ligę w top5, z mnóstwem stranierii ale bez własnego narybku i być po trzykroć wyautowanym z Mundialu.
29środa, 01, kwiecień 2026 07:32
dalkub
Czesiek i Probież by to wygrali. Jeżeli Urban chciał grać ładnie i zaryzykował ze środkiem i mu to zażarło, to boki mu nie zażarły, to Bednarek grał 3 razy gorzej niż w Porto, gdzie wiem bo oglądam i bywam i gadam z lokalesami jest najlepszym obrońcą tej ligi - w kadrze głupieje/paraliżuje go/traci 50% swojej jakości. Kiwior podobnie jak wyżej.
Nie wpuszcza się w takim meczu Pietuszewskiego - 3 bramka z jego dużym udziałem, bo tu faktycznie potrzeba doświadczenia, Cash umarł fizycznie.
Urban zagrał pod kibica, nie zrobił wyniku, naród go chce, Czesiek zrobił wynik, zagrał antyfootball kibice go znienawidzili. Dziwny ten świat
30środa, 01, kwiecień 2026 08:14
gawin76
@ iocosus

Kulesza podjął decyzję że zostawia Urbana na stanowisku selekcjonera i jest to jeden z nielicznych momentów w którym z pryncypałem PZPN muszę się zgodzić.

Oczywiście. Teraz jest trochę czasu, są warunki do spokojnej pracy, kolejne mecze o stawkę dopiero na jesieni. Drużynę trzeba nieco odmłodzić, ale bez przesady, raczej nie wymaga ona jakiejś wielkiej rewolucji. Nie ma minimalnej gwarancji, że dowolny nowy wynalazek poradziłby sobie z prowadzeniem kadry lepiej niż Urban, a my ze sto razy pisaliśmy tutaj o potrzebie stabilizacji, o przewagach ciągłości i konsekwencji nad wiecznym zataczaniem się od ściany do ściany.

Natomiast jak Urban spisze się na dystansie to się zobaczy. Psychologicznie pewnie łatwiej osiągnąć pewne efekty, wchodząc do szatni po Probierzu, niż potem utrzymać wysoki poziom entuzjazmu i wiary w siebie w drużynie.

Zwłaszcza, że baraże nam po prostu nie wyszły, co tu kryć. Nie mieliśmy problemów zdrowotnych, zawodnicy byli w rytmie meczowym, w bardzo dobrej formie, za przeciwników los wyznaczył nam przeciętną Albanię i przetrzebioną kontuzjami Szwecję. Łatwiej o awans już raczej nie będzie, tymczasem my z Albanią zagraliśmy mecz obrzydliwy, który powinniśmy przerżnąć z kretesem, wygraliśmy go dosłownie cudem. Ze Szwecją z kolei zagraliśmy mecz naiwny, zwłaszcza po przerwie taktycznie naganny, który przegraliśmy, bo w kluczowej fazie trener starał się upchnąć na boisku na jednej pozycji (z licznymi zadaniami defensywnymi!) Zalewskiego i Pietuszewskiego, nie reagował na to, że kilku ludzi słania się na nogach, i ostatecznie został przechytrzony przez szkoleniowca rywali, który do końca aktywnie pracował razem ze swoją drużyną. Bardzo gorzka pigułka.
31środa, 01, kwiecień 2026 10:36
iocosus
Będzie można pisać elaboraty o wyborach taktyczno-personalnych Jana Urbana, ale dla mnie kluczowym słowem w tych zagadnieniach będzie - "balans". Czy został zachowany, czy system którym graliśmy był dla nas optymalny i zrównoważony?

Druga ważna sprawa, to "zarządzanie zespołem" z ławką rezerwowych włącznie w trakcie meczu. Niestety w zestawieniu z Grahamem Potterem pod tym względem Jan Urban poległ.

Dalkub: "Bednarek grał 3 razy gorzej niż w Porto, gdzie wiem bo oglądam i bywam i gadam z lokalesami jest najlepszym obrońcą tej ligi - w kadrze głupieje/paraliżuje go/traci 50% swojej jakości." - według mnie Bednarka "ugotował" ten babol z Albanią, później już grał "Żewłaka na końcu kariery" czyli tak żeby błędu nie popełnić, ale nie podejmując ryzyka, bez narażania się na kolejnego "wielbłąda". Kiwior to dla mnie zagadka i z Albanią i z Szwecją wyglądał przeciętnie? Nasz "beton z Porto" okazał się niebywale łatwy do skruszenia.

Odnośnie Pietuszewskiego to młody się spalił, przemotywował, ale czy wyobrażamy sobie sytuację, gdy ten mecz przegrywamy a Urban naszego "wonderkida" by nie wpuścił na boisko? Co by wówczas się działo?

Dalkub: "Czesiek i Probież by to wygrali." - ten pierwszy pewnie tak, ten drugi "zawalił" mecz z Austrią na Euro, zatem pewny nie jestem co by tym razem wykręcił.

Odnośnie Czesia i mojej antypatii do niego, to nie chcę trenera za którego awansujemy na jakiś turniej, ale później zagramy taki mecz jak z Argentyną, w którym "pragmatycznie" będziemy błagać przeciwnika o łaskę. To urąga, to jest poniżej krytyki, to brak szacunku dla siebie samego.

