Logo

Dzień piąty: Niemiecka strona mocy

Piąty dzień mistrzostw świata przyniósł pierwszy remis. W meczu Nigerii z Iranem padł wynik bezbramkowy. Turniej w wielkim stylu rozpoczęli Niemcy, gromiąc bezradną Portugalię 4:0. W trzecim rozegranym wczoraj meczu Stany Zjednoczone spotkały się z Ghaną. Amerykanie po twardej walce zrewanżowali się swoim afrykańskim prześladowcom za porażki poniesione podczas mistrzostw świata w Niemczech i RPA, zwyciężając 2:1.

Niemiecki futbol zawsze wzbudza emocje. Przez lata kibicowania piłce nożnej płynąłem z prądem powszechnej niechęci do tych, którzy 'na końcu zawsze wygrywają'. Z niezadowoleniem przyjąłem zwycięstwo RFN nad Francją w półfinale MŚ w 1986, z radością porażkę tej drużyny z Holandią w półfinale ME w 1988. Kibicowałem Anglikom w legendarnym półfinale MŚ we Włoszech (Niemcy górą) i Duńczykom w finale ME w 1992 (sensacyjny triumf Danii). Skakałem z radości pod sufit po bramkach Stoiczkowa i Leczkowa w ćwierćfinale MŚ w USA w 1994 i z żalem przyjąłem kolejne zwycięstwo Niemiec nad Anglią w fantastycznym półfinale ME w 1996 roku. Mój entuzjazm wzbudziło zwycięstwo Chorwacji nad Niemcami 3:0 w ćwierćfinale MŚ we Francji. Z satysfakcją przyjąłem fakt, że Niemcy odpadali w fazie grupowej mistrzostw Europy w 2000 i 2004 roku, a ich awans do finału MŚ w 2002 zrzucałem na karb nietypowego przebiegu tamtego turnieju i szczęśliwej dla Niemców drabinki. W 2006 kibicowałem Włochom w znakomitym półfinale MŚ, w 2008 trzymałem kciuki za Hiszpanię w finale ME.

A potem przyszły afrykańskie mistrzostwa świata, które nakazały mi zrewidować swoje poglądy na temat niemieckiej drużyny i odejść od subiektywnej niechęci. Niemcy pokazali nową jakość w reprezentacyjnej piłce, imponujący futbol oparty na szybkości i dynamice prowadzonego ataku, którego bezpośredni charakter tworzył atrakcyjną kontrpropozycję dla opartej na posiadaniu piłki hiszpańskiej tiki-taki. W półfinale Hiszpanie pokazali, że Niemcom jeszcze do nich daleko (mimo wyniku zaledwie 1:0), ale niemiecki futbol zademonstrowany podczas afrykańskich mistrzostw zasługiwał na miano... radosnego. Niemcy grają do przodu i pozwalają grać przeciwnikowi, o czym przekonaliśmy się choćby podczas towarzyskiego meczu z Polską w Gdańsku, kiedy niefortunny poślizg Kuby Wawrzyniaka w ostatniej minucie meczu odebrał nam pierwsze w historii zwycięstwo nad tym wielkim przeciwnikiem. Co ciekawe, niemiecka piłka, która przez lata była uznawana na nieznośną z uwagi na efektywność tłamszącą efektowność, teraz musi walczyć z krytyką za odwrócenie proporcji, za brak zwycięstw, niewykluczone że mający swoją przyczynę w odejściu od tradycyjnie niemieckiego stylu gry tej reprezentacji.

Jak będzie w Brazylii? Początek Niemcy zanotowali wyborny, dosłownie miażdżąc Portugalię, która na ostatnich turniejach wypadała przecież co najmniej solidnie, będąc drużyną trudną do pokonania. Różnica była kolosalna. Niemcy nie musieli wygrywać dryblingów, żeby osiągać przewagę liczebną w dowolnej strefie boiska, wszystko 'załatwiali' doskonałym wzajemnym zrozumieniem, przesuwaniem się po boisku, wyjściem na pozycję, nienaganną techniką użytkową i wybornym przygotowaniem fizycznym. Czy nie zaczęli mistrzostw za mocno, czy nie zabraknie im 'pary' w kolejnych meczach? Czy jedyny drobny minusik, na który w reprezentacji Niemiec zasłużył Mario Gotze, problem mający swoją przyczynę w braku w tej drużynie klasycznej 'dziewiątki' (pomijając wiekowego Miroslava Klose), nie urośnie, kiedy Niemcom przyjdzie się zmierzyć ze znacznie lepiej zorganizowanym przeciwnikiem? Odpowiedź najwcześniej w fazie pucharowej.