Gawin: "Teraz jest trochę czasu, są warunki do spokojnej pracy, kolejne mecze o stawkę dopiero na jesieni." - wymiana trenera w tej chwili to by była impulsywna decyzja, przy tym według mnie Kulesza ma już gotowego następcę dla Jana Urbana ale jest nim ... Jerzy Brzęczek. Teraz naszą "pierwszą reprezentacją" aż do młodzieżowego Euro będzie u-21. Zapewne powrócą do niej Pietuszewski i Janek Ziółkowski, ona będzie priorytetem.
Urban pozostaje na swoim stanowisku jako "przeczekanie". To co może go uratować to awans do dywizji "A", ale z niektórymi starymi wygami będzie musiał się pożegnać, a z młodych wilków nie będzie mógł skorzystać, bo walka o Igrzyska na młodzieżowym Euro będzie miała pierwszeństwo.

Trudna sytuacja dla Jana Urbana, ten mecz ze Szwecją był dla niego najważniejszym w trenerskiej karierze, powtórna taka sytuacja może już mu się nie przytrafić.
32środa, 01, kwiecień 2026 10:52
Senator
Syn mówił że zagraliśmy najładniejszy mecz od niepamiętnych czasów . Nie użył słowa najlepszy bo to słowo nierozerwalnie wiąże się ze słowem zwycięski. Odwieczny temat czy lepiej brzydko wygrać czy ładnie odpaść . Mi jakoś aż tak przykro nie jest . Te mistrzostwa będą parodią a skala wałków , włażenia w d… jednemu z gospodarzy niewyobrażalna .
Tak po prawdzie to biorę winę na siebie to przeze-mnie nie awansowaliśmy . Kiedy pierwszy raz wszedłem w aplikację aby sprawdzić wynik była dokładnie 13 minuta meczu ! O kurwa pomyślałem , przegramy . Zajrzałbym minutę wcześniej lub później i gralibyśmy w Mistrzostwach Świata .
Ps
Dobrze że Urban zostaje . Natomiast szkoda trochę i Lewego i Zielka byłoby to piękne podsumowanie ich karier .
33środa, 01, kwiecień 2026 10:58
Zbyszek
Najkrótszy Polish Jokes brzmi tak :" Odbywają się walki kogutów. Polak przychodzi z kaczką ".

Jeżeli trener Jan Urban chciał udowodnić ,że systemy nie grają , to wczoraj ten dowód udało mu się w pełni przeprowadzić, bo system 3-5-2 nie zagrał.
Tylko komu i co chciał udowodnić Urban - że analitycy i fachowcy nie mają racji ?.
To tak jak przed 18 już laty odbywało się z Robertem Lewandowskim , kiedy to wszyscy związani z Legią uważali ,że sprowadzenie Lewandowskiego do Legii to wzmocnienie drużyny , ale dla Urbana Lewandowski to facet ,który tylko wykańcza stuprocentowe akcje co każdy potrafi.I nie dał się przekonać,że Znicz chce 1 mln zł , co dla Legii nie jest żadnym wydatkiem , a za większe pieniądze sprowadzano gorszych od Roberta zawodników.
W obecnym czasie , gdyby nie zdecydowany i powszechny nacisk medialny to Urban najchętniej by nie powołał Pietuszewskiego, a jak już go powołał to by najchętniej z ławy na boisko nie wypuszczał.
Jak by znowu komuś coś chciał udowodnić - tylko komu i po co,że bez Pietuszewskiego poradzimy sobie lepiej ,niż z nim.
To o czym wspomina Gawin to jest pozorny konflikt , gdyż sam Zalewski mówił Urbanowi ,że nie odnajduje się jako wahadłowy i traci połowę wartości - czego wczoraj dowiódł.

Nie znam się na psychiatrii,ale kiedy czytam objawy towarzyszące pomroczności jasnej to one do wczorajszego negatywnego bohatera pasują jak ulał.

Pisałem o tym,że nie chodzi o to ,aby system wygrywał lub przegrywał,ale akurat ten z 3 obrońcami nam nie pomaga, bo zakłóca balans ,a nawet przez brak defensywnego pomocnika ułatwia rywalom zdobywanie bramek.Grając w systemie z 3 obrońcami ograniczyliśmy swe szanse awansu do minimum ( co przewidziałem ),

Nie wchodząc zbyt głęboko w rozważania taktyczne to przewaga systemu np. 4-4-2 nad 3-5-2 polega głównie na różnicy w kompatybilności, na ich elastyczności .
Systemowa słabość ustawienia 3-5-2 polega na tym,że rywale grający w innym ustawieniu łatwo uzyskują przewagę w bazie drugiej czyli pomiędzy linią obrony i pomocy . Jeszcze gorzej jest ,gdy grający w systemie 3-5-2 są zmuszeni do przejścia do obrony w niskiej strefie i ustawienia np.5-3-2 . Wtedy dwaj napastnicy i trzej pomocnicy mają trudność w przesuwaniu się w stronę piłki co w rezultacie zapewni drużynie atakującej wolną przestrzeń w sektorach bocznych i "półbocznych". Posłanie z tego miejsca podania diagonalnego , pomiędzy obrońców a bramkarza stanowi duże wyzwanie - jak skutkom przeciwdziałać. Dość łatwe staje się "zamrożenie" funkcji ofensywnych wahadłowych dzięki wyjściu do przodu bocznych obrońców i groźbom wejścia środkowym pomocnikom w strefy półboczne .
Owszem grający 3-5-2 mogą poprzez tworzenie w każdej strefie płynnego ustawienia , mogą teoretycznie zapewnić w nim przewagę liczebną np. 1/3 - 5-3-2. w 2/3 - 5-3-2 i w 3/3 - 2-3-5 ,a także przewagę w parametrach np. posiadanie piłki ,ale nie przekłada się to na wzrost zabezpieczenia własnej bramki przed dynamicznymi atakami rywali i ich diagonalnymi podaniami.

Moim zdaniem to co nazywamy rozsądkiem sztab z trenerem na czele zostawił poza stadionem, bo starym ułańskim zwyczajem powsadzaliśmy sobie bojowe proporce w dupę, siedliśmy na drewniane koniki i pocwałowaliśmy na chuj , przepraszam - ruszyliśmy na przegrany bój.

PS. Zacząłem pisaninę dość późno , gdyż rano z żoną mieliśmy do załatwienia sprawy urzędowe, A informuję o tym , gdyż zwyczajowo napisałem to co chciałem ,bez czytania innych medialnych doniesień.
34środa, 01, kwiecień 2026 17:05
gawin76
# przyszłość Urbana

Wydaje mi się Iocosusie nieco kontrowersyjna Twoja teza o bezwzględnym priorytecie młodzieżówki, podobnie jak i ta o tymczasowości pracy Urbana. Na jesieni gramy w Lidze Narodów (ze Szwecją, Bośnią i Rumunią) i oczywiście możemy powalczyć o powrót do dywizji A, przy okazji możemy też zaklepać sobie ew. baraże w rywalizacji o Euro 2028, co, jak widać, może mieć niebagatelne znaczenie. Wiosną przyszłego roku ruszą eliminacje do Euro i tam trzeba będzie mocno punktować od samego początku, bo jest szansa na wyjście nawet z drugiego miejsca, choć wiadomo, że wiele zależy od losowania (ono dopiero w grudniu). W każdym razie jeżeli Kulesza zostawił Urbana to wydaje mi się, że powinien pozwolić mu pracować aż do Euro w UK, z jak najbardziej priorytetową pozycją pierwszej kadry na każdym etapie tej pracy.

# zagadka Bednarka i Kiwiora

To jest dyskusja toczona od kiedy sięgam pamięcią, jedynie zmieniają się kluby i nazwiska.

Za dużo tego Porto nie oglądam, w zasadzie dopiero po transferze Pietuszewskiego, ale trudno nie zauważyć, że po pierwsze oni grają czwórką obrońców, a po drugie nie jest to jednak drużyna grająca jakiś szczególnie ofensywny futbol, dużo jest tam wyrachowania i cierpliwości. Oczywiście Bednarek i Kiwior grają dość wysoko i generalnie bardzo pewnie, ale tam kluczowi są środkowi pomocnicy, uniwersalni, ruchliwi, imponujący dużą dyscypliną i umiejętnością asekuracji. Na połowie Porto nie ma hektarów wolnej przestrzeni, to nie Barcelona i ciągłe ściganie się obrońców z napastnikami przeciwnika. Nawiasem mówiąc w tej dyscyplinie taktycznej Porto widzę też przyczynę atomowego wejścia w drużynę Pietuszewskiego, on ma za swoimi plecami siedmiu ludzi, może grać twarzą do bramki przeciwnika, może się rozpędzić, wejść w drybling. Wczoraj Urban dał mu zbyt skomplikowane zadania, ale o to akurat trudno mieć do niego pretensje, liczył na to, że młody zaskoczy Szwedów swoją grą jeden na jednego i zrobi różnicę.

# Michniewicz

Zaczynam podejrzewać, że awans do 1/8 finału Mistrzostw Świata rzeczywiście mógł nie być wart tego, żeby kolejni selekcjonerzy za wszelką cenę usiłowali zdystansować się od tamtego stylu, a argument "wolę taką porażkę niż to co za Michniewicza, pamiętacie Argentynę?" miał się pojawiać w każdej dyskusji o jakości pracy jego następców Wink
35środa, 01, kwiecień 2026 23:19
iocosus
# Tymczasowość pracy Urbana
Jeżeli Urban awansuje do Dywizji A, a to będzie oznaczało, że między innymi zrewanżujemy się Szwedom, jeżeli zwycięsko przejdziemy eliminacje do Euro, to "tymczasowość" pracy Pana Jana będzie tylko właśnie w cudzysłowie. Ba, jeżeli dobrze repra wypadnie na samym turnieju, nawiąże do czasów Nawałki, to o dalszej przyszłości selekcjonera będzie decydował przede wszystkim On sam!
Mnie chodziło o to, że Kulesza ma już w głowie potencjalnego następcę Urbana, gdyby noga na którymś z etapów obecnemu selekcjonerowi się powineła. Kadra u-21 na swój turniej "prawie" już awansowała, jeżeli dobrze na nim wypadnie, a w seniorskiej repie by pojawiły się jakieś problemy, to odżyje historyczne hasło: "zmieniamy szyld i jedziemy dalej".
Do póki Brzęczek ma do wypełnienia swoje zadania w młodzieżówce to jej nie porzuci, bo stawka jest zbyt wysoka, a kadra wydaje się, że dysponuje potencjałem na "historyczny" wynik. Ale gdy ta misja się zakończy, to obstawiam, że Jerzy Brzęczek jest u Kuleszy murowanym kandydatem na ewentualnego następcę Urbana.