Portugalia zaczęła mecz z Niemcami nawet obiecująco, ale pierwsza bramka zainicjowała sekwencję wydarzeń, które złożyły się na całościowo fatalny obraz tej drużyny. Bezmyślne zachowanie Pepe, kontuzje Almeidy i Coentrao, wielki Cristiano Ronaldo bezradny wobec prześladującego go Jerome'a Boatenga, nieporozumienia w drużynie, zawodnicy wzajemnie wchodzący sobie na boisku w paradę, w dogodnych sytuacjach strzeleckich bojaźliwie szukający możliwości oddania piłki do Ronaldo. Ogromne rozczarowanie.

W drugim meczu wczorajszego dnia Iran zmierzył się z Nigerią. Meczyk słabiutki, ale kto czytał rewelacyjne analizy poszczególnych uczestników turnieju przygotowane przez portal Zonal Marking, z pewnością nie był zaskoczony. Nigeria potwierdziła, że brak jej zawodników kreatywnych, Iran potwierdził, że Carlos Queiroz zaszczepił tej drużynie dyscyplinę taktyczną, na skutek której trudno znaleźć drogę do bramki tej reprezentacji. Czy ktoś z tej pary będzie w stanie zdystansować Bośnię i Hercegowinę w wyścigu o drugie miejsce w grupie F?

W trzecim meczu Stany Zjednoczone pokonały Ghanę. Stany Zjednoczone to kopia reprezentacji Niemiec (oczywiście biorąc poprawkę na ograniczony potencjał zawodników), przy czym chodzi o reprezentację Niemiec w tym 'starym' stylu. W tym kontekście osoba Jurgena Klinsmanna doskonale pasuje do ławki trenerskiej reprezentacji USA, mimo że Klinsmann nie był typowym przedstawicielem niemieckiej szkoły napastników. Ha! To mi przypomina początek lat dziewięćdziesiątych i moje pierwsze dni w liceum. Wiecie, człowiek jeszcze zagubiony, nie wiadomo z kim i o czym, a tu w pewnym momencie widzę, że koleś w ławce obok ma na niebieskiej linijce wypisane korektorem 'Klinsi'! Od razu było o czym pogadać. Klinsmann był świetnym napastnikiem, miał w swojej grze charakterystyczny entuzjazm, nie dało się go nie lubić. Dziś kiedy widzę Klinsmanna śpiewającego amerykański hymn, z amerykańskim uśmiechem na twarzy biegnącego do trenera drużyny przeciwnej, żeby przywitać się przed meczem, z amerykańskim entuzjazmem skaczącego i ściskającego się ze wszystkimi wokół po bramce dla swojego zespołu, myślę że Stany i Klinsi to świetne połączenie.

Amerykanie zawsze imponowali przygotowaniem fizycznym i cechami wolicjonalnymi. Mieli pecha, zwłaszcza w RPA, gdzie dysponowali naprawdę niezłą drużyną, że trafiali na Ghanę, która była w stanie zneutralizować największy atut reprezentacji USA. Cztery lata temu byłem szczerze zdumiony, widząc Amerykanów słaniających się na nogach w końcówce meczu z Ghaną w 1/8 finału. Amerykanie zdominowani fizycznie - to niezwykle rzadki obrazek. Teraz wzięli rewanż, mimo że nieco brakuje tej drużynie piłkarskiej jakości, a ustawienie 4-4-2 to w reprezentacyjnej piłce ewenement.

Ghana poległa trochę na własne życzenie, być może przez złą ocenę potencjału obu drużyn dokonaną przez trenera, który zostawił na ławce Kevina Boatenga, a może przez brak koncentracji w pierwszych minutach meczu (podwórkowe zachowanie obrońcy Johna Boye) i niefrasobliwość pod bramką USA. Inauguracyjną porażką najlepsza afrykańska reprezentacja bardzo skomplikowała sobie drogę do kolejnej rundy. Ghana musi wygrać z Portugalią i liczyć na wpadkę USA. To mogą być warunki niemożliwe do łącznego spełnienia.