Gawin: " kontrowersyjna Twoja teza o bezwzględnym priorytecie młodzieżówki" - deklaratywnie to nikt pierwszeństwa seniorów nie będzie podważał, to teoria, ale w praktyce przekonamy się jak będą wyglądały powołania i Urbana i Brzęczka na wrześniowe mecze? Podopieczni Urbana zagrają z Bosnią i Hercegowiną oraz ze Szwedami i Rumunią, U-21 rozegra bardzo ważne mecze z Szwedami i z Włochami. Teoretycznie trudno zakładać żeby Urban na kolejny cykl powoływał Grosickiego, Bereszyńskiego, Piątka na ich miejsce powinna wchodzić nowa generacja, ale zweryfikujemy jak będzie wyglądała praktyka?

# Michniewicz
Michniewicz swoimi "sukcesami" wprowadzał nas w kompleksy, ponieważ warunkował wygrane tylko i wyłącznie zastosowanym antyfutbolem bo według niego na nic innego nie było polskiej reprezentacji stać.
Urban pozbawia kompleksów, ponieważ dziś to co za Michniewicza mówili Krycha ze Szczesnym wygląda żałośnie. Potrafimy grać ofensywnie, odważnie. Dla mnie porażkę ze Szwedami mógłbym porównać z przegraną z Niemcami na ich terenie w eliminacjach do Euro 2016. Wynik dla nas był niekorzystny, ale wówczas gra napawała optymizmem, ponieważ nie schowaliśmy się za podwójną gardą licząc jedynie na miłosierdzie boskie.
36czwartek, 02, kwiecień 2026 01:07
a-c10
@ Dalkub:

Czesiek i Probież by to wygrali.

Szczerze wątpię. Mam przemożne wrażenie, że problem z wygraniem tego meczu miałaby nawet magiczna hybryda Łobanowskiego, Herrery, Michelsa i Jacqueta. Gdyby Szwedzi nie strzelili trzeciej bramki sami, w dogrywce sprzedavćić wyciągnąłby z odbytu jakiegoś karnego. Np. za to, że się Bednarek krzywo do Gyökeresa uśmiechnął. Albo że piłka przeleciała w odległości niższej, niż dwa metry od ręki Kiwiora. Albo coś. Coś by się na pewno znalazło.

Dziwny ten świat

Oj tam, oj tam. Sam wielokrotnie apelowałeś (i ze wszech miar słusznie przecież), żeby reprezentacja Polski grała w piłkę. No to grała. Jasne, momentami mniej, lub bardziej nieporadnie, czasem też naiwnie, ale jednak. Były – długimi chwilami udane – próby przejęcia kontroli nad grą, było kilka ciekawych akcji, było sporo odwagi, generalnie było widać potencjał.

I właśnie zaprzepaszczenie tego potencjału wywołuje we mnie najsilniejszy wkurw. Bo wiesz, gdybyśmy mieli jechać do tej Ameryki po to, by przez 270, czy tam 360 minut przesuwać, przesuwać i przesuwać, a na koniec niepostrzeżenie przesunąć się w stronę powrotnego samolotu, machnąłbym ręką. Natomiast wczoraj ta ekipa pokazała, że mogłaby przynajmniej zagrać na Mundialu trzy ciekawe mecze. A czegoś takiego to już od naprawdę dawna nie było.

@ Gawin:

Trójstyk graniczny między odwagą, obłędem i frajerstwem bywa mocno podatny na przesunięcia przez czynniki zewnętrzne. Ot, np. sędziowskie wałki. Nie bierz tego, proszę, przesadnie do siebie, ale od wczoraj czuję się bombardowany przekazem typu „tylko nie mówmy, że to przez arbitra!”. Ale dlaczegóż to właściwie, do k’nędzy, mielibyśmy tak nie mówić, skoro to prawda…!?

Obejrzałem dziś ten mecz ponownie (nie, też nie wiem dlaczego robię sobie takie rzeczyWink). I tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że o był istny throwback do polskiej piłki z lat 90. Mam tylko nadzieję, że przynajmniej spójność gatunkowa tej żałosnej tragifarsy została zachowana i sprzedavćić dostał swoje srebrniki na jakimś leśnym parkingu, a następnie ukrył je w kole zapasowym.

Oczywiście, nie twierdzę że zagraliśmy idealnie, że nie mamy nic do poprawy, bo żadnych błędów nie było. Były. Zarówno ze strony selekcjonera, jak i poszczególnych piłkarzy. Tyle tylko, że powinniśmy o nich rozmawiać w kontekście korekt przed Mundialem. Bo gdyby wczorajszy mecz był sędziowany uczciwie, w jego końcowych fragmentach Szwedzi przegrywaliby tak +/- 1:3 i grali w dziesięciu. A wtedy Potter mógłby sobie wpuszczać kogo chce. Ba, mógłby nawet wytrzasnąć skądeś złamaną różdżkę i wywrzasnąć expecto vpierdolum!, bo tak to właśnie wg wszelkiego prawdopodobieństwa by się skończyło.

@ Senator:

Tak po prawdzie to biorę winę na siebie

Idę Cię wesprzeć, mój bracie w przesądzie! Smile Wracając wczoraj z roboty wszedłem do chałupy lewą nogą, zamiast prawą, jak powinienem był (bo przecież graliśmy na wyjeździe). Poniesiemy więc brzemię winy razem. Wink

Te mistrzostwa będą parodią a skala wałków , włażenia w d… jednemu z gospodarzy niewyobrażalna

To pewnie w jakimś tam stopniu racjonalizacja, ale podskórnie czuję, że coś w tym może być. Znaczy że zupełnie niechcący sprzedavćić uwolnił nas od konieczności uczestnictwa w czymś, po czym zostanie potężny katzenjammer.

A nawet jeśli nie, to pozytyw po wczorajszej porażce jest taki, że Urban dostał coś, czego nie miał żaden polski selekcjoner od dobrych dwunastu lat: półroczny okres na przemyślenia przed graniem o stawkę. A może i dłuższy, jeśli przyjmiemy, że LN to jednak nie stawka. Miejmy nadzieję, że mądrze z tego skorzysta.

@ Iocosus:

Przed naszą rozgrywką barażową pisałem, że jeśli mamy drżeć przed Szwedami, Ukraińcami, czy – zwłaszcza – Albańczykami, to przy całym szacunku dla w/w tercetu, może dajmy sobie spokój z jakimś Mundialem, bo będzie wstyd. Włosi tymczasem w swojej ścieżce przepchnęli jakoś Irlandię Północną. Potem jednak przez kilkadziesiąt minut (owszem, grając w dziesiątkę, ale jednak) trzęśli portkami przed zespołem, którego największą gwiazdą wciąż pozostaje 96-letni Edin Dżeko. Cały czas grania w osłabieniu Azzurri spędzili wyłącznie na żarliwych modłach o to, by jakimś cudem udało im się dotrwać do karnych. Powtarzam: przeciwko Bośni.

To po cholerę oni by mieli na ten Mundial jechać? Żeby dostać zawału na myśl o starciach ze Szwajcarią i Kanadą…?

Degrengolada calcio to temat-rzeka. Nie bardzo mam w tej chwili czas się rozpisywać, nie jestem też przekonany, czy to kogokolwiek interesuje Smile Skrótowo tylko zaznaczę, że właśnie ta degrengolada jest jednym z podstawowych powodów mojej nieufności wobec proponowanej przez Dalkuba ekstremalnej ścieżki naprawczej PZPN.
37czwartek, 02, kwiecień 2026 19:40
gawin76
@ iocosus

dziś to co za Michniewicza mówili Krycha ze Szczesnym wygląda żałośnie

W temacie odniesień do Michniewicza chodziło mi głównie o to, że między ultradefensywną Polską z meczu z Meksykiem, a ultraofensywną Polską z meczu ze Szwecją (czy Portugalią za Probierza) jest wiele stanów pośrednich i to ich właśnie należałoby szukać w zależności od sytuacji i przeciwnika. Moim zdaniem to co wymyślił Urban na mecz ze Szwecją było grubą przesadą, która prawdopodobnie przyczyniła się do tego, że nie zagramy na MŚ. Równie gruba przesada za Michniewicza (ba, niech będzie, że grubsza nawet!) nie ma tu specjalnie wiele do rzeczy.

Nie odnoszę też wrażenia, żeby wiadome poglądy Szczęsnego czy Krychowiaka zostały skompromitowane i w związku z tym wyglądały dziś żałośnie, wręcz przeciwnie, wyniki osiągane przez kadrę od czasu MŚ w Katarze, na czele z naszym jakże efektownym harakiri z wtorku, zdają się je raczej potwierdzać Wink Oczywiście w naszej pitolniczej bańce możemy spierać się na temat estetyki futbolu w wykonaniu reprezentacji Polski, z upodobaniem mogą to też uskuteczniać mejweni z mainstreamu, ale to tak naprawdę ledwie folklor, bo do historii przechodzą nie najbardziej ofensywni i nie najbardziej defensywni - tylko ci, którzy zwyciężają.

@ a-c10

gdyby wczorajszy mecz był sędziowany uczciwie, w jego końcowych fragmentach Szwedzi przegrywaliby tak +/- 1:3 i grali w dziesięciu

To przyjmijmy, że się delikatnie Wink różnimy w ocenie, bo wg mnie Vinčić sędziował zwyczajnie miernie i po gospodarsku, ale wyniku nie wypaczył, zresztą jeżeli już szukać winnych w kluczowych sytuacjach to raczej w wozie VAR.

Oczywiście może faktycznie gdzieś tam ktoś kogoś wyblokował, ktoś kogoś przytrzymał, może po tuzinie powtórek uda się to pod lupą zobaczyć, ale szukanie sędziowskich win w sytuacji, w której Zalewski odwalił pod własnym polem karnym taki cyrk jak przy bramce na 2:1? Very Happy Albo może to Vinčić wyszarpał Grabarze piłkę z rąk i w pośpiechu rzucił ją pod nogi Szweda w 87. minucie meczu przy stanie 2:2, a potem jeszcze zagadał Wiśniewskiego w polu karnym, by ten zapomniał po co tam jest? Sędzia raz zagra z nami (jak ten z barażu w Chorzowie za Michniewicza), a raz przeciw nam (jak we wtorek), tak to już jest.