Dziś kończymy pierwszą serię gier w grupach – i zaczynamy kolejną. Belgowie będą starali się potwierdzić swój potencjał w meczu z Algierią, a Rosja i Korea Południowa zmierzą się w meczu, którego stawką będzie być może wyjście z grupy H. Drugi mecz na tym turnieju rozegra Brazylia, która tym razem zmierzy się z Meksykiem. Zwycięzca będzie już bardzo blisko awansu do fazy pucharowej.

Dyskusja (7)
1wtorek, 17, czerwiec 2014 13:20
Garm
To amerykańskie 4-4-2 w ogóle jest inne, bo grają w środku pola diamentem, co daje duże pole do manewru ich najlepszemu zawodnikowi, Bradleyowi z Romy. Natomiast trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że jakości im nieco brakuje - dlatego o ile sądzę, że mogą ewentualnie wyjść z grupy (zwłaszcza jeśli Portugalia dalej będzie grać tak katastrofalnie głupio), to już w ich sukcesy w fazie pucharowej nie wierzę.
2wtorek, 17, czerwiec 2014 13:43
gawin76
Pewności nie mam, ale jak sięgam pamięcią wstecz to wydaje mi się, że te 'diamenty' okres świetności przechodziły na ME w 2000 roku, kiedy Niemcy dostali zresztą niezły oklep od Portugalii, przegrywając 0:3 Wink

Inna sprawa, że takie pozorne uwstecznienie taktyczne może niekiedy przynieść zaskakująco dobre skutki, wszyscy pamiętamy przecież Okukę i jego ustawienie z bocznymi kryjącymi, Wilson w Inverting the Pyramid pisał w podobny sposób o sukcesie Grecji w 2004 roku.

PS. Gwoli ścisłości to Bradley zmienił zimą Romę na Toronto, i to za spory pieniądz.
3wtorek, 17, czerwiec 2014 13:49
Garm
Masz pełną słuszność, zapomniałem o tym transferze.
4wtorek, 17, czerwiec 2014 19:05
corazstarszy
@Gawin
'przegrywając 0:3 '

Hat-trick Flavio Conceicao, o ile mnie pamięć nie zawodzi, 40-letni Matthaeus na murawie i niejaki Erich Ribeck za trenera. Wtedy właśnie zapadła decyzja o odchodzeniu od 'niemieckiego' stylu gry. Rzeczywiście, wobec niemożliwej do naśladowania gry Hiszpanii z turniejów 2008-2012, futbol niemiecki jest fajny do oglądania, widowiskowy, ofensywny, a przy tym wydaje się w zasięgu ludzkim, bo Hiszpania to był kosmos. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby grali tak dalej jak przeciwko Portugalii i zaszli bardzo wysoko. Z tym, że to turniej. 4 lata temu też zaczęli od 4-0 z Australią, potem dwa gorsze mecze grupowe, kapitalne 1/8 i 1/4 finału. Teraz też może im wcale tak łatwo nie pójść. Ale jedna z fajniejszych reprezentacji do oglądania.
A póki co, dzielna Algieria.
5wtorek, 17, czerwiec 2014 20:15
gawin76
@ corazstarszy

Dokładnie tak, hattrick Sergio Conceicao, chociaż przyznaję bez bicia, że nie oglądałem wtedy Portugalii, tylko świetny mecz Rumunii z Anglią (3:2 dla Rumunii) Smile

Algieria dzielna, ale chyba padli fizycznie. Imponująca 'głębia' składu Belgii też niewątpliwie przysłużyła się końcowemu wynikowi.
6środa, 18, czerwiec 2014 02:54
Senator
Ja to niestety mam smutną refleksję,na szczęście głąb jestem więc mogę być odosobniony w swoich wizjach.
Jak tak patrzę na te mistrzostwa, a oglądam już prawie wszystkie mecze bo zainwestowałem w tv na 12V to widzę jedno,
Odjechali nam tak jak moje V6 3 litry odjeżdża jakiemuś 1,2 z marnymi siedemdziesięcioma konikami.
7środa, 18, czerwiec 2014 08:55
jacek
@ Senatorze
No niestety odjechali,najwyższy czas zmienić naszą brykę i dociągnąć choćby do peletonu.
ps.
Jeżeli Waśc ma tak niską samoocenę to jak nam szarym pitolnikom wypada ocenić siebie? Toż w takim wypadku dla mnie skali zabraknie.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.