A tak abstrahując już od naszych realnych czy wydumanych krzywd z wtorku, nie sądzisz, że taki styl prowadzenia meczu (szybkie, zdecydowane decyzje, niewielka ingerencja VAR) korzystnie wpływa na płynność i odbiór meczu? W naszej lidze w tym samym meczu VAR wkroczyłby przynajmniej kilka razy, za każdym razem zatrzymując grę pewnie na 3-4 minuty, kontrowersji wcale nie byłoby mniej, tylko mecz... jednak nie byłby już ten sam.
38piątek, 03, kwiecień 2026 09:15
iocosus
A-c10: "Degrengolada calcio to temat-rzeka. Nie bardzo mam w tej chwili czas się rozpisywać, nie jestem też przekonany, czy to kogokolwiek interesuje" - mnie interesuje ponieważ widzę pewną paralelę między Serie A a Ekstraklasą. Według mnie podążamy podobną ścieżką i niby jest to droga sukcesu bo Inter gra w finale Ligi Mistrzów, AS Roma zdobywa puchar pocieszenia ale to i tak jest jej pierwszy sukces od iluś tam lat, a my dzięki tym samym rozgrywkom pniemy się w górę europejskiego klubowego rankingu. Niby wszystko pięknie i ładnie, ale we mnie jest poczucie, czy aby i my i Włosi nie znaleźliśmy się na ślepym torze? My się bujamy na krawędzi i teraz z niej mimo robiącej wrażenie ekwilibrystyki spadliśmy na łeb na szyję, a Italiańce fikają po trzykroć z tym samym skutkiem co my obecnie, zda się znaleźli się w dole, w jakiejś czarnej dziurze i przez powtarzalność procederu trudno powiedzieć, że to przypadek.
Ogromnym skrótem myślowym, pod Apeninami i Dolomitami wolą stawiać w klubie na rzemieślnika z Polski choćby Sebastiana Walukiewicza, niż na własnego wychowanka, młodego Włocha. My wybieramy rzemieślników z nieco niższej półki, z drugoligowej hiszpańskiej lub portugalskiej ale i tak przedkładamy takich fachowców nad rodzimych adeptów przyuczanych do futbolowego rzemiosła.
Majstrowie być muszą żeby się od nich uczyć zawodu, problem w tym że łatwiej sprowadzić samych trochę lepszych lub trochę gorszych majstrów niż kogoś nawet utalentowanego sztuki piłkarskiej nauczyć.
Włoska i polska piłka zasadza się na "majstrowaniu"!?
Albiceleste gdy znajdziesz czas i ochotę to może mimo wszystko podeślij Gawinowi co w tym temacie uważasz. Otworzymy wątek, który zapewne netu nie podbije zasięgamy ale kilku freaków piłkarskich być może zaciekawi.

@ Gawin
"wyniki osiągane przez kadrę od czasu MŚ w Katarze, na czele z naszym jakże efektownym harakiri z wtorku, zdają się je raczej potwierdzać (poglądy Krychy lub Szczęsnego apologetów filozofii Michniewicza).
Kto popełnił większe sepuku, Urban ze Szwecją, czy Probierz z Austrią na Euro? Kiedy my w eliminacjach do Mundialu lub Euro potrafiliśmy odwrócić wynik meczu? Za Michniewicza stawiamy autobus i lagujemy albo na Kownackiego (młodzieżówka) albo na Lewego (seniorzy) i dumnie nazywamy to pragmatyzmem, pieprzymy o wyrachowaniu, ale gdy od rywala dostajemy gonga to nasz niby pragmatyzm i pseudo wyrachowanie są funta kłaków warte, bo "autobusem" trudno zawrócić i losy meczu odmienić. "Autobus" rozkraczy się przed szesnastką i pozostaje już tylko czekać na końcowy gwizdek, na odholowanie do bazy, zejście do szatni. W barażu Michniewicza po faulu Góralski z czerwienią opuszcza plac gry (powinien) i pryska mit wielkiego stratega Czesia!

Z Urbanem można wylecieć z toru, błędy są mu przynależne, ale ten przynajmniej chce się ścigać, chce dodawać gazu, zamiast jechać na wiecznie zaciągniętym hamulcu.

Możemy się przekomarzać Wink w sumie chodzi nam o to samo, o ten cholerny "balans".
39sobota, 04, kwiecień 2026 09:16
Zbyszek
@Gawin.
Odnośnie sędziowania to rzekome błędy wskazywali tylko mediaworkerzy ,a ze znanych osób tylko Michał Listkiewicz.Któremu odpisałem ,że w kategoriach błędu można mówić wyłącznie przy ukaraniu Piątka żółtą kartką.Nikt inny, nawet znany z licznych wygibasów Rafał Rostkowski nie miał do pracy sędziego zastrzeżeń.Więc dziwi mnie pójście tą drogą przez A-c10.
Rzecz jest w tym ,że szukanie dziury w całym do specjalność roszczeniowców, ludzi bezkrytycznych , którym należy się oraz zwolenników teorii spiskowych.O żadnych karnych dla nas mowy być nie mogło ,bo nie było przewinień . To,że zawodnik upada nie znaczy ,że było to efektem faulu , bo często , jak nas uczy fizyka , jest to wynik działania siły bezwładności.
Natomiast masz rację,że na naszych boiskach mamy do czynienia z aptekarskim traktowaniem przepisów, a do tego z woluntaryzmem arbitrów, którzy bardziej chcą się przypodobać publice, niż być wiernymi przepisom i zasadom .

Co do Urbana , to on po pierwszym negatywnym wejściu w zawód w Legii, kiedy to został zwolniony przez zawodników zmienił swe podejście do piłkarzy co cieszy,ale to jest za mało ,aby odnosić we współczesnej piłce sukcesy . Nie twierdzę ,że bez nowoczesnych metod, modeli, struktur, bez analityki nie da się grać w piłkę,ale o sukcesach trzeba zapomnieć. Trener Urban dobry jest w eliminowaniu indywidualnych błędów technicznych u zawodników,ale nie ma wizji gry prowadzącej do zwycięstwa. W jego wypadku mamy do czynienia z paradoksem , kiedy to sympatia publiki zastępuje wyniki. A Urban jest niewątpliwie sympatyczny i serwuje nam jak pan Waldek z "Jesteśmy na wczasach " Młynarskiego "Pucio. Pucio". Tylko tyle ,że ja w odróżnieniu od większości nie jestem panną Krysią i na mnie uroki Jana nie działają.
40sobota, 04, kwiecień 2026 11:11
gawin76
@ iocosus

Kto popełnił większe sepuku, Urban ze Szwecją, czy Probierz z Austrią na Euro?

Oczywiście że Urban. Na Probierza byłem wściekły za rezygnację z kierunku, który wydawał się przynosić pewne efekty, to prawda, ale wiemy wszyscy, że, obiektywnie rzecz biorąc, graliśmy wtedy z drużyną w znakomitej formie, lepiej zgraną, która mogła w tym turnieju dojść do wielkich rzeczy, gdyby nie poniosła zdumiewającej porażki z Turcją w fazie pucharowej. Tymczasem w porównaniu ze Szwecją to my mieliśmy wszystkie atuty, piłkarską jakość i sportową formę. Nasza porażka była porażką literalnie na własne życzenie, naprawdę trudno o lepszą ilustrację dla tego powiedzenia, i to nie była kwestia jakiegoś łutu szczęścia, my po prostu w niedorzecznym wręcz stopniu ułatwiliśmy przeciwnikowi wygraną. Nie ma co bronić tego ani Michniewiczem, ani Argentyną, ani bezlitosnym glanowaniem 'pieprzenia o wyrachowaniu' Very Happy

Natomiast to o czym piszesz iocosusie (ta chęć ścigania się i dodawania gazu demonstrowana przez Janka Urbana) jest czymś co rzeczywiście być może jest w stanie zbliżyć nas do osiągnięcia celów długoterminowych. Po pierwsze dlatego, że każda strategia jest lepsza od żadnej, więc mimo żalu wywołanego zaprzepaszczoną szansą, chciałbym, żeby Urban kontynuował pracę i kontynuował raz obrany kierunek, może jedynie ciut staranniej dbając o ten wielokrotnie przywoływany balans Wink Po drugie, biorąc na tapet ostatnie ME, widać było przewagę drużyn proaktywnych, sami przegadaliśmy na c-L wiele czasu na temat np. Francji i Anglii, jak blado wyglądał ich zachowawczy futbol w zestawieniu z Hiszpanią czy Austrią. Zobaczymy jaki trend zatriumfuje w czerwcu, obawiam się, że fikcyjna rywalizacja w fazie grupowej może zabić ten turniej, ale będzie jeszcze czas to analizować. Natomiast jeżeli chcemy być długofalowo drużyną proaktywną, rozgrywać mecze na własnych warunkach, znakomicie - pytanie tylko jak chcemy to osiągnąć? Bo jeżeli jedynie dryblingiem Zalewskiego czy Pietuszewskiego i fenomenalną kontrolą piłki Zielińskiego, którym będą towarzyszyły indywidualne wielbłądy w obronie, no to jednak będzie to za mało, my potrzebujemy solidności i powtarzalności jako zespół, umiejętnego zarządzania intensywnością i pressingiem, jasnej hierarchii na poszczególnych pozycjach.

A kolejna wątpliwość, oczywiście póki co jeszcze odłożona w czasie, jeżeli, jak twierdzisz, kolejnym selekcjonerem praktycznie jest już Brzęczek, to co stanie się z tym gazem i hamulcem?
41poniedziałek, 06, kwiecień 2026 04:25
iocosus
Zbyszek: "nawet znany z licznych wygibasów Rafał Rostkowski nie miał do pracy sędziego zastrzeżeń" -- gwoli prawdy, akurat Rafał Rostkowski grzmiał i ciskał błyskawice niczym burza gradowa.
@RafalRostkowski na X:
"Dla wielu polskich kibiców symbolami sędziów złych stali się Padureanu i Webb. Co do Padureanu – to co najmniej częściowa przesada. Co do Webba – jego reputacja ucierpiała niesłusznie. Zupełnie inny jest przypadek najnowszy: Vincić."
Nastepnie:
"Slavko Vincić od wielu lat jest sędzią międzynarodowym i o nim też pisałem wielokrotnie. Czasem go broniłem, chwaliłem, czasem krytykowałem i oceniałem jego pracę negatywnie. Ale nigdy aż tak surowo jak po meczu Szwecja – Polska.
Słoweniec widział, że piłka odbiła się od rąk Matty’ego Casha, ale nie odgwizdał tego od razu. Nie był pewien, jak ocenić te "ręce"? Możliwe, to byłoby całkiem zrozumiałe. Czekał na koniec akcji i ewentualnie VAR? Być może, to miałoby sens. Po chwili Carl Starfelt bardzo ostro, nierozważnie, na pograniczu żółtej i czerwonej kartki, zaatakował Roberta Lewandowskiego korkami w okolice kości piszczelowej tuż nad kostką. To było ewidentne, Vincić stał na wprost zdarzenia i widział je świetnie. Wtedy gwizdnął i… prawie trzy sekundy po fakcie podyktował rzut wolny dla Szwecji z powodu kontaktu piłki z ręką Casha. Taka zwłoka zdarza się, gdy sędzia czeka na ewentualny rozwój sytuacji i korzyść, ale nie powinna się zdarzyć, gdy arbiter jest pewien przewinienia zawodnika drużyny atakującej w polu karnym drużyny broniącej.
Gdyby arbiter zagwizdał od razu po odbiciu piłki od ręki Casha, moglibyśmy dyskutować tylko o tym, czy taka interpretacja była słuszna, a nie o tym, dlaczego Vincić zwlekał i dlaczego odgwizdał rękę Casha dopiero po faulu Starfelta na Lewandowskim.
Gdyby zdarzyła się tylko ta jedna sytuacja, byłoby jak w wielu innych meczach: prawie zawsze zdarza się jakiś błąd czy jakaś kontrowersja. Problem polega na tym, że podczas tego meczu decyzji błędnych, kontrowersyjnych czy dziwnych było znacznie więcej. (...)
Można sprzeczać się co do jednej czy drugiej sytuacji i decyzji Vincicia, można rozłożyć winę również na sędziego asystenta i sędziów wideo odpowiedzialnych za obsługę systemu VAR, można też – w dobrej wierze – rozstrzygnąć wszystkie kontrowersje na korzyść sędziego, ale to nie zmienia postaci rzeczy, że w tym meczu wszystkie najważniejsze decyzje błędne czy przynajmniej kontrowersyjne były przez sędziów rozstrzygnięte na korzyść reprezentacji Szwecji.
Vincić jako arbiter główny niejako firmuje wszystkie decyzje zespołu sędziowskiego. Bez cienia wątpliwości: ten mecz był najgorszym, ewentualnie jednym z najgorszych występów w jego karierze międzynarodowej. Z pewnością był też najważniejszym z jego występów nieudanych – bo to był mecz o awans na mistrzostwa świata."
Wiecej na: https://sport.tvp.pl/92409008/sedzia-vincic-przycmil-legendarnego-padureanu-arbitra-meczu-z-bulgaria

Rostkowski zdaje się zabierał głos również w meczykach i w KS chyba jeszcze dosadniej się wyrażając.
Ale w sumie mi zaimponowała reakcja Urbana, a ponieważ oprócz "wqurvu" nic się nie zmieni, to ją zaakceptuję. Natomiast, o tym już pisaliśmy, system obecnych baraży jest bardzo losowy, jeden mecz bez możliwosci rewanżu, przy wyrównanym poziomie to loteria, a gospodarz otrzymuje dar od losu i "gospodarskie sędziowanie". Cztery lata temu Góralski powinien wylecieć z boiska, a w tym roku zostaliśmy pozbawieni przynajmniej jednego karnego oraz straciliśmy gola w sytuacji gdy Szwed w wybloku na Lewym, a zatem biorący udział w grze był na pozycji spalonej.
Baraże bez mozliwości rewanżu to sprzyjanie fuksom i farciarzom oraz być może "drukarzom" z gwizdkiem. Fakt, że zaczęło nas to uwierać dopiero za trzecim razem.

Gawin obecnie: "graliśmy wtedy z drużyną w znakomitej formie, lepiej zgraną, która mogła w tym turnieju dojść do wielkich rzeczy"
Gawin po meczu z Austrią na Euro'24 o Probierzu: "ciągle nie wie czy chce grać na dwóch defensywnych pomocników czy na jednego, czy na dwóch napastników, czy na dwie dziesiątki. I kiedy już udało mu się sprawić, że nawet porażkę z Holandią przyjęto w pozytywny sposób (mówię o odbiorze kibicowskim, medialnym, a nawet wypowiedziach samych zawodników), bo chcieliśmy grać w piłkę, bo walczyliśmy i próbowaliśmy do samego końca, to on akurat wtedy postanowił pokazać, że jest wielkim taktykiem, który pozjadał wszystkie rozumy i kolejny raz wcisnął reset."
Zatem Urban chce żeby repra grała w piłkę i jest w tym konsekwentny, nie pozuje na wielkiego taktyka i nie wcisnął resetu, postąpił odwrotnie jak Probierz niestety również przegrał, ale subiektywnie dla mnie to Michał Probierz trenersko bardziej zawalił. Austriacy w tamtym meczu byli do ogrania, niestety to nieweryfikowalne.
Nasz "spór" możemy nazwać sporem racjonalisty niech będzie że z entuzjastą! Wink
Gawin: "jeżeli, jak twierdzisz, kolejnym selekcjonerem praktycznie jest już Brzęczek, to co stanie się z tym gazem i hamulcem?" - jeżeli na ofensywnym stylu przejedzie się i Urban i "entuzjasta gry w piłkę" czyli piszący te słowa, to owszem uważam że głównym kandydatem na nastepcę dla Kuleszy będzie Brzęczek, ale czy on zachowa balans między gazem a hamulcem, to mhm, .......... nie wiem, mam spore wątpliwości, w grze z jakimś faworyzowanym rywalem, moim zdaniem będzie go ciągnęło do "resetu" a'la Probierz.
Dla mnie gdyby tylko był gotów i chciał, to ewentualnym kandydatem byłby Maciej Skorża.
Dla wszystkich życzenia udanego, radosnego Śmingusa Dyngusa, oby dobrze się dla nas zakończył! Wink

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